Reklama

Arche Hotel

Lednica 2000 pod hasłem "Jestem" - dary od prezydenta i fotel Jana Pawła II

2018-05-15 17:12

dg / Warszawa (KAI)

BP KEP
Konferencja prasowa na temat Lednicy

Podczas konferencji prasowej zapowiadającej tegoroczne spotkanie Lednica 2000, które odbędzie się 2 czerwca, zaprezentowano hasło i plan spotkania. Wyjawiono również, jakie dary uczestnikom przekaże prezydent Andrzej Duda. Udział w konferencji wzięli m.in. abp Stanisław Gądecki i bp Artur Miziński, a także duszpasterz lednicki o. Wojciech Prus OP.

Abp Gądecki wyraził radość ze spotkań lednickich i zaznaczył, że tylko raz nie udało mu się wziąć udziału w wydarzeniu. – Pamiętam te spotkania od początku aż po dzień dzisiejszy. Zawsze byłem pod wrażeniem tego młodego Kościoła, który gromadził się z o. Janem Górą, który przeżywał też na swój sposób życie sakramentalne. To nie była tylko zabawa czy taniec, ale przede wszystkim głębokie przeżycie sakramentalne, które właśnie w przypadku wielu doprowadziło do głębokich nawróceń. Po wielu latach niektórzy przystępowali do spowiedzi świętej i twierdzili, że było to spowiedzi ich życia, w takich nadzwyczajnych okolicznościach – powiedział biskup poznański.

– To spotkanie „Jestem” odwołuje się do imienia Bożego. To nie tylko kwestia tego, że ja jestem czy będę obecny na Lednicy, ale „Jestem” to imię Boga. Ono mówi: „Ja istnieję, podczas gdy inni bogowie nie istnieją”. To rdzeń monoteizmu – zaznaczył, wyjaśniając tegoroczne hasło.

Przewodniczący KEP powiedział, że ogromne wrażenie robi na nim lednicki wolontariat. - Wolontariat będzie tematem najbliższego spotkania Rady Konferencji Episkopatów Europy, które od 13 do 16 września odbędzie się w Poznaniu. Lednica jest przykładem wolontariatu bardzo oddanego przed spotkaniem, w trakcie, i po nim. Stworzyła się bardzo oddana rzesza wolontariuszy, która uczy się Kościoła przez pracę. Są różne drogi nauki Kościoła. Są takie, które idą przez naukę, drogą intelektualną, ale o wiele poważniejsza i pozostawiająca głębokie ślady po sobie jest droga uczenia się Kościoła przez bezinteresowną pracę – zauważył.

Reklama

Bp Miziński zaznaczył, że tegoroczne spotkanie na Lednicy połączone będzie z dziękczynieniem za 100 lat niepodległości Polski: „Młodzież chce nie tylko dziękować, ale i wyrazić gotowość do budowania «dzisiaj» naszej ojczyzny i jutra, przyszłości, która spoczywa w rękach młodego pokolenia”. Sekretarz generalny KEP zaznaczył, że na Lednicy młodzież formowana jest nie tylko w wymiarze duchowym, ale i patriotycznym.

Dominika Chylewska, rzecznik prasowy wydarzenia, wskazała na różnorodność przeżywania religijności podczas lednickich spotkań: „Zawsze staramy się, by na Polach Lednickich świętować entuzjastycznie i cieszyć się naszą wiarą. To jest to, czego nas uczył o. Jan Góra, mówiąc aby przekładać wiarę na kulturę. Pola lednickie są o tyle wyjątkowe, że spotykamy się tam z tańcem, ze śpiewem, ze spowiedzią i z adoracją, podczas której wszyscy milkną”.

O. Wojciech Prus, duszpasterz wspólnoty Lednica 2000, wyjaśnił genezę tegorocznego hasła: "Hasło «Jestem» wzięło się w nas z medytacji, z modlitwy. Przypomnieliśmy sobie taką modlitwę pewnego małego Piotrusia, który przed laty poszukał w swoim geniuszu dziecięcym swojej własnej modlitwy: «Panie Jezu, jesteś, Panie Jezu, jestem»".

Symbolem, który otrzymają uczestnicy tegorocznego spotkania, jest zwierciadło. Wygrawerowany jest na nim wizerunek Pana Jezusa, dzięki czemu, jak mówią organizatorzy, można będzie spojrzeć w oczy Jezusa, ale też zobaczyć, jak On na nas patrzy – zobaczyć siebie w Bożych oczach.

W nawiązaniu do obchodów 100 rocznicy odzyskania niepodległości przez Polskę, prezydent RP przekazał dla uczestników lednickiego spotkania polskie flagi. Andrzej Duda zapowiedział również swoją obecność na Lednicy.

Podczas spotkania skoczy ze spadochronem płk. Krzysztof Szopiński, który w ten sposób przekaże kolejny dar od prezydenta – kopię najstarszego rękopisu pieśni „Bogurodzica”.

O 21.37 na Lednicy celebrowana będzie „Godzina Jana Paweł II”. W tym roku pod hasłem „Jan Paweł II – Ojciec naszej wolności”. Nowym akcentem związanym z papieżem z Polski będzie fotel, na którym Jan Paweł II siedział w polskim parlamencie. Innym nawiązaniem do Jana Pawła II będzie modlitwa błogosławieństwa polskiej ziemi i gest jej ucałowania.

Zaprezentowano także chustę, którą otrzymają księża do wycierania wiernym stóp podczas obrzędu mandatum. O. Prus zapowiedział, że uczestnicy spotkania lednickiego zostaną zaproszeni do wzajemnego obmywania sobie stóp, a podczas konferencji z jednym z lednickich wolontariuszy dokonał tego gestu.

Do piosenki „Panie Jezu jesteś” wodzirej lednicki Kazimierz Hojna przygotował układ choreograficzny, który zaprezentował na spotkaniu. Opowiedział również o lednickich wodzirejach.

Zaprezentowano także tegoroczną piosenkę „Ty jesteś drogą”. Tym razem zespół Siewcy Lednicy eksperymentuje z rytmami reggae.

Tagi:
Lednica

Lednica 2000 zaprasza do modlitwy za Franciszka

2019-02-04 16:50

KAI / Warszawa

Wspólnoty Ruchu Lednickiego Lednica 2000 zapraszają w niedzielę 10 marca do modlitewnej akcji w intencji Ojca Świętego. Inicjatywa „Jeden za wszystkich, wszyscy za jednego" organizowana jest już po raz drugi z okazji rocznicy wyboru papieża Franciszka.

Piotr Drzewiecki

Aby wziąć udział w akcji „Jeden za wszystkich, wszyscy za jednego", należy pomodlić się różańcem indywidualnie lub w grupie w intencji Ojca Świętego. Miejscem modlitwy może być kościół, szkoła, dom, a nawet park. „Modlitwa wspólnotowa ma wielką moc. Nie liczy się, gdzie to zrobisz, ponieważ najważniejsza jest intencja, w której westchniesz do Boga” – zachęcają organizatorzy akcji.

Jak wyjaśniają, 13 marca przypada 6. rocznica konklawe, podczas którego wybrano nowego papieża. „Jest to środa, dlatego działanie rozpoczniemy już w niedzielę 10 marca, aby każdy mógł dołączyć do naszej Armii Modlitwy” - zapraszają.

Zachęcają też do organizowania grup modlitewnych w swoich miejscowościach. Rok temu wydarzenie to zjednoczyło ponad 70 grup na trzech kontynentach. Akcję patronatem honorowym objął przewodniczący Konferencji Episkopatu Polski abp Stanisław Gądecki.

Aby dołączyć do akcji, wystarczy wypełnić odpowiedni formularz dostępny na stronie Ruchu Lednickiego: https://bit.ly/2AFmfV0. „Nie chcemy organizować jednorazowej akcji, która zgaśnie jak zapalona zapałka, lecz pragniemy, aby to była długofalowa inicjatywa, która niczym płonąca lampa będzie nam przypominała o potrzebie modlitwy za Ojca Świętego" - mówi kleryk Rafał Orzechowski, pomysłodawca inicjatywy.

„Nie ma znaczenia, ile masz lat, gdzie mieszkasz oraz czym się interesujesz, tak samo jak w czerwcu WSZYSCY spotykają się na Polach Lednickich, tak samo w marcu wszyscy zjednoczymy się na wspólnej modlitwie” – czytamy na stronie internetowej Ruchu Lednickiego.

Wszelkie pytania na temat akcji można kierować na adres: ruchlednicki@lednica2000.pl.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Moje pismo Tęcza - 1/2 2019

Liderze już czas! EDK 2019 czeka na Ciebie!

2019-01-16 09:38

Ks. Jarosław Raczak

Przygotuj innym drogę do spotkania z Bogiem! Poszukiwani liderzy Ekstremalnej Drogi Krzyżowej 2019

Archiwum organizatorów

Noc, cisza, samotność i co najmniej 40 kilometrów wędrówki. Ekstremalna Droga Krzyżowa to forma duchowości dla tych, którzy nie boją się wyzwań. Rozpoczęła się rekrutacja liderów, którzy zainicjują EDK w swojej okolicy, aby dać innym możliwość przeżycia tego wielkopostnego nabożeństwa w niecodziennej formie.

W piątek 12 kwietnia już po raz jedenasty odbędzie się Ekstremalna Droga Krzyżowa. Tylko w 2018 r. wydarzenie przyciągnęło 80 tys. uczestników, w 353 miejscowościach, którzy pokonali 720 tras. Ekstremalna Droga Krzyżowa jest już obecna na całym świecie.

Aby w tegorocznym wydarzeniu wzięło udział jak najwięcej osób, potrzebni są liderzy, którzy zainicjują EDK w swojej okolicy.

Czym jest Ekstremalna Droga Krzyżowa

Piesza, nocna wędrówka w ciszy i samotności, co najmniej 40 kilometrów. Ekstremalna, bo trzeba pokonać tę trasę w nocy, samotnie i w skupieniu. Bez rozmów i pikników. Musi boleć, by opuścić swoją strefę komfortu i powiedzieć Bogu: jestem tutaj nie dlatego, że masz coś dla mnie zrobić, jestem, bo chcę się z Tobą spotkać. Ekstremalna Droga Krzyżowa to wyzwanie dla tych, którzy nie boją się wycieńczenia.

EDK to czas zmagania

– Na początku jest normalnie, po prostu idę, co jakiś czas stacja, krótka modlitwa – tekst rozważań czytany w świetle czołówki – opowiada o swoich doświadczeniach Bartek, jeden z uczestników EDK. – Zmaganie może zacząć się na 18, 30, albo jeszcze innym kilometrze. I raczej zostanie do końca – dodaje.

Z błogosławieństwem Papieża

W zeszłym roku Papież Franciszek, łącząc się duchowo z Organizatorami i wszystkimi Uczestnikami Ekstremalnej Drogi Krzyżowej, zachęcał do ufnego powierzenia Chrystusowi siebie, swoich rodzin, przyjaciół i nieprzyjaciół, by w każdym z nich zamieszkał pokój i moc Chrystusa Ukrzyżowanego i Zmartwychwstałego. Na wędrówkę śladami Chrystusa, jednocząc się w modlitwie, Ojciec Święty udzielił wszystkim Apostolskiego Błogosławieństwa.

Liderzy poszukiwani

Trwają poszukiwania Liderów Rejonów – osób, które stworzą EDK w swoich miejscowościach, dając tym samym możliwość wzięcia udziału w tej wyjątkowej Drodze innym osobom ze swojego otoczenia. Im więcej Liderów, tym więcej ludzi będzie miało możliwość odkryć tę formę duchowości.

Lider rejonu EDK odpowiada m.in. za wyznaczenie trasy w swojej okolicy i przygotowanie jej opisu, promocję wydarzenia w lokalnym środowisku.

Już czas!

Liderze! Za kilka miesięcy trasami EDK przejdzie tysiące osób. To od nas zależy, czy stworzymy im warunki do spotkania z Bogiem i rozpoczęcia piękniejszego życia. Nadszedł czas, by przygotować trasy i rejony do EDK 2019.

Dołącz do nas! Wejdź na: Zobacz

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Kamil Bednarek: Lubię dawać siebie

2019-02-18 02:13

Agnieszka Bugała

Sukces może zmienić ludzkie serce i przyjaciół wokół – ale on sobie z tym poradził. Jest niekwestionowaną gwiazdą polskiej sceny muzyki reggae. Pisze, komponuje, wciąż się uczy. I ścisza głos, gdy mówi o domu, o przyjaźni, miłości i… o babci.

Paweł Bugała
Kamil Bednarek z dziennikarką Niedzieli Agnieszką Bugałą

Z Kamilem Bednarkiem rozmawia Agnieszka Bugała

Agnieszka Bugała: Kamil, już niebawem, bo 1 lutego premiera płyty „MTV Unplugged”. Dołączyłeś do listy niewielu artystów, którzy dostali szansę nagrania swoich utworów w aranżacjach akustycznych.

Kamil Bednarek: To było dla mnie i zespołu muzyczne wyzwanie i wyróżnienie, bo rzeczywiście, nie każdy dostaje propozycję realizacji takiego projektu. Zmobilizowaliśmy się, włożyliśmy mnóstwo pracy – odbyło się aż 40 prób, by wszystko brzmiało dobrze – i ten wysiłek się opłacał. Dzięki temu byliśmy przygotowani, choć nie ukrywam, że nigdy jeszcze nie czułem tak ogromnego stresu przed koncertem. Dzięki temu, jeśli chodzi o tremę przed koncertem, znów przesunęła mi się granica strachu. Mimo tego, że gram już od 10 lat, to zdarzało się, że stres się pojawiał. Teraz jestem spokojniejszy, raczej wyciszony, pewny siebie – jeśli chodzi o strach przed reakcją stresową. Udział w tym projekcie bardzo nas, jako zespół, rozwinął, podniósł poziom naszego grania.

Zawsze marzyłeś, by zagrać z orkiestrą…

Tak, a muzyczna oprawa tego projektu mnie zachwyciła. Mieliśmy kwartet smyczkowy, chórki – niezwykła przygoda. I byli też goście. W projekcie wziął udział Igor Herbut, Kuba Badach, Karolina Artymowicz, w sumie, z nami, aż 15 osób na scenie. Aranże są świeże – muzyka znana z radia brzmi w tej oprawie zupełnie inaczej. Zagrałem też na saksofonie.

A perkusja i gitara? Bo to Twoje muzyczne wyzwania instrumentalne…

Tak, perkusję też odpaliłem! Wcześniej nie grałem na niej śpiewając jednocześnie, dlatego stres sięgał zenitu, ale udało się, więc satysfakcja jest ogromna. Nie mogę się doczekać, kiedy będę mógł to zobaczyć. Scena była piękna, piękne wizualizacje – pierwszy raz kręcono ten unplugged techniką filmową, więc przetarliśmy szlaki, jeśli chodzi o sposób nagrywania koncertu.

Gratulacje, czekam!

Dziękuję, zatem czekamy razem!

A teraz trochę cofniemy się w czasie, dobrze? Podobno w chwili, gdy w finale „Mam Talent” zająłeś drugie miejsce i zaczął się w Polsce szał na Bednarka, to sołtys Lipek, Twojej rodzinnej miejscowości, pan Władysław Świerczek martwił się, że Warszawa Cię zepsuje. Zepsuła?

Pozdrawiam, Panie Zdzichu!!! Nie, wiesz, ja zostałem w rodzinnych stronach – to jedna sprawa. Druga, że to chyba nie miasto może zepsuć, ale my sami, gdziekolwiek byśmy byli, jeśli nie wyznaczymy sobie granic i celu. Sława na pewno ma to do siebie, że może zniszczyć, zwłaszcza wnętrze człowieka. Trzeba zachować trzeźwe myślenie i dystans do tego, co się robi – nawet, jeśli to jest spełnienie marzeń. Nic nie trwa wiecznie, sława i sukces mogą się szybko skończyć. Pytanie, co wtedy? Dla mnie zawsze najważniejsi byli ludzie i starałem się okazywać im szacunek. Wiem, że dobro wraca. Staram się też, aby to, co robię było zgodne ze mną, żebym nie musiał się wstydzić. Najgorszy był dla mnie ten moment, gdy nagle, niemal z dnia na dzień, z osoby anonimowej stałem się rozpoznawalny. Zakupy zaczęły być problemem, przestałem chodzić do klubów – to, co się wydarzyło postawiło przede mną konieczność ułożenia świata wokół siebie od nowa. Zabrałem się do roboty.

Miałeś 19 lat, świat legł Ci u stóp…

Dostałem lekcję. Nabieranie dystansu do siebie, w nowych okolicznościach, pozwoliło mi skorygować wiele własnych wad, na które wcześniej nie zwracałem uwagi. Musiałem też nauczyć się słuchać ludzi – i uznać, że nie zawsze to, co o mnie mówią, albo czego chcą jest prawdą i jest dobre. Spotkałem ludzi, którzy chcieli wykorzystać przyjaźń, wizerunek, czasem nawet podpiąć się pod sukces, uśpić czujność, a potem po prostu wyciągnąć z tego korzyści dla siebie. Ale myślę, że tak jest nie tylko w branży muzycznej. Czy się zepsułem? Nie czuję, aby ten czas, który minął i zdobyte doświadczenia jakoś szczególnie mnie zmieniły. Wciąż lubię ludzi, choć może mam większy dystans, szanuję ich i robię swoje.

Pracujesz intensywnie od dekady – nowe płyty pojawiają się systematycznie i za każdym razem są sukcesem. Wielu Twoich rówieśników, po takim sukcesie, mogłoby powiedzieć: Pass, teraz odcinam kupony.

Staram się wciąż rozwijać, ale rzeczywiście, pracuję bardzo intensywnie. Doświadczyłem też momentów braku inspiracji, takiej suszy, w której nic nie rośnie. Wciąż uczę się balansu – bo gdy coś robię, to angażuję się cały i to mnie spala. Po koncercie zazwyczaj przez godzinę piszę autografy, każdy z fanów chce, aby traktować go szczególnie, wyjątkowo. Staram się. Lubię oddawać siebie, przecież to dla nich i dzięki nim gram.

A jak odpoczywasz?

Uwielbiam naturę, stare samochody – to mnie relaksuje i w taki sposób odpoczywam, dlatego często przesiaduję ze znajomymi w garażu i coś dłubię. Odpoczywam też w studiu.

No właśnie, bo masz już swoje studio nagrań i utwory do albumu „Talizman” nagrałeś już u siebie?

W części, wokale były nagrane u mnie, instrumenty wtedy jeszcze nie. Ale teraz udało się wreszcie zebrać te instrumenty, których potrzebuję i mogę zamykać się do pracy w miejscu, w którym dobrze się czuję. Sąsiedzi też chyba nie narzekają, bo staraliśmy się wszystko dobrze wyciszyć. Lubię pracować w nocy, wtedy lepiej słyszę, zmysły się odpalają, człowiek się wycisza i może usłyszeć coś, co przychodzi.

A jak powstają piosenki Kamila Bednarka? Bo są dwie ścieżki tego, co robisz: muzyka i tekst. Zachwyt muzyką mamy już omówiony, więc przejdźmy do tekstów piosenek. To, co piszesz, to nie jest tekściarstwo, wiele sformułowań w Twoich piosenkach to poetyckie obrazy i wersy. Ja mam kilka ulubionych, np. gdy piszesz o „brudnym sercu na loopach”…

Przecież to są proste teksty…

Poezja jest prosta, co nie znaczy, że łatwo przychodzi. Czy wiesz, jakie jest najczęściej pojawiające się słowo w Twoich piosenkach?

Oddycham?

Tak, właśnie to! Piszesz i śpiewasz: Oddycham - sobą, tobą, powietrzem, życiem…

Był taki okres, że wszystkim oddychałem. Albo może odetchnąłem, po wielu zawirowaniach, i mogłem zacząć świadomie oddychać i cieszyć się wszystkim, co robię. Teraz jestem niezależny – dzięki temu, że mam już swoją wytwórnię – zasypiam spokojnie, nie jestem ograniczany w tym, co chcę przekazywać moją muzyką.

Zrobiłeś kiedyś zdjęcie i podpisałeś je: Trzy kobiety mojego życia. Pamiętasz?

Tak! To była mama, siostra i babcia.

A to prawda, że pierwszą płytę nagraliście dla babci? Ty i Twoje rodzeństwo?

Byliśmy dzieciakami, podpiąłem klawisze do komputera i nagraliśmy piosenki, które babcia bardzo lubiła. To były stare piosenki, śpiewaliśmy je dla niej jako maluchy. Stawaliśmy w rzędzie i były przepychanki: Nie ty, teraz ja śpiewam! Każdy miał swój kawałek, a ona słuchała. Wiesz, jak słucha ktoś, kto kocha bezgranicznie? No to właśnie tak.

Co było na tej płycie?

O, na przykład: „Ładne oczy masz, komu je dasz”! (Kamil śpiewa)

Piękna historia… Kim jest babcia dla Kamila Bednarka?

Wiesz, babcia jest dla mnie drugą mamą. Mieszka w Bychawie, pod Lublinem, to mama mojej mamy. Wszystkie wakacje, ferie i czas wolny spędzaliśmy u niej, dawała nam dużo miłości, dużo ciepła. Czułem się tam, jak w domu. Często było tak, że nie chcieliśmy wracać do domu, bo u babci najlepiej! Szarlotki, pyszne jedzonko, które robiła dla nas… W domu też było dużo miłości, ale wiadomo, u babci najlepiej. W ciągu roku mam mało czasu, aby tam jeździć tak często, jakbym chciał, ale w styczniu mam trochę wolnego, więc na pewno ją odwiedzę. Z jej domem, z tym miejscem wiąże się mnóstwo miłych wspomnień. Tam zawsze spadało dużo śniegu i my, ubrani w jakieś kożuszki, zjeżdżaliśmy na dużych workach z górki…

A wiesz, że mówisz pięknie?

Rodzina to jest bezgraniczna miłość. Tego nie da się kupić. Niezależnie od tego, jak potoczy się los – czy będziesz świętować sukces, czy poniesiesz wielką porażkę – wiesz, że to jest szczere, że tam jest prawda. Kochają cię takim, jakim jesteś, a gdy ci coś nie wychodzi, to wspierają, bo wiedzą jak do ciebie dotrzeć, mają klucz. Ale rodzina to nie tylko więzy krwi. Mam trójkę przyjaciół, nie jesteśmy spokrewnieni, ale są dla mnie jak rodzina, bo zachowują się jak rodzina. Zawsze mogę liczyć na ich wsparcie,

Czyli taka wizja: Za pół wieku Kamil Bednarek, siwe dredy, domek w lesie, mnóstwo wnuków wokół pasuje Ci?

O tak, oby, życz mi tego! Jeszcze jakieś studyjko, żebym mógł trochę pograć. I najlepiej, żeby mówili: Dziadek, zagraj coś!

Ale to ładne marzenie…

Oby się spełniło!

A chodzisz jeszcze na lekcje śpiewu?

Tak, poprawiam emisję głosu.

A jest Ci to w ogóle potrzebne?

Gdyby nie było, to pewnie nie musiałbym już śpiewać nic nowego, to by znaczyło, że jakoś się wyczerpałem, a ja mam jeszcze dużo takich marzeń muzycznych, których mój obecny głos nie jest w stanie odmalować. Wyobrażam sobie jak może brzmieć mój głos i chcę to osiągnąć. Schowałem do szuflady kilka takich rzeczy, których na tym etapie nie jestem w stanie zaśpiewać. Ale spokojnie, nie zrażam się tym odkryciem. Z głosem jest jak z mięśniem – trzeba ćwiczyć, szlifować i rozwijać. Im więcej ćwiczysz, tym więcej możesz z siebie dać. Wiem, że miałem dużo szczęścia w mojej muzycznej przygodzie, ale jeszcze długa droga przede mną, zanim powiem sobie, że zrobiłem już wszystko, co zamierzałem. Teraz powinienem wykorzystać całą moją energię na poznawanie ludzi, na poznawanie nowych gatunków muzycznych, a potem transponowanie tych odkryć do mojej muzyki. Tak będzie z następną płytą – trochę więcej opowiem o świecie.

Już masz komplet utworów?

Mam komplet i nadwyżkę na dwie płyty, ale wciąż coś dopisuję. Pisząc kawałek wychodzę ze studia z jakimś zarysem piosenki – jest linia, ale gdy zamknę oczy widzę coś jeszcze, ten proces trwa. Często zdarza się też tak, że piosenki przychodzą w czasie spotkań z przyjaciółmi. „Chwile jak te” powstały w czasie wieczoru kawalerskiego mojego szwagra: wziąłem gitarę do ręki, zobaczyłem ludzi, których dawno nie widziałem, a bardzo ich lubię – i zabrzmiało, że to są „takie chwile, jak te”. Tworzenie piosenek nie zawsze wymaga kompletnej ciszy, izolacji, czasem czujesz radość i wyrzucasz ją z siebie – i masz piosenkę.

Śpiewałeś w projekcie „Polskie Betlejem”, wcześniej wziąłeś udział w poznańskim koncercie z okazji rocznicy wybuchu Powstania Wielkopolskiego…

I jeszcze 11 listopada, na Stadionie Narodowym z okazji 100- lecia odzyskania przez Polskę niepodległości. Cieszyłem się, że mnie zaproszono. Nastrój, emocje, które się wyzwalały – to było prawdziwe święto.

I masz orła na piersi…

Zawsze jest. Jestem patriotą – nie fanatycznym – ale jestem dumny, z naszej historii, z naszych przodków, z tego co zrobili dla Polski, ale też dla świata. Nie odpuściliśmy nigdy i za to jestem im wdzięczny. Mamy potencjał wojowników, dlatego, gdy nie mamy z kim walczyć na zewnątrz, często zaczynamy walczyć ze sobą.

Podobała mi się ta rozmowa…

Ja też Ci za nią bardzo dziękuję…

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Akcja dom

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem