Reklama

Prowadzisz firmę i chcesz być uczciwy?

2018-05-16 16:28

Agnieszka Bugała

Agnieszka Bugała

Konferencja „Wiara w biznesie”, która już jutro (17 maja) odbędzie się we Wrocławiu jest propozycją dla ciebie. Mówi się, że pierwszy milion trzeba ukraść, żeby zarobić kolejne… Ale to przesłanie całkowicie sprzeczne z Dekalogiem. Ludziom wierzącym trudno jest prowadzić interesy, bo dość często stają wobec sytuacji, w których muszą dokonać wyboru, czy aby nie nagiąć lekko zasad, którymi chcą kierować się w życiu. Czy więc moralność i etyka są w ogóle możliwe w prowadzeniu biznesu? Po co firmie wartości chrześcijańskie i w jaki sposób one przyczyniają się do większej stabilizacji i zwiększenia potencjału przedsiębiorstwa?

Na te pytania próbują odpowiadać eksperci biorący udział cyklu bezpłatnych konferencji regionalnych o nazwie „Katolicka Rewolucja w Biznesie II, Moja Firma- Polska Sprawa!”. Konferencje odbywają się od 17 kwietnia do 13 czerwca w kolejnych (zaplanowano aż 21) miastach Polski. Prelegenci poruszają problemy z zakresu etyki biznesu, moralności, podatków, etycznego marketingu oraz wartościowej konkurencji.

Czym jest „Wiara w biznesie”?

Rozpoczęliśmy swoją działalność od konferencji o nazwie „Wiara w biznesie” – mówią organizatorzy. Miała ona miejsce 12 maja 2014 r. w Płocku na Orlen Arenie. Przyjechało na nią kilkaset przedsiębiorców (możliwe, że nawet około tysiąca). Głównym prelegentem był Chris Lowney - były Dyrektor Zarządzający i członek zarządu Banku J.P.Morgan, gdzie wprowadzał jezuicki system zarządzania. Zanim trafił do banku był przez 7 lat w nowicjacie. Aktualnie jest prezesem największej katolickiej organizacji zajmującej się ochroną zdrowia. Po nim powstały Chrześcijańskie Grupy Biznesu, a w październiku 2014 r. kolejne duże wydarzenie, które również zgromadziło kilkuset przedsiębiorców – I Ogólnopolskie Forum Chrześcijańskie - Ekonomia Sumienia. W maju 2015 r. odbyło się kolejne - II Ogólnopolskie Forum Chrześcijańskie - Drogi do Sukcesu: Jedność, które odbyło się na Uniwersytecie Kardynała Stefana Wyszyńskiego. Do tego czasu powstało 14 Chrześcijańskich Grup Biznesu w wielu Polskich miastach: Gdańsk i Gdynia, Białystok, Toruń, Siedlce, Warszawa, Płock, Łódź, Katowice, Dąbrowa Górnicza, Poznań, Rzeszów, Lublin i Kraków. Jest też Grupa działająca we Wrocławiu.

Reklama

Prezes Fundacji Wojciech Sztreker podkreśla, że „W działaniach kierują się etyką i moralnością wynikającą wprost z naszych wartości, którymi są patriotyzm oraz wiara katolicka”. Katolickie przedsiębiorstwo, według osób zaangażowanych w tworzenie Fundacji „Wiara w Biznesie”, to jest firma, której właściciel reprezentuje wartości chrześcijańskie. Najważniejsze nie powinny być w niej statystyki, chęć uzyskania zysku – choć jest to warunkiem koniecznym prowadzenia działalności – ale człowiek. Kierują się słowami z Ewangelii św. Mateusza: „Wszystko to, co uczyniliście jednemu z tych moich braci najmniejszych, Mnieście uczynili”. Kiedy myślą „człowiek” w tym kontekście, to nie chodzi tylko o pracownika, współpracownika, ale także o konkurencję. Wobec konkurencji też powinniśmy wykazywać się miłosierdziem.

Po konferencji „Wiara w biznesie”, która odbyła się w Białymstoku Tomasz Sztreker mówił, że ajważniejsze jest pytanie nie o zysk w biznesie, ale to, czy biznes pomaga mi być dobrym człowiekiem czy nie. Zdecydowanie trudniej jest być chrześcijańskim przedsiębiorcą niż takim, dla którego pieniądze i statystyki będą na pierwszym miejscu. Jako przedsiębiorca chrześcijański mam wyższe zobowiązania. Nie tylko muszę dać pracownikowi wynagrodzenie, zadbać o jego życie doczesne, ale także o jego życie wieczne, żeby się spełniał w swojej pracy. Jeżeli widzę, że mój pracownik nie realizuje się, choć jest zadowolony z wynagrodzenia, to nawet powinienem go zachęcić, aby poszukał innej pracy, gdzie będzie czuł się spełniony.

Z danych fundacji Wiara w Biznesie wynika, że 95 proc. przedsiębiorców w Polsce przyznaje się do wyznania rzymskokatolickiego. 80 proc. z tej grupy przynajmniej raz w miesiącu uczęszcza do kościoła, z czego 60 proc. przynajmniej raz w tygodniu i czują się zaangażowani w życie Kościoła. Przekładając to na liczby, to prawie milionowa rzesza ludzi prowadzących swoją firmę. Jeśli jesteś w tej grupie, jutrzejsze spotkanie może być pomocą w znalezieniu odpowiedzi jak połączyć wiarę i biznes.

Za organizację spotkań odpowiada Fundacja „Wiara w Biznesie” i Polska Akademia Biznesu.

Głównym partnerem wydarzenia jest Instytut na rzecz kultury prawnej Ordo Iuris. Zapisy przez stronę: www.konferencje.wiarawbiznesie.pl

Kiedy: 17 maja

Gdzie: Centrum Duszpasterskie Archidiecezji Wrocławskiej, ul. Katedralna 4

PROGRAM:

9:30 – 10:00 - Rejestracja

10:00 – 10:15 - Oficjalne otwarcie przez władze rządowe i samorządowe

10:15 – 11:00 - Moralność i etyka w prowadzeniu biznesu - ks. Przemysław Król

11:00 - 11:45 - Edukacja finansowa i ekonomiczna - Tomasz Sztreker

11:45 – 12:15 - Przerwa kawowa

12:15 – 13:00 - Instytut Ordo Iuris

13:00 – 13:45 - Panel Dyskusyjny- ks. Przemysław Król, przedstawiciel Instytutu Ordo Iuris, przedsiębiorca

13:45 – 14:00 - Zakończenie – Tomasz Sztreker

Agnieszka Bugała

Tagi:
konferencja

O. Cantalemessa: trzeba na nowo odkryć wagę życia wewnętrznego

2019-03-22 16:58

vaticannews.va / Watykan (KAI)

Życiu wewnętrznemu poświęcił kaznodzieja Domu Papieskiego drugą konferencję wielkopostną wygłoszoną w kaplicy Redemptoris Mater w Watykanie w obecności papieża i pracowników Kurii Rzymskiej.

Biuro prasowe kapucynów

O. Raniero Cantalamessa wskazał, że życie wewnętrzne przeżywa dziś kryzys i patrzy się na nie z pewną podejrzliwością. Przyczyn takiego stanu rzeczy można szukać także w samej naturze człowieka, który nastawiony jest na to, co zewnętrzne, widzialne, a do czego zachęcają go zmysły. W obecnej kulturze rolę, którą pełniło życie wewnętrzne czy duchowe zastępuje się psychologią i psychoanalizą, skupiając się na podświadomości, a pomijając relację z Bogiem. Także w życiu Kościoła, po Soborze Watykańskim II, ideałem nie jest „ucieczka od świata” ale „wychodzenie do świata”.

„Porzucenie życia wewnętrznego i zwrócenie się w stronę tego, co zewnętrzne to jeden z najbardziej niebezpiecznych aspektów sekularyzacji. Aż do pokusy teologicznego uzasadnienia tego nowego kierunku, który przyjął imię: teologii śmierci Boga czy też świeckiego miasta – stwierdził o. Cantalamessa. – Mówi się, że Bóg sam dał nam przykład. Kiedy przyjął ciało człowieka, ogołocił się, opuścił samego siebie z wewnętrznego życia Trójcy, stał się «światowy», to znaczy rozmył się w tym, co świeckie. Stał się Bogiem «poza sobą»”.

Włoski kapucyn podkreślił także, że człowiek żyje dziś w ciągłym pędzie, w strachu przed ciszą. Szczególnie widać to wśród młodych, którzy niejednokrotnie żyją w „orgii hałasu”, zapominając, że życie wewnętrzne to droga do życia autentycznego. Ale fala życia zwróconego w stronę tego, co zewnętrzne porywa także osoby zaangażowane w misję Kościoła. Trzeba temu zaradzić, gdyż zdaniem o. Cantalamessy, albo odnajdziemy klimat i czas milczenia oraz życia wewnętrznego, albo pogrążymy się w duchowej i całkowitej pustce.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Ojciec dziecka z Zespołem Downa: życie z takim dzieckiem może być piękniejsze

2018-03-21 18:23

Rozmawiał Dawid Gospodarek / Warszawa (KAI)

Dziecko z zespołem Downa to nie tragedia i koniec świata, a przeciwnie, daje ogrom radości i miłości, a życie z takim dzieckiem może być piękniejsze – mówi w rozmowie z KAI Krzysztof Bilinski, ojciec 2,5-rocznego Stasia. Dziś przypada Światowy Dzień Osób z Zespołem Downa.

Joni Hofmann/pl.fotolia.com

Publikujemy treść rozmowy:

Dawid Gospodarek (KAI): Jak przyjął Pan wiadomość o tym, że Pańskie dziecko ma zespół Downa?

Krzysztof Biliński: Dowiedzieliśmy się z żoną o tym, że dziecko będzie niepełnosprawne dopiero tuż po porodzie. W pierwszym momencie był na pewno szok i pewnego rodzaju strach, ponieważ do tej pory w ogóle nie wiedziałem, co to znaczy dziecko z zespołem Downa, jak może wyglądać wychowanie i przyszłość takiego dziecka.

– Otrzymaliście jakąś pomoc?

– Mogę powiedzieć, że na szczęście w szpitalu otrzymaliśmy dobrą pomoc od personelu medycznego, duże wsparcie od lekarzy i szereg konkretnych informacji, jak dalej postępować. Jednak był to zdecydowanie ciężki czas. W szpitalu ze względu na różne problemy dziecka spędziliśmy znacznie więcej czasu niż planowaliśmy. Pojawiła się wada serca i problemy z odpornością, z układem immunologicznym. Ten czas przedłużającego się pobytu w szpitalu był trudny. Szczególnie dla mojej żony, która była cały czas w szpitalu na tym oddziale. Dla niej atmosfera na porodówce, gdzie ciągle rodzą się zdrowe dzieci, a ona swojego dziecka nawet nie mogła za bardzo widzieć, bo cały czas było na oddziale neonatologii w inkubatorze, była raczej depresyjna. Wiadomo, jak to też wygląda w naszych szpitalach. Można się naprawdę nabawić depresji.

– A po tych dwóch tygodniach w szpitalu?

– Było już dużo łatwiej. Jak już byliśmy nakierowani, wiedzieliśmy, co nas czeka, zaczęliśmy z pełnym zapałem i energią szukać pomocy u wielu różnych specjalistów, których musieliśmy odwiedzić, oraz szukać dla dziecka rehabilitacji. Tu znów pojawił się problem, taka ściana niemal nie do przejścia. Dostać się do specjalisty – okazuje się to niemożliwe. Dostać się na rehabilitację – za dwa lata. Jedynym wyjściem jest załatwiać wszystko prywatnie.

– Czy jeśli prywatnie się załatwia takie rzeczy, są możliwości jakichś dofinansowań?

– Niestety nie, jedyną możliwością jest to założenie subkonta 1% i poszukiwanie osób, które zechciałyby nas wesprzeć tym swoim procentem od podatku. Jednak powiem szczerze, że mimo iż odzew mieliśmy ogromny, to pieniądze z 1% wystarczają na jakieś 3 miesiące w roku rehabilitacji naszego dziecka.

– Państwo nie pomaga?

– Ja nie oczekiwałbym żadnej pomocy od państwa, oczekiwałbym tylko tego, żeby państwo nie przeszkadzało. Wspomniałem, że problemem jest dostać się do lekarzy specjalistów, i to jest naprawdę mordęga. Trzeba prywatnie. Kardiolog to wydatek rzędu 300 zł, a my co miesiąc musimy być u kardiologa. Rehabilitacja – godzina to od 80 do 100 zł. Rehabilitacja w ramach NFZ to jedne zajęcia tygodniowo, a tych zajęć musi być codziennie kilka, żeby były dla dziecka rozwojowe, owocujące samodzielnym funkcjonowaniem. A do tego właśnie przecież dążymy, żeby dziecko mogło samodzielnie funkcjonować. I takie problemy są, że na rehabilitację się czeka 2 lata, a jak się już ją dostanie, to tylko raz w tygodniu.

– Z jakimi kosztami się to wiąże?

– W naszym przypadku jest to ok. 2-3 tys. zł miesięcznie na rehabilitację. My z żoną na szczęście mamy ten komfort, że oboje pracujemy i możemy sobie na to pozwolić. Ale z drugiej strony czujemy się źle, kiedy wiemy, że można dostać dofinansowanie np. z Państwowego Funduszu Rehabilitacji Osób Niepełnosprawnych, a okazuje się, że ponieważ oboje pracujemy, dofinansowanie nam się nie należy. To jest frustrujące, że nie promuje się w naszym kraju pracowitości, tego, że ludzie chcą normalnie funkcjonować... Pomocy od państwa nigdy nie otrzymaliśmy, ani grosza. Ale powtórzę – nie oczekuję grosza, oczekuję tego, że będę mógł pójść np. do lekarza w ramach NFZ, za płacone na to podatki. Tymczasem nie mam takiej możliwości, poza podstawową opieką pediatryczną.

– Czy poza kwestiami medycznymi spotkali się Państwo z jakimiś problemami, np. w reakcjach społeczeństwa?

– Nie, odbiór społeczny, jeśli chodzi o moje środowisko, był bardzo pozytywny. Ludzie, wiadomo, czasem nie wiedzą, jak się zachować na wiadomość o tym, że dziecko urodziło się z zespołem Downa. Taką przykrą sytuację mieliśmy już na początku, w szpitalu, kiedy w czasie obchodu przyszedł znajomy kapłan. Mówiąc szczerze, byliśmy bardzo rozczarowani jego postawą, bo kompletnie nie wiedział, jak się zachować i w zasadzie uciekł z oddziału, nie udzielając żadnej pomocy, żadnego wsparcia. A był to dla nas okres bardzo depresyjny, kiedy tego wsparcia potrzebowaliśmy. Natomiast co do reakcji innych ludzi, mam pozytywne odczucia. Raczej chcą wesprzeć, dopytują jak mogą pomóc. Jednak wiem od rodziców starszych dzieci, że problem zaczyna się w szkole. Środowisko dzieci jest bardzo różne, czasem ma miejsce po prostu prześladowanie, dzieci są gnębione. Nad tym wszyscy musimy pracować, żeby dzieci lepiej odbierały inność.

– Czy szkoły integracyjne spełniają dobrze swoją rolę?

– Uważam, że szkoły integracyjne są bardzo dobrym pomysłem. Nasz Staś chodzi do przedszkola integracyjnego. To wszystko oczywiście pod warunkiem, że kadra pedagogiczna potrafi odpowiednio dzieci przygotować. Wiem, że zdarzają się w różnych miejscach w Polsce – nieliczne oczywiście – przykłady, że nauczyciele o takich dzieciach potrafią wypowiadać się z pogardą, więc tym bardziej inni uczniowie. Doświadczamy tego, że kontakt ze zdrowymi dziećmi jest bardzo istotny dla dzieci z zespołem Downa. One dzięki temu mogą się znacznie szybciej rozwijać niż będąc tylko we własnym, zamkniętym środowisku. My widzimy u naszego dziecka, że kiedy trafił do przedszkola i miał kontakt ze zdrowymi dziećmi, wykonał dostrzegalny skok rozwojowy.

– A jak dzieci w przedszkolu? One są przygotowane do kontaktu z rówieśnikami z zespołem Downa?

– Nasze przedszkole, do którego chodzi Staś, jest przedszkolem prywatnym. Są tam różne dzieci, też z różnymi schorzeniami, z autyzmem, zespołem Downa, dzieci zdrowe. Tam dzieci nie są po prostu w żaden sposób rozróżniane, wzajemnie się pozytywnie odbierają.

– Wspomniał Pan o przykrym doświadczeniu z kapelanem szpitalnym. Czy widzi Pan jakieś większe możliwości zaangażowania Kościoła w pomoc rodzinom z niepełnosprawnymi dziećmi?

– Wydaje mi się, że najbardziej potrzebna jest pomoc duchowa. Mam wielu przyjaciół kapłanów i wiem, że często się skarżą na braki w formacji. Brakuje przekazu, jak rozmawiać z takimi ludźmi. Kapłan jest osobą zaufania i często poszukuje się u niego wsparcia. Ja sam u księży takiego wsparcia szukałem i niestety wielu z nich nie wie, co powiedzieć, jak wesprzeć. Wydaje mi się, że zdecydowanie brakuje przygotowania księży.

– A przekaz Kościoła w kazaniach, oddziaływanie na społeczeństwo?

– Wydaje mi się, że pozytywny przekaz jest obecny, zauważam mocny głos i to mi się podoba.

– Jak ocenia Pan aktualne dyskusje wokół problemu aborcji?

– To co mi się nie podoba i co bardzo chciałbym zaznaczyć, a wiem, że wielu kapłanów, nawet hierarchów pod tym się podpisuje, to mianowicie to, że w Polsce w tej dyskusji o aborcji są wykorzystywane przez obydwie strony sporu głównie dzieci z zespołem Downa. Ja oczywiście jestem gorącym przeciwnikiem aborcji i jak najbardziej jednoznacznie opowiadam się za życiem, jednak to, co radykalnie mi się nie podoba, wręcz napawa mnie ohydą, to kiedy niektóre z organizacji pro life wykorzystują zdjęcia martwych płodów. To jest dla mnie paskudne i jak pan słyszy, jestem roztrzęsiony jak o tym mówię. To jest dla mnie skandaliczne i Kościół powinien się całkowicie odciąć od tego typu działań, bardzo bym tego oczekiwał. Naprawdę, te kampanie są dla mnie przykre. Przypomnę katolicką zasadę, że cel nie uświęca środków. Mnie jako rodzica dziecka z zespołem Downa, kiedy widzę martwe dziecko z zespołem Downa, bardzo to boli i jest okropne.

– Jak już po tych ponad dwóch latach ze Stasiem widzi Pan siebie? Czy bycie ojcem dziecka z zespołem Downa zmienia?

– Z pewnością rodzi się inna skala problemów. Człowiek przestaje się martwić pewnymi drobnostkami, które mu zaprzątały głowę do tej pory. Stałem się przed wszystkim człowiekiem bardziej empatycznym, lepiej rozumiem różne ludzkie problemy. Wydaje mi się, że do tej pory byłem bardziej obojętny, ale kiedy sam doświadczyłem w życiu tego, że musiałem się zaopiekować dzieckiem niepełnosprawnym, wzrósł we mnie poziom empatii, zmalał egoizmu. To otwiera na innych ludzi i ludzkie problemy.

– Co by powiedział Pan rodzicom, którzy dowiedzieli się, że spodziewają się dziecka z zespołem Downa, mają dużo lęku...

– Przede wszystkim bym zachęcał, żeby się mimo wszystko nie bali. Paradoksalnie trochę się cieszę, że mieliśmy taki komfort, iż nie wiedzieliśmy, że Stasiu będzie dzieckiem z zespołem Downa. Mam wrażenie, że rodzicom w ciąży się nie pomaga. Jedyny przekaz, z jakim się spotykają, to aborcja. On płynie zewsząd. Rozmawialiśmy o roli Kościoła – można dodać, że poradnie rodzinne przy parafiach mogłyby prowadzić też dla takich osób punkty z pomocą np. psychologa. Bo strach towarzyszący takiemu problemowi rodzi często nie do końca racjonalne decyzje. Takim rodzicom radziłbym poszukania pomocy, porozmawiania z kimś, kto ma dziecko z zespołem Downa, spotkania się z taką rodziną. To pozwoli się przekonać, że to nie tragedia i koniec świata, a przeciwnie – że takie dziecko daje ogrom radości i miłości, a życie z takim dzieckiem może być piękniejsze.

***

Krzysztof Biliński, ojciec 2.5 rocznego Stasia z Zespołem Downa. Tych, którzy chcą lepiej poznać życie dziecka z ZD zapraszamy na facebookowy profil Stasiowy Świat.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Warszawa: rekolekcje dla mężczyzn „Droga Lwa”

2019-03-23 09:03

rl / Warszawa (KAI)

Z inicjatywy Katolickiego Projektu Formacyjnego dla mężczyzn „Droga Odważnych” w Warszawie odbędą się rekolekcje zatytułowane „Droga Lwa”. W programie spotkania, które odbędzie się w dniach 29-31 marca, są Msze św., interaktywne konferencje i spotkania w grupach.

Iwona Sztajner

Katolicki Projekt Formacyjny dla mężczyzn „Droga Odważnych” powstał w 2017 roku. To program męskiej formacji, będący platformą szerokiego dotarcia do mężczyzn z ideą wierności małym krokom w duchowym i osobistym rozwoju. Program zrzesza obecnie ponad 1100 mężczyzn z kraju i zagranicy.

Teraz z inicjatywy „Drogi Odważnych” organizowane są rekolekcje dla mężczyzn zatytułowane „Droga Lwa”. Odbędą się one w dniach 29-31 marca w warszawskiej Oxford Tower. Na program składać się będą m.in. Eucharystia, interaktywne konferencje i spotkania w grupach. Organizatorzy są przygotowani na przyjęcie 400 uczestników.

Tematami przewodnimi spotkania będą: rozwój duchowy i osobisty, zranienia i przebaczenie, braterstwo i relacje rodzinne, a celem całego wydarzenia obudzenie w uczestnikach ducha przywództwa w życiu osobistym, a w szczególności w misji bycia zaangażowanym i odpowiedzialnym mężem i ojcem. Program inspirowany jest duchowością ignacjańską i karmelitańską.

Spotkania w czasie rekolekcji poprowadzą: Mariusz Marcinkowski - założyciel i Lider Wspólnoty Przymierza oraz twórca Drogi Odważnych. Z wykształcenia teolog oraz trener rozwoju osobistego. Od lat pracujący z mężczyznami, by budzić w nich przywódców. Głosi konferencje w Polsce i zagranicą. Prywatnie mąż i ojciec dwójki synów; Michał Piekara - założyciel i Lider Wspólnoty Przymierza oraz twórca Drogi Odważnych. Psychoterapeuta, założyciel Kliniki Małżeńskiej. Głosił konferencje i szkolił mężczyzn w 12 krajach świata. Autor książek poświęconych budowaniu trwałych relacji. Prywatnie mąż i ojciec czwórki dzieci; Dawid Gacek - lider Wspólnoty Przymierza oraz Drogi Odważnych. Muzyk, wizjoner, człowiek od kreacji. Hiperoptymista, pasjonat życia. W swojej pracy posługuje się muzyką, by inspirować innych do życia na maxa. Prywatnie mąż i ojciec trójki dzieci.

Nie zabraknie także duchownych. Obecni będą: ks. Marcin Ożóg - proboszcz Parafii Dobrego Pasterza w Warszawie. Kapelan Wspólnoty Przymierza i Drogi Odważnych. Kapłan oddany duszpasterstwu. Niestrudzony spowiednik i kierownik duchowy; br. Adam Zwierz - kapucyn, w Warszawie odpowiedzialny za duszpasterstwo powołań. Misjonarz. Spowiednik. Uczestnik Drogi Odważnych. Staje w prawdzie i pomaga stawać w prawdzie innym. Nigdy nie owija w bawełnę.

Więcej informacji na www.drogalwa.pl

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem