Reklama

Bóbrka koło Krosna - dzieje, ropa, rocznice

Ks. Zbigniew Głowacki
Edycja przemyska 50/2004

Bóbrka to bardzo stara osada, leżąca w sąsiedztwie jeszcze starszego Wietrzna, na terenie którego znajdują się ślady wczesnośredniowiecznego grodu obronnego, z okresu X-XII w. Według historyka ks. Bolesława Kumora, który zajmował się zestawieniem sieci dekanalnej w południowej części diecezji krakowskiej, Bóbrka jako parafia, z pięcioma innymi, należała w pierwszej połowie XIII w. do dekanatu jasielskiego, ten zaś do diecezji krakowskiej. Ostatnią informację potwierdza Rocznik Archidiecezji Przemyskiej z 1997 r. Podaje bowiem, że parafia w Bóbrce została prawdopodobnie erygowana w pierwszej połowie XIII w. (przed 1277 r.?). Uposażyli ją cystersi z Koprzywnicy, których dobra sięgały tych terenów.
Wspomniany wiek XIII był jednak bardzo niespokojny dla tych stron. Dwa najazdy tatarskie dokonały tutaj zupełnego spustoszenia. Po nich ziemie te znalazły się w rękach władców ruskich; stracili więc tu swoje dobra i cystersi. Dopiero w XIV w. król Kazimierz Wielki przyłączył je do Polski, nadając wydzielone tereny swojemu rycerstwu. Ten stan rzeczy wyjaśnia nam ponowne lokowanie Bóbrki na prawie magdeburskim w 1397 r., przez Paszka ze Skotnik herbu Bogoria. (Pierwotna lokacja mogła być przeprowadzona na innych zasadach). Skąpe grono tubylczej ludności, o ile przeżyło pogromy tatarskie, zasilili przybysze ze Śląska i Pomorza (była to ludność pochodzenia niemieckiego), w ramach królewskiej akcji osiedleńczej tych ziem. Zasadźcą, a więc i pierwszym sołtysem Bóbrki był niejaki Mikołaj Cenkerdan. Umowa lokacyjna przeznaczała na uposażenie kościoła jeden łan ziemi, razem z dziesięciną od kmieci oraz ofiary w naturze dla plebana. Z powyższego wynikałoby, że wtedy był w Bóbrce kościół i parafia. Można przypuszczać, że wioska liczyła wtedy około 150 mieszkańców.
W 1420 r. właściciel wsi Mikołaj Skotnicki zastawił ją cystersom koprzywnickim za sumę 200 grzywien i w swoim czasie nie wykupił, dlatego Bóbrka ponownie znalazła się w rękach zakonnych, aż do 1819 r.
Ks. Jan Długosz w Liber beneficiorum dioecesis cracoviensis; powstałym w latach 1470-1480, zaznacza, że Bóbrka ma swój kościół i należy do cystersów z Koprzywnicy. W tym czasie (1474 r.) wieś jest niszczona przez wojska węgierskie, jako efekt zatargu między królem Maciejem Korwinem, a polskim władcą Kazimierzem Jagiellończykiem. Ten ostatni dostrzega nieszczęścia Bóbrki i zwalnia czasowo osadę z określonych ciężarów podatkowych. Około 1605 r. Bóbrkę przyłączono do parafii sąsiedniego Wietrzna, być może dlatego, że zniszczenia wojenne dotknęły i miejscową świątynię parafialną. W 1656 r. wieś zalewa szwedzki potop, rok później miary zniszczenia dopełniają Siedmiogrodzianie. Wojenne przejścia Bóbrki prawdopodobnie niszcząco odbiły się na parafialnym kościele, stąd w latach 1752-1768 wybudowany został kolejny kościół drewniany pod wezwaniem św. Katarzyny. W sześć lat później (1774 r.) Bóbrka znów zyskała status parafii, a Wietrzno było jej filią.
Bóbrka jako parafia najpierw należała do diecezji krakowskiej. Pod koniec XVIII w. weszła w skład nowo powstałej diecezji tarnowskiej, zaś od 1805 r. jest parafią diecezji przemyskiej. Po kasacie opactwa koprzywnickiego w 1819 r., dobra wsi przeszły na własność rodziny Klobassów ze Zręcina, Mieszkańcy wioski żyli ubogo, dotykani rozmaitymi klęskami żywiołowymi (gradobicia, powodzie, pomory zwierząt, choroby; tyfus, dżuma, cholera). Nieszczęścia te pogłębiały ludzką biedę szczególnie na przełomie XVIII i XIX w. Tymczasem Bóbrka żyła na prawdziwym skarbie, który kryła jej ziemia. Była to ropa naftowa, obficie wypływająca ze źródełek w lesie bobrzeckim, należącym do Karola Klobassy ze Zręcina. Obfitością tego płynu (używany był już dawno przez miejscową ludność jako smarowidło, a także jako lekarstwo na choroby skóry, zwłaszcza u zwierząt) zainteresował się dziedzic Polanki Tytus Trzecieski, który z kolei wskazał bobrzecki skarb Ignacemu Łukasiewiczowi - twórcy przemysłu naftowego. Było to już po udanej destylacji ropy naftowej i po oświetleniu lampami naftowymi szpitala we Lwowie, w 1853 r.
W 1854 r. Łukasiewicz i Trzecieski, za zgodą Klobassy, rozpoczęli poszukiwania złóż ropy w lesie bobrzeckim. Zaczątkiem kopalni w Bóbrce był wykopany rów o długości 120 m i głębokości 1,2 m w tym miejscu, gdzie były największe wycieki naturalne. Później powstawały tzw. kopanki (studnie) i odwierty. Powstała w Bóbrce kopalnia miała ich w sumie 111. Rozwijający się przemysł naftowy sprawił, że mieszkańcy Bóbrki i okolicy z ubogich wieśniaków awansowali na dobrze wynagradzanych przez Łukasiewicza robotników - zaczął się wtedy złoty okres Bóbrki, zaczęły się wyjazdy za pracą do nowych złóż ropy w Borysławiu oraz do Rumunii, Iranu, Ameryki. Wieś stawała się zasobna materialnie, ale jej mieszkańcy podlegali nie zawsze zdrowym przeobrażeniom społecznym oraz ideologicznym.
Mimo tego, w okresie swoistego uprzemysłowienia Bóbrki, jej mieszkańcy pod przewodnictwem swojego proboszcza ks. Antoniego Dziurzyńskiego podjęli się budowy nowego kościoła parafialnego, według projektu znanego architekta lwowskiego Teodora Talowskiego. Wstępne prace rozpoczęły się 27 lipca 1905 r., zaś 9 września tegoż roku dokonano poświęcenia kamienia węgielnego. Wznoszenie murów świątynnych zakończono w 1908 r., w następnych latach zabiegano o godne i artystyczne wyposażenie. Tak więc powstała monumentalna ceglana świątynia w stylu neogotyckim (dł. 34 m, szer. 20 m, wys. wieży z krzyżem 66 m).
Cały kościół ozdabiają liczne elementy z ciosanego kamienia. Wnętrze ubogaciły artystyczne witraże i piękna polichromia. Uroczystej konsekracji nowej świątyni, pod wezwaniem Najświętszego Serca Pana Jezusa, dokonał 5 czerwca 1910 r. sufragan przemyski bp Karol Fiszer. Świątynia ta, o której można powiedzieć, że „powstała z ropy” i z części życia bardzo zasłużonego dla Bóbrki ks. Antoniego Dziurzyńskiego, w kolejnych latach była przez parafian ubogacana, a po upływie stu lat jest dzisiaj przedmiotem ciągłej troski konserwacyjnej. Parafia Bóbrka kontynuuje zresztą nieustannie te prace, uzupełniając niedostatki materiałowe z czasów budowy świątyni oraz usuwając zniszczenia powstałe w czasie ostrzałów artyleryjskich ostatniej wojny.
Budowa nowego kościoła oraz jego wyposażanie wiązały się z jednej strony z ożywieniem akcji społecznych wsi (budowa domu parafialnego, zorganizowanie sklepu) i wzmożonym duszpasterstwem parafialnym (Liga Katolicka, Akcja Katolicka), przy równoczesnym przenikaniu w życie miejscowej ludności idei socjalistycznych. Polska Partia Socjalistyczna, bowiem, w okresie międzywojennym miała swoje oparcie w robotnikach polskiego przemysłu naftowego.
Śledząc nawet skrótowo ujęte dzieje Bóbrki nie trudno dopatrzyć się w nich takich dat historycznych, które odniesione do obecnego czasu, wyznaczają godne uwagi rocznice. Oto krótkie ich zestawienie: 800 lat od czasu, kiedy Bóbrka występowała jako parafia dekanatu jasielskiego (I połowa XIII w.); 230. rocznica parafii po odłączeniu się od Wietrzna (1774 r.); 150. rocznica założenia, do dzisiaj czynnej, kopalni ropy naftowej - od 1961 r. Muzeum Naftowe w Bóbrce. W przyszłym roku przypadną: 200. rocznica przynależności Bóbrki do diecezji przemyskiej (1805 r.); 100. rocznica rozpoczęcia budowy kościoła pod wezwaniem Najświętszego Serca Pana Jezusa; 95. rocznica konsekracji tej świątyni.
W tym roku miała miejsce jeszcze jedna skromna, bo pierwsza rocznica nawiedzenia parafii przez Matkę Bożą w kopii Cudownego Jasnogórskiego Obrazu. Zaznaczyło ją zakończenie tzw. małej peregrynacji i rozpoczęcie wędrówki obrazu Serca Bożego po rodzinach. W ten sposób, proboszcz ks. Tadeusz Nowak, na przełomie starego i nowego roku liturgicznego - w listopadzie br. pragnął przez Matczyne pośrednictwo ofiarować Boskiemu Sercu Jezusowemu całą parafię, jej bardzo rozległe i złożone dzieje, sprawy aktualnego duszpasterstwa i trudne prace konserwacyjne przy kościele.

Reklama

NA SŁOWO - młodzi mówią Bogu TAK

2019-02-23 10:20

Agnieszka Bugała

Agnieszka Bugała
Młodzi rozpoczynają spotkanie NA SŁOWO w Hali Orbita

Przygotowywane od wielu miesięcy spotkanie młodzieży rozpoczęło się we wrocławskiej Hali Orbita. Przez cały dzień młodzi będą pochylać się nad Słowem Bożym i oddawać hołd Jezusowi. - Czekamy na dwa tysiące młodych ludzi - mówił tuz przed spotkaniem ks. Zbigniew Kowal, duszpasterz Diecezjalnego Duszpasterstwa Młodzieży, organizator spotkania.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Watykan: konferencja o ochronie małoletnich w Kościele - dzień 3.

2019-02-23 19:57

tom, st, kg (KAI) / Watykan

Transparentność wobec seksualnego wykorzystywania nieletnich w Kościele była tematem drugiego dnia watykańskiego „szczytu” na temat ochrony małoletnich. Wysłuchano świadectw ofiar pedofilii i trzech referatów wprowadzających. Ostatni dzień obrad zakończyła liturgia pokutna w Sala Regia Pałacu Apostolskiego.

JuergenM /pixabay.com

Pełna przejrzystość w sprawach nadużyć

Nie ukrywajmy już tego rodzaju faktów z obawy przed popełnieniem błędu. Zbyt często chcemy zachować spokój, dopóki burza nie przejdzie. Ale ta burza nie przejdzie – powiedziała nigeryjska zakonnica Veronica Openibo, przełożona generalna sióstr Towarzystwa Świętego Dzieciątka Jezus w swoim wystąpieniu pt. „Otwartość – posłani do świata” poświęconym zagadnieniu „przejrzystości”.

-Niepokoi fakt, że dziś tak wielu ludzi oskarża Kościół o zaniedbanie – stwierdziła siostra Openibo. Jej zdaniem Kościół musi odnowić się oraz powołać nowe systemy i praktyki, aby wspierać swe działania, nie lękając się popełnienia błędów. Przyznała, że „obecnie przeżywamy stan kryzysu i wstydu”, dodając, że „ciężko przysłoniliśmy łaskę misji Chrystusa”. Zwróciła uwagę, że w sprawie nadużyć seksualnych niektórzy biskupi coś robili, inni nic - ze strachu lub aby ukryć te czyny. Wyraziła przekonanie, że „lepiej odważnie rozmawiać z innymi niż nic nie powiedzieć, aby uniknąć popełnienia błędu”.

Jako pierwszy krok na drodze do wyjścia ku prawdziwej przejrzystości zakonnica wskazała uznanie aktów przemocy a następnie upublicznienie tego, co się stało od czasów Jana Pawła II, aby uzdrowić sytuację. Następnymi krokami winny być, według niej, na przykład skuteczniejsze i sprawniejsze procesy, jasne wytyczne, które należy wypracować w parafiach i ogłosić w sieci, „lepsze rozpatrywanie zaistniałych przypadków za pośrednictwem bezpośrednich rozmów w cztery oczy, szczerych i odważnych, zarówno z ofiarami, jak i ze sprawcami, a także z zespołami śledczymi”.

Za niedopuszczalne uznała niedostrzeganie problemu w przypadku tych księży winowajców, którym skądinąd należy się szacunek ze względu na ich zaawansowany wiek lub pozycję w hierarchii kościelnej.

Zakonnica z Afryki wyraziła też przekonanie, że w każdej diecezji winna powstać „komisja wspólna”, złożona ze świeckich, osób zakonnych i księży, która „będzie dzielić się doświadczeniem w zakresie procedur dokumentacyjnych i protokołów, prawnych i finansowych skutków ujawnionych przypadków oraz co do koniecznych kanałów odpowiedzialności i karalności”.

Transparencja wśród wierzących

Na konieczność przejrzystości i możliwości prześledzenia procedur administracyjnych jako decydującego czynnika wiarygodności Kościoła zwrócił uwagę w swoim wystąpieniu kard. Reinhard Marx. Arcybiskup Monachium zauważył, że przed Kościołem stoi w tej dziedzinie szereg wyzwań, w tym określenie celu i granic tajemnicy papieskiej, ustanowienie przejrzystych norm proceduralnych, wyraziste ukazanie statystyk i przebiegu postępowania procesowego.

Kard. Marx podkreślił, że w życiu Kościoła nie można lekceważyć wszystkich podstawowych zasad dobrego społeczeństwa i organizacji służących ludziom. Należy do nich potrzeba dobrze funkcjonującej administracji, która musi być ukierunkowana na cel Kościoła, oraz działać w oparciu o zasadę sprawiedliwości.

Zwrócił uwagę, że władza administracji może również być źle wykorzystana, co jest wyraźnie widoczne w obecnym kryzysie. „Wykorzystywanie seksualne dzieci i młodzieży w dużej mierze sprowadza się do nadużyć w administracji” - zaznaczył kard. Marx i wskazał na szereg wykroczeń administracyjnych do jakich doszło w przypadku nadużyć seksualnych wobec nieletnich. "Administracja wręcz przeciwnie - utrudniała, dyskredytowała i uniemożliwiała wypełnienie misji Kościoła. Akta, które miały dokumentować straszliwe czyny i wskazać nazwiska odpowiedzialnych za nie, zostały zniszczone lub nigdy nie powstały. To nie sprawcy, ale ofiary były ograniczane i milczały. Określone procedury i procesy ścigania przestępstw celowo nie były wdrażane, lecz anulowane lub uchylane. Prawa ofiar były deptane i zdane na samowolę jednostek. Sankcjonowano nie sprawców, lecz ofiary, zmuszając je do milczenia. Wszystko to stoi w rażącej sprzeczności z tym, co Kościół powinien wspierać" - zaznaczył kard. Marx.

Zauważył istniejące zastrzeżenia i obawy związane z naruszaniem tajemnicy papieskiej, a także niszczenie reputacji niewinnych kapłanów, czy kapłaństwa i Kościoła jako całości poprzez rozpowszechnianie fałszywych oskarżeń. „Zasady domniemania niewinności i ochrony dóbr osobistych oraz potrzeba przejrzystości nie wykluczają się wzajemnie” – stwierdził przewodniczący niemieckiego episkopatu.

Kardynał Marx wskazał także na potrzebę publicznego ogłoszenia statystyk dotyczących liczby spraw i w miarę możliwości ich szczegółów, bowiem nieufność prowadzi do teorii spiskowych i tworzenia mitów na temat Kościoła.

Kard. Marx zaznaczył, że procedury administracyjne są przejrzyste, kiedy można określić i zrozumieć, kto, kiedy, dlaczego i w jakim celu podjął jakąś decyzję. Dzięki temu można wskazywać błędy i przed nimi się bronić.

Kard. Marx powiedział, że w aktualnych okolicznościach trzeba jasno zdefiniować cele i granice tajemnicy papieskiej. Nie ma powodów, by stosowano ją w sprawach przestępstw przeciwko nieletnim. Zaznaczył też, że przejrzystość jest najlepszym mechanizmem, by chronić się przed pomówieniami i przywrócić dobre imię fałszywie oskarżonym.

Na pierwszym miejscu ofiary

Rozpatrując sprawy seksualnego wykorzystywania małoletnich, Kościół musi zawsze stawiać na pierwszym miejscu ofiary, słuchać ich i troszczyć się o ich dobro - powiedziała meksykańska dziennikarka-watykanistka Valentina Alazraki. Jej wystąpienie było pełne surowej krytyki pod adresem hierarchii kościelnej, zarówno za ukrywanie takich przypadków, jak i ciągle jeszcze dużej, według niej, nieufności Kościoła wobec mediów.

Alazraki na wstępie powiedziała m.in., że ma za sobą ponad 40 lat (od 1974) pracy korespondentki w Watykanie, podczas której obsługiwała pontyfikaty 5 papieży, począwszy od Pawła VI po obecny i 150 podróży papieskich. Wychodząc od tego bogatego doświadczenia zawodowego podzieliła się z zebranymi licznymi spostrzeżeniami, dodając do tego jeszcze swe osobiste doświadczenie kobiety, żony i matki trójki dzieci.

Wychodząc od tej ostatniej uwagi zauważyła, że dla matki nie ma dzieci "pierwszej lub drugiej kategorii:", ale są jedynie te, które są silniejsze i słabsze i tym drugim trzeba poświęcić szczególną uwagę. Również w Kościele nie ma osób pierwszej i drugiej klasy, ale silniejsi i słabsi i najbardziej narażeni. I w tym kontekście zapytała: "Który syn w Kościele jest słabszy, bardziej narażony na krzywdę? Ksiądz, który wykorzystywał seksualnie, biskup, który też wykorzystywał i ukrywał te fakty czy ofiara?".

"Zapytajcie sami siebie: czy jesteście wrogami tych, którzy dopuszczali się nadużyć lub tych, którzy ich ukrywali?" - powtórzyła swe pytanie dziennikarka, zwracając się do biskupów. "My wybraliśmy stronę, po której mamy stać" - odpowiedziała. I dodała: "A czy wy uczyniliście to naprawdę czy tylko słowami?". Zapewniła, że "jeśli jesteście [biskupi] przeciw tym, którzy wykorzystują seksualnie lub ich ukrywają, to jesteśmy po tej samej stronie".

Możemy być sojusznikami, nie wrogami - podkreśliła Alazraki. Zapewniła, że ludzie mediów będą pomagać im w znajdowaniu złych jabłek i w przezwyciężaniu oporu wobec oddzielania ich od zdrowych. "Ale jeśli nie zdecydujecie się w sposób radykalny stanąć po stronie dzieci, matek, rodzin, społeczeństwa obywatelskiego, to macie powód, by bać się nas, ponieważ my, dziennikarze, którzy chcemy dobra wspólnego, będziemy waszymi najgorszymi wrogami" - przestrzegła Meksykanka.

Przypomniała, że wielokrotnie miała okazję usłyszeć, że skandal wykorzystywania seksualnego jest "winą prasy, spiskiem pewnych środków przekazu mającym na celu dyskredytację Kościoła, że stoją za tym ukryte potęgi, chcąc położyć kres tej instytucji [Kościołowi]". I w tym kontekście przywołała słowa Benedykta XVI, iż "największe prześladowania Kościoła pochodzą nie od wrogów zewnętrznych, ale rodzą się z grzechu w jego wnętrzu".

"Jako dziennikarka, ale też jako kobieta i matka, chcę wam powiedzieć, że myślimy, iż wykorzystywanie nieletnich jest równie odrażające, jak ukrywanie tych czynów" - podkreśliła z mocą. Oświadczyła z przekonaniem, że biskupi wiedzą lepiej od niej, iż owe postępki były ukrywane systematycznie, od najniższego szczebla po najwyższy. "Ale im bardziej będziecie je ukrywać, tym skandal będzie większy" - dodała. Walkę z rakiem prowadzi się nie przez ukrywanie go czy przemilczanie, ale przez radykalną walkę z nim - przypomniała.

Wymiana informacji z wiernymi to podstawowy obowiązek Kościoła, podobnie jak powołanie profesjonalnych służb informacyjnych w każdej diecezji - dodała na zakończenie meksykańska watykanistka.

Nabożeństwo pokutne

Wieczorem w Sali Regia Pałacu Apostolskiego Ojciec Święty przewodniczył nabożeństwu pokutnemu za grzechy wykorzystywania małoletnich z udziałem patriarchów, przewodniczących episkopatów oraz innych uczestników watykańskiego spotkania na temat ochrony małoletnich w Kościele. Homilię wygłosił abp Philip Naameh, przewodniczący episkopatu Ghany.

Nabożeństwo rozpoczęło się od pozdrowienia liturgicznego oraz odśpiewania psalmu 50. Następnie odczytano fragment Ewangelii o synu marnotrawnym (Łk 15,11-32). Po dłuższej chwili milczenia głos zabrał abp Naameh.

Kaznodzieja przypomniał, że Ewangelia o synu marnotrawnym przypomina zgromadzonym, iż powinni głosić ją nie tylko innym, ale zastosować do samych siebie, dostrzec samych siebie jako synów marnotrawnych. „Podobnie jak syn marnotrawny, domagaliśmy się również naszego dziedzictwa, otrzymaliśmy je, a teraz je marnujemy. Obecny kryzys wykorzystywania jest tego wyrazem” - powiedział.

„Nazbyt często zachowywaliśmy milczenie, odwracaliśmy wzrok, unikaliśmy konfliktów – byliśmy nazbyt zadowoleni, by stawić czoła ciemnym stronom naszego Kościoła. W ten sposób roztrwoniliśmy zaufanie, jakie w nas pokładano - zwłaszcza w odniesieniu do nadużyć w zakresie odpowiedzialności Kościoła, która jest naszym głównym obowiązkiem. Nie daliśmy osobom ochrony, do której miały prawo, niszczyliśmy nadzieje, a osoby były poważnie pogwałcone, zarówno w swoich ciałach, jak i duszach” – stwierdził abp Naameh.

Przewodniczący episkopatu Ghany zauważył, że syn marnotrawny stracił wszystko - nie tylko majątek, ale także status społeczny, czyste sumienie, reputację. „Nie powinniśmy się dziwić, jeśli doznajemy tego samego losu, jeśli ludzie mówią o nas źle, jeśli istnieje nieufność wobec nas, jeśli niektórzy grożą wycofaniem swego materialnego wsparcia. Nie powinniśmy narzekać, ale raczej zadać sobie pytanie, jak powinniśmy działać inaczej” – powiedział, zaznaczając, że biskupi ponoszą odpowiedzialność za wszystkich członków wspólnoty Kościoła i za ludzkość jako całość.

Afrykański hierarcha przypomniał, że punktem wyjścia do przemiany sytuacji, jest podobnie jak w przypadku syna marnotrawnego pokora, wykonywanie bardzo prostych zadań i nie domaganie się jakichkolwiek przywilejów. Ponadto zastanowienie się, przyznanie do błędu, wyznanie winy i gotowość zaakceptowania konsekwencji. Podkreślił, że watykańskie spotkanie wskazało, iż chodzi przede wszystkim o podjęcie przez biskupów odpowiedzialności, zdania sobie sprawy i wprowadzenie przejrzystości.

„Mamy przed sobą długą drogę, aby wdrożyć to wszystko w sposób trwały w odpowiednim środowisku ludzkim. Dokonaliśmy różnych postępów przy różnych prędkościach. Obecne spotkanie było jedynie jednym z wielu etapów. Nie możemy sądzić, że tylko dlatego, iż zaczęliśmy coś razem zmieniać, wszystkie trudności zostały w ten sposób wyeliminowane. Podobnie jak w przypadku syna, który w Ewangelii zastanowił się nad sobą, nie wszystko jest jeszcze dokonane. Musi jeszcze przekonać swojego brata. Musimy uczynić to samo: przekonać naszych braci i siostry w zgromadzeniach i wspólnotach, odzyskać ich zaufanie i przywrócić chęć współpracy z nami, aby przyczynić się do ustanowienia królestwa Bożego” – powiedział podczas nabożeństwa pokutnego abp Philip Naameh.

Następnie, po chwili milczenia wysłuchano świadectwa jednej z ofiar, młodego człowieka z Ameryki Łacińskiej, który doznał wykorzystywania przez osobę duchowną. Mówił o swoich udrękach, ale także znaczeniu wysłuchania swoich cierpień.

Po krótkim fragmencie muzycznym Ojciec Święty wprowadził do rachunkowi sumienia – podkreślając konieczność podejmowania odpowiedzialnych decyzji, w obliczu sytuacji jakie powstały w poszczególnych krajach.

Pytania wypowiedziane po angielsku dotyczyły postawy wobec przestępstw wykorzystywania małoletnich, odpowiedzialności za działania w tej dziedzinie, zapewnienie sprawiedliwości ofiarom, postawy wobec osób, których wiara się załamała – rodzin ofiar i innym wiernych, jakie działania podjęto, by zapobiegać tym tragediom.

Następnie miało miejsce wyznanie grzechów i win, w tym przestępstw wobec nieletnich, ich ukrywania, zaniedbań a także innych braków. Proszono też o łaskę odnowy. Modlitwę zakończyło odśpiewanie „Ojcze nasz”, przekazania sobie znaku pokoju, śpiew hymnu Magnificat oraz papieskie błogosławieństwo. Kto zagraża małoletnim, nie może pełnić posługi w Kościele

Kto zagraża małoletnim, nie może pełnić posługi w Kościele – wskazywano na konferencji prasowej w trzecim dniu watykańskiego spotkania nt. ochrony dzieci w Kościele. Jego moderator, o. Federico Lombardi, zaznaczył, że wytyczne konferencji episkopatów powinny być opublikowane na ich stronach internetowych i wskazywać adresy, pod którymi ofiary mogłyby zgłaszać swe oskarżenia. Jest to punkt wyjścia procedury reagowania – zaznaczył włoski jezuita.

Zastępca sekretarza Kongregacji Nauki Wiary abp Charles Scicluna wskazał, że proponowane przez uczestników spotkania vademecum dla biskupów powinno w formie pytań i odpowiedzi wyjaśniać, co biskup ma konkretnie zrobić w kolejnych krokach reagowania na doniesienie o przypadku wykorzystania seksualnego.

Podkreślił, że każda konferencja episkopatu powinna zorganizować miejsce dla wysłuchania ofiar. Muszą one bowiem istnieć nie tylko na szczeblu diecezjalnym, ale także krajowym. Byłby to punkt odniesienia dla ofiar, którym często brakuje podstawowych informacji o kościelnych procedurach. Zdarza się, że sprawca został już osądzony przez sąd kościelny, a ofiara nic o tym nie wie i oskarża Kościół o bezczynność. Brakuje komunikacji z ofiarami - zaznaczył maltański hierarcha.

Podczas konferencji podkreślano znaczenie wysłuchanych przez uczestników spotkania świadectw ofiar. O. Lombardi jest zdania, że stanowi to „ważny krok naprzód”, gdyż dzięki temu, pomimo krótkości spotkania, zmieniają się postawy jego uczestników.

Generał zakonu jezuitów o. Arturo Sosa zwrócił uwagę, że spotkanie daje nadzieję nie tylko na wysłuchanie ofiar, ale także na ich uzdrowienie, naprawienie wyrządzonych im szkód i stworzenie struktur rozliczania odpowiedzialnych za reagowanie na przypadki wykorzystania seksualnego, bo „nie zawsze reagowaliśmy właściwie”. Wskazał na znaczenie uznania całej prawdy o wykorzystywaniu seksualnym i przyjęcia faktów takimi, jakie są. Zauważył przy tym, że aby podjąć właściwe działania w reakcji na przypadki wykorzystywania, trzeba rozumieć ich przyczynę, a w ramach zapobiegania im towarzyszyć dojrzewaniu uczuciowemu wiernych, aby ich relacje były zdrowe.

Również dzisiejsza referentka s. Veronica Openibo z Nigerii zwróciła uwagę na zdolność do słuchania, empatię i współczucie wobec ofiar. Jej zdaniem doprowadzenie do jak najpełniejszej ochrony dzieci w Kościele wymaga współpracy biskupów, osób konsekrowanych i świeckich w duchu synodalności.

Abp Scicluna wyraził nadzieję, że słuchanie opowieści ofiar nie zakończy się wraz z watykańskim spotkaniem, lecz będzie nadal trwało, gdyż jest to istotny element odpowiedzi Kościoła na zjawisko wykorzystywania seksualnego. Ujawnił, że niektórzy uczestnicy spotkania po obradach spotykali się jeszcze z ofiarami, przebywającymi w Rzymie. Według hierarchy świadectwa wykorzystanych kobiet i wystąpienia relatorek wniosły „mądrość, której potrzebujemy”.

Zarówno abp Scicluna, jak i kard. Reinhard Marx proponowali zastanowienie się – w imię przejrzystości kościelnych procedur – nad rezygnacją z tajemnicy papieskiej, jaką obwarowane są procedury kanoniczne w sprawach związanych z wykorzystywaniem seksualnym. Ich zdaniem do zachowania godności i dobrego imienia uczestników postępowania wystarczyłby stopień poufności, właściwy procesom świeckim.

Z kolei prefekt Dykasterii ds. Komunikacji, Paolo Ruffini, przedstawił niektóre propozycje, zawarte w raportach z prac grup językowych. Znalazły się wśród nich m.in. nieprzyjmowanie do seminariów duchownych osób usuniętych z innych seminariów; przeciwdziałanie temu, by kandydaci do kapłaństwa i życia zakonnego padali ofiarą rozpowszechnionej pornografii i indywidualizmu; korzystanie z testów psychologicznych, które obrazowałyby ich dojrzałość uczuciową; zorganizowanie w każdej diecezji nabożeństwa Godziny Świętej w intencji ofiar, połączonego z wypowiedzeniem prośby o przebaczenie; objęcie opieką duszpasterską rodzin ofiar.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem