Reklama

Kapelan Prezydenta RP: Niech modlitwa za Ojczyznę będzie jak chleb powszedni

2018-06-02 20:19

Ks. Mariusz Frukacz

Krzysztof Świertok
Kapelan prezydenta RP

„Niech modlitwa za Ojczyznę będzie dla nas wszystkich jak chleb powszedni, która karmi i syci, daje siłę i uskrzydla. Niech jednoczy naszą Ojczyznę ziemską z niebem” – mówił w homilii ks. prał. Zbigniew Kras. 2 czerwca kapelan Prezydenta RP Andrzeja Dudy przewodniczył Mszy św. w Kaplicy Cudownego Obrazu na Jasnej Górze na zakończenie konkursu pt. „Na stulecie odzyskania niepodległości – modlitwa za Ojczyznę”.

Do udziału w konkursie, w roku jubileuszu stulecia odzyskania przez Polskę niepodległości, zaprosił Polaków Tygodnik Katolicki „Niedziela”, odpowiadając na pomysł ks. prał. Zbigniewa Krasa, kapelan Prezydenta RP. Stąd konkurs został objęty patronatem narodowym Prezydenta RP Andrzeja Dudy. Duchową opiekę nad konkursem objęli: abp Wacław Depo, metropolita częstochowski i o. Marian Waligóra, przeor Jasnej Góry. Komisji konkursowej przewodniczył ks. prał. Zbigniew Kras, kapelan Prezydenta RP.

Mszę św. z kapelanem Prezydenta RP koncelebrowali m. in. ks. Wacław Buryła – poeta i organizator Konkursów Poetyckich „O ludzką twarz człowieka”, ks. Roman Szpakowski, organizator Targów Wydawców Katolickich.

Zobacz także: Homiia ks. Zbigniewa Krasa

W homilii ks. Kras przytoczył słowa modlitwy za Ojczyznę ks. Piotra Skargi i podkreślił, że „modlitwa za Ojczyznę przez wstawiennictwo św. Andrzeja Boboli i modlitwa ks. Piotra Skargi, to najbardziej znane modlitwy, do których kolano samo zgina się.”

Reklama

- Przychodzimy do Naszej Matki i Królowej, by przytulić się do Jej Niepokalanego Serca i podziękować za dar niepodległości Ojczyzny – mówił ks. Kras.

- Są miejsca, gdzie modlitwa za Ojczyznę nigdy nie ustaje. Są miejsca, gdzie zawsze jesteśmy wolni. Są miejsca, gdzie nigdy nie jesteśmy sami i choćby nas wszyscy opuścili, to choćby ktoś był u kresu swojego życia zawsze czuje się jak dziecko pod dobrą matczyną opieką. Takim miejscem jest Jasna Góra – kontynuował kapelan prezydenta RP.

Duchowny przypomniał, że „przychodzimy na Jasną Górę, aby podziękować za Polskę i jej wolność nieustannie odzyskiwaną ofiarami z życia, krwią i potem, nauką i pracą. Przychodzimy świadomi, że wszystko w naszym życiu od Boga zależy.”

- Znakiem wiary jest modlitwa, ona z wiary wynika i do umocnienia wiary prowadzi. Modlitwa z wiarą wypowiadana ma wielką moc – dodał ks. Kras.

- Polska istnieje dzięki orężu, ofiarności, pracy, miłości, ale także dzięki modlitwie pokoleń Polaków. Polska przetrwała i odzyskała niepodległość dzięki modlitwie – zaznaczył celebrans i dodał: „Dziś także Polska i Polacy potrzebują mądrości. Trzeba nam modlić się w tym szczególnym roku stulecia odzyskania niepodległości modlitwą wdzięczności i zawierzenia.”

Ks. Zbigniew Kras podziękował prezydentowi RP Andrzejowi Dudzie za objecie patronatem konkursu, abp Wacławowi Depo za opiekę duchową nad konkursem, o. Marianowi Waligórze, przeorowi Jasnej Góry „za to, że możemy tutaj być i powierzyć te wszystkie modlitwy Maryi, która jest Matką Zawierzenia” i tygodnikowi katolickiemu „Niedziela” z redaktor naczelną Lidią Dudkiewicz jako organizatorowi konkursu – Bez Was nie byłoby tego konkursu – podkreślił ks. Kras.

- Tygodnikowi „Niedziela” trzeba dziękować za towarzyszenie Polsce i Polakom od 1926 r. Za umacnianie wiary, za zagrzewanie do modlitwy w ciągu zmagań o wolność i niepodległość zewnętrzną i wewnętrzną – mówił ks. Kras.

- Dziękuję wszystkim tym, którzy napisali duszą i sercem swoją modlitwę. Często te teksty zrodziły się z wiary i miłości do Boga i Ojczyzny, w wielkim zatroskaniu o przyszły los Polski i Polaków – dodał kaznodzieja i przypomniał, że „Modlenie się jeden za drugiego to obdarzanie miłością. Zawierzanie Bogu Ojczyzny, to zawierzanie siebie, swoich rodzin, bo jesteśmy cząstką, której na imię Polska.”

- Niech modlitwa za Ojczyznę będzie dla nas wszystkich jak chleb powszedni, która karmi i syci, daje siłę i uskrzydla. Niech jednoczy naszą Ojczyznę ziemską z niebem – podkreślił kapłan.

Słowo podziękowania na zakończenie Mszy św. skierowała Lidia Dudkiewicz, redaktor naczelna „Niedzieli” – To pospolite ruszenie, ale nam się wydarzyło. W ten sposób mogliśmy pokazać także nasze znamię patriotyczne – mówiła Lidia Dudkiewicz i przypomniała, że właśnie 2 czerwca 1979 r. Jan Paweł II na Placu Zwycięstwa w Warszawie modlił się : „Niech zstąpi Duch Twój o donowi oblicze tej ziemi”.

Druga część uroczystości odbyła się w auli redakcji „Niedzieli” w Częstochowie. Podczas uroczystej gali nastąpiło ogłoszenie nazwisk osób nagrodzonych i odbyło się wręczenie nagród. Podczas uroczystości zostały również zaprezentowane nagrodzone prace. Na gali wystąpił Jasnogórski Chór Chłopięco-Męski „Pueri Claromontani” pod dyrekcją dr. Jarosława Jasiury.

Po zakończeniu konkursu planowane jest wydanie publikacji książkowej - "100 modlitw za Ojczyzną na 100-lecie Niepodległości Polski".

W składzie komisji konkursowej byli: przewodniczący Komisji: ks. prał. Zbigniew Kras – kapelan Prezydenta RP, ks. prał. prof. Krzysztof Pawlina – teolog, poeta, dyrektor Specjalizacji Teologii Pastoralnej Papieskiego Wydziału Teologicznego w Warszawie, ks. kan. Wacław Buryła – poeta i organizator Konkursów Poetyckich „O ludzką twarz człowieka”, red. Anna Wyszyńska – sekretarz redakcji Tygodnika Katolickiego „Niedziela”, red. Marian Florek – dyrektor Studia RTV „Niedziela”.

Prace na konkurs nadesłało łącznie 879 autorów w trzech kategoriach: dzieci (do lat 12), młodzież, dorośli. Byli również autorzy z zagranicy: USA, Kanady, Wielkiej Brytanii, Norwegii, Włoch Białorusi i Ukrainy. W sumie nadesłanych zostało ok. 2 tys. modlitw. Wśród tych, którzy nadesłali modlitwy jest również Ambasador Rzeczypospolitej przy Stolicy Apostolskiej, Janusz Kotański.

Wyniki konkursu będą opublikowane na stronie internetowej: www.niedziela.pl oraz na łamach „Niedzieli”.

Tagi:
kapelan

Reklama

A może odpocząć od cudu

2018-07-25 11:42

Agnieszka Sroczyńska
Edycja zielonogórsko-gorzowska 30/2018, str. 6,7

Kapelani szpitalni. Co o nich wiemy? Czy postrzegamy ich jedynie przez stereotypy – niezdartych duchownych od pocieszania, wyprawiających w ostatnią drogę duszę, której nie udało się żadnym cudem zatrzymać dłużej w ciele? Jeśli tak, to tym bardziej powinniśmy pozwolić jednemu z nich – ks. Jerzemu Hajdudze – zabrać siebie do świata jego „poezji szpitalnej” zamkniętej w tomie pt. „Odpocząć od cudu” (Warszawa 2015)

Poprowadzi nas przez szpitalne korytarze do sal pacjentów, a nawet na cmentarz. Po czym nieoczekiwanie uchyli drzwi do jeszcze bardziej zamkniętego, nieznanego nam świeckim świata klasztoru – do swojego pokoju-celi, w którym „dwa krzesła o jedno za dużo” („Dodatkowy talerz”, s. 40), albo zaprosi nas do „rozpalonego” ogrodu, w którym szuka „siebie nie siebie” („Nikogo tutaj”, s. 21).

Przełamać zamknięcie

Pierwszym kapelanem-poetą, który przed 11 laty otworzył mi oczy na trud swojej pracy, był ks. Lucjan Szczepaniak SCJ, do dzisiaj pełniący funkcję kapelana-lekarza w Uniwersyteckim Szpitalu Dziecięcym w Krakowie-Prokocimiu. Swoją poezją zaprowadził mnie „tam,/Gdzie inni nie chcą chodzić./Gdzie boją się/I ogarnia ich wstręt” (Lucjan Szczepaniak SCJ, Bo byłem chory... (Mt 25, 36) Poezje szpitalne”, Wydawnictwo Księży Sercanów DEHON, Kraków 2005). Jak napisała we wstępie tej książki Alina Aleksandrowicz, „To świat artes moriendi, niepowtarzalny, odrębny, inny od tego, w którym żyją «tamci» – zdrowi, zadowoleni, nierzadko bogaci. Jak przekroczyć ową zamkniętą przestrzeń, pokonać ją, przełamać zamknięcie?”.

Jerzy Hajduga tomem „Odpocząć od cudu” również pomaga nam przełamywać owo mentalne zamknięcie. Wielu z nas ma doświadczenie pobytu w szpitalu jako pacjentów lub czuwających przy chorych bliskich. Jednak doświadczenie pracy w tym miejscu jest czymś jeszcze innym. I tym doświadczeniem podzielił się z nami szczodrze ks. Jerzy. Napisałam „szczodrze”, bo mimo że zamieszczone w tomie 40 wierszy jest bardzo ascetycznych pod względem liczby użytych słów, to ich głębia, intymny charakter są poruszające. I, co bardzo ważne, autor znalazł balans w ukazaniu tej intymności. Pisanie wierszy o cierpieniu, śmierci jest bardzo trudne. Bo z jednej strony można popaść w „językowe łkanie”, nie trzymając emocji na wodzy, a z drugiej – można spłycić temat, za bardzo dystansując się do niego. Tadeusz Różewicz powiedział w jednym z wywiadów, że „nie pisze się cierpieniem (...) cierpienia nie napisały za mnie książek. One były, one tam tkwią”, ale „poddawanie się emocjom podczas pisania? – mogłoby się zmienić w sentymentalne gadulstwo”. Ks. Jerzy grzechu „sentymentalnego gadulstwa” na pewno nie popełnia jako poeta.

Tytuł – początek/puenta

Tom otwiera wiersz zatytułowany „Żadną łzą”. I właśnie ten tytuł jak przytoczony dalej w wierszu pyłek, co utkwił w oku, od pierwszego przeczytania wciąż nie daje mi spokoju. Czy poeta już na początku zastrzega, że nie będzie żadnych łez w tym tomie? A może tylko jego łez nie będzie? Bo kapelan szpitalny nie płacze publicznie? A kapelan-poeta tym bardziej nie powinien? A może chce już na wstępie nam powiedzieć, że żadną łzą nie opowie się tego cierpienia, samotności, które widział u innych i których doświadczył sam? Jedno jest pewne – Hajduga przywiązuje dużą wagę do wyboru tytułów. Są albo bezpośrednim wprowadzeniem do wiersza, jak tytuł „Gdy” („padasz przy mnie/na cztery łapy...”, s. 19), albo jego kwintesencją, jak w przypadku „Sacrum gestów” („mury klasztorne kruszą się/spacerujemy po ogrodzie//im bliżej nam im dalej/już nie wiem jak//położyć dłoń na ramieniu”, s. 12).

Bywają cytatem, głosem bohatera wiersza – „To dziecko jest moim mężem” (s. 39) albo puentą – „Samotność nie zadaje pytań” (s. 46-47) czy „Dobrze jest czekać” (s. 63).

Biel i cisza

Wspomniany już wcześniej ascetyzm wierszy, polegający na oszczędnym, by nie powiedzieć wręcz „aptekarskim odmierzaniu” słów, nie zubaża ich przekazu, ale przeciwnie – wzmacnia go. Biel i cisza są dla mnie dwoma głównymi emblematami szpitala. Jednym i drugim przesiąknięty jest ten tom. Królująca w nim biel, przywołująca na myśl sterylność i kolor szpitalnych ścian, łóżek, ubrań personelu, jest zasługą głównie Marii Kuczary. Opracowała graficznie książkę, wstawiając do niej biało-czarne grafiki przedstawiające zarysy rekwizytów oraz miejsc szpitalnego i klasztornego świata. Ilustracje nie dominują. Przeciwnie, sprawiają wrażenie, jakby chowały się po kątach tego tomu. I to również ma swoją ważną wymowę. Może nawet głębszą, gdyby krzyczały do nas makabryczne obrazy z sal operacyjnych i prosektorium. Umieszczenie grafiki prostego krzesła centralnie na przedniej okładce uważam za genialne w swojej prostocie. Każdy, kto doświadczył długich godzin czuwania przy kimś chorym w szpitalu, wie, że bez tego krzesła czuwanie byłoby jeszcze bardziej męczące, jeśli w ogóle możliwe. Chociaż sam motyw krzesła pojawia się tylko w jednym wierszu „Dodatkowy talerz”, to jednak krzesło jest ważną metaforą całego tomu, metaforą odpoczynku, o który tak ciężko głównemu bohaterowi w jego szpitalno-klasztornym świecie.

Odpocząć od cudu

W jednej z zamieszczonej na koniec tomu notatce „z przychodni wierszy” wyznaje: „Odpocząć od cudu. Ale jak? Jeszcze słyszę krzyk chorego. W moją stronę, w stronę krzyża. Szybko zamknąłem za sobą drzwi na plebanii, rzuciłem się na łóżko, okryłem kocem. Jeszcze tej nocy telefon, to on. Zdążył się wyspowiadać” (s. 66). Ks. Jan Twardowski o tym krzyku w stronę krzyża, niespełnionych prośbach o cud, z którymi musi mierzyć się kapłan, tak pisał w wierszu „Zbawia przez...”: „Chrystus przez wierzących jeszcze nie poznany –/zbawia znów/ (...)/przez nowenny nie wysłuchane/ (...)/przez chorób niewyleczenie/choć tyle włożyłeś trudu/przez niespełnienie cudu/choć jak Matka prosiłeś w Kanie/ (...)/przez twoje własne cierpienie/ (...)/przedłuża się ramię krzyża”.

A jednak w innym wierszu Twardowski prosi Boga, żeby nie musiał tłumaczyć „stale cierpienia – niech zostanie jak skała ciszy”. I tę ciszę słyszymy bardzo wyraźnie w tomie Jerzego Hajdugi. „Panuje cisza, jakby przed chwilą umilkł dzwon pozgonny albo ktoś z chorych przestał pytać: ciekawe, kiedy ja” (s. 66).

Próżno w nim szukać „złotych myśli”, jak poradzić sobie z cierpieniem własnym i czyimś. Nie znajdziemy też w nim żadnych słów pocieszenia, z którymi najczęściej kojarzymy osobę kapelana szpitalnego. Główny bohater nie jest miłosiernym herosem. Jest zmęczonym (prośbami o cud? swoją bezradnością?) zwykłym człowiekiem, którego też nie ominęła choroba. I paradoksalnie proponuje: „a może choć na chwilę/odpocznij od cudu” („Wstań”, s. 38). Jego samotność jest równa tej, do których przychodzi, a może jeszcze większa? Skoro jedyną osobą, na której „przytulenie” może liczyć, jest zmarła matka: „mamo już/późno//a ty/z dłonią//na mojej/poduszce//przytul się/przytul” („Zawsze”, s. 56).

Dwa wiersze zatytułowane „Samotność nie zadaje pytań” nie pozostawiają złudzeń, że te dwa światy – szpitalny i klasztorny – łączy bardzo wiele, na czele z poczuciem osamotnienia, które uczy między innymi milczenia. Jeśli wierzyć ks. Janowi Twardowskiemu, że „wiary uczy milczenie” („Uczy”), to ks. Jerzy jest wzorowym uczniem w tych dwóch trudnych „szkołach wiary”.

Tekst pierwotnie ukazał się na portalu: poecipolscy.pl .

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Franciszek: Szukajmy Jezusa we wszystkim i przede wszystkim!

2019-04-20 22:03

st, tom (KAI) / Watykan

Szukajmy Jezusa we wszystkim i przede wszystkim. Z Nim zmartwychwstaniemy - zachęcił Franciszek podczas liturgii Wigilii Paschalnej 20 kwietnia w bazylice św. Piotra. Papież zachęcił do powrotu do żywej miłości z Panem, gdyż w przeciwnym razie mamy wiarę muzealną, a nie wiarę paschalną.

Grzegorz Gałązka

W homilii Franciszek nawiązał do fragmentu Ewangelii mówiącym o kobietach, które przybywszy do grobu Jezusa natknęły się na duży kamień, który tarasował wejście do niego. "Droga tych kobiet jest również naszą drogą. Przypomina drogę zbawienia, którą przebyliśmy dziś wieczorem. Wydaje się w niej, że wszystko rozbija się o kamień: piękno stworzenia o dramat grzechu; wyzwolenie z niewoli o niewierność wobec przymierza; obietnice proroków o smutną obojętność ludu"- powiedział papież i zaznaczył, że dzisiaj odkrywamy, że nasza droga nie jest daremna, że "nie roztrzaskuje się o kamień nagrobny".

"Wielkanoc to święto usuwania kamieni" - podkreślił Franciszek i stwierdzil, że Bóg usuwa najtwardsze kamienie, o które rozbijają się nadzieje i oczekiwania a zmartwychwstały Jezus jest „żywym kamieniem”, na którym zbudowany jest Kościół. "Dzisiejszego wieczora każdy jest wezwany do znalezienia w Żyjącym tego, który usuwa z serca najcięższe kamienie" - powiedział Franciszek.

Papież przestrzegł przed "kamieniem nieufności", który często blokuje nadzieję", przed budowaniem "grobowca nadziei", kierowania się "psychologią grobu", że wszystko się kończy, bez nadziei, że wyjdzie stamtąd żywe. Wskazał na fundamentalne pytanie Wielkanocy, zadane przez aniołów w pustym grobie Jezusa: "Dlaczego szukacie żyjącego wśród umarłych?" "Pan nie jest obecny w rezygnacji. Zmartwychwstał, nie ma Go tam; nie szukaj Go tam, gdzie Go nie znajdziesz: nie jest Bogiem umarłych, lecz żywych. Nie wolno grzebać nadziei!" - zaapelował Franciszek

Następnie wskazał na "kamień grzechu", który opieczętowuje serce. "Grzech zwodzi, obiecuje rzeczy łatwe i gotowe, pomyślność i sukces, ale potem zostawia za sobą samotność i śmierć. Grzechem jest szukanie życia wśród umarłych, sensu życia w rzeczach przemijających" - przestrzegł Franciszek i wezwał do porzucenia grzechu kariery, pychy i przyjemności, powiedzenia "nie" marnościom świata.

Papież zachęcił, aby nie ulegać własnym ograniczeniom i lękom. Przytoczył słowa z wiersza słynnej dziewiętnastowiecznej amerykańskiej poetki Emily Dickinson: „Nie znamy własnej wielkości, nim ktoś nam powie, by powstać”. "Pan nas wzywa do powstania, do wstania z martwych na Jego słowo, do spojrzenia w górę i uwierzenia, że zostaliśmy stworzeni dla nieba, a nie dla ziemi, dla wyżyn życia, a nie niskości śmierci" - powiedział Franciszek.

Papież zaznaczył, że Bóg prosi nas, abyśmy patrzyli na życie tak, jak On je postrzega, zawsze widzący w każdym z nas przemożne źródło piękna i kocha nasze życie, nawet gdy się boimy na nie spojrzeć i wziąć je w swoje ręce. "W Wielkanoc pokazuje ci, jak bardzo je miłuje. Jezus jest specjalistą w przekształcaniu naszej śmierci w życie, naszego biadania w taniec, wraz z Nim możemy i my dokonać Paschy, czyli przejścia: przejścia od zamknięcia do komunii, od rozpaczy do pocieszenia, od lęku do ufności" - mówił Franciszek i dodał: "Nie stójmy patrząc z lękiem w ziemię, ale patrzymy na zmartwychwstałego Jezusa: Jego spojrzenie napawa nas nadzieją, bo mówi nam, że zawsze jesteśmy kochani i że niezależnie od wszystkiego, czego byśmy nie postanowili, Jego miłość się nie zmienia".

Papież zachęcił do powrotu do żywej miłości z Panem, gdyż w przeciwnym razie mamy wiarę muzealną, a nie wiarę paschalną. Zaznaczył, że Jezus nie jest osobistością z przeszłości, ale jest Osobą żyjącą dzisiaj; nie poznaje się Go w książkach historycznych, ale spotyka w życiu. "Dzisiaj upamiętniamy chwilę, kiedy Jezus nas powołał, kiedy pokonał nasze ciemności, opory, grzechy, kiedy dotknął naszych serc swoim Słowem" - powiedział Franciszek.

Papież podkreślił, że Pascha Jezusa uczy nas, że "człowiek wierzący nie zatrzymuje się zbytnio na cmentarzu, ponieważ jest powołany, by iść na spotkanie z Żyjącym". Zachęcił, abyśmy się nie uciekali do Pana, jedynie, aby nam pomógł w rozwiązywaniu naszych problemów i potrzeb, gdyż to one nas wówczas ukierunkowują, a nie Jezus, ale pozwolili Zmartwychwstałemu Panu, aby nas przemienił. "Dajmy Żyjącemu centralne miejsce w życiu. Prośmy o łaskę, by nie dać się ponieść nurtowi, morzu problemów; nie rozbić się na kamieniach grzechu i skał nieufności i strachu. Szukajmy Go we wszystkim i przede wszystkim. Z Nim zmartwychwstaniemy" - zaapelował na zakończenie Franciszek.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Watykan: rozmowy o odbudowie katedry Notre-Dame i wizycie papieża w Paryżu

2019-04-21 14:33

pb (KAI/VaticanNews) / Watykan

Francuski minister obrony Yves Le Drian złożył 20 kwietnia wizytę w Watykanie. Spotkał się tam z sekretarzem stanu Stolicy Apostolskiej kard. Pietro Parolinem i sekretarzem ds. relacji z państwami abp. Paulem Gallagherem, z którymi rozmawiał m.in. o odbudowie paryskiej katedry Notre-Dame.

ACKI/pixabay.com

W imieniu prezydenta Francji Emmanuela Macrona ponowił także zaproszenie dla papieża Franciszka do przyjazdu do Paryża. Dyrektor ad interim Biura Prasowego Stolicy Apostolskiej Alessandro Gisotti powiedział, że zaproszenie „będzie wzięte pod uwagę”.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem