Reklama

Talent i patriotyzm

2018-06-05 09:39

Antoni Szymański Senator RP

nanantachoke/pl.fotolia.com

Kwietniowy sukces młodych polskich informatyków potwierdza, że ich dokonania są godną kontynuacją dziedzictwa międzywojennych szkół matematycznych. W roku jubileuszu Niepodległej ciekawe i nowoczesne formy patriotyzmu wydają się warte odnotowania i upowszechniania.

Jak donosi portal naukawpolsce.pl, drużyna studentów Uniwersytetu Warszawskiego osiągnęła najlepszy wynik spośród krajów Europy podczas Akademickich Mistrzostw Świata w Programowaniu Zespołowym, które odbyły się w Pekinie. Otrzymała za to od organizatorów tytuł Mistrza Europy. W finale mistrzostw, który został rozegrany w dniach 16-19 kwietnia br., wzięło udział 140 drużyn (po 3 osoby każda), wyłonionych spośród 49 935 studentów z 3098 uczelni ze 111 krajów. Od roku 1994 zespoły studentów Uniwersytetu Warszawskiego co roku awansują do finałów tego prestiżowego konkursu, zwyciężyły zaś w nim dwukrotnie – w 2003 r. w Beverly Hills i w 2007 r. w Tokio. Sukcesy polskich studentów wpisują się na długą listę osiągnięć młodej polskiej informatyki.

Być może niewielu z nas orientuje się, że Polska w latach 1989-2017 zajmowała w rankingu Międzynarodowej Olimpiady Informatycznej IV miejsce jeśli idzie o ilość zdobytych medali: 36 złotych, 37 srebrnych, 28 brązowych. Polscy uczniowie i studenci zajmują czołowe miejsca w indywidualnych i międzynarodowych konkursach praktycznie każdego roku. Nic dziwnego, że polscy programiści rozpoznawani są na całym świecie jako jedni z najlepiej wykwalifikowanych specjalistów. Ich sukcesy znajdują odbicie w stylu życia i rozwoju osobistym. Są to ludzie pełni pasji, kreatywni, innowacyjni w swoich miejscach pracy, mający ambitne cele życiowe, potrafiący realizować własne marzenia, sięgający ponad przeciętność.

Osobiście cieszy mnie fakt, że wielu spośród utalentowanych informatyków to ludzie z Pomorza. Znajduje się wśród nich m.in. gdańszczanin Filip Wolski, który w roku 2006 jako pierwszy Polak zdobył tytuł Mistrza Świata podczas Międzynarodowej Olimpiady Informatycznej w Meksyku. Do tej pory Filip jest najbardziej utytułowanym polskim informatykiem, plasując się na drugim miejscu w rankingu wszechczasów. Inni ciekawi młodzi ludzie to m.in. Andrzej Gąsienica-Samek, Tomasz Kociumaka, Wojciech Śmietanka, dr Jakub Pachocki (m.in. srebrny medal na XXI Międzynarodowej Olimpiadzie Informatycznej 2009, złoto na XVI Olimpiadzie Informatycznej Krajów Europy Środkowej, złoto na XV Bałtyckiej Olimpiadzie Informatycznej, złoto podczas XVI Olimpiady Informatycznej i XIV Bałtyckiej Olimpiady Informatycznej), Jan Kanty Milczek, Błażej Magnowski, Stanisław Barzowski, dr Jakub Łącki i wielu innych.

Reklama

Gdy rozmyślam o tych sukcesach, przypominają mi się wybitne osiągnięcia polskich międzywojennych szkół matematycznych. Jednym z najsilniej rozpoznawalnych przejawów polskiego geniuszu okresu międzywojennego są dokonania szkoły lwowskiej ze Stefanem Banachem i Hugo Steinhausem na czele. Ważnym punktem wizyty polskich wycieczek do Lwowa jest obecnie lokal w miejscu dawnej Kawiarni Szkockiej. W niej to właśnie podczas intelektualnych, nieraz nocnych biesiad, najwybitniejsi geniusze międzywojnia stawiali sobie wzajemnie wyzwania naukowe, zapisywali odkrycia i zadania na stoliku (potem na obrusie a wreszcie w słynnej Księdze Szkockiej). Debatowali nad skomplikowanymi kwestiami naukowymi a przy tym wspaniale się bawili i udowadniali, że odnaleziona pasja może być źródłem radości życia. Oprócz Lwowa, w historii międzywojennej matematyki zapisały się również Warszawa i Kraków.

Kreatywne i pasjonackie podejście do pracy wybitnych uczonych 20-lecia Niepodległej, stanowi doskonałą inspirację dla budowania patriotyzmu w XXI wieku. To miał zapewne na myśli Prezydent Andrzej Duda, gdy podczas obchodów rocznicy odzyskania niepodległości 11 listopada 2015 r. stwierdził: To, że niepodległość udało się w 1918 r. odzyskać, to wielka zasługa polskich żołnierzy, którzy walczyli z bronią w ręku – o nich przede wszystkim musimy pamiętać. Ale nie wolno nam także zapominać o tych wszystkich, którzy o Polskę walczyli bez broni w ręku – piórem, słowem, instrumentem muzycznym. To także są bohaterowie niepodległości, bohaterowie wolności. To oni także przez te lata – czy może przede wszystkim oni – budowali to wielkie poczucie wspólnoty, budowali tą więź, tkankę społeczną i patriotyczną, która w każdym państwie jest niezbędna.

W to dziedzictwo wpisują się polscy informatycy. Wpisują się w nie wszyscy młodzi ludzie, którzy odnajdują w sobie ambicję wyrastania ponad przeciętność, którzy chcieliby przeżyć życie radośnie a przy tym pozostawić po sobie ślad. O tych ludziach warto mówić i do takich form praktycznego, jednoczącego i inspirującego patriotyzmu zachęcać.

Tagi:
komentarz

Reklama

Czym się różni polski dzik od niemieckiego?

2019-01-11 14:49

Artur Stelmasiak

wikipedia.com

Wydawać by się mogło, że dziki żyjące w Polsce od tych niemieckich niczym się nie różnią. Ale według "ekologicznej" organizacji WWF podobieństwo jest tylko pozorne. Niemieckie dziki przenoszą ASF, a polskie nie przenoszą choroby. Dlatego Niemcy mogą polować na dziki, a Polacy nie.

W Polsce rząd chce rozrzedzić populację dzika i zaplanował, że myśliwi upolują ok. 200 tys. dzików. Chodzi oczywiście o ASF, czyli rozprzestrzenianie się niebezpiecznej dla trzody chlewnej choroby. Nie od dziś wiadomo, że rząd PiS-u ma wielu przeciwników, którzy tym razem stanęli w obronie uciemiężonego dzika. Od razu ruszyły pikiety i akcje protestacyjne lewicowych polityków, "obrońców sądów i demokracji" oraz tzw. organizacji ekologicznych. Za całą kampanię przeciwko polowaniom odpowiedzialny jest polski oddział World Wide Fund for Nature, czyli Światowy Fundusz na rzecz Przyrody.

Teoretycznie wszystko jest normalnie, czyli tak jak zawsze. Myśliwi na prośbę rządu będą polować, a opozycja i "ekolodzy" będą im przeszkadzać. Ale to tylko "normalność" teoretyczna, bo sprawdziłem jak sie sprawy mają u naszych zachodnich sąsiadów. Za sprawą berlińskiego adwokata mec. Stefana Hambury wiedziałem, że myśliwi w Niemczech upolowali prawie 1 milion dzików w 2018 roku. Pomyślałem sobie, że taka rzeź dzikich zwierzątek musiała spotkać się z jakimś sprzeciwem tamtejszych ekologów. Zacząłem sprawdzać i im dłużej sprawdzałem tym bardziej się dziwiłem.

Tamtejsza prasa nie tylko nie protestowała przeciwko polowaniom, ale chwaliła myśliwych za to, że skutecznie bronią ich kraj i ich świnie przed groźbą Afrykańskiego Pomoru Świń, który może przedostać się z Polski. Co więcej, ani słowa o odstrzale, którego skala była czterokrotnie większa niż ta zaplanowana w Polsce, nie znajdziemy na stronach WWF Deutschland.

Okazało się, że niemiecki WWF ma zupełnie inne podejście do sprawy przenoszenia ASF. W Polsce dziki nie przenoszą ASF, a w Niemczech przenoszą. Na oficjalnym i specjalistycznym bloogu WWF Deutschland można przeczytać o sposobach polowania na dzika za pomocą pułapek, noktowizorów i celowników na podczerwień. Niemiecki ekspert WWF przyznaje, że duża populacja dzików zwiększa ryzyko epidemii ASF w Niemczech. Jego zdaniem polowania spowalniają przyrost populacji dzika, ale ich skuteczność jest ograniczona. Winę za dynamiczny przyrost dzika ponosi niemieckie rolnictwo, a zwłaszcza wielkie uprawy rzepaku i kukurydzy, które dają doskonałą pożywkę dla tych zwierząt oraz schronienie przed myśliwymi. Dlatego polowania nie są najskuteczniejszym rozwiązaniem ASF i walki z dzikami, ale powrót do różnorodnych upraw rolniczych.

Okazuje się, że bliźniacze organizacje ekologiczne w Polsce i Niemczech albo korzystają z innej wiedzy, albo ta polska filia WWF zamiast ekologii uprawia politykę. Z dzikiem i ASF jest więc bardzo podobnie jak ze słynnym kornikiem drukarzem. W Niemczech najskuteczniejszą formą walki ze szkodnikiem jest wycinanie zainfekowanych drzew, a w polskiej Puszczy Białowieskiej ta metoda została zakazana.

Cała histeria z polowaniem na dziki przypomina mi historie jednego polskiego żubra (chronionego w całej UE), który podróżował bezpiecznie po całej Polsce. W wrześniu 2017 roku żubr wpadł na głupi pomysł, by sprawdzić jak działa układ Schengen po drugiej stronie Odry. Na niemieckiej ziemi nie przeżył nawet jednego dnia, bo na polecenie władz samorządowych został zastrzelony i ugrillowany jako atrakcja kulinarna na lokalnym pikniku. Aż strach pomyśleć co by się stało, gdyby żubra taki los spotkał w Polsce? Pewnie organizacje ekologiczne i opozycja domagałyby się ustąpienia całego rządu. To zestawienie pokazuje, że nasze społeczeństwo, organizacje i klasa polityczna jest bardzo mocno ekologicznie niedojrzała.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

W Kościele trwa Oktawa Wielkiej Nocy

2019-04-22 09:52

awo, mip / Warszawa (KAI)

Cud Zmartwychwstania „nie mieści się” w jednym dniu, dlatego też Kościół obchodzi Oktawę Wielkiej Nocy – przez osiem dni bez przerwy wciąż powtarza się tę samą prawdę, że Chrystus Zmartwychwstał.

©Renáta Sedmáková – stock.adobe.com

Nazwa “oktawa” pochodzi od łacińskiego słowa oznaczającego liczbę osiem. Ta wielkanocna jest weselem z wydarzeń przeżywanych podczas Triduum Paschalnego. To osiem dni świętowania Kościoła, które później przedłuża się aż do Pięćdziesiątnicy.

Zwyczaj przedłużania najważniejszych świąt chrześcijańskich na oktawę jest bardzo dawny. Nie znamy dokładnej daty powstania oktawy Paschy. Jednak wspomina o niej w już IV stuleciu Asteriusz Sofista z Kapadocji. Kościół chce w ten sposób podkreślić rangę i ważność uroczystości.

Oprócz Wielkanocy w Kościele obchodzi się również oktawę Narodzenia Pańskiego.

Dni oktawy Wielkanocy mają, podobnie jak Niedziela Zmartwychwstania, rangę uroczystości. Okres ośmiu dni traktowany jest jak jeden dzień, jako jedna uroczystość. Dlatego w oktawie Wielkanocy nie obowiązuje piątkowy post.

W te dni codziennie śpiewamy “Gloria” i wielkanocną sekwencję „Niech w święto radosne”. Na Mszach świętych czytane są także perykopy o spotkaniach Zmartwychwstałego, m.in. z Marią Magdaleną, z uczniami idącymi do Emaus, z uczniami nad jeziorem Genezaret.

Teksty mszalne wyjaśniają tez znaczenie sakramentu chrztu. W dawnych wiekach był to bowiem czas tzw. katechezy mistagogicznej dla ochrzczonych w Święta Paschalne. Miała ona na celu wprowadzić ich w tajemnicę obecności Chrystusa we wspólnocie wierzących.

Ostatnim dniem oktawy jest Biała Niedziela. Niegdyś w ten dzień neofici ochrzczeni podczas rzymskiej Wigilii Paschalnej, odziani w białe szaty podarowane im przez gminę chrześcijańską, szli w procesji do kościoła św. Pankracego, by tam uczestniczyć w Mszy.

Święty Jan Paweł II ustanowił tę niedzielę świętem Miłosierdzia Bożego. Orędowniczką tego była św. Faustyna Kowalska.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Paryż: rektor bazyliki Notre-Dame złoży skargę w związku z pożarem

2019-04-22 20:59

st (KAI) / Paryż

Ks. prał. Patrick Chauvet, rektor-archiprezbiter bazyliki Notre-Dame w Paryżu powiedział dzisiaj w rozgłośni franceinfo, że ma zamiar „złożyć skargę” w związku z „nieumyślnym zniszczeniem” tej świątyni.

Corriere Della Sera/twitter

„Katedra należy do państwa, ale wewnątrz są meble, krzesła, nagłośnienie, projektory ... Konieczne jest złożenie wraz z władzami państwowymi skargi do prokuratury, aby firmy ubezpieczeniowe podjęły działania, a jednocześnie bym dokładnie wiedział, co się stało ”- stwierdził.

Rektor zapewnił, że skarga zostanie złożona w związku z „nieumyślnym zniszczeniem”, ponieważ nie sądzi, by był ktoś, kto chciałby podpalić świątynię. Jego zdaniem przyczynami pożaru mogły być „albo nieroztropność, albo zwarcie”. Jednocześnie podkreślił, że szybko docierają dary finansowe, a ich wartość osiągnęła już sumę około miliarda euro. Zapewnił, że te pieniądze zostaną wykorzystane najpierw na prace, które „będą ogromne” i zaangażują około „tysiąca osób”.

Ks. Chauvet wyznał, że nie jest sobie w stanie wyobrazić, ile będą kosztować te prace. Przypomniał, że bazylika zatrudnia także osoby, którym w obecnej sytuacji musi zapewnić środki do życia, aż do chwili, kiedy będą mogli na nowo podjąć swą pracę w paryskiej katedrze.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem