Reklama

BETEL - Zakupy z sercem - Rahel Kebebe Tshay

List papieża Franciszka do ludu Bożego, który pielgrzymuje w Chile

2018-06-07 08:20

tł. kg (KAI) / Watykan

Grzegorz Gałązka

Ból i wstyd z powodu nadużyć seksualnych, jakich dopuścili się niektórzy duchowni chilijscy oraz ukrywania ich czynów wyraził Franciszek w liście "Do Ludu Bożego, który pielgrzymuje w Chile". Jednocześnie wskazał, że żyje tam wielu „świętych z sąsiedztwa” oraz poprosił o światło Ducha Świętego i namaszczenie Nim wszystkich wiernych. List jest wynikiem spotkania papieża z biskupami tego kraju, które odbyło się w połowie maja w Watykanie. Treść tego dokumentu, noszącego datę 31 maja, ogłosiła Stolica Apostolska 6 czerwca.

Oto polski tekst listu papieskiego:

Drodzy bracia i siostry,

8 kwietnia zwołałem swych braci biskupów do Rzymu, aby wspólnie szukać, w wymiarach krótko-, średnio- i długofalowym dróg prawdy i życia w obliczu otwartej, bolesnej i złożonej rany, która od bardzo długiego czasu nie przestaje krwawić 1. I zasugerowałem im, aby wezwali cały Święty Wierny Lud Boży, aby podjął modlitwę, aby Duch Święty dał nam siłę do nieulegania pokusie wciągnięcia w próżne gry słów, w pokrętne diagnozy lub w puste gesty, które nie pozwolą nam zdobyć się na męstwo niezbędne do stanięcia w obliczu zadanego bólu, spojrzenia w twarze ich ofiar i zmierzenia się z rozmiarami wydarzeń. Wezwałem ich do spojrzenia tam, gdzie Duch Święty nas pobudza, gdyż „zamykanie oczu na bliźniego czyni człowieka ślepym również na Boga” 2.

Reklama

Z radością i nadzieją przyjąłem wiadomość, że w wielu wspólnotach, miejscowościach i kaplicach Lud Boży modlił się, zwłaszcza w dniach, gdy byliśmy zgromadzeni z biskupami: Lud Boży na kolanach błagał o dar Ducha Świętego, aby znaleźć światło w Kościele „zranionym przez swój grzech, Kościele, nad którym Pan się zmiłował i aby każdego dnia stawał się on coraz bardziej proroczy ze względu na swe powołanie” 3. Wiemy, że modlitwa nigdy nie jest daremna i że „pośród ciemności zawsze zaczyna kiełkować coś nowego, coś co wcześniej czy później daje owoce” 4.

1. Odwołanie się do was, proszenie was o modlitwę, nie było zabiegiem funkcjonalnym ani zwykłym gestem dobrej woli. Przeciwnie, chciałem umieścić te sprawy w ścisłym i cennym miejscu i postawić ten temat tam, gdzie ma być: w warunkach Ludu Bożego, którego „udziałem stała się godność i wolność dzieci Bożych, w których sercach Duch Święty mieszka jak w świątyni” 5. Święty Lud wierny Bogu jest namaszczony łaską Ducha Świętego; dlatego w godzinie refleksji, przemyśleń, oceny, rozeznawania, musimy bardzo uważać na to namaszczenie. Za każdym razem, gdy jako Kościół, jako duszpasterze, jako osoby konsekrowane, zapominaliśmy o tej pewności, myliliśmy drogę. Za każdym razem, gdy usiłujemy wyprzeć, zmusić do milczenia, unicestwić bądź sprowadzić do małych elit Lud Boży w jego całości i zróżnicowaniu, budujemy wspólnoty, plany duszpasterskie, wyakcentowane teologie, duchowości, struktury bez korzeni, historii, oblicza, pamięci, pozbawione ciała i ostatecznie bez życia. Wykorzenianie się z życia ludu Bożego wtrąca nas w rozpacz i wypaczenie naturalności kościelnej; walka z kulturą nadużyć wymaga odnowienia tej pewności.

Jak już powiedziałem młodym w Maipú, chcę to powiedzieć w sposób szczególny każdemu z was: „Święta Matka Kościół potrzebuje dziś Ludu Bożego, potrzebuje, aby nas pytał (...). Kościół potrzebuje, abyście zdobyli legitymacje starszych wiekiem, duchowo starszych i abyście odważyli się powiedzieć nam «to mi się podoba», «uważam, że tą drogą należy iść», «tym szlakiem nie warto». Powiedzie nam, co czujecie i myślicie” 6. Jest to w stanie włączyć nas wszystkich w Kościół z tchnieniem synodalnym, które potrafi postawić Jezusa w centrum.

W ludzie Bożym nie ma podziału na chrześcijan pierwszej, drugiej lub trzeciej kategorii. Jego aktywny udział nie jest sprawą ustępstw dzięki dobrej woli, ale jest czynnikiem tworzącym istotę Kościoła. Nie można wyobrazić sobie przyszłości bez tego namaszczenia działającego w każdym z was, które z pewnością upomina się i wymaga odnowionych form udziału. Nalegam na wszystkich chrześcijan, aby nie lękali się być głównymi sprawcami pożądanej przemiany oraz na pobudzanie i wspieranie twórczych alternatyw w codziennym poszukiwaniu Kościoła, który chce każdego dnia stawiać w centrum to, co ważne. Wzywam wszystkie instytucje diecezjalne, niezależnie od tego, na jakim polu działają, do świadomego i jasnego szukania przestrzeni wspólnoty i uczestnictwa, aby namaszczenie Ludu Bożego napotykało swe konkretne pośrednictwo, aby mogło się przejawiać.

Odnowa w łonie hierarchii kościelnej sama z siebie nie tworzy przemiany w to, do czego pobudza nas Duch Święty. Wymaga się od nas wspólnego wspierania przemiany kościelnej, która włącza wszystkich. Kościół proroczy i tym samym budzący nadzieje oczekuje od wszystkich mistyki otwartych oczu, kwestionującej i niezasypiącej 7. Nie dajcie się okraść z namaszczenia Duchem.

2. „Wiatr wieje tam, gdzie chce, i szum jego słyszysz, lecz nie wiesz, skąd przychodzi i dokąd podąża. Tak jest z każdym, który narodził się z Ducha” (J 3, 8). Tak odpowiedział Jezus Nikodemowi w czasie dialogu na temat możliwości narodzenia się na nowo, aby wejść do Królestwa Niebieskiego.

W tym czasie w świetle tego fragmentu dobrze będzie ponownie spojrzeć na naszą historię osobistą i wspólnotową: Duch Święty tchnie, gdzie chce i jak chce w jedynym celu: by pomóc nam w ponownych narodzinach. Daleki od pozostawiania nas zamkniętymi w schematach, możliwościach, sztywnych lub przestarzałych strukturach, daleki od wyrzekania się lub „zmniejszania czujności” w obliczu wydarzeń, Duch jest nieustannie w ruchu, aby rozszerzać wąskie spojrzenia, aby mógł marzyć ten, kto stracił nadzieję 8, aby dochodzić sprawiedliwości w prawdzie i miłości, oczyszczać się grzechu i zepsucia oraz wzywać zawsze do niezbędnego nawrócenia. Bez tego spojrzenia wiary wszystko to, co możemy powiedzieć i uczynić, wpadnie w worek bez dna. Pewność ta jest konieczna do oglądania teraźniejszości bez wybiegów, ale mężnie, odważnie, ale mądrze, usilnie, ale bez przemocy, z pasją, ale bez fanatyzmu, wytrwale, ale bez niepokoju i w ten sposób zmieniając to wszystko, co dziś naraża na ryzyko integralność i godność każdej osoby; albowiem rozwiązania, które są niezbędne, wymagają stawania twarzą w twarz wobec problemów, nie dając się przy tym pochłonąć przez nie lub – co byłoby jeszcze gorsze – powtarzając te same mechanizmy, które chcemy usunąć 9. Dzisiaj stoimy przed wyzwaniem stawiania czoła, podjęcia i przeżycia konfliktu, aby w ten sposób móc rozwiązać go i przemienić w „ogniwo nowego procesu” 10.

3. Przede wszystkim byłoby niesłuszne przypisywanie tego procesu wyłącznie ostatnim przeżywanym wydarzeniom. Cały proces rewizji i oczyszczenia, który przeżywamy, jest możliwy dzięki wysiłkowi i wytrwałości konkretnych osób, które nawet wbrew wszelkiej nadziei lub etykietkom dyskredytacji niezmordowanie szukały prawdy; mam na myśli ofiary nadużyć seksualnych, władzy, autorytetu i tych, którzy w owych chwilach im uwierzyli i towarzyszyli. Ofiary, który krzyk dotarł do nieba 11. Chciałbym raz jeszcze podziękować publicznie za męstwo i wytrwałość ich wszystkich.

Ten ostatni czas jest czasem słuchania i rozeznawania, aby dojść do korzeni, które pozwoliły, aby tego rodzaju okropności wydarzyły się i trwały, a w ten sposób znaleźć rozwiązania skandalu nadużyć nie za pomocą strategii jedynie powstrzymujących – niezbędnych lecz niewystarczających – ale przy użyciu wszelkich koniecznych środków, aby móc podjąć te problemy w całej ich złożoności.

W tym znaczeniu chciałbym zatrzymać się na słowie „słuchaj”, gdyż rozeznanie zakłada nauczenie się słuchania tego, co Duch chce nam powiedzieć. A to będziemy mogli zrobić dopiero wtedy, gdy jesteśmy zdolni do słuchania rzeczywistości tego, co się dzieje 12.

Sądzę, że tutaj tkwi jeden z naszych głównych błędów i zaniedbań: nieumiejętność słuchania ofiar. W ten sposób budowano częściowe wnioski, którym brakowało elementów kluczowych dla zdrowego i jasnego rozeznania. Ze wstydem muszę wyznać, że nie umieliśmy słuchać i reagować na czas.

Wizyta abp. Scicluny i prał. Bertomeu prowadzi do stwierdzenia, że istniały sytuacje, których nie potrafiliśmy dostrzec i wysłuchać. Po przeczytaniu raportu zapragnąłem spotkać się osobiście z niektórymi ofiarami nadużyć seksualnych, władzy i sumienia, aby wysłuchać ich i prosić je o wybaczenie za nasze grzechy i zaniedbania.

4. W czasie tych spotkań stwierdziłem, jak brak uznania/wysłuchania ich historii, jak również uznania/akceptacji błędów i zaniedbań w całym procesie, nie pozwolił nam wybrać drogi. Uznanie, które chce być czymś więcej niż wyrazem dobrej woli wobec ofiar, tym bardziej chce być nową formą zatrzymania się przed życiem, przed innymi i przed Bogiem. Nadzieja na jutro i ufność w Opatrzność rodzi się i wzrasta w podejmowaniu kruchości, ograniczeń, a nawet grzechu, aby pomóc nam wyjść naprzód 13. „Nigdy więcej” dla kultury nadużyć a także dla systemu ukrywania, które pozwala na utrwalanie tego, wymaga pracy wszystkich, aby zrodzić kulturę troski, która uodporni nasze formy nawiązywania więzi, modlitwy, myślenia, przeżywania władzy; nasze zwyczaje i języki oraz nasz kontakt z władzą i pieniędzmi. Dziś wiemy, że najlepszym słowem, jakiego możemy użyć w odpowiedzi na wyrządzony ból, jest zaangażowanie na rzecz nawrócenia osobistego, wspólnotowego i społecznego, które uczy słuchania i troski szczególnie o tych najbardziej narażonych. Dlatego palącą sprawą jest tworzenie przestrzeni, w której kultura nadużyć i ukrywania nie będzie przeważającym schematem; gdzie nie będzie mylenia działalności krytycznej i kwestionującej ze zdradą. Musi to nas pobudzać jako Kościół do pokornego szukania wszystkich osób, które kształtują rzeczywistość społeczną oraz do wspierania instytucji dialogu i konstruktywnej konfrontacji, aby kroczyć ku kulturze troski i ochrony.

Usiłowanie prowadzenia tych działań, wychodząc wyłącznie od nas samych lub od naszych sił i narzędzi, zamknęłoby nas w groźnych dynamikach woluntarystycznych, które przepadłyby bardzo szybko 14. Pozwólmy sobie pomagać i pomagajmy sobie tworzyć społeczeństwo, w którym kultura nadużyć nie znajdzie miejsca na utrwalanie się. Zachęcam wszystkich chrześcijan, a zwłaszcza odpowiedzialnych za ośrodki tercjarskiej formacji wychowawczej, wychowania formalnego i nieformalnego, za ośrodki sanitarne, instytuty formacji i uniwersytety, do zjednoczenia wysiłków w diecezjach i z całym społeczeństwem obywatelskim, aby wspierać jasno i strategicznie kulturę troski i ochrony. Niech każde z tych miejsce wspiera nowy sposób myślenia.

5. Kultura nadużyć i ukrywania jest nie do pogodzenia z logiką Ewangelii, gdyż zbawienie ofiarowane przez Chrystusa jest zawsze propozycją, darem, który potrzebuje i wymaga wolności. Obmywając nogi uczniom, Chrystus jakby pokazuje nam oblicze Boga. Nigdy nie na zasadzie przymuszania czy obowiązku, ale służąc. Powiedzmy to jasno – wszystkie środki, które są podejmowane wbrew woli i integralności osób, są antyewangeliczne; dlatego słuszne jest również tworzenie takich procesów wiary, w których uczy się poznawania, kiedy niezbędne jest wątpienie a kiedy nie. „W istocie doktryna lub lepiej: nasze jej rozumienie i wyrażanie, «nie jest systemem zamkniętym, pozbawionym dynamiki zdolnej do rodzenia pytań, wątpliwości, dyskusji», a «pytania naszego ludu, jego zmagania, marzenia, troski mają wartość hermeneutyczną, której nie możemy pomijać, jeśli chcemy poważnie potraktować zasadę wcielenia»” 15. Wzywam wszystkie ośrodki formacji zakonnej, wydziały teologiczne, instytuty tercjarskie, seminaria, domy formacji i duchowości do wspierania refleksji teologicznej, która będzie zdolna stanąć na wysokości naszych czasów, do wspierania wiary dojrzałej, dorosłej, która podejmuje żywotny humus [glebę] Ludu Bożego z jego poszukiwaniami i kwestionowaniem. I tym samym wspierania w ten sposób wspólnot zdolnych do walki z sytuacjami nadużyć, wspólnot, w których wymiana, dyskusja, konfrontacja będą błogosławieństwem 16. Będziemy płodni w miarę jak umocnimy wspólnoty otwarte od ich środka i w ten sposób uwolnią się one od myślenia zamkniętego i odnoszącego się do samych siebie, pełnych obietnic i złudzeń, które obiecują życie, ale ostatecznie sprzyjają kulturze nadużyć.

Chciałbym poczynić krótkie odniesienie do duszpasterstwa ludowego, istniejącego w wielu waszych wspólnotach, gdyż jest to nieoceniony skarb i prawdziwa szkoła, w której naucza się słuchania serca naszego ludu i zarazem serca Bożego. Na podstawie swego doświadczenia jako duszpasterza nauczyłem się odkrywać, że duszpasterstwo ludowe jest jednym z niewielu miejsc, w którym lud Boży nie ulega wpływom tego klerykalizmu, który zawsze próbuje kontrolować i hamować namaszczenie ludu przez Boga. Nauczenie się pobożności ludowej jest nauczeniem się ustanawiania nowego rodzaju więzi, słuchania i duchowości, który wymaga wielkiego szacunku i którego nie zdobywa się przez pospieszne i upraszczające lektury, albowiem pobożność ludowa „odzwierciedla pragnienie Boga, które jedynie ludzie ubodzy i prości mogą poznać” 17.

Bycie „Kościołem wyjścia” to również dać sobie pomagać i zadawać pytania. Nie zapominajmy, że „wiatr wieje tam, gdzie chce, i szum jego słyszysz, lecz nie wiesz, skąd przychodzi i dokąd podąża. Tak jest z każdym, który narodził się z Ducha” (J 3, 8).

6. Jak wam powiedziałem, podczas spotkań z ofiarami mogłem stwierdzić, że brak uznania przeszkadza nam w chodzeniu. Dlatego uważam za konieczne podzielenie się z wami tym, co mnie ucieszyło i wlało wielką nadzieję potwierdzenie, w dialogu z nimi, ich uznanie dla osób, które lubię nazywać „świętymi z sąsiedztwa” 18. Bylibyśmy niesprawiedliwi, gdyby obok naszego bólu i naszego wstydu z powodu tych struktur nadużyć i ukrywania, które tak bardzo utrwaliły się i tyle złego wyrządziły, nie uznalibyśmy licznych wiernych świeckich, osób konsekrowanych, kapłanów i biskupów, którzy nadają życie z miłości najbardziej oddalonym obszarom umiłowanej ziemi chilijskiej. Wszyscy oni są chrześcijanami, którzy potrafią płakać z innymi, którzy szukają sprawiedliwości o głodzie i pragnieniu, którzy patrzą i działają w duchu miłosierdzia 19; chrześcijanami, którzy próbują każdego dnia rozświetlać swoje życie w świetle określeń, za których pomocą będziemy sądzeni: „Pójdźcie, błogosławieni Ojca mojego, weźcie w posiadanie królestwo, przygotowane wam od założenia świata! Bo byłem głodny, a daliście Mi jeść, byłem spragniony, a daliście mi pić, byłem przybyszem, a przyjęliście Mnie, byłem nagi, a przyodzialiście Mnie, byłem chory, a odwiedziliście Mnie, byłem w więzieniu, a przyszyliście do Mnie” (Mt 25, 34-36).

Wyrażam uznanie i wdzięczność za wasze męstwo i stały przykład, który w chwilach wstrząsów, wstydu i bólu nadal dajecie z radością w imię Ewangelii. Świadectwo to bardzo mi się podoba i utwierdza mnie w mym własnym pragnieniu przezwyciężenia egoizmu, abym dawał z siebie jeszcze więcej 20. Nie pomniejszając powagi i ciężaru wyrządzonego zła oraz szukania korzeni tych problemów, czujemy się zobowiązani również do uznania działającej i sprawczej siły Ducha w licznych żywotach ludzkich. Bez tego spojrzenia stanęlibyśmy pośrodku drogi i moglibyśmy wpaść w logikę daleką od szukania wzmacniania dobra i zaradzenia temu, co błędne, dzielenia rzeczywistości, popadając w poważną niesprawiedliwość.

Zaakceptowanie osiągnięć, jak również ograniczeń osobistych i wspólnotowych, jest nie tylko wiadomością, ale bardziej jeszcze staje się pierwszym bodźcem całego prawdziwego procesu nawrócenia i przemiany. Nigdy nie zapominajmy, że Zmartwychwstały Jezus Chrystus ukazuje się swoim ze swymi ranami. Co więcej, to właśnie dzięki tym ranom Tomasz może wyznać wiarę. Jesteśmy zaproszeni, aby nie zacierać ani nie ukrywać swoich ran.

Kościół zraniony jest zdolny do zrozumienia i przejęcia się ranami dzisiejszego świata, utożsamiania się z nimi, towarzyszenia im i działania, aby próbować je uleczyć. Kościół z ranami nie stawia siebie w centrum, nie uważa się za doskonały, nie próbuje ukryć i zatrzeć swego zła, ale stosuje tam jedyne, co może uzdrowić rany: imię Jezusa Chrystusa 21.

To ta pewność będzie kierowała nami przy poszukiwaniu, w porę i nie w porę, zaangażowania, aby tworzyć kulturę, w której każda osoba ma prawo oddychania powietrzem wolnym od wszelkiego rodzaju nadużyć. Chodzi o kulturę wolną od ukrywania, które kończy się zatruciem wszystkich naszych stosunków, kulturę, która w obliczu grzechu rodzi dynamikę skruchy, miłosierdzia i przebaczenia, a w obliczu zła – ujawnienie, osąd i karę.

7. Drodzy bracia, rozpocząłem ten list, mówiąc wam, że zwołanie was nie jest zabiegiem funkcjonalnym ani gestem dobrej woli, ale przeciwnie – jest przywołaniem namaszczenia, jakie macie jako Lud Boży. Z wami będą mogły zostać poczynione kroki niezbędne, aby odnowa i nawrócenie kościelne było zdrowe i długofalowe. Z wami będzie możliwa tak bardzo potrzebna niezbędna przemiana. Bez was nic nie można zrobić. Zachęcam cały Święty Lud wierny Bogu, żyjący w Chile, aby nie bał się włączyć i kroczył, pobudzany przez Ducha w poszukiwaniu Kościoła z każdym dniem coraz bardziej synodalnego, prorockiego i budzącego nadzieję; mniej nadużywającego, umiejącego bowiem postawić Jezusa w centrum, w zgłodniałym, uwięzionym, w migrancie i wykorzystywanym.

Proszę was, abyście nie przestawali modlić się za mnie. Czynię to za was i proszę Jezusa, aby wam błogosławił i aby święta Panna was strzegła.

Watykan, 31 maja 2018, święto Nawiedzenia Najświętszej Maryi Panny ------ 1. Por. List Ojca Świętego Franciszka do Biskupów Chile po informacji J. E. abp. Charlesa J. Scicluny, 8 kwietnia 2018 2. Benedykt XVI, „Deus caritas est”, 16. 3. Por. Spotkanie Ojca Świętego Franciszka z kapłanami, osobami zakonnymi, konsekrowanymi i semiarzystami; katedra w Santiago de Chile, 16 stycznia 2018. 4. Por. Franciszek, „Evangelii Gaudium”, 278. 5. Por. Sobór Watykański II, konstytucja „Lumen Gentium”, 9. 6. Por. Spotkanie Ojca Świętego Franciszka z młodzieżą,; Sanktuarium Narodowe Maipú, 17 stycznia 2018. 7. Por. Franciszek, „Gaudete et Exsultate”, 96. 8. Por. Franciszek, Kazanie podczas Mszy św. w uroczystość Zesłania Ducha Świętego 2018. 9. Dobrze jest poznać niektóre organizacje i środki przekazu, które podjęły temat nadużyć w sposób odpowiedzialny, szukając zawsze prawdy i nie robiąc z tej bolesnej rzeczywistości sensacji medialnej, aby podnieść notowania w swych programach. 10. Por. Franciszek, „Evangelii Gaudium”, 227. 11. „Pan mówił: «Dosyć napatrzyłem się na udrękę ludu mego w Egipcie i nasłuchałem się narzekań jego na ciemięzców, znam więc jego uciemiężenie»” (Wj 3, 7). 12. Pamiętajmy, że było to pierwsze słowo-polecenie, jakie otrzymał lud Izraela od Jahwe: „Słuchaj, Izraelu” (Pwt 6, 4). 13. Por. wizyta Ojca Świętego Franciszka w Kobiecym Ośrodku Karnym, Santiago de Chile, 16 stycznia 2018. 14. Por. Franciszek, “Gaudete et Exsultate”, 47-59. 15. Por. Franciszek, „Gaudete et Exsultate”, 44. 16. Niezbędne jest doprowadzenie do końca tak bardzo koniecznej odnowy w ośrodkach formacji, do czego zachęca niedawna konstytucja apostolska „Veritatis Gaudium”. Tytułem przykładu podkreślam, że „naglącym priorytetem dnia dzisiejszego jest bowiem to, aby cały Lud Boży przygotowywał się do podjęcia «z duchem» nowego etapu ewangelizacji. Wymaga to «wejścia w zdecydowany proces rozeznania, oczyszczenia i reformy». A w tym procesie do odegrania roli strategicznej powołane jest odpowiednie odnowienie systemu studiów kościelnych. Są one bowiem wezwane nie tylko do zaoferowania miejsca i programów pełnowartościowej formacji prezbiterów, osób życia konsekrowanego i zaangażowanych świeckich, ale stanowią rodzaj opatrznościowego laboratorium kulturowego, w którym Kościół dokonuje performatywnej interpretacji rzeczywistości, która wypływa z wydarzenia Jezusa Chrystusa i która karmi się darami mądrości i wiedzy, jakimi Duch Święty ubogaca w różnych formach cały lud Boży: od sensus fidei fidelium do magisterium pasterzy, od charyzmatu proroków po charyzmat doktorów i teologów” (Franciszek, „Veritatis Gaudium”, 3). 17. Paweł VI, „Evangelii nuntiandi”, 48. 18. Por. Franciszek, „Gaudete et Exsultate”, 6-9. 19. Por. Franciszek, „Gaudete et Exsultate”, 76. 79. 82. 20. Por. Franciszek, „Evangelii Gaudium”, 76. 21. Por. Spotkanie Ojca Świętego Franciszka z kapłanami, osobami zakonnymi, konsekrowanymi i seminarzystami; katedra w Santiago de Chile, 16 stycznia 2018.

Tagi:
papież Franciszek Chile

Papież: dyktatury zaczynają się od oszczerczego przekazu

2018-06-18 12:26

st (KAI) / Watykan

Na zwodniczą siłę skandalu i destruktywną moc oszczerczego przekazu zwrócił uwagę Franciszek podczas porannej Eucharystii w Domu Świętej Marty. W swojej homilii Ojciec Święty nawiązał do pierwszego czytania dzisiejszej liturgii (1 Krl 21, 1b-16), opowiadającego o oszczerstwie, którym posłużył się król Achab, aby zamordować Nabota i przywłaszczyć sobie jego winnicę.

screenshot/TV Vaticana

Papież przypomniał historię winnicy, której Nabot nie chciał sprzedać królowi Achabowi. Wobec tego monarcha przystał na radę swej żony Izebel, i zgodził się, aby Nabot został fałszywie oskarżony i ukamienowany, stając się męczennikiem, gdyż pragnął ocalić swe dziedzictwo. Franciszek dodał, że historia ta powtarza się w Jezusie, a następnie w pierwszym męczenniku Kościoła – św. Szczepanie i wreszcie we wszystkich męczennikach, wobec których stosowano oszczerstwa. Paradygmat ten pojawia się także w działaniach wielu szefów państw. Zaczyna się od kłamstwa, a zniszczywszy daną osobę doprowadza się do jej osądzenia i potępienia.

„Także dziś, w wielu krajach, stosuje się tę metodę: niszczenie wolnej komunikacji” – stwierdził Ojciec Święty. Wskazał na przykład monopolizacji środków przekazu i ich zafałszowania, co prowadzi z kolei do osłabienia demokracji. Następnie sędziowie osądzają i skazują ofiary tego oszczerstwa. W ten sposób rodzi się i narasta dyktatura.

„Wszystkie dyktatury zaczynały w ten sposób, poprzez zafałszowanie przekazu, umieszczanie środków przekazu w rękach ludzi bez skrupułów, czy rządu pozbawionego skrupułów” – powiedział papież. Dodał, że podobne mechanizmy mają miejsce w życiu codziennym, kiedy rodzi się chęć zniszczenia danej osoby - zaczyna się od obmowy, oszczerstwa, rozpowiadania skandali. Franciszek zauważył, że często obserwujemy w mediach pogoń za skandalami, a osoby które padły ofiarą oszczerstwa nie mogą się bronić. Przykładem tego są dyktatury minionego wieku i prześladowanie Żydów, które zaczęło się od oszczerstw i obmowy.

„Oszczerczy przekaz wymierzony w Żydów, a oni byli wykańczani w Auschwitz, bo nie zasługiwali na życie. Och... to horror, ale horror, który dzieje się dzisiaj: w małych społeczeństwach, między ludźmi i w wielu krajach. Pierwszym krokiem jest zawłaszczenie przekazu, a następnie zniszczenie, osądzenie i śmierć” – stwierdził Ojciec Święty.

Papież przypomniał słowa apostoła Jakuba, który w rozdziale 3 swego listu mówi o grzechach języka. Zachęcił też do ponownego przeczytania 21 rozdziału 1 Księgi Królewskiej oraz do pomyślenia o wielu zniszczonych osobach, krajach, o wielu dyktaturach, które zniszczyły państwa.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Moje pismo Tęcza - 5/6 2018

100 dni trzeźwości na 100-lecie niepodległości – zachęta z Jasnej Góry

2018-06-17 12:32

mir / Częstochowa (KAI)

100 dni trzeźwości na 100-lecie niepodległości zaproponowali na Jasnej Górze uczestnicy Pielgrzymki Apostolstwa Trzeźwości. Spotkanie, które odbyło się 16-17 czerwca, wpisało się w wielkie wołanie do Boga o uwolnienie Polski z pijaństwa. Polacy wciąż piją zbyt dużo i zbyt intensywnie, a dramat alkoholizmu dotyczy nawet kilku milionów obywateli.

Bożena Sztajner/Niedziela

Jasnogórskie spotkanie wpisuje się w realizowany w kraju Narodowy Program Trzeźwości. Jak podkreślił bp Tadeusz Bronakowski, przewodniczący Zespołu KEP ds. Apostolstwa Trzeźwości jego celem jest zmniejszenie spożycia alkoholu, skali i akceptacji dla upijania się oraz podniesienie do 21 lat wieku inicjacji alkoholowej.

„Od pierwszej soboty sierpnia do 11 listopada mija dokładnie sto dni. Proponujemy rodakom sto dni całkowitej abstynencji na stulecie niepodległości. To jest taki test dla każdej, każdego z nas, czy jesteśmy naprawdę w stanie ponieść jakąś ofiarę, aby zatroszczyć się o prawdziwą, wewnętrzną wolność” – zachęcał biskup.

Ks. Henryk Grządko, diecezjalny duszpasterz trzeźwości diecezji zielonogórsko-gorzowskiej, od 34 lat w ruchu trzeźwościowym, zwrócił uwagę na wielka potrzebę budowy szerokiego społecznego Ruchu ku Trzeźwości Narodu, konsolidacji wszystkich zajmujących się problemem alkoholowym, także władze na wszystkich szczeblach. – Skala problemów jest ogromna i zatrważająca, potrzebna jest też rzetelna diagnoza – ocenia ks. Grządko.

Podkreśla, że często za główną przyczynę pijaństwa uważa się ludzką słabość, tymczasem jest to „chciwość całej finansjery alkoholowo–narkotykowej, która wykorzystuje ludzkie słabości”.

Wśród bolączek wymienia m.in. wadliwe prawo, które nie chroni rodzin i dzieci, tu ważne byłoby np. podwyższenie wieku dostępu do alkoholu czy tworzoną głównie przez reklamy kulturę, modę „życia z kieliszkiem”.

Zdaniem kapłana, wręcz absurdalne jest pokazywanie sportowców czy ludzi związanych ze sportem z kuflem piwa. „Porażką myślenia ludzkiego” nazwał kapłan sponsorowanie narodowej reprezentacji w piłce nożnej przez browary. – Jakimi wzorami maja się kierować młodzi ludzi rozpoczynający swoja przygodę ze sportem? pytał retorycznie diecezjalny duszpasterz trzeźwości.

- Dziś nie wystarczy naprawiać gospodarczo Polski, trzeba dzisiaj naprawiać też moralnie Polskę, bo inaczej nie odniesiemy sukcesu. Nasze rodziny, parafie to musza być miejsca, gdzie ludzie mogą obronić swoja wolność wewnętrzną. Dzisiaj trzeba bronić wolności wewnętrznej, bo to jest warunek wolności zewnętrznej – podkreślił ks. Grządko.

Dwudniowa pielgrzymka zgromadziła na Jasnej Górze osoby uzależnione od alkoholu, ich rodziny terapeutów, psychologów, diecezjalnych duszpasterzy trzeźwości oraz zakonnych referentów trzeźwości, a także przedstawicieli różnorakich środowisk zaangażowanych w posługę na rzecz trzeźwości .

Spotkanie rozpoczęło się od prezentacji i świadectw zaproszonych gości w ramach społecznego Ruchu „Ku trzeźwości Narodu”, był to także czas wymiany doświadczeń i propozycji realizacji Narodowego Programu Trzeźwości. W programie znalazł się wykład o działalności trzeźwościowej jako walce o niepodległość Polski Mariana Romaniuka, autora książek o kard. Stefanie Wyszyńskim. Rafał Porzeziński prowadzący w Polskim Radiu program „Ocaleni” mówił o „uzależnieniach i szansie ocalenia”.

Po sobotnim Apelu Jasnogórskim uczestnicy pielgrzymki i pozostali na całonocnym czuwaniu przed Najświętszym Sakramentem, podczas którego modlono się o uzdrowienie rodzin z nałogów pijaństwa oraz innych uzależnień, a także jako wynagrodzenie za grzechy pijaństwa.

Centralnym punktem modlitwy o trzeźwość była Msza św. odprawiona w niedzielę, 17 czerwca, pod przewodnictwem bp. Tadeusza Bronakowskiego. Pielgrzymkę zakończyło spotkanie Diecezjalnych Duszpasterzy Trzeźwości i Zakonnych Referentów Trzeźwości.

Działalność trzeźwościowa podejmowana przez Kościół w Polsce była i wciąż jest jednym z priorytetów duszpasterskich i ważnym orężem walki, przed stu laty o niepodległość, teraz o wolność wewnętrzną człowieka.

Pijaństwo we wszystkich warstwach społecznych było polską bolączką od stuleci. Ten problem już w XVII dostrzegał założyciel pierwszego polskiego męskiego zgromadzenia zakonnego św. Stanisław Papczyński. Stuleciem intensywnej działalności proabstynenckiej Kościoła był wiek XIX. Powoływane były wtedy specjalne stowarzyszenia, wydawano prasę, publikowano liczne artykuły. W zaborze rosyjskim działał o. Honorat Koźmiński i ojcowie kapucyni, w Galicji ks. Bronisław Markiewicz, który przez Zgromadzenie Księży Michalitów, opiekujące się zaniedbaną młodzieżą, szerzył też idee powściągliwości i powstrzymania się od picia alkoholu. Wiele artykułów michalickiego czasopisma „Powściągliwość i Praca” poświęconych było temu zagadnieniu. Na Śląsku działali charyzmatyczni duszpasterze, działacze antyalkoholowi, jak ks. Jan Ficek czy ks. Jan Kapica.

Po wojnie do tej tradycji nawiązywał Prymas Tysiąclecia kard. Stefan Wyszyński, inicjator Tygodnia Modlitw o Trzeźwość. Twierdził on, że „Polska albo będzie trzeźwa, albo jej nie będzie”.

Propagatorem trzeźwości był także ks. Franciszek Blachnicki, który w 1957 r., ogłosił powstanie Krucjaty Trzeźwości. Inicjatywa ks. Blachnickiego wiązała się także z obchodami Millenium Chrztu Polski. Bezpośrednią inspiracją do założenia Krucjaty Trzeźwości, przemianowanej potem na Krucjatę Wstrzemięźliwości, było złożenie Jasnogórskich Ślubów Narodu Polskiego. W 1957 r. ks. Blachnicki modlił się na Jasnej Górze, błagając Maryję, aby uratowała naród przed „potopem alkoholu”.

Krucjata spotkała się z dużym oddźwiękiem wśród wiernych. W 1960 włączyło się w nią 100 tys. dorosłych członków, w tym 700 kapłanów.

W swej walce o trzeźwość Kościół stosuje wypróbowaną metodę – do indywidualnego wysiłku dążącego do nawrócenia alkoholika, niezbędna jest łaska i duchowe wsparcie innych, stąd wielka rola modlitwy, organizowanych rekolekcji oraz pielgrzymek.

Wśród inicjatyw na rzecz wychowania w trzeźwości, trzeźwego stylu życia i ratowania osób uzależnionych znajduje się też „Sierpień – miesiąc abstynencji”. W coraz większej liczbie środowisk organizowane są rekolekcje, nabożeństwa Drogi Krzyżowej, spotkania, marsze trzeźwościowe. Przybywa inicjatyw mających na celu wyłączenie alkoholu z programu uroczystości rodzinnych i towarzyskich. Bezalkoholowe wesela czy grillowanie bez piwa dowodzą, że można pójść pod prąd niedobrej tradycji.

13 lutego br., w roku 100-lecia odzyskania przez Polskę niepodległości ogłoszono Narodowy Program Trzeźwości. Jest on owocem Narodowego Kongresu Trzeźwości zorganizowanego w Warszawie we wrześniu 2017 roku.

Narodowy Program Trzeźwości wspiera wszelkie działania w ograniczeniu spożycia alkoholu, promowaniu trzeźwości i abstynencji. Powstał dzięki specjalistom od uzależnień, naukowcom, władzom państwowym i samorządowym.

Z danych Państwowej Agencji Rozwiązywania Problemów Alkoholowych wynika, że w Polsce uzależnionych od alkoholu jest ponad osiemset tysięcy osób. W sposób szkodliwy pije około trzech milionów osób. Na leczenie uzależnionych wydaje się rocznie co najmniej pól miliarda złotych.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Pomnik ks. Karola Wojtyły, turysty, na Śnieżnicy

2018-06-18 16:05

Justyna Walicka/Archidiecezja Krakowska

Fot. Joanna Adamik/Arch.Krakowska
Karol Wojtyła przemierzając polskie szlaki spotykał się z Panem Bogiem

- Wiemy, że on - Karol Wojtyła, przemierzając te szlaki, chyba niemal wszystkie w naszej ojczyźnie, szedł nimi przede wszystkim dlatego, żeby móc spotykać się z Bogiem, Stwórcą tego cudownego świata - mówił podczas Mszy św. w kościółku Matki Bożej Śnieżnej na Śnieżnicy abp Marek Jędraszewski. Po Eucharystii nastąpiło uroczyste poświęcenie pomnika „Księdza Karola Wojtyły - turysty". Mszę św. koncelebrowali kapłani z diecezji tarnowskiej i archidiecezji krakowskiej.

W homilii arcybiskup Jędraszewski przypomniał historię proroka Eliasza, który dopiero w ciszy usłyszał głos Boga i wyraźne polecenie, co ma czynić dalej. Nawiązując do historii Eliasza, metropolita zaznaczył, że można by ją porównać do życia Jana Pawła II, który także w ciszy spotykał się z Bogiem. W ciszy, której szukał w górach.

- Wiemy, że on - Karol Wojtyła, przemierzając te szlaki, chyba niemal wszystkie w naszej ojczyźnie, szedł nimi przede wszystkim dlatego, żeby móc spotykać się z Bogiem, Stwórcą tego cudownego świata. (...) Nie bez powodu ci, którzy mieli szczęście należeć do jego rodziny - tak się wtedy mówiło - ci, z którymi dzielił trud wędrowania przekazywali nam także i to, że były chwile, kiedy odłączał się od nich i chciał iść sam. Chciał być niejako sam na sam z Panem Bogiem, a w jego ręku odkrywali różaniec.

Jan Paweł II kochał polskie góry i kochał Polskę. Metropolita krakowski przypomniał, że o jej byt i miejsce w Europie upominał się, mieszkając już w Watykanie.

- Przybył do Rzymu z dalekiego kraju. Tak mówił sam o sobie. I wierny swojej Piotrowej posłudze jednocześnie ciągle myślał o ojczyźnie, z której wyszedł, którą ciągle kochał, do której tęsknił i o której szczęśliwy los upominał się u wielkich tego świata zwłaszcza wtedy, kiedy zapadła ciemna długa noc stanu wojennego 13 grudnia 1981 roku. Upominał się o miejsce dla Polski we współczesnej Europie i świecie. Ale patrzył też na to w kategoriach głębokiej wiary, bo zdawał sobie sprawę, że chrześcijaństwo europejskie musi oddychać obydwoma płucami, nie tylko tym zachodnim, ale także wschodnim, z którego on przybywał i w którego imieniu mówił tak odważnie i tak jednoznacznie i z taką żarliwością całemu światu.

Na zakończenie arcybiskup nawiązał do ostatniej książki Jana Pawła II pt. „Pamięć i tożsamość", w której papież przypomina czym jest ojczyzna, naród oraz przywiązanie do ziemi.

- Dla nas ta książka jest (...) jednym wielkim przypomnieniem kim powinniśmy być, jakie wielkie brzemię odpowiedzialności za naszą wolność i za przyszłość naszego narodu i państwa na nas ciąży, jak głęboko musimy być z jednej strony zakorzenieni w historii, a jednocześnie otwarci na głos tego Boga, który mówi w głębi naszych sumień właśnie po to, by wielkie dobro jakim jest nasza ojczyzna nie zostało roztrwonione.

Ośrodek rekolekcyjny na Śnieżnicy powstał 90 lat temu z inicjatywy ks. Józefa Winkowskiego i należał do katolickiego stowarzyszenia Kongregacja Mariańska. Po wojnie przeszedł w posiadanie skarbu państwa. 1968 roku kard. Karol Wojtyła zadecydował i wystarał się o to, by wykupić ośrodek, rozebrać przynależną do niego kaplicę i przenieść do Raby Wyżnej. Stała się ona początkiem tamtejszego kościoła. Na Śnieżnicy w 2000 roku zbudowano nową kaplicę, w której znajduje się podarowany przez Jana Pawła II obraz Matki Bożej Śnieżnej. Obecnie ośrodek jest własnością KSM. 21 lat temu, po powrocie z misji na Ukrainie, posługę duszpasterską na Śnieżnicy rozpoczął ks. Jan Zając, stając się kapelanem oraz dyrektorem ośrodka rekolekcyjnego. Przez te lata, nakładem ogromnej pracy i zaangażowania odnowił i przywrócił pierwotny charakter temu miejscu. W tym roku kończy swoją „leśną" posługę.

Rzeźba „Ksiądz Karol Wojtyła - turysta" upamiętnia obecność przyszłego papieża na Śnieżnicy 22 czerwca 1953 roku. Był to początek jego wieloletniej turystyki górskiej, podczas której przewędrował niemal przez wszystkie polskie góry. Autorem kamiennego pomnika, który powstał w 2009 roku, jest Bolesław Gieniec z Mystkowa.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Jestem od poczęcia

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem