Reklama

Sklep sakralny

Wytyczne Pastoralne do Adhortacji „Amoris laetitia” Konferencji Episkopatu Polski

2018-06-10 08:10

mp / Warszawa (KAI)

Konferencja Episkopatu Polski na 379. Zebraniu plenarnym w dniu 8 czerwca przyjęła „Wytyczne pastoralne do adhortacji Amoris Laetitia”. Biskupi podkreślają potrzebę służby narzeczonym, małżonkom i rodzinom oraz osobom żyjącym w związkach nieregularnych wedle proponowanych przez papieża Franciszka kryteriów duszpasterskich jakimi są: przyjęcie, towarzyszenie, rozeznawanie i integracja. Dokument nie podejmuje kwestii komunii świętej dla osób żyjących w związkach niesakramentalnych.

Przeczytaj także: TREŚĆ DOKUMENTU: WYTYCZNE PASTORALNE DO ADHORTACJI „AMORIS LAETITIA”

- Z należną uwagą i staraniem przyjmujemy posynodalną adhortację apostolską papieża Franciszka „Amoris laetitia”, która jest wyrazem jego zatroskania o zdrową kondycję miłości małżeńskiej w rodzinie - piszą polscy biskupi w omawianym dokumencie. „Odkrywamy w niej inspirującą aktualizację „Ewangelii rodziny”, którą Kościół stale głosi i stara się realizować” – stwierdzają.

Dodają, że „Papież wskazuje w niej [adhortacji] te obszary duszpasterstwa narzeczonych, małżeństw i rodzin, które wymagają głębszej refleksji oraz czułej i miłosiernej troski duszpasterzy”.

Biskupi zaznaczają, że w głosie papieża Franciszka uznają ojcowskie wezwanie do „duszpasterskiego i misyjnego nawrócenia”, dodając, że „interpretacja i praktyczna aplikacja założeń „Amoris laetitia” przyczyni się do podjęcia wielu inicjatyw na rzecz wzrostu, umocnienia i rozwoju naszych rodzin, ich miłości i świętości”.

Reklama

W ślad za papieżem przypominają, że „duszpasterskie i misyjne nawrócenie w promowaniu małżeństwa i rodziny nie może pomijać osób potrzebujących i żyjących w sytuacjach trudnych”.

W pierwszym rozdziale dokumentu ukazane są – jak wskazuje jego tytuł: „Zasadnicze akcenty nauczania papieża Franciszka” o rodzinie. Autorzy przypominają o papieskim zaleceniu, że zmiany w Kościele należy przeprowadzać w duchu „hermeneutyki ciągłości” oraz, że „hermeneutyka reformy nie zrywa z przeszłością, lecz zachowuje ciągłość nauki wiary, dokonując równocześnie koniecznej aktualizacji tej wiary”. A „odczytana w tym duchu „Amoris laetitia” nie tylko uwzględnia, ale nade wszystko dopełnia i aktualizuje wcześniejsze wypowiedzi Magisterium Kościoła na temat małżeństwa i rodziny”.

„Nie ulega więc wątpliwości, że papież Franciszek w adhortacji „Amoris laetitia” w żaden sposób nie podważa nauczania swych Poprzedników” – stwierdzają biskupi i zachęcają duszpasterzy, osoby konsekrowane i wiernych świeckich do przyjęcia zawartego w adhortacji nauczania papieża Franciszka, który „konsekwentnie realizuje dzieło odnowy Kościoła w duchu Chrystusowej Ewangelii”.

W drugim rozdziale „Radość miłości w małżeństwie i rodzinie”, biskupi przypominają m. in. bogate doświadczenie duszpasterstwa narzeczonych, małżonków i rodzin Kościoła w Polsce, które są od dziesięcioleci ważnym polem jego działalności. Wyjaśniają też podstawowe kryteria duszpasterskie papieża Franciszka, a wśród nich: przyjęcie, towarzyszenie, rozeznawanie i integrację.

Przyjęcie – tłumaczą - „wynika z podstawowego prawa, które mieszka w sercu każdego człowieka, gdy patrzy on szczerymi oczami na swojego brata, którego spotyka na drodze życia i pragnie jego dobra”. A „pasterze proponujący wiernym pełny ideał Ewangelii i nauczanie Kościoła, muszą im także pomagać w przyjęciu logiki współczucia dla słabych i unikania prześladowania lub osądów zbyt surowych czy niecierpliwych”.

Z kolei towarzyszenie „domaga się przybliżenia do drugiego i kroczenia razem”. Takie posługiwanie wiernym – wyjaśniają biskupi – „prowadzi do rozwoju duszpasterstwa więzi. Wskutek tego także wspólnota wiernych staje się gotowa, by towarzyszyć człowiekowi we wszystkich jego doświadczeniach, także tych dotkliwych, nierzadko długotrwałych”.

Natomiast rozeznanie – przypominają autorzy dokumentu - ma „kierować wszystkich wiernych, którzy o to proszą, do uświadomienia sobie swojej sytuacji przed Bogiem, ma pomóc w znalezieniu możliwych dróg odpowiedzenia Bogu i w ich rozwoju pośród ograniczeń”. Wyjaśniają, że „w realizacji trudnego dzieła towarzyszenia i rozeznawania bardzo pomocne jest prawo stopniowości, na które zwrócił uwagę św. Jan Paweł II w „Familiaris consortio”. Prawo to zakłada, że człowiek „poznaje, miłuje i czyni dobro moralne, odpowiednio do etapów swego rozwoju”.

A integracja – jak czytamy – „jest celem duszpasterskiego rozeznawania i towarzyszenia każdemu człowiekowi, niezależnie od jego życiowej sytuacji. U jej podstaw jest logika włączania do wspólnoty, dzięki której wierni nie tylko odkrywają przynależność do Kościoła, ale radośnie i owocnie tego doświadczają”.

Trzeci rozdział dokumentu zatytułowany „Nowe impulsy duszpasterskie”, wskazuje zadania wymagające podjęcia lub udoskonalenia. Jest tam m. in. mowa o tym, że w duszpasterstwie narzeczonych trzeba pomóc młodym ludziom przede wszystkim w odkryciu wartości i bogactwa małżeństwa. Trzeba też przypomnieć „o znaczeniu cnót, zwłaszcza czystości, która jest warunkiem autentycznego rozwoju oblubieńczej miłości”.

Jest też mowa o potrzebie systematycznego duszpasterstwa małżonków i zaangażowania w ich prowadzenie „doświadczonych małżonków, członków ruchów, stowarzyszeń, a także przygotowanych doradców”.

Zostaje też podkreślone znaczenie duszpasterstwa osób, które znalazły się w sytuacjach trudnych (np. śmierć współmałżonka) i nieregularnych. Biskupi przypominają, że „pełne miłości spojrzenie i wsparcie należy okazać osobom, które zostały opuszczone lub opuściły współmałżonka, ale obecnie podejmują starania, aby do sakramentalnego współmałżonka powrócić, trwając w miłości, wierności i modlitwie”. Wyjaśniają, że „zrozumienie należy też okazywać wiernym, którzy po rozpadzie małżeństwa sakramentalnego zawarły nowy związek, ze względu na istniejącą przeszkodę poprzedniego węzła małżeńskiego jedynie cywilny, ale starają się prowadzić życie chrześcijańskie, w wierze wychowując swoje dzieci, a spragnione pełnego uczestnictwa w sakramencie Eucharystii podejmują decyzję życia w relacji bratersko–siostrzanej”.

Przypominają także, że Ojciec Święty zachęca, aby osoby, „które się rozwiodły i zawarły ponowny związek cywilny, były bardziej włączane we wspólnoty chrześcijańskie na różne możliwe sposoby, zważając jednak na to, aby nie powodować zgorszenia”.

„Oni nie tylko nie muszą czuć się ekskomunikowani, ale mogą żyć i rozwijać się jako żywe członki Kościoła, odczuwając, że jest on matką, która ich zawsze przyjmuje, troszczy się o nich z miłością i wspiera ich na drodze życia i Ewangelii” – zaznaczają biskupi w ślad za papieżem.

Czwarty rozdział dokumentu zatytułowany „Wezwanie do pastoralnego rozeznania i logika integracji„ nawiązuje wprost do 8. rozdziału „Amoris laetitia”, poświęconego sytuacji osób które rozwiodły się i zawarły ponowny związek cywilny.

Biskupi przypominają, że Papież zwraca uwagę na „niezliczoną różnorodność sytuacji” osób, które rozwiodły się i zawarły ponowny związek cywilny. Wyjaśniają, że „w trosce o ich dobro duchowe konieczne jest rzetelne rozeznanie ich sytuacji, biorąc pod uwagę fakt, że stopień odpowiedzialności nie jest taki sam za każdym razem”. Zatem w praktyce „trzeba zawsze brać pod uwagę aplikację normy ogólnej do określonego przypadku” i w tym dostrzegają jeden z centralnych elementów przesłania papieskiej adhortacji.

W ślad za papieżem Franciszkiem, biskupi mówią wiele o potrzebie towarzyszenia i rozeznawania osobom znajdującym się w takiej sytuacji. Przypominają, że „duszpasterskie towarzyszenie osobom będącym na drodze rozeznania musi odbywać się zgodnie z nauczaniem Kościoła i wytycznymi biskupa”. Przypominają, że „w procesie tym nie może zabraknąć przeprowadzenia rachunku sumienia, obiektywnej analizy sytuacji dzieci i opuszczonego współmałżonka, prób i możliwości pojednania, uwzględnienia konsekwencji nowej relacji wobec pozostałej rodziny i lokalnej wspólnoty wiernych”.

Biskupi wskazują, że „mając na uwadze złożoność sytuacji duszpasterskiej wiernych związanych węzłem małżeńskim i nie mogących z tego powodu – pomimo ogromnego pragnienia – zawrzeć małżeństwa sakramentalnego z osobą, z którą pozostają w związku pozasakramentalnym, należałoby rozważyć w poszczególnych przypadkach możliwość wnikliwego rozeznania ich sytuacji. A to rozeznanie powinno najpierw prowadzić do udzielenia na drodze kościelnego procesu sądowego odpowiedzi na pytanie, czy można stwierdzić nieważność pierwszego związku małżeńskiego”.

W sytuacji jednak, gdy prawomocnym wyrokiem orzeczone zostanie, iż nieważność nie może zostać stwierdzona, należy kontynuować rozeznanie o charakterze duszpasterskim, które nie jest łatwe i wymaga solidnego przygotowania duszpasterzy. „Powinno ono mieć formę indywidualnego i konsekwentnego, długotrwałego kierownictwa duchowego” – podkreślają biskupi.

A „podjęcie odpowiedniej decyzji, wspólnie przez kierownika duchowego i zainteresowaną osobę powinno być owocem procesu rozeznania, a nie jednego czy nawet kilku powierzchownych spotkań. Wymaga ono także konsultacji z kompetentnym duszpasterzem posługującym przy sądzie biskupim lub w diecezjalnym ośrodku duszpasterstwa rodzin”.

Przy czym zawsze – czytamy w dokumencie - „kierownik duchowy powinien mieć przede wszystkim to na względzie, aby pomóc zainteresowanej osobie, w jej trudnej i skomplikowanej sytuacji, postępować na drodze wiary we wspólnocie Kościoła”.

Tagi:
Amoris laetitia

Abp Hoser: Nie ma zmiany nauczania ws. Komunii dla małżeństw niesakramentalnych

2018-06-12 14:47

PAP

KEP

Nie ma zmiany doktrynalnej ani zmiany nauczania Kościoła w sprawie małżeństw niesakramentalnych, ale jest to zmiana duszpasterstwa - powiedział biskup senior Diecezji Warszawsko-Praskiej abp Henryk Hoser, odnosząc się do przyjętych przez Episkopat Wytycznych Pastoralnych do adhortacji "Amoris Laetitia".

W niedzielę Episkopat opublikował przyjęte na 379. Zebraniu Plenarnym KEP w Janowie Podlaskim Wytyczne Pastoralne do adhortacji papieża Franciszka "Amoris Laetitia". Zapytany o to przez dziennikarzy abp Hoser zaznaczył, że w przyjętym dokumencie biskupi potwierdzili, iż nauczanie papieża Franciszka na temat małżeństwa i rodziny jest kontynuacją nauczania jego poprzedników - papieży Jana Pawła II i Benedykta XVI. "Nowa orientacja nie oznacza zmiany doktrynalnej ani zmiany nauczania Kościoła w sprawach moralnych, ale jest to nowość duszpasterska" - wyjaśnił hierarcha.

Jego zdaniem, zmiana ta polega na odejściu od form zbiorowych duszpasterstwa, które od lat są praktykowane w Kościele, w kierunku indywidualnego towarzyszenia ludziom w ich życiu. "Każde małżeństwo jest inne, małżeństwa są nieporównywalne, zwłaszcza ci ludzie, którzy się pogubili, którzy żyją niejako na gruzach swojego poprzedniego małżeństwa i próbują później z tej sytuacji wyjść. Oni wymagają - jak zabłąkana owca - troski pasterza. I to jest idea papieża Franciszka, żeby pójść za tymi ludźmi, ukazać im wszystkie możliwości integracji z życiem Kościoła" - powiedział abp Hoser.

Jak podkreślił, wytyczne jasno wskazują, że nie zmieniło się nauczanie Kościoła ws. przyjmowania Komunii Świętej przez osoby żyjące w związkach niesakramentalnych. "Podstawowym wymogiem dopuszczenia osób żyjących w związku niesakramentalnym do sakramentu Eucharystii - o czym pisał Jan Paweł II w encyklice +Familiaris Consortio+, jest wstrzemięźliwość seksualna. Dla ludzi ochrzczonych współżycie jest uprawnione tylko w kontekście małżeństwa sakramentalnego, a poza małżeństwem współżycie jest aktem cudzołóstwa" - powiedział abp Hoser.

Jednak, jak wyjaśnił hierarcha, istnieją inne możliwości uczestnictwa w życiu Kościoła osób znajdujących się w tzw. sytuacjach nieregularnych. Są to m.in. słuchanie Słowa Bożego, modlitwa czy komunia duchowa, zwana też komunią tęsknoty. "Ci ludzie nie są pozbawieni łaski nawrócenia. Są ludzie, którzy uważają, że nie mogą żyć bez relacji seksualnych, jednak z czasem mogą dojść do stwierdzenia, że jednak jest to możliwe" - zaznaczył.

Abp Hoser podkreślił, że wspomniane przez papieża w adhortacji rozeznawanie konkretnych przypadków ma polegać przede wszystkim na uwzględnieniu wszystkich okoliczności, które dotyczą konkretnego małżeństwa. "Chodzi tu na przykład o zbadanie, czy poprzednie małżeństwo, które stanowi przeszkodę do zawarcia kolejnego, zostało zawarte ważnie. Bo może się okazać, że nie. Widzimy, że wymogi dotyczące zawarcia małżeństwa, często nie zostają spełnione. A druga rzecz to właśnie zbadanie, do czego ci ludzie są zdolni i pod jakimi warunkami mogą przyjąć Komunię - o ile zobowiążą się, w akcie nawrócenia i ekspiacji, do wstrzymania się od relacji seksualnych" - zaznaczył.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Kalendarz pielgrzyma 2019

Warszawa: międzynarodowa konferencja „Wspólnota – rodzina – ojcostwo – współczesne wyzwania”

2018-10-17 20:44

dg, maj / Warszawa (KAI)

„Wspólnota – rodzina – ojcostwo – współczesne wyzwania” to tytuł międzynarodowej konferencji naukowej, która odbyła się 17 października w Warszawie w ramach obchodów XVIII Dnia Papieskiego pod hasłem „Promieniowanie ojcostwa”. Organizatorem konferencji jest Fundacja „Dzieło Nowego Tysiąclecia”, a partnerem merytorycznym Centrum Myśli Jana Pawła II. Patronat honorowy nad wydarzeniem objął Prezydent RP.

MARIAN SZTAJNER

Konferencja rozpoczęła się Mszą św. w kościele seminaryjnym Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny i św. Józefa Oblubieńca. Następnie obrady na Zamku Królewskim otworzył kard. Kazimierz Nycz, metropolita warszawski. Gości przywitał też ks. Dariusz Kowalczyk, prezes Fundacji „Dzieło Nowego Tysiąclecia”. Spotkanie poprowadził red. Grzegorz Górny.

O. prof. Jarosław Kupczak, dogmatyk z UPJPII, wystąpił z referatem pt. „Macierzyństwo i ojcostwo jako obraz miłości Boga”. Analizując dramat Karola Wojtyły „Promieniowanie Ojcostwa”, wskazał na obecne tam dwa konkurujące ze sobą humanizmy – jeden odrzucający Boga ze wszystkimi tego konsekwencjami i drugi – integralny, wskazujący na człowieka jako „homo religiosus” i jego transcendentne odniesienia, dopełniające ludzkie poszukiwanie prawdy. Te dwa humanizmy ukazane są przez przeciwstawienie sobie samotności i ojcostwa.

– Samotność jest doświadczeniem każdego człowieka. Ta fundamentalna samotność, o której mówi Wojtyła, jest dla niego skutkiem jakiegoś upadku. Polegał on na tym, że Adam nie potrafił udźwignąć ojcostwa i sprostać mu, dlatego zrzucił je jak brzemię, co jest centralnym tematem dramatu. To odrzucenie ojcostwa można rozumieć na dwa sposoby, po pierwsze jako opis każdego człowieka, mężczyzny i kobiety, po grzechu pierworodnym. Człowiek odrzucił promieniowanie ojcostwa Ojca Niebieskiego, dlatego jest fundamentalnie samotny – mówił dominikanin. – W drugiej, doczesnej perspektywie, odrzucenie ojcostwa to sytuacja każdego człowieka, który opiera się miłości i wybiera siebie, sprzeciwiając się w ten sposób podstawowemu prawu rozwojowemu swojej osoby. Takie odrzucenie ojcostwa i macierzyństwa to sprawa nie tyle naszego dziedzictwa, ile teraźniejszego wyboru każdego z nas. Wojtyła sugeruje, że te dwa wymiary odrzucenia ojcostwa i ludzkiej samotności są ze sobą związane, gdyż ojcostwo i macierzyństwo są najważniejszym sposobem wierności Ojcu Niebieskiemu i wierności wobec swojej natury. Dojrzałość mężczyzny realizuje się w ojcostwie, kobiety w macierzyństwie, fizycznym bądź duchowym – dodał teolog.

Znawca nauczania Karola Wojtyły zaznaczył, że wg. niego alienuje człowieka nie relacja z Bogiem, a odcięcie od Niego i religijna samotność. Nawiązując do myśli włoskiego filozofa Massimo Serettiego, wskazał również na problem współczesnego buntu przeciwko ojcostwu, dekonstrukcji tradycyjnego modelu rodziny oraz zniesienia różnicy płci: „W prometejskiej kulturze tylko człowiek nadaje sens takim rzeczywistościom jak ojcostwo i macierzyństwo, płeć, męskość, kobiecość, rodzina, małżeństwo. Natura okazuje się wyłącznie konstruktem kulturowym, mówi tylko o człowieku, nie odsyła do Boga. Zanim więc rozpoczęła się w laboratoriach technologiczna abolicja ojcostwa przez procedurę in vitro, banki nasienia, praktykę anonimowych dawców i inne skandaliczne praktyki, od długiego czasu dokonywała się już filozoficzna i teologiczna dekonstrukcja idei ojcostwa”.

Nawiązując do opisów biblijnych, nauczania Wojtyły czy Levinasa, o. Kupczak omówił wagę różnicy płciowej jako podstawowego miejsca doświadczenia inności oraz fundamentu poznania. Za Lewinasem wskazał też na podstawy relacji rodzic-dziecko: „Syn, córka, nie jest własnością. Faktu płodzenia nie pozwalają uchwycić ani pojęcie przyczyny, ani pojęcie własności”.

– Akt poczęcia nie jest aktem tworzenia, uczynienia człowieka. Mężczyzna i kobieta nie mają władzy nad procesem poczęcia. Mogą starać się o dziecko, ale nigdy nie osiągną pewności, że w akcie seksualnym to poczęcie nastąpiło. Ten brak kontroli i władzy nad poczynającym się człowiekiem jest bardzo ważny, bo w biologię rodzenia wpisana jest genealogia osoby. Ten brak kontroli i władzy nad poczęciem jest etycznym warunkiem i metafizycznym znakiem godności procesu poczęcia jak również samej poczętej osoby, czyli każdego z nas, bo ostatecznie każdy z nas narodził się w ten sposób – mówił dominikanin i dodał: „Pochodzenie od innego, które implikuje zależność i wdzięczność, sprawia, że człowiek nie może myśleć o sobie, jako absolucie. Sama struktura procesu poczęcia i wychowania pokazuje, że istotą ludzkiego życia jest zależność i pochodzenie od innego. Przyjęcie i zdanie sobie sprawy z promieniowania ojcostwa jest warunkiem ludzkiej dojrzałości, dorosłości”.

Miłość mężczyzny i kobiety jest zamierzonym przez Stwórcę obrazem odwiecznej miłości Ojca, Syna i Ducha Świętego. „Sercem tej ludzkiej, płodnej miłości jest odpowiedzialność za drugą osobę, która czyni z kobiety matkę a z mężczyzny ojca. Istotą miłości erotycznej jest fakt, że dokonuje się pomiędzy osobami. Miłość jest wzięciem odpowiedzialności za drugie ‘ja’ i sprawia, że w społeczeństwie bez ojców na nowo pojawiają się ojcowie i matki” – powiedział dominikanin.

Hiszpańska pisarka, filozof i antropolog, członkini Królewskiej Akademii Lekarzy prof. Blanca Castilla de Cortazar z Nawary swoje wystąpienie poświęciła tematowi „Dar ludzkiego rodzicielstwa”. „Żyjemy w czasach kryzysu rodziny. Co się stało z naszym społeczeństwem, że ojcostwo stało się czymś mniej oczywistym, swego rodzaju czarną dziurą? Problemem w naszym społeczeństwie jest kryzys genealogii osoby i kryzys miłości” – mówiła.

Zaznaczyła, że bycie dzieckiem i rodzicem nie jest tylko kwestią biologiczną, ale musi mieć również wymiar duchowy. Omawiając przyczyny kryzysu rodziny, wskazała na konsekwencje rewolucji przemysłowej, zaangażowanie kobiet w pracę zawodową, a także przyczyny socjologiczne, takie jak dysocjacja między małżeństwem a rodzicielstwem, niezgodę u mężczyzny na własną tożsamość syna. Przyczyny kryzysu męskości natomiast hiszpańska antropolog widzi w upadku struktur patriarchalnych, rozprzestrzenianiu się homoseksualizmu i dysfunkcjach płci.

– Dorośli mężczyźni czują się często zdezorientowani z powodu upadku zasad patriarchatu, zaniku hierarchicznych ról, również zaniku podziału na sferę publiczną reprezentowaną przez mężczyzn i prywatną, zarezerwowaną dla kobiet. Włączenie kobiet do szkolnictwa wyższego i we wszystkie dziedziny pracy, gdzie kobiety często są bardziej kompetentne, sprawia, że mężczyźni czują się niepewni swojej tożsamości. Ustawienie w zbiorowej świadomości tego, że ludzie są równi sprawia, że mężczyźni kwestionują swoją tożsamość, nie wiedzą, co znaczy bycie mężczyzną, czy ma to podłoże biologiczne, czy istnieją uniwersalne i trwałe wzorce kulturowe, czy to prawda, że wszystko jest kwestią wychowania. Czy mężczyzna może być wrażliwy, dbający o siebie, wyrażający emocje, rezygnujący z przemocy, czy może wtedy zostanie uznany za zniewieściałego? Mężczyźni w wieku 60-70 lat zostali wychowani do tego, by byli wierni w małżeństwie i utrzymywali swoje dzieci. Ci, którzy mają 30-40 lat muszą sprostać różnym wymogom: być dobrym mężem, kochankiem, powiernikiem, wrażliwym, współodpowiedzialnym za obowiązki domowe, dobrze wychowującym dzieci. Ludzie nie wiedzą, jakie cechy społecznie promować, żeby ułatwić określanie tożsamości – mówiła prof. Castilla de Cortazar.

Odniosła się do kryzysu antropologicznego: „Mówi się dziś nawet o aborcji - niezgodnej przecież z prawem do życia - jako prawie. 50 lat po rewolucji seksualnej doświadczamy głębokiego kryzysu antropologicznego, gdzie każda osoba jest wewnętrznie pęknięta i nieświadoma związku między swoim ciałem, tożsamością, miłością, prokreacją, za to promuje się rodzaj nijaki, neutralność. Największą wartością zdaje się być niezależność”. – Nikt nie ma praw do żadnego człowieka. Nawet rodzice nie mają praw do dziecka, ponieważ ono też jest osobą. W kontekście in vitro podaje się jako argument prawo do dzieci, tymczasem jest to nieprawda. Nie ma prawa do posiadania dzieci – zaznaczyła prelegentka.

Mówczyni zauważyła, że dziś neguje się różnice między płciami. Tymczasem Jan Paweł II wskazywał, że „różnica pomiędzy mężczyzną a kobietą leży nie tylko w działaniu, ale również w sferze bytu. Jesteśmy bytami komplementarnymi nie tylko biologicznie i psychologicznie, ale także ontologicznie. Płeć biologiczna jest tym, co jest nam dane, a płeć społeczna, kulturowa się rozwija w społeczeństwie”. Płci się nie zmieni nawet operacją, która nie pozmienia chromosomów, ani tym bardziej nie naruszy stanu ontologicznego.

– W naszych czasach, kiedy mówi się o tym, że aborcja jest prawem, miłość matczyna pozostaje ostatnią ostoją miłości, ponieważ ojcostwo już zostało zniszczone. Dziś atakuje się również macierzyństwo. Aby je chronić, mężczyzna musi odnaleźć w sobie ojcostwo – powiedziała hiszpańska pisarka wskazując za Janem Pawłem II, by wzorców w budowaniu rodziny, szukaniu tożsamości ojca i matki szukać w świętej rodzinie z Nazaretu.

Ostatni podczas pierwszej sesji wystąpił Marek Grabowski, filozof i socjolog, prezes Fundacji Mamy i Taty. Zaprezentował on projekty i badania prowadzone przez Fundację. Omawiając przyczyny współczesnego kryzysu rodziny, wskazał na „problem z tradycyjną moralnością, związaną z chrześcijaństwem. Mamy coraz mniej zaangażowanych, świadomych chrześcijan. Z drugiej strony mamy dawno już rozpoczęte procesy, np. w czasie industrializacji, spowodowane poborami czy szkolnictwem, związane z migracjami. To wszystko nie wpływa pozytywnie na gotowość ludzi do zawiązywania związków i sprzyja rozpadaniu tych zawartych. Małżeństwo trwa dziś średnio 12-14 lat”. Omawiając badania wskazał, że młodzi mężczyźni w Polsce w dużej mierze definiują się poprzez pracę. Jest ona dla nich źródłem satysfakcji i dochodu. Chcą rywalizować, być zauważonymi. Obawiają się czasów, w których żyją, boją się porażki rodzinnej, dlatego nie chcą się żenić. Obawiają się, że są zdolni do zdrady partnerki, nie mają do siebie zaufania, brakuje im charakteru czy kręgosłupa moralnego. Są także uzależnieni od świata wirtualnego. Najnowsza kampania Fundacji poświęcona będzie problemowi rozwodów.

Druga część konferencji przebiegała pod hasłem „Ojcowizna – Ojczyzna – Tradycja – dziedzictwo narodowe”. Wykłady wygłosili: prof. Wojciech Roszkowski, ekonomista i autor prac historycznych, wykładowca SGH, dr Massimiliano Signifredi, historyk, wykładowca Uniwersytetu Roma Tre oraz ks. prof. Jacek Grzybowski, filozof, prof. UKSW. Spotkanie prowadził dr hab. Paweł Skibiński, historyk, wykładowca UW.

Prof. Roszkowski podkreślił, że Jan Paweł II odnosił się do spraw swojej Ojczyzny, szczególnie podczas swoich pielgrzymek do Polski. Przypomniał następnie te kolejne wizyty oraz papieskie nauczanie na temat Ojczyzny i patriotyzmu z kluczowym stwierdzeniem z 1979 r.: Polski nie można zrozumieć bez Chrystusa. Mówił o pielgrzymce z 1991 r. gdy Jan Paweł II przypominał rodakom Dekalog i pierwszy raz podniósł głos przestrzegając przed fikcją wolności rozumianej w sposób liberalny – która w istocie zniewala. Wspomniał też o testamencie Papieża – Polaka, który żegnając się z Ojczyzną w 2002 r. mówił, że wszystkie jej trudne sprawy powierza Bożej Opatrzności.

Dr Signifredi zwrócił uwagę, że w przeciwieństwie do swych poprzedników, którzy jako biskupi Rzymu raczej odcinali się od swych korzeni, Jan Paweł II podkreślał swoje pochodzenie. Do tego stopnia, że po raz pierwszy w historii Kościoła, wbrew protokołowi, swój list apostolski „Rutilans Agmen” z 1979 r. podpisał ”Jan Paweł II, Polak”. Podkreślił, że Jan Paweł II w dziejach swojego narodu szczególnie upodobał sobie epokę jagiellońską – wielonarodową Rzeczpospolitą, w której mogły pokojowo współistnieć różne nacje a władcy nie byli „królami sumień” obywateli, choć wkoło w Europie szalały wojny religijne. – W koncepcji Wojtyły nie istnieje naród bez narodów sąsiednich, każdy naród ma swoją misje, swoje szczególne powołanie – powiedział dr Signifredi. Podkreślił też, że patriotyzm Jana Pawła II zdecydowanie odrzucał nacjonalizm jako degenerację idei narodu, prowadzącą do totalitaryzmu.

Ks. prof. Jacek Grzybowski w swoim wystąpieniu zastanawiał się, czy rozumienie Ojczyzny i narodu przez Jana Pawła II - jako społeczności naturalnej i formy życia wspólnotowego która wyrasta z egzystencjalno – relacyjnej sytuacji osoby czy rodziny – może być aktualne dziś, w mobilnym cyfrowym, wielokulturowym, migracyjnym i społecznie różnorodnym XXI wieku.

Dr Paweł Rojek, filozof, wykładowca UJ, w komentarzu do jednego z wystąpień zwrócił uwagę, że papieskie przesłanie nie ma jedynie wymiaru historycznego: papież wnosi trwały wkład do świata idei, czego przykładem jest jego homilia w 1979 r. na Placu Zwycięstwa w Warszawie. Zaznaczył, że wezwanie do Ducha św. jest formą epiklezy, czyli modlitwy liturgicznej nad darami ofiarnymi. Przypomniał, że przed tym wezwaniem Ojciec Święty wspominał dzieje Ojczyzny i „wszystko, co Polskę stanowi”, ukazując przez to, że ludzka historia jest darem, elementem liturgii dziejów.

Marek Jurek, poseł do Parlamentu Europejskiego, podkreślił w rozmowie z KAI, że nie ma państwa i wspólnoty obywatelskiej bez wspólnoty społecznej, zgromadzonej wokół określonych wartości, określonych tradycji i nadziei. – Zarówno Ojczyzna jak i patriotyzm rozwija się i ma swoja historię ale sama idea się nie zmienia, to stały paradygmat, w którym zawsze chodziło o przywiązanie, odpowiedzialność i poświęcenie – powiedział. Zwrócił uwagę, że wspólnota jaką jest Ojczyzna opiera się na naturalnej więzi a nie na projekcie politycznym . – Jan Paweł II był wielkim orędownikiem prawdy o znaczeniu narodu w życiu człowieka. Mówił, że jest to kluczowa wspólnota, najważniejsza ze wspólnot naturalnych, obok rodziny – podkreślił.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Hanna Suchocka: w obliczu kwestionowania wartości państwa prawa potrzebny jest głos Kościoła

2018-10-17 19:34

lk / Warszawa (KAI)

W obliczu kwestionowania wartości, jakie stały u podstaw mozolnie odbudowywanego po 1989 r. państwa prawa, oczekiwany jest głos Kościoła. Paradoksalnie, mimo jego dzisiejszej krytyki, to oczekiwanie jest wyrazem zaufania do instytucji, która potrafiłaby to wzburzone może uspokoić – powiedziała b. premier Hanna Suchocka podczas konferencji „Podzwonne dla rozdziału Kościoła i państwa?”, która odbyła się w środę w Bibliotece Uniwersytetu Warszawskiego.

Fotografia Felici

Uczestnicy konferencji zastanawiali się m.in. czy Kościół i ludzie wierzący powinni brać udział w debacie publicznej, także w jej politycznym wymiarze – jeśli tak, to na jakich zasadach i w jakich granicach?

Postawiono także pytanie, czy formuła niezależnych i autonomicznych wspólnot Kościoła i państwa – współpracujących ze sobą – „nie staje się już anachronizmem, a jeśli nie to czy trzeba ją redefiniować?”.

Dominikanin o. Maciej Zięba OP stwierdził, że odczuwa kilka powodów do głębokiego pesymizmu co do tego, jak postrzegane są obecnie relacje między państwem a Kościołem w Polsce.

Wskazał m.in. na tabloidyzację debaty publicznej, który to problem dotyczy także Kościoła, a wyrażany jest przez publicystów, polityków, ludzi kultury. Z jednej strony jest to np. katolicki publicysta krytykujący ofiary pedofilii w jednej ze stacji telewizyjnych, a z drugiej reżyser głośnego ostatnio filmu o duchowieństwie.

Dominikanin wyraził ubolewanie, że język tej debaty radykalizuje się i przypomina nawet czasy stalinowskie. Zaczynają dominować ekstremalne poglądy, które polaryzują debatę, a to działa na jej niekorzyść.

Jako przykład podał wiązanie religijności z niektórymi postawami ideowymi i politycznymi. – Dobry katolik to taki, który jest jednocześnie monarchistą i antysemitą – mówił o. Zięba. Jego zdaniem, ta triada zaczęła dominować w życiu publicznym, i jest to niebezpieczne.

W opinii dominikanina, konieczna jest redefinicja obecności religii w życiu publicznym. Trzeba przypomnieć, że można się z kimś nie zgadzać, ale nie można mu odbierać prawa do wyrażania bliskich mu poglądów. To samo dotyczy także tych, którzy chcieliby wyrugować religię z życia publicznego. Jego zdaniem Polskę czeka wojna religijna, która niestety podzieli obywateli na wiele lat.

Prof. Hanna Suchocka, b. premier i b. ambasador RP przy Stolicy Apostolskiej wyraziła ubolewanie, że tym, co przeszkadza w dyskusji o Kościele, jest silne upolitycznienie i emocjonalne nastawienie do tego tematu. W takiej sytuacji, gdy dominują stereotypy, trudno się przebić z jakimikolwiek racjonalnymi argumentami.

Była premier skrytykowała dwie skrajne postawy, które obecnie dominują w dyskursie na temat roli Kościoła w społeczeństwie. Z jednej strony jest to błędne utożsamianie Kościoła i wiernych z jedną opcją polityczną, z drugiej strony wciąż obecny antyklerykalizm, wspominający o „państwie wyznaniowym”, potrzebie wypowiedzenia Konkordatu, opisujący duchowieństwo wyłącznie w negatywny sposób.

Prof. Suchocka przypomniała okoliczności, w jakich 25 lat temu trwały prace nad Konkordatem między Rzeczpospolitą Polską a Stolicą Apostolską, w tym o obawach, jakie pojawiał się w trakcie konstruowania zawartych potem w tekście sformułowań.

Wiadomo było np. że nie można po prostu odtworzyć modelu wzajemnych relacji zapisanego w Konkordacie przedwojennym, gdyż powstał on w warunkach przed Soborem Watykańskim II. Unikano też słowa „rozdział”, gdyż nosiło ze sobą negatywne skojarzenia z poprzednim systemem, w którym Kościół traktowany był wrogo.

Odpowiadając krytykom Konkordatu ze strony lewicowej i antyklerykalnej, twierdzącym, że usytuował on Polskę w „epoce średniowiecza”, b. premier przypomniała, że umowa ta była potwierdzeniem naszej przynależności do europejskiej cywilizacji wartości. Stwierdzono przecież w Konkordacie, że obie podpisujące go strony zobowiązują się kierować „powszechnymi zasadami prawa międzynarodowego, łącznie z normami dotyczącymi poszanowania praw człowieka, podstawowych swobód oraz wyeliminowania wszelkich form nietolerancji i dyskryminacji z powodów religijnych”.

„To są sformułowania zawarte explicite w Konkordacie. One nas osadzają w cywilizacji europejskiej kultury prawnej” – dodała prof. Suchocka.

Zdaniem prof. Suchockiej, konieczne jest dziś dokładniejsze określenie w debacie publicznej tego, co w wielu dokumentach prawnych i w dyskusji nad respektowaniem Konstytucji nazywa się dobrem wspólnym. Z tego bowiem niedookreślenia wynika obecny kryzys i podziały w polskim społeczeństwie.

Ta kategoria dziś jest niestety tylko sloganem, a przecież jest ona dynamiczna, obejmuje inne jej rozumienie w różnym czasie i w różnych kontekstach życia publicznego. Obecnie jest redukowana do zaspokajania dobra partyjnego. - To oczywiście jest sprzeczne z duchem posoborowym, gdyż jest wykluczające. Wyklucza np. tych, którzy są katolikami, a nie utożsamiają się z daną jedną partią polityczną – mówiła b. ambasador RP przy Stolicy Apostolskiej.

Inną kluczową kategorią wymagającą sprecyzowania jest „państwo prawa”. - Gdy przygotowany był Konkordat nie zakładaliśmy, że ta kategoria może zostać zakwestionowana – stwierdziła z ubolewaniem prof. Suchocka.

Jej zdaniem, przy obecnym sporze politycznym w kraju i w obliczu kwestionowania wartości, jakie stały u podstaw mozolnie odbudowywanego po 1989 r. państwa prawa, oczekiwany jest głos Kościoła. – Paradoksalnie, mimo takiej krytyki Kościoła, spowodowanej ostatnio pewnym filmem, to oczekiwanie jest bardzo silne jako wyraz zaufania do Kościoła jako instytucji, która potrafiłaby to wzburzone może uspokoić – powiedziała Hanna Suchocka.

Amerykański publicysta katolicki George Weigel przedstawił kilka zasadniczych idei dotyczących stanu demokracji w XXI wieku w świecie, jednocześnie sytuując w tym katalogu Kościół katolicki.

Wymienił m.in. ideę wolnego społeczeństwa, wolności jako takiej, kondycji cywilizacyjnej Europy Zachodniej, pamięć historyczną, pluralizm, patriotyzm przeciwstawiony nacjonalizmowi oraz „obecny publicznie Kościół w wolnym społeczeństwie”.

Zdaniem Weigla, europejski katolicyzm był przez długi czas wykorzystywany do ustanawiania Kościoła państwowego. Jan Paweł II wiedział, że te czasy już minęły. Jednak alternatywą dla Kościoła państwowego nie miał być ani Kościół prywatny, ani zepchnięty do getta, ani upartyjniony, ale właśnie obecny publicznie: taki, który w encyklice „Redemptor hominis” papież nazwał „Kościołem, który proponuje”.

W „Centesimus annus” papież nauczał, że działałby w przestrzeni publicznej przede wszystkim za pośrednictwem wolnych stowarzyszeń społeczeństwa obywatelskiego, a nie jako aktor polityczny. Byłby to Kościół, który przedstawia argumenty, a nie dąży do wypracowania środków politycznych.

Taki Kościół działałby „na głębszym poziomie życia publicznego – kulturowej świadomości i samozrozumienia”, czyli „byłby strażnikiem prawd, które umożliwiają dobre przeżywanie wolności”. Byłby wreszcie potrzebny postrzchrześcijańskiej obecnie Europie, która staje się też postracjonalna, niezdolna do zorganizowania silnej, przekazywanej przez kulturę i znajdującej polityczny oddźwięk obrony demokracji i wolnego społeczeństwa.

Wystąpieniom prelegentów towarzyszył następnie panel komentatorów, w którym głos zabrali: Andrzej Szostkiewicz („Polityka”), Michał Szułdrzyński („Rzeczpospolita”), politolog Sławomir Sowiński (UKSW) i Jakub Bierzyński (dom mediowy OMD).

Organizatorem debaty „Podzwonne dla rozdziału Kościoła i państwa?” była Fundacja Służby Rzeczypospolitej.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Kalendarz pielgrzyma 2019

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem