Reklama

Stanowisko naukowców: Lekarz zabijający niewinnych przestaje być lekarzem

2018-06-11 19:52

DarkoStojanovic/pixabay.com

W takim samym stopniu pacjentem jest matka, jak i jej poczęte dziecko, a lekarz nie powinien nikogo dyskryminować - uważają wybitni naukowcy z Rady Naukowej Instytutu Kultury Prawnej Ordo Iuris oraz Zespołu Ekspertów ds. Bioetyki KEP. Wystosowali oni wspólny dokument, który jest krytyczną odpowiedzią na eugeniczne stanowisko szesnastu przedstawicieli Polskiego Towarzystwa Genetyki Człowieka oraz Polskiego Towarzystwa Ginekologów i Położników (PTGC i PTGP).

Podpisani pod dokumentem przedstawiciele nauk medycznych oraz bioetycy stwierdzają stanowczo: „Medycyna powstała właśnie po to, aby chronić życie człowieka. Jeśli jej przedstawiciele dopuszczają zabijanie najmniejszych i całkowicie bezbronnych pacjentów w akcie aborcji, to jednocześnie traci ona prawo określania się mianem medycyny hipokratejskiej”.

„W związku z zawartymi w dokumencie PTGC i PTGP kontrowersyjnymi tezami, podjęto decyzję o koniecznościprzedstawienia krytycznego stanowiska przez naukowców reprezentujących różne dyscypliny badawcze” – mówi genetyk, prof. dr hab. n. med. Andrzej Kochański.

Reklama

Pod sprzeciwem podpisali się lekarze, pedagodzy, prawnicy, oraz filozofowie i socjolodzy. Autorzy z niepokojem zauważają, że Stanowisko PTGC i PTGP ma charakter „kolejnej próby odczłowieczenia dziecka poczętego” oraz bagatelizuje ujęty w Kodeksie Etyki Lekarskiej „kluczowy dla lekarza standard etyczny, zgodnie z którym w trakcie ciąży winien on objąć profesjonalną opieką nie tylko matkę, ale również jej dziecko, które ma niepodważalny status pacjenta”.

Sygnatariusze sprzeciwu wobec Stanowiska PTGC i PTGP dodają również, iż troska wobec osób niepełnosprawnych musi wynikać z konsekwentnego poszanowania ich praw nie tylko po narodzeniu, ale także przed narodzeniem. Jednocześnie przypomniano, iż tak cenne zdobycze medycyny, jakim jest diagnostyka prenatalna powinny być wykorzystane w celu udzielenia wsparcia medycznego nienarodzonemu dziecku, a nie jego eliminacji, poprzedzonej lekarską diagnozą.

Jak wskazuje dr Błażej Kmieciak, jeden z sygnatariuszy dokumentu oraz Koordynator Centrum Bioetyki Instytutu Ordo Iuris - „Stanowisko przygotowane przez członków Rady Naukowej Centrum Bioetyki Instytutu na Rzecz Kultury Prawnej Ordo Iuris oraz Zespołu Ekspertów ds. Bioetyki Konferencji Episkopatu Polski ma na celu wyraźne zaznaczenie opinii szerokiego środowiska naukowego, które nierozerwalnie wiąże rozwój medycyny z pełnym szacunkiem dla godności osoby ludzkiej”.

„Nasza praca już doprowadziła do wymiany korespondencji z autorami kontrowersyjnego Stanowiska PTGC i PTGP. Mamy nadzieję, że pojawi się możliwość rozpoczęcia naukowej debaty i modyfikacji opinii naukowców odrzucających hipokratejskie korzenie medycyny” – dodaje dr Błażej Kmieciak.

Decyzja o wyrażeniu sprzeciwu wobec Stanowiska PTGC i PTGP została podjęta podczas ostatniego spotkania członków Rady Naukowej Centrum Bioetyki Instytutu na Rzecz Kultury Prawnej Ordo Iuris oraz przedstawicieliZespołu Ekspertów ds. Bioetyki Konferencji Episkopatu Polski.

 

Tagi:
prawo aborcja lekarz

Lekarz sługą życia

2018-06-27 09:37

Rozmawia Ewa Oset
Niedziela Ogólnopolska 26/2018, str. 26-27

Stasique/fotolia.com

Ewa Oset: – Katolickie Stowarzyszenie Lekarzy Polskich, działające od 1994 r., skupia lekarzy, którzy bezwarunkowo opowiadają się po stronie życia. Jak zaczęła się Pani działalność w stowarzyszeniu?

Dr Elżbieta Kortyczko: – Szukałam w nieprostym życiu lekarskim jakiegoś oparcia, prawdy, ludzi myślących podobnie jak ja. Każdy człowiek jest inny, inaczej myśli, ale są pewne trwałe prawdy moralne, zasady etyczne – to prawo naturalne i prawo Boże. W moim środowisku padało niekiedy stwierdzenie: „Ela, chyba jest z tobą coś nie tak, skoro jesteś przeciwko in vitro, przeciwko rozwojowi medycyny”. Nie jestem przeciwko rozwojowi medycyny, ale metoda in vitro całkowicie pogwałca prawa człowieka. Nie wszystko, co technicznie możliwe, jest moralne i etyczne. Szukałam więc ludzi myślących podobnie. W 2000 r. wstąpiłam do Katolickiego Stowarzyszenia Lekarzy Polskich i do Duszpasterstwa Służby Zdrowia. Zaczęłam brać czynny udział w stowarzyszeniu, jeździć na spotkania z ruchami pro-life. Zainteresowałam się wtedy naprotechnologią. Można powiedzieć, że zafascynowałam się tą gałęzią wiedzy, co doprowadziło do tego, że ukończyłam naprotechnologię. Pracuję jako neonatolog, ale jestem również doradcą metody Creightona, metody, która bardzo merytorycznie zajmuje się problemami związanymi z płodnością małżeństwa. Znajomość płodności kobiety, płodności małżeństwa to baza wspólnego małżeńskiego życia. To metoda, która buduje małżeństwo – pozwala zaplanować poczęcie dziecka, eliminuje lęk przed niechcianą ciążą, natomiast czasowa wstrzemięźliwość – kiedy chcemy odłożyć poczęcie dziecka w czasie – wyzwala u małżonków takie uczucia, jak: miłość, tęsknota, ciepło, serdeczność. W przeciwieństwie do antykoncepcji, która od podstaw niszczy związek, bo zaburza samą naturę antropologiczną i moralną miłości małżeńskiej, oddzielając zjednoczenie od prokreacji oraz niszcząc godność i uprzedmiotawiając każdego z małżonków.

– Jest Pani świadkiem cudu narodzin człowieka, radości, ale też dramatów rodziców, których dziecko zaraz po porodzie umiera lub jest ciężko chore. Co Pani, jako lekarz i jako człowiek, sądzi o aborcji eugenicznej?

– Płodność kobiety jest największym darem, który kobieta otrzymała. Dawcą życia jest Bóg. Małżonkowie – kobieta i mężczyzna – są współpracownikami łaski Boga w przekazywaniu życia. Jest wiele świadectw potwierdzających, że kobieta, która z jakichś powodów społecznych zabiła dziecko, do końca życia nie umie sobie z tym poradzić. To syndrom poaborcyjny, który mocno obciąża jej psychikę. Przykazanie: „Nie zabijaj” odnosi się do wszystkich i do każdej sytuacji. Podstawowym prawem człowieka jest prawo do życia. Także dziecko poczęte ma pełne prawo do życia, tym bardziej kiedy jest chore. Pracuję w klinice, w której hospitalizujemy ciężko chore noworodki. Mimo że staję z drugiej strony barierki, staram się być z tym dzieckiem, z jego rodzicami, którzy przeżywają bardzo trudne chwile. Staram się zapewnić dziecku prawidłową opiekę, zgodną ze standardami medycznymi, pamiętając, że to ciężko chore dziecko, często wentylowane mechanicznie, na lekach krążeniowych, odżywiane pozajelitowo, po wielu operacjach – to wymagający pomocy i obecności człowiek. Rodzice potrzebują nie tylko informacji, ale też wsparcia, ciepła. Niejeden raz nadzieją dla nich jest wiara, ufność w życie wieczne. Ona pomaga im znieść cierpienie czy śmierć własnego dziecka. Wiara pomaga też wtedy, kiedy muszą się opiekować chorym dzieckiem i wspierać jego rozwój.

– Jakie jest stanowisko Katolickiego Stowarzyszenia Lekarzy Polskich wobec głośnej ostatnio sprawy Brytyjczyka Alfiego Evansa, którego odłączono od aparatury podtrzymującej życie i nie dano mu szansy na leczenie we Włoszech? Czy można wyznaczyć granicę uporczywej terapii?

– Trudno nam orzekać w sprawie Alfiego Evansa, gdyż nie posiadamy dokumentacji medycznej. Jeśli chodzi o rokowania u ciężko chorych dzieci, my, jako lekarze, możemy na podstawie całokształtu obrazu klinicznego stawiać diagnozy i prognozować, co może nastąpić. Jako neonatolog obserwuję, jaka niesamowita wola życia jest u wielu ciężko chorych małych pacjentów. Staramy się, na ile to możliwe, pomóc im, leczymy ich do końca i do końca odżywiamy. Medycyna uczy pokory. Lekarz nigdy nie wie na sto procent, jak zachowa się organizm w danej sytuacji. Na sto procent wie tylko Pan Bóg. To do Niego należy życie. Natomiast standardy postępowania w obliczu końca życia są określone: np. żywienie nie należy do nadzwyczajnego postępowania i powinno być do końca kontynuowane. Wytyczne postępowania określają powoływane lekarskie komisje bioetyczne, które orzekają o śmierci pnia mózgu.

– W dniach 26-27 maja br. na Jasnej Górze odbywała się Pielgrzymka Służby Zdrowia, w czasie której została przedstawiona uaktualniona Karta Pracowników Służby Zdrowia. Czym jest ten dokument?

– Nowa Karta Pracowników Służby Zdrowia, przygotowana przez Papieską Radę ds. Służby Zdrowia i Duszpasterstwa Chorych, jest wydaniem uzupełnionym i poprawionym pierwszej Karty Pracowników Służby Zdrowia z 1994 r. Polskie tłumaczenie publikacji, zaprezentowane 8 września 2017 r. w Sekretariacie Konferencji Episkopatu Polski, ze wstępem abp. Zygmunta Zimowskiego, jest pierwszym jej wydaniem w języku innym niż włoski. Karta zawiera wytyczne postępowania etyczno-moralnego lekarzy na podstawie dotychczasowych dokumentów Kościoła, łącznie z nauczaniem św. Jana Pawła II po 1994 r., a także nauczaniem papieży Benedykta XVI i Franciszka. Dokumenty te mówią o właściwej postawie lekarzy w obliczu rozwoju medycyny. Treści i fundament zawarte w Karcie pozostają niezmienione, ale ukazane są w świetle najnowszych dokumentów Magisterium Kościoła i w formie językowej bardziej przystępnej dla współczesnego odbiorcy. Nowa Karta, tak jak poprzednia, dzieli się na trzy części – są odnośniki do narodzin, do życia i do śmierci człowieka. Jej przesłaniem jest obrona życia od poczęcia do naturalnej śmierci, bo lekarz jest przecież sługą życia.

– Jak zachęcić młodych lekarzy do działalności społecznej?

– Przez formację każdego z członków stowarzyszenia, dawanie świadectwa. Bo młody człowiek szuka prawdy. Jest wielu młodych wspaniałych lekarzy. Świat podsuwa różne propozycje, a on musi wybierać. Katolickie Stowarzyszenie Lekarzy Polskich poza tym, że zapewnia osobistą formację, to również integruje środowisko lekarzy katolickich. Mamy coroczne kilkudniowe spotkania w różnych regionach Polski. Mają one charakter modlitewny, ale także kulturalno-turystyczny. W programie uwzględnione są też spotkania z biskupem miejsca i duszpasterzami służby zdrowia. Najbliższe takie spotkanie odbędzie się we wrześniu br. w Rzeszowie. Kiedy myślę, jak zdobyć młodych lekarzy, spoglądam na świętych. Przykłady bowiem pociągają.

– Trudno było przyjąć funkcję prezesa Katolickiego Stowarzyszenia Lekarzy Polskich?

– Dzięki modlitwom, dobrym radom przyjęłam tę funkcję. Zdaję sobie sprawę, że to ogromna odpowiedzialność, ale nie jest to dzieło moje, lecz Boże.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Watykan: Kościół ma siedmioro nowych świętych

2018-10-14 12:23

tom, st (KAI) / Watykan

Podczas uroczystej Mszy św. na placu św. Piotra papież Franciszek kanonizował 14 września siedmioro błogosławionych: Pawła VI, abp Oskara Romero, Franciszka Spinelliego, Wincentego Romano, Marię Katarzynę Kasper, Nazarię Ignacię March Mesę i Nuncjusza Sulprizio. W kanonizacji biorą udział uczestnicy XV Zwyczajnego Zgromadzenia Ogólnego Synodu Biskupów, którzy obradują w Watykanie na temat młodzieży.

Grzegorz Gałązka

Na początku liturgii prefekt Kongregacji Spraw Kanonizacyjnych, kard. Giovanni Angeo Becciu i towarzyszący mu postulatorzy podeszli do papieża i poprosili, aby przystąpiono do kanonizacji błogosławionych. Kardynał przedstawił krótkie życiorysy nowych świętych.

Po odśpiewaniu Litanii do Wszystkich Świętych papież odczytał formułę kanonizacyjną: „Na chwałę Świętej i Nierozdzielnej Trójcy, dla wywyższenia katolickiej wiary i wzrostu chrześcijańskiego życia, na mocy władzy naszego Pana Jezusa Chrystusa i świętych Apostołów Piotra i Pawła, a także Naszej, po uprzednim dojrzałym namyśle, po licznych modlitwach i za radą wielu naszych Braci w biskupstwie orzekamy i stwierdzamy, że błogosławieni Paweł VI, Oskar a Arnulfo Romero y Galdámez, Franciszek Spinelli, Wincenty Romano, Maria Katarzyna Kasper, Nazaria Ignacia od św. Teresy od Jezusa March Mesa, Nunziusz Sulprizio są świętymi i wpisujemy ich do katalogu świętych, polecając, aby odbierali oni cześć jako święci w całym Kościele”. Po tych słowach na placu św. Piotra rozległy się gromkie brawa.

Zobacz zdjęcia: Kościół ma siedmioro nowych świętych

Przy wtórze Psalmu 32 na ołtarz wniesiono relikwie nowych świętych, po czym kard. Becciu podziękował Ojcu Świętemu, w imieniu całego Kościoła „za tę proklamację” i poprosił go o wydanie listu apostolskiego o dokonanej kanonizacji, na co Franciszek odpowiedział: „Tak zarządzamy”.

Z kolei odśpiewano po łacinie hymn „Gloria” i odczytano – kolejno po włosku fragment Księgi Mądrości, następnie po hiszpańsku Listu do Hebrajczyków, wreszcie po łacinie i po grecku fragment Ewangelii św. Marka.

Na frontonie Bazyliki św. Piotra wiszą portrety nowych świętych.

Papież Paweł VI (1897-1978) był człowiekiem o szczególnym charakterze - wyrafinowanym intelektualistą, delikatnym i subtelnym (mówiono o nim "człowiek nieskończonej uprzejmości"), a zarazem chłodnym i nieco powściągliwym w obcowaniu z ludźmi, co nie ułatwiało mu kontaktów z otoczeniem. Jest autorem 7 encyklik, 10 konstytucji apostolskich, 6 adhortacji, ok. 40 różnych listów, 11 listów apostolskich. Ogłosił 61 błogosławionych i 84 świętych i po raz pierwszy w dziejach, w 1970 r., dwóm kobietom przyznał tytuły doktorów Kościoła (święte: Teresa z Avili i Katarzyna ze Sieny). Na sześciu konsystorzach mianował łącznie 143 kardynałów.

Abp Oscar Romero (1917-1980) walczył o prawa człowieka w ojczystym Salwadorze, odważnie krytykował przejawy niesprawiedliwości, potępiał akty przemocy obu stron rozdzierającej kraj wojny domowej. Papież Jan Paweł II w dniu śmierci abp. Romero nazwał go "gorliwym pasterzem", po czym dwukrotnie modlił się przy jego grobie w katedrze w San Salvador

Franciszek Spinelli (1853-1913), to włoski ksiądz, opiekun ubogich i opuszczonych, apostoł duchowości eucharystycznej. Widząc jak wielu ludzi dopuszcza się znieważania i świętokradztwa Eucharystii, wraz z bl. Katarzyną Comensoli, założył żeńskie zgromadzenie zakonne, którego celem było łączenie czci Najświętszego Sakramentu z miłosierdziem chrześcijańskim. Wincenty Romano (1751-1831), na chrzcie św. za patronów otrzymał św. Dominika i św. Wincentego, ale znany był pod drugim imieniem. Urodził się 3 czerwca 1751 r. w Torre del Greco (na południe od Neapolu). Wyszedł z rodziny ubogiej, toteż z trudem ukończył szkoły. W Neapolu kazania św. Alfonsa de Liguori rozbudziły w nim nabożeństwo do Najśw. Sakramentu. Gdy w 1775 r. otrzymał święcenia kapłańskie, wrócił do Torre del Greco. Prowadził tam teraz szkółkę dla kandydatów do kapłaństwa, katechizował i głosił kazania. Po erupcji Wezuwiusza i zniszczeniu kościoła (1794) zajmował się jego odbudową. Został potem proboszczem u Św. Krzyża. Przez tzw. Messa pratica ożywił uczestnictwo w Eucharystii; wprowadził też Rosario meditato i popularyzował inne praktyki pobożne. Wiele troski okazał najbiedniejszym, poniewieranym przez wszystkich poławiaczom korali, którzy znaleźli się w ciężkim położeniu materialnym. Wiele cierpień przysporzyły mu zmieniające się sytuacje polityczne. Zmarł dnia 20 grudnia 1831 r. na zapalenie płuc. Paweł VI beatyfikował go w 1963 r. Maria Katarzyna Kasper (1820 -1898) urodziła się 26 maja 1820 r. w Dernbach, w Westerwaldzie. Gdy uczęszczała do szkoły, słabe zdrowie utrudniało jej postępy w nauce. W r. 1842 straciła ojca, w sześć lat później matkę. Osamotniona, pomyślała o założeniu domu zakonnego i po niewielkim czasie osiągnęła swoje. W r. 1850 biskup zaaprobował nowy instytut, który nazwał się Zgromadzeniem Sióstr Ubogich Służebnic Ukrzyżowanego Jezusa. Rozszerzał się ten instyt szybko, ale trudności nie brakowało. W czasie kulturkampfu siostry musiały się schronić do Holandii, ale wtedy to właśnie zaczęły powstawać nowe domy w Anglii i Ameryce. Katarzyna zarządzała zgromadzeniem z wielką roztropnością, całą zaś swoją niezachwianą ufność pokładała w Bożej Opatrzności. Umiała przy tym przelewać na inne swą własną gorliwość i umiejętność poświęcania się dla drugich. Zmarła 2 lutego 1898 r. w Dernbach. Paweł VI beatyfikował Katarzynę Kasper w r. 1978. Nazaria Ignacja od św. Teresy od Jezusa Mesa (1889 –1943) poświęciła swe życie głoszeniu Królestwa Bożego, troszcząc się o starców, z "kociołkiem ubogiego" dla tych, którzy nie mieli co jeść, otwierając przytułki dla sierot, szpitale dla zranionych przez wojnę, a nawet tworząc żeński związek zawodowy w celu wspierania kobiet.

Nuncjiusz Sulprizio (1817-1836), wcześnie osierocony świecki w latach 1830-32 przebywał w szpitalu z powodu zapalenia kości gdzie mimo wielkiego bólu i cierpienia - nie tracił pogody ducha i wielkiej wiary. Podczas dwuletniego pobytu w szpitalu poznał płk. Felice Wochingera, zwanego ze względu na swą dobroć "ojcem ubogich", który się nim zaopiekował. Szybko dostrzegł on w swym nowym podopiecznym niezwykłe cnoty i nazwał go "aniołem" bólu i miłości do Chrystusa, stając się dlań drugim ojcem. Mimo starań lekarzy i troskliwej opieki zmarł on wskutek gangreny 5 maja 1836 w Neapolu, mając nieco ponad 19 lat. Świadkowie jego śmierci wspominali, że w chwili jego odejścia do wieczności w pokoju roznosił się zapach róż, a jego ciało, uwolnione od choroby, stało się piękne i świeże.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Jestem od poczęcia

Zmieniał świat modlitwą

2018-10-15 11:27

rozmawiał Tomasz Królak / Kraków (KAI)

Wskazania duszpasterskie i społeczne Jana Pawła II pozostają aktualne, dlatego w momentach napięć warto do nich sięgać – zachęca Polaków kard. Stanisław Dziwisz, metropolita-senior archidiecezji krakowskiej i sekretarz Jana Pawła II. 16 października mija 40. rocznica wyboru kard. Karola Wojtyły na papieża.

Mazur/episkopat.pl

Tomasz Królak (KAI): Czy wyjeżdżając na konklawe w październiku 1978 kard. Wojtyła miał – zdaniem Księdza Kardynała - przeczucia dotyczące swojego wyboru na Stolicę Piotrową? Czy Jan Paweł II kiedykolwiek wspominał o takiej ewentualności?

Kard. Stanisław Dziwisz: – Nawet jeśli kard. Wojtyła miał takie intuicje, to my mogliśmy się tego tylko domyślać. Nigdy taka ewentualność nie była tematem rozmów, a wszelkie próby podejmowania takich rozważań natychmiast były ucinane. Kard. Wojtyła odpowiadał krótko: „Duch Święty wskaże”. Gdy dowiedział się o śmierci Jana Pawła I, było w jego zachowaniu coś, co wskazywało, że przeżywa jakieś wewnętrzne zmagania. Był niezwykle skupiony. My to widzieliśmy, ale mogliśmy to jedynie komentować między sobą.

- Pierwsze chwile po wyborze Jana Pawła II – jak Ksiądz Kardynał wspomina te godziny?

- – Takiego doświadczenia nie da się przekazać słowami. Tym bardziej, że obok naturalnych w takim momencie odczuć szczęścia i dumy, odzywało się również przeczucie, że ten dzień zmienia wszystko: w życiu Kościoła w Polsce, w Ojczyźnie, a dla Kościoła i świata daje nadzieję na nowe otwarcie, twórczy powiew Ducha. Nie ukrywam, że odzywała się też świadomość wielkich zadań, jakie stają przed nowym papieżem i odpowiedzialności składanej na jego barki.

- Pierwsze dni pontyfikatu: czy Ksiądz Kardynał miał wówczas przeczucia jak wielki rozmach – duszpasterski i teologiczny – będzie towarzyszył posłudze Jana Pawła II czy też kolejne miesiące i lata były jednak dla Księdza Kardynała zaskoczeniem?

- – Wiedziałem, komu służę. Kard. Wojtyła był wybitnym biskupem, świętym pasterzem. Jego błyskotliwość, erudycja, kultura ducha i otwarcie na świat zdumiewały każdego, kto się z nim zetknął. To był artysta i myśliciel, niepospolity umysł połączony z gruntowną formacją intelektualną. To wszystko, w połączeniu z głęboką duchowością i śmiałą wizją Kościoła, było zapowiedzią wielkiego pontyfikatu. Przez cały czas posługi przy Janie Pawle II miałem świadomość, że idzie konsekwentną drogą, której początek widzieliśmy już w Krakowie.

- Czy można powiedzieć, że jako papież kard. Wojtyła robił „to samo” tylko w mega-skali? Myślę o rozwijaniu kontaktu ze świeckimi, dialog z innymi Kościołami i religiami, nacisk na ochronę życia, docenianie roli kultury itd.

- – Oczywiście. Doświadczenie polskiego Kościoła i specyficznej sytuacji politycznej w Ojczyźnie, nieustanna walka o ocalenie wartości i poszanowanie godności człowieka wywarły niewątpliwie wpływ na styl duszpasterski Jana Pawła II. W Krakowie nauczył się kontaktu z drugim człowiekiem, zwłaszcza z młodzieżą. Światowe Dni Młodzieży zrodziły się już wtedy, w Krakowie, gdy kard. Wojtyła spotykał się z młodymi, towarzyszył im, był dla nich przyjacielem i ojcem.
Gdy kard. Wojtyła wyjechał na konklawe, w archidiecezji krakowskiej trwał synod. Jego celem było studium dokumentów Soboru Watykańskiego II i namysł nad ich zastosowaniem w realiach Kościoła krakowskiego. W tym ruchu synodalnym ogromną rolę odegrali ludzie świeccy, którzy w różnych środowiskach, w parafiach tworzyli zespoły synodalne. Kard. Wojtyła nie tylko cenił sobie zdanie ludzi świeckich, ale uważał, że współpraca z nimi w dziele ewangelizacji i duszpasterstwa jest nieodzowna.
Jeśli zaś chodzi o inne, wymienione przez pana obszary, to trzeba powiedzieć, iż wizyta papieża Jana Pawła II w synagodze, która tak zadziwiła świat, dla nas w Krakowie nie była czymś zaskakującym, bo kard. Wojtyła bardzo dbał o dialog ekumeniczny i międzyreligijny. Budował mosty, a nie mury. Z powodów oczywistych, również związanych z jego dziecięcymi i młodzieńczymi doświadczeniami, wielką wagę przykładał do pielęgnowania harmonijnych kontaktów z naszymi starszymi braćmi w wierze.
Również dialog ze światem kultury i nauki, podjęty przez papieża Jana Pawła II, był wynikiem jego wcześniejszych doświadczeń. Papież nie był dla ludzi kultury i akademików kimś z zewnątrz. Był jednym z nich, jest więc rzeczą zrozumiałą, że jako głowa Kościoła szybko odnalazł wspólny język z naukowcami i artystami. Można tak wymieniać jeszcze długo. Właściwie każdy wątek papieskiego nauczania i posługi rozpoczynał się już w Krakowie.

- Jak na dynamiczny sposób działania Jana Pawła reagowało jego watykańskie otoczenie; czy i na ile znajdował zrozumienie w Kurii rzymskiej? Czy, inaczej mówiąc, Jan Paweł II czuł się rozumiany w Watykanie?

- – Papież sam mi powiedział kiedyś, że czuje się w Watykanie jak u siebie. I rzeczywiście tak było: czuł się jak w domu i był od początku przyjęty jako swój. Współpraca z Kurią rzymską układała się bardzo harmonijnie, bo w Watykanie wszyscy widzieli, że papież prowadzi Kościół pewną ręką i ma jasną, sprecyzowaną wizję duszpasterską.
Jego myślenie o Kościele powstawało na klęczkach, przed Najświętszym Sakramentem i było jasne, że nie jest jedynie wytworem ludzkiego umysłu, ale owocem współpracy z łaską.
Prawdą jest, że niektórzy podchodzili sceptycznie do takich inicjatyw, jak spotkania w Asyżu, czy podróże apostolskie po świecie. Z czasem jednak, widząc owoce tych dzieł, przekonywali się do nich.
Co nie znaczy, że Jan Paweł II nie zaskakiwał, zwłaszcza na początku, niekonwencjonalnym, jak na papieża, zachowaniem. Ale to z kolei było dla Kurii rzymskiej czytelnym sygnałem, że Ojciec Święty jest człowiekiem bardzo niezależnym.

- Czy od początku pontyfikatu widać było dążenie Jana Pawła II do zmiany politycznego status quo w Europie czy to jednak dojrzewało stopniowo? Jak to Ksiądz Kardynał wówczas odbierał?

- – Papież nigdy nie myślał o sobie w kategoriach politycznych. Był pasterzem, a nie przywódcą politycznym. Był jednak bardzo wyczulony na kwestię praw człowieka. Gdy widział, że są one łamane przez dyktatury, mówił o tym głośno. On zmieniał świat modlitwą, świadectwem życia zanurzonego w Bogu i słowami nadziei, które kiełkowały w ludzkich sercach i wydały owoc wolności. To był jego oręż w walce o prawa człowieka, gdy upominał się o los uciśnionych nie tylko w Europie, ale choćby w Ameryce Łacińskiej, gdzie żywe było myślenie, że marksizm jest sposobem na nędzę. Papież przestrzegał, że to droga donikąd, a lekarstwo jest w tym wypadku gorsze od choroby.
Gdziekolwiek widział nędzę, braki, ludzką niedolę, pojmował swoją rolę jako bycie rzecznikiem i głosem tych, którym prawo do głosu zostało odebrane. Walczył o prawa człowieka i prawa narodów.

- Ksiądz Kardynał wspomniał niegdyś, że prowadził zapiski dokumentujące pontyfikat. Czy to rodzaj notatnika ze spotkań czy może dziennika zawierającego przemyślenia i oceny? Czy kiedyś te materiały zostaną upublicznione?

- – To są moje spisywane na bieżąco notatki, po jednym tomie na każdy rok, czyli w sumie 27. Każdy dzień miał jedną stronę. Nie zapisywałem opinii o ludziach, bo nie miałem do tego prawa. Są tam spisane fakty historyczne, w oparciu o które można odtworzyć atmosferę i historię pontyfikatu. W tej chwili siostry przepisują te pisane odręcznie teksty. Jeśli nie dojdzie do ich opracowania za mojego życia, pozostaną jako dokument, którym być może zainteresują się kiedyś historycy.

- Przechodząc do współczesności: czy Polacy są wierni testamentowi Jana Pawła II? Gdzie najbardziej niedomagamy, w jakich zaś dziedzinach Kościół w Polsce może czuć satysfakcję?

- – Obszerne pytanie wymaga obszernej odpowiedzi. W skrócie mówiąc, jestem przekonany, że pamięć o Janie Pawle II w polskim narodzie wciąż jest żywa. Przetrwała pamięć o wielkim, świętym człowieku. Jego osobowość, modlitwa, styl duszpasterski – to samo w sobie jest już przesłaniem. Inaczej wygląda sprawa z dziedzictwem doktrynalnym, które wymaga wysiłku intelektualnego i czasu.
W momentach napięć czy problemów warto sięgać do przemówień Ojca Świętego kierowanych do Polaków. Tam są recepty i wskazania, jasna wizja duszpasterska i społeczna, która wciąż pozostaje aktualna. Jego nauczanie, jak nauczanie wielkich Ojców Kościoła, pozostanie aktualne na wieki.

- Co Jan Paweł II powiedziałby dziś Kościołowi w Polsce, jak – zdaniem Księdza Kardynała – definiowałby kluczowe wyzwania przed jakimi stają dziś polscy katolicy?

- – Jan Paweł II kochał Polskę i polski Kościół. Miał wielki szacunek dla kultury polskiej. Zawsze podkreślał, że Kościół w Polsce przygotował go do pełnienia zadań pasterza Kościoła powszechnego. Dziś z pewnością stanąłby przy polskim Kościele, aby wspólnie kontynuować troskę o naród i dobro społeczne, które wymaga ochrony.

- Które papieskie słowa, zdaniem Księdza Kardynała, są szczególnie warte przypomnienia Polakom w roku obchodów 100. rocznicy niepodległości?

- – Papież pojmował wolność jako dar i jako zadanie. Kosztowała wiele ludzkich cierpień, ale jest dana przez Opatrzność. Ta wolność jest jednak zarazem zadana, bo trzeba wciąż do niej dorastać i wypełniać jako przestrzeń do zagospodarowania. Wolność opiera się na zachowaniu wartości. Trzeba jej strzec, by była darem dla wszystkich i nie przerodziła się w zniewolenie niektórych grup, osób czy społeczności. Demokracja może łatwo się wynaturzyć i przekształcić w dyktaturę.

- O czym przypomniałby Jan Paweł II Kościołowi w świecie, zwłaszcza dziś, w dobie zamętu wywołanego skandali związanymi z przypadkami nadużyć seksualnych osób duchownych?

- – Jan Paweł II wszystkie tego typu przypadki porządkował poprzez osoby odpowiedzialne w Kurii rzymskiej. Wspierał go w tym bardzo kard. Ratzinger. Walka z nadużyciami to nie jest nowość w Kościele. Mówią o tym dokumenty. Trzeba też powiedzieć, że w badaniu tych spraw uwzględniane było zawsze poszanowanie człowieka i jego prawo do obrony.
Papieżowi bardzo na tym zależało, bo w swojej Ojczyźnie przeżył wiele lat, kiedy ludziom odbierano to prawo i odgórnie skazywano. To nie znaczy, że te przypadki nie były rozwiązywane. Rozwiązywano je według zasad sprawiedliwości. Nigdy nie spotkałem się z próbami tuszowania tych spraw. Jeśli ktoś zarzuca, że były one w Watykanie ukrywane czy tuszowane, to jest to ciężkie oskarżenie.

- Co Jan Paweł II powiedziałby dziś Europie, odchodzącej od chrześcijańskiego depozytu, co powiedziałby podzielonemu światu, w którym globalizacja jest raczej globalizacją chęci zysku aniżeli solidarności?

- – Papież był zawsze zwolennikiem jedności Europy zbudowanej na fundamencie duchowym. Niestety, tego ducha Stary Kontynent traci i jest to duże niebezpieczeństwo dla przyszłości Europy. Nie można budować świata bez wartości. To one są fundamentem i gwarancją stabilności, stałości i bezpieczeństwa.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem