Reklama

Szydło: Kościół pomaga nie tylko w kraju

2018-06-13 10:14

rm / Radom (KAI)

Artur Stelmasiak

Kościół jest jedyną organizacją społeczną w Polsce, która na tak dużą skalę prowadzi dzieła miłosierdzia – powiedziała wicepremier Beata Szydło. Była szefowa rządu jako przykład realizacji tej misji wskazała sanktuaria maryjne, które prowadzą liczne dzieła charytatywne.

Wicepremier Beata Szydło w rozmowie z Radiem Plus Radom zwróciła uwagę, że Kościół jest jedyną organizacją społeczną w Polsce, która na tak dużą skalę prowadzi dzieła miłosierdzia. - Kościół pomaga nie tylko potrzebującym w kraju, ale prowadzi wiele dzieł poza granicami, tam, gdzie toczą się wojny. Wszyscy powinniśmy łączyć się w tym dziele i dołożyć swoją cegiełkę do tej działalności charytatywnej – powiedziała Beata Szydło.

Kilka dni temu Beata Szydło przebywała w sanktuarium Matki Bożej Ostrobramskiej w Skarżysku-Kamiennej. To jedyna wierna kopia wileńskiej Ostrej Bramy w Polsce. Była szefowa rządu modliła się przed wizerunkiem Matki Bożej Miłosierdzia. W rozmowie z Radiem Plus Radom Beata Szydło wyraziła swoja radość z pobytu w skarżyskiej Ostrej Bramie. - Jestem pod wrażeniem tego miejsca. To wspaniałe dzieło, nie tylko kultu maryjnego, ale i szeroko pojętej działalności charytatywnej. Ta pomoc, która jest niesiona niepełnosprawnym, ubogim, starszym, to wielkie dzieło. łaska miłosierdzia z tego miejsca ma niezwykłą siłę rażenia – powiedziała Beata Szydło.

Swój pobyt w skarżyskim sanktuarium maryjnym Beata Szydło rozpoczęła się od modlitwy przez obrazem Matki Bożej Miłosierdzia. Następnie zwiedziła cały kompleks sanktuaryjny, oraz złożyła kwiaty przy tablicy upamiętniającej katastrofę smoleńską, a tym pary prezydenckiej Lecha i Marii Kaczyńskich. Wicepremier wpisała się także do księgi pamiątkowej skarżyskiego sanktuarium maryjnego.

Reklama

- Z wielką wdzięcznością pozostając, dziękując za wszelkie łaski i dobro, proszę w modlitwie o błogosławieństwo dla naszej Ojczyzny, dla wszystkich Polaków. Matko Boża błogosław Skarżysku-Kamiennej i mieszkańcom tej ziemi – napisała wicepremier Beata Szydło.

Od samego początku przy skarżyskim sanktuarium rozwija się działalność charytatywna. W Domu Miłosierdzia prowadzona jest m.in. jadłodajnia dla ubogich, która wydaje codziennie kilkadziesiąt posiłków, noclegownia dla bezdomnych, mieszkania chronione dla absolwentów szkół specjalnych, świetlica środowiskowa dla dzieci z rodzin alkoholowych i rozbitych. Dom prowadzi też rehabilitację osób niepełnosprawnych.

Tagi:
Kościół Beata Szydło

Reklama

Premier Szydło: dzieci są najlepszą z możliwych inwestycji

2018-03-21 18:22

pgo / Warszawa (KAI)

Dzieci są najlepszą z możliwych inwestycji – mówiła dziś wicepremier Beata Szydło podczas Narodowego Kongresu Rodzin w Warszawie. Kongres odbył się z okazji obchodzonego 24 marca Narodowego Dnia Życia. Wzięli w nim udział m.in. prezes Fundacji Narodowego Dnia Życia, wiceminister Jarosław Sellin i podsekretarz stanu w Ministerstwie Rodziny Pracy i Polityki Społecznej, Bartosz Marczuk.

Artur Stelmasiak

- Chcę przypomnieć, że dziś jest święto, które ma być dniem naszej refleksji nad wartościami życia i rodziny. W roku, kiedy obchodzimy stulecie odzyskania niepodległości chciałbym, żeby tę refleksję podjąć w kontekście, że to dzięki polskim rodzinom udało się niepodległość odzyskać i utrzymać mimo niesprzyjających okoliczności – mówił Prezes Fundacji Narodowego Dnia Życia, Jacek Sapa. Jak dodał, cechy, które buduje rodzina: troska, wzajemna wrażliwość, oddanie i poświęcenie to elementy, które kształtują społeczeństwo i naród.

Z kolei wicepremier Beata Szydło podkreśliła, że „dzieci są najlepszą z możliwych inwestycji”. – Jeszcze przed wyborami było wiadomo, że w Polsce potrzebny jest program, który z jednej strony będzie promował demografię, będzie pokazywał, że państwo chce docenić i wspierać rodziny, które decydują się na to, by mieć dzieci, a z drugiej strony będzie dla rodzin w trudnych sytuacjach realną pomocą – powiedziała.

Szydło zaznaczyła, że ważne jest, aby rodzina była w centrum zainteresowania rządzących. – Rządzący i państwo mają mieć świadomość, że największą wartością są polskie rodziny – dodała.

Odnosząc się do 100. rocznicy odzyskania przez Polskę niepodległości wicepremier podkreśliła, że najważniejszym czynnikiem, który pozwolił przetrwać i budować polskie państwo była rodzina. - To dzięki rodzinie potrafiliśmy przekazać patriotyzm, walczyć o niepodległość, potrafiliśmy przeżyć trudne momenty. Rodzina cały czas była tym najważniejszym czynnikiem pokazującym, że jest Polska, że warto dla niej żyć. To w rodzinie rodzą się największe i najwspanialsze wartości – powiedziała.

Beata Szydło zauważyła, że dzięki wprowadzonemu w 2105 roku programowi 500+ wiele rodzin uzyskało realne wsparcie i ma ogromne znaczenie w walce z ubóstwem wśród rodzin szczególnie wśród dzieci. - Budowanie rodziny to budowanie wartości, dzięki którym Polska staje się państwem, które nie tylko szybciej się rozwija, nie tylko staje się bezpieczne, ale również może pokazywać całemu światu, że w ten sposób warto żyć – podkreśliła.

Bartosz Marczuk, podsekretarz stanu w Ministerstwie Rodziny Pracy i Polityki Społecznej zwrócił uwagę na trzy poziomy subsydiarności: pomocy tam, gdzie jest ona potrzebna, szacunku, podmiotowości i wolności rodzin oraz włączania w politykę rodzinną jak największej liczby podmiotów. Jak zaznaczył, Polacy deklarują, że chcą mieć więcej niż 2 dzieci, ale nie realizują tych marzeń często z powodu strachu przed swoją sytuacją ekonomiczną oraz przed tym, że nie uda im się pogodzić obowiązków rodzicielskich z obowiązkami zawodowymi. Podkreślił, że powszechny program 500+ wychodzi naprzeciw tym lękom i obawom.

- Polityka rodzinna to polityka inwestycyjna, a nie socjalna. To jedne z najlepiej wydanych pieniędzy, jakie można sobie wyobrazić. Kraj nie ma nic cenniejszego niż ludzie – podkreślał.

Podsekretarz stanu zaznaczył, że państwo szanuje podmiotowość i wolność rodzin. - Rodzina jest podmiotem, powinna mieć wolność wyboru, ma wpisaną w siebie godność i jest wartością - zaznaczał. Odnosząc się z kolei do sejmowych dyskusji, w których pojawiały się głosy, że Polacy nie dojrzali do programu 500+, a pieniądze, które dostaną będą marnotrawione przypomniał, że gminy mają możliwość zamienienia świadczenia w postaci pieniędzy na usługi bądź rzeczy. - W ubiegłym roku na 4 mln dzieci, które otrzymują pieniądze z programu mieliśmy średnio miesięcznie takich zamian tylko 1800 – dodał.

Marczuk podkreślił również, że w politykę rodziną trzeba włączać jak najwięcej podmiotów. Jak dodał, szczególną uwagę zwraca się na to, by m.in. zniżki, które przysługują posiadaczom Karty Dużej Rodziny były adekwatne do oczekiwań rodzin.

Z kolei wiceminister Jarosław Sellin przypomniał słowa Prymasa Tysiąclecia, że „naród to rodzina rodzin”. Odnosząc się do hasła Kongresu „Niepodległa, rodzinna” zauważył, pomiędzy najmniejszą wspólnotą, jaką jest rodzina, a największą, jaką jest naród, istnieje związek, który jest fundamentem cywilizacyjno kulturowym Rzeczpospolitej. - Kluczem do dobrego życia jednostki i jednocześnie mądrego zorganizowania życia politycznego jest zrozumienie, że one ze sobą nie konkurują, ale się dopełniają – tłumaczył.

Sellin podkreślił, że żyjemy w czasach, kiedy filary religii chrześcijańskiej, filozofii greckiej i prawa rzymskiego, na których zbudowana jest nasza cywilizacja - chwieją się. - W większości krajów Europy Zachodniej kongres podobny do tego Kongresu i z takim hasłem - nie mógłby się odbyć. A nawet jeśli, by się odbył, to nie powiedziano by tego, co tutaj mówi się otwarcie: że istnieje naturalny porządek moralny i społeczny, a podstawowym i konstytutywnym elementem tego porządku jest rodzina łączona więzami małżeństwa, które z kolei jest związkiem kobiety i mężczyzny – mówił.

- Naukowa perspektywa połączona z myślą chrześcijańską daje niezwykłe jasny obraz instytucji rodziny jako wspólnoty, w której najpełniej realizuje się ludzka natura – podkreślał Sellin. - Nam łatwiej być może, niż innym narodom przychodzi obrona rodziny przed nihilistycznymi zakusami ponieważ my wiemy, że w toku naszych tragicznych dziejów, kiedy polskość nie mogła kultywować się w państwowości, kultywowała się w tradycji rodzinnej. Rodzina mogła być tą instytucją, w której młodego człowieka można było wychować na Polaka. Tym mocniej przemawia do nas narodotwórcza rola rodziny w roku 2018, w którym świętujemy 100. rocznicę odzyskania niepodległości – dodał.

Michał Woś, pełnomocnik Ministra Sprawiedliwości ds. Reformy Prawa Rodzinnego, zwrócił uwagę, że prawo ma duży wpływ na rodzinę i otocznie, w którym funkcjonuje. Przypomniał, że zostało wprowadzone prawo, które zakazuje odbierania dzieci wyłącznie z powodu biedy. Podkreślił również, że jedną z trosk jest liczba rozwodów. Jak dodał, ważne jest, aby wprowadzić dobrowolne mediacje. Każdej z rozwodzących się par przedstawione zostałby społeczne skutki rozwodu oraz skutki, które dotykają dzieci.

- Uważamy, że obowiązkiem państwa jest wspieranie rodziny na każdym etapie, również w momencie jej kryzysu. Stąd ta propozycja ma dotyczyć w szczególności małżeństw, które mają dzieci tak, żeby dołożyć kolejny element walki cywilizacyjnej o dobro rodziny, o to, żeby mentalność rozwodowa nie dotykała lub w jak najmniejszym stopniu dotykała rodziny – powiedział.

Po kongresie odbędzie się specjalna Gala, podczas której zostaną przyznane nagrody „Tulipany Życia” w 5 kategoriach: dzieło kultury, inicjatywa społeczna, dziennikarz, przedsiębiorstwo i samorząd. Celem nagrody jest dowartościowanie i promocja przejawów aktywności społecznej, które przyczyniają się do budowania silnych więzi rodzinnych, wzmacniają rolę rodziny, bądź jej pozycję ekonomiczną.

***

Narodowy Dzień Życia obchodzony jest 24 marca zgodnie z uchwałą Sejmu RP z dnia 27 sierpnia 2004 roku. Według niej „Dzień ten powinien stać się okazją do narodowej refleksji nad odpowiedzialnością władz państwowych, społeczeństwa i opinii publicznej za ochronę i budowanie szacunku dla życia ludzkiego, szczególnie ludzi najmniejszych, najsłabszych i zdanych na pomoc innych.”

Narodowy Dzień Życia to również zachęta do działań służących wsparciu i ochronie życia. Dzień później - 25 marca - w Uroczystość Zwiastowania Pańskiego, Kościół obchodzi Narodowy Dzień Świętości Życia.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

O powołaniu na dwa głosy

2019-02-18 20:05

Agata Pieszko

Kiedy rodzą się pytania

arch. prywatne i Krzysztof Wowk
S. Maria Czepiel, elżbietanka i o. Marian Michasiów, franciszkanin

Duszpasterz franciszkańskiego DA „Porcjunkula”, o. Marian Michasiów OFM Conv. wychował się w Lwówku Śląskim, gdzie mieści się klasztor franciszkanów. W szkolnych latach podglądał posługę oraz życie braci zakonnych i pod koniec liceum zaczęły w nim pączkować pytania. Czy to dla mnie? Jakie zachowanie będzie słuszne? Czas podjąć decyzję. – Poszedłem na dni otwarte nowicjatu, wtedy nastąpił we mnie moment przełomowy. Odkryłem, że to jest Boże zaproszenie, a nie tylko mój pomysł na życie. Brzmi książkowo, jednak o. Marian studzi entuzjazm. – Powołanie to nie jest coś, co usłyszymy raz. To pewna umiejętność podążania za Bożym głosem. Za tym głosem ojciec podąża już od 16 lat.

Czas decyzji

Przy rozeznawaniu powołania wielu z nas paraliżuje strach. Nie ma nic złego w sprawdzaniu różnych dróg, jednak gdy je ciągle zmieniamy, bardzo prawdopodobne, że zabłądzimy, próbując odnaleźć ten właściwy cel. – Byli tacy bracia, którzy podjęli formację, ale rozeznali, że to nie jest ich droga. Wcale nie uznawali tego czasu za stracony. Przeciwnie, był to czas, w którym Pan Bóg coś w nich poukładał, coś dobrego zdziałał – przekonuje duszpasterz. Decyzja zawsze niesie ze sobą ryzyko niepowodzenia, jednak nie możemy stać w życiowym rozkroku, gotując sobie wieczne wewnętrzne rozdarcie. Jeżeli coś odbija się w twoim sercu echem – nie bój się – po prostu to sprawdź!

Wskazówki

- W powołaniu musi być ktoś, kto woła. Nie da się tego głosu usłyszeć bez relacji z Panem Bogiem. To jest podstawa. Trzeba wsłuchiwać się w ten głos z takim zawierzeniem, że Panu Bogu bardziej zależy na naszym szczęściu niż nam samym – podpowiada o. Marian – Kwitowanie sytuacji słowami wola Boża stało się wyrazem jakiegoś uciemiężenia, a przecież wolą Bożą jest nasze uświęcenie. Tak jak konstruktor urządzenia wie, do czego je przeznaczył, tak i Pan Bóg, jako nasz Autor, zna nas i wie, gdzie to dobro, które włożył, możemy zrealizować w całej pełni. Oprócz naszego przeczucia ważne jest także rozeznanie Kościoła. Tak zwana informacja zwrotna. – Nikt nie zostanie kapłanem, zakonnikiem, czy siostrą zakonną bez wcześniejszego rozeznania i potwierdzenia konkretnych struktur. W powołaniu małżeńskim też byłoby dziwne, gdyby tylko jedna strona rozeznawała, że musi mieć koniecznie tę żonę, czy tego męża. Weryfikacja musi nastąpić na każdej drodze, którą człowiek podejmuje – tłumaczy.

Zanim o. Marian trafił do Wrocławia, był wychowawcą w domu formacyjnym, a dziś ma stały kontakt z młodzieżą akademicką. Wszyscy ludzie stają w końcu przed wyborem swojej drogi życiowej, muszą się nauczyć, jak mówić z Panem Bogiem i jednocześnie dać Mu dojść do słowa. Duszpasterze akademiccy okazują się w tym procesie bardzo pomocni.

Strzał w dziesiątkę!

S. Maria Czepiel ze Zgromadzenia Sióstr Św. Elżbiety we Wrocławiu ma dwie prawe ręce – obie wspomagają dwóch opiekunów DA Wawrzyny. Jedna leży na ramieniu ks. Stanisława „Orzecha” Orzechowskiego, natomiast druga wspiera o. Wojciecha Kobylińskiego CMF. Serce ma jedno, całe dla młodzieży. Siostra jest pomocna nie tylko przy rozeznawaniu powołania, leczeniu ran, czy prowadzeniu do Chrystusa przez Maryję. Z powodzeniem nauczy mężczyzn porządku, a kobiety cerowania, czy gotowania barszczu. Trudno wyobrazić sobie Duszpasterstwo bez s. Marii, bo trudno wyobrazić sobie dom bez mamy.

Strzała Amora

- Moje powołanie było bardzo szybkie. Strzała Amora. Nigdy nie myślałam o tym, żeby być siostrą zakonną. Pewnego razu pojechałam na rekolekcje do Sióstr Elżbietanek. Zaprosiła mnie na nie siostra zakonna, której opowiedział o mnie mój dobry znajomy. Wiedział, że przeżywam trudny czas. Na tych rekolekcjach było spotkanie ze Słowem Bożym. Na spotkaniu Bożenka (to moje imię z Chrztu) wylosowała takie Słowo: Szczęśliwi, którzy mieszkają w domu Twoim, Panie, nieustannie Cię wychwalają (Ps 84,5). To Słowo przebiło moje serce! Trudno wytłumaczyć dlaczego. Tak samo, jak trudno wytłumaczyć, dlaczego tej kobiecie podoba się właśnie ten mężczyzna. Ja po prostu chciałam być tylko Jezusowa. Na początku to miało być tylko dla mnie, bo chciałam być szczęśliwa, nie myślałam wówczas o tym, żeby Pan Jezus był ze mną szczęśliwy, jednak to Słowo tak do mnie trafiło, że w zasadzie w ciągu kilku dni podjęłam decyzję. Oczywiście, nie wstąpiłam do zakonu w kilka dni, ponieważ byłam studentką Politechniki Wrocławskiej – musiałam uporządkować wszystkie sprawy, pozdawać egzaminy, dokończyć semestr. Kilka miesięcy później pojechałam do Sióstr Elżbietanek na rozeznanie, żeby w ciszy pomyśleć dłużej o takim sposobie życia, bo to było dla mnie jakieś science fiction. Pojechałam w lipcu, w październiku byłam już postulantką w Zgromadzeniu Sióstr Św. Elżbiety. Wstąpiłam 4 października, kiedy wspominamy św. Franciszka z Asyżu. To bardzo droga mi postać. Można by zapytać: to dlaczego nie Siostry Franciszkanki? Dlatego, że św. Elżbieta Węgierska była serdeczną duchową przyjaciółką św. Franciszka. Franciszek do dzisiaj, z racji swojego umiłowania odrzuconych i ubogich oraz swojego osobistego ubóstwa, jest mi jednym z droższych świętych – opowiada s. Maria.

Pod ostrzałem

Kiedy trafia nas strzała Amora, Mars nie pozostaje dłużny. Też wyciąga swoje strzały, ale z pewnością nie są to strzały miłości, raczej strzały zniszczenia i nieprzychylnej ludzkiej opinii. Musimy pamiętać o tym, że w każdym prawdziwym powołaniu napotkamy trudności, bo po drugiej stronie barykady stoi ktoś, kto nie chce, aby Bóg czynił dobro naszymi rękami. Wmawia nam, że się do czegoś nie nadajemy, umniejsza naszą wartość, próbuje oszukać… Dlatego s. Maria uczula na rozeznawanie powołania w oparciu o Słowo, czyli o prawdę.

Celny strzał

Czy istnieje jeden, sprawdzony sposób na rozeznania powołania? Taki, który będzie na 100% trafny? – Muszę rozczarować tych, którzy mają na to nadzieję… Jednak mimo braku gotowej recepty, s. Maria zdradza, co jest istotą tego procesu. - Sercem rozeznawania każdego powołania jest jedno słowo: słuchać. Oczywiście, mowa o Słowie Bożym.

– Ludzie traktują Słowo Boże bardzo rzeczowo, jako kolejną opowiastkę, nic znaczącego, co mogłoby coś wnieść w ich życie. Nie zdajemy sobie sprawy, jak wielkie rzeczy może zdziałać żywe Słowo Boga w naszym życiu. Ja jestem tego przykładem. Tym, który powołuje, jest Bóg, a jeżeli my nie znamy Jego języka, to jak możemy rozeznać, co On do nas mówi? To tak, jakby próbować zrozumieć, co mówi mój szef w języku chińskim, kiedy ja kompletnie nie rozumiem chińskiego – dodaje Siostra Elżbietanka.

Pokorna służebnico Pana, łamiąca strzały nieprzyjaciela

Zapytałam s. Marię, jakie jest znaczenie kobiet w powołaniu do życia konsekrowanego. Siostra odpowiedziała mi Ewangelią: „Następnie wędrował przez miasta i wsie, nauczając i głosząc Ewangelię o królestwie Bożym. A było z Nim Dwunastu oraz kilka kobiet, które zostały uwolnione od złych duchów i od chorób: Maria, zwana Magdaleną, którą opuściło siedem złych duchów, Joanna, żona Chuzy, rządcy Heroda, Zuzanna i wiele innych, które im usługiwały, [udzielając] ze swego mienia”. (Łk, 8, 1-3). – Co jest mieniem kobiety? Kobieta uczy relacji. Zdrowa kobieta uczy więzi, troski o człowieka. Jest ze swej natury nastawiona na drugą osobę, na odpowiedzialność za nią. Mężczyzna jest bardziej zadaniowy. W Ewangelii zarówno te kobiety wymienione z imienia, jak i te bezimienne usługiwały Jezusowi i apostołom, czyli pierwszemu Kościołowi. Usługiwać znaczy kochać. Usługuje się tym, których kochamy. Ja, jako osoba konsekrowana, uczę się usługiwać wszystkim, czyli kochać wszystkich. Wszystkim tym, co posiadam, co zostało mi dane – odpowiada „wawrzynowa siostra duszpasterka”. Myślę, że dużą niewiadomą w rozeznawaniu powołania przez kobiety jest obawa przez niespełnionym pragnieniem macierzyństwa. Siostra poszerzyła nieco mój horyzont. – Nie trzeba fizycznie rodzić dzieci, żeby stać się matką. Dzięki spotkaniom z młodymi ludźmi z Duszpasterstwa (to już 7 lat!) doznałam bólu rodzenia i radości z narodzin.

Przemyślenia Siostry Marii nie mogą być chybione. Ich słuszność możemy poznać po owocach jej posługi zarówno w Duszpasterstwie Akademickim, Apostolacie Młodzieżowo-Powołaniowym prowincji wrocławskiej zgromadzenia, jak i w samym Zgromadzeniu Sióstr Św. Elżbiety. Pamiętajmy o nich, kiedy będziemy celować z Panem Bogiem w dziesiątkę naszego powołania!

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Papież spotka się z rzecznikiem ofiar pedofilii księży

2019-02-19 19:53

ts / Rzym (KAI)

Przed rozpoczęciem w Watykanie szczytu na temat ochrony małoletnich papież Franciszek spotka się z rzecznikiem włoskiej sieci ofiar pedofilii „Rete L’Abuso”, Francesco Zanardim. Prywatne spotkanie z papieżem po środowej audiencji generalnej 48-letni Włoch potwierdził w rozmowie z niemiecką agencją katolicką KNA w Rzymie.

Grzegorz Gałązka

Zanardi jest jednym z założycieli międzynarodowej sieci „Ending Clergy Abuse” (ECA - Stop wykorzystywaniu przez duchownych). Będzie to pierwsze spotkanie z papieżem tego mężczyzny, który jako nastolatek był molestowany seksualnie przez księdza.

W rozmowie z włoskim dziennikiem „ Il Fatto quotidiano” Zanardi zapewnił, że otacza wielkim szacunkiem papieża Franciszka. „Jednak papież napotyka też na duże opory”, zauważył. Jego zdaniem, w walce z pedofilią niewiele się zmieniło na przestrzeni ostatnich 20 lat, a „w tym czasie wykorzystano seksualnie znaczną liczbę ofiar”.

Rzecznik „Rete L’Abuso” pragnie przedstawić papieżowi żądania ofiar. Jest wśród nich obowiązek zgłaszania przez biskupów przypadków wykorzystywania seksualnego. Poza procesami kościelnymi muszą też być prowadzone procesy w sądach państwowych. Zapowiedział też, że w czasie trwania szczytu w Watykanie ECA zorganizuje w Rzymie spotkania informacyjne oraz demonstracje.

Zanardi przyznał, że zdaje sobie sprawę, z jakim oporem wewnątrz Kościoła musi się spotykać papież Franciszek. Jak zauważył, w czasie tego pontyfikatu sakrę biskupią otrzymało kilku księży, wobec których istnieje podejrzenie, że przemilczeli czyny pedofilii. Nie wymienił przy tym ani nazwisk, ani liczby tych duchownych. „Ten, kto nas zranił, nie jest w niebie, ale na ziemi. Winni są ludzie: księża, którzy nas wykorzystali i wszyscy ci, którzy to tuszowali”, stwierdził Zanardi.

Na 21-24 lutego papież Franciszek zwołał do Watykanu na międzynarodowe spotkanie w sprawie ochrony małoletnich w Kościele katolickim. W konferencji będą uczestniczyć przewodniczący Konferencji Biskupów katolickich oraz Kościołów obrządku wschodniego, a także przełożeni 22 zgromadzeń zakonnych męskich i żeńskich, szefowie 14 dykasterii watykańskich oraz ofiary wykorzystywania seksualnego z różnych części świata. Wśród 190 uczestników spotkania będzie też wiceprzewodniczący Episkopatu Polski, abp Marek Jędraszewski.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem