Reklama

Lourdes: sanktuarium maryjne czasowo zamknięte z powodu powodzi

2018-06-14 10:45

ts (KAI) / Lourdes

Ks. Daniel Marcinkiewicz

Już po raz kolejny zostało czasowo zamknięte sanktuarium maryjne w Lourdes na południu Francji. Po silnych opadach deszczu w nocy z 12 na 13 czerwca wystąpiła z brzegów rzeka Gave de Pau, poinformowały media francuskie. Według doniesień pod wodą znalazła się m.in. grota Matki Bożej i baseny dla pielgrzymów, dlatego też trzeba było je zamknąć. Położona wyżej bazylika jest czynna, woda jej nie zagraża.

W 2012 i 2013 roku potężne powodzie spowodowały szkody na wiele milionów euro. Po tych doświadczeniach zbudowano nowy system barier, który teraz został zastosowany w grocie Matki Bożej. Na razie sytuacja jest stabilna.

Lourdes, do którego rocznie przyjeżdża sześć milionów pielgrzymów, jest największym miejscem pielgrzymkowym Francji. Rzeka Gave de Pau płynie w Lourdes wąskim korytem. Silne powodzie nawiedzały to miejsce nie tylko w 2012 i 2013 roku, ale także i wcześniej: w 1937, 1979 i 1982. Masy wody w 2013 roku spowodowały śmierć trzech osób, a pięć tysięcy mieszkańców trzeba były przenieść w bezpieczne miejsce.

Tagi:
Lourdes sanktuarium

Nasz człowiek w Lourdes

2018-11-14 11:41

Z o. Zbigniewem Musielakiem OSCam rozmawia Małgorzata Cichoń
Niedziela Ogólnopolska 46/2018, str. 26-27

Swoje małe biuro ma na czwartym piętrze maryjnego domu pielgrzyma (Accueil Notre Dame). Ponadto jest proboszczem w... 19 okolicznych wioskach! Gdy jest ciepło, udaje się do nich motocyklem. Wielu Francuzom, m.in. burmistrzowi Lourdes, pokazał Polskę. Przyczynił się także do tego, że od półtora roku możemy latać do słynnego sanktuarium tanimi liniami z Krakowa!
O. Zbigniew Musielak, jako młody kamilianin, by móc bez przeszkód wyjechać na misje na Madagaskar, ukończył w Belgii pielęgniarstwo i położnictwo. Służył Malgaszom przez 28 lat, a od dekady jest kapelanem w sanktuarium Matki Bożej w Lourdes, u stóp francuskich Pirenejów.

Archiwum autorki
O. Zbigniew Musielak OSCam z wolontariuszką z Francji – Garbiñe przed kaplicą Pojednania w Lourdes

MAŁGORZATA CICHOŃ: – Jak to się stało, że 10 lat temu, po powrocie z Madagaskaru, „zawędrował” Ojciec do Lourdes?

O. ZBIGNIEW MUSIELAK OSCam: – Kamilianie mają tutaj wspólnotę zakonną, która pracowała w sanktuarium i duszpasterstwie diecezjalnym. 10 lat temu nie mieli ludzi, żeby obsadzić całą wspólnotę, i zaproponowali, żebym przyjechał przynajmniej na rok i pomógł uzupełnić stan placówki. Z roku zrobiła się dekada. Niezbadane są wyroki Boże! (uśmiech).

– Tym bardziej że wiele lat spędził Ojciec w zupełnie kontrastowych warunkach...

– Pracowałem w służbie zdrowia na Madagaskarze. W siedmiu diecezjach południowych odpowiadałem za współpracę państwa z Kościołem w tej dziedzinie.

– Skąd charyzmat posługi chorym?

– Kamilianie pracują zarówno bezpośrednio wśród chorych, jak i w duszpasterstwie służby zdrowia. W latach 70. ubiegłego wieku zakonnicy studiowali we Włocławku, a to diecezja, do której należałem jako mieszkaniec Zduńskiej Woli. Spodobał mi się ich charyzmat i postanowiłem do nich wstąpić.

– A co sprowadza pielgrzymów do sanktuarium w Lourdes?

– Wydaje mi się, że głównie potrzeba serca albo ciekawość, choć trudno wniknąć w duszę każdego pielgrzyma. Zastanawia jednak fakt, że są to nie tylko katolicy – do Najświętszej Maryi przyjeżdża bardzo wielu muzułmanów. Jeżeli chodzi o polskich pielgrzymów, to muszę powiedzieć, że nie mam z nimi większego kontaktu, bo pracuję głównie w języku francuskim. W sanktuarium jeszcze nie ma oficjalnie języka polskiego i polskiego kapelana. Jak do tej pory niewielka grupa pielgrzymów znad Wisły oficjalnie rejestruje się w sanktuarium, stąd jesteśmy na końcu listy reprezentowanych tu państw, choć faktycznie naszych pielgrzymów nie jest tak mało. Gdy mają problemy, centrum informacji podaje kontakt do mnie.

– Półtora roku temu zostały uruchomione tanie loty łączące Kraków z Lourdes. Podobno Ojciec przyczynił się do tych komunikacyjnych ułatwień...

– Tak się jakoś złożyło. Zastanawialiśmy się, wraz z pozostałymi kapelanami sanktuarium, co zrobić dla innych krajów, które mają trudność w dotarciu do Lourdes. Kiedyś zapoznaliśmy się z przedstawicielami Ryanaira, udało nam się zorganizować spotkanie w Dublinie, i tak powoli, drzwiami kuchennymi, doprowadziliśmy do tego atrakcyjnego dla Polaków połączenia. W wioskach, w których posługuję, są burmistrzowie, którym też zależy na rozwoju regionu i turystyki, mieliśmy więc mocne wsparcie.

– W serca nie wnikniemy, ale czy faktycznie ludzie, zwłaszcza ciężko chorzy, przyjeżdżają tu w oczekiwaniu na cud?

– Bardzo często mówi się o cudach w Lourdes, jeśli chodzi o łaskę uzdrowienia fizycznego. Ale z tego, co sam mogę powiedzieć, zauważamy bardzo dużą przemianę duchową. Człowiek odnajduje tu samego siebie. Jako księża mający osobisty, duchowy kontakt z wiernymi jesteśmy tego świadkami. Dla nas także często jest to ogromne przeżycie.

– Choć pielgrzymi pokonują tysiące kilometrów, by tu dotrzeć, są Francuzi, do których to miejsce nie przemawia. Ci, z którymi rozmawiałam, traktują Lourdes jako pewne zjawisko, sami nie zadają sobie pytań o wiarę. Liczą jednak na jego komercyjne wykorzystanie...

– Trzeba zrozumieć mentalność Francuzów. Oni są bardziej kartezjańscy, rozumowi, więc nic dziwnego, że wyrażają takie świadectwo na zewnątrz. Pracuję duszpastersko w diecezji, bo tu nie ma wystarczającej liczby księży. Jestem proboszczem w 19 wioskach usytuowanych wokół Lourdes. Tutaj duszpasterstwo wygląda inaczej. Nie ma na parafii miejsca, gdzie mógłbym zamieszkać, bo utrzymanie 19 plebanii byłoby przecież nie do pomyślenia. Z ludźmi zupełnie inaczej się tu rozmawia, podejście do religii jest jednak głębokie, myślę, że zakorzenione w mentalności, która jest inna.

– Jak więc zrozumieć Francuza?

– Trzeba na niego inaczej popatrzeć, szczególnie jeśli chodzi o jego rozumienie wiary. My jesteśmy bardziej przyzwyczajeni do tego, że musimy iść do kościoła co niedzielę. Ale jak wymagać od parafian, by byli co tydzień w kościele, skoro sam jestem u nich raz na miesiąc albo i nie. Ich wiara polega na ludzkim podejściu do siebie nawzajem, opartym na wartościach chrześcijańskich, godności osoby – i to jest bardzo widoczne w okręgu, gdzie pracuję. To prości ludzie, górale. Wszystkie działania duszpasterskie są tu oparte na ludziach, którzy są na miejscu i wszystko przygotowują: całą liturgię, katechizację dla dzieci, nawet wystrój i utrzymanie kościoła. O świątynie dbają burmistrzowie danej miejscowości. Oni również z okazji odpustów organizują święto w wiosce i wówczas odprawiana jest Msza św. Między nami widać współpracę. Francja jest więc krajem laickim, ale społeczeństwo takie nie jest.

– Co tak naprawdę dzieje się w Lourdes? Kto uzdrawia pielgrzymów? Ja tu zauważyłam pobożność eucharystyczną...

– Wiadomo, że Maryja ma nas prowadzić do Chrystusa, a Chrystus to Eucharystia, Miłość, która przemawia do każdego z nas. Najwięcej uzdrowień, przeżyć i przemian duchowych czy cielesnych następuje podczas procesji eucharystycznej, podczas zjednoczenia z Panem Bogiem w Komunii św., ale też w czasie kąpieli w wodzie ze źródła. Jeżeli chodzi o Msze św., to Eucharystia z wystawieniem Najświętszego Sakramentu odprawiana jest codziennie o godz. 23 w Grocie objawień Maryi. W tym roku grupa 40 księży z sanktuarium – z rektorem na czele – postanowiła, że ta Eucharystia będzie pozbawiona wszystkich „ubogaceń”. Mają być słowo Boże, Liturgia eucharystyczna i wystawienie Najświętszego Sakramentu. Nie ma nawet kazań. Chodzi o to, by było to przeżycie, które pozwoli na własne, osobiste spotkanie z Chrystusem.

– W Lourdes spotykamy wielu chorych. Niektórzy sceptycy twierdzą, że to nie Bóg uzdrawia tych ludzi, a poczucie wspólnoty. Tu są „na świeczniku”, nie muszą się chować po kątach...

– ...odnajdują swą godność, człowieczeństwo. Gdy byłem w Afryce czy na Madagaskarze, widziałem, jak osoby chore są tam ukrywane. Uważa się, że to źle świadczy o rodzinie, iż ma w swym gronie chorego. Tutaj jest wielu takich ludzi, to jedyne sanktuarium tworzone z myślą o nich. Dlatego czują się w nim jak u siebie.

– Jak u siebie czuł się tu również św. Jan Paweł II, który przyjechał do Lourdes ze swą ostatnią zagraniczną pielgrzymką. Czy to nie znamienne, że dzielił z chorymi także miejsce zamieszkania?

– Zatrzymał się w maryjnym domu pielgrzyma, naprzeciwko sanktuarium. Wysoko postawione osoby przeważnie przyjmowane są w pałacu biskupów czy w eleganckim hotelu, stąd wszyscy byli zaskoczeni, gdy Papież powiedział, że on jest chory i chce być cały czas z takimi jak on. Zostało to bardzo dobrze przyjęte, szczególnie przez obsługę domu, która jest wspaniała. Św. Jan Paweł II stał się jednym z pielgrzymów w pełnym tego słowa znaczeniu. Jego pokój został taki, jaki był. Mieszkają w nim teraz inni pielgrzymi, którzy nawet niekiedy o tym nie wiedzą...

Za pomoc w realizacji materiału dziękuję: www.tourism-occitania.co.uk i www.tourisme-hautes-pyrenees.com .

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Jestem od poczęcia

Radio Kraków przeprasza Metropolitę

2018-12-18 20:18

diecezja.pl

Publikujemy sprostowanie i przeprosiny Radia Kraków dla arcybiskupa Marka Jędraszewskiego za podanie nieprawdziwego cytatu z wywiadu metropolity krakowskiego dla tej rozgłośni.

Joanna Adamik | Archidiecezja Krakowska

“Radio Kraków przeprasza arcybiskupa Marka Jędraszewskiego za nieprawidłowe podanie informacji dziennikarskiej jako cytatu z Jego wypowiedzi. Dodatkowo, Radio Kraków: 1. podkreśla, że arcybiskup Marek Jędraszewski nie jest autorem słów “Pojawiły się też takie (spekulacje – Radio Kraków), że rezygnacja biskupa-nominata ks. Franciszka Ślusarczyka, kustosza łagiewnickiego sanktuarium, została wymuszona przez lobby homoseksualne w krakowskim kościele)”; 2. publikuje całość wywiadu z arcybiskupem Markiem Jędraszewskim (nagranie audio dostępne poniżej). Radio Kraków podkreśla także, że autorka materiału radiowego, Pani Red. Anna Łoś nie jest odpowiedzialna za zmiany w tekście, które ukazały się na stronie www.radiokrakow.pl.”

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Radio Kraków przeprasza Metropolitę

2018-12-18 20:18

diecezja.pl

Publikujemy sprostowanie i przeprosiny Radia Kraków dla arcybiskupa Marka Jędraszewskiego za podanie nieprawdziwego cytatu z wywiadu metropolity krakowskiego dla tej rozgłośni.

Joanna Adamik | Archidiecezja Krakowska

“Radio Kraków przeprasza arcybiskupa Marka Jędraszewskiego za nieprawidłowe podanie informacji dziennikarskiej jako cytatu z Jego wypowiedzi. Dodatkowo, Radio Kraków: 1. podkreśla, że arcybiskup Marek Jędraszewski nie jest autorem słów “Pojawiły się też takie (spekulacje – Radio Kraków), że rezygnacja biskupa-nominata ks. Franciszka Ślusarczyka, kustosza łagiewnickiego sanktuarium, została wymuszona przez lobby homoseksualne w krakowskim kościele)”; 2. publikuje całość wywiadu z arcybiskupem Markiem Jędraszewskim (nagranie audio dostępne poniżej). Radio Kraków podkreśla także, że autorka materiału radiowego, Pani Red. Anna Łoś nie jest odpowiedzialna za zmiany w tekście, które ukazały się na stronie www.radiokrakow.pl.”

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Moje pismo Tęcza - 7/8 2018

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem