Reklama

Abp Jędraszewski Człowiekiem Roku 2017 "Tygodnika Solidarność"

2018-06-19 17:27

Justyna Walicka | Archidiecezja Krakowska

Joanna Adamik | Archidiecezja Krakowska

- Zrozumieć solidarność to zrozumieć właśnie to, co dzieje się z nami od chwili poczęcia, kiedy jesteśmy „od kogoś" i „dzięki komuś", choć od niego oddzieleni. Dalej jednak jesteśmy z nim, a nie przeciwko niemu. On dla nas nie jest wrogiem, którego trzeba zniszczyć. Jesteśmy razem z nim, bo chcemy być dla niego - mówił abp Marek Jędraszewski podczas uroczystości przyznania mu nagrody „Człowieka roku 2017 Tygodnika Solidarność" w Zakopanem.

Redaktor naczelny „Tygodnika Solidarność" Michał Osowski podkreślił, że wybór „Człowieka roku 2017 Tygodnika Solidarność" był oczywisty.

- Od lat ksiądz arcybiskup jest przyjacielem „Solidarności" o czym wielokrotnie mówi przewodniczący Piotr Duda. Przyjacielem, który w godzinie próby nie zostawił związkowców, ludzi pracy, lecz kazał im wierzyć, że można zwyciężać, można pokonywać trudności i przeciwności. Tak było w czasie kilkuletniej walki o wolne niedziele. O to, żeby setki tysięcy pracowników handlu, a co za tym idzie także ich rodzin, mogli wspólnie świętować, spędzać czas i odpoczywać. Dziś z ulgą możemy powiedzieć - udało się.

Redaktor Osowski przypomniał także, że abp Jędraszewski nie raz upomniał się o poszanowanie godności pracowników oraz, że w swoim nauczaniu jest prawdziwym świadkiem Chrystusa, ponieważ od 45 lat nie tylko głosi słowo Boże, ale jest przykładem dla innych. Na koniec złożył gratulacje i podziękował metropolicie krakowskiemu za przyjęcie wyróżnienia.

Reklama

Arcybiskup wyraził wdzięczność za otrzymane wyróżnienie i przyznał, że było ono dla niego wielkim zaskoczeniem. Wyznał, że kiedy pytał dlaczego wybrano jego, padły dwa argumenty: po pierwsze, ponieważ upominał się publicznie o prawo do wolnych niedzieli, a po drugie, bo stawał w obronie życia każdego człowieka od chwili poczęcia do naturalnej śmierci. Metropolita powiedział także, że kiedy ostatnio próbował raz jeszcze wmyśleć się, co to znaczy solidarność, doszedł do wniosku, że wiąże się ona z tym, co dla wszystkich ludzi jest oczywiste - że święte jest życie każdego człowieka i że każdy z nas powinien być stróżem życia drugiego.

- Ale widzą Państwo, że dzisiaj jest wielka batalia o solidarność i że w tle tej batalii jest także ciągle ponawiana batalia o życie drugiego człowieka. To wynika z tego, że my jako ludzie zawsze jesteśmy jako osoby oddzieleni od innych. Zawsze jest jakieś „od". W tym także pochodzenie „od". Żeby od kogoś pochodzić trzeba być od niego oddzielonym. I tak jest w przypadku dziecka, które poczyna się i jest w łonie matki, ale to nie jest już ona, to jest ono w niej. A dalej jest więź jedności - jesteśmy razem. Dziecko jest w sposób wyjątkowy, szczególnie w pierwszych miesiącach jego życia, razem z matką. To jest przedziwna tajemnica ludzkiego życia i historia każdej i każdego z nas.

Metropolita podkreślił zarazem, że istnieje jeszcze jeden ważny aspekt - jesteśmy dla kogoś.

- Matka jest dla swojego dziecka. W jakiejś mierze dzieci też są dla swoich rodziców. Ale przede wszystkim matka jest dla dziecka. I jeżeli się tego nie zaakceptuje, to tracą fundamenty wszelkie podstawy naszego człowieczeństwa, ale także wszelkie podstawy solidarności. Zrozumieć solidarność to zrozumieć właśnie to, co dzieje się z nami od chwili poczęcia, kiedy jesteśmy „od kogoś" i „dzięki komuś", choć od niego oddzieleni. Dalej jednak jesteśmy z nim, a nie przeciwko niemu. On dla nas nie jest wrogiem, którego trzeba zniszczyć. Jesteśmy razem z nim, bo chcemy być dla niego. I nie ma piękniejszej formy solidarności jak uświadomienie sobie tego, że jesteśmy „dla".

W dalszych słowach arcybiskup wrócił do początków „Solidarności" w 1980 roku. Wspomniał, że przyjechał wtedy ze studiów w Rzymie i patrzył na Polskę, która stawała się inną. Patrzył z nadzieją, że powstaje wielki ruch społeczny, narodowy, dla Polski, dla społeczeństwa, choć od razu wystawiony na bardzo trudną i bolesną próbę stanu wojennego.

- Jestem wdzięczny za to, że Państwo trwają przy solidarności w najbardziej głębokim, ludzkim znaczeniu, bo jeżeli ono jest, to na pewno będzie się także rozwijał Niezależny Samorządowy Związek Zawodowy „Solidarność" i będzie znakiem sprzeciwu dla jednych i znakiem nadziei dla drugich i na pewno będzie ważnym wektorem jak żyć i jak postępować, by tworzyć coraz bardziej sprawiedliwe społeczeństwo żyjące w sprawiedliwości, we wzajemnym zatroskaniu o siebie, budujące na najbardziej podstawowym fundamencie jakim jest Pan Bóg i jakim jest naród.

Metropolita krakowski nawiązał także do słów kard. Karola Wojtyły, które wypowiedział na Świętej Górze koło Gostynia 40 lat temu. Przyszły papież mówił wtedy, że jako naród jesteśmy tak skonstruowani, że łączy się w nas miłość Boga z miłością do ojczyzny i do Kościoła.

- Jeśli w tym będziemy trwać (...) to na pewno będzie pośród nas i w naszym społeczeństwie coraz mniej krzywd społecznych, coraz więcej sprawiedliwości i coraz więcej nadziei - zakończył arcybiskup Jędraszewski.

Po uroczystym wręczeniu tytułu „Człowieka roku 2017 Tygodnika Solidarność" odbyło się także uroczyste podpisanie porozumienia między Uniwersytetem Papieskim Jana Pawła II w Krakowie a Niezależnym Samorządowym Związkiem Zawodowym „Solidarność" dotyczące współpracy w ramach powołanego przez obie instytucje Międzynarodowego Centrum Badań nad Fenomenem „Solidarności". Umowę podpisali Wielki Kanclerz UPJPII w Krakowie abp Marek Jędraszewski i przewodniczący NSZZ „Solidarność" Piotr Duda. Dyrektorem Międzynarodowego Centrum Badań nad Fenomenem „Solidarności" został ks. prof. dr hab. Jarosław Jagiełło.

Włodarze powiatu tatrzańskiego podarowali przewodniczącemu NSZZ „Solidarność" Piotrowi Dudzie herb powiatu tatrzańskiego z wizerunkiem Matki Boskiej Jaworzyńskiej, dziękując mu za wszystko, co zrobił dla Polski.

Na zakończenie uroczystości odbył się koncert okolicznościowy Agnieszki Bielak-Witomskiej.

Tagi:
wyróżnienie abp Marek Jędraszewski

Abp Jędraszewski: potrzebna jest kontrrewolucja katolicka

2019-03-21 11:36

Joanna Folfasińska/ Archidiecezja Krakowska / Kraków (KAI)

Jest potrzebna kontrrewolucja katolicka. Jedynie Kościół potrafi powiedzieć, że trzeba się opamiętać, jeśli chcemy przekazać dalej najlepsze wartości kultury europejskiej. Nie możemy powiedzieć, że nas to nie obchodzi. Konieczna jest mobilizacja mężczyzn, którzy czują się odpowiedzialni za swoje rodziny i dzieci, które mogą stać się ofiarami wielkiej krzywdy - powiedział abp Marek Jędraszewski w Krakowie podczas konferencji „Bitwa o odpowiedzialność”, zorganizowanej przez wspólnotę Mężczyźni św. Józefa.

Joanna Adamik | Archidiecezja Krakowska

Na początku metropolita krakowski postawił tezę, że walka o odpowiedzialność jest równocześnie batalią o człowieczeństwo. Wyjaśnił, że swój wykład oparł o przemyślenia współczesnego francuskiego myśliciela żydowskiego pochodzenia Emmanuela Levinasa.

Hierarcha krótko przedstawił jego biografię i podkreślił, że jego filozofia wyrosła z pytania: czy my, Żydzi, możemy jeszcze po doświadczeniach Auschwitz, filozofować? – Odpowiedź dla wielu była prosta – „nie!” (…) Holokaust był obrazą ludzkiego rozumu i kompromitacją. Uważano, że po Auschwitz nie ma miejsca dla filozofii. Część, a wśród nich Levinas, twierdziła jednak, że tym bardziej trzeba - argumentował abp Jędraszewski.

Levinas próbował zrozumieć, dlaczego doszło do Holokaustu i dlaczego odpowiedzialni są za niego Niemcy – naród wybitnych poetów i filozofów? W swoich rozważaniach zwrócił uwagę na obojętność Kaina, który po zabójstwie Abla bezczelnie odpowiedział Stwórcy, że nie jest stróżem swojego brata. Odpowiedzialność za drugiego człowieka stała się centralnym punktem dwóch dzieł Levinasa: „Całość i nieskończoność” i „Inaczej niż być lub ponad istotą”. W pierwszym z nich, filozof skupił się na doświadczeniu „twarzy” innej osoby.

– Jest jakaś potęga w ludzkim spojrzeniu, która wskazuje na siłę zakazu moralnego: nie możesz mnie zabić, okazać wobec mnie przemocy. Relacja między „mną” a drugim człowiekiem nie jest symetryczna. Jeżeli ten drugi, z którym się spotykam i którego twarz widzę, mówi mi: „tobie nie wolno”, to po pierwsze on mnie uczy mojej wolności. Nie jest ona dowolnością, kaprysem, ale ma reguły (…) Ten drugi jawi się jako mistrz i nauczyciel, ktoś, kto mnie uczy mojego człowieczeństwa - powiedział hierarcha.

Człowiek ma własne sumienie i już w nim jest rozliczany ze swoich uczynków. Odpowiedzialność to odpowiedź na słowa drugiego człowieka. Jednakże, we wzroku drugiego człowieka można odszukać również prośbę o pomoc, na którą bezwzględnie należy odpowiedzieć. – Odpowiadam na wołanie. Jestem odpowiedzialny, to znaczy czuję, że jestem wezwany do dobra, nie uchylam się przed nim, niekiedy nawet za cenę własnego poświęcenia - mówił arcybiskup.

Drugie dzieło – „Inaczej niż być lub ponad istotą” pogłębia koncepcję odpowiedzialności. Levinas wyjaśnił w nim, że odpowiedzialność człowieka jest wrodzona. Centralną figurą dzieła jest postać cierpiącego Sługi Jahwe, który wziął na siebie odpowiedzialność za grzechy ludzkości. – Odpowiedzialność to inne imię człowieczeństwa. Obojętność to postawa Kaina, rezygnacja z ludzkiego powołania - przypomniał hierarcha.

Arcybiskup wspomniał potem o rewolucji 1968 roku, która zburzyła europejski porządek moralny i zakwestionowała zasadność Dekalogu. – Całkowita wolność. Wszystko skoncentrowane na własnym „ja”. Inny się nie liczy. To było przesłanie rewolucji ’68 - mówił.

Jak dodał, rok ’68 był czasem szczególnej dyskusji o człowieku i odpowiedzialności. - Rewolucja ’68 mówi: ja mam siebie realizować! Levinas mówi, że człowiek realizuje się, będąc odpowiedzialny za drugiego człowieka, przede wszystkim za jego życie. Wojtyła mówi: ja jestem odpowiedzialny wobec własnego sumienia, które mi mówi o dobru i złu - tłumaczył hierarcha.

Metropolita zauważył, że współczesny świat przedstawia aborcję jako prawo kobiety. Polska jednoznacznie mówi, że jest to zło, a walka o rzekome prawo wyboru dla innych to przyjęcie postawy obojętności. Rewolucja ’68 roku sprawiła, że najistotniejszą wartością jest szukanie przyjemności. Współżycie między kobietą i mężczyzną zostało pozbawione elementu prokreacji, otwierając tym samym drogę homoseksualnemu lobbingowi.

Arcybiskup zwrócił uwagę, że kolejną konsekwencją tej rewolucji jest wczesna i deprawująca edukacja seksualna najmłodszych. Jasno podkreślił, że pedofilia jest przerażająca. Pytał, jak to możliwe, że Kościół jawi się jako przestępcza instytucja, podczas gdy wokół kwitnie seksturystyka, wykorzystywanie dzieci i nowe deprawujące przepisy dotyczące edukacji seksualnej.

– Jest potrzebna kontrrewolucja katolicka. Jedynie Kościół potrafi powiedzieć, że trzeba się opamiętać, jeżeli chcemy przekazać dalej najlepsze wartości kultury europejskiej. (…) Nie możemy powiedzieć, że nas to nie obchodzi! Konieczna jest mobilizacja mężczyzn, którzy czują się odpowiedzialni za swoje rodziny i dzieci, które mogą stać się ofiarami wielkiej krzywdy - powiedział.

Zgromadzeni na konferencji mężczyźni pytali arcybiskupa o kwestię stawiania granic. Metropolita zaznaczył, że jest nią miłość. – Gest miłości i przygarnięcia do siebie sprawia, że lęk w oczach drugiego przestaje być widoczny i zamienia się w błysk radości - wyjaśnił.

Padło też pytanie o jeden z absurdów współczesności, gdy zwykłe, codzienne i czułe gesty mogą być w dzisiejszym świecie zrozumiane opacznie. Arcybiskup zaznaczył, że szczęście dzieci polega na tym, że są chronione przez swoich najbliższych. Odwołał się do słów papieża Franciszka, który mówił o działaniu złego ducha, chcącego unieszczęśliwić człowieka. Zaczerpnięte z totalitaryzmu sformułowanie „zero tolerancji” stoi w opozycji do języka Kościoła, który głosi miłosierdzie - powiedział abp Jędraszewski.

– Wielką siłą jest to, czego uczy nas św. Józef – wierność Bogu, przyjęcie odpowiedzialności za drugiego człowieka, czystość, cześć oddawana Bogu, przepełnione miłością życie. To jest siła chrześcijaństwa. To jest to, czym możemy odpowiedzieć na przemoc wobec Kościoła katolickiego - powiedział.

Dodał, że chrześcijanie byli oskarżani o to, że są wrogami ludzkości. Z drugiej strony, byli podziwiani przez pogański świat za to, że się kochali i dbali o siebie.

Ostatnie pytania dotyczyły sposobu przemiany świata. Metropolita zauważył, że chrześcijanie spotykali się w małych grupach. Kluczem jest odwaga, do której wzywał wiernych Jan Paweł II.

– Wasza odpowiedzialność powinna przejawiać się tam, gdzie jesteście, żyjecie, macie swoje domy i rodziny! (…) Rodzice mają prawo protestować przed wszelkimi formami deprawacji w szkołach. Dzieci mają prawo pozostać dziećmi - zakończył metropolita krakowski.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Nowa siedziba władz zakonu paulinów na Jasnej Górze

2019-03-21 16:49

it (KAI) / Częstochowa

Zakończył się kolejny etap prac remontowych i modernizacyjnych na Jasnej Górze wykonywanych w ramach projektu: „Narodowe Perły Klasztoru OO. Paulinów – ochrona kulturowego dziedzictwa europejskiego”. 21 marca poświęcono tzw. Pokoje Królewskie, które odtąd stały się nową siedzibą generała paulinów i zarządu Zakonu Świętego Pawła Pierwszego Pustelnika.

Zdzisław Sowiński

Tzw. Pokoje Królewskie powstały na planie litery „L” w 1644 r. jako miejsce zakwaterowania dostojników państwowych. Wynikało to z faktu, że reguła paulinów zabraniała wstępu nieduchownym na teren klasztoru. Parter zajmowała apteka, wspominana w I poł. XVII wieku, zreorganizowana i unowocześniona na początku XVIII w.

"Obecnie budynek ten stał się nową siedzibą Kurii Generalnej Zakonu Paulinów" – powiedział generał o. Arnold Chrapkowski. Podkreślił, że jest to wydarzenie bardzo ważne dla zakonu, bo przeznaczenie budynku dla zarządu gwarantuje stałą siedzibę władz na Jasnej Górze, do czego zobowiązują paulińskie konstytucje.

Centralnym miejscem domu generalnego, tak jak każdego domu zakonnego, jest kaplica z Najświętszym Sakramentem. W budynku znajdują się także: sekretariat Kurii Generalnej, archiwum i pokoje, w których mieszkają generał, definitorzy generalni oraz sale, które mogą być wykorzystywane na różne paulińskie spotkania.

Ze względu na historyczne znaczenie Pokoi Królewskich w odremontowanym budynku znajdują się także pomieszczenia wystawowe. "Chodzi o pierwszy poziom, nieobjęty klauzurą, która czasowo będzie dostępna dla pielgrzymów" - zauważył generał paulinów.

Zadanie dotyczące renowacji Pokoi Królewskich obejmowało remont konstrukcji więźby dachowej z wymianą pokrycia, odtworzenie facjatek, wymianę pokrycia dachowego oraz ocieplenie poddasza.

Projekty, w których ramach wciąż trwają różne remonty, m.in. wymieniana jest nawierzchnia na dziedzińcu przed Kaplicą Matki Bożej, są realizowane dzięki dofinansowaniu ze środków Unii Europejskiej.

Data poświęcenia nowej siedziby Kurii Generalnej Zakonu Paulinów została wybrana ze względu na obecność wyższych przełożonych z różnych stron świata, którzy odbywali doroczne spotkanie paulińskich prowincjałów i przedstawicieli wspólnot zagranicznych. Prawie pół tysiąca mnichów pracuje w 70 placówkach. Nie ma ich tylko w Azji.

"Dzieliliśmy się doświadczeniami i wzbogacaliśmy wiedzę, by lepiej służyć w Zakonie i Kościołowi" - mówią paulini. O. Paweł Zawarczyński z prowincji niemieckiej podkreślił, że wielkim wyzwaniem dla wszystkich jest dziś troska o nowe powołania.

Podczas spotkania paulińscy przełożeni z generałem Zakonu na czele i zaproszonymi gośćmi rozmawiali m.in. o internecie jako narzędziu ewangelizacji oraz o duszpasterstwie młodych w kontekście Światowych Dni Młodzieży w Panamie i ubiegłorocznego Synodu Biskupów na temat młodzieży.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Franciszek jedzie z wizytą do Maroka

2019-03-22 12:40

Krzysztof Tomasik / Warszawa (KAI)

W dniach 30-31 marca Franciszek odwiedzi Królestwo Maroka. Podczas dwudniowego pobytu w Rabacie i Casablance odwiedzi między innymi islamską szkołę dla kaznodziejów, spotka się z migrantami i odprawi publiczną Mszę św. na stadionie. W Maroku z ponad 36 mln mieszkańców, z których 99 proc. to muzułmanie, żyje tylko ponad 36 tys. chrześcijan, głównie z zagranicy, wśród nich ok. 30 tys. wiernych z przeszło 100 narodowości. Hasłem tej 28. zagranicznej podróży papieskiej są słowa: "Sługa nadziei”.

Grzegorz Gałązka

Podróż ta będzie pierwszym pobytem papieża w Maroku od 34 lat. 19 sierpnia 1985 jednodniową wizytę złożył tam św. Jan Paweł II (1978-2005) na zaproszenie króla Hassana II (1961-99). Najważniejszym momentem tamtego wydarzenia było spotkanie Ojca Świętego z 50 tysiącami młodych muzułmanów z Maroka i innych krajów na stadionie w Casablance. Było to pierwsze w historii przemówienie głowy Kościoła katolickiego do tak licznej grupy wyznawców islamu. W entuzjastycznie przyjętym przemówieniu papież mówił o uniwersalnych wartościach: prawdzie, pokoju, braterstwie i sprawiedliwości. Wskazywał na łączące obie religie wspólne elementy i przekonywał o potrzebie dialogu międzyreligijnego.

Logo obecnej wizyty przedstawia żółto-zielony krzyż okolony czerwonym półksiężycem. Zestawienie symboli chrześcijaństwa i islamu wyraża międzyreligijny wymiar spotkania wyznawców obu religii oraz papieża i „Przywódcy Wierzących” (taki tytuł przysługuje królowi Maroka) w Rabacie, 800 lat po spotkaniu św. Franciszka z Asyżu z sułtanem Malikiem al-Kamilem w Egipcie. Kolory wykorzystane w logo są barwami Maroka - zielony i czerwony oraz Watykanu - żółty i biały (tło). Pod znakiem graficznym znajduje się hasło wizyty: „Sługa nadziei".

Program

Samolot z Franciszkiem na pokładzie przyleci na lotnisko Rabat-Salé w sobotę 30 marca o godz. 14.00 czasu miejscowego. Przed pałacem królewskim w Rabacie odbędzie się oficjalne powitanie, po czym papież złoży kurtuazyjną wizytę królowi Mohamedowi VI - od 1999 r. głowie państwa i przywódcy religijnemu.

Następnie przemówi do przedstawicieli narodu marokańskiego, władz, społeczeństwa obywatelskiego i korpusu dyplomatycznego na dziedzińcu przed meczetem Hasana, gigantycznej świątyni ukończonej w 1993 roku, która wznosi się bezpośrednio nad Atlantykiem i ma 210-metrowy minaret - najwyższy na świecie.

Ojciec Święty odwiedzi również mauzoleum króla Mohameda V a następnie Instytut Mohameda VI, kształcący imamów i kaznodziejów muzułmańskich. Będzie to z pewnością kolejna okazja do pogłębienia dialogu międzyreligijnego. Instytucja nosząca imię obecnego władcy kosztowała 22 mln euro. Szkoli ok. 800 imamów - religijnych uczonych islamu - z Maroka, Mali, Francji, Libii, Nigerii, Tunezji i Wybrzeża Kości Słoniowej, zarówno mężczyzn, jak i kobiety. Papieżowi towarzyszyć będą słuchacze ekumenicznego Instytutu Teologicznego „Al Mowafaqa” założonego w Rabacie w 2012 r. przez Kościoły: katolicki i protestanckie oraz kilku wydziałów teologicznych we Francji.

Dzień ten zakończy spotkanie z imigrantami w siedzibie diecezjalnej Caritas. Kościół tutejszy tworzą migranci, a Maroko jest dla nich zarówno miejscem docelowym, tranzytem, jak i krajem pochodzenia.

W niedzielę 31 maca Franciszek odwiedzi najpierw Wiejski Ośrodek Pomocy Społecznej (Centre Rural des Services Sociaux) w sąsiedniej miejscowości Temara, po czym spotka się w katedrze w Rabacie z kapłanami, osobami konsekrowanymi i członkami miejscowej Ekumenicznej Rady Kościołów, w południe zaś odmówi modlitwę „Anioł Pański".

Po południu przewidziano Mszę św. na stadionie "Prince-Moulay-Abdellah", na której oczekuje się ok. 10 tys. wiernych. Uświetni ją śpiew chóru złożonego z 500 młodych ludzi, pochodzących niemal w całości z regionu subsaharyjskiego.

Na zakończenie tego dnia odjedzie na lotnisko Rabat-Salé, skąd po ceremonii pożegnalnej odleci samolotem do Rzymu.

Dialog z islamem

Papież przybędzie do Maroka w dwa miesiące po wizycie w Zjednoczonych Emiratach Arabskich, co świadczy, że dialog ze światem islamskim jest jednym z priorytetów obecnego pontyfikatu. Już przy okazji wizyty w ZEA Watykan podkreślał, że obie papieskie podróże nawiązują do spotkania św. Franciszka z sułtanem Al-Kamilem 800 lat temu w egipskiej Damietcie - jednego z najbardziej niezwykłych spotkań międzywyznaniowych w okresie wypraw krzyżowych. Papieska wizyta pokazuje, że dzisiaj stosunki między Kościołem katolickim a islamem są ważniejsze niż kiedykolwiek przedtem, a zwłaszcza na najwyższym szczeblu.

Gdy chodzi o dialog z islamem Franciszek nie odziedziczył łatwego spadku po swoim poprzedniku Benedykcie XVI (2005-13). Jego przemówienie podczas wizyty w Bawarii na Uniwersytecie w Ratyzbonie w 2006 r., w którym posłużył się krytycznym dla islamu wspomnieniem z XIII wieku, zostało opacznie zinterpretowane i wywołało ogromne oburzenie wśród muzułmanów na całym świecie, łącznie z rozruchami. Pięć lat później znany Uniwersytet Al-Azhar w Kairze zerwał dialog z Watykanem, gdy papież Ratzinger po morderczym ataku na kościół koptyjski pod koniec grudnia 2012 domagał się większej ochrony chrześcijan w Egipcie.

Dotychczas Franciszek unikał wszelkich zatargów ze światem islamu, nawet w czasie, kiedy chrześcijanie na Bliskim Wschodzie stoją w obliczu "być albo nie być" wobec islamskiego fundamentalizmu. Z wielką pokorą papież napisał w adhortacji apostolskiej "Evangelii gaudium": "Proszę, pokornie błagam te kraje, aby zapewniły wolność chrześcijanom, by mogli sprawować swój kult i żyć swoją wiarą, uwzględniając wolność, jaką wyznawcy islamu cieszą się w krajach zachodnich!”.

Papież z Argentyny stara się od początku przełamywać lody w we wzajemnych stosunkach. Jego umycie stóp muzułmańskiemu więźniowi w Wielki Czwartek lub jego zaangażowanie na rzecz syryjskich uchodźców wywołało entuzjastyczne komentarze w najważniejszych islamskich mediach. Niedługo po jego wyborze Uniwersytet Al-Azhar wznowił kontakty z Watykanem, a od 2017 r. ponownie odbywają się regularne spotkania z przedstawicielami Papieskiej Rady ds. Dialogu Międzyreligijnego.

"Obie instytucje chcą współpracować na rzecz pokoju i bardziej sprawiedliwego społecznie świata, przeciwko przemocy i fanatyzmowi w imię religii" - napisano we wspólnym oświadczeniu po wznowieniu stosunków. Wkrótce potem sam papież udał się do Egiptu po wizycie w Jordanii i Turcji w 2014 roku. Można wręcz powiedzieć, że Franciszka łączy duchowa przyjaźń z Ahmadem al-Tayyebem, rektorem tej wiodącej sunnickiej uczelni.

W Abu Zabi w tym roku obaj podpisali deklarację braterstwa między obu religiami. Wizytę i dokument uznano za historyczny, ponieważ Franciszek był pierwszym papieżem, który odwiedził Półwysep Arabski, miejsce narodzin islamu. Deklaracja potępiła ekstremizm w imię Boga, promując jednocześnie pełne prawa człowieka, w tym przede wszystkim prawo do wolności religijnej.

W swoich wysiłkach na rzecz dialogu katolicko-islamskiego Franciszek mniej troszczy się o rozważania teologiczne niż jego poprzednik. Jego zdaniem w tej dziedzinie „cierpliwość i skromność” jest konieczna, aby uniknąć „kłopotliwych sytuacji”, skupia się więc na praktycznych działaniach w rozwiązywaniu konfliktów, troski o poszanowanie zasady wolności religijnej, ochronie środowiska lub sprawiedliwości społecznej.

Wolność wyznania jest dziś największą przeszkodą w stosunkach katolicyzmu ze światem islamskim. Kard. Jean-Louis Tauran, zmarły w zeszłym roku wieloletni przewodniczący Papieskiej Rady ds. Dialogu Międzyreligijnego, wielokrotnie podkreślał, że sprawa wolności religijnej jest probierzem w stosunkach wzajemnych. Krytykował pewną powierzchowność dialogu chrześcijańsko-islamskiego, który często ogranicza się do zgody co do pewnych kwestii etycznych i frazesach o dobrej woli.

Marokański arcybiskup Rabatu Cristóbal López Romero wskazuje na cztery poziomy dialogu z islamem. „Pierwszym szczeblem, który uważa się za najważniejszy, bo angażuje wszystkich, jest to, co nazywa się «dialogiem życia», a co dotyczy codziennego życia chrześcijan i muzułmanów. Potem są szkoły. Dyrektorzy, chrześcijanie i muzułmanie w Maroku, opracowali wspólnie program edukacyjny oparty na wspólnych wartościach. Trzeci poziom jest reprezentowany przez małe grupy wiernych, którzy okresowo spotykają się, aby się lepiej poznać, dzielić doświadczeniem związanym ze swymi drogami wiary oraz zgłębić chrześcijańską i muzułmańską koncepcję życia. I wreszcie zdarza się czasem, że w niektórych miejscach chrześcijanie i muzułmanie gromadzą się na wspólnej modlitwie. I to jest czwarty poziom, który obejmuje stosunkowo niewielką ilość osób” - zaznacza pochodzący z Hiszpanii hierarcha.

Daleko do wolności religijnej

Król Maroka rządzi jako tradycyjny absolutny władca, ale przywiązuje też dużą wagę do wizerunku nowoczesnego męża stanu. Mohammed VI stara się reformować islam w imię oświecenia i tolerancji. W 2016 roku wezwał setki muzułmańskich uczonych z całego świata do Marakeszu, aby zastanowi się wspólnie, jakie stanowisko należy zająć wobec mniejszości religijnych. Ale jego krajowi wciąż jest daleko do prawdziwej wolności religijnej.

Najgorzej wygląda sytuacja marokańskich konwertytów z islamu, których jest co najmniej kilka tysięcy. Chociaż zmiana wiary od 2016 r. formalnie nie jest już karalna, ale podobnie jak wszędzie w świecie islamskim, jest uważana za poważne naruszenie norm społecznych i jako taka jest zagrożona stygmatyzacją społeczną lub utratą pracy. W końcu islam jest religią państwową. Ci, którzy odwracają się od niego plecami, również ryzykują, że rodzina i miejscowa społeczność się ich wyrzeknie.

Wielu konwertytów woli zachować w tajemnicy zmianę wiary, aby nie być nękanymi przez władze. Zwraca się uwagę, że policja nie raz już powstrzymała marokańskich chrześcijan przed wejściem do kościołów a chrześcijański chrzest jest tu zupełnie nieakceptowany. Tak samo niedozwolone są małżeństwa między chrześcijanami a muzułmanami lub pochówki na kościelnych cmentarzach. Parafie są stale pouczane, aby nie przyjmować do swoich wspólnot Marokańczyków. Aktywne misje wśród muzułmanów są oficjalnie zakazane i grozi za nie kara do trzech lat więzienia. Jak dotychczas z tego powodu od dawna nie było żadnych procesów, choć rząd w ostatnich latach kilkakrotnie wydalał z kraju misjonarzy ze wspólnot ewangelikalnych.

Podobnie jak w innych krajach islamskich, Kościół katolicki powstrzymuje się od aktywnego propagowania swojej wiary. W przeciwnym razie nie byłby w stanie zabezpieczyć swojego istnienia po zakończeniu francuskich i hiszpańskich rządów kolonialnych. W tym czasie w Maroku mieszkało około pół miliona katolików, osadników i tubylców. Po odzyskaniu niepodległości przez Maroko w 1956 r. większość z nich opuściła ten kraj.

Mówiąc o chrześcijanach marokańskich arcybiskup Rabatu przypomniał, że prawo marokańskie zabrania nawróceń i jest to sprawa wewnętrzna tego kraju. Zauważył, że dwóch ostatnich papieży jasno dało do zrozumienia, że „chrześcijaństwo rozprzestrzenia się siłą przyciągania, a nie prozelityzmem". „Jestem zadowolony, że my, chrześcijanie w Maroku, żyjemy w pokoju i spokoju i możemy praktykować swoją wiarę w całkowitej wolności” - zaznaczył hierarcha.

Dla państwa marokańskiego ważne jest zaangażowanie w walkę z islamskim ekstremizmem. Król Mohammed VI, noszący tytuł „Przywódcy Wierzących” i ma być czczony jako potomek proroka Mahometa a ci, którzy chcą konkurować z jego władzą religijną, szybko trafiają do więzień. Władze kraju objęły kontrolą meczety i nauki wygłaszane w nich przez imamów, by zapobiegać propagowaniu radykalnych treści. Ze względów bezpieczeństwa marokańskie władze zakazały też produkcji, importu i sprzedaży burek, pod którymi zbyt często kobiety samobójczynie ukrywają ładunki wybuchowe. Król jednoznacznie odcina się od działań terrorystów, podkreślając, że „ci, którzy uciekają się do przemocy w imię islamu, nie są muzułmanami".

Niemniej jednak monarcha nie jest całkowicie wolny w swoich decyzjach. Jego gotowość do reform islamu w duchu tolerancji jest ograniczana przez tradycyjną malikicką szkołę prawną islamu sunnickiego. Z drugiej strony dążenie do większej wolności religii i dialogu jest bardzo wyraźne, tym bardziej że wzrastają tendencje konserwatywne w społeczeństwie marokańskim. Niestety daleko jeszcze do ideału wolności dla ludzi innych wyznań, zwłaszcza nawróconych z islamu.

Migranci

Dla papieża sprawą najważniejszą są migranci, dlatego z taką mocą udzielił poparcia dla ONZ-owskiego paktu w sprawie migracji przyjętego na konferencji w Marakeszu w grudniu ub.r. Według źródeł kościelnych marokańska Caritas, wspierana przez partnerów międzynarodowych, udziela pomocy w trzech ośrodkach dla uchodźców w Rabacie, Casablance i Tangerze. W ubiegłym roku skorzystało z niej prawie 10 tys. osób. Oprócz doradztwa najbardziej potrzebującym udziela pomocy medycznej, dostarcza żywność, leki, ubrania. Zapewnia również zakwaterowanie. Skupia się zwłaszcza na kobietach w ciąży i małoletnich bez opieki.

W sumie ten mały Kościół opiekuje się 80 tys. osób z Afryki Subsaharyjskiej, które obecnie przebywają na ziemi marokańskiej, aby znaleźć pracę, możliwość edukacji w Maroku lub wyjechać do Europy. Wśród nich coraz więcej jest dzieci w wieku 10, 12 i 13 lat oraz wiele kobiet, często w ciąży lub z niemowlętami.

Kościół raz za razem krytykuje fakt, że państwo prawie nie dba o integrację ludzi z innych krajów afrykańskich i zamiast tego stosuje represje. Migranci nie mają dokumentów, dostępu do opieki zdrowotnej i usług publicznych, są ofiarami przemocy i częstych ataków, wyzysku i handlu, nie mają przyzwoitych warunków mieszkaniowych ani możliwości pracy.

Franciszek celowo odwiedza miejsca graniczne i "tranzytu” - mówi arcybiskup Rabatu, Także jego współbrat z Tangeru abp Santiago Agrelo Martínez wyraził nadzieję, że wizyta papieża przyniesie postęp w radzeniu sobie z migrantami. Bo, jak mówi arcybiskup: „Czasami tracimy nadzieję”.

W archidiecezji Tangeru znajdują się dwie hiszpańskie enklawy: Ceuta i Melilla, z których uchodźcy wciąż próbują przedostać się przez sześciometrowe ogrodzenia graniczne z drutu kolczastego. Z kolei z północy Maroka dziesiątki tysięcy ludzi stale ryzykują życiem, by przepłynąć Cieśninę Gibraltarską.

„Opiekujemy się nimi w duchu Samarytanina, który bez pytania, skąd pochodzi lub dokąd zmierza, wita rannych i odrzuconych ludzi” - powiedział abp López. Nie zgadza się on z tezą, jakoby Kościół w Afryce Północnej w jakiś sposób wspierał emigrację: „Nie chcemy zachęcać do emigracji do Europy ani jej zapobiegać, nie współpracujemy z tymi, którzy chcą dotrzeć do Europy, ale nie będziemy dla nich przeszkodą" - zapewnił i dodał: "Kościół marokański podąża za czterema wskazówkami, których papież domagał się dla migrantów: zająć się nimi, chronić, promować i integrować ze społeczeństwem".

Pod naciskiem Europy Maroko pełni bowiem funkcję policji migracyjnej. Stąd masowe przesiedlenia migrantów znad wybrzeża w głąb kraju. Na ich dramat Franciszek na pewno zwróci uwagę. Zaapeluje do wspólnoty międzynarodowej o odpowiedzialność, solidarność i współczucie względem migrantów – przewiduje arcybiskup Rabatu.

Umocnić Kościół

Jeszcze w czasach przedislamskich wyznawcy Chrystusa żyli na terenie dzisiejszego Maroka i Afryki Północnej przez kilka stuleci. Świadectwem ich obecności mogą być choćby postaci świętych męczenników wczesnochrześcijańskich pochodzących z Tangeru: Marcelego i Kasjana. W wyniku podboju muzułmańskiego pod koniec VIII w. hierarchia kościelna stopniowo zanikała, jednakże niewielkie wspólnoty chrześcijan nadal istniały na tych ziemiach.

W wieku XIII Maroko stało się obszarem pierwszej misji prowadzonej przez franciszkanów, którzy odegrali znaczącą rolę, pracując również na rzecz sułtana. Znając jednocześnie języki arabski i europejskie, byli jego ambasadorami na dworach europejskich, uczestniczyli w wymianie jeńców między Europą a Marokiem, sprawowali posługi wobec więźniów i chorych, mogli nosić swoje habity. Do dzisiaj franciszkanie stanowią większość katolickiego duchowieństwa w tym kraju. W okresie protektoratów, francuskiego i hiszpańskiego, dzięki kupcom i osadnikom z Europy, chrześcijaństwo rozprzestrzeniało się na terenie całego kraju.

Zdecydowaną zmianę w sytuacji wspólnot chrześcijańskich na tym terenie przyniósł rok 1956, gdy Maroko ogłosiło niepodległość. Od tego czasu wspólnoty chrześcijańskie musiały odnaleźć się w rzeczywistości postkolonialnej. Dzisiaj Europejczycy stanowią niewielką część miejscowego Kościoła.

Kościół marokański składa się z „większej liczby mężczyzn niż kobiet, a zwłaszcza ludzi młodszych niż osób starszych oraz czarnoskórych niż białych” - powiedział abp López w wywiadzie dla hiszpańskiej agencji prasowej EFE. Zwrócił uwagę, że średni wiek miejscowych katolików wynosi 35 lat, wskazując przy tym na wielu migrantów z Afryki subsaharyjskiej. „To jest twarz kościoła w Maroku” - zaznaczył arcybiskup-salezjanin. Nie mogąc prowadzić otwartej działalności misyjnej Kościół katolicki jest aktywny w sferze społecznej, oświatowej i socjalnej. W całym kraju istnieje 15 szkół katolickich, z 800 nauczycielami i ponad 12 tys. uczniów, z których znakomita większość to muzułmanie. Kościół wychodzi też naprzeciw prawdziwym problemom społecznym, które są w tym kraju stale ukrywane. Obok opieki nad migrantami, Caritas zajmuje się kobietami z dziećmi pozamałżeńskimi oraz dziećmi ulicy. Na przykład siostry szarytki i służebniczki Maryi opiekują się niepełnosprawnymi, dziewczętami, które nie chodzą do szkoły i ubogimi rodzinami. Działa też franciszkańska szkoła zawodowa dla muzułmanów, prowadzone są kursy komputerowe i językowe. Caritas wspiera nie tylko potrzebujących katolików, ale również ubogich muzułmanów.

Oczekiwania

"Franciszek przyniesie Marokańczykom nadzieję, miłość i błogosławieństwo” – podkreśla arcybiskup Rabatu. Dodaje, że papież przyjedzie odwiedzić cały naród marokański. Pragnie także pamiętać o ludziach, dla których Maroko jest jedynie przystankiem w ich uchodźczej drodze ku lepszemu życiu w Europie. Abp López przypomina o tym w liście do wiernych z okazji papieskiej wizyty. Podkreśla zarazem, że pielgrzymka ta odbędzie się w duchu dialogu chrześcijaństwa z islamem, który promuje także król Muhammad VI. Arcybiskup Rabatu wskazuje zarazem, że najlepszym przygotowaniem do spotkania z Franciszkiem będzie ożywienie wiary i miłości oraz przełożenie ich na konkret życia chrześcijańskiego.

Hierarcha ma nadzieję, że papież przede wszystkim umocni w wierze mniejszość katolików w kraju. „Dla Marokańczyków ta podróż jest bardzo ważna, ponieważ jest to w pewnym sensie uznanie dążenia kraju do umiarkowanego islamu, dialogu i tolerancji” - powiedział włoskiej agencji prasowej SIR.

-------- Kościół w Maroku podzielony jest na dwie archidiecezje, podlegające bezpośrednio Stolicy Apostolskiej: Rabat i Tanger. Liczy w sumie 35 parafii i ma 23 kapłanów diecezjalnych i czterech zakonników. Ponadto w Maroku pracują 142 zakonnice z 32 zgromadzeń. Archidiecezja Rabat zajmuje powierzchnię ponad 400 tys. km kw. z północy na południe Maroka i obejmuje również Casablankę. Od 10 marca 2018 na jej czele stoi niespełna 67-letni Hiszpan abp Cristóbal López Romero, salezjanin. Archidiecezja liczy ok. 20 tys. katolików skupionych w 28 parafiach. Na wschodzie kraju leży archidiecezja Tanger o powierzchni ponad 20 tys. km kw., licząca ok. 3 tys. katolików w 7 parafiach, obsługiwanych przez 14 kapłanów zakonnych. Na czele tej jednostki kościelnej stoi od 17 czerwca 2007 hiszpański franciszkanin, prawie 77-letni Santiago Agrelo Martinez. Nuncjuszem apostolskim w Maroku od 2015 jest Włoch abp Vito Rallo.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem