Reklama

USA: zmarł kard. Jean-Louis Tauran

2018-07-06 09:33

st (KAI) / Hartford, Conn. USA

Włodzimierz Rędzioch

Wczoraj wieczorem zmarł w Stanach Zjednoczonych przewodniczący Papieskiej Rady ds. Dialogu Międzyreligijnego i kamerlig Świętego Kościoła Rzymskiego, kard. Jean-Louis Tauran. Zmarły purpurat miał 75 lat i przebywał w USA, by poddać się leczeniu choroby Parkinsona.

Kard. Jean-Louis Tauran urodził się 3 kwietnia 1943 w Bordeaux. Po studiach na uczelniach katolickich w Rzymie i w Tuluzie przyjął 20 września 1969 święcenia kapłańskie, po czym przez kilka lat pracował w swej rodzimej archidiecezji. W 1975 wstąpił do służby dyplomatycznej Stolicy Apostolskiej - pracował w nuncjaturach na Dominikanie i w Libanie, a następnie, po powrocie do Watykanu, był od lipca 1983 członkiem Rady Publicznych Spraw Kościoła.

Jan Paweł II mianował go 1 grudnia 1990 sekretarzem ds. stosunków Stolicy Apostolskiej z Państwami, wynosząc go jednocześnie do godności arcybiskupa tytularnego i osobiście udzielił mu sakry 6 stycznia następnego roku w Watykanie. Na tym stanowisku kierował dyplomacją watykańską.

Reklama

Na konsystorzu 21 października 2003 Ojciec Święty włączył go w skład Kolegium Kardynalskiego i wkrótce potem, 24 listopada tegoż roku mianował go archiwistą i bibliotekarzem Świętego Kościoła Rzymskiego. Od 25 czerwca 2007 roku był przewodniczącym Papieskiej Rady ds. Dialogu Międzyreligijnego, a od 20 grudnia 2014 roku kamerligiem Świętego Kościoła Rzymskiego. 12 czerwca 2014 roku został zaliczony do kardynałów-prezbiterów. W dniach 18-19 kwietnia 2005 brał udział w konklawe, które wybrało Benedykta XVI, a w dniach 12 -13 marca 2013 – które wybrało Franciszka. Jako kardynał- protodiakon ogłosił jego wybór.

Tagi:
kardynał

Kard. Bagnasco: brak solidarności byłby regresem europejskiej cywilizacji

2018-09-13 18:28

pb (KAI) / Poznań

Jeśli Europa straciłaby poczucie solidarności między poszczególnymi osobami, narodami i państwami, zdradziłaby chrześcijańskie przesłanie, a to oznaczałoby zubożenie cywilizacji i regres europejskiej cywilizacji - mówił kard. Angelo Bagnasco, przewodniczący Rady Konferencji Biskupich Europy (CCEE) w przemówieniu inaugurującym zgromadzenie plenarne tej kościelnej organizacji 13 września w Poznaniu. Przewodniczący konferencji episkopatów państw Starego Kontynentu obradować będą w stolicy Wielkopolski do 16 września.

Episkopat.news
Kard. Angelo Bagnasco

W imieniu zgromadzonych zapewnił papieża Franciszka o „nieustannej modlitwie za jego osobę i jego powszechną posługę na Stolicy Piotrowej”. - Potwierdzamy szacunek i miłość wobec niego oraz głęboką solidarność i naszą kolegialną bliskość. Jesteśmy przy Nim przez cały czas, szczególnie w chwilach, które niesprawiedliwie obciążają kroki, ale nie uginają serca. Jako Rada Konferencji Biskupich, w imieniu nas i współbraci, Kościołów w Europie, wyrazimy te uczucia w przesłaniu, które wyślemy papieżowi – zapowiedział arcybiskup Genui.

Wprowadzając w temat obrad, jakim jest solidarność na kontynencie europejskim, wskazał, że „Europa przeżywa trudności na wspólnej drodze”, co „dotyczy nie tylko Unii Europejskiej, ale szerzej całego kontynentu. - Okoliczności natury politycznej i kulturowej, nowe zjawiska, sprzeczne prądy, z którymi trzeba się zmierzyć, zdają się wzbudzać różne uczucia, wrażliwości, które nie pomagają dialogowi i porozumieniu się z dala od uprzedzeń. Niekiedy widać pewne zamknięcie duszy i umysłów, być może dochodzą do głosu wspomnienia z przeszłości nie do końca przepracowane. Niektóre praktyki postrzegane są jako zbyt trudne lub mało uzasadnione, wydaje się, że ciężary są źle rozmieszczone, że różne tożsamości postrzegane są jako przeszkody, a nie jako bogactwo, które należy rozpoznać i zharmonizować dla bardziej przekonującej, solidarnej i koniecznej drogi – analizował włoski kardynał.

Jego zdaniem „silny indywidualizm kulturowy, zasiewany wszędzie pełnymi garściami, nie jest przypadkowy: jest on specjalnie rozpowszechniany, aby zniszczyć kulturę więzi na każdym poziomie: w rodzinach, w społeczeństwach obywatelskich, we wspólnotach zakonnych”. Z tego powodu „ludzie czują się coraz bardziej wyizolowani, jakby byli naciskami do tego, by być bez twarzy, poza historią, która ich określa, zamiast być spadkobiercami dziedzictwa treści kulturowych i wartości duchowych, które jednoczą bez zamykania się, które pozwalają otworzyć się na wszystkich nie tracąc siebie. Ten stan rzeczy powoduje przerażenie i lęki, z których mogą rodzić się przeciwstawne uczucia i zachowania”. W tej perspektywie „także duch solidarności ludzkiej i chrześcijańskiej zdaje się być wystawiony na próbę”.

Kardynał podkreślił, że „Kościół w Europie ponosi wielką odpowiedzialność: przekonany i solidarny, musi patrzeć w oblicze Ziemi, na której postawiła go Opatrzność i którą powierzyła jego macierzyńskiej opiece. To jest nasza Ziemia: wiemy, że sprawowanie nad nią duszpasterskiej opieki jest przesłanką i warunkiem troski o świat”.

Przywołał słowa papieża Franciszka, że „w naszych czasach nastąpił znaczny przerost antropocentryzmu”. - Ten przerost prowadzi do tego, co eksperci nazywają „transhumanizmem”, dla którego godność człowieka polega na jego absolutnej autonomii, aż po przekształcanie nie tylko natury, ale także własnego ciała: im bardziej sztuczne stają się ludzkie zachowania - moglibyśmy powiedzieć wbrew naturze – tym bardziej będzie on potwierdzał samostanowienie, a więc i własną godność! To urojenie prowadzi do antypersonalistycznej wizji, która sprzeciwia się samej istocie człowieka jako strukturalnej relacji z innymi, to znaczy jego zdolności uczestnictwa, solidarności, wspólnocie w celu realizacji dobra wspólnego – tłumaczył purpurat.

Zwrócił uwagę, że „rozprzestrzenia się i propaguje rosnącą nietolerancję wobec tej wizji, którą chrześcijaństwo zainspirowało w łonie Europy. Jednak konsekwencje tego przekształcenia przybierają formę samotności, nieznośnej kultury podejrzeń wobec osób i instytucji, ale także postaw zarozumiałości, pozornej wyższości, arogancji. Klimat ulega zepsuciu, relacje się osłabiają, a prywatne interesy przeważają nad bezinteresownością wzajemnej służby, zapominając, że każdy potrzebuje innych. Musimy zachować czujność również w naszych społecznościach”, przestrzegł przewodniczący CCEE.

Zadeklarował, że „Kościół wierzy w Europę, w jej chrześcijańską kulturę, w jej humanistyczny nurt pomimo cieni i opóźnień; wierzy w jej przyszłość i misję, która nie jest natury ekonomicznej, ale duchowej i etycznej. Wierzy - a historia to potwierdza - że kultura rodzi się z kultu, to znaczy z religii, która odkrywa przed ludźmi ich pochodzenie i odwołuje ich do ich przeznaczenia, tworząc cywilizację, piękno, aktywne braterstwo. Wiara jest naszym darem dla Europy, wiara w Jezusa Chrystusa jest naszym bogactwem; On jest naszą siłą; On jest naszą nadzieją”.

- Ponowne głoszenie Chrystusa uważamy za największy akt miłości wobec naszych narodów i kontynentu, za właściwy sposób, by być w świecie nie będąc ze świata. Nie przeraża nas nasza słabość, ograniczenia, nawet grzechy, które ludzka kondycja niesie ze sobą i które są źródłem bólu. Kościół zdaje sobie sprawę, że jego autorytet jest przede wszystkim natury mistycznej i liturgicznej, a źródłem jest sam Chrystus, Zbawiciel świata. Pan umieścił w rękach Kościoła powszechny skarb, bez którego wszystko staje się możliwe, nawet formy laickiego totalitaryzmu, który w imieniu człowieka neguje go w istocie. Nasza historia ma nam i wszystkim przypominać, że oddalanie się od Chrystusa oznacza tworzenie potworów; przypomina, że mówienie o konsekwencjach Ewangelii bez mówienia o Chrystusie może uzyskać początkową uwagę, która jednak szybko zniknie – wskazał kard. Bagnasco.

Jest on przekonany, że „młode pokolenia muszą wejść w tę pamięć, aby nauczyć się żyć w prawdzie i dobroci; aby patrzeć na własną przyszłość, ale także na przyszłość Europy, która musi być domem wszystkich. Jesteśmy świadomi, że bez wielkiej Nadziei codzienne nadzieje są nietrwałe, tak jak bez wielkiego Dobra, nasze dobra gasną, ponieważ są ulotne; bez Tego, który stał się Samarytaninem ludzkości, każda forma solidarności jest krucha, wystawiona na kalkulacje, które nie odpowiadają na bezinteresowność jaśniejącą na krzyżu Jezusa”.

- Podczas naszego spotkania z serca apelujemy do kapłanów, naszych pierwszych współpracowników. Odnawiamy wobec nich nasz szacunek i naszą miłość Ojców i Pasterzy, zachęcając ich, aby nigdy nie tracili zaufania, aby odnawiali wielkoduszność w codziennej bliskości z ludźmi, aby kroczyli razem – jak starożytni ewangelizatorzy – drogami Kontynentu dzieląc się ze wszystkimi – zwłaszcza z młodymi ludźmi – skarbem wiary chrześcijańskiej i Kościoła. Najbliższy Synod będzie z pewnością łaską dla nich i dla całego Ludu Bożego, a my będziemy mu towarzyszyć życzliwością i modlitwą, pewni, że Duch Zmartwychwstałego Chrystusa nie przestaje kierować duszami i fascynować serca, począwszy od młodych pokoleń – powiedział przewodniczący CCEE.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Chciałam sprawdzić Maryję – świadectwo z Niepokalanowa

2018-09-19 20:21

Agnieszka Bugała
Kaplica w Niepokalanowie

Na nocne czuwania przed Najświętszym sakramentem w Niepokalanowie przed pierwszą sobotą miesiąca przyjeżdżam już od roku. Wcześniej słyszałam często jak o. Mirosław Kopczewski OFMConv zachęcał do takiej formy modlitwy. Myślałam sobie: to nie dla mnie, nie czułam się na siłach. Bałam się, czy starczy mi sił, czy podołam fizycznie tak czuwać w nocy. (Swoją drogą dziwne te lęki, bo przecież na weselu tańczy się całą noc i siły się znajdują).

Przekonały mnie jednak słowa o. Mirosława o tym, że jak ofiarujesz Matce Bożej jajko, Ona w zamian odda ci kurę, a jeśli podarujesz kurę, Ona da tobie wołu, jeśli ofiarujesz wołu Ona odda ci farmę, a jeśli Maryi ofiarujesz farmę…?

Pomyślałam, że sprawdzę na własnej skórze, we własnym życiu, czy to prawda, czy ta zasada działa, czy rzeczywiście Maryja jest tak hojna. I tak to się zaczęło, od sprawdzenia Matki Bożej, a Ona ze swoim Synem, powolutku lecz dostrzegalnie, przemieniała i nadal przemienia moje przekupne serce i życie.

W czasie adoracji Pan Jezus sam wyznacza co będzie tematem spotkania. Ja daję Mu do dyspozycji czas, samą siebie i ..... dzieje się. Bóg hojnie odpowiada na moją dyspozycyjność wg. zasady: DAR za dar.... Często na adoracji dotyka mnie mocno jakiś fragment z Pisma św., czasem jest to jakiś obraz, a czasem jest tylko cisza, tak bardzo kojąca cisza... Na samym początku czuwania były dla mnie jakby jałowe. Piszę „jakby jałowe”, ponieważ nie przynosiły rewolucyjnych zmian w moim życiu, jednak zawsze dawały pokój, ukojenie i nowe siły.

Teraz za każdym spotkaniem już tęsknię. Czasami łapię się na tym, że już po przyjeździe do domu, czy w połowie miesiąca, myślę o kolejnej adoracji, by móc odpocząć przy Jezusie, tak słodko, tak w milczeniu. Coraz mocniej odczuwam w sercu brak tych spotkań i Obecności Jezusa w Najświętszym Sakramencie w tygodniu, gdy daleko jeszcze do wyjazdu. To niesamowite, jak Jezus słucha naszych pragnień i delikatnie na nie odpowiada, zapraszając do spotkania, do głębszej relacji.

Na rozpoczęcie mojego urlopu pewien znajomy życzył mi dużo wakacyjnego wypoczynku na słonecznej plaży. Uśmiechnęłam się i podziękowałam za życzenia. Nie wiem jak to się stało, ale od razu w mojej głowie pojawiła się myśl, złota myśl: przecież to jest super pomysł, że też sama na to nie wpadłam! Mogę przez całe wakacje spotykać się z Jezusem przed Najświętszym Sakramentem. Nigdy dotąd nie spędzałam tak wakacji!

Złotą myśl wprowadziłam w czyn i słów zachwytu mi brakuje, by opisać jak wspaniałomyślnie Jezus odpowiedział na ten dar codziennych adoracji.

Owocem tych adoracji jest m.in coraz to głębsze poznawanie samej siebie, życie w prawdzie o sobie , o swoim życiu, o moim grzechu. To dzięki tym spotkaniom wiem co jeszcze muszę wyznać na spowiedzi, za co jeszcze nie żałowałam, za co nie zadośćuczyniłam ludziom i Bogu. Dzięki tym spotkaniom Jezus pomógł mi rozeznać, po blisko 20. latach modlitw i próśb, jakie jest moje powołanie… Chwała Panu! Jezus pomaga dostrzec ślady Jego obecności w mojej codzienności i całym moim życiu...

Im więcej, częściej i na dłuższy czas spotykam się z Jezusem na adoracji, tym więcej jeszcze pragnę nabierać przy Nim sił - TO DZIAŁA JAK MAGNES, przyciąganie gwarantowane. I widzę jak Jezus pomaga mi w życiu realizować te pragnienia.

Sprawdziła się zasada: Im więcej dasz, tym więcej otrzymasz...

DAR ZA DAR, MIŁOŚĆ ZA MIŁOŚĆ, CIERPIENIE ZA CIERPIENIE....

I im więcej dasz, tym więcej i bardziej pragnąć będziesz – tak to działa.

Czasami jednak „ktoś mi w głowie myśli” inaczej i zaciemnia wszystko... Przychodzą wtedy chwile niechęci, myślenia typu: Może już starczy tych adoracji? Po co ich tyle? To nic nie daje (mimo, iż mam realne, odczuwalne skutki działania tej modlitwy). Kiedy jednak przychodzę na adorację, mimo zwątpienia i czarnych myśli, to Jezus jak zawsze działa z mocą, pokrzepia ducha i ciało. I często sama się dziwię, że będąc bierna, zmęczona, siedzę tylko w ławce, a Jezus leczy i przemienia to, co we mnie mroczne i ciemne. Zawsze wychodzę z adoracji inna niż przyszłam, bardziej radosna, lżejsza jakaś.

Jaka moc, jaka siła ukryta jest w tym małym kawałku Chleba! Wciąż mnie to zadziwia…

Chwała Panu za wszystkie Jego cuda....
Chwała Panu za wszystkie Jego dary...
Chwała Panu, za Jego nieustanną, uzdrawiającą Obecność...
Dobrze, że jesteś Panie. Dobrze, że jesteś...

Świadectwo Marty udostępnione o. Mirosławowi Kopczewskiemu OFMConv

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Moje pismo Tęcza - 7/8 2018

Rzym: otwarcie procesu Chiary Corbello

2018-09-21 16:25

vaticannews / Rzym (KAI)

W Rzymie rozpoczął się proces beatyfikacyjny Chiary Corbello. Zmarła w 2012 r. w 28 roku życia. Kiedy była w ciąży, wykryto u niej chorobę nowotworową. Nie podjęła jednak terapii, aby nie zaszkodzić mającemu narodzić się dziecku.

Screenshot/youtube.com

Uroczysta Msza otwierająca diecezjalną fazę procesu została odprawiona wyjątkowo w Bazylice św. Jana na Lateranie ze względu na duże zainteresowanie wiernych. Liturgii przewodniczył kard. Angelo De Donatis wikariusz papieża dla rzymskiej diecezji.

Przypomniał on, że po swym ślubie, którego 10. rocznica przypada właśnie dzisiaj, Chiara doświadczyła wielu trudnych chwil, w tym śmierć dwojga upośledzonych dzieci, zaraz po ich urodzeniu. „Jej ofiara – stwierdził kard. De Donatis – jest niczym latarnia morska, która niesie nadzieję, świadczy o wierze w Boga, Dawcę życia, i daje przykład miłości większej niż lęk i śmierć”.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem