Reklama

Przystanek Jezus 2018 - za trzy tygodnie rusza wielka inicjatywa ewangelizacyjna

2018-07-08 09:48

pgo / Kostrzyn nad Odrą (KAI)

www.przystanekjezus.pl

„Ku wolności wyswobodził nas Chrystus” (Ga 5, 1) - pod takim hasłem w Kostrzyniu nad Odrą odbędzie się tegoroczny Przystanek Jezus. Obok wymiaru religijnego, z okazji 100. rocznicy odzyskania niepodległości przez Polskę pojawią się też wątki patriotyczne. Podczas XIX Przystanku Jezus Dobrą Nowinę będzie głosiło ponad 500 ewangelizatorów z Polski, Anglii, Szkocji, Francji, Austrii, Niemiec, Malezji i Słowenii. Wydarzenie odbędzie się w dniach od 29 lipca do 5 sierpnia.

Przez pierwsze 3 dni ewangelizatorzy wezmą udział w rekolekcjach, które poprowadzi metropolita łódzki abp Grzegorz Ryś, przewodniczący Zespołu KEP ds. Nowej Ewangelizacji. – Patrząc na uczestników Przystanku Jezus, widzimy przedstawicieli różnych grup w Kościele – kleryków, księży, siostry zakonne, ale też małżeństwa, pary i singli – mówi ks. Artur Godnarski, koordynator Przystanku Jezus.

Tegoroczne spotkanie odbędzie się pod hasłem „Ku wolności wyswobodził nas Chrystus!” (Ga 5, 1) i będzie miało dwa wymiary. Oprócz religijnego, podkreślony będzie także wymiar patriotyczny przy okazji 100. rocznicy odzyskania przez Polskę niepodległości. – Na Przystanek Jezus zaprosiliśmy „Panny Wyklęte” oraz „Contra Mundum”, żeby zaakcentować aspekt patriotyczny. Podczas festiwalu przypadnie też kolejna rocznica Powstania Warszawskiego i dlatego w godzinie „W” uroczyście oddamy hołd poległym – dodaje ks. Godnarski.

Na tegorocznym Przystanku Jezus z prezentacją artystyczną pojawią się także członkowie zespołów: „Propaganda Dei”, „Pancerne Ryby”, „Fisheclectic”, „Adam Bubik” z Czech, „Jadah”, „Nieboskłonni” oraz szczególni ulubieńcy młodego pokolenia „Maleo Reggae Rockers” i raper "TAU". – Nie chcemy zapraszać młodych na koncerty. Będą to spotkania w szczególnej oprawie, wspólne celebrowanie pozytywnych wartości i wiary. To wszystko ma jeden cel: prowadzi do spotkania z Chrystusem w życiu i odbywa się w klimacie celebracji wyrażonej we współczesnym języku młodego pokolenia, które ma swój sposób komunikowania się i eksponowania własnych wartości, także wiary – tłumaczy koordynator Przystanku Jezus.

Reklama

- Dla młodzieży będzie to też ciekawe doświadczenie spotkania z chrześcijańskimi twórcami. Po wspólnym śpiewaniu i modlitwie w namiocie głównym, w mniejszych namiotach odbywać się będą kameralne spotkania z artystami. Młodzi ludzie będą mogli z nimi porozmawiać, pomodlić się, ale też opowiedzieć im swoją historię – mówi ks. Godnarski.

Przystanek Jezus odbywa się równolegle do Pol’and’Rock Festival (wcześniej Przystanek Woodstock). Ks. Godnarski podkreśla, że młodzi przyjeżdżający na festiwal rockowy cenią sobie strefę, którą tworzy dla nich Przystanek Jezus. – Chętnie przychodzą do nas, by porozmawiać, wypowiedzieć swoje pytania, poznać nowych ludzi, pomodlić się, a także wypoczywać. Bardzo dobrze czują się w towarzystwie ewangelizatorów. To kapitalne momenty spotkań, wspólnego siedzenia na ziemi, rozmawiania w klimacie swoistego luzu. Nie ma żadnej 'spiny', nikt ich nie kontruje. Mogą powiedzieć, co im leży na sercu – mówi ks. Godnarski. - To swoiste towarzyszenie młodym w ich naturalnym środowisku, do czego zaprasza nas pp. Franciszek - dodaje.

- Oni spotykają się tu z Kościołem, który ich bardzo mocno pociąga i jest dla nich strawny. Niektórzy wręcz czekają na te spotkania i byliby zawiedzeni, gdyby Przystanek Jezus nie towarzyszył festiwalowi Pol’and’Rock Festival – zaznacza ks. Godnarski.

Na Przystanku Jezus ewangelizować będą także biskupi: Tadeusz Lityński, ordynariusz zielonogórsko-gorzowski, Edward Dajczak, ordynariusz diecezji koszalińsko-kołobrzeskiej, a także abp Grzegorz Ryś, metropolita łódzki.

Przystanek Jezus powstał w diecezji zielonogórsko-gorzowskiej w 1999 r. Jest to odpowiedź na potrzebę duszpasterskiej opieki nad młodzieżą zgromadzoną na Pol’and’Rock Festival (dawniej Przystanku Woodstock), który jest jednym z największych koncertów muzyki rockowej w Europie i gromadzi kilkaset tysięcy młodych. Co roku w Przystanku Jezus bierze udział kilkuset ewangelizatorów z Polski i z zagranicy.

Tagi:
ewangelizacja Przystanek Jezus

Zakończył się Przystanek Jezus

2018-08-05 18:31

Dawid Gospodarek / Kostrzyn (KAI)

W Kostrzynie nad Odrą zakończył się Przystanek Jezus. Prawie 600 ewangelizatorów dzieliło się swoim doświadczeniem wiary z uczestnikami Pol’And’Rock Festival.

www.przystanekjezus.pl

Pol’And’Rock Festival

Na festiwal Jerzego Owsiaka przyjechało, według szacunków jakie podał podczas konferencji prasowej, między 500 a 700 tys. osób. Impreza przyciąga bardzo różnych ludzi: wszelkie zawody, zainteresowania, o zróżnicowanej sytuacji materialnej i światopoglądach. Istotną kwestią jest fakt, że tu praktycznie nie ma wykluczonych – znajdziemy rodziny z nawet bardzo małymi dziećmi, młodych i starych, niepełnosprawnych (dla których przygotowano specjalny podest przed Dużą Sceną, specjalne słuchawki kostne umożliwiały niesłyszącym kontakt z muzyką, spotkania tłumaczono na język migowy, etc.), ludzi z wszelkimi problemami, uzależnionych czy bezdomnych. Podczas festiwalu uczestników czeka wiele atrakcji – koncerty, gry, spotkania ze znanymi ludźmi, panele dyskusyjne, warsztaty edukacyjne, etc.

Mieszkają na ogromnych polach namiotowych, często organizują wioski, w których gromadzą się osoby związane z danym regionem (np. wioska kaszubska „Kaszebstoock”), inspirujące się baśnią (wioska nawiązująca do opowieści z Narni, do której wchodzi się przez dużą szafę) czy podzielający pasje (np. motocykliści).

Nad bezpieczeństwem gości skutecznie czuwało m.in. blisko 1300 wolontariuszy Patrolu Medycznego i Pokojowego oraz 750 osób z tzw. Niebieskiego Patrolu. Poza tym 1541 policjantów (Policja również zajmowała się edukowaniem uczestników).

Uczestnicy są bardzo pozytywni i twórczy. Przejawia się to w kreatywnych strojach, nieschodzącym z twarzy uśmiechu, wymyślaniu przeróżnych gier i performensów. Biorą udział w akcjach charytatywnych oraz oddają krew – w tym roku 1348 dawców oddało 608 litrów krwi. W ciągu 13 lat, odkąd organizowana jest akcja, pobrano łącznie 9323 litrów krwi.

Ważnym miejscem jest Akademia Sztuk Przepięknych. Wiele organizacji i inicjatyw dzieli się swoją ofertą edukacyjną z uczestnikami festiwalu, organizowane są spotkania ze znanymi ludźmi kultury czy polityki. Jej gośćmi byli np. abp Józef Życiński, ks. Adam Boniecki, ks. Jan Kaczkowski. W tym roku Muzeum Polin przygotowało panel dyskusyjny poświęcony relacjom chrześcijańsko-żydowsko-muzułmańskim.

Przystanek Jezus

Zainicjowany przez bp. Edwarda Dajczaka Przystanek Jezus organizowany jest przez wspólnotę św. Tymoteusza z Gubina pod opieką ks. Artura Godnarskiego. Na XIX edycję Przystanku Jezus przyjechało prawie 600 ewangelizatorów z całej Polski i zza granicy: świeccy mężczyźni i kobiety, małżeństwa, księża, zakonnice i zakonnicy. Przygotowano dla nich pole namiotowe z bardzo dobrą infrastrukturą – prysznicami, toitoiami, kawiarenką, jadalnią. Teren Przystanku Jezus graniczy z polem Pol’and’Rock Festival, jest tuż przy Małej Scenie festiwalu Jerzego Owsiaka. Wydzierżawiono go od prywatnej osoby.

Najbardziej charakterystycznym znakiem jest duży drewniany krzyż. Centralnym miejscem jest ogromny namiot, w którym podest na czas Eucharystii zamienia się w prezbiterium. Mszom świętym przewodniczył abp Grzegorz Ryś, który przez pierwsze trzy dni głosił rekolekcje dla ewangelizatorów, a następnie bp Edward Dajczak, współinicjator Przystanku Jezus, który od samego początku związany jest z tą inicjatywą. Liturgia jest celebrowana w sposób bardzo uroczysty, a za muzykę odpowiada zespół „PJ Worship Team”, którym dyryguje Hubert Kowalski, od lat związany m.in. z Dominikańskim Ośrodkiem Liturgicznym.

Duży namiot Przystanku Jezus chętnie nawiedzany jest przez uczestników Pol’and’Rock nie tylko dlatego, że w te upalne dni pozwala schronić się w cieniu, ale organizatorzy przygotowali wiele atrakcji, m.in. spotkania dyskusyjne z biskupami, specjalistami różnych dziedzin (np. fizyki, socjologii czy historii), zespołami muzycznymi, możliwość wspólnego tańca i śpiewu, rozwojowe warsztaty psychologiczne, spotkania poświęcone zdrowiu. Nie zabrakło świadectw. Wieczorami można było obejrzeć dobry film.

W jednym z mniejszych namiotów śpiewano pieśni patriotyczne. Między pieśniami opowiadane były historyczne gawędy. Prym wiódł pan Bogumił Tomasiewicz, członek zakonu Rycerzy Jana Pawła II. Z Warszawy na kostrzyński festiwal przyjechał drugi raz. Za pierwszym razem na Woodstock ściągnęła go młodzież, której problemami i socjologicznymi zjawiskami się jako edukator interesuje. W tym roku jest na Przystanku Jezus. Od ostatniej wizyty zauważył znaczną poprawę w zachowaniu młodych: „Wydaje mi się, że kiedyś było więcej wulgarności, frywolności, dzikości, nawet rozwiązłości. W tym roku jestem bardzo zbudowany młodymi, poczynając od podróży pociągiem, gdzie spotkałem same pozytywne osoby, mimo że było trochę alkoholu. Naprawdę są to głęboko myślący, wrażliwi, ciekawi i niesamowicie przyjaźni ludzie, a wszyscy jechali właśnie na Pol’and’Rock”.

– Od dziecka śpiewam pieśni patriotyczne z różnych regionów Polski. Ostatnio byłem na pięknych spotkaniach z rekonstruktorami ułanów, gdzie śpiewaliśmy dużo unikalnych pieśni. A pieśń patriotyczna jest dla mnie ważna, bo uratowała mojemu tacie życie. Był przez sowietów wywieziony za Ural z całym 44-osobowym oddziałem. Tata stracił tam zdrowie. Przy aresztowaniu ważył ponad 110 kg, a po powrocie z Syberii około 45 kg. Zawsze opowiadał, że pieśni podnosiły go i jego kolegów, którzy przeżyli, na duchu. Znał pewnie ponad 1000 piosenek i na szczęście wymagał ode mnie, żebym się ich uczył. Oprócz taty przeżyło tylko dwóch mężczyzn.

Na Polu festiwalowym ewangelizatorzy pojawiają się w parach lub większych grupach i rozmawiają z napotkanymi ludźmi. Jak mówi Mateusz, który trzeci raz bierze udział w Przystanku Jezus, nie chodzi o to, żeby kogoś nawracać: „Każdy nad nawróceniem pracuje sam. My tu chcemy spotkać Jezusa w drugim człowieku i dzielić się z nim tym, jak wygląda nasze życie z Jezusem”.

Jezuita Paweł Kowalski powiedział, że dla niego ewangelizacja na festiwalu to tak naprawdę poszukiwanie Boga, który jest obecny w życiu każdego człowieka. „Wyszliśmy dziś z ludźmi z naszego duszpasterstwa akademickiego z Gdańska na pole i mieliśmy na kartonie napisane ‘darmowa modlitwa’. Prawie straciłem głos. Dużo było rozmów, modlitwy, ale zdarzały się też łzy i wzruszenie. Przyjechałem tu spotkać Boga i myślę, że to się wydarzyło” – relacjonował.

Ewangelizatorzy w różny sposób zachęcają do rozmów, na przykład, podobnie jak uczestnicy festiwalu, którzy przygotowują na kartonikach różne komunikaty („darmowe przytulanie”, „pocałuj mnie”, „zbieram na powrót”, etc.), mają hasła ewangelizacyjne lub prowokujące do dialogu.

Dużym zainteresowaniem cieszy się akcja „Darmowe mycie nóg”. Grupka ewangelizatorów, w tym klerycy i księża, w jednym z ruchliwszych miejsc festiwalu oferowali mycie nóg, przy okazji rozmawiając z chętnymi. „Rozmawiam o symbolice tego gestu, opowiadam co to dla mnie znaczy. To przede wszystkim dla mnie jest autoformacyjne, bo uklęknąć przy niesamowicie brudnych nogach bardzo różnych osób nie było łatwe” – podzielił się jeden z kleryków. Marek, uczestnik festiwalu, który czekał w kolejce do umycia nóg, powiedział: „To nie jest częsty widok, że facet w sutannie klęczy i myje nogi. Ciekawa akcja i przydatna, bo tu jest tyle kurzu albo błota, że każdy ma brudne nogi”.

Mikołaj przyjechał na Pol’and’Rock Festival aż z Białegostoku, jest tu już szósty raz. Studiuje prawo w Warszawie, jest harcerzem, 12 lat był ministrantem. „Raczej nie lubię rozmawiać z ludźmi z Przystanku Jezus, bo oni ciągle mówią tylko, że Bóg mnie kocha, a ja lubię podyskutować na argumenty. W tym roku wreszcie mają dla mnie coś ciekawego w ofercie, mianowicie te patriotyczne wątki i śpiewanie pieśni”. Wspomina, że dla niego najlepszy był Przystanek Jezus w roku 2016, kiedy to z racji skupienia wszystkich inicjatyw ewangelizacyjnych na Światowych Dniach Młodzieży, odbywał się w skromniejszej i innej formie – po prostu ok. 60 ewangelizatorów rozbiło się na polu razem z woodstockowiczami. „Wtedy czułem, że rzeczywiście jesteśmy razem, równi, korzystamy z tego samego toitoia. Może przypadek, ale w tamtym roku rzeczywiście gadałem całe godziny z ‘jezusami’, i to pulsowało we mnie cały rok” – opowiadał.

Ukrainiec Dima przyjechał do Kostrzyna razem z krysznaitami, którzy od lat na Pol’and’Rock Festival organizują Pokojową Wioskę Kryszny. „Dla mnie zawsze fascynujące jest spotkanie z Przystankiem Jezus. Czasem przychodzą do naszego namiotu zadać jakieś pytania, czasem udaje się rozmawiać. Takie rozmowy są zawsze bardzo ubogacające. Ja inaczej wierzę w Jezusa, ale coraz bardziej go kocham i chcę uwielbiać Boga tak jak On” – powiedział wyznawca Kryszny.

Relacje Przystanku Jezus i Pol’and’Rock Festival wydają się bardzo dobre. W rozmowie z KAI Krzysztof Dobies, rzecznik Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy powiedział: „Rok temu Jurek Owsiak otwierał scenę Przystanku Jezus, było to bardzo miłe. Jesteśmy w kontakcie, odwiedzamy też przystankowy namiot, nasze służby również są otwarte na współpracę. To bardzo ważne, że potrafimy razem robić dobre rzeczy”. Rzecznik Przystanku Jezus, ks. Mateusz Buczma, nazywa relacje życzliwą autonomią, ciesząc się, że są przestrzenie, w których obie inicjatywy mogą podejmować współpracę.

Co kontakt z Pol’and’Rock Festival mówi o Kościele?

Warto przyjrzeć się temu, jak funkcjonuje Przystanek Jezus i wyciągnąć wnioski dla osobistego, wspólnotowego czy parafialnego zaangażowania w ewangelizację. Na Pol’and’Rock Festival panują bardzo specyficzne warunki. Trzeba przebić się przez inne oferty podczas wydarzenia, by wśród hałasu i kurzu lub błota rozmawiać o kwestiach najważniejszych. Jakie informacje zwrotne dla Kościoła w Polsce można uzyskać dzięki kontaktom z uczestnikami największego w Polsce festiwalu?

Z moich oraz kilku uczestników Przystanku Jezus obserwacji wynika, że w poprzednich edycjach wśród uczestników Przystanku Woodstock częściej dało się dostrzec przejawy płytkiego antyklerykalizmu, a nawet agresji (chociaż i tak były to bardzo rzadkie przypadki). W rozmowie trzeba było przebić się przez uprzedzenia, hasła o pedofilii i finansach Kościoła. Potem takie wątki również się pojawiały, ale większą wagę miał przykład i charyzma osób takich jak papież Franciszek, ks. Kaczkowski czy s. Chmielewska. W tym roku dużo niepokoju i niezrozumienia wśród uczestników Pol’and’Rock Festival budzi polityczne zaangażowanie Kościoła w Polsce i jego relacje z władzą.

Jak ewangelizować? Często, gdy rozmawia się z osobami będącymi na obrzeżach Kościoła czy z nim niezwiązanymi, mówią, że nie są zainteresowani katolicką etyką. Być może to, że pierwszym skojarzeniem nie jest Jezus i relacja z Bogiem, wynika ze złej komunikacji w Kościele. Bardzo dużo uwagi poświęca się umoralnianiu, tymczasem, jak zaznaczył abp Ryś na Przystanku Jezus, rozmowy o wierze nigdy nie zaczyna się od moralności, która jest dopiero konsekwencją relacji z Bogiem. Abp Ryś zwrócił też uwagę na wolność – i doświadczaną przez osobę dzielącą się wiarą i tę, którą trzeba dać każdemu, z kim rozmawiamy: “Chcemy kierować ludźmi. Myślimy, że to, kim jestem, daje nam prawo do rządzenia innymi, przewodzenia im. A chodzi o to, że masz drugiego podprowadzić do wolności – żeby był na tyle wolny, by potrafił oddać siebie drugiemu, by posiadał swoje życie. (…) A funkcją Kościoła jest razem z Jezusem rodzić ludzi do wolności, bo „ku wolności wyswobodził nas Chrystus”.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Pan Bóg chce od nas czegoś więcej! O spotkaniach przygotowujących do bierzmowania

2019-02-17 16:44

Joanna Folfasińska/Archidiecezja Krakowska

W podkrakowskiej Skawinie, w parafii Świętych Apostołów Szymona i Judy Tadeusza, kilka lat temu zmieniono formę przygotowania do Sakramentu Bierzmowania. Głównym celem tego nowatorskiego pomysłu jest nawiązanie osobistej relacji z Jezusem i doświadczenie Żywego Kościoła.

Joanna Adamik/Archidiecezja Krakowska

– O przygotowaniu do bierzmowania myślałam przez wiele lat. Może niekoniecznie pragnęłam pisać program, ale myślałam o sposobie, który stanie się atrakcyjny dla młodzieży. Uczyłam w gimnazjum, gdzie uczniowie nieustannie skarżyli się na to, ile mają zadań do wykonania i jak rygorystycznie egzekwuje się od nich ich wykonanie. Dostrzegałam, że w żaden sposób nie buduje to ich wiary. Rozmawiałam z katechetami, którzy narzekali na młodzież, na ich podejście, brak zaangażowania, a czasami wręcz pogaństwo. Moje doświadczenia były z kolei takie, że w tych gimnazjalistach jest bardzo dużo dobra, radości chęci do pracy. Tylko nasze propozycje są bardzo nieatrakcyjne. Pomyślałam wtedy: jestem za to odpowiedzialna! Nie mogę bezradnie patrzeć jak wszyscy się męczą i tracą szansę na coś niezwykłego. Pan Bóg chce od nas czegoś więcej niż biadolenie! – mówi Elżbieta Szymańska, nauczyciel religii i członek Rady Katechetycznej, jedna z pomysłodawczyń nowego sposobu przygotowywania młodzieży do sakramentu dojrzałości wiary.

– To oddolna reforma, wynikająca z doświadczeń katechetycznych. Zaczęło się od rozmów z katechetami z mojego rejonu. Na spotkaniach podsumowujących roczną pracę, zawsze wypływał temat bierzmowania. Wszyscy narzekali na formę spotkań, słabe zainteresowanie młodzieży i byli ogólnie zniechęceni. – wyjaśnia ks. Andrzej Wciślak, wizytator katechetyczny, inicjator zmian.

– Kolejnym bardzo ważnym problemem, który widziałam na katechezie, był zły obraz Kościoła, a także brak więzi ze wspólnotą i parafią. – dodaje Elżbieta.

W nowej formule spotkania do bierzmowana rozłożono na trzy lata. W pierwszym roku gimnazjaliści spotykają się z Żywym Słowem, w drugim zgłębiają Sakramenty, a w trzecim – dotykają tajemnicy Żywego Kościoła.

– W związku z reformą edukacji, w spotkaniach do bierzmowania uczestniczą teraz uczniowie 7 i 8 klasy szkoły podstawowej. Dzień, w którym wszystko się rozpoczyna jest liturgicznym wspomnieniem św. Stanisława Kostki, patrona dzieci i młodzieży. Głoszę wtedy dla nich konferencję, które rok po roku skupiały się na trzech zagadnieniach: Serce Jezusowe, Eucharystia i Kościół. – wyjaśnia wizytator i tłumaczy, że chciał, aby spotkania z młodzieżą miały charakter dialogu i nie przypominały lekcji religii ze szkoły.

– Czymś innym jest katecheza w szkole, czymś innym przy parafii. Gromadzimy się nie tylko w grupach, ale też w Kościele, gdzie mamy celebracje i spotkania ze świadkami wiary.

– Forma, którą wypracowaliśmy w Skawinie jest wypadkową ścierania się wielu poglądów, sposobów i różnych praktyk podejmowanych dotychczas w duszpasterstwie. – precyzuje Elżbieta. – Jednego byliśmy pewni – musimy odejść od formy wykładu, który kończy się egzaminem oraz od „zaliczania” praktyk religijnych. Postawiliśmy na doświadczenie wiary we wspólnocie małej i stałej grupy oraz nawiązanie osobistej relacji z Bogiem. Zaczynamy od ewangelizacji, idziemy przez praktykę osobistej modlitwy, czytania Słowa Bożego, szczerego i pobożnego przyjmowania sakramentów świętych aż do spotkania z żywym Kościołem przez świadectwa osób wierzących różnych stanów.

Skawińskie spotkania prowadzą księża, katecheci i ludzie świeccy – studenci, osoby pracujące, rodzice.

– Chcę dzielić się z nimi tym, co we mnie jest najlepsze i co uważam za swój skarb – moją wiarą. – mówi Jakub, ojciec trójki małych dzieci, jeden z przygotowujących młodzież do bierzmowania. – Doskonale pamiętam jeszcze siebie z tamtego okresu: energia, burza hormonów i próba znalezienia swojego miejsca w świecie. W moim domu do kościoła chodziło się ze względu na tradycję. Jezusa poznałem tak naprawdę dopiero wtedy, kiedy zrobiłem krok do przodu i wstąpiłem do Grupy Apostolskiej. Każdemu przydałaby się wspólnota, bo wtedy łatwiej jest odkryć Boga.

– Nawróciłem się dwa lata temu – przyznaje Oskar, uczeń III klasy gimnazjum i uczestnik skawińskich spotkań do bierzmowania – Pojechałem na harcerski Kurs Alpha i byłem przekonany, że będzie on dotyczył wojskowości. Sam się zdziwiłem, dlaczego przyszedłem na drugie spotkanie, potem na trzecie i jakoś tak się potoczyło, że zostałem do końca. Wokół mnie są teraz ludzie, którzy mówią i pokazują mi, dlaczego warto trwać przy Bogu. Wiara na pierwszy rzut oka to zasady i paragrafy. Początkowo to nie zachęca, ale ostatecznie się opłaca. Nie nabrałem jeszcze pełnego zaufania, nadal się staram, ale stare życie kusi. Upadam i podnoszę się. Wiem, że jest to możliwe tylko dzięki łasce. Gdybym polegał tylko na sobie, to po tygodniu byłoby po mnie. – dodaje z uśmiechem.

Oskar wybrał już swojego Patrona. Będzie nim św. Maksymilian Kolbe.

– Nie żył tak dawno, jak np. św. Franciszek i bardzo dużo zrobił! Sam jeden zaprojektował gazetę, wydawał ją, założył klasztor. Zbierało się wokół niego wielu ludzi, a on nawet się o to nie starał! Był niesamowity!

Na zakończenie rozmowy, Oskar przyznaje, że bierzmowanie będzie dla niego doświadczeniem dojrzałości wiary, a Duch Święty to Ruah, tchnienie, działanie i życie.

Sakrament Bierzmowania przyjmuje się tylko raz. Nie ma natomiast jednej drogi i ściśle określonego sposobu, który narzuca konkretne przygotowanie się do niego.

– Doświadczamy współcześnie zjawisk, które bardzo wpływają na życie duchowe. Wielu młodych w XXI w. czuje się samotnie przez całkowity zanik relacji rówieśniczych i rodzinnych. Fakt ten sprawia, że Kościół jako wspólnota staje się zbyt trudnym doświadczeniem, dlatego młodzi często nie rozumieją i odrzucają go. Mają również duże trudności z doświadczeniem świętości czy łaski sakramentów. Chcemy to zmienić i pokazać im Żywy Kościół! – oświadcza Elżbieta.

– Do tego sakramentu trzeba wiary! Trzeba również zastanowić się, po co on jest i odkryć, że bierzmowanie jest kontynuacją chrztu świętego. Bierzmo to przecież poprzeczka, belka, która utrzymuje konstrukcję domu. Zgłębiajmy naszą wiarę i budujmy duchowy dom na chwałę Pana! – zachęca ks. Andrzej.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Tę wspólnotę miał na myśli papież, gdy mówił o wykorzystywaniu zakonnic

2019-02-18 20:52

pb (KAI/freres-saint-jean.org/VaticanNews), st / Lyon

W czasie lotu z Abu Zabi do Rzymu 5 lutego papież Franciszek odpowiedział na pytanie o wykorzystywanie seksualne zakonnic przez niektórych duchownych. Przyznał, że takie zjawisko istnieje i że „z tego powodu paru księży zostało usuniętych” z kapłaństwa, a nawet rozwiązano pewne żeńskie zgromadzenie zakonne.

wikipedia.com
O. Marie-Dominique Philippe, 2005 r.

Dyrektor ad interim Biura Prasowego Stolicy Apostolskiej Alessandro Gisotti wyjaśnił później, że papież miał na myśli francuski Instytut Sióstr św. Jana i św. Dominika, wywodzący się spośród byłych członkiń żeńskiej gałęzi kontemplacyjnej Wspólnoty św. Jana. Jej założyciel, o. Marie-Dominique Philippe już po swej śmierci w 2006 r. został oskarżony o zachowania sprzeczne z czystością, jakich miał się dopuścić wobec sióstr. Poinformował o tym - „z własnej inicjatywy” - w 2013 r. ówczesny przeor generalny Braci św. Jana.

Założyciel

Marie-Dominique Philippe urodził się w 1912 r. w Cysoing na północy Francji jako ósme z dwanaściorga dzieci, z których siedmioro wybrało życie zakonne (w tym znany w Polsce o. Thomas Philippe OP, współzałożyciel wspólnot Arki). W 1930 r. wstąpił do zakonu dominikanów, a w 1936 r. przyjął święcenia kapłańskie. W latach 1939-45 i 1951-62 wykładał filozofię i teologię w Le Saulchoir (znanym dominikańskim domu studiów prowincji paryskiej), zaś w latach 1945-82 na uniwersytecie we Fryburgu Szwajcarskim.

Wokół o. Philippe skupiła się grupa studentów pragnących jedności między nauczanymi prawdami i osobistym życiem nauczającego. 8 grudnia 1975 r. w cysterskim opactwie Lérins we Francji, w trakcie głoszonych przez niego rekolekcji, zawiązała się wspólnota braci. Reguła wspólnoty, której patronowała francuska mistyczka Marta Robin, została oparta na Ewangelii św. Jana.

O. Philippe był cenionym rekolekcjonistą dla księży i osób konsekrowanych. W domu Marty Robin przez 17 lat prowadził także rekolekcje dla członków powołanych przez nią Ognisk Miłości. W 1981 r. Wspólnota św. Jana osiadła w Burgundii. Po roku powstało zgromadzenie sióstr kontemplacyjnych, dwa lata później zgromadzenie sióstr apostolskich. Dziś około 550 braci oraz 300 sióstr kontemplacyjnych i apostolskich żyje w kilkudziesięciu domach zakonnych na całym świecie.

Cechą charakterystyczną Wspólnoty jest poszukiwanie prawdy poprzez studiowanie filozofii i teologii. Szczególne miejsce zajmują tu myśl św. Tomasza z Akwinu i metafizyka. Wspólnota nie ma ukierunkowanego charyzmatu apostolskiego - pragnie służyć Kościołowi modlitwą i poszukiwaniem prawdy, a dzieła apostolskie podejmuje w zależności od lokalnych potrzeb. Np. we Francji bracia i siostry pracują wśród narkomanów, w Wilnie zajmują się formacją w diecezjalnym seminarium duchownym, a w Bukareszcie organizują opiekę nad tzw. dziećmi ulicy.

Wokół zgromadzeń skupiają się też świeccy sympatycy duchowości św. Jana: oblaci, którzy przyrzekają żyć zgodnie z radami ewangelicznymi: ubóstwem, czystością i posłuszeństwem na tyle, na ile stan i obowiązki im pozwolą - inaczej wygląda życie małżonków, ludzi wolnych, czy osób w podeszłym wieku. Wraz z braćmi i siostrami tworzą oni Rodzinę św. Jana.

Kryzysy

Do pierwszego kryzysu doszło w męskiej gałęzi Wspólnoty. Pojawiały się zarzuty o presję psychologiczną, zrywanie więzi z rodziną, brak opieki medycznej, metody formacyjne właściwe sektom, co przełożeni kategorycznie odrzucali. Jednak w 2000 r. bp Raymond Séguy, ówczesny ordynariusz Autun, pod którego władzą znajdował się instytut, wyraził zaniepokojenie zmęczeniem fizycznym i moralnym braci, wyczerpaniem, zachowaniami sprzecznymi z życiem chrześcijańskim i religijnym. Skłoniło to Stolicę Apostolską do mianowania trzech asystentów, którzy mieli doradzać i pomagać w kierowaniu Wspólnotą.

W 2009 r. doszło do kryzysu w żeńskiej gałęzi kontemplacyjnej Wspólnoty. Według samych sióstr, problemy dotyczyły zarządzania oraz różnic poglądów na temat powołania, co zakłócało ich jedność. Z tego powodu kard. Philippe Barbarin z Lyonu, któremu siostry podlegały, zwolnił z funkcji przeoryszy generalnej s. Alix Parmentier, która współpracowała z o. Philippe przy zakładaniu instytutu sióstr kontemplacyjnych i od 1982 r. nim kierowała. Po uzgodnieniu z watykańską Kongregacją ds. Instytutów Życia Konsekrowanego i Stowarzyszeń Życia Apostolskiego kard. Barbarin mianował nową przełożoną generalną. Decyzji tych nie zaakceptowała jednak część (ponad 30) sióstr, które postanowiły opuścić zgromadzenie.

W związku z tym kongregacja mianowała komisarza, którego władza jest taka jak przełożonej generalnej. Został nim bp Jean Bonfils z Nicei, którego zadaniem było przywrócenie zgromadzeniu jedności. Kongregacja nakazała też, aby cztery siostry z dawnej rady generalnej, w tym s. Alix, nie wywierały wpływu na resztę zgromadzenia.

Zdaniem bp. Bonfilsa, zgromadzenie sióstr kontemplacyjnych św. Jana przeżywało kryzys wzrostu, co jest typowe dla każdego zakonu, który po okresie fundacji musi przejść do fazy instytucjonalizacji. Tłumaczył, że s. Alix jest już w wieku, w którym powinna ustąpić ze stanowiska, tym bardziej, że Kodeks Prawa Kanonicznego przewiduje, że przełożeni nie powinni zbyt długo rządzić bez przerwy. Hierarcha podkreślał, że siostry powinny też uzgodnić między sobą, jaki jest charyzmat ich instytutu. Konieczne jest odnalezienie równowagi między czasem poświęcanym na modlitwę, studia biblijne i teologiczne, samotność, życie liturgiczne, wspólnotowe, pracę ręczną czy odpoczynek. Wspólnota św. Jana należała do najbardziej dynamicznie rozwijających się nowych gałęzi życia zakonnego. Wielokrotnie jednak rodzice młodych sióstr, czy też byłe zakonnice, które opuściły zgromadzenie, wskazywały na trudności: nadmierne obciążanie pracą najmłodszych sióstr czy problemy związane ze zdrowiem fizycznym i psychicznym.

W 2011 r. nowym komisarzem został bp Henri Brincard z Puy-en-Velay. Rok później siostry, które opuściły zgromadzenie, założyły w Kordowie w Hiszpanii Instytut Sióstr św. Jana i św. Dominika. Dołączyło do nich 70 nowicjuszek z dotychczasowej żeńskiej gałęzi kontemplacyjnej. Jednak w styczniu 2013 r. papież Benedykt XVI rozwiązał instytut. W 2014 r., w porozumieniu ze Stolicą Apostolską, bp Brincard zaproponował siostrom, które opuściły Wspólnotę św. Jana, by stworzyły stowarzyszenie wiernych, które w przyszłości stanie się wspólnotą zakonną, pod warunkiem wykluczenia z niego wspomnianych wcześniej czterech sióstr z rady generalnej. W sierpniu 2014 r. powstała w diecezji San Sebastian wspólnota Maria Stella Matutina (Maryi Gwiazdy Zarannej). W lutym 2016 r. zmarła s. Alix Parmentier.

Zarzuty

W międzyczasie, w 2013 r. przeor generalny o. Thomas Joachim poinformował swych współbraci o istnieniu świadectw nt. uchybień w dziedzinie czystości w życiu założyciela Wspólnoty. O. Marie-Dominique Philippe miał się ich dopuścić wobec kobiet, których był kierownikiem duchowym.

List do wszystkich braci Wspólnoty powstał w wyniku kapituły generalnej, jaka odbyła się w dniach 9-29 kwietnia 2013 r. Przyznając, że postać założyciela była dotychczas poddawana „pewnej idealizacji”, o. Joachim ujawnił, że podczas kapituły wspomniał o „świadectwach zgodnych i wiarygodnych w oczach tych, którzy mieli do nich dostęp (władz kościelnych i naszego zgromadzenia, w tym mnie), mówiących, że o. Philippe czasem podejmował działania sprzeczne z czystością wobec dorosłych kobiet, którym towarzyszył”. Według rzecznika Wspólnoty, br. Renaud-Marie, sprawa dotyczyła od pięciu do dziesięciu przypadków, wśród których nie było jednak stosunku płciowego.

O. Joachim dodał, że o. Philippe pozostaje założycielem Wspólnot i przyznał, że sam wiele mu zawdzięcza, w tym formację filozoficzną i teologiczną. „Moja wdzięczność pozostaje nienaruszona. Umiejmy wszyscy zachować tę wdzięczność za to, co otrzymaliśmy od niego, bardziej uświadamiając sobie charyzmat, którego był narzędziem, i czuwajmy nad swoim życiem, aby się bardziej uświęcać” - napisał przeor.

Wyjaśnienie

Po wypowiedzi papieża Franciszka i sprecyzowaniu jej przez Gisottiego, przeor generalny braci oraz przeorysze generalne sióstr kontemplacyjnych i sióstr apostolskich ogłosili 7 lutego br. w internecie list, w którym wyrazili głębokie współczucie „kobietom, które wielkodusznie ofiarując swe życie Bogu, stały się ofiarami” nadużyć, a także zapewniając o zaangażowaniu w walkę z nadużyciami „w komunii z papieżem Franciszkiem”.

- Rodzina św. Jana potępia nadużycia seksualne i nadużycia władzy swego założyciela, stwierdzone na podstawie zgodnych świadectw. Wśród kobiet-ofiar tych nadużyć znajdowały się siostry. Zgodne świadectwa sióstr i byłych sióstr mówią także o nadużyciach popełnionych w przeszłości przez braci. Zostały już na nich nałożone sankcje, a w [kolejnych] przypadkach trwają procedury. Władze Braci św. Jana są zdecydowane, by każdy przypadek nadużyć był potraktowany zgodnie z wytycznymi Kościoła katolickiego i prawa cywilnego - zapewnili przełożeni Wspólnoty.

Podkreślili, że od kilku lat bracia podejmują liczne działania, mające na celu zapobieganie sytuacjom nadużyć i zajmowanie się nimi: ulepszenie rozeznawania powołaniowego, formowanie dojrzałości uczuciowej braci, wprowadzenie procedur (zatwierdzonych przez Stolicę Apostolską), obejmujących m.in. przekazywanie informacji organom sądowym, stworzenie komisji (w skład której weszli także świeccy), mającej badać świadectwa, zeznania i skargi dotyczące nadużyć.

Ponadto 80 sióstr, z których obecnie składa się żeńska gałąź kontemplacyjna, podporządkowało się decyzjom władz kościelnych podjętym w 2009 r. i wprowadziło wówczas żądane reformy, „dotyczące zarządzania i wpływu”. - Siostry św. Jana nigdy nie zostały rozwiązane - zaznaczyli przełożeni. Natomiast w 2014 r. papież Franciszek ostatecznie wykluczył z życia zakonnego „cztery byłe odpowiedzialne, które sprzeciwiały się decyzjom podjętym przez władze kościelne i promowały rozłam”. Zarówno siostry, jak i bracia św. Jana od kilku lat „podejmują pracę nad odbudową [Wspólnoty] i naprawą tego, co powinno być poprawione, w pełnej współpracy z Rzymem i z pomocą podmiotów zewnętrznych”.

Osoby, które były ofiarami nadużyć ze strony członków Rodziny św. Jana mogą pisać do Komisji SOS Nadużycia, powołanej przez Wspólnotę, na adres: sos.abus@stjean.com lub na adres otwarty przez Konferencję Biskupów Francji: paroledevictimes@cef.fr.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem