Reklama

Reduta Niepokalanej w Częstochowie

2018-07-08 15:25

Beata Pieczykura

Mariusz Książek

W niedzielę 8 lipca w al. Henryka Sienkiewicza (między parkami jasnogórskimi, bliżej al. NMP) w Częstochowie od godz. 12 odbywa się Reduta Niepokalanej, czyli Różaniec pokutny za publiczną promocję grzechu homoseksualizmu. Potrwa ona do późnych godzin popołudniowych, bowiem to zgromadzenie jest zgłoszone w Urzędzie Miasta do godz. 21.30.

W tym czasie do nieba płynie modlitwa za siostry i braćmi, którzy pogubili się i chcą narzucić swe moralizatorskie wartości społeczeństwu. Stąd więc mówimy: Stop aborcji, rodzina jest naszą siłą, a Jasna Góra jest naszą świętością. Intencjami modlitwy w tym symbolicznym miejscu, u stóp Jasnej Góry, jest przebłaganie za grzech sodomski na terytorium Polski, prośba o nawrócenie homoseksualistów i osób utwierdzających ich w grzechu. Organizatorzy podkreślają, że „istnieją środowiska, które domagając się dla siebie nieograniczonej tolerancji, nie mają tej tolerancji dla nikogo innego, bez zahamowań depczą tradycyjne wartości i obrażają uczucia religijne, a reakcje na swoje prymitywne zachowania obrzucają hasłami w stylu totalitarnym”. Dlatego – jak czytamy w zaproszeniu do modlitwy – „te środowiska sięgają coraz dalej, po coraz to więcej, z coraz większą bezczelnością i zuchwałością. Ubliżają nam, powołując się na demokrację, dążąc jednocześnie do narzucenia nam swojej dyktatury. Tym razem pokusili się o zadeptanie jednego z naszych najświętszych miejsc, dlatego odpowiedź musi być stanowcza.

Mariusz Książek

– Zbieramy się tu w celu obrony wartości chrześcijańskich, czyli rodziny rozumianej jako wspólnota złożona z kobiety, mężczyzny i dzieci, o których moralność i czystość dba rodzina. Bronimy wartości wiary, naszej religii, moralności, dzieci, która jest zagrożona przez paradę rozwiązłości, bo to nie jest parada równości; tzw. Marsz Równości chce obalić wartości moralne, etyczne, religijne. Dlatego Reduta Niepokalana ma miejsce w Częstochowie, w duchowym centrum kraju, blisko Jasnej Góry, u tronu Niepokalanej – mówi Monika Deska, wolontariusz Pro Prawo do życia #zatrzymaj aborcję.

Reklama

Organizatorem Reduty Niepokalanej jest Fundacja Pro - Prawo do życia, natomiast współorganizatorami: Obóz Narodowo-Radykalny, Częstochowa w obronie tradycyjnych wartości rodziny, Prawica Rzeczypospolitej, Stowarzyszenie Rodzin Katolickich Archidiecezji Częstochowskiej. Ma ona miejsce w dniu, w którym środowiska lewicowe przeprowadziły tzw. Marsz Równości, oraz odbywa się doroczna 27. już Pielgrzymka Rodziny Radia Maryja.

Tagi:
modlitwa

Rozbicie Kościoła jest niesprawiedliwością

2019-01-18 17:30

vaticannews / Watykan (KAI)

Dziś rozpoczyna się Tydzień Modlitw o Jedność Chrześcijan. Wieczorem w Bazylice św. Pawła za Murami Papież będzie przewodniczył nieszporom z udziałem przedstawicieli innych wyznań chrześcijańskich. To ekumeniczne spotkanie odbywało się zazwyczaj na zakończenie tego tygodnia modlitw. W tym roku jest to jednak niemożliwe, ponieważ za tydzień Franciszek będzie w Panamie. Dlatego nieszpory przełożono na dzisiaj.

Halfpoint/fotolia.com

W tym roku Tydzień Modlitw o Jedność Chrześcijan odbywa się pod hasłem: „Dąż do sprawiedliwości”. Zaproponowali je wyznawcy Chrystusa z Indonezji. Jest to kraj o większości muzułmańskiej. Chrześcijanie różnych wyznań stanowią 10 proc. 265-milionowego społeczeństwa.

Komentując to hasło kard. Kurt Koch przypomina, że rozbicie Kościoła jest aktem niesprawiedliwości. Jest sprzeczny z wolą Boga, szkodzi uczniom Chrystusa i wiarygodności ich ewangelizacyjnej misji. Widać to między innymi podczas Eucharystii, kiedy uświadamiamy sobie, że choć jesteśmy braćmi i siostrami, nie możemy spożywać z tego samego stołu. Stąd odbudowa widzialnej jedności Kościoła jawi się jako podstawowy wymóg sprawiedliwości – zauważa przewodniczący Papieskiej Rady dla Popierania Jedności Chrześcijan.

Jego zdaniem bardzo trudno jest dziś o jednoznaczny bilans ruchu ekumenicznego. Trudno orzec, czy dziś jesteśmy bliżej jedności niż przed rokiem. Pozytywnym i po części niezależnym od nas bodźcem do jedności jest ekumenizm krwi.

"80 proc. ludzi prześladowanych na świecie ze względu na swą wiarę to chrześcijanie. Dziś więcej jest prześladowanych niż w pierwszych wiekach chrześcijaństwa. I cierpimy prześladowania bez względu na to, czy jesteśmy katolikami, prawosławnymi, anglikanami czy metodystami. Jesteśmy prześladowani, bo jesteśmy chrześcijanami – powiedział Radiu Watykańskiemu kard. Koch. – Krew tak wielu współczesnych męczenników nie dzieli, lecz jednoczy chrześcijan. W starożytnym Kościele mawiano, że krew męczenników jest zasiewem nowych chrześcijan. Dziś, jestem o tym przekonany, możemy powiedzieć, że krew wszystkich męczenników, tak licznych, będzie zasiewem jedności Ciała Chrystusa".

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Duszpasterska wizyta, duszpasterska szansa

Agnieszka Dziarmaga
Edycja kielecka 3/2004

Graziako/Niedziela
Kapłan podąża z wizytą kolędową

Gdy ksiądz chodzi po kolędzie, w pogotowiu jest cały blok albo cała ulica. Kobiety zwalniają się z pracy, aby na czas przygotować stół przykryty obrusem, kropidło, naczynie z wodą święconą, pasyjkę i świece. Dzieciaki na gwałt uzupełniają zeszyty do religii albo gwarem wypełniają klatki schodowe, by co chwilę meldować pod „którym ksiądz jest numerem”. W blokach, w wielkich parafiach wizyta trwa krótko, najwyżej kilka minut. Jedni nie kryją irytacji: Na co komu taka kolęda? Czy coś z niej wynika? Inni bronią księży: przecież parafia liczy 15 tys. osób - musi wystarczyć krótka modlitwa i wymiana kilku zdań. Tak czy owak, nie milkną dyskusje wokół celowości kolędy.

Skąd się wzięła

O chodzących po kolędzie księżach pisał już Mikołaj Rej wkładając w usta wójta krytykę plebana: „... potym bieży po kolędzie / w każdym kącie dzwonić będzie / Więc woła Illuminare / a ty chłopku musisz dare...”. Skąd się jednak wziął zwyczaj duszpasterskich wizyt, trudno ustalić.
W starożytnym Rzymie odwiedzano się w styczniowe kalendy (callandae), zaczynające nowy rok. Wiadomo także, że wyraz „kolęda”, który do Polski dotarł za pośrednictwem Czechów, oznaczał pierwotnie pieśń noworoczną, śpiewaną podczas odwiedzania z tej okazji wiejskich gospodarzy.
Kościół zaadaptował te ludowe zwyczaje, łącząc je z błogosławieństwem domów w uroczystość Trzech Króli. A że nie dałoby się tego dnia odwiedzić wszystkich, wizyta rozłożyła się na czas poświąteczny.
Niemiecka i polska tradycja każe z okazji Trzech Króli napisać poświęconą kredą na drzwiach domów „K+M+B” (lub „C+M+B”) i datę roczną. Litery nie tyle są, jak zazwyczaj się uważa, skrótem od tradycyjnych imion Trzech Króli, lecz od łacińskiego Christus mansionem benedicat (lub polskiego: Chrystus Mieszkanie Błogosławi).
Dziś wizyta duszpasterska to nie tylko błogosławieństwo, ale może przede wszystkim spotkanie duszpasterza z parafianami. Przygotowanie do takiej wizyty powinno przebiegać w dwóch wymiarach: duchowym i zewnętrznym przygotowaniu domu.

... i jak przebiega?

Odwiedziny duszpasterskie mają charakter domowej liturgii. Rozpoczynają się od obrzędu błogosławieństwa rodzin (w czterech wersjach) ze wspólną modlitwą i ewentualnie rozważaniem Słowa Bożego. Niekiedy wizyta rozpoczyna się od zaintonowania kolędy, którą wraz z domownikami (i czasami ministrantami) śpiewa kapłan. Witając się słowami „pokój temu domowi” życzy, aby stale był w tym domu obecny Chrystus, który przychodząc na świat przyniósł ludziom pokój. Po tym pozdrowieniu następuje modlitwa o błogosławieństwo Boże dla całej rodziny i obrzęd błogosławieństwa mieszkania z pokropieniem wszystkich obecnych wodą święconą.
Podczas wizyty powinien być czas na rozmowę duszpasterza z wiernymi, przedstawienie księdzu rodzinnych radości i problemów; jest możność zademonstrowania osiągnięć szkolnych pociech, czy też ich udziału w parafialnych ruchach.
Dziś jednak często dominuje pesymizm. Biedniejemy, wielu traci pracę i stać ich na skromną lub żadną ofiarę. Wstydzimy się tego, bo przecież chcemy złożyć jakiś datek na potrzeby najbliższej nam wspólnoty. Zatem „ ile dać?”, staje się często przedmiotem długich dysput i przysłania zupełnie inne możliwości, jakie stwarzają odwiedziny księdza w naszym domu.
Na ogół nie wiemy też, dlaczego i po co duszpasterze zapisują coś w swoich kartotekach. Czyżby spisywali wysokości ofiar, albo liczyli „pogłowie”? Tymczasem księża tłumaczą, że informacje zebrane podczas kolędy pozwalają na rozeznanie potrzeb danej rodziny, uregulowanie jej spraw dotyczących życia sakramentalnego (np. stwierdzenie pożycia w związku niesakramentalnym).
- Dokładne przestudiowanie kartotek przed kolędą było dla mnie zawsze bardzo cenną sugestią - wyjaśnia ks. Dariusz Gącik, notariusz Kurii diecezjalnej w Kielcach. - Wynikało z nich np., że ktoś z rodziny jest poważnie chory, że jest w niej problem alkoholowy albo, że ludzie żyją bez ślubu. Znając te fakty mogłem odpowiednio przygotować się do rozmowy. I zdarza się, że wizycie duszpasterskiej towarzyszą naprawdę budujące doświadczenia - jej owocem jest np. chrzest dziecka, przystąpienie do sakramentu pokuty po długim okresie przerwy, zawarcie zawiązku małżeńskiego, albo skierowanie do rodziny konkretnej pomocy materialnej. Ogólnie - „powrót do praktyki wiary”, jak mówią księża.
Niekiedy, z myślą o swych następcach, szczególnie w miejskich parafiach, duszpasterze przekazują sobie uwagi zabawne i nietypowe, np. gdzie można liczyć na posiłek. Chociaż, co do posiłku, to w miastach brakuje zupełnie nań czasu - chyba że jest to naprawdę ostatnie mieszkanie w tym dniu.
- Dzień chodzącego z wizytą duszpasterską księdza przedstawia się zazwyczaj tak - wyjaśnia ks. D. Gącik. - Rano katecheza w szkole, powrót na obiad lub nieco później, przejrzenie kartotek i już ok. 15.00 rozpoczynamy wizytę duszpasterską. Kończymy zwykle ok. 21.00 - 21.30. Potem ewentualnie jakaś kolacja i przygotowanie się do katechezy na następny dzień. Czasem przez tydzień zdarzało mi się nie odsuwać zaciągniętych na noc zasłon…

Po co w ogóle takie odwiedziny

W Kodeksie Prawa Kanonicznego odnajdujemy kan. 529 § 1, który mówi: „Pragnąc dobrze wypełnić funkcję pasterza, proboszcz powinien starać się poznać wiernych powierzonych jego pieczy. Winien zatem nawiedzać rodziny, uczestnicząc w troskach wiernych, zwłaszcza niepokojach i smutku oraz umacniając ich w Panu, jak również - jeżeli w czymś nie domagają - roztropnie ich korygując”.
Wizyta duszpasterska jest dobrym sposobem realizacji tej „funkcji pasterza”. Ks. D. Gącik przestrzega przed nazywaniem jej kolędą. Bo kolęda dotyczy tylko okresu Bożego Narodzenia i choć jest umocniona w Polsce silną tradycją, nie należy ograniczać możliwości wyboru przez proboszcza innego czasu.
Coraz częściej dzieje się tak w wielkich miejskich parafiach, gdzie wizytę rozpoczyna się na początku Adwentu - np. w kieleckiej parafii św. Maksymiliana. - Siła tradycji jest tak wielka, że ludzie oburzają się na tę praktykę. A nie ma ku temu podstaw - wyjaśnia ks. Gącik, zalecając wyrozumiałość wobec realiów konkretnej parafii. W innych diecezjach spotkać można daleko bardziej nowatorskie praktyki, np. odwiedzanie parafian przez cały rok w dwa wybrane dni tygodnia. Wówczas są to wizyty rzeczywiście długie. Ale u nas… - My pochodzimy z Bielin, Wilkowa, Lisowa - tłumaczą parafianie ze św. Maksymiliana - w naszych wsiach nie rozbierało się choinki, dopóki ksiądz nie przyszedł po kolędzie. To i niełatwo przywyknąć...

Jak to jest w naszej diecezji

Diecezja kielecka ma w zdecydowanej większości charakter rolniczy, gdzie na dobre zakorzenił się obyczaj celebrowania kolędy. Nie ma mowy o krótkich odwiedzinach. Ksiądz musi wysłuchać tego, co ludzie mają mu do powiedzenia, czasem pokosztować ciast upieczonych na tę okazję, „omodlić” nowe domowe sprzęty, skorzystać z transportu organizowanego przez parafian. Pan Stanisław z Morawicy nie wyobraża sobie, żeby ksiądz chodził na piechotę albo jeździł własnym samochodem. - To jedyna okazja, żeby z księdzem bliżej pogadać, poznać go. No i nie wypada - kwituje krótko. - Co ksiądz, to ksiądz.
- Dla mnie kolęda jako ciągłe pogłębianie relacji z parafianami, ma duży sens - wyjaśnia ks. prob. Marian Gawinek. - W takiej parafii jak Stojewsko, ksiądz zna wszystkich i wszyscy znają księdza, więc tym bardziej jest o czym porozmawiać. Odwiedzanie rodzin i domów odbywa się na sposób tradycyjny, w ciągu godziny mniej więcej są to cztery „numery”. Księdza poprzedzają zawsze ministranci, którzy zaśpiewają gospodarzom kolędę. Pan domu czeka przed bramą, zaprasza do wysprzątanego wnętrza. Z księdzem starają się spotkać wszyscy domownicy. Ludzie chcą się wygadać; mówią, że coraz trudniej im o nadzieję, rolnictwo jest bez szans. Ale ostatnio obserwuję, że część młodych zaczyna osiedlać się w rodzinnej parafii, głównie za sprawą dobrze prosperującego zakładu drzewnego.
Jednak i na kieleckiej wsi w tradycję wkraczają realia. - Ja z kolędą chodzę od rana, więc uwijamy się dość szybko - wyjaśnia ks. Jerzy Siemiński, proboszcz z Mieronic k. Wodzisławia. - Dlaczego? To proste. Ludzie nie pracują prawie w 100%, więc można odwiedzać ich od rana. W parafii Mieronice, liczącej ok. 1300 osób, kolęda trwa ok. 15 dni. Chociaż ludzie są ubodzy, to absolutnie nie spotkałem się z mniejszą niż kiedyś serdecznością. Chcą księdza zatrzymać jak najdłużej, wygadać się. Panuje zupełnie wyjątkowa atmosfera - inna, nie naznaczona takim pośpiechem, jak np. wspominam z Kielc czy Pińczowa.
Kolęda, choć nieraz krytykowana za jej formę, jawi się jako szansa i propozycja. Otwarte drzwi domów, tradycja staropolskiej gościnności i wreszcie zaproszenie do rewizyty - bo taki sens ma przecież jakakolwiek wizyta - stwarzają wielkie możliwości. Warto z nich skorzystać.

Wydarzyło się podczas kolędy...

Państwu N. pomyliła się data wizyty księdza, więc na pukanie kapłana otworzył tylko pan domu. Ponieważ zapewniał, że żona za chwilę nadejdzie, a do wizyty są w zasadzie przygotowani - psychicznie i duchowo, ksiądz zgodził się zaczekać i nawet ofiarował swą pomoc w szybkim przygotowaniu ładnie wysprzątanego pokoju. Jakaż była konsternacja pani domu, która na to właśnie nadeszła i stwierdziła, że stół został nakryty... poszewką na kołdrę.

* * *

Gospodarze długo oczekujący swej kolejki włączyli telewizor i zapomnieli go wyłączyć, gdy ksiądz wreszcie nadszedł. Usadowili go w fotelu naprzeciw ekranu, gdzie właśnie trwały wybory Miss Nastolatek, zapewniając, że to będzie najlepsze dla księdza miejsce…

* * *

Zmęczony całodzienną kolędą ksiądz trafił wreszcie na koniec do swych dobrych znajomych i rozluźniony rozpoczął wspólną modlitwę: „A teraz pomódlmy się słowami, którymi Pan Jezus zwrócił się do swego Ojca: Zdrowaś Maryjo, łaskiś pełna...

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Moje pismo Tęcza - 1/2 2019

Matka Boża z Fatimy – u Matki Bożej z Lourdes

2019-01-22 19:26

pb (KAI Panama) / Panama

Figura Matki Bożej z sanktuarium w Fatimie, dotarła 21 stycznia wieczorem do Panamy, gdzie będzie towarzyszyć 34. Światowym Dniom Młodzieży. Pierwszą noc spędziła w kościele pw. Matki Bożej z Lourdes.

Graziako

Na lotnisku Tocumen figurę powitał arcybiskup Panamy José Domingo Ulloa, któremu towarzyszyli ambasadorowie: Portugalii w Panamie - Pedro Pessoa e Costa i Panamy w Portugalii - Ilka Varela de Barés.

Ta historyczna pierwsza pielgrzymująca figura Matki Bożej Fatimskiej, wykonana według wskazówek s. Łucji Dos Santos – jednej z trojga fatimskich wizjonerów z 1917 r. - nie opuszczała Portugalii od 2000 r.

Z lotniska figura została przewieziona do kościoła Matki Bożej z Lourdes w dzielnicy Carrasquilla, gdzie późnym wieczorem została odprawiona Msza św. „intronizacyjna”.

Dziś rano (czasu panamskiego) figura została procesjonalnie przeniesiona z kościoła Matki Bożej z Lourdes do „namiotu spotkania”, znajdującego się w parku Omara, gdzie urządzono Park Młodych. Odbywa się tam spowiedź, można uczestniczyć w forum powołaniowym, a także odwiedzić biblijny Park Chrystonautów.

„Namiot spotkania” jest miejscem adoracji eucharystycznej. Figura Matki Bożej z Lourdes została w nim ustawiona obok monstrancji z Najświętszym Sakramentem. Opiekunkami figury są siostry misjonarki miłości, założone przez św. Matkę Teresę z Kalkuty. Wieczorem odbędzie się – jak w Fatimie – procesja z zapalonymi świecami, w czasie której figura zostanie przeniesiona do położonej w tej samej dzielnicy kaplicy Matki Bożej Wspomożycielki Wiernych, po czym powróci do „namiotu spotkania” w parku Omara.

Pierwsza pielgrzymująca figura Matki Bożej Fatimskiej została wykonana przez Josego Ferreirę Thedima na podstawie informacji przekazanych mu przez siostrę Łucję dos Santos, najstarszą z trójki uczestników objawień z 1917 r. Ten mierzący 110 cm wizerunek Maryi odwiedził podczas swoich podróży po wszystkich kontynentach 64 państwa świata. Władze portugalskiego sanktuarium szacują, że ta najstarsza z pielgrzymujących figur Matki Boskiej Fatimskiej podczas swoich licznych pielgrzymek okrążyła kulę ziemską piętnaście razy.

Po raz pierwszy udała się w zagraniczną podróż do Holandii w 1947 r. Obecnie wizerunek ten sporadycznie opuszcza sanktuarium fatimskie. W 2018 r. figura została poddana renowacji. Prace związane z odnowieniem wizerunku maryjnego prowadzone były przez specjalistów ze Szkoły Sztuk, wchodzącej w skład Portugalskiego Uniwersytetu Katolickiego.

Sanktuarium w Fatimie posiada kilkanaście figurek Matki Bożej podróżujących po świecie.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem