Reklama

Kalendarz katolika patrioty 2019

Zabawa: z sanktuarium bł. Karoliny wyruszy „Rajd dla Życia”

2018-07-09 11:46

eb / Tarnów (KAI)

Grażyna Kania
Sanktuarium bł. Karoliny w Zabawie

Można już szykować rowery i ćwiczyć kondycję. Trasa rowerowego „Rajdu dla Życia” rozpocznie się w sanktuarium bł. Karoliny w Zabawie w diecezji tarnowskiej. Rajd organizuje w sierpniu Katolickie Stowarzyszenie Młodzieży. Trasa będzie prowadziła do Rostkowa – miejsca narodzin św. Stanisława Kostki.

Rajd będzie miał formę sztafety modlitewnej. - Jego celem jest promocja Duchowej Adopcji Dziecka Poczętego - podkreśla ks. Artur Mularz, opiekunem duchowy „Rajdu dla Życia” w diecezji tarnowskiej.

„Chcemy we wszystkich miejscach, w których będziemy promować to dzieło, otoczenia modlitwą małych dzieci, których życie jest zagrożone a także ich rodziców, którzy są może w bardzo trudnej sytuacji. Chcemy, by doświadczyli dobra od innych i otworzyli się na dar nowego życia” – dodaje.

Na pierwszy etap Zabawa – Kraków prowadzone są zapisy internetowe. Formularz http://tiny.pl/gsfr2

Reklama

Rajd rozpocznie się 10 sierpnia w Sanktuarium bł. Karoliny w Zabawie, Mszą św. o godzinie 7.30 pod przewodnictwem bp. Leszka Leszkiewicza. Ten etap wynosi 85 kilometrów i obejmie miejscowości: Zabawa – Szczepanów – Okulice – Niepołomice – Kraków. Zapisy trwają do 5 sierpnia.

Cały „Rajd dla Życia” będzie trwał 8 dni. Szlak ma ok. 400 kilometrów. Na trasie są także: Katowice, Jasna Góra, Chęciny, Radom, Góra Kalwaria, Siedlce, Brok, Rostkowo.

Uczestnikom Rajdu będą towarzyszyli patronowie Katolickiego Stowarzyszenia Młodzieży – błogosławiona Karolina oraz święty Stanisław Kostka.

Minimalny wiek uczestnika to 16 lat. Szczegółowe informacje, zgoda rodziców dostępne są na stronie http://www.ksm.diecezja.tarnow.pl/

Tagi:
rajd rower

Szósty raz na rowerach do Maryi

2018-09-04 13:45

Katarzyna Dobrowolska
Edycja kielecka 36/2018, str. II

Martyna Makowska
To największa pielgrzymka rowerowa w Polsce

Wyruszyli 20 sierpnia z placu przy kościele św. Maksymiliana w Kielcach, zaopatrzeni w odblaskowe kamizelki i pobłogosławieni przez bp. Andrzeja Kaletę. Na Jasną Górę, przed oblicze Matki Bożej Częstochowskiej dotarli 24 sierpnia po przejechaniu trasy 250 kilometrów, oznajmiając swoją radość rowerowymi dzwonkami. W VI Kieleckiej Rowerowej Pielgrzymce uczestniczyły 562 osoby. Wśród nich 12 księży, 6 sióstr zakonnych, 4 kleryków Seminarium kieleckiego, rodziny, dzieci, młodzież, osoby starsze. Słowem, wszyscy Ci, którzy kochają Matkę Bożą i jazdę na rowerze. W kaplicy przed Cudownym Obrazem Mszę św. sprawował w intencji pielgrzymów bp Andrzej Kaleta.

Przez cztery sierpniowe dni stworzyli wyjątkową rowerową wspólnotę pielgrzymkową. Byli razem na trasie, w odpoczynku i w modlitwie, zżyli się ze sobą, zaprzyjaźnili się. W pierwszym dniu pielgrzymom towarzyszył na rowerze bp Marian Florczyk, wieczorem Mszę św. w bazylice w Wiślicy sprawował dla nich bp Jan Piotrowski.

Marta jechała po raz trzeci w pielgrzymce. Dołączyła z koleżankami w Wiślicy. – Sam wjazd na Jasną Górę ma swój niepowtarzalny klimat. Wjeżdżamy przy dźwięku dzwonków rowerowych. Przybijamy sobie piątkę. Jest radość, że się udało dotrzeć do Maryi z tymi wszystkimi intencjami. Gromadzimy się w kaplicy. To, co mnie od początku ujęło w pielgrzymce rowerowej to świetna organizacja i logistyka, chęć pomocy. Jadąc pierwszy raz, nie spodziewałam się takiej życzliwości i pomocy ze strony służb, które są bardzo dobrze przygotowane. Jeśli komuś przebije się dętka (co zdarza się dość często), służby natychmiast zmieniają koło, by mógł jechać dalej. Jeśli jest to jakaś większa usterka, dają nawet zastępczy rower. Tych opowieści słuchała Ilona. – Zdecydowałam się z dnia na dzień. Mam dobre koleżanki, trafiła mi się podwózka do Wiślicy. Taka spontaniczna decyzja, ale nie żałuję. Wiozę bagaż intencji i mam nadzieję, że dam radę – mówiła.

Rzeczywiście pielgrzymi chwalą bardzo dobrą organizację i wsparcie na trasie służb oraz Policji, które dbają o bezpieczeństwo cyklistów. Inicjator Rowerowej Pielgrzymki i jej kierownik ks. Tomasz Biskup zadbał jak co roku wraz ze swoimi współpracownikami o wszystko, noclegi, gastronomię, sanitariaty, przewóz rowerów etc. Pielgrzymi podzieleni byli na mniejsze grupy, trasa w każdym dniu na mniejsze odcinki, tak by każdy, nie tylko wytrawny rowerzysta dawał radę. W tym roku na trasie była okazja zarejestrować się w systemie dawców szpiku prowadzonym przez fundację DKMS. Zarejestrowało się 39 osób.

Co jest wyjątkowego w tej pielgrzymce? – Rower, a z rowerem aktywność fizyczna, kontakt z przyrodą, cały dzień na powietrzu. Więc pięknie jest jechać na rowerze do Maryi. Wiozę róże intencje własne i te przysłane w ostatniej chwili przez znajomych i przyjaciół z prośbą o modlitwę. Obserwuję tutaj duże zaangażowanie księży, którzy jadą z nami. Bardzo ważna jest ich otwartość, uwaga i posługa w sakramencie pokuty, możliwość rozmowy na postojach. Wielu ludzi z tego korzysta – odpowiada Anita. Magda z parafii Strawczyn po powrocie z pieszej pielgrzymki zdecydowała się na rowerową.

– To takie dopełnienie pielgrzymowania. Impulsem zawsze jest Maryja i Jezus. Co ją przyciągnęło na pielgrzymkę? – Pragnienie serca i intencje, których nie brakuje. Na Jasną Górę ciągnie też wspomnienie radości i wdzięczność, którą przeżywało się, kiedy już się było u Matki. Pierwszy odcinek nie był łatwy. Upał i 72 kilometry jazdy dały o sobie znać. Ale na trasie spotykamy wielu dobrych i życzliwych ludzi, którzy nas witają na postojach, podają wodę, owoce, przygotowują posiłek, przyjmują pod swój dach. Przychodzą do nas i proszą: – Zanieście i nas do Matki Bożej w swojej modlitwie. Dla mnie niesamowite jest też to, że po drodze nawiedzamy piękne kościoły, stare zabytkowe świątynie o niepowtarzalnym klimacie, o których prawdopodobnie nic nie wiedziałabym, gdyby nie pielgrzymka: Szaniec, Wiślica, Mnichów, Drochlin, Dzierzgów i wiele innych. To są wyjątkowe miejsca.

Barbara z parafii Brzeziny na co dzień dużo jeździ na rowerze. – Dawno temu byłam na pieszej pielgrzymce, a w tym roku jakoś zapragnęłam wyruszyć na rowerową. Jestem bardzo zadowolona i szczęśliwa, że się wybrałam – mówiła po przejechaniu pierwszego odcinka z Kielc do Wiślicy. S. Paula nazaretanka z Kielc, jechała w rowerowej piąty raz.

– To jest inne pielgrzymowanie niż piesze. Nie ma śpiewu. Jedzie się w ciszy, jeden za drugim. Jest czas na refleksję. Mamy swoje intencje, ale też prośby o modlitwę od rodziny, przyjaciół, znajomych. To nas łączy – mówiła. To była także trzecia wyprawa rowerem do Maryi Piotra Frańka, niewidomego kielczanina, który jechał na tandemie z Krzysztofem Osóbką. Rower sprowadzony z Francji w ubiegłym roku został zakupiony dzięki zbiórce ludzi dobrej woli i bardzo dobrze się sprawdzał.

Ks. Dariusz Jarliński, który od początku jeździ w pielgrzymce mówi, że spotyka tutaj niezwykłych ludzi, świadomych po co jadą i dla Kogo tutaj są. Ceni sobie atmosferę i wrażliwość na drugiego człowieka, który może mieć słabszy dzień czy problem z rowerem. Zawsze są wtedy chętni do pomocy bracia i siostry. – W trasie doświadczamy ogromnej życzliwości i gościnności ze strony mieszkańców. I to jest piękne. Zatrzymujemy się na Anioł Pański, Różaniec, Koronkę, Mszę św. Dzień zwieńczony jest Apelem Jasnogórskim – wylicza. Podkreśla, że liczy się każdy przejechany kilometr, wysiłek, słabości, pokonane trudności – wszystko to można ofiarować Maryi we intencjach, które się wiezie na Jasną Górę.

Koleżanki: Lilla z parafii Tuczępy, Monika z Łukowej i Kasia wspólnie wybrały się na pielgrzymkę. Powód jest prosty. – Każdy ma w sercu jakieś prośby ale i podziękowania. Jest trud, ale dajemy radę. Jak na pierwszy dzień jechało się bardzo dobrze – mówiły zadowolone w Wiślicy.

– To obraz żywego Kościoła, połączenie modlitwy bycia razem ze sobą i bycia samemu, możliwość podziwiania piękna przyrody. Pielgrzymi nie wstydzą się modlić wspólnie, manifestować swoją wiarę. Po drugiej stronie widzimy wspaniałych, życzliwych ludzi w tych maleńkich miejscowościach, przez które przejeżdżamy, którzy czekają na nas i jesteśmy dla nich jakimś wielkim wydarzeniem. Na przykład niewielka parafia Drochlin licząca nie więcej niż 440 parafian przyjmuje 120 pielgrzymów, lub wychodzi proboszcz z półmiskiem pełnym kanapek rozłożonych na wykrochmalonej bielutkiej serwetce i nas częstuje. To są obrazy, które na zawsze zostaną w sercu – mówi rzecznik pielgrzymki Aneta Winiarska-Syska. Rowerowi pielgrzymi mówią, że nie da się z niczym porównać tej atmosfery, radości, że się udało, że znowu się jest u Maryi, że można podziękować za całe niesamowite doświadczenie, za spotkanych ludzi i przedstawiać Matce własne prośby i wszystkie intencje wiezione w tej drodze, pozbierane wcześniej od rodziny, przyjaciół znajomych, którzy tak prosili o modlitwę. Trzeba to po prostu przeżyć.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Kalendarz pielgrzyma 2019

Hymn o miłości


Niedziela Ogólnopolska 51/2006, str. 18-19

© Igor Mojzes/Fotolia.com

Gdybym mówił językami ludzi i aniołów,
a miłości bym nie miał,
stałbym się jak miedź brzęcząca albo cymbał brzmiący.
Gdybym też miał dar prorokowania i znał wszystkie tajemnice, i posiadł wszelką wiedzę, i miał tak wielką wiarę, iżbym góry przenosił, a miłości bym nie miał,
byłbym niczym.
I gdybym rozdał na jałmużnę całą majętność moją,
a ciało wystawił na spalenie, lecz miłości bym nie miał,
nic mi nie pomoże.
Miłość cierpliwa jest, łaskawa jest. Miłość nie zazdrości, nie szuka poklasku, nie unosi się pychą;
nie jest bezwstydna, nie szuka swego, nie unosi się gniewem, nie pamięta złego;
nie cieszy się z niesprawiedliwości, lecz współweseli się z prawdą.
Wszystko znosi, wszystkiemu wierzy, we wszystkim pokłada nadzieję, wszystko przetrzyma.
Miłość nigdy nie ustaje,
[nie jest] jak proroctwa,
które się skończą, choć zniknie dar języków i choć wiedzy [już] nie stanie.
Po części bowiem tylko poznajemy i po części prorokujemy.
Gdy zaś przyjdzie to, co jest doskonałe, zniknie to, co jest tylko częściowe.
Gdy byłem dzieckiem, mówiłem jak dziecko, czułem jak dziecko, myślałem jak dziecko. Kiedy zaś stałem się mężem, wyzbyłem się tego, co dziecinne.
Teraz widzimy jakby w zwierciadle, niejasno; wtedy zaś [ujrzymy] twarzą w twarz.
Teraz poznaję po części, wtedy zaś będę poznawał tak, jak sam zostałem poznany.
Tak więc trwają wiara, nadzieja, miłość - te trzy: największa z nich [jednak] jest miłość.

Z Pierwszego Listu św. Pawła do Koryntian (1 Kor 13, 1-13)

Przeczytaj także: Hymn o miłości
CZYTAJ DALEJ

Reklama

Polacy żyjący na świecie często nie czują się wykorzenieni

2018-09-25 21:19

lk / Płock (KAI)

Polacy żyjący na świecie, który jest globalną wioską, często nie lubią być nazywani emigrantami. Granice mają dla nich charakter umowny i wcale nie czują się wykorzenieni, gdyż podtrzymują kontakt z ojczyzną – powiedział KAI bp Wiesław Lechowicz. Delegat KEP ds. Emigracji Polskiej relacjonował sprawy duszpasterstwa Polonii na 380. zebraniu plenarnym KEP w Płocku.

Ks. Rytel-Andrianik

Bp Lechowicz podziękował pozostałym biskupom za to, że doceniają duszpasterstwo polonijne m.in. poprzez wysyłanie księży do pracy z Polonią. Pracuje wśród niej na całym świecie ok. 2 tys. polskich kapłanów. W ub. roku wyjechało w tym celu 18 kapłanów, w tym roku będzie ich trzynastu.

W Polsce w tym roku, m.in. z okazji 100. rocznicy odzyskania niepodległości, odbywały się w kraju liczne wydarzenia o charakterze polonijnym, jak II Kongres Młodzieży Polonijnej (lipiec-sierpień) i V Światowy Zjazd Polonii i Polaków z Zagranicy (wrzesień). Wzięli w nim udział młodsi i starsi Polacy z całego świata.

W ramach Światowego Zjazdu Polonii i Polaków z Zagranicy odbyło się Światowe Forum Duszpasterstw Polonijnych. – Była to okazja do wymiany doświadczeń i zastanowienia się, w jaki sposób możemy nadal troszczyć się w ośrodkach polonijnych o ducha religijnego i patriotycznego. Chodzi też o podtrzymywanie kontaktów nie tylko od święta, ale systematycznie – wyjaśnił bp Lechowicz.

Jego zdaniem, nie ma z tym problemu w Europie, gdzie dobrze działają Polskie Misje Katolickie. Nieco słabiej więź z ojczyzną jest podtrzymywana za oceanem: w obu Amerykach czy w Australii.

W opinii delegata KEP ds. Emigracji Polskiej, nie ma takiej grupy Polaków na obczyźnie, która nie byłaby szczególnym wyzwaniem duszpasterskim dla Kościoła w Polsce. – Na tyle, na ile nas stać, próbujemy docierać z naszymi księżmi do Polonii, nawiązywać kontakty z Kościołami lokalnymi poprzez miejscowych biskupów, tak, aby Polacy nie tworzyli zagranicą enklaw, ale byli częścią tamtejszych Kościołów – powiedział bp Lechowicz.

Przypomniał, że współcześnie żyjemy w świecie, który jest globalną wioską. Najnowsza fala polskiej emigracji nie ma charakteru ideowego, ale ekonomiczny. Polacy jednak często nie obawiają się osłabienia swoich więzi z krajem, uważając, że mogą podtrzymywać tożsamość narodową równie dobrze mieszkając poza Polską.

– Oni często nie lubią, jak się ich nazywa emigrantami. Żyją bowiem w świecie, granice mają dla nich charakter umowny, mogą niemal w każdej chwili wrócić do kraju i nie czują się wykorzenieni – dodał bp Lechowicz.

Zdaniem delegata KEP ds. Emigracji Polskiej, warto ponadto rozważyć częstsze uhonorowanie Polaków, którzy pracują wśród rodaków na obczyźnie na rzecz podtrzymania więzi z ojczyzną i wspierają w pracy duszpasterskiej duchownych.

Bp Wiesław Lechowicz wybiera się niedługo do Chicago, gdzie z tamtejszą Polonią będzie świętował 100. rocznicę odzyskania przez Polskę niepodległości.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Moje pismo Tęcza - 7/8 2018

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem