Reklama

Dzień Męża i Żony

2018-07-12 09:14

Rafał Szczypta

13 lipca każdego roku obchodzony jako Dzień Męża i Żony

W dzisiejszych czasach gdy tak wiele rozwodów, święto takie jest bardzo potrzebne i dlatego pomysł na Dzień Męża i Żony, święto z którym utożsamiać się będą małżonkowie, którzy złożyli sobie wzajemną przysięgę przed Bogiem i pragną w niej wytrwać do końca życia.

Prawdziwy związek kobiety i mężczyzny musi być przypieczętowany Sakramentem Małżeństwa, który małżonkom daje siłę i jest początkiem nowej rodziny, w której wychowują się dzieci. Jest to najmniejsza komórka społeczna, która musi być szczególnie chroniona. Aby rodzina była silna, małżonkowie muszą wciąż dbać i pielęgnować swoja miłość, a także zachowywać wzajemną wierność.

Reklama

Oczywiście nadal trzeba pamiętać, że najważniejszym świętem małżonków jest każda rocznica ich ślubu, którą świętować powinni szczególnie uroczyście.

Dzień Męża i Żony obchodzony jest 13 lipca każdego roku, dlatego, że w tym dniu małżeństwo zawarli rodzice Świętej Tereski od Dzieciątka Jezus, również Święci: Zelia i Ludwik Martin.

Chcemy zachęcić małżonków do wspólnego wypraszania łask u Boga szczególnie w tym dniu, aby owocowało to trwałością i świętością małżonków i ich rodzin. Może przy wspólnej modlitwie wieczornej polecają siebie przez wstawiennictwo świętych: Zeli i Ludwika Martin, bo skoro im udało się wychować pięć córek z których każdą Bóg wezwał do swojej służby, a między nimi Św Tereskę, oraz oni sami doszli do świętości, to na pewno takie małżeństwo wie jak poradzić sobie z obecnymi problemami i dojść na końcu życia do Boga.

Można również pomyśleć w tym dniu o odnowieniu przyrzeczeń małżeńskich.

Proponujemy, aby w tym wyjątkowym dniu, małżonkowie odnosili się do siebie szczególnie ciepło i przeżyli tej dzień najlepiej jak potrafią. A wtedy może łatwiej będzie przeżywać kolejne dni w radości i miłości małżonków.

Niech małżonkowie wybiorą się w tym dniu na spacer, do kina, czy na wspólną kolację. Możliwości jest dużo, ale wybór zostawiamy samym małżonkom.

Pamiętajmy, że jako małżonkowie jesteśmy za siebie odpowiedzialni. W tym dniu niech każdy z małżonków przyjdzie do Jezusa i podziękuje za swoją Żonę, za swojego Męża. Niech każdy z nas przyjdzie poprosi Jezusa, by wyprostował może pokręcone drogi Twojego życia małżeńskiego.

Tagi:
małżeństwo

Złote jubileusze małżeństwa

2018-09-04 13:45

Monika Kanabrodzka
Edycja podlaska 36/2018, str. I

Msza św. sprawowana 30 sierpnia br. przez bp. Tadeusza Pikusa w kościele pofranciszkańskim w Drohiczynie rozpoczęła obchody jubileuszu 50-lecia związku małżeńskiego. 19 par z gminy Drohiczyn, z czego 14 obecnych na uroczystości, świętowało złote gody

Monika Kanabrodzka
19 par z gminy Drohiczyn, z czego 14 obecnych na uroczystości, świętowało złote gody

W nawiązaniu do przytoczonego Hymnu o Miłości św. Pawła, ksiądz biskup w wygłoszonej homilii wskazał miłość jako najwyższą wartość zbliżającą ludzi, która ma swoje źródło u Boga. W myśl św. Jana Apostoła, powinniśmy wrócić do pierwotnej miłości – dodał. Z ludzkiego punktu widzenia wiemy, że nasza miłość ma swoje granice, często rani, zawodzi, jest wystawiana na próbę. Bp Tadeusz wskazał, że w przypadku dotkliwego zranienia tylko trwanie w Bożej miłości zabezpiecza przed zamknięciem serca.

We wspólnych latach związku małżeńskiego pojawiają się chwile słabości, upadku. – Miłość nie jest łatwa, kiedy nie ma wzajemności i napotyka zło – podkreślił ksiądz biskup. Dodał, że nie ma innej, większej wartości, która nadawałaby sens życiu, niż miłość. Dar więzi dokonuje się najpełniej w związku małżeńskim. Następnie życzył jubilatom, aby troszczyli się wzajemnie o siebie oraz pomagali sobie, żyjąc we wspólnocie, która stanowi jedno.

Jubilaci trzymając się za ręce, odnowili przyrzeczenia małżeńskie. Ks. Rafał Pokrywiński w imieniu duszpasterzy złożył złotym jubilatom najlepsze życzenia wielu łask, zdrowia oraz błogosławieństwa Bożego.

Druga część jubileuszu miała miejsce w Miejsko-Gminnym Ośrodku w Drohiczynie. Odznaczenia medalami jubilatów za długoletnie pożycie małżeńskie, listy gratulacyjne oraz występy artystyczne nadały podniosłości wydarzeniu. Organizatorem jubileuszu 50-lecia małżeństwa był Urząd Stanu Cywilnego gminy Drohiczyn oraz Urząd Miasta i Gminy Drohiczyn.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Ks. Józef Augustyn SJ: tylko mocą Ducha możemy stawić czoła dramatycznej sytuacji, w jakiej znalazł się Kościół

2018-09-22 09:59

ks. Józef Augustyn SJ, maj / Warszawa (KAI)

- Odważne, pełne pokory i skruchy stawianie czoła w Kościele przestępstwom seksualnym księży na szkodę małoletnich to nie tylko problem wiarygodności, ale wręcz jego istnienia w danej społeczności – pisze ks. Józef Augustyn SJ. Odnosząc się do kryzysu, w jakim znajduje się Kościół na skutek ujawniania się kolejnych faktów wykorzystania seksualnego nieletnich przez osoby duchowne, podkreśla, że wiernym należy się słowo wyjaśnienia a duszpasterze nie mogą przyjmować postawy dyplomatycznego milczenia.„Gdy w duchu wiary, w każdym dziecku skrzywdzonym przez księdza, dostrzeżemy poniżone, znieważone i upokorzone Oblicze Chrystusa, zrezygnujemy z pomniejszania i tuszowania problemu” – podkreśla.

http://jaugustyn.jezuici.pl/

Publikujemy tekst ks. prof. Józefa Augustyna SJ

Józef Augustyn SJ

Kiedy cierpi Lud Boży...

22 września 2018

Sytuacja, w jakiej znalazł się Kościół w ostatnim czasie na skutek ujawniania się kolejnych faktów dotyczących wykorzystania seksualnego nieletnich przez osoby duchowne, jest bardzo napięta, bolesna, krytyczna. Oliwy do ognia dodał abp Viganò, który publicznie zaatakował Papieża Franciszka oskarżając go o tuszowanie skandalicznych zachowań kard. McCarricka, wzywając Ojca świętego do ustąpienia. Fakt bez precedensu. Zapiera dech. Wielu komentatorów stwierdza, że działania wymierzone w Papieża były starannie przemyślane i zaplanowane, a termin ogłoszenia był wybrany tak, by zmusić Franciszka do zabrania głosu w sprawie.

Kard. Gerhard Müller mówi, że „trudne chwile, które przeżywa dzisiaj Kościół, spontanicznie przywodzą na myśl XVI-wieczną schizmę Kościoła oraz sekularyzację życia duchowego w przededniu rewolucji francuskiej”. Po oskarżeniach abpa Viganò, list Ojca świętego z 20 sierpnia br. skierowany do całego Kościoła w sprawie seksualnych nadużyć dzieci i młodzieży przez duchownych został w mediach zmarginalizowany. Dla nas nie traci on jednak swojej mocy i staje się zasadniczym punktem odniesienia w podejmowaniu problemu nadużyć osób duchownych wobec dzieci i młodzieży.

1. W tej napiętej sytuacji media świeckie publikują liczne komentarze na temat problemów pedofilii w Kościele, stawiają hipotezy, snują domysły, podgrzewając sytuację, świadome faktu, że problem ten dotyka tak wierzących, jak i osoby dystansujące się wobec wiary. Media katolickie piszą na ten temat raczej mało, ostrożnie, ogólnikowo, czasami nawet obronnie, unikając konfrontacji. Nie wiemy, co w tej sytuacji myśleć i co mówić. Ujawnia się tutaj cała nasza bezradność i niemożność jasnego, zdecydowanego działania. Nabrzmiałego problemu wykorzystania seksualnego nieletnich przez duchownych nie da się dzisiaj w żaden sposób ominąć, przemilczeć. Musimy się z nim bezpośrednio zmierzyć.

2. Dzisiaj wielu pyta wprost: jaki jest rozmiar problemu w polskim Kościele. Na ten temat wiemy bardzo mało. Ostatnio jeden z biskupów podał, jaka jest liczba przypadków wykorzystania seksualnego nieletnich przez jego księży. Boimy się liczb. Ale ów lęk jest przeciwko nam. Konieczne są nam wiarygodne informacje o skali zjawiska, jakie są dostępne w Kościele w Polsce w tej chwili. Pomoże nam to zlokalizować problem, by móc stawiać mu czoła. Zdania wypowiadane niekiedy przez księży: „Ja się z tym problemem nigdy nie spotkałem”, by zdystansować się do tematu, brzmią niewiarygodnie. Wiernym trzeba jasno powiedzieć, że mamy problem i chcemy rozwiązywać go z całą stanowczością i zdecydowaniem. Nie podając liczb narażamy się na oskarżenia, że chcemy coś ukrywać, maskować. Wierni czytając raporty na temat wykorzystywania seksualnego małoletnich przez księży z Australii, ze Stanów, Niemiec czy Irlandii, w których padają wysokie cyfry, mogą mechanicznie przenosić je na polski teren. To niebezpieczne, ponieważ zniekształca prawdę o naszym polskim problemie.

3. Wielu wiernym wali się dzisiaj obraz duszpasterzy, którym mogą zaufać i powierzyć swoje dzieci. Wielu też z nich czuje się zagubionych; nie wiedzą, co powiedzieć swoim dzieciom, uczniom na katechezie, którzy o to wprost pytają. Wierni chcieliby usłyszeć z ust swoich pasterzy słowo komentarza, wyjaśnienia, umocnienia na duchu, zachęty, wsparcia duchowego i ludzkiego. Jesteśmy im to winni. W tej sytuacji nie mamy prawa przyjmować postawy dyplomatycznego przemilczania, wycofanego wyczekiwania, zostawiając wiernych w ich bólu, niepewności, zagubieniu. Mamy ich umacniać w wierze. Nam duszpasterzom konieczna jest świadomość, że obecny stan, w jakim znalazł się Kościół, to dla wiernych jak ich pasterzy wielka próba wiary i stan ciężkiego kuszenia. Wszelkie pomysły, jak komentować temat, jak go rozwiązywać winny być badane, rozeznawane, od jakiego ducha pochodzą; od ducha dobrego czy też ducha złego. Odniesienie się do tej bolesnej sprawy dla wszystkich, duchownych i świeckich, to kwestia wiarygodności naszego świadectwa.

4. Nie budzi zaufania wiernych, kiedy pasterze wypowiadają się chętnie komentując sytuację Kościoła, gdy ten przeżywa dni zwycięstwa i chwały, a milczą, gdy bywa poniżony i upokorzony z powodu własnych błędów, zaniechań czy wręcz nieprawości. Gdy wierni, szczególnie młodzi, przestają ufać swoim duszpasterzom, odsuwają się nie tylko od Kościoła, ale także od wiary: porzucają praktyki religijne, zaniedbują modlitwę, przestają korzystać z sakramentów świętych. Jeżeli nie podejmujemy wysiłku, aby podtrzymać ich zaufanie do nas duszpasterzy - pasterzy, ich zachowanie i wybory obciążają także nasze sumienia. Pan powierzył ich przecież naszej pieczy. Musimy rozumieć, że młodym bardzo trudno jest pogodzić się z faktem, że ci którzy mieli pomagać dzieciom we wzrastaniu w wierze, miłości i czystości serca, stali się dla nich agresorami; odarli je z poczucia bezpieczeństwa, zaufania do świata dorosłych oraz dziecięcej niewinności. Dzieci, ludzie młodzi po traumie wykorzystania seksualnego czują się – nawet po wielu latach – upokorzeni, winni i zbrudzeni. Ból i poczucie zdrady jest tym większe, gdy sprawcą jest osoba duchowna, którą dziecko spontanicznie kojarzy z Bogiem. Nasze unikanie zabrania głosu w sprawie przestępstw seksualnych księży na szkodę małoletnich budzi u wielu podejrzenie, że stajemy po stronie sprawców przeciwko ofiarom i ich rodzinom.

5. Musimy świadomie zrezygnować z postawy obronnej oraz z drażliwego reagowania, gdy temat wykorzystania seksualnego jest wywoływany kolejny raz w mediach. Nie służy prawdzie ani oczyszczeniu podkreślanie, że fakty wykorzystywania małoletnich przez księży, to zaledwie nikły procent, podczas gdy większość faktów ma miejsce w rodzinach oraz w jednym czy drugim środowisku, w których żyją i wychowują się dzieci. I choć jest to prawdą, to jednak nie może być usprawiedliwieniem ani relatywizacją nawet dla jednego przestępczego zachowania. Za deklaracjami, które padały wiele razy: „zero tolerancji dla pedofilii w Kościele”, muszą pójść konkretne czyny, fakty. Słowom przeprosin, jakie wygłaszamy po raz kolejny, muszą towarzyszyć czyny aktywnego zaangażowania na rzecz ofiar i ich rodzin, oraz prewencji. Kościół winien otwarcie i publicznie zapewniać ofiary wykorzystania seksualnego przez duchownych, że będą wysłuchane z zaufaniem i współczuciem, z życzliwością i uwagą, gdy zgłoszą się ze swoją krzywdą, oraz że otrzymają pomoc, wsparcie i zadośćuczynienie stosownie do zaistniałej sytuacji.

6. Zgłaszanie się osób pokrzywdzonych przez duchownych i ujawnienie sprawców Kościołowi i organom ścigania, jest istotne dla przezwyciężenia zaistniałego kryzysu, ponieważ tylko w ten sposób można przerwać ów przestępczy proceder. Milczenie ofiar, maskowanie krzywdy dzieci tak przez kapłańskie środowisko, jak i przez przełożonych, stanowi dla sprawców zachętę do kontynuowania czy też rozwijania niegodziwych czynów. Zgłaszanie się ofiar molestowania seksualnego przez księży nie powinno być traktowane jako ciężar, ale wręcz jako dar. To dzięki ich świadectwu, które wymaga od nich nieraz heroicznej postawy, Kościół może skutecznie walczyć z przestępstwem wykorzystywania seksualnego małoletnich w szeregach kapłańskich.

7. Przełożeni winni otwarcie wezwać księży, kleryków, osoby konsekrowane oraz osoby świeckie pracujące z dziećmi w przestrzeni kościelnej, które mają na swoim sumieniu owe niegodziwe czyny, by zgłaszały się do swoich bezpośrednich przełożonych celem rozeznania zaistniałej sytuacji oraz podjęcia stosownych kroków kanonicznych i prawnych. Życie wielokrotnie pokazało, że faktów wykorzystania seksualnego dzieci przez duchownych na dłuższą metę nie da się ukryć. Im później się one ujawniają, tym cięższe bywają konsekwencje. Każde oskarżenie księdza o wykorzystywanie seksualne małoletnich, nawet po dziesięcioleciach, uderza boleśnie w cały Kościół z ogromną siłą rażenia. Wobec przywoływania przez media sprawdzonych faktów tuszowania przestępstw księży i zakonników przez ich przełożonych w różnych krajach, byłoby rzeczą ważną, by otwarcie upewniać wiernych, że działamy przejrzyście i nie chronimy księży i osób konsekrowanych, które krzywdzą dzieci i młodzież poprzez przestępcze zachowania.

8. Konieczne są szczere spotkania wyższych przełożonych: biskupów i prowincjałów ze ich księżmi - zakonnikami, za których ponoszą odpowiedzialność, celem podjęcia wspólne refleksji, jaki sposób dawać dzisiaj wiarygodne świadectwo prawdziwej skruchy, prawości serca, współczucia wobec ofiar i ich rodzin oraz zaangażowanej troski o bezpieczeństwo dzieci i młodzieży. Spotkania te winny zaczynać się szczerą modlitwą wynagradzającą, prośbą o skruchę serca oraz o odwagę i światło Ducha Świętego. Tylko mocą Ducha możemy stawić czoła dramatycznej sytuacji, w jakiej znalazł się Kościół. Konieczne są także szkolenia, by poznać postawę i strategię sprawców, skutki wykorzystania oraz zasady profilaktyki.

9. Tylko mocą Ducha możemy stawić czoła dramatycznej sytuacji, w jakiej znalazł się Kościół. Wbrew wszystkiemu mamy być nadal wiarygodnymi świadkami Jezusa i Jego Ewangelii. Zbyt wielu z nas, księży i zakonników, wciąż jeszcze pomniejsza czy wręcz lekceważy problem, uważając, że podnoszenie go przez media, to wyraz ataku na Kościół i próba zniszczenia go. Nie widzą potrzeby przyznania się do winy, wyrażenia skruchy czy też zajęcia się ofiarami. Nieraz wręcz oskarżają ofiary, że szkodzą Kościołowi.

10. Odważne, pełne pokory i skruchy stawianie czoła w Kościele przestępstwom seksualnym księży na szkodę małoletnich to nie tylko problem wiarygodności, ale wręcz jego istnienia w danej społeczności, bo te przestępcze czyny niektórych duchownych przyćmiewają blask Ewangelii, bardziej niż prześladowania (Benedykt XVI). Doświadczenia wielu krajów pokazują, że wierni masowo odchodzą od Kościoła tam, gdzie księża i ich przełożeni tolerują, ukrywają, pomniejszają lub lekceważą problem. Z takimi „zastępcami Chrystusa” nie chcą mieć nic wspólnego. I choć z pewnością nie jest to jedyny powód, to jednak zgorszenie zachowaniem księży bywa nieraz tą ostatnią kroplą, która dopełnia kielich goryczy. Zaangażowane i odważne działania Kościoła w obronie dzieci i młodzieży służy nie tylko jego ewangelizacyjnej misji, ale stają się także przykładem dla współczesnego świata, w którym dzieci nagminnie stają się ofiarami przemocy, także seksualnej. Bez szczerych działań naprawczych trudno będzie społeczeństwu uznać, że problem w Kościele jest lustrzanym odbiciem problemu społecznego.

11. List Papieża Franciszka o wykorzystywaniu seksualnym dzieci i młodzieży przez osoby duchowne stanowi dla nas bezcenną inspirację, w jaki sposób angażować wszystkich wiernych do stawienia czoła zaistniałemu kryzysowi w Kościele. Usilna modlitwa i post to początek i fundament wszystkich naszych działań w tym względzie. Podejmowane inicjatywy społeczne i kościelne: wszelkie spotkania, konferencje, szkolenia prewencyjne, a nade wszystko praca z ofiarami nadużyć wykorzystania seksualnego i z ich rodzinami, winny brać swój początek w modlitwie. Tylko Duch Święty może nam podpowiedzieć, co mówić, jak komentować wydarzenia, jak się zachować wobec niesłusznych oskarżeń czy też prowokacyjnych zachowań. Bez modlitwy i postu nie zniesiemy presji społecznej, niepokoju wiernych, pytań ludzi młodych, którzy konfrontują nas zadając trudne pytania, by sprawdzić naszą wiarygodność i szczerość.

12. Gdy „Kościół hierarchiczny, Matka nasza” (św. Ignacy Loyola) głęboko dzisiaj cierpi z powodu nadużyć seksualnych, władzy i sumienia niektórych kapłanów i osób konsekrowanych i ich przełożonych, winniśmy – jako jego dzieci - otoczyć go i wspomagać naszą szczerą modlitwą, gorącą miłością, postem i jałmużną udzielaną ubogim, oraz prawdziwym synowskim przywiązaniem. W XVI wieku, gdy Kościół był rozrywany przez herezje, apostazje, gorszące życie duchownych oraz wewnętrzne spory, św. Ignacy Loyola pisał w „Ćwiczeniach duchownych”: „Odłożywszy na bok wszelki sąd własny powinniśmy trzymać umysł nasz gotowy i skory do posłuszeństwa we wszystkim prawdziwej Oblubienicy Chrystusa, Pana naszego, a jest nią nasza święta Matka – Kościół hierarchiczny”. Wobec bezpośredniego ataku na Papieża, który przewodzi całemu Kościołowi, wspierajmy go naszą synowską i braterską miłością i modlitwą. Święty Ignacy w książeczce „Ćwiczeń” w kontekście rachunku sumienia i żalu za grzechy, podpowiada nam trzy pytania: „Co uczyniłem dla Chrystusa? Co czynię dla Chrystusa? Co chciałbym uczynić dla Chrystusa?” Radykalne, pełne wyrzeczenia, miłości i poświęcenia, szukanie Chrystusa: poznawanie Go, miłowanie całym serce i całą duszą, codzienny wysiłek naśladowania Go – oto jedyna skuteczna droga odnowy Kościoła, prawdziwej Oblubienicy Chrystusa, Pana naszego. Tylko na tej drodze możemy zrozumieć głębię krzywdy wyrządzonej dzieciom i ich rodzinom przez niegodziwych ludzi Kościoła. Gdy w duchu wiary, w każdym dziecku skrzywdzonym przez księdza, dostrzeżemy poniżone, znieważone i upokorzone Oblicze Chrystusa, zrezygnujemy z pomniejszania i tuszowania problemu.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Jestem od poczęcia

Światowy Dzień Sybiraka w Wałbrzychu

2018-09-23 08:56

Wacław Kwieciński

17 września - dzień napaści Związku Radzieckiego na Polskę został uznany za Światowy Dzień Sybiraka.

Wacław Kwieciński

Ta szczególna data dla Sybiraków i Kresowian, jest symbolem naznaczenia ich życia, sposobem na zachowanie w pamięci ich tragedii i tułaczego losu.

W tym dniu od lat wałbrzyscy Sybiracy spotykają się przy pomniku Ofiar Syberyjskiej Golgoty by oddać hołd tym ,którym nie dane było powrócić do ojczystej ziemi ,którzy dokończyli swój żywot na „nieludzkiej ziemi”.

W imieniu Sybiraków głos zabrał Prezes Wałbrzyskiego Oddziału Związku Sybiraków Adam Mitelsztet.

Zobacz zdjęcia: Światowy Dzień Sybiraka w Wałbrzychu

Przypomniał dzieje Sybiraków i poinformował zebranych o staraniach Zarządu Głównego Sybiraków mających na celu finansowe zadośćuczynienie Sybirakom za lata spędzone na obczyźnie oraz by włączono Sybiraków do grona osób represjonowanych.

Następnie zebrani Sybiracy i zaproszeni goście zapalili znicze na pomniku Ofiar Syberyjskiej Golgoty i złożyli wieńce i kwiaty. W imieniu miasta Wałbrzycha kwiaty złożyli Wiceprezydent Miasta Zygmunt Nowaczyk.

Nie zabrakło również wałbrzyskiej młodzieży z Publicznej Szkoły Podstawowej nr 37 z Oddziałami Sportowymi dawne Gimnazjum nr 6 przy ul. Głównej 2 pod opieką dyrektor tej placówki Pani Ewy Gratzke.

Wspomnieć tu należy, że młodzież tej szkoły i jej absolwenci brała udział w akcji „Mogiłę Pradziada Ocal od Zapomnienia”- ratowania polskich nekropolii pozostawionych za wschodnią granicą .

Wałbrzyska młodzież porządkowała nekropolie na Ukrainie w okolicach Borysławia .

W drugiej części tych krótkich ale jak ważnych uroczystości zebrani udali się na Mszę Św. do kościoła Niepokalanego Poczęcia NMP przy ul. Wyszyńskiego, której przewodniczył ks. prałat Sybirak Stanisław Pająk wraz z młodym ks. diakonem.

W pięknej homilii odnoszącej się do własnych przeżyć ks. Stanisław opowiedział zebranym historię powojennego powrotu do Polski bydlęcymi wagonami .

Jako chłopiec z kobietami matkami i innymi dziećmi wracali takim wagonem a na wagonie wywieszone płótno z namalowanym polskim orzełkiem z koroną.

Na granicy Medyka-Przemyśl przyszło dwóch polskich żołnierzy tak długo wyczekiwanych. Ale o dziwo po wejściu do wagonu wołał jeden z nich dawajcie świnki czyli dawne carskie złote ruble, bo jak nie zrobimy wam rewizję.

Kobiety zakrzyczały dobrze już ściągamy te łachmany, ale jedyne co znajdziecie to wszy, pełno ich mamy.

Po tych słowach wyszli z wagonu ale przyszli inni w długich płaszczach zapewne z Urzędu Bezpieczeństwa i kazali ściągnąć tego orła bo jest z koroną a teraz jest bez korony.

Jednak dzięki tamtejszym kolejarzom udało się dojechać z tym orłem aż do Opola dokąd docierały szerokie tory.

Następnie przypomniał o nieprzyjemnościach podczas służby wojskowej z powodu napisania w życiorysie o deportacji całej rodziny przez Armię Czerwoną.

Na zakończenie ks. Stanisław podziękował zebranym za uczestnictwo we Mszy Św. dodając, że tylko wiara w Boga, trwanie całej rodziny w jedności pozwoliło przetrwać te trudne czasy na „nieludzkiej ziemi”.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem