Reklama

Projekt Konwencji o Prawach Rodziny zaprezentowany w Brukseli

2018-07-12 11:39

Michał Bruszewski

Mateusz Banaszkiewicz

W Parlamencie Europejskim zaprezentowano projekt międzynarodowej Konwencji o Prawach Rodziny, który przygotowali eksperci Instytutu Ordo Iuris z inicjatywy europosła Marka Jurka. Dokument ma chronić prawa rodziny jako wspólnoty oraz prawa rodziców i dzieci, stanowiąc alternatywę dla ideologicznych założeń godzącej w rodzinę Konwencji Stambulskiej. Założenia Konwencji po raz pierwszy zostały przedstawione w Warszawie.

Projekt zobowiązuje państwa do podejmowania działań wspierających rodzinę, a przede wszystkim ochrony instytucji małżeństwa i zagwarantowania autonomii życia rodzinnego, oraz potwierdza równe prawa przysługujące małżonkom, prawa rodziców, w tym prawo do wychowania dziecka zgodnie z własnymi przekonaniami, oraz prawa dzieci. Konwencja ma również na celu ochronę członków rodziny przed przemocą domową, która znacznie częściej występuje w konkubinatach niż w rodzinach opartych na małżeństwie. Dokument wyklucza także dyskryminację rodzin, w szczególności wielodzietnych.

„Celem Konwencji jest stworzenie gwarancji prawnej tożsamości oraz autonomii rodziny, które na przestrzeni ostatnich lat są coraz częściej podważane – także przez międzynarodowe instytucje nie mające do tego żadnego mandatu. Rodzina nie może być dłużej wbrew faktom ukazywana jako źródło patologii i przemocy. Aby temu zapobiec, potrzebna jest koalicja państw powstała w oparciu o traktat w jasny sposób chroniący rodzinę i małżeństwo” – komentuje dr Tymoteusz Zych z Zarządu Instytutu Ordo Iuris.

Konwencja porządkuje znaczenie pojęć związanym z funkcjonowaniem rodziny. W oparciu o dotychczasowy dorobek doktryny prawa definiuje takie terminy jak „małżeństwo”, „płeć”, „dobro dziecka” czy „przemoc”. Jej przyjęcie ma zapobiec próbom podważania tożsamości małżeństwa jako związku kobiety i mężczyzny oraz wpłynąć na ograniczenie zjawiska nieuprawnionego odbierania rodzinom dzieci. Celem Konwencji jest również skuteczniejsze przeciwdziałanie przemocy domowej. Ponadto dokument zakłada utworzenie Międzynarodowego Komitetu Praw Rodziny, który miałby za zadanie kontrolę nad przestrzeganiem postanowień Konwencji przez kraje, które dokonają jej ratyfikacji.

Reklama

„Dokument ma stanowić alternatywę dla Konwencji Stambulskiej, zwanej często myląco «konwencją antyprzemocową». Akt ten bowiem, pod pozorem walki z przemocą domową, osłabia rodzinę ukazywaną w nim jako źródło patologii. W rzeczywistości to właśnie silna rodzina jest przestrzenią, która chroni przed przemocą najskuteczniej wszystkich jej członków” – dodaje Karina Walinowicz, ekspert Instytutu Ordo Iuris.

Pobierz Konwencję o Prawach Rodziny

Tagi:
rodzina dokument

"Ratuj Rodzinę" - nowa kampania Fundacji Mamy i Taty

2018-11-15 06:46

Fundacja Mamy i Taty, lk / Warszawa (KAI)

Poczucie bezradności, lęk, zagubienie i wycofanie – to tylko część emocji, jakie przeżywa dziecko rodziców, którzy się rozwodzą. Jak pokazują dane statystyczne, rośnie liczba małżeństw, które się rozpadają. Najnowsza kampania Fundacji Mamy i Taty pod nazwą "Ratuj Rodzinę" ma zwrócić uwagę rodziców na problemy ich dzieci.

goodluz/Fotolia.com

Kampania rozpoczęła się 15 października br. i potrwa do połowy grudnia. Ma charakter ogólnopolski, jest prowadzona za pośrednictwem mediów tradycyjnych i społecznościowych. 30” spot pokazuje, jak negatywny wpływ na dzieci mają awantury i rozwód rodziców; są niczym koszmar z dziecięcych snów. Dzieci marzą o świecie idealnym, z mamą i tatą pod wspólnym dachem.

Celem akcji informacyjnej jest uświadomienie małżonkom przeżywającym kryzys oraz społeczeństwu i osobom decyzyjnym, że rozwód niesie za sobą poważne zagrożenia dla prawidłowego rozwoju dzieci. Dotyczy to zarówno rozwoju psycho-społecznego, jak i emocjonalnego.

Dziecko rozwodników często skoncentrowane jest wyłącznie na swoich przeżyciach, poradzeniu sobie z kryzysową sytuacją, przez co brakuje mu siły, energii do zaangażowania w inne dziedziny życia. Jest osamotnione, w obawie przed odrzuceniem rezygnuje z kontaktów z rówieśnikami.

Rozwód może mieć też konsekwencje wpływające na funkcjonowanie w dalszym życiu, takie jak obniżone poczucie własnej wartości czy problemy z nawiązywaniem relacji.

Tymczasem dzisiaj rozpada się prawie co drugie polskie małżeństwo. W mieście rozwodem kończy się 44% małżeństw, a na wsi 22,7%. Najczęściej rozstają się małżeństwa ze stażem 5-9 lat. Wyznaczając opiekę nad nieletnimi dziećmi (w wieku poniżej 18 lat) pozostającymi z rozwiedzionego małżeństwa, sąd najczęściej przyznaje opiekę wyłącznie matce (60% przypadków w 2013 r.), wyłącznie ojcu jedynie w ok. 5% przypadków, a w stosunku do 34% rozwiedzionych małżeństw orzeka wspólne wychowywanie dzieci.

Badania realizowane dla Fundacji Mamy i Taty przez prof. Dominikę Maison (kwiecień 2017) wskazują, że aż 71% ankietowanych uznało rozpad małżeństwa za porażkę. Badania wskazują rozwód, jako najczęstszy czynnik zwiększający ryzyko związane z przestępczością, zachowaniami niebezpiecznymi, problemami natury psychologicznej lub zdrowotnej u dzieci.

– Małżeństwo daje poczucie bezpieczeństwa, stałości i stwarza lepsze warunki do wychowania dzieci niż związki nieformalne. Osoby żyjące w sformalizowanych związkach częściej czują się szczęśliwe, rzadziej cierpią na różne choroby, żyją dłużej i decydują się na większą liczbę dzieci. Małżeństwo jest wartością nie tylko dla rodziców, ale głównie dla ich dzieci. Dlatego trzeba pomóc ratować rodziny - argumentuje Marek Grabowski, prezes Fundacji Mamy i Taty.

W styczniu Fundacja Mamy i Taty uruchomiła specjalny portal Ratujrodzine.pl, którego celem jest pomoc małżeństwom w kryzysie. Dzięki interaktywnej bazie można znaleźć specjalistów zajmujących się problemami małżeńskimi.

Wybierając dane miasto, można otrzymać informacje o kursach wsparcia rodzinnego i adresy poradni, które oferują specjalistyczne wsparcie dla małżeństw. Na stronie umieszczono także publikacje dotyczące budowania życia rodzinnego, udanej komunikacji małżeńskiej czy radzenia sobie z nieporozumieniami.

Obecna kampania została sfinansowana ze środków Funduszu Sprawiedliwości, którego dysponentem jest Minister Sprawiedliwości.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Moje pismo Tęcza - 7/8 2018

Jak Izrael ochronił zbrodniarza

2018-02-28 10:37

Artur Stelmasiak
Niedziela Ogólnopolska 9/2018, str. 40

Za jego kadencji w obozie koncentracyjnym w Świętochłowicach-Zgodzie zginęło więcej osób niż podczas niemieckiej okupacji. W latach 90. ubiegłego wieku zbrodniarz wojenny schronił się w Tel Awiwie, a władze Izraela nigdy nie zgodziły się na jego ekstradycję

Instytut Pamięci Narodowej
Salomon Morel

Chodzi o Salomona Morela, polskiego obywatela pochodzenia żydowskiego, który przeżył okres okupacji dzięki Polakowi Józefowi Tkaczykowi. W 1983 r. Tkaczyk został za to nagrodzony medalem Sprawiedliwy wśród Narodów Świata.

Historia Morela, który w świetle polskiego prawa dopuścił się zbrodni przeciwko ludzkości, nie jest potwierdzeniem tezy, że komuniści Żydzi byli gorsi od nazistów Niemców, ale raczej pokazuje, jak bardzo wybiórczo do prawdy historycznej podchodzą przedstawiciele Izraela. – Nie można się zgodzić z ocenami, według których Salomon Morel był do 1968 r. komunistą, a potem nagle się okazało, że jest jednak Żydem. To jest problem samoidentyfikacji jednostki, ale i odpowiedzialności narodu za jednostki tego narodu – powiedział podczas dyskusji o antysemityzmie prof. Jan Żaryn. – To samo dotyczy Polski. Feliks Dzierżyński jest nasz, choćbyśmy nie wiem jak długo się tłumaczyli, że on został bolszewikiem. Jako naród polski dorobiliśmy się takiego syna i wyeksportowaliśmy go do Rosji. On nie jest Rosjaninem.

Zbrodnia bez kary

Salomon Morel od końca lutego do listopada 1945 r. był komendantem poniemieckiego obozu koncentracyjnego Eintrachthütte. W czasach okupacji obozem kierował najpierw SS-Hauptscharführer Josef Remmele, a później Wilhelm Gerhard Gehring. Obaj niemieccy zbrodniarze zostali skazani na karę śmierci przez amerykański Trybunał Wojskowy w Dachau Morel natomiast do 1968 r. szybko się wspinał po szczeblach komunistycznej kariery i praktycznie do swojej śmierci w 2007 r. dostawał polską emeryturę w wysokości prawie 5 tys. zł.

Może trudno sobie to wyobrazić, ale w komunistycznym obozie pracy „Zgoda” panowały o wiele gorsze warunki niż w czasach niemieckiej okupacji. Również przeciętna śmiertelność w latach 1943-45 była znacznie wyższa, bo wynosiła kilkanaście ofiar tygodniowo. Według IPN, w ciągu niespełna dziewięciu miesięcy władzy komendanta Morela przez obóz przewinęły się 5764 osoby, a co trzecia nie przeżyła pobytu. Tragiczny obraz ukazuje zestawienie dokumentów z likwidacji obozu. Udało się zwolnić 1341 osób, zmarło zaś 1855. Według danych IPN, zabito lub zakatowano ok. 300 osób, a resztę istnień pochłonęły epidemie. – Z tego, jak się zachowywał Morel podczas epidemii, można wywnioskować, że choroby i wysoka śmiertelność pomogły mu w wygodnym, bo „naturalnym”, sposobie eliminacji więźniów – uważa historyk dr Marek Klecel.

W obozie „Zgoda” oprócz Niemców przebywali Górnoślązacy, weterani powstań śląskich oraz członkowie Armii Krajowej. Byli też Polacy z Polski centralnej, dzieci oraz obywatele innych państw.

Zdziwienie Izraela

W latach 90. ubiegłego wieku Morel już od dawna pobierał wysoką emeryturę. Był przekonany, że jego działalność w obozie „Zgoda” pozostanie tajemnicą na zawsze. Zaczęło o nim być głośno, gdy amerykański dziennikarz żydowskiego pochodzenia John Sack opublikował książkę o zbrodniach komunistycznych pt. „Oko za oko”. Salomon Morel nie czekał na proces, wyjechał do Izraela. Gdyby pozostał w Polsce, mógłby odpowiadać za śmierć ponad 1500 więźniów.

Z historii zbrodniarza Salomona Morela płynie ważna lekcja na temat stosunków polsko-izraelskich. Gdy w 1998 r. Komisja Badań Zbrodni Przeciwko Narodowi Polskiemu zwróciła się do Izraela o ekstradycję zbrodniarza, w odpowiedzi przysłano odmowę, bo zarzucane mu czyny przedawniły się w świetle tamtejszego prawa.

Dzięki wsparciu IPN i przesłuchaniu ponad 100 świadków udało się w 2004 r. postawić Morelowi zarzut, który się nie przedawnia, czyli zbrodni przeciwko ludzkości. Polskie władze wysłały więc kolejny wniosek o ekstradycję zbrodniarza. „Chcielibyśmy przekazać postanowienie Ministra Sprawiedliwości w tej sprawie, mówiące o tym, iż nie ma żadnych podstaw do ekstradycji Morela” – czytamy w odpowiedzi z 2005 r. Co więcej, władze Izraela były zbulwersowane tym, że Polska kolejny raz upomina się o ich obywatela. W piśmie czytamy, że sprawa „wywołuje zdziwienie, iż Polska w ogóle zwróciła się z taką prośbą”. „W świetle faktów uważamy, iż nie ma żadnych podstaw do przedstawienia Morelowi zarzutów popełniania poważnych przestępstw, nie mówiąc już o ludobójstwie czy zbrodniach przeciwko narodowi polskiemu”.

Historia Morela nie jest wcale usprawiedliwieniem dla Polaków, którzy kolaborowali z Niemcami, wydając Żydów. Pokazuje jednak, że na przykładzie pojedynczych osób nie można oskarżać Polaków jako naród o zbrodnię Holokaustu, bo w ten sam sposób naród żydowski byłby winien zbrodni komunizmu. Przede wszystkim jednak obnaża skalę dyplomatycznej hipokryzji państwa Izrael, który jednych zbrodniarzy ściga po całym świecie, a innych ukrywa.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Zamiast przeglądać się w lustrze, zauważmy wokół siebie ubogich

2018-11-18 19:08

Anna Wyszyńska

- Staliśmy się więźniami kultury, która nakłania do przeglądania się w lustrze i do nadmiernej troski o siebie, uważając, że wystarczy gest altruizmu aby być zadowolonym, bez konieczności bezpośredniego zaangażowania – ta i inne refleksje z tegorocznego orędzia papieża Franciszka na II Światowy Dzień Ubogich zatytułowanego „Biedak zawołał, a Pan go usłyszał” zostały rozwinięte w kazaniu ks. prał. Stanisława Słowika podczas Mszy św. w Kaplicy Cudownego Obrazu na Jasnej Górze 18 listopada 2018 r. Msza św. była sprawowana w intencji członków i wolontariuszy Towarzystwa św. Brata Alberta – wspólnoty, która pomaga ubogim w całej Polsce.

Anna Wyszyńska/Niedziela

Światowy Dzień Ubogich, który przypada w przedostatnią niedzielę roku liturgicznego. został ogłoszony przez papieża Franciszka rok temu. Papież zachęca w tym dniu do modlitwy i działań na rzecz osób ubogich i wykluczonych. Jak podkreślił ks. Słowik, który jest w zarządzie Towarzystwa, jest to również czas na osobistą refleksję nad miejscem i doświadczaniem ubóstwa we współczesnym świecie. Krzyk biedaka, wołanie człowieka w potrzebie, które jest myślą przewodnią orędzia jest dla nas o swojego rodzaju wyzwaniem. Sytuacji biedy, nędzy, dramatów życiowych jest na świecie tak wiele, że trudno o nich mówić spokojnie.

Na pierwszy plan rozważań papieża wybija się owo wołanie biedaka i pytanie: dlaczego ten krzyk nie może dosięgnąć naszych uszu pozostawiając nas obojętnymi i biernymi. Jak zaznaczył ks Słowik, to krytyczne spojrzenie Papieża na zwyczaje obecnego świata zachęca nas do pogłębionego rachunku sumienia i odpowiedzi na pytanie czy potrafimy służyć ubogim. Kaznodzieja zacytował papieskie słowa, w których czytamy: Światowy Dzień Ubogich zamierza być maleńką odpowiedzią całego Kościoła, rozsianego po całym świecie, skierowaną do wszystkich ubogich, aby nie myśleli, że ich krzyk upadł w próżnię. Prawdopodobnie będzie kroplą wody na pustyni ubóstwa, mimo to jednak może stać się oznaką dzielenia z potrzebującymi, aktywnego odczuwania obecności brata i siostry. Biedni nie potrzebują aktu delegacji, ale osobistego zaangażowania tych, którzy słuchają ich wołania. Troska wierzących nie może ograniczać się do pewnej formy pomocy – chociaż koniecznej i opatrznościowej na początku – ale wymaga owej „wrażliwości miłości” (Adhortacja Apostolska Evangelii Gaudium, 199), która traktuje drugiego jako osobę i szuka jego dobra.

Anna Wyszyńska/Niedziela

Właściwa postawa, o której mówił ks. Słowik to pełne zaangażowanie i bliskość. Od tej bliskości rozpoczyna się droga wyzwolenia tych, którzy doświadczają dramatów, ale także droga wyzwolenia nas z postawy nadmiernej troski o siebie i innych stereotypów życiowych. Do wejścia na taką drogą potrzebne jest samozaparcie i pomoc Bożej łaski.

Ks. Stanisław Słowik zachęcał również, abyśmy po wyjściu z kościoła pamiętali, że wspólnoty pierwszych chrześcijan łączyły łamanie Chleba Eucharystycznego z łamanie chleba codzienności i dzieleniem się talerzem strawy, oraz by naszą codzienną praktyką stało się zapraszanie kogoś potrzebującego do wspólnego stołu.

Anna Wyszyńska

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Moje pismo Tęcza - 7/8 2018

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem