Reklama

Watykański szpital otwiera pierwsze hospicjum dziecięce w Rzymie

2018-07-12 17:13

vaticannews.va / Rzym (KAI)

Ks. Daniel Marcinkiewicz

Nie tylko leczenie dzieci z krajów ubogich i ogarniętych wojną, ale i prężny rozwój badań naukowych. Tak misję watykańskiego szpitala pediatrycznego Dzieciątka Jezus definiuje jego dyrektor Mariella Enoc. W przyszłym roku ta ceniona na całym świecie placówka skończy 150 lat.

Dyrekcja szpitala zaprezentowała wyniki działalności medyczno-naukowej oraz po raz pierwszy również bilans finansowy tej watykańskiej placówki za ubiegły rok. Wskazano, że szpital ma się czym pochwalić. Stale rośnie liczba pacjentów. W omawianym okresie hospitalizowano 28 tys. dzieci, a ponad 2 mln skorzystało z leczenia ambulatoryjnego. Dumą ośrodka jest wzrost liczby przeszczepów, których przeprowadzono 321, a także leczenie maluchów z chorobami rzadkimi, z którego skorzystało 11 tys. osób. W ciągu minionych pięciu lat aż o 50 proc. wzrosła wysokość środków przeznaczanych na badania naukowe. Prowadzi je w szpitalu 700 lekarzy, biologów i farmaceutów współpracujących z największymi ośrodkami badawczymi na całym świecie. Ubiegłoroczny bilans ośrodka zamknął się w 313 mln euro.

„Cały czas staramy się o zapewnianie naszym małym pacjentom, jak najlepszej opieki” – mówi Mariella Enoc.

Reklama

„Perspektywy na przyszłość naszego szpitala to przede wszystkim zapewnianie lepszej opieki naszym dzieciom. Robimy to przez badania naukowe, coraz lepsze leczenie, poprawianie warunków pobytu, a także inwestowanie w nowe technologie i odpowiedni personel, który jest najważniejszy – mówi Radiu Watykańskiemu Mariella Enoc. – Nasza placówka od samego początku jest otwarta na świat. Jesteśmy obecni w krajach ubogich i ogarniętych konfliktami, ale też w krajach rozwiniętych jak np. Chiny i Rosja. Na ile tylko możemy, dzielimy się osiągnięciami naszych badań. To jest bardzo ważne. Cóż innego możemy dać – pieniędzy nie mamy, dajemy więc zdobytą wiedzę. ”

By sprostać nowym wyzwaniom watykański szpital pediatryczny Dzieciątka Jezus, który do tej pory miała dwie siedziby, otwiera kolejne trzy punkty. Największą nowością będzie otwarcie w Rzymie hospicjum dziecięcego, pierwszego w całych środkowo-południowych Włoszech. Wybudowany zostanie także nowy szpital, dwa razy większy od obecnej siedziby przy Janikulum oraz nowe skrzydło placówki w Palidoro wraz z hotelem dla rodziców towarzyszących chorym dzieciom.

Tagi:
hospicjum

Dobro wzrasta na Polach Nadziei

2018-06-28 10:24

Katarzyna Dobrowolska
Edycja kielecka 26/2018, str. I

WD

Hospicyjna Kampania Pola Nadziei, która w Kielcach odbywała się po raz siódmy, rozkwita jak żonkilowe pola wiosną i obejmuje coraz szersze kręgi dzieci i młodzieży, chętnych by nieść wsparcie i nadzieję cierpiącym osobom – podopiecznym kieleckiego Hospicjum im. Matki Teresy z Kalkuty. Było to widać podczas gali Pól Nadziei, gdy podsumowano działania, pracę i wiele inicjatyw. W ramach tegorocznej akcji udało się zebrać w różnych kwestach, zbiórkach społecznych przy parafiach i w szkołach ok. 100 tys. zł. Nie pieniądze są tutaj jednak najważniejsze, a rozgrzane, dobre serca dzieci i młodzieży uwrażliwionych na cierpienie, włączających się w pomoc pacjentom terminalnie chorym.

Obecny wraz z innymi zaproszonymi gośćmi na gali w Pałacyku Zielińskich 14 czerwca bp Jan Piotrowski powiedział do zebranych: – W przestrzeni dobroczynności odnosimy się do źródła dobra, którym jest Jezus Chrystus – Ikona Bożej Miłości.Mówił On: „Po tym poznają, żeście moimi uczniami, jeśli się będziecie wzajemnie miłowali”. Wolontariat to jest odpowiedź serca. Nie powinno nigdy tego dobra zabraknąć. Dziękuję wszystkim organizatorom i wolontariuszom Pól Nadziei. Kielce, województwo i nasza diecezja możemy być dumni, że tego dobra nie brakuje – podsumował biskup Jan. By zilustrować to dobro, wspomniał o studencie medycyny w Kielcach, który wybiera się na Madagaskar, jako wolontariusz, by leczyć chore dzieci. Dzięki życzliwości dobrych ludzi zebrał na sprzęt medyczny 30 tys. zł. Świadczy to o tym, że dobrych ludzi jest wielu.

W ramach tegorocznych Pól Nadziei Caritas Kielce ogłosiła pięć konkursów plastycznych promujących idee hospicyjne. Laureaci zostali uhonorowani dyplomami i nagrodami. Szczególne wyróżnienie statuetkę – Anioła z żonkilem– odebrały z rąk ks. dyrektora Stanisława Słowika wolontariuszki najbardziej zaangażowane w pomoc dla hospicjum w Kielcach. Były to Joanna Jaworska ze Szkoły Podstawowej w Brynicy, opiekun koła wolontariatu oraz Wiktoria Ucig, studentka położnictwa. Podczas gali czas umilały występy podopiecznych Miejskiego Domu Kultury w Kielcach. Wystąpił zespół WhatsApp.

Młodzi na różny sposób angażują się w pomoc potrzebującym i cierpiącym. Anna Lecińska z LO nr 1 w Jędrzejowie na co dzień działa w wolontariacie. Razem z młodzieżą, jest ich blisko 30 osób, włączyła się w pomoc hospicjum miechowskiemu, kwestując przy parafii Trójcy Świętej.

– Ważna jest też formacja tej młodzieży, dlatego uczniowie biorą udział w dniach skupienia – mówi s. Maria Natana Kasprzyk, służebniczka dębicka, katechetka w LO.

– Młodzież lubi pomagać, nie tylko w hospicjum. Wygraliśmy grant Caritas na 1200 zł. i dzięki temu mogliśmy niedawno wybrać się z niepełnosprawnymi, podopiecznymi WTZ w Jędrzejowie, na wycieczkę do Sobkowa. Pojechało 38 niepełnosprawnych z opiekunami i grupa naszych wolontariuszy. Dziewczyny ze Szkolnego Koła Caritas regularnie odwiedzają Ognisko Wychowawcze w Jędrzejowie i pomagają dzieciom odrabiać lekcje oraz organizują im zajęcia – opowiada s. Kasprzyk.

Szkoła Podstawowa w Bęczkowie i w Leszczynach także pomaga pacjentom hospicjum. Uczniowie z Bęczkowa zaprojektowali najpiękniejsze nakrycie głowy związane z akcją i zdobyli w konkursie Pól Nadziei pierwsze miejsce. Ponadto w ciągu roku sprzedawali znicze, a dochód przeznaczyli na wsparcie hospicjum. Bardzo ważna dla uczniów była wizyta u pacjentów hospicjum. Na miejscu mieli okazję zapoznać się z ideą wolontariatu hospicyjnego. – Cieszymy się, że w pomoc włącza się w zasadzie cała nasza społeczność: uczniowie, nauczyciele, rodzice i mieszkańcy – mówiły nauczycielki Justyna Pawłoszek i Taborska Magdalena ze Szkoły Podstawowej w Bęczkowie.

W Zespole Placówek Oświatowych w Piekoszowie gimnazjaliści również bardzo angażują się w wolontariat. Od czterech lat kwestują w Piekoszowie w czasie kampanii Pola Nadziei. W tym roku uczniowie Milena Ciosek i Julia Karyś wzięły udział w konkursie Pól Nadziei na prezentację multimedialną o organizacjach charytatywnych. – Podczas Świąt Wielkanocnych odwiedziliśmy podopiecznych hospicjum w Kielcach. Co roku staramy się brać udział w akcji „Wyślij kartkę do hospicjum”, pamiętając o chorych podczas świąt. Młodzi są zawsze chętni, by przygotować piękne kartki z życzeniami. Wzięliśmy również udział w akcji „Skrzynka miłosierdzia”, organizowanej przez Caritas i pozyskaliśmy fundusze na przygotowanie dla najmłodszych spektaklu o Kopciuszku. Przesłanie tej inicjatywy wiązało się z hasłem, że dobro zawsze powraca. Na naszym terenie działa Dom dla Niepełnosprawnych, dlatego też przestrzeni do czynienia dobra nigdy nie zabraknie – opowiadała Monika Haczkiewicz, opiekun wolontariuszy.

Wśród zaproszonych gości byli parlamentarzyści. – Dobrze się czuję wśród was. W młodości byłem taki jak wy – nieobojętny. Ta postawa nieobojętności jest szczególnym skarbem zwłaszcza u ludzi młodych, którzy pokazują nam byśmy nie byli zobojętnieni na cierpienie i na drugiego człowieka. Dziękuję wam, że na co dzień idziecie w marszu życia dla tych, którzy walczą o nadzieję, dla pacjentów hospicjum. Jesteście przykładam dla rówieśników. Życzę wam byście te pola nadziei uprawiali jak najdłużej, włączając w nie jak najwięcej ludzi – mówił senator Krzysztof Słoń wyróżniony specjalnym dyplomem wraz posłem Krzysztofem Lipcem za zaangażowanie w pomoc hospicjum, a konkretnie w pozyskanie środków na zakup bardzo potrzebnego ambulansu.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Z Maryją jestem bezpieczna

2018-07-16 19:29

Justyna Walicka | Archidiecezja Krakowska

Najświętsza Maryja Panna z Góry Karmel, Której wspomnienie liturgiczne dziś obchodzimy, bardziej może znana jako Matka Boża Szkaplerzna, szczególnie czczona jest wśród karmelitów, a Jej łaskami słynący obraz znajduje się w Czernej koło Krzeszowic. Szkaplerzem, oprócz wierzchniej części ubioru zakonnego, nazywany także szatę Maryi, którą każdy świecki może przyjąć, oddając się tym samym pod opiekę Matki Bożej. Oczywiście, jeśli tylko chce. Szkaplerz nosili wielcy święci: Jan Maria Vianney, Alfons Maria Liguori, Jan Bosco. Nosił go także św. Jan Paweł II.

Piotr Marcińczak

Obietnice

Dość dobrze znane są przywileje przysługujące tym, którzy przyjmą szkaplerz. Maryja obiecała im szczególną opiekę i ochronę w trudnych chwilach doczesnego życia oraz dobrą śmierć i zachowanie od wiecznego potępienia. Druga z powyższych obietnic w XV w. nabrała kształtu tzw. przywileju sobotniego. Wierzymy, że Matka Boża uwalnia duszę zmarłego, noszącego szkaplerz, z mąk czyśćcowych w pierwszą sobotę po jego śmierci.

Warto podkreślić także, że przyjmujący szkaplerz otrzymują udział we wszystkich dobrach duchowych Zakonu Karmelitańskiego, a więc Mszach św., modlitwach, postach, dobrych uczynkach oraz mogą uzyskać odpust zupełny w dniu wpisania do bractwa szkaplerznego, a także w niektóre święta karmelitańskie: wspomnienie św. Szymona Stocka (16 maja), uroczystość Najświętszej Maryi Panny z Góry Karmel (16 lipca), święto proroka Eliasza (20 lipca), święto św. Teresy od Dzieciątka Jezus (1 października), uroczystość św. Teresy od Jezusa (15 października), święto Wszystkich Świętych Zakonu Karmelitańskiego (14 listopada) oraz w uroczystość św. Jana od Krzyża (14 grudnia). Osoba przyjmując szkaplerz zobowiązuje się do noszenia go na co dzień oraz odmawiania wybranej modlitwy zawierzenia Maryi, np. „Pod Twoją obronę".

Szkaplerz to nie talizman

Trzeba jednak pamiętać, co mocno podkreślają ojcowie karmelici, że nie należy traktować szkaplerza w sposób magiczny, a więc jako zaczarowany przedmiot, który wystarczy zawsze mieć przy sobie, a on zapewni nam szczęście na ziemi i uchroni od piekła po śmierci. Żeby bowiem mieć udział we wszystkich wymienionych powyżej łaskach i obietnicach, trzeba w życiu trwać przy najważniejszym i pierwszym ze wszystkich szkaplerznych „obowiązków". Jest nim gorliwe i szczere naśladowanie Maryi we wszystkich Jej cnotach. Ponieważ przynależność do Matki Bożej i miłość do Niej wyrażać się powinna przede wszystkim w gotowości do kształtowania w sobie Jej cnót, m.in.: pokory, zawierzenia woli Bożej oraz cnocie czystości według stanu. Łaska Boża bowiem wydaje owoce w życiu człowieka tylko przy jego współpracy i szczerej woli, a nie wbrew niemu lub pomimo jego obojętności. A szkaplerz jest łaską.

Dla dzieci i dla grzeszników także

Szkaplerz można nabyć i uroczyście przyjąć każdego dnia u karmelitów w Czernej. Warto jednak wiedzieć, że o ile nałożenia szkaplerza musi dokonać kapłan o tyle nie musi on być karmelitą. Może to zrobić każdy diecezjalny ksiądz, byle zgodnie z przyjętą przez Kościół formułą. Szkaplerz można nakładać także małym dzieciom, jeszcze nieświadomym tego wielkiego znaku, jako formę obrony przed złem, a nawet umierającym grzesznikom, którzy jednak wyrażą wolę przyjęcia go na łożu śmierci.

Maryja nie pozwala mi o sobie zapomnieć

Jakub nosi szkaplerz od 20 lat. - Zafascynowałem się tym, że Maryja obiecała szczególnie chronić noszących szkaplerz. Chciałem mieć w tym udział. Przyjąłem szkaplerz i teraz tego doświadczam. Szkaplerz to jest szata Maryi, Jej godność, a także łaska. Tak to rozumiem. Jest on także znakiem przynależności do Maryi, która trwa całe życie. Bo my możemy pobłądzić, ale Ona jest wierna zawsze. I zawsze dotrzymuje tego, co obiecała, choć nigdy wbrew woli człowieka - opowiada Jakub. - Codziennie odmawiam modlitwę szkaplerzną „Pod Twoją obronę". Maryja nie pozwala mi o sobie zapomnieć - dodaje. - Kiedy patrzę na te 20 lat ze szkaplerzem, to widzę jasno, jak moja relacja z Matką Bożą rozwijała się i ewoluowała. Widzę jak Ona się mną opiekuje, dyskretnie, ale konsekwentnie. I wyraźnie doświadczam, że prawdziwe zbliżanie się do Maryi zawsze jest zbliżaniem się do Chrystusa.

Nie mogę teraz umrzeć

Maria przyjęła szkaplerz na rekolekcjach w wieku 15 lat, po tym jak usłyszała o szczególnej opiece Matki Bożej dla noszących Jej znak i zapragnęła go mieć. Opowiada, że przez cały ten czas nosiła tradycyjną formę szkaplerza, ale kilka lat temu wymieniła go na medalik, który jest o wiele wygodniejszą formą. Maria, dziś młoda mężatka, wspomina także wypadek samochodowy, który przeżyła. - Pamiętam doskonale, że kiedy całe życie przelatywało mi przed oczami, było tam m.in. wspomnienie noszonego przeze mnie szkaplerza. I pamiętam taką myśl w mojej głowie „noszę szkaplerz i Maryja ma mnie w opiece, więc nie mogę teraz umrzeć, bo nie zdążyłam iść do spowiedzi..." i rzeczywiście przeżyłam. Wiem, że uratowała mnie Matka Boża - podkreśla.

Kiedy pytam ją jakie znaczenie na co dzień ma dla niej szkaplerz, odpowiada z uśmiechem: - To jest forma mojej walki o niebo. Sama nie dam rady się tam dostać, bo jestem jako człowiek zbyt słaba. Potrzebuję pomocy, a jaką lepszą pomoc mogę sobie wyobrazić niż tę od Matki Bożej? Czuję się z Nią bezpieczna.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Jestem od poczęcia

Polak jako pierwszy na świecie zjechał na nartach z K2

2018-07-22 19:01

wpolityce.pl

Wcześniej takiego wyczynu dokonał w 2013 roku zjeżdżając z Sziszapangmy (8013 m), w kolejnym roku z Manaslu (8156 m), a w 2015 z Broad Peak (8051 m).

wikipedia.org

Wspinaczkę na położoną w Karakorum górę K2 Andrzej Bargiel i Janusz Gołąb oraz czterech pakistańskich tragarzy wysokościowych rozpoczęło w czwartek.

Góra K2 była drugą próbą zakopiańczyka, ubiegłoroczna zakończyła się niepowodzeniem.

Wtedy zdecydowanie zawiodła pogoda. Chociaż mogłem wejść na szczyt, to zjazd ze względu na bezpieczeństwo był wykluczony — wyjaśnił pochodzący z Łętowni koło Limanowej Bargiel.

„Modę” na ekstremalne wyczyny narciarskie zapoczątkował na dobre Francuz Jean Afnasi, kiedy w 1978 roku zjechał z Mount Everestu z wysokości 8200 m. Legenda ski-extreme Sylvian Saudan zjechał na nartach ze szczytu Hidden Peak w Pakistanie w 1982 roku i stał się pierwszą osobą, która kiedykolwiek zjechała z samego szczytu powyżej 8000 metrów. Do grona prekursorów zaliczali się także Bruno Gouvy (snowboard) i Veronique Perillat (monoski) zjeżdżając z Czo Oju (8188 m npm) w 1988 roku. Tym samym Perillat została pierwszą kobietą, która dokonała zjazdu na takiej wysokości.

Jeden z najbardziej utytułowanych narciarzy, Słoweniec Davorin „Davo” Karnicar, który na nartach zjechał z siedmiu najwyższych szczytów wszystkich kontynentów (tzw. Korona Ziemi), wspominał podczas pobytu w Polsce, że jazda z tak wysokich gór wygląda zupełnie inaczej niż w narciarstwie alpejskim. Na tak dużej wysokości jest bardzo mało tlenu i podczas zjazdu trzeba robić przerwy. Ogromnym niebezpieczeństwem jest także groźba lawin.

Jak przyznał były reprezentant Słowenii z narciarstwie alpejskim, uczestnik Pucharu Świata w tej dyscyplinie, z Mount Everestu zjeżdżał cztery godziny i 25 minut, z czego półtorej poświęcił na odpoczynek? Był pierwszym człowiekiem, który z najwyższej góry świata zjechał bez odpinania nart. Jego poprzednicy niektóre odcinki pokonywali pieszo, z nartami na plecach.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem