Reklama

Co NATO Trump?

2018-07-14 21:26

Tomasz Winiarski

Wikipedia

Jeżeli pod wpływem lewicowej propagandy rozsiewanej przez partię demokratyczną, ktoś spodziewał się jeszcze, że prezydent Trump będzie prowadził miękką politykę ustępstw wobec Rosji oraz wyprowadzi USA z Paktu Północnoatlantyckiego, to musi teraz poważnie zrewidować swoje poglądy. Tegoroczny szczyt NATO w Brukseli to kolejny niepodważalny i wręcz bijący po oczach dowód na to, że Stany Zjednoczone pozostają krajem, który zamierza bronić Europy Zachodniej m.in. przed zakusami Putina. Krajem, który chce silnego sojuszu NATO, ale opartego na wzajemnym poszanowaniu przejawiającym się uczciwym wypełnianiem sojuszniczych zobowiązań przez wszystkich sygnatariuszu paktu. Do tej pory był z tym poważny problem i to się amerykańskiej administracji na serio przestało podobać.

Zgodnie z wcześniejszymi przewidywaniami spotkanie przywódców państw członkowskich Paktu Północnoatlantyckiego nie przebiegało w atmosferze sielanki i wzajemnego poklepywania się po plecach. Trudno jednak o sielankę i wzajemne komplementy w sytuacji, w której najbogatsze kraje Sojuszu jak np. Niemcy, mimo zobowiązań natowski podpisanych na szczycie w Walii w 2014, wciąż odmawiają zwiększenia swoich wydatków na obronność, tak by w 2024 roku osiągnęły one wymagane 2 proc. PKB. Prezydent Trump przyjechał do Brukseli z jasnym i oczywistym przesłaniem: Stany Zjednoczone zbyt długo w osamotnieniu ponosiły ogromne koszty związane z zapewnieniem Europie bezpieczeństwa, przy niewystarczającym wsparciu ze strony swoich sojuszników ze Starego Kontynentu.

Reklama

Europa Zachodnia ma jednak poważny problem ze słowem Solidarność i nie chodzi tu już tylko o niewystarczające finansowanie natowskich sił zbrojnych. Prezydent Donald Trump już na samym początku zrugał niemiecką kanclerz Angelę Merkel za zaangażowanie Berlina w skandaliczny zadaniem Amerykanów projekt rurociągów Nord Stream I oraz II. To kolejny przykład złamania przez naszego zachodniego sąsiada europejskiej solidarności, o której tak dużo lubi się mówić na zachodzie i południu Europy, gdy chodzi o kryzys migracyjny i przymusową relokację uchodźców. Dziwnym trafem w kwestiach gazociągu z Rosji zasada solidarności przestaje nagle obowiązywać… Donald Trump nie omieszkał wymienić naszego kraju, jako pozytywnego przykładu w kontekście wydatków na obronność oraz sprzeciwu Warszawy wobec uzależniania Europy od rosyjskiego gazu. Stany Zjednoczone po raz kolejny udowodniły zatem, że są wiarygodnym sojusznikiem krajów takich, jak Polska dla których rurociągi Nord Stream stanowią ogromne zagrożenie. Donald Trump ma również rację wtedy, gdy mówi o niedopuszczalnym poziomie uzależnienie Niemiec, a więc jednego z ważnych członków NATO, od importu energii z Rosji – głównego rywala Sojuszu Północnoatlantyckiego. Amerykański podatnik wykłada miliardy dolarów na finansowanie sił zbrojnych USA, które bronią m.in. Europy. W tym samym czasie Niemcy i kilka innych państw Starego Kontynentu nie dość, że nie płacą wystarczająco dużo na NATO, to jeszcze uzależniają się od rosyjskiego gazu, który stanowi przecież surowiec strategiczny, służący Moskwie do szantażowania krajów takich jak Polska. Na domiar złego niemiecka polityka kupowania gazu z Rosji zapewnia przecież miliardowe wpływy do kremlowskiego budżetu. Prezydent USA stwierdził wprost, że taka praktyka jest „nie do przyjęcia”, a sam Berlin określił mianem „totalnie kontrolowanego” przez Moskwę. Głównie z uwagi na silne, jego zdaniem dochodzące do 70 proc., uzależnienie energetyczne Niemiec od Rosji. Trump to nie ustępliwy i miękki Obama. Nie zamierza tolerować żerowania na amerykańskim podatniku. Europa Zachodnia powinna przestać krytykować prezydenta USA i zacząć go słuchać. Skorzystają na tym wszyscy poza Rosją, a wiec będzie to sukces wielowymiarowy i długofalowy. O to właśnie chodzi Donaldowi Trumpowi! Pijany Jean-Claude Juncker może tego nie dostrzegać, Europa musi jednak zacząć myśleć trzeźwo.

Tagi:
NATO Donald Trump

Reklama

Prezydent Trump zachęca rodaków do promowania adopcji

2018-11-06 13:32

azr (KAI/CNA/Adoption Network) / Waszyngton

Prezydent USA Donald Trump po raz kolejny ogłosił listopad Narodowym Miesiącem Adopcji. W okolicznościowym orędziu nazwał adopcję “czynem odmieniającym życie” i “błogosławieństwem dla wszystkich, których dotyczy”.

©Christin Lola - stock.adobe.com

“Musimy także zachęcać wszystkich Amerykanów do uznania, że adopcja jest potężną drogą do okazania kobietom, że nie pozostają osamotnione w przypadku nieoczekiwanej ciąży” – przypominał prezydent USA Donald Trump w orędziu, w którym ogłosił trwający miesiąc Narodowym Miesiącem Adopcji. Jak zapowiedział, ma to być czas wyrażenia wdzięczności i szacunku dla tysięcy amerykańskich rodzin, które zdecydowały się adoptować dzieci.

“Aborcja jest potwierdzeniem niezbywalnej wartości ludzkiego życia i sygnalizuje, że każde dziecko, narodzone i nienarodzone, jest chciane i kochane. (…) Dzieci, niezależnie od rasy, płci, wieku czy niepełnosprawności, zasługują na to by znaleźć się w kochających objęciach rodziny, którą mogą nazwać swoją własną” – napisał amerykański przywódca. Przypomniał też, że tworzenie sprawnego systemu rodzicielstwa zastępczego jest wyzwaniem, które społeczeństwo amerykańskie powinno podejmować wspólnie. Zwrócił się do “rodzin, wspólnot i domów modlitwy, by pomagały tym dzieciom znaleźć trwały dom”.

Jak zauważa Catholic News Agency, nieprzypadkowy jest fakt, że prezydent wspomina wprost o domach modlitwy. Obecnie bowiem w Stanach Zjednoczonych toczy się kilka procesów wytoczonych przez ośrodki adopcyjne, które, ze względu na odwoływanie się do wiary, były dyskryminowane w prowadzeniu swoich działań. W Stanach Zjednoczonych Narodowy Miesiąc Adopcji został ogłoszony po raz pierwszy w 1995 r. z inicjatywy ówczesnego przywódcy Billa Clintona. Clinton rozszerzył w tens sposób inicjatywę Narodowego Tygodnia Aborcji, zainicjowaną przez prezydenta Ronalda Reagana w 1984 r.

Obecnie w stanach Zjednoczonych czas oczekiwania przez dziecko na adopcję to ok. 3 lata. Wg danych Adoption Network Law Centre, w USA jest obecnie ok. 1,5 mln dzieci adoptowanych, 428 tys. oczekuje na adopcję, a każdego roku adopowanych zostaje ok. 135 tys. dzieci. Zaledwie 2 proc. Amerykanów zdecydowała się do tej pory na adopcję, jednak aż 1/3 społeczeństwa rozważa taką możliwość. Ok. 7 mln Amerykanów, to osoby adoptowane, a blisko 100 mln. mieszkańców USA ma osoby adoptowane w swojej bliskiej rodzinie.

Rocznie w USA dokonywanych jest, wg danych Adoption Network Law Centre, ok. 1,3 mln aborcji. Jedynie 4 proc. kobiet, które nie chcą opiekować się swoim dzieckiem po urodzeniu, decyduje się na urodzenie go i oddanie do adopcji.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Norwegia łamie prawa człowieka

2019-02-19 11:11

Artur Stelmasiak

Decyzja norweskich władz o wydaleniu z Oslo konsula RP dr. Sławomira Kowalskiego wywołała wiele głosów krytyki zarówno w Polsce, jak i w Skandynawii. - W ciągu 2 tygodni pod nasza petycją #MuremZaKonsulem podpisało się ponad 30 tys. osób i dziś przynieśliśmy jo ambasady Królestwa Norwegii - mówiły mec. Jerzy Kwaśniewski, prezes Instytutu Ordo Iuris.

Artur Stelmasiak

Uznanie za persona non grata polskiego konsula, który ratował polskie dzieci, by mogły się wychowywać w swoich rodzinach, spotkało się z oburzeniem ze strony tamtejszej Polonii. Dlatego jej przedstawiciele zorganizowali manifestację przed Ambasadą Królestwa Norwegii w Warszawie. - Nie zgadzamy się z praktyką władz Norwegii, która odwołuje polskich dyplomatów tylko dlatego, że zgodnie z obowiązującym norweskim i międzynarodowym prawem bronią praw polskich rodzin i polskich dzieci. To nie jest pierwszy taki przypadek i obawiamy się, że kolejnego konsula, który przyjedzie do Oslo także może spotkać ten sam los - mówił przed ambasadą Artur Kubik, przewodniczący związku zawodowego w Norwegii "Solidaritet Norge".

Konsul dr Sławomir Kowalski jest znany z pomocy wielu polskim rodzinom przed opresyjnymi działaniami ze strony urzędu Barnevernet. W 2016 r. otrzymał od polskiego Ministerstwa Spraw Zagranicznych tytuł „Konsula Roku”. MSZ wskazywało, że nagroda jest „ukłonem wobec wszystkich, którzy walczą o polskie dzieci i godność polskiej rodziny za granicą". - Pan konsul przez 5 lat wzorowo służył polskim rodzinom w Norwegii i dlatego został wydalony na podstawie całkowicie fałszywych zarzutów i pomówień. Ujawniony przez instytut Ordo Iursi filmu pokazuje, że to norwescy urzędnicy Barnevernet oraz policjanci złamali prawo dyplomatyczne określone w Konwencji Wiedeńskiej - podkreślił mec. Jerzy Kwaśniewski. - Z dowodów wynika jednoznacznie, że konsul reprezentujący Rzeczpospolitą Polskę chciał tylko dostać się do polskiego dziecka. I niestety nie pozwolono mu na to, a policja usunęła go z naruszeniem jego nietykalności. To są jednoznaczne dowody na złamanie Konwencji Wiedeńskiej. I dziś w imieniu 30 tys. sygnatariuszy chcemy stanowczo zaprotestować zarówno przeciwko takiemu traktowaniu polskich obywateli, jak i przedstawicieli dyplomatycznych Rzeczpospolitej Polski.

W ambasadzie zostało złożone pismo, w którym Instytut Ordo Iuris i Związek Zawodowy „Solidarność” w Norwegii domagają się wprowadzenia zmian proceduralnych korzystnych dla polskich rodzin w tym kraju. - To są rekomendacje, które nie tylko są wytworem naszej pracy i analiz, ale także powtórzeniem międzynarodowej krytyki i rekomendacji Zgromadzenia Parlamentarnego Rady Europy oraz Trybunały Praw Człowieka w Strasburgu ws. prawa człowieka w Norwegii - tłumaczył Kwaśniewski.

Podczas pikiety przed ambasadą obecna była także przewodnicząca parlamentarnego Zespołu "Dobro dziecka jako cel najwyższy" poseł Barbara Chrobak. - Jako polityk i poseł liczę na to, że to jest ostatni taki skandaliczny przypadek, gdy przedstawiciel dyplomatyczny RP zostaje wydalony. Dla nas jest ważna współpraca z Norwegią, ale nie może być to współpraca na zasadzie jednostronnej - mówiła Barbara Chrobak, poseł klubu Kukiz'15. - Jestem zadowolona z odpowiedniej i stanowczej odpowiedzi polskich władz, ale także faktu, że pani Silje Garmo jest dziś z nami. Rzeczpospolita Polska udzieliła jej azylu przed władzami Norwegii, które nie przestrzegają podstawowych praw człowieka.

Protest przed siedzibą ambasady Królestwa Norwegii w Warszawie został zorganizowany przez norweską Polonię. W Ambasadzie złożone zostało pismo, którego autorzy domagają się wprowadzenia w Norwegii „gwarancji proceduralnych, korzystnych dla rodziców oraz ich dzieci”.

Oczekują oni:

1. Zapewnienia udziału tłumacza na każdym etapie postępowania w celu zniwelowania bariery językowej uniemożliwiającej rodzicom i dziecku pełne uczestnictwo w postępowaniu;

2. Informowania władz konsularnych RP o każdym przypadku ingerencji Barnevernet w funkcjonowanie rodzin polskich obywateli przybywających na terytorium RP;

3. Zagwarantowania prawa do bezpośredniego kontaktu polskich obywateli z konsulem RP;

4. Poddania niezwłocznej kontroli niezawisłych sądów decyzji o ograniczeniu lub pozbawieniu pieczy nad dzieckiem lub praw rodzicielskich. Decyzja o odebraniu dziecka winna zostać uzasadniona i doręczona rodzicom, a dziecku wyjaśniona w sposób dla niego zrozumiały;

5. Przekazania odebranych dzieci do rodzin zastępczych w Polsce i pod jurysdykcję sądu RP, zgodnie zKonwencją Haską z 19 października 1996 r. o jurysdykcji, prawie właściwym, uznawaniu, wykonywaniu i współpracy w zakresie odpowiedzialności rodzicielskiej oraz środków ochrony dzieci;

6. Poszanowania prawa dziecka do nierozrywania jego więzi z rodzicami. Zagwarantowania dziecku prawa do regularnego utrzymywania osobistych relacji i bezpośredniego kontaktu z matką, ojcem, rodzeństwem, dziadkami nawet w przypadku pozbawienia rodziców praw rodzicielskich;

7. Utworzenia systemu wsparcia dla rodzin którym odebrano dzieci. Objęcie ich opieką prawną i psychologiczną;

8. Nierozdzielania rodzeństwa w przypadku odebrania rodzicom więcej niż jednego dziecka; zapewnienia, aby dziecko odebrane rodzicom trafiło w pierwszej kolejności do dalszych krewnych;

9. Zapewnienia, aby decyzja o powierzeniu pieczy nad dzieckiem osobom trzecim była poddawana okresowej weryfikacji, w celu dokonania oceny, czy właściwy dla dziecka nie byłby powrót pod opiekę rodziców – uwzględniać przy tym należy najlepszy interes dziecka oraz jego opinię;

10. Zapewnienia, aby poddanie dziecka opiece osób trzecich nastąpiło z uwzględnieniem jego tożsamości religijnej, etnicznej oraz kulturowej oraz z poszanowaniem więzi istniejącej między rodzeństwem;

11. Ustanowienia stałych organów nadzoru i zapewnienia kontroli parlamentarnej instytucjom opieki społecznej;

12. Powołania wspólnej, norwesko-polskiej, międzyrządowej komisji bieżąco monitorującej wprowadzanie punktów wskazanych powyżej.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Franciszek: jesteśmy umiłowanymi dziećmi Bożymi

2019-02-20 10:47

st (KAI) / Watykan

O wiernej i żarliwej miłości Boga do każdego z ludzi mówił dziś papież podczas audiencji ogólnej. Kontynuując cykl katechez o modlitwie „Ojcze Nasz” papież skomentował wezwanie „Ojcze, który jesteś w niebie”. Jego słów wysłuchało w auli Pawła VI około 7 tys. osób. Wcześniej w bazylice watykańskiej spotkał się z 2,5 tys. wiernych z archidiecezji Benewentu we Włoszech.

Vatican Media

Na wstępie, celem lepszego zrozumienia ojcostwa Boga Franciszek zachęcił do oczyszczenia i przekroczenia naszych wyobrażeń miłości rodzicielskiej. Miłość Boga jest miłością całkowitą, jakiej my w tym życiu zasmakowujemy jedynie niedoskonale. „Mężczyźni i kobiety są wiecznie żebrakami miłości, szukają miejsca, w którym byliby ostatecznie kochani, ale go nie znajdują. Jak wiele w naszym świecie jest zawiedzionych miłości!” – zauważył papież.

Ojciec Święty podkreślił ulotny charakter ludzkiej miłości, będącej „obietnicą, którą trudno dotrzymać, usiłowaniem, które wkrótce wysycha i wyparowuje, trochę tak jak rano, gdy słońce wschodzi i usuwa nocną rosę”. Dlatego „jesteśmy żebrakami, którym w drodze grozi, że nigdy nie znajdą w pełni tego skarbu, którego szukają od pierwszego dnia życia: miłości”.

Franciszek wskazał, że jest także miłość Ojca „który jest w niebie”, adresowana do każdego człowieka, jedyna i wierna miłość Boga. Zaznaczył, że wyrażenie „w niebie” nie chce wyrażać dystansu, ale radykalną odmienność, inny wymiar.

„Nikt z nas nie jest sam. Jeśli nawet na nieszczęście twój ojciec ziemski zapomniał o tobie, a ty żywiłeś do niego urazę, nie odmówiono tobie podstawowego doświadczenia wiary chrześcijańskiej: poznania, że jesteś umiłowanym dzieckiem Bożym i że nie ma nic w życiu, co mogłoby ugasić Jego namiętną miłość do ciebie” – powiedział papież na zakończenie swej katechezy.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem