Reklama

Kalendarz pielgrzyma 2019

Święto patrona Wrocławia

2018-07-22 21:33

Marek Zygmunt

Anna Majowicz
kaplica bł. Czesława we wrocławskim kościele Ojców Dominikanów

Błogosławiony Czesław jest głównym patronem Wrocławia, założycielem tutejszego klasztoru Ojców Dominikanów. 20 lipca w kościele pw. św. Wojciecha, gdzie znajduje się grób błogosławionego, odbyły się uroczystości ku Jego czci.

Mszy św. przewodniczył przeor wrocławskich dominikanów o. Wojciech Delik OP, a homilię wygłosił Prowincjał Polskiej Prowincji tego Zgromadzenia o. Paweł Kozacki OP. Wskazał w niej m.in., że w życiu bł. Czesława najpiękniejsze nie są cuda, ale fakt, że był On prawdziwym kaznodzieją. Głosił Słowo Boże bezinteresownie. - Każdy kaznodzieja, patrząc na siebie w prawdzie, stwierdza, że nie nadaje się do tego, ale podejmuje zadanie, bo został wezwany przez Pana Boga – mówił o. Paweł Kozacki OP dodając, że za przykładem bł. Czesława powinniśmy stawać się głosicielami Ewangelii, świadkami Chrystusa. – Można to robić na rożne sposoby – puentował.

Po Eucharystii w kaplicy bł. Czesława sprawowano specjalne nieszpory i śpiewano litanię. Dodatkowo, w wigilię głównych uroczystości rozpoczęto nowy cykl kulturalny „Wieczory Czesławowe”.

Tagi:
bł. Czesław dominikanie

Ciacho od serca

2018-03-28 10:57

Magdalena Miła
Edycja małopolska 13/2018, str. IV

Na krużgankach klasztoru Dominikanów przy ul. Stolarskiej w Krakowie ponownie zapachniało ciastami, goframi, kawą i... książkami. Po raz kolejny odbyła się tutaj akcja „ciacho za ciacho”. Jej ostatniej edycji przyświecało hasło „Odbudujmy szkołę w Iraku, z gruzów podnieśmy Nadzieję!”

Magdalena Miła
Gdy pomagamy, czujemy się potrzebni – zapewniają organizatorzy i uczestnicy akcji

Dochód z akcji zostanie przekazany siostrom dominikankom z zakonu pw. św. Katarzyny ze Sieny, które w miejscowości Karakosz w Iraku prowadzą szkołę podstawową. Została ona zniszczona w trakcie działań wojennych przez tzw. państwo islamskie. Pieniądze siostry przeznaczą przede wszystkim na remont i wyposażenie placówki, ale też na pensje dla nauczycieli – wyjaśnia Maksymilian Szczepanik z grupy charytatywnej „Szpunt”, działającej przy Duszpasterstwie Akademickim „Beczka” w Krakowie.

Bez nas – bez szans

To właśnie „Szpunt” jest organizatorem „ciacha za ciacho”. – Z jednej strony to atrakcyjne spędzenie czasu, można zjeść smaczne ciastko, napić się kawy, herbaty, ale myślę, że ludzie przychodzą na naszą akcję przede wszystkim z dobrego serca – podkreśla Maksymilian.

Wydarzenie trwało przez całą niedzielę 18 marca, a w jego programie znalazło się m.in. spotkanie z braćmi dominikanami. Br. Rafał Wawrzyńczyk, który przed dwoma laty był na misji prowadzonej przez siostry dominikanki, zwraca uwagę, że nie możemy zapomnieć, iż chrześcijanie w Iraku nie daliby sobie rady bez naszej pomocy.

– Chcemy pomagać, bo wtedy czujemy się potrzebni – mówi Marta z Krakowa. Jak przyznaje, często z rodziną jest w kościele u ojców dominikanów, a już na pewno wtedy, gdy organizowane jest „ciacho za ciacho”. Z kolei Marcin wziął udział w akcji po raz pierwszy. – Słyszałem o niej już wcześniej. Cieszę się, że mogłem przyjść, jest bardzo duży wybór książek. Najważniejsze jest to, że wydawane tu pieniądze są przeznaczane na szczytny cel – stwierdza krakowianin.

Jałmużna od Franciszka

„Ciacho za ciacho” odbywa się dwa razy do roku, w okresie Adwentu i w czasie Wielkiego Postu. W grudniu ubiegłego roku pod hasłem „Otwórzmy dom w Bronowicach” zebrano pieniądze, które przekazano na działalność Katolickiej Wspólnoty Chleb Życia, a dokładnie na powstający w krakowskich Bronowicach dom dla osób starszych, chorych, niepełnosprawnych.

– „Ciacho za ciacho” już drugi raz wsparło naszą działalność. Kilka lat temu dzięki niemu dofinansowany został zakup domu dla rodziny, wdowy z pięciorgiem dzieci, która żyła w koszmarnych warunkach w starym drewnianym kurniku… Pod koniec 2017 r. dzięki akcji otrzymaliśmy blisko 70 tys. zł! Te pieniądze w sposób bardzo znaczny pomogą na finiszu remontu i adaptacji budynku, w którym zamieszkają osoby starsze i niepełnosprawne – mówi s. Małgorzata Chmielewska, przełożona polskiej Wspólnoty Chleb Życia.

Powstający w Krakowie dom będzie dziewiątym prowadzonym przez tę Wspólnotę w Polsce. Budynek na krakowskich Bronowicach przekazała parafia Mariacka. Jednak zaadaptowanie go na potrzeby osób chorych, niepełnosprawnych było ogromnym wyzwaniem. Jest ono realizowane dzięki wsparciu darczyńców, w tym papieża Franciszka! Bowiem na ten konkretny dom również Ojciec Święty przekazał, rękoma jałmużnika papieskiego abp. Konrada Krajewskiego, dar także w wysokości 70 tys. zł.

S. Małgorzata Chmielewska ma nadzieję, że trwający dwa lata remont zostanie sfinalizowany już za trzy miesiące. Najtrudniejsze prace przy podniesieniu konstrukcji i położeniu nowego dachu zostały wykonane. Trwają te wykończeniowe.

Przyjemne z pożytecznym

Akcja „ciacho za ciacho” z każdą edycją nabiera coraz większego rozmachu, dzięki bezpośredniemu zaangażowaniu kilkuset wolontariuszy, ale także dzięki ludziom i cukierniom, które bezpłatnie przekazują wypieki. To również zasługa osób i wydawnictw ofiarujących na ten cel książki. Oczywiście, powodzenie przedsięwzięcia nie byłoby możliwe, gdyby nie wszyscy, którzy biorą w nim udział.

Uczestnicy, podczas gdy zbierane były fundusze na dom w Bronowicach, również podkreślali, że najważniejszy jest cel.

– Warto pomagać, co szczególnie uzmysławiamy sobie w okolicy świąt, ale musimy o tym pamiętać zawsze. Jednak w tym świątecznym czasie nasze serca zdają się być bardziej otwarte – zaznacza Magda, która mieszka i pracuje w Krakowie.

Już kilka razy w akcji jako wolontariuszka sprzedająca ciasta wzięła udział Marta.

– To łączenie przyjemnego z pożytecznym – stwierdza i zaznacza, że z jednej strony pomaga się potrzebującym, a z drugiej – to duża frajda, by w tak niekonwencjonalny sposób spędzać czas. Podsumowuje: – Za każdym razem wracam, bo to jest wydarzenie, w które naprawdę trzeba się włączyć. Wiemy, że robimy coś dobrego, a jednocześnie w taki przyjemny sposób spędzamy razem niedzielę.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Jestem od poczęcia

Św. Maksymilian Kolbe - prorok nowoczesności

O. Ignacy Kosmana OFMConv
Niedziela Ogólnopolska 42/2007, str. 26

ARCHIWUM NIEPOKALANOWA

Szczególny świadek swoich czasów i szczególne świadectwo, jakie pozostawił, każą mi myśleć o nim jak o wyjątkowym Proroku XX wieku - Proroku Nowoczesności.
Od początku był niezwyczajny. Znana jest opowieść matki Maksymiliana o dwóch koronach - białej i czerwonej... Widzenie dziecka, w którym Niepokalana przepowiedziała mu przyszłość męczeńską... A potem, kiedy wybrał habit zakonny Braci Mniejszych Konwentualnych - nieustannie udowadniał, że całym sobą jest franciszkaninem, „szalonym” franciszkaninem, który pragnie przemawiać - do brata mikrofonu, samolotu, do siostry maszyny drukarskiej.
Wszystko, cokolwiek rodziło się w jego głowie - choć z początku prawie bez szans na powodzenie - w końcu stawało się faktem. Ten piękny Niepokalanów niech będzie tego przykładem... ale i Wydawnictwo „Rycerza Niepokalanej”.

Jeszcze przed wojną jego „Rycerz Niepokalanej” ukazywał się w setkach tysięcy egzemplarzy... (rekord nakładu - to prawie milion). Pismo „Rycerz Niepokalanej”, wydawane przez Niepokalanów w 1937 r., mógł otrzymać prawie co piąty umiejący czytać obywatel Polski w wieku powyżej 16 lat. Działalność apostolską św. Maksymilian oparł na schemacie kultury masowej, która dopiero rozwijała się w nowoczesnych społeczeństwach. Telewizja wkraczała zaledwie w fazę doświadczeń, a św. Maksymilian myślał już o tym, jak ją włączyć w działalność apostolską. Kiedy na skutek działań wojennych Niepokalanów nie mógł normalnie pracować, jego Założyciel, szukając nowych sposobów działalności, wpadł na pomysł, by zakonnicy, po czterech lub pięciu, zamieszkiwali w miastach i wioskach, i tam apostołowali, zarabiając na utrzymanie własne i innych. Można tylko żałować, że ten nowatorski projekt nie został urzeczywistniony; mielibyśmy bowiem zakonników robotników, zanim pojawili się księża robotnicy we Francji, lub nowoczesnych katechistów, jakimi są dzisiaj członkowie neokatechumenatu (o. Leon Dyczewski OFMConv, „Charyzmat i duchowość”). Nastawienie ku przyszłości było charakterystyczną cechą św. Maksymiliana. W obawie, aby zakonnicy nie ulegli lękowi przed tym, co nowe, zostawił im niejako w testamencie polecenie, by dla szerzenia czci Niepokalanej wykorzystywali wszystko, „co się jeszcze kiedykolwiek wymyśli w kierunku oświecenia umysłów i zapalenia serc”.
Brat Maksymilian był w tych swoich wizjach niezwykle nowoczesny. Jak nikt przed nim, rozumiał, że przyszłość to media..., że Kościół musi się zmierzyć z tą szansą, ale i niebezpieczeństwem... W liście do o. Floriana Koziury, ówczesnego gwardiana Niepokalanowa, tak oto w 1931 r., o. Maksymilian z Japonii pisał: „...zdaje mi się, że w każdym kraju powinien powstać Niepokalanów, w którym i przez który ma rządzić Niepokalana wszelkimi najnowszymi nawet środkami, bo przecież wynalazki naprzód powinny służyć Jej, a potem do handlu, przemysłu, sportu itd. (więc prasa, a teraz to i radio nadawcze, filmy i w ogóle co jeszcze się kiedykolwiek wymyśli w kierunku oświecenia umysłów i zapalenia serc). Taki Niepokalanów może i sam też nowsze sposoby skuteczniejsze wynajdywać i stosować”.

Wiemy dziś bardzo dobrze, jaka jest siła mediów i ich władza... Ale tam, gdzie jest władza, czai się zło...
Kto wie, czy w ogóle potrzebne byłyby dziś rozmowy o przemocy na ekranach TV, o szkodliwym działaniu gier komputerowych itd., gdyby potęgę postępu cywilizacyjnego oswoić i oddać w służbę myślenia według wartości, myślenia po Bożemu...
Gdzie nie ma Boga - tam są bożki...
O. Maksymilian rozumiał, że technika potrzebuje szczególnej ewangelizacji.
Dzisiaj wiemy, że komputer to też „brat najmniejszy” i trzeba go pokochać. Trzeba o niego dbać... bo inaczej wymknie się spod kontroli i może być już za późno... Pozostawienie cywilizacji na pastwę losu może się obrócić przeciw nam samym... i uczynić ją cywilizacją śmierci.
Nie trzeba było długo czekać i mamy skutki tej pozostawionej swojemu losowi karuzeli postępu... Trzynastoletni chłopcy zabijają - z nudów - bezdomnego w parku... Tak po prostu... Może nie przyszło im do głowy, że nie będzie można kliknąć myszą i wszystko zniknie... i zaczniemy grać jeszcze raz... od początku.
Człowiek został zabity... przez 13-letnie dzieci, podobno z dobrych rodzin...
A o. Maksymilian marzył o lotnisku w Niepokalanowie i o radiu... Mamy dziś i radio, i TV.
I nawet skromne lotnisko dla helikoptera... Mamy nawet Festiwal, Międzynarodowy Katolicki Festiwal Filmów i Multimediów... Wszystko to mamy i tym bardziej rozumiemy, jak bardzo nowoczesny, proroczy w swoim przewidywaniu przyszłości był ten chory i utrudzony Franciszkanin.
Św. Maksymilian był prorokiem o wielkiej przenikliwości widzenia spraw ludzkich... Jeszcze zanim zaczęła się wojna o dusze tych, którzy tak naiwnie idą na całość w „raj” internetowych możliwości - już wiedział i pracował na rzecz chrystianizacji świata techniki, na rzecz ewangelizacji środków przekazu.
Kościół przez całe wieki bronił się przed odkryciami nauki... Dzisiaj powiemy, że był wsteczny, że hamował postęp... być może, ale czy ten postęp nie przyniósł człowiekowi więcej rozpaczy niż nadziei...
Dzisiaj Kościół mówi: nic, co ludzkie, nie jest mi obce... ale najbardziej ludzkie jest to, co pochodzi od Chrystusa... Miłość... Bycie dla innych.

Dlatego cieszmy się postępem w medycynie... wielu z nas zapewne zakończyłoby ziemski żywot znacznie wcześniej, gdyby nie niebywałe wprost osiągnięcia nauk medycznych. Cieszmy się tym, że świat zmalał i stał się globalną wioską, bo staniemy się sobie bliżsi i bardziej zachwyci nas nasza inność, cieszmy się możliwościami internetu, bo ułatwią życie ludziom chorym i starym... Zakupy do domu i na zamówienie to dla niepełnosprawnych rzecz nie do pogardzenia... Cieszmy się radiem, bo wielu ludzi chorych i cierpiących może słuchać Mszy św., rekolekcji... Cieszmy się wreszcie TV - bo dzięki jej pośrednictwu udało się pomóc wielu ludziom okrutnie doświadczonym przez życie.
I w ogóle cieszmy się, bo radość to jedna z najważniejszych cnót chrześcijańskich.
A zabawa i rozrywka zbliżają ludzi. Po prostu - po franciszkańsku cieszmy się wszystkim, co na tym świecie dzięki nam może stać się bardziej „Boże”, służące człowiekowi i jego dobru.
Powołaniem naszym jest czynić kosmos wszędzie tam, gdzie napotykamy chaos. Czynić tak, abyśmy potem mogli powiedzieć: - To jest dobre...
„Właściwie na tym tak naprawdę polegała działalność wszystkich, których nazywamy świętymi, działalność wielkich tego świata... Oni zbliżają świat do BOGA.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Na Jasną Górę dotarła 37. Piesza Pielgrzymka Diecezji Płockiej

2018-08-14 14:32

eg / Częstochowa, Płock (KAI)

Około 1200 pielgrzymów z diecezji płockiej dotarło dziś na Jasną Górę w 37. Pieszej Pielgrzymce Diecezji Płockiej. Pątnicy wędrowali pod hasłem „Stworzeni do wielkości”, co było nawiązaniem do trwającego Roku św. Stanisława Kostki, pochodzącego z diecezji płockiej. W trakcie pielgrzymki rozważano dzieło życia patrona roku oraz 100. rocznicę odzyskania przez Polskę niepodległości.

Bożena Sztajner/Niedziela

Pątnicy z diecezji płockiej wędrowali na Jasną Górę przez 9 dni, w 11 grupach oznaczonych kolorami. Codziennie pokonywali około 30 km, łącznie przeszli około 270 km pod hasłem „Stworzeni do wielkości”. Hasło to nawiązywało do Roku św. Stanisława Kostki (1550-1568), który urodził się w Rostkowie w tej diecezji i świadom swojego powołania powtarzał, że „do wyższych rzeczy jest stworzony" („ad maiora natus sum”).

Podczas pielgrzymki modlilono się także w intencjach ojczyzny – w roku 100. rocznicy odzyskania przez Polskę niepodległości. W programie pielgrzymowania, oprócz codziennej Mszy św., wieczornych Apeli Jasnogórskich, słuchania konferencji oraz możliwości korzystania z sakramentu pokuty, znalazły się też spotkania z gośćmi. Pątnicy m.in. mieli okazję uczestniczyć w spotkaniu z Anitą Czupryn – autorką książki pt. „Cuda dzieją się po cichu”, o cudach jasnogórskich. Modlili się też przy relikwiach św. Stanisława Kostki, wraz z diecezjalnym duszpasterzem młodzieży ks. Krzysztofem Rucińskim. Wysłuchali koncertów barda Jacka Kowalskiego oraz zespołu muzyki chrześcijańskiej „Moja Rodzina” z Glinojecka w diecezji płockiej.

Głównym przewodnikiem pielgrzymki był ks. Jacek Prusiński. Na Jasną Górę pątnicy weszli również z bp. Mirosławem Milewskim, biskupem pomocniczym diecezji płockiej. Część pielgrzymów pozostanie w Częstochowie do jutra, aby uczestniczyć w uroczystościach odpustowych ku czci Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny.

Około 1200 pielgrzymom pieszym towarzyszyli pielgrzymi duchowi, którzy m.in. uczestniczyli w codziennej Mszy św. i Apelu Jasnogórskim.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Kalendarz pielgrzyma 2019

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem