Reklama

Akcja dom

Wyruszyła wyprawa rowerowa „Rozkręć wiarę” do La Salette i Rzymu

2018-07-23 13:53

rk / Żywiec (KAI)

Pexels/pixabay.com

7 przełęczy alpejskich do pokonania, 4 tys. km do przejechania, ale przede wszystkim niekończąca się modlitwa wdzięczności do wypowiedzenia – taki cel stawiają sobie uczestnicy ewangelizacyjnej pielgrzymki rowerowej „Rozkręć wiarę”, która wyruszyła 23 lipca z Żywca. Jedenaścioro rowerzystów zamierza dotrzeć do sanktuarium maryjnego w La Salette we Francji, następnie część z nich pojedzie dalej do Rzymu.

Wyprawa rowerowa w ramach zainicjowanego 8 lat temu cyklu „Rozkręć wiarę” ma być tym razem dziękczynieniem i okazją do materialnego wsparcia klasztoru sióstr klarysek od Wieczystej Adoracji w Kętach. Klasztorne mury wymagają generalnego remontu. Konieczna jest modernizacja wielu urządzeń w budynku.

Niemal w przededniu rozpoczęcia wyprawy rowerzyści odwiedzili klaryski, by wspólnie modlić się na Eucharystii. Przekazali również zakonnicom ofiary złożone przy okazji wpisywania do Księgi Intencji – 8 tys. zł. Zabierana na wyprawę księga z wpisanymi intencjami wróci do kęckiego klasztoru i stanie się treścią modlitw przed Jezusem Eucharystycznym.

Jak przyznał ks. Grzegorz Kierpiec – inicjator i główny organizator przedsięwzięcia – kolejna wyprawa rowerowa nie należy do łatwych. „To są w końcu Alpy. Najbardziej ekstremalna część trasy wiedzie do La Salette. Wiele z przełęczy leży na wysokości powyżej 2500 m n.p.m. Potem kilku z nas wydłuży sobie jeszcze jazdę i uda się do Rzymu, robiąc w sumie ok. 4 tys. km” – wyjaśnił i dodał, że największym wyzwaniem będzie pokonanie słynnej włoskiej przełęczy Stelvio, położnej na wysokości 2758 m n.p.m.

Reklama

„Przed nami kilkunastokilometrowe szwajcarskie przełęcze o dużym kącie nachylenia. Z pewnością będą one bardzo wykańczające” – przypuszcza wikariusz konkatedralnej parafii.

W wyprawie bierze udział kilka osób, które jeździły już wcześniej na rowerach w ramach projektu „Rozkręć wiarę”, ale są także nowe. Najmłodsza ma 17 lat, najstarsza - 54 lata . Z Żywca wystartowało 10 osób, kolejna ma dojechać później. Obok tych, którzy kierują jednośladami, w wyprawie bierze udział samochodowa obsługa techniczna – w sumie 22 osoby.

„Przyglądamy się naszemu mistrzowi Jezusowi i widzimy, że Jego odpoczywanie związane jest z jakimś trudem, bo przecież wychodzi na górę, idzie w miejsca pustynne. Idzie tam, by się wzmacniać. Jesteśmy przekonani, że poprzez trud, ciągłe przełamywanie swoich trudności doskonalimy siebie” – wytłumaczył kapłan i przyznał, że udział w wyprawie pozwala zdystansować się do wielu spraw.

„Zdajemy sobie sprawę, że o wiele większe góry są w naszych sercach i te również chcemy pokonywać. Ta wyprawa to szkoła życia” – napisali uczestnicy ewangelizacyjnego przedsięwzięcia na swoim blogu internetowym.

Jeszcze przed wyruszeniem rowerzyści otrzymali specjalne błogosławieństwo od swego duchowego opiekuna bp. Piotra Gregera., który od samego początku wypraw wspiera to dzieło i dopinguje jego uczestników.

W niedzielę 22 lipca rowerzyści modlili się ze swoimi bliskimi na Mszy św. w żywieckiej konkatedrze. Otrzymali błogosławieństwo od żywieckiego proboszcza ks. Grzegorza Gruszeckiego. A na rynku spotkali się z władzami Żywca. Uczestnicy wyprawy zachęcają wszystkich do duchowej wędrówki z nimi. Można to zrobić poprzez: ofiarowany codzienny trud Panu Bogu, bycie w stanie łaski uświęcającej, udział we Mszy św., odmawianie koronki do Bożego Miłosierdzia i Różańca.

Tegoroczna pielgrzymka rowerowa jest trzecią z pięciu zaplanowanych dziękczynnych wypraw. W 2016 roku rowerzyści dziękowali za Jubileuszowy Rok Miłosierdzia, Chrzest Polski i Światowe Dni Młodzieży. Odwiedzili na jednośladach Ukrainę i Litwę, a następnie przez Armenię dotarli do Gruzji. W ubiegłym roku dziękowali za 25 lat istnienia diecezji bielsko-żywieckiej. Z tej okazji zdobyli Nordkapp. W poprzednich latach grupa rowerzystów pielgrzymowała do Ziemi Świętej, na Saharę, do Rzymu, Fatimy, Turcji, Armenii i Gruzji.

Tagi:
rower

Szósty raz na rowerach do Maryi

2018-09-04 13:45

Katarzyna Dobrowolska
Edycja kielecka 36/2018, str. II

Martyna Makowska
To największa pielgrzymka rowerowa w Polsce

Wyruszyli 20 sierpnia z placu przy kościele św. Maksymiliana w Kielcach, zaopatrzeni w odblaskowe kamizelki i pobłogosławieni przez bp. Andrzeja Kaletę. Na Jasną Górę, przed oblicze Matki Bożej Częstochowskiej dotarli 24 sierpnia po przejechaniu trasy 250 kilometrów, oznajmiając swoją radość rowerowymi dzwonkami. W VI Kieleckiej Rowerowej Pielgrzymce uczestniczyły 562 osoby. Wśród nich 12 księży, 6 sióstr zakonnych, 4 kleryków Seminarium kieleckiego, rodziny, dzieci, młodzież, osoby starsze. Słowem, wszyscy Ci, którzy kochają Matkę Bożą i jazdę na rowerze. W kaplicy przed Cudownym Obrazem Mszę św. sprawował w intencji pielgrzymów bp Andrzej Kaleta.

Przez cztery sierpniowe dni stworzyli wyjątkową rowerową wspólnotę pielgrzymkową. Byli razem na trasie, w odpoczynku i w modlitwie, zżyli się ze sobą, zaprzyjaźnili się. W pierwszym dniu pielgrzymom towarzyszył na rowerze bp Marian Florczyk, wieczorem Mszę św. w bazylice w Wiślicy sprawował dla nich bp Jan Piotrowski.

Marta jechała po raz trzeci w pielgrzymce. Dołączyła z koleżankami w Wiślicy. – Sam wjazd na Jasną Górę ma swój niepowtarzalny klimat. Wjeżdżamy przy dźwięku dzwonków rowerowych. Przybijamy sobie piątkę. Jest radość, że się udało dotrzeć do Maryi z tymi wszystkimi intencjami. Gromadzimy się w kaplicy. To, co mnie od początku ujęło w pielgrzymce rowerowej to świetna organizacja i logistyka, chęć pomocy. Jadąc pierwszy raz, nie spodziewałam się takiej życzliwości i pomocy ze strony służb, które są bardzo dobrze przygotowane. Jeśli komuś przebije się dętka (co zdarza się dość często), służby natychmiast zmieniają koło, by mógł jechać dalej. Jeśli jest to jakaś większa usterka, dają nawet zastępczy rower. Tych opowieści słuchała Ilona. – Zdecydowałam się z dnia na dzień. Mam dobre koleżanki, trafiła mi się podwózka do Wiślicy. Taka spontaniczna decyzja, ale nie żałuję. Wiozę bagaż intencji i mam nadzieję, że dam radę – mówiła.

Rzeczywiście pielgrzymi chwalą bardzo dobrą organizację i wsparcie na trasie służb oraz Policji, które dbają o bezpieczeństwo cyklistów. Inicjator Rowerowej Pielgrzymki i jej kierownik ks. Tomasz Biskup zadbał jak co roku wraz ze swoimi współpracownikami o wszystko, noclegi, gastronomię, sanitariaty, przewóz rowerów etc. Pielgrzymi podzieleni byli na mniejsze grupy, trasa w każdym dniu na mniejsze odcinki, tak by każdy, nie tylko wytrawny rowerzysta dawał radę. W tym roku na trasie była okazja zarejestrować się w systemie dawców szpiku prowadzonym przez fundację DKMS. Zarejestrowało się 39 osób.

Co jest wyjątkowego w tej pielgrzymce? – Rower, a z rowerem aktywność fizyczna, kontakt z przyrodą, cały dzień na powietrzu. Więc pięknie jest jechać na rowerze do Maryi. Wiozę róże intencje własne i te przysłane w ostatniej chwili przez znajomych i przyjaciół z prośbą o modlitwę. Obserwuję tutaj duże zaangażowanie księży, którzy jadą z nami. Bardzo ważna jest ich otwartość, uwaga i posługa w sakramencie pokuty, możliwość rozmowy na postojach. Wielu ludzi z tego korzysta – odpowiada Anita. Magda z parafii Strawczyn po powrocie z pieszej pielgrzymki zdecydowała się na rowerową.

– To takie dopełnienie pielgrzymowania. Impulsem zawsze jest Maryja i Jezus. Co ją przyciągnęło na pielgrzymkę? – Pragnienie serca i intencje, których nie brakuje. Na Jasną Górę ciągnie też wspomnienie radości i wdzięczność, którą przeżywało się, kiedy już się było u Matki. Pierwszy odcinek nie był łatwy. Upał i 72 kilometry jazdy dały o sobie znać. Ale na trasie spotykamy wielu dobrych i życzliwych ludzi, którzy nas witają na postojach, podają wodę, owoce, przygotowują posiłek, przyjmują pod swój dach. Przychodzą do nas i proszą: – Zanieście i nas do Matki Bożej w swojej modlitwie. Dla mnie niesamowite jest też to, że po drodze nawiedzamy piękne kościoły, stare zabytkowe świątynie o niepowtarzalnym klimacie, o których prawdopodobnie nic nie wiedziałabym, gdyby nie pielgrzymka: Szaniec, Wiślica, Mnichów, Drochlin, Dzierzgów i wiele innych. To są wyjątkowe miejsca.

Barbara z parafii Brzeziny na co dzień dużo jeździ na rowerze. – Dawno temu byłam na pieszej pielgrzymce, a w tym roku jakoś zapragnęłam wyruszyć na rowerową. Jestem bardzo zadowolona i szczęśliwa, że się wybrałam – mówiła po przejechaniu pierwszego odcinka z Kielc do Wiślicy. S. Paula nazaretanka z Kielc, jechała w rowerowej piąty raz.

– To jest inne pielgrzymowanie niż piesze. Nie ma śpiewu. Jedzie się w ciszy, jeden za drugim. Jest czas na refleksję. Mamy swoje intencje, ale też prośby o modlitwę od rodziny, przyjaciół, znajomych. To nas łączy – mówiła. To była także trzecia wyprawa rowerem do Maryi Piotra Frańka, niewidomego kielczanina, który jechał na tandemie z Krzysztofem Osóbką. Rower sprowadzony z Francji w ubiegłym roku został zakupiony dzięki zbiórce ludzi dobrej woli i bardzo dobrze się sprawdzał.

Ks. Dariusz Jarliński, który od początku jeździ w pielgrzymce mówi, że spotyka tutaj niezwykłych ludzi, świadomych po co jadą i dla Kogo tutaj są. Ceni sobie atmosferę i wrażliwość na drugiego człowieka, który może mieć słabszy dzień czy problem z rowerem. Zawsze są wtedy chętni do pomocy bracia i siostry. – W trasie doświadczamy ogromnej życzliwości i gościnności ze strony mieszkańców. I to jest piękne. Zatrzymujemy się na Anioł Pański, Różaniec, Koronkę, Mszę św. Dzień zwieńczony jest Apelem Jasnogórskim – wylicza. Podkreśla, że liczy się każdy przejechany kilometr, wysiłek, słabości, pokonane trudności – wszystko to można ofiarować Maryi we intencjach, które się wiezie na Jasną Górę.

Koleżanki: Lilla z parafii Tuczępy, Monika z Łukowej i Kasia wspólnie wybrały się na pielgrzymkę. Powód jest prosty. – Każdy ma w sercu jakieś prośby ale i podziękowania. Jest trud, ale dajemy radę. Jak na pierwszy dzień jechało się bardzo dobrze – mówiły zadowolone w Wiślicy.

– To obraz żywego Kościoła, połączenie modlitwy bycia razem ze sobą i bycia samemu, możliwość podziwiania piękna przyrody. Pielgrzymi nie wstydzą się modlić wspólnie, manifestować swoją wiarę. Po drugiej stronie widzimy wspaniałych, życzliwych ludzi w tych maleńkich miejscowościach, przez które przejeżdżamy, którzy czekają na nas i jesteśmy dla nich jakimś wielkim wydarzeniem. Na przykład niewielka parafia Drochlin licząca nie więcej niż 440 parafian przyjmuje 120 pielgrzymów, lub wychodzi proboszcz z półmiskiem pełnym kanapek rozłożonych na wykrochmalonej bielutkiej serwetce i nas częstuje. To są obrazy, które na zawsze zostaną w sercu – mówi rzecznik pielgrzymki Aneta Winiarska-Syska. Rowerowi pielgrzymi mówią, że nie da się z niczym porównać tej atmosfery, radości, że się udało, że znowu się jest u Maryi, że można podziękować za całe niesamowite doświadczenie, za spotkanych ludzi i przedstawiać Matce własne prośby i wszystkie intencje wiezione w tej drodze, pozbierane wcześniej od rodziny, przyjaciół znajomych, którzy tak prosili o modlitwę. Trzeba to po prostu przeżyć.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Moje pismo Tęcza - 1/2 2019

Burkina Faso: zamordowano hiszpańskiego kapłana

2019-02-16 14:21

vaticannews / Wagadugu (KAI)

W Burkina Faso zamordowano katolickiego duchownego. Jest nim 72-letni hiszpański salezjanin, który od 37 lat pracował na misjach w Afryce.

Senlay/pixabay.com

Ks. Antonio César Fernández wraz ze współbraćmi wracał do swej wspólnoty w stolicy kraju Wagadugu. Kilkadziesiąt kilometrów od południowej granicy kraju ich samochód został zatrzymany przez dżihadystów. Ks. Antonio został oddzielony od pozostałych pasażerów i zamordowany. Sprawcy mordu uciekli. Mówi się także o zabiciu czterech pograniczników.

Morderstwo to wpisuje się w falę przemocy, której doświadczają mieszkańcy Burkina Faso. Od pewnego czasu siły bezpieczeństwa walczą tam z dżihadystami, którzy działają także na terenie Mali i Nigru.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Bp Jerzy Mazur SVD odwiedził polskich misjonarzy w Papui Nowej Gwinei

2019-02-17 09:10

Ks. Kazimierz Szymczycha SVD / Papua Nowa Gwinea (KAI)

W dniach 29 stycznia do 14 lutego 2019 r.. bp Jerzy Mazur SVD, przewodniczący Komisji Episkopatu Polski ds. Misji odwiedził polskie misjonarki i misjonarzy posługujących w Papui Nowej Gwinei. W podróży po Rajskiej Wyspie towarzyszyli biskupowi o. Kazimierz Szymczycha SVD, sekretarz Komisji Misyjnej oraz ks. prał. Zbigniew Sobolewski, dyrektor Dzieła Pomocy „Ad Gentes”.

Werbiści

Przewodniczący Komisji misyjnej odwiedził większość miejsc, gdzie posługują Polacy. Między innymi, na szlaku odwiedzin znalazły się 2 diecezje, których biskupami są polscy misjonarze: bp Józef Roszyński SVD diecezja Wewak) i bp Dariusz Kałuża MSF (diecezja Goroka) oraz abp. senior Wilhelm Józef Kurtz SVD, posługujący w archidiecezji Madang. Goście z Polski odwiedzili misjonarzy na placówkach misyjnych w Port Moresby, Madang, Megiar, Wewak, Boram, Mont Hagen, Par, Londor, Mendi, Mingende, Kundiawa i Goroka.

Bp Jerzy Mazur spotkał się również z abp. Kurianem Vayalukal, Nuncjuszem Apostolskim w Niezależnym Państwie Papui Nowej Gwinei i na Wyspach Salomona, kard. Johnem Ribat MSC oraz 12 biskupami – ordynariuszami. Wszyscy biskupi zgodnie dziękowali za pracę polskich misjonarek i misjonarzy, podkreślali ich wkład w ewangelizację wyspy oraz prosili, by Kościół w Polsce nadal posyłał misjonarzy.

Polacy wnoszą istotny wkład w rozwój młodego Kościoła papuaskiego oraz życie społeczne, zwłaszcza w dziedzinie ochrony zdrowia, pomocy charytatywnej oraz szkolnictwa. Polscy misjonarze przyczyniają się do utrwalenia języka i kultury rodzimych mieszkańców Wyspy. Dzięki nim funkcjonują uniwersytety, szkoły językowe, powstają słowniki oraz publikacje w językach lokalnych. W Papui Nowej Gwinei posługuje ponad 60 misjonarzy i misjonarek z Polski. W większości są to członkowie Zgromadzenia Słowa Bożego i misjonarze Świętej Rodziny.

– Zobaczyliśmy młody, dynamiczny i bardzo otwarty Kościół – mówi ks. bp Jerzy Mazur SVD. Chrześcijaństwo, choć zakorzeniło się stosunkowo niedawno na papuaskiej ziemi, jest bardzo dynamiczne. Budzi nadzieję i entuzjazm, z jakim przyjmowana jest Ewangelia – dodaje.

– Trzeba modlić się o powołania misyjne, gdyż wciąż brakuje tu robotników Pańskich. Poważnym zagrożeniem są sekty, których na wyspie jest bardzo dużo. Żerują one na strachu przed duchami oraz naturalnym pragnieniu wartości religijnych Papuasów. Tam, gdzie są misjonarze z Polski dzieje się wiele dobra.

Nadzieją Kościoła w Papui Nowej Gwinei są nieliczne lokalne powołania kapłańskie i zakonne oraz zaangażowanie katechistów. Wyzwaniem zaś jest mnogość języków i 800 różnych kultur. Tradycyjne religie istniały niegdyś w konkretnym plemieniu i stanowiły tajemnicę klanu. Chrześcijańscy misjonarze przynieśli wiarę, która charakteryzuje miłosierdzie, uzdrowienie, przebaczenie i zrozumienie. To pociąga najbardziej – wyjaśnia kardynał John Ribat, pierwszy papuaski kardynał.

– Ewangelia połączyła nas wszystkich i dziś jednoczy nas jako naród. Choć istnieją różnice, nie mamy problemu głosić pokoju, miłości braterskiej i przebaczenia, które pochodzą od Boga – dodaje.

– Nie brak poważnych wyzwań duszpasterskich. Jednym z nich są nadal utrzymujące się zabobony i przesądy. Ludzie boją się czarów. Są one zakorzenione tak mocno, że jedni zabijają drugich z ich powodu. Gdy umiera ktoś, mieszkańcy wioski obwiniają za to kogoś, kto rzucił czar. I wymierzają sprawiedliwość. Powoli jednak to się zmienia – mówi kardynał.

Wszyscy nasi polscy misjonarze i misjonarki, posługujący z Papui Nowej Gwinei, ciągle podkreślali, że ich misjonowanie możliwe jest dzięki pomocy Polaków i Polek z Ojczyzny i poza jej granicami. Wielu mówiło, że wszystko co tutaj mogli zrealizować, to dzięki darom serca ich rodaków. Misjonarze z radością chwalili się pojazdami samochodowymi, motocyklami i rowerami otrzymanymi dzięki działalności MIVA Polska. Widzieliśmy również realizację wielu misyjnych projektów powstałych za pomocą Dzieła pomocy „Ad Gentes”. Największą wdzięczność wyrażają polscy misjonarze i misjonarki za każdą pamięć modlitewną i za ofiarowane w ich intencjach cierpienia.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Akcja dom

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem