Reklama

Polski MSZ odmawia zgody na udzielenie azylu Silje Garmo i jej córce

2018-07-27 14:26

www.ordoiuris.pl

Bożena Sztajner/Niedziela

Rok temu Norweżka Silje Garmo uciekła ze swojego kraju, chroniąc siebie oraz swą trzymiesięczną córeczkę przed Urzędem ds. Dzieci (Barnevernet). W Polsce otrzymała wsparcie Ordo Iuris a prawnicy Instytutu w jej imieniu złożyli wniosek o udzielenie mamie i córce ochrony azylowej. Sprawa spotkała się ze znaczącym zainteresowaniem mediów i polskiego społeczeństwa. Mimo tak szerokiego poparcia wśród Polaków dla ratowania norweskiej rodziny Ministerstwo Spraw Zagranicznych RP odmówiło zgody na udzielenie azylu Silje Garmo i jej córce.

Jeszcze w styczniu polski Urząd ds. Cudzoziemców formalnie uznał, że chronione prawem międzynarodowym życie rodzinne jest w tej sprawie zagrożone oraz „istnieją obiektywne przesłanki, aby zakładać, iż udzielenie azylu Pani Silje Garmo oraz jej małoletniej córce, Eira Garmo, jest niezbędne dla zapewnienia ww. cudzoziemcom ochrony”. Wobec stanowiska Urzędu ds. Cudzoziemców udzielenie ochrony azylowej wymagało już tylko stwierdzenia przez Ministra Spraw Zagranicznych, że ochrona matki i dziecka pozostaje „w interesie Rzeczypospolitej”.

Jak wskazuje MSZ, ważnego interesu Rzeczypospolitej w udzieleniu ochrony matce i córce „nie można wywnioskować z postanowień wiążących Polskę aktów prawa międzynarodowego w zakresie ochrony praw człowieka.”

- W sposób zaskakujący MSZ wiąże przy tym zasadność udzielenia azylu od wydania w danej sprawie wcześniejszych orzeczeń sądów międzynarodowych, warunek taki nie jest bowiem podnoszony w praktyce administracyjnej wydawanych licznych decyzji azylowych wobec przybyszów z Czeczenii, Ukrainy, Bliskiego Wschodu czy Afryki. Przyjęcie takiej praktyki czyniłoby instytucję azylu całkowicie pozorną gwarancją ochrony praw człowieka – komentuje adw. dr Bartosz Lewandowski, Dyrektor Centrum Interwencji Procesowej Instytutu Ordo Iuris.

Reklama

W ujawnionych w toku postępowania azylowego dokumentach MSZ podnoszona była argumentacja oparta główne na ocenie polskich interesów politycznych i ekonomicznych, z pominięciem wagi ochrony praw człowieka naruszanych przez norweski Barnevernet. Co sprawiło, że polski MSZ nie udzielił azylu Silje? Nawet w opiniach urzędników MSZ czytaliśmy: ,,kwestią rzucającą cień na pozytywny obraz Norwegii w stosunkach dwustronnych jest norweska polityka wobec rodziny i opieki nad dziećmi oraz działania Urzędu ds. Opieki nad Dziećmi - Barnevernet (BV) wobec polskich obywateli i ich dzieci w Norwegii”. Mimo takich opinii dominował, jednak pogląd zgodnie z którym „w analizie zasadności wniosku obywatelki Królestwa Norwegii Silje Garmo o udzielenie azylu na terytorium Rzeczypospolitej Polskiej, konieczne jest uwzględnienie rangi i znaczenia politycznych relacji Polski z Norwegią”.

Urzędnicy resortu dyplomacji w dokumentach wskazywali na to, że „Polska zainteresowana jest tworzeniem nowych tras przesyłu gazu ziemnego z norweskiego wybrzeża, zwiększeniem importu norweskiego gazu”. Jako argument przeciwko udzieleniu azylowej ochrony matce i dziecku pada stwierdzenie: „na norweskim rynku obecne są polskie firmy. Spółki PGNIG Upstream International oraz LOTOS Exploration & Production Norge od kilku lat działają na Norweskim Szelfie Kontynentalnym i zwiększają swoją aktywność poprzez zakupy kolejnych udziałów w polach i udział w rundach licencyjnych”. Wskazuje się także na fakt, że Polska jest zaliczana przez Norwegię do „najważniejszych partnerów”, a przyjęta przez rząd norweski "Strategia współpracy z Polską” zakłada wzmocnienie współpracy polsko-norweskiej „także poprzez Mechanizmy Finansowe EOG i Norweskie”.

- Potwierdziły się nasze obawy. Chociaż Urząd do spraw Cudzoziemców potwierdził naruszenia praw człowieka w sprawie Silje Garmo i jej córki, krytykę systemu Barnevernet wyraziło dwustu norweskich ekspertów, a Zgromadzenie Parlamentarne Rady Europy w specjalnej rezolucji jednoznacznie wskazało na skalę naruszeń praw dzieci i rodzin przez norweski system pieczy zastępczej, polski MSZ nie znalazł odwagi, by wystąpić w obronie matki i dziecka przeciwko interesom norweskiej dyplomacji – komentuje Prezes Instytutu Ordo Iuris i pełnomocnik Silje Garmo, adw. Jerzy Kwaśniewski – Kilka tygodni temu norweskie służby pokazały, że nie liczą się z polskimi partnerami, akceptując użycie siły przez Barnevernet wobec polskiego konsula. Zaskakujący wówczas brak reakcji polskiego MSZ na ten międzynarodowy incydent zbiega się dzisiaj z jasnym postawieniem gwarancji praw człowieka i ochrony życia rodzinnego poniżej interesów spółek skarbu państwa i norweskich funduszy – dodaje Prezes Ordo Iuris.

W najbliższych tygodniach Instytut Ordo Iuris opublikuje raport na temat norweskiego systemu pieczy zastępczej.

Tagi:
rodzina dzieci Norwegia

Reklama

Odpowiedzialność księży posiadających potomstwo - artykuł o. Józefa Augustyna SJ

2019-04-12 16:25

O. Józef Augustyn SJ / Kraków (KAI)

Mężczyzna posiadający potomstwo nie może kryć się więc za swoją funkcją kapłańską, by uniknąć odpowiedzialności i trudu rodzicielstwa – przypomina o. Józef Augustyn. Omawiając watykańską „Notę odnośnie do praktyki Kongregacji ds. Duchowieństwa w sprawie duchownych posiadających potomstwo” jezuita zaznacza, że dzieci księży katolickich przez całe stulecia były tematem tabu zarówno w Kościele, jak i w społeczeństwie.

http://jaugustyn.jezuici.pl/

Publikujemy artykuł o. Józefa Augustyna przesłany KAI przez Autora.

Watykańska „Nota” w sprawie księży posiadających potomstwo

„Jeśli my odmawiamy wierności, On wiary dochowuje,

bo nie może się zaprzeć siebie samego” (2 Tm 2,13)

Wywiad, jakiego kard. Beniamino Stella, prefekt Kongregacji ds. Duchowieństwa, udzielił Andrea Torniellemu dyrektorowi wydawniczemu Mediów Watykańskich, w sprawie rozwiązywania sytuacji kapłanów posiadających dzieci [„L’Osservatore Romano”, 27 lutego 2019 – przyp. KAI], ujawnia kolejny raz pragnienie współczesnego Kościoła kroczenia drogą przejrzystości moralnej oraz pełnej jawności stosowanych procedur w rozwiązywaniu najtrudniejszych problemów osób duchownych i świeckich. Wywiad pokazuje nową jakość, z jaką Watykan stawia czoła bolesnemu problemowi księży, którzy – wbrew zobowiązaniom zachowania celibatu – nawiązują relacje z kobietami i wydają na świat potomstwo.

1. Kardynał przedstawia zwięźle roboczy dokument wydany dla użytku wewnętrznego Stolicy Apostolskiej noszący tytuł: „Nota odnośnie do praktyki Kongregacji ds. Duchowieństwa w sprawie duchownych posiadających potomstwo”. Jak wyjaśnia kardynał, „Nota” porządkuje praktykę w tej materii, którą od lat stosuje się w Kongregacji ds. Duchowieństwa. Dodaje też, że dokument powstał kilkanaście lat temu w czasach Papieża Benedykta XVI, gdy prefektem Kongregacji ds. Duchowieństwa był kard. Cláudio Hummes. W całej sprawie chodzi o dobro dziecka i jego prawo, by u jego boku był również tata, a nie tylko sama mama. Papież Franciszek, stwierdza kard. Stella, w pełni akceptuje takie rozwiązanie. „Już jako kardynał i arcybiskup Buenos Aires w dialogu z rabinem Abrahamem Skórką, opublikowanym w książce „W niebie i na ziemi”[1], był w tej sprawie kategoryczny: priorytetową uwagę taki kapłan musi poświęcać swemu potomstwu” – mówi kardynał. I choć prezentowana „Nota” przygotowana została do wewnętrznego użytku Stolicy Apostolskiej, jest znana także biskupom i polecana do stosowania, gdy mają do czynienia z tego typu sytuacjami w swoich diecezjach.

2. Kapłan, któremu urodzi się dziecko, jest – z prawa naturalnego – zobowiązany do odpowiedzialności za swoje potomstwo oraz za jego matkę. Ksiądz będący w takiej sytuacji – zauważa prefekt Kongregacji ds. Duchowieństwa – winien rozumieć, „jaka spoczywa na nim odpowiedzialność względem własnego dziecka”. Dobro dziecka i odpowiednia opieka nad nim muszą „znajdować się w centrum zainteresowania Kościoła”. Fakt bycia księdzem katolickim, z którym Kościół wiąże celibat, nie może być ważniejszy od naturalnego faktu bycia ojcem dziecka. O ile celibat księży wynika z prawa ustanowionego przez Kościół, i on może z niego zwolnić, o tyle ojcostwo i macierzyństwo wiąże się z naturalnym prawem nadanym przez samego Stwórcę, nad którym Kościół nie ma władzy i nie może z niego zwalniać. „Rodzice, ponieważ dali życie dzieciom, w najwyższym stopniu są obowiązani do wychowania potomstwa i dlatego muszą być uznani za pierwszych i głównych jego wychowawców” – czytamy w „Deklaracji o wychowaniu chrześcijańskim Soboru Watykańskiego II”[2].

Mężczyzna posiadający potomstwo nie może kryć się więc za swoją funkcją kapłańską, by uniknąć odpowiedzialności i trudu rodzicielstwa. Fakt, że ojcem dziecka jest ksiądz, nie może być ani dla niego, ani też dla jego przełożonych usprawiedliwieniem, by odmówić dziecku tego, do czego ma prawo.

Prefekt Kongregacji ds. Duchowieństwa mówi jednoznacznie: „Księża, którzy mają dzieci, powinni opuścić stan kapłański dla ich dobra. (…) Tego typu sytuacja jest uważana za nieodwracalną i wymaga od kapłana odejścia ze stanu duchownego, nawet jeśli on sam uważa się za zdolnego do pełnienia posługi”. To rozwiązanie nie ma bynajmniej charakteru kary za złamanie celibatu, który ksiądz dobrowolnie przyrzekał Bogu i Kościołowi, ale jest konsekwencją naturalnych zobowiązań wobec zrodzonego potomstwa i jego matki. To obowiązek moralny, z którego nikt nie ma prawa go zwolnić, także najwyższe władze kościelne.

A co robić, gdy ksiądz nie zamierza rezygnować z kapłaństwa, ale zabezpieczywszy materialną sytuację matki i dziecka, pragnie dalej spełniać funkcję księdza? – dopytuje Andrea Tornielli. Kardynał Stella nie widzi takiej możliwości: „Kiedy zgodnie z osądem biskupa (…) sytuacja wymaga, aby kapłan wziął na siebie obowiązki wynikające z jego ojcostwa, lecz nie chce prosić o dyspensę, taki przypadek jest zgłaszany do Kongregacji z wnioskiem o usunięcie takiego kapłana ze stanu duchownego”.

I chociaż procesy kanoniczne przeniesienia ad statum laicalem księży, którzy porzucili kapłaństwo, trwają nieraz latami, to jednak kard. Stella zapewnia, że w Kongregacji ds. Duchowieństwa robi się wszystko, co możliwe, aby „dyspensa z obowiązków została przyznana w jak najkrótszym terminie – w ciągu kilku miesięcy – tak, aby kapłan mógł towarzyszyć matce w wychowaniu dzieci”.

3. Dzieci księży katolickich przez całe stulecia były tematem tabu zarówno w Kościele, jak i w społeczeństwie, a przypadki ojcostwa kapłanów miały klauzulę najwyższej poufności. Sprawa była znana zwykle bardzo wąskiemu gronu osób zarówno po stronie księdza – ojca dziecka, jak i matki. W katolickim społeczeństwie, w którym duchowni mieli wysoki autorytet moralny, temat dzieci księży był kłopotliwy i arcywstydliwy dla wszystkich stron: dla dziecka, dla jego rodziców, dla rodziny, dla Kościoła. W rozwiązywaniu problemu nacisk położony był na troskę o ukrycie sprawy, na lęk przed wybuchem skandalu oraz finansowe zabezpieczenie matki i dziecka. Ksiądz, któremu urodziło się dziecko, gdy wiedział o tym biskup, był przenoszony na drugi koniec diecezji, do innej diecezji lub też gdzieś daleko na misje.

Dobro potomka oraz jego naturalne prawo do wychowania przez ojca było podporządkowane „roztropnym”, „praktycznym” rozwiązaniom, na które wszystkie strony, poza samym dzieckiem, wyrażały zgodę.

Rozwiązania te utożsamiano często z dobrem Kościoła. Było to jednak rozwiązanie – jakkolwiek próbować je tłumaczyć – nieprzejrzyste moralnie, by nie powiedzieć zakłamane. Porzucenie dziecka przez ojca – księdza to zawsze wielka krzywda naznaczająca całe jego życie. „Dziecku w jego rozwoju powinna towarzyszyć przede wszystkim miłość rodziców, właściwe wychowanie, a zatem to wszystko, co stanowi rzeczywiste i odpowiedzialne rodzicielstwo, zwłaszcza w pierwszych latach życia” – oświadczył kard. Stella.

4. Nierzadko jednak zdarzały się też sytuacje, że księża posiadający dzieci ukrywali starannie swoją tożsamość w środowisku rodzinnym matki jego dziecka, a jego przełożeni i koledzy nie byli świadomi faktu posiadania przez niego potomstwa. Dzisiaj w dobie powszechności internetu, smartfonów, mediów społecznościowych, takie rozwiązanie jest już praktycznie nie do podtrzymania. Nazwiska i fotografie księży bywają umieszczane, bez ich pytania i zgody, na stronach diecezjalnych czy parafialnych. Domaganie się przez jakiegoś kapłana, by tego nie czynić, budziłoby najwyższą podejrzliwość jego środowiska.

Problem dzieci księży katolickich nagłośnił w ostatnich latach psychoterapeuta Vincent Doyle, syn irlandzkiego księdza katolickiego. Założone przez niego stowarzyszenie Coping International stawia sobie za cel wydobycie z anonimowości wszystkie dzieci księży katolickich na całym świecie, kierując do nich pomoc psychologiczną i ludzkie wsparcie. Doyle wychodzi z założenia, że nieobecność ojca w życiu dziecka oraz ukrywanie jego tożsamości przed całym światem są dla niego upokarzające.

5. Prefekt Kongregacji ds. Duchowieństwa podkreśla jednak, że każda sytuacja księdza posiadającego potomstwo winna być rozeznawana indywidualnie. Zaznacza, że wyjątki od przyjętej w „Nocie” zasady bywają bardzo rzadkie. Podaje przy tym trzy konkretne przykłady stanowiące wyjątek.

Po pierwsze, gdy noworodek, dziecko księdza, zostaje zaadoptowane przez inną pełną rodzinę, w której będzie miało przybranego ojca. Po drugie, gdy fakt, że kapłan posiada potomstwo zostaje ujawniony, gdy jego dziecko jest już dorosłe i ma 20–30 lat. Trzeci podany przez kardynała przykład wyjątku od przyjętej w „Nocie” zasady jest bardziej złożony i został – jak to bywa w wywiadach – przedstawiony z pewnymi skrótami. Chodzi o sytuację, kiedy „kapłani, którzy mieli w młodości bolesne doświadczenia uczuciowe i zapewnili swym dzieciom pomoc ekonomiczną, moralną i duchową, a dziś gorliwie i z zaangażowaniem pełnią swą posługę, przezwyciężywszy minioną niestabilność uczuciową”. W przedstawionych sytuacjach biskupi i episkopaty mogą przyjmować rozwiązania bardziej elastyczne i nie muszą zobowiązywać księży posiadających dzieci do składania wniosków o przeniesienie do stanu świeckiego.

6. Ujawnienie „Noty odnośnie do praktyki Kongregacji ds. Duchowieństwa w sprawie duchownych posiadających potomstwo” oraz bezpośredni komentarz prefekta Kongregacji ds. Duchowieństwa kard. Stelli wpisują się w dążenie Kościoła posoborowego do jawności i przejrzystości świadectwa dawanego światu.

Czy biskupi i księża mogliby z czystym sumieniem wzywać do poszanowania praw dzieci, nawoływać ich rodziców do odpowiedzialnej miłości małżeńskiej i rodzicielskiej, gdyby jednocześnie – w imię wygody, egoizmu i nieodpowiedzialności księdza, któremu urodziło się dziecko czy też doraźnie pojmowanej „korzyści” diecezji lub zakonu – przymykali oczy na porzucanie własnych dzieci? W sytuacji chronicznego braku księży biskupi mogą być kuszeni do rozwiązań podejmowanych ze szkodą dla dziecka księdza i jego matki.

Prawdziwym skandalem w Kościele nie są sytuacje uwikłania księży, diecezjalnych i zakonnych, w relacje z kobietami oraz posiadanie dzieci, ale tolerowanie ich podwójnego życia trwającego niekiedy latami. To prawdziwe źródło zgorszenia dla wiernych. Fakt, że księża prowadzący podwójne życie bywają doskonałymi administratorami, budowniczymi kościołów itp., nie usprawiedliwia „patrzenia przez palce” na ich niemoralne życie.

W swojej wypowiedzi dla „L’Osservatore Romano” kard. Stella zdecydowanie odrzuca sugestie, jakoby posiadanie dzieci przez księży było argumentem za wprowadzeniem dobrowolnego celibatu dla księży Kościoła łacińskiego. Fakt, że niektórzy księża weszli w relacje z kobietami i posiadają dzieci, nie jest związany z celibatem, ale z łamaniem słowa danego Bogu i Kościołowi. Narzekanie księży na celibat odsłania ich niedojrzałość i brak konsekwencji. Ksiądz Stanisław Musiał SJ, gdy jakiś ksiądz narzekał na celibat, odpowiadał: „Skoro umówiliśmy się, że gramy w szachy, to grajmy w szachy i nie proponujmy gry w warcaby”. Kardynał Stella dodaje, że „celibat jest cennym darem dla Kościoła łacińskiego, o którego wciąż aktualnej wartości wypowiadali się ostatni papieże, od św. Pawła VI aż po Franciszka”.

Podważanie wartości małżeństwa i rodziny, przemoc wobec dzieci, seksualne wykorzystywanie ich, jakie niesie ze sobą cywilizacja nastawiona wrogo wobec religii oraz religijnej moralności, wymaga od nas, osób duchownych, przejrzystego świadectwa życia. Jeżeli chcemy z mocą głosić światu prawdę, że fundamentalną zasadą ludzkiego szczęścia jest przykazanie miłości Boga, z którego wypływa każda ludzka miłość: oblubieńcza, rodzicielska, przyjacielska itp., musimy najpierw sami jako pierwsi wprowadzać ją w życie. Najmniejsze odstępstwo i niewierność rzuca cień na wiarygodność naszego świadectwa.

7. W mojej ponadczterdziestoletniej posłudze kapłańskiej kilkakrotnie byłem świadkiem ogromu bólu dorosłych już dzieci księży katolickich, dla których dzieciństwo i dorastanie wiązało się z nieustannym cierpieniem i poniżeniem. Przypadkowe wizyty tatusia księdza, pokątne spotkania z nim, konieczność ukrywania jego tożsamości przed całym światem, szczególnie przed ciekawymi sąsiadami i rówieśnikami, budząca się dziecięca zazdrość w obecności rówieśników będących w towarzystwie swoich ojców – to wszystko było źródłem nieopisanego wstydu, upokorzenia i nieznośnego bólu.

Z drugiej strony spotkałem też księży zmuszonych odejść z kapłaństwa z powodu dziecka, które im się urodziło. Zwykle był to dla nich psychiczny wstrząs, szok. Czuli się zdemaskowani, upokorzeni, poniżeni. Stopniowo budziła się w nich świadomość, że ich męska czujność została uśpiona banalnym traktowaniem życia i posługi kapłańskiej. Wielu z nich z pokorą podejmowało odpowiedzialność za tę nową sytuację życiową. Stopniowo ich życie wracało do normy: budowali swoje rodziny, robili kariery zawodowe, rodziły im się kolejne dzieci. Na ogół nie porzucali Kościoła także wtedy, gdy latami byli zmuszeni czekać na watykańską dyspensę. Ale powrót do przeszłości zawsze sprawiał im ogromny ból. W prowadzonych niekiedy szczerych rozmowach miałem wrażenie, że porzucone kapłaństwo było raną nie do zaleczenia. Nawet po wielu latach.

8. W moim odczuciu bardzo dobrze się stało, że watykańska „Nota (…) w sprawie duchownych posiadających potomstwo” zobaczyła światło dzienne. Uważnie winni się z nią zapoznać nie tylko biskupi i prowincjałowie rozwiązujący bolesne problemy księży, którym rodzą się dzieci, ale także kandydaci do kapłaństwa. Dziecko w życiu księdza nie jest bowiem przypadkiem, ale konsekwencją instrumentalnego traktowania swojego życia, kobiety, kapłaństwa.

„Oczywiście dziecko jest zawsze darem Boga, bez względu na to, w jakich okolicznościach się narodziło. Pozbawia się [ojca dziecka] stanu duchownego, bo z odpowiedzialności rodzicielskiej wynika cała seria trwałych zobowiązań” – mówi kard. Stella. Ta nowa sytuacja egzystencjalna, dziecko – nowy człowiek, nowe trwałe zobowiązania wobec niego winny stać się nowym wyzwaniem i nowym życiowym powołaniem. Bóg w swojej nieskończonej dobroci jest hojny i gdy człowiek zmarnuje jedno powołanie, On ofiaruje mu inne. Po każdym upadku i każdej niewierności, gdy wyrażamy skruchę, wszyscy otrzymujemy łaskę nowego początku. Ani Chrystus, ani Kościół nigdy od człowieka się nie odwraca, nie zostawia go w jego upadku i poniżeniu. Jeśli my odmawiamy wierności, On wiary dochowuje, bo nie może się zaprzeć siebie samego (2 Tm 2,13).

O. Józef Augustyn SJ

Przypisy:

1. Por. J.M. Bergoglio, A. Skórka, W niebie i na ziemi, Kraków 2013

2. Sobór Watykański II, Deklaracja o wychowaniu chrześcijańskim „Gravissimum educationis”, 3.

***

Józef Augustyn SJ (ur. 1950) jest duszpasterzem, rekolekcjonistą i kierownikiem duchowym. Od lat zajmuje się formacją kapłańską i seminaryjną. Opublikował kilkadziesiąt książek w tym pracę "Integracja seksualna: przewodnik w poznawaniu i kształtowaniu własnej seksualności" (1994), która była owocem wieloletnich spotkań katechetycznych i rekolekcyjnych z młodzieżą. W 2002 uzyskał habilitację w Wyższej Szkole Filozoficzno Pedagogicznej „Ignatianum” w Krakowie m.in. na podstawie pracy "Wychowanie do czystości i celibatu kapłańskiego".

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Watykan: w dniu swych imienin papież prosi młodzież o modlitwę

2019-04-23 12:03

st (KAI) / Watykan

W dniu swoich imienin Ojciec Święty przekazał za pośrednictwem Urzędu Dobroczynności Apostolskiej 6000 różańców Światowych Dni Młodzieży w Panamie młodym z archidiecezji mediolańskiej – poinformował tymczasowy dyrektor Biura Prasowego Stolicy Apostolskiej, Alessandro Gisotti.

Grzegorz Gałązka

Młodzież z Mediolanu uczestniczyła dzisiejszego ranka we Mszy św. sprawowanej pod przewodnictwem arcybiskupa Mediolanu Mario Delpiniego, w bazylice św. Piotra. Przekazując młodym różańce Ojciec Święty prosi ludzi młodych o szczególną pamięć w modlitwie. Jak podkreślił Gisotti, Franciszek poleca szczególnie modlitwę maryjną na tydzień przed majem, kiedy cały Kościół powierza Matce Bożej swoje potrzeby. Jutro rano młodzi mediolańczycy wezmą udział w audiencji ogólnej z papieżem na placu świętego Piotra.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Bp Kamiński do dziennikarzy: jesteście współczesnymi głosicielami Dobrej Nowiny

2019-04-23 19:15

mag / Warszawa (KAI)

Jesteście współczesnymi głosicielami Dobrej Nowiny – powiedział do dziennikarzy bp Romuald Kamiński zachęcając ich do pełnego entuzjazmu i odwagi dzielenia się ze światem prawdą o Zmartwychwstaniu Chrystusa. W siedzibie redakcji Tygodnika Idziemy odbyło się wielkanocne spotkanie pracowników mediów diecezjalnych, a więc Fundacji bł. ks. Kłopotowskiego, Radia Warszawa, Tygodnika Idziemy oraz telewizji internetowej SalveNet.

wellphoto/fotolia.com

Składając świąteczne życzenia bp Kamiński wskazał dziennikarzom za wzór do naśladowania postawę św. Piotra Apostoła po Zesłaniu Ducha Świętego. – Ten kto wejdzie w głębie relacji z Chrystusem, w Jego realną bliskość, ten nie może powstrzymywać się by nie przekazać tej wieści o Zmartwychwstaniu innym. Jako pracownicy mediów posiadacie właściwy oręż, przygotowanie, oraz swoją wiarę i zaufanie do Chrystusa by zanieść to innym, by ci którzy usłyszą tę prawdę od was, byli niejako nią powaleni – powiedział biskup warszawsko-praski.

Podkreślił, że ten kto spotkał Zmartwychwstałego, nie musi już lękać się tego świata, ponieważ to Chrystus jest Panem historii. - Świata niekoniecznie musi nas kochać czy lubić. Mimo to niech nas nie zrażają ludzkie reakcje – zaapelował bp Kamiński.

Życzył dziennikarzom sił i radości z przeżywania na co dzień chrześcijaństwa, oraz z przekształcania świata ku zwycięstwu ku dobru, pięknu, ku miłości.

W imieniu pracownikom mediów życzenia pasterzowi diecezji złożył red. naczelny Tygodnika Idziemy, ks. prał Henryk Zieliński. – Niech orędzie ewangeliczne, które biskup proklamuje można było jak najdłużej głosić w naszej Ojczyźnie bez skrepowania i by rozbrzmiewało ono jak najszerzej – powiedział duchowny.

Wielkanocne spotkanie zwieńczyła wspólna agapa.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem