Reklama

Spacer z Edytą Stein

2018-08-09 12:06

Agnieszka Bugała

Agnieszka Bugała

Pytałem rodziców, kto to był. Ojciec wiedział tylko tyle, że zginęła w Oświęcimiu. Kiedy przyjechałem do Polski, dowiedziałem się, że Edyta, gdy poznała Romana Ingardena, zaczęła uczyć się polskiego. Ja też chciałem się uczyć. Śledząc jej biografię, jako Niemiec, napotkałem na wiele wspólnego - mówi Björn Bollmann.

Tu urodziła się Edyta

Rynek, stolik w „Witamince”, rozkładamy mapy. Pójdziemy najpierw tu, od ul. Włodkowica i synagogi „Pod Białym Bocianem” zbudowanej w 1824 r. - palec Björna zaznacza omawiane miejsce. To była synagoga dla postępowych Żydów. Kiedy ten prąd się rozwinął, przeniesiono ją na ul. Łąkową - mówi Björn - ta się zwolniła i wtedy przejęli ją ortodoksyjni Żydzi, tacy jak matka Edyty, Augusta. Bo Steinowie przybyli tu z Górnego Śląska - Gliwic i Lublińca, dodaje Andrzej Kofluk. Ale przecież gdy Steinowie przyjechali do Wrocławia, to nie zamieszkali od razu na Nowowiejskiej - wtrącam. Nie, zamieszkali przy ul. Dubois - tłumaczy Kofluk, wtedy Węglowej. I tam właśnie urodziła się Edyta. Tego domu dziś nie ma, na jego miejscu stoi tzw. plomba. Kiedy zmarł ojciec, status się obniżył i nie było ich stać na takie mieszkanie. Rodzina przeniosła się na ul. Kurkową. Matka dbała o rodzinny interes, była energiczna, zdecydowana. Dziś powiedzielibyśmy, że rozkręciła biznes - uśmiecha się Björn. Sprawiła, że rodzina szybko odrobiła finansowe zaległości. Dlatego znów przeprowadzka, tym razem na ul. Myśliwską. Edyta wtedy miała ok. pięciu lat.

Reklama

Nowy adres

Palec sunie po mapie i jesteśmy już w innym miejscu. Kiedy mieszkali na Myśliwskiej, Edyta już rejestrowała pewne fakty - to okres, z którego pochodzą pierwsze jej wspomnienia.

Matka miała swój interes na ul. Niemcewicza, wcześniej skład węgla mieścił się nad Odrą. Sąsiad przy Niemcewicza nie był zbyt miły dla Augusty - wspomina Kofluk - zaryglował furtkę, przez którą przechodziła do swego zakładu. Aby nie okrążać całego kwadratu kamienic, Augusta przechodziła przez płot. Już w tym czasie objawiły się niezwykłe zdolności Edyty. - „Ta mądra Edyta”, mówiono - to bolesne wspomnienie z dzieciństwa, choć dziś się do niego uśmiechamy. Dokąd dalej? Na Pobożnego. Znów przeprowadzka, niby w pobliże Myśliwskiej, ale jednak zmiana. Rodzina zamieszkała na parterze domu przy ul. Henryka Pobożnego - ten budynek stoi do dziś. Z tamtego miejsca przenieśli się na Roosvelta i dopiero stamtąd na Nowowiejską. Jednak nie od razu tam przejdziemy, musimy połączyć zwiedzanie z topograficzną bliskością miejsc - tłumaczy Kofluk. Musimy się cofnąć - z pl. Solnego na pl. Nankiera, pod budynek vis á vis kościoła św. Macieja - róg Nankiera i Szewskiej. To tu Edyta zaczęła się uczyć. To też szkoła, w której Edyta przeżyła kryzys, bo...nie chciała się uczyć. Ten paradoks jej osobowości, upór - zapala się Björn - najpierw chciała iść do szkoły wcześniej, razem z Erną, a potem nagle jej się odechciało. Który rodzic daje radę z takim dzieckiem? Niedaleko pałacu Książąt Opolskich znajduje się tablica upamiętniająca Angelusa Silesiusa. To człowiek, który przeszedł z protestantyzmu na katolicyzm - łączą ich zbieżności, był zafascynowany mistyką, tak, jak później Edyta.

Opowieść trochę nam się wymyka i płynie leniwie swoim rytmem. Zdaję sobie sprawę, że nie da się odtworzyć ani tamtej atmosfery, ani rzeczywistości. Da się tylko obudzić świadomość, że ona tutaj była, tu mieszkała, te miejsca lubiła bardziej, o tych opowiadała po latach.

Czas szkoły, czas studiowania

Edyta spacerowała po okolicy pl. Nankiera - wtrąca pan Andrzej - we wspomnieniach możemy przeczytać o spacerach pod klasztorem Urszulanek.

A może o roku 1911 r., kiedy zdała maturę?...Björn to już jest inne miejsce - porządkuje opowieść Kofluk, to ul. Poniatowskiego, wtedy przeniosło się tam gimnazjum im. Wiktorii. Ale do 1909 r., w okresie pobierania pierwszych nauk, Edyta chodziła na ul. Nankiera. Stamtąd wędrujemy pod Uniwersytet. To tu były studia z germanistyki, psychologii, historii i filozofii. Szerokie parapety, zapatrzenie na most Uniwersytecki - to wszystko w tym gmachu się działo. Spod Uniwersytetu pójdziemy mostem Uniwersyteckim na Dubois, czyli pod pierwszy adres zamieszkania Steinów we Wrocławiu. Potem na Myśliwską - mówi Kofluk.


Pochyleni nad mapą „przechodzimy” przez pl. Świętego Macieja, ul. Henryka Pobożnego. Tam w pobliżu jest kościół pw. 11 Tysięcy Dziewic - mówi Björn - obecnie św. Józefa przy ul. Ołbińskiej. To też ciekawa historia. Niech pani sobie wyobrazi - uśmiecha się Kofluk - Kościół był wybudowany dla protestantów. Jej rodzina, przez cały czas, nawet przeprowadzając się, wciąż mieszkała na terenie tej parafii. Bo i Myśliwska, i Henryka Pobożnego i Roosvelta, to są ulice na terenie obecnej parafii karmelitańskiej. Nawet jej szkoła, obecne I LO, a wtedy budynek szkoły im. Wiktorii, to też teren tej parafii. Można wysnuć tezę, że to nie przypadek, że miejsca, na których mieszkała przyszła karmelitanka, Święta Kościoła, przypadły właśnie parafii karmelitańskiej. Karmelitanie przyszli tu w 1945 r., a więc trzy lata po śmierci Edyty.

Ale w niebie różne rzeczy wiedzą, więc może to nie przypadek?

Trudne wybory

Uporządkujmy. Do synagogi chodziły Pod Białego Bociana. Augusta chodziła sama, a dzieci po nią przychodziły. To była specyficzna rodzina, nie było bezczynności, każdy musiał coś robić. Tam była wolność - pozwalano na wiele, ale gdy Edyta nie chciała się uczyć, pojechała do Hamburga pomagać siostrze - nie mogła w tym swoim buncie nic nie robić.

W czasie studiów poznała we Freiburgu rodzinę Reinachów. Porozumiewali się w sposób niezwykły, istniała między nimi wyjątkowa więź. To dzięki nim Edyta rozpoczęła ten proces przemiany serca - głos Björna płynie nad mapą. - Edyta powiedziała Bogu „nie” i matka w jakiś sposób na to przystała, chociaż sama była osobą bardzo wierzącą. Wyobraźmy sobie dziś taką sytuację: dziecko nagle nie chce chodzić do kościoła. Co robią rodzice? Augusta na pewno przeżywała w sercu wielki dramat, ale pozwoliła Edycie dokonywać wyborów. Tu trzeba zrozumieć matkę - żydówkę - wtrąca pan Andrzej - jej ukochane dziecko rusza w drogę, zupełnie dla matki niezrozumiałą.

Uderzyć w stein

Na tamte lata była to bardzo nowoczesna szkoła. To właśnie w tamtym budynku padło to słynne zdanie: Uderz w kamień (niem. stein), a wytryśnie mądrość - przypomina Björn.

Róg Nowowiejskiej i Wyszyńskiego

Ważny na tym szlaku jest kościół św. Michała Archanioła. Kaplica w kościele została poświęcona Edycie przez kard. Gulbinowicza w stulecie jej urodzin. Trzy rzeczy są w niej ważne: rzeźba otwartej księgi, wykonana przez Alfredę Poznańską, ufundowane przez parafię w Spirze witraże i obraz symbolizujący wizję i urzeczywistnienie wiary Edyty. I wspomnienia. Gdy przyjeżdżała do domu po przejściu na katolicyzm, właśnie na Nowowiejską (bo od 1910 r. tam mieszkali), chodziła do św. Michała, tam się modliła. Ostatni raz, gdy szła do Karmelu, też była w tym kościele. Choć nie ma pewności, że to był naprawdę ostatni jej pobyt we Wrocławiu, bo istnieją przesłanki ku temu, że była tu jeszcze w 1942 r., w drodze do Oświęcimia - opowiada Kofluk.

Ale po raz ostatni była tu w 1933 r. i była w kościele św. Michała przed podróżą do Kolonii. Potem szła na przystanek tramwajowy i patrzyła na dom rodzinny. W oknie stała matka Augusta. Mama nie pomachała do niej ręką. Choć wcześniej czule się pożegnały. Wsiadała na tym samym przystanku, który istnieje do dziś: róg Nowowiejskiej i Wyszyńskiego. Naprawdę był tam ten sam przystanek? - pytam z niedowierzaniem. Mam starą mapę, sprzed wojny, przystanek wtedy też tam był, sprawdzałem - kiwa głową Björn.

Trzeba pamiętać

Dokąd jeszcze? Spod kościoła św. Michała już na Nowowiejską 38, to ostatni punkt wyprawy, ale myślami można powędrować jeszcze na groby rodziców Edyty, którzy leżą na Ślężnej. Ich groby są odrębne. Ojciec zmarł dużo wcześniej, matki nie pochowano na mężu. I jeszcze Szpital Wszystkich Świętych, dziś szpital im. Babińskiego - tam trasa naszej wycieczki też nie prowadzi, ale są tam ślady Edyty. W tym szpitalu odbyła praktykę przed swoją pracą w charakterze pielęgniarki, którą podjęła na Morawach. Tam z dużą miłością podchodziła do drugiego człowieka. Tam uczyła się empatii - to miało wpływ na resztę jej życia. A o czym trzeba pamiętać idąc po śladach Edyty? Trzeba pamiętać o naszych tożsamościach - mówi Kofluk - polskiej, niemieckiej, żydowskiej. Dodawanie do wspólnego skarbca i czerpanie z niego. Każdy ma prawo do wolności w mówieniu o swoim, ale jednocześnie szanując siebie szanować innych. To przesłanie Edyty. To pomost, to łącznik. Wrocław chce być takim tyglem. I jest nim. Opowiadając o Edycie pokazuje jak w praktyce można to realizować. Ona naprawdę jest symbolem i wizytówką miasta.

Tagi:
św. Edyta Stein

Urodziny św. Edyty Stein – konferencja naukowa

2018-10-15 22:02

Agnieszka Bugała

Z okazji jubileuszowej rocznicy kanonizacji zorganizowano konferencję naukową pt. „Święty Jan Paweł II i święta Edyta Stein – Miłość i prawda”, w której wzięli udział teolodzy z całej Polski. Sympozjum rozpoczęła Msza św. w kościele p.w. św. Michała Archanioła sprawowana przez abp. Mariana Gołębiewskiego, a formalnego otwarcia naukowej dysputy dokonał ks. Włodzimierz Wołyniec, rektor Papieskiego Wydziału Teologicznego we Wrocławiu. Zaproszenia do wygłoszenia wykładów przyjęli: ks. Mariusz Rosik, ks. Bogumił Gacka, ks. Manfred Deselaers, o. Krzysztof Broszkowski OP, ks. Tomasz Wieliczko, ks. Jerzy Machnacz, ks. Robert Skrzypczak, Krzysztof Serafin i Marzena Rachwalska. Najwięcej emocji wywołał wykład ks. prof. Mariusza Rosika pt. „Edyta Stein – świętość w codzienności”. Znawca tradycji żydowskich poprowadził słuchaczy od definicji świętości, w której wzrastała Edyta jako Żydówka – świętości nakazów, aż do chrześcijańskich a wreszcie katolickich pojęć, które nie tylko odkryła Edyta po przyjęciu chrztu, ale przede wszystkim wypełniła własnym życiem dostępując chwały ołtarzy – świętości moralnej. Podkreślił, że świętość Edyty nie rozpoczęła się po jej gwałtownym nawróceniu, ale wyrosła z wymagającego idealizmu etycznego, którym żyła jeszcze przed decyzją o podążaniu za Chrystusem. Na zakończenie udało się prelegentowi zachwycić słuchaczy obrazami z życia Świętej, które odsłoniły jej bezkompromisową uczciwość, zdolność do radykalnej zmiany życie i całkowite angażowanie się w sprawy, którymi się zajmowała, pogodę ducha i poczucie humoru.

Agnieszka Bugała
Ks. prof. Mariusz Rosik w trakcie wykładu o świętości Edyty Stein

Kolejni prelegenci stanęli przed trudnym zadaniem przykucia uwag słuchaczy. Próbował tego dokonać o. Krzysztof Broszkowski OP w wykładzie pt. „Między życiodajną miłością oblubieńczą a wyzwalającą prawdą krzyża. Ciało w myśli Jana Pawła II i Teresy Benedykty od Krzyża, a po nim ks. Manfred Deselaers, który przypomniał historię próby lokowania klasztoru sióstr karmelitanek na terenie sąsiadującym z byłym obozem w Auschwitz i podkreślił niezwykłą delikatność i mądrość św. Jana Pawła II w dialogu chrześcijańsko- żydowskim w kwestii beatyfikacji a później kanonizacji Edyty Stein. Ksiądz zaangażowany w prace Centrum Dialogu i Modlitwy w Oświęcimiu zaznaczył, ze nie wypowiada się jako naukowiec, ale duszpasterz, więc jego wykład „Jan Paweł II a krzyk Edyty Stein w Auschwitz” to raczej próba duszpasterskiego spojrzenia na historyczną spuściznę dramatu Auschwitz i zobowiązania tych, którzy nie tylko powinni pamiętać, ale dbać o właściwą formę dialogu różnych religii i różnych kultur.

Ważnym punktem obchodów urodzin Świętej i rocznicy jej kanonizacji było wręczenie nagród jej imienia. Otrzymali je: Hermann Peters, ks. Jerzy Witek – prezes Towarzystwa im. Edyty Stein, Danuta Skraba i Marian Łukaszewicz.

Spotkanie zakończył koncert pt. „Uderz w skałę a wytryśnie mądrość”

Tygodnik „Niedziela” objął patronatem wydarzenie.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Jak się czuł kard. Karola Wojtyły dzień po wyborze na papieża?

2018-10-16 09:52

BP KEP / Warszawa (KAI)

„Dzień po wyborze kard. Karola Wojtyły na papieża Jana Pawła II, kard. Stefan Wyszyński zapytał go jak się czuje jako papież. Jan Paweł II odpowiedział, że czuje się tak, jakby tu od zawsze był. Na co kard. Wyszyński odpowiedział, że to łaska stanu” – mówi abp Józef Michalik, który wówczas był rektorem Kolegium Polskiego w Rzymie, skąd kard. Wojtyła 16 października 1978 roku wyjechał na konklawe.„Mogliśmy przewidywać, że nadzieja na wybór jest realna. Były ku temu przesłanki” – dodaje abp Józef Michalik.

PAP/JACEK TURCZYK

„Kard. Karol Wojtyła przyjechał do Rzymu znacznie wcześniej, przed 16 października, i zatrzymał się w Kolegium Polskim” – powiedział abp Józef Michalik, wspominając czas poprzedzający konklawe sprzed 40 lat. Kolegium Polskie zostało założone przez Zmartwychwstańców w 1866 roku i „przez lata służyło polskiej sprawie”. Jak wyjaśnił abp Michalik, tam właśnie zatrzymywali się biskupi podczas swoich wizyt w Rzymie, tam też zatrzymywał się m.in. kard. Wojtyła.

Przyjazd kard. Karola Wojtyły w tym czasie wiązał się z pogrzebem zmarłego nagle Ojca Świętego Jana Pawła I. Abp Michalik wspominał, że wyjechał po kard. Wojtyłę na lotnisko, by go powitać i przywieźć do Kolegium. On jednak poprosił, by pojechali najpierw do Bazyliki św. Piotra, gdzie było już wystawione ciało śp. papieża Jana Pawła I. Jak relacjonuje abp Michalik, wchodząc do bazyliki i widząc obecnych tam kardynałów, zapytał kard. Wojtyły, ilu z nich nie zna on osobiście. „Kardynał się zastanowił i odpowiedział: siedmiu. Dla mnie to była pośrednia odpowiedź, że właściwie nie ma takiego drugiego kardynała, który tylko siedmiu kardynałów by nie znał osobiście. To wskazywało na to, że szanse naszego kardynała były poważne w tym najbliższym konklawe” – powiedział abp Michalik.

Abp Michalik mówił również o innych znakach, które wskazywały na to, że myśl kardynałów zostanie skierowana w kierunku kardynała z Polski. Jako jeden z nich wskazał fakt, że kard. Wojtyła jako jeden z kilku kardynałów-elektorów został poproszony o wygłoszenie wykładu całemu kolegium kardynalskiemu na temat przyszłości Kościoła, podczas sesji, jaka tradycyjnie miała miejsce tuż przed konklawe. „Mogliśmy przewidywać, że nadzieja na wybór jest realna” – powiedział abp Michalik.

Jak wspominał, kard. Wojtyła do czasu konklawe uczestniczył w codziennych praktykach modlitewnych mieszkańców Kolegium Polskiego. Wielokrotnie, m.in. podczas wspólnych posiłków, również przed pierwszym konklawe, były rozmowy na temat wyboru nowego papieża. „Żartowaliśmy, komentowaliśmy doniesienia prasowe, a czasem rozmawialiśmy na poważnie” – powiedział abp Michalik. „Ksiądz kardynał zawsze przyjmował te żarty i rozmowy z uśmiechem, a czasem z humorem na to odpowiadał” – powiedział abp Michalik.

Opowiedział też wydarzenie, jakie miało miejsce dokładnie w dniu wyboru, w kaplicy Kolegium Polskiego. Rano Mszy św. przewodniczył tam kard. Wojtyła. W czasie modlitwy wiernych jeden z księży spontanicznie wypowiedział intencję, by kard. Karol Wojtyła został papieżem. Tę modlitwę wiernych zakończył kard. Wojtyła. Odniósł się do tej intencji przywołując mocne słowa Jezusa do Piotra z ewangelii św. Mateusza 16, 21-23, gdzie Jezus mówi: „Zejdź Mi z oczu, szatanie! Jesteś Mi zawadą, bo myślisz nie na sposób Boży, lecz na ludzki” (Mt 16,23). Kończąc dodał jakby swoją intencję, by został wybrany sługa Boży, który przyjmie wybór z pokorą i spełni wolę Bożą.

Abp Michalik zapytany o sam moment wyboru, odpowiedział, że przyjął go z wielką radością. Nie chodził na Plac św. Piotra po południu, właśnie z racji na możliwość wyboru kard. Wojtyły, by w razie czego udzielić potrzebnych informacji czy też pokazać pokój, w którym mieszkał kard. Wojtyła tuż przed konklawe. „Kiedy zostało ogłoszone imię Karola Wojtyły prawie natychmiast rozdzwoniły się telefony” – opowiadał.

Po wyborze rektor Kolegium Polskiego wraz z domownikami, którzy oglądali konklawe w telewizji, poszedł do kaplicy. „Wspólnie zaśpiewaliśmy Te Deum dziękczynne za to wydarzenie i poleciliśmy Bogu nowego papieża” – powiedział.

Następnego dnia wraz z sekretarzem nowego Ojca Świętego, obecnym kardynałem Stanisławem Dziwiszem, abp Michalik pojechał do Watykanu, by zawieźć Papieżowi pozostawione w Kolegium Polskim rzeczy. „Zastaliśmy go na modlitwie, na klęczniku przed Najświętszym Sakramentem, ubrany na biało. Kiedy podszedłem by się powitać Ojca Świętego. On poprosił bym chwilę jeszcze poczekał i spotkaliśmy się. Bardzo swobodnie zaczął opowiadać o ostatnich wydarzeniach i bardzo nas zapraszał, byśmy go odwiedzali.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Kalendarz pielgrzyma 2019

Abp Gądecki z Synodu: nie rezygnować z młodzieńczego idealizmu

2018-10-16 21:14

BP KEP / Watykan (KAI)

Edukacja do wartości, formacja młodych liderów, imigracja i ideał chrześcijański – to niektóre tematy podejmowane w czasie sesji przedpołudniowej 16 października na Synodzie Biskupów w podsumowaniu abp. Stanisława Gądeckiego.

o. Waldemar Gonczaruk CSsR

Podczas sesji przedpołudniowej omawiano trzecią część Instrumentum laboris. Po relacji wprowadzającej w ostatnią część dokumentu roboczego zaprezentowano relacje uczestników odnoszące się do tematów podejmowanych w tej części. Wystąpienia nawiązywały do potrzeby młodych liderów, potrzeby formacji młodych animatorów, a także zwrócono uwagę na zainteresowania polityczne młodych, które również powinno być uwzględnione.

Wystąpienia nawiązywały również do kwestii imigracji. „Wiele mówiono o tym, aby być blisko młodych ludzi przybywających do naszych krajów z Afryki, aby Kościół przyjmował ich z miłością. Także, aby przy tej okazji praktykować dialog z muzułmanami” – zauważył abp Stanisław Gądecki, przewodniczący Episkopatu Polski.

W czasie sesji pojawiły się również głosy dotyczące edukacji młodych ludzi. „Nie tylko w kwestii przekazywania wiadomości, ile w sensie edukacji do wartości. Zwracano również uwagę na wartość katechezy powiązanej z lectio divina, z rekolekcjami, dla młodzieży parafialnej” – powiedział abp Gądecki.

Wskazywano również na to, że sami młodzi są najskuteczniejszymi świadkami wobec innych młodych. Przypomniano istotną rolę pobożności ludowej, która pomaga w przeżywaniu religijności. Poruszono także kwestię wolontariatu, zwłaszcza na płaszczyźnie międzynarodowej.

Zwrócono uwagę na potrzebę jasności przekazu wiary. „Postulowano, aby Kościół przedstawiał ideał chrześcijański, a nie tylko zanurzał się w trudnościach. Ażeby nie rezygnować z młodzieżowego idealizmu, bo on pociąga młodzież najbardziej” – podsumował abp Gądecki.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem