Reklama

Wrocławska pielgrzymka dotarła na Jasną Górę

2018-08-10 12:40

xrk / Jasna Góra (KAI)

Anna Przewoźnik/Niedziela

Msza św. na jasnogórskich wałach, której przewodniczył bp Jacek Kiciński, była zwieńczeniem 38. Pieszej Pielgrzymki Wrocławskiej. – Kończy się nasza dziewięciodniowa nowenna do Ducha Świętego – powiedział duchowny do prawie dwóch tysięcy pielgrzymów, nawiązując do hasła tegorocznej pielgrzymki: „Przyjdź Duchu Święty” oraz faktu, iż Dolnoślązacy do Częstochowy pielgrzymowali dokładnie 9 dni.

Anna Przewoźnik/Niedziela

Hierarcha zwrócił uwagę na trzy rodzaje obecności Boga oraz Matki Najświętszej w życiu człowieka: obecności miłości, wierności i miłości. - W Kanie Galilejskiej była obecna na sposób miłości, pod krzyżem – na sposób wierności, a w wieczerniku jest obecna tworząc jedność z apostołami - mówił bp Kiciński, tłumacząc, że Maryja nie zatrzymuje ludzi na sobie, bo – jak podkreślił - ten, kto kocha nie zatrzymuje drugiego człowieka dla siebie. - Ten, kto kocha, wskazuje na źródło prawdziwej miłości. Dlatego Maryja wskazuje na Jezusa Chrystusa. On może zmienić wasze życie – zaznaczył biskup pomocniczy z Wrocławia.


Zobacz także: Pieszo z Wrocławia

W dalszej części homilii ksiądz biskup zauważył, że człowiek współczesny potrzebuje wspomnianych trzech rodzajów obecności. - Obecność miłości to bycie obok drugiego człowieka, to spojrzenie w oczy, umiejętność poświęcenia czasu dla drugiego człowieka, to umiejętność zaskakiwania miłością drugiej osoby – wyjaśniał, pytając pielgrzymów czy potrafią dostrzec drugiego człowieka? - Czasem wystarczy jeden gest i jedno słowo – mówił bp Kiciński. - Potrzeba nam wzajemnie zauważyć się w życiu codziennym, a nie zamykania się we własnym świecie i własnym myśleniu. Można zapewnić wszystko bliskim, rodzicom i dziadkom. Można zapewnić dostatek materialny, ale jeśli nie zapewnimy obecności, skażemy ich na samotność – dodał. Na zakończenie ksiądz biskup dziękując pielgrzymom za ich trud i udział w pielgrzymce podkreślił, że 9 dni drogi miało uczyć ich umiejętnej obecności. - Życzmy sobie byśmy nigdy nie byli niezależni i samowystarczalni, bo żaden człowiek nie może być dla nas obojętny – tłumaczył, dopowiadając: - Duch Święty zstępuje na nas i pragnie się nami posługiwać. Przemieniajmy ten świat.

Tagi:
Jasna Góra pielgrzymka

Maturzyści z archidiecezji łódzkiej tuż przed egzaminem

2019-04-23 18:30

O. Stanisław Tomoń

Prawie 2 tys. maturzystów arch. łódzkiej przybyło z modlitwą na Jasną Górę. Uczniowie klas maturalnych tej diecezji przybywają każdego roku we wtorek po Wielkanocy, aby zawierzyć Matce Bożej ten ważny egzamin.

Biuro Prasowe Jasnej Góry

„Chcemy zaakcentować młodym, że czas matury to nie tylko czas sprawdzania naszej wiedzy, podejmowania decyzji co do studiów, ale może i powinna rodzić się jakaś świadomość i decyzja, co mam w życiu robić, w którą stronę pójść, nie tylko jeżeli chodzi o karierę i studia, ale też czy małżeństwo, czy Pan Bóg mnie powołuje do życia na wyłączną służbę Panu Bogu, do kapłaństwa albo do służby zakonnej” – wyjaśnia ks. Paweł Bogusz, duszpasterz młodzieży arch. łódzkiej.

„Jesteśmy w czasie paschalnym i chcemy przejść przez bardzo ważny moment zdawania egzaminu dojrzałości i podejmowania decyzji z pozycji zwycięzcy, tak jak do życia chcemy podejść z pozycji zwycięstwa Jezusa Chrystusa, więc nie ma czego się bać, tylko chcemy wziąć życie w swoje ręce i wraz z Jezusem faktycznie taki momenty ważne życiowe z Nim przeżyć, w duchu radości paschalnej” – dodał ks. Bogusz.

Na pamiątkę pielgrzymki maturzyści otrzymali m.in. zegarek z cukierków pudrowych. „Chcemy, aby go sobie ze smakiem zjedli, ale to też symbolizuje, że ten czas mają teraz wziąć i go dobrze wykorzystać, niech go spożyją, niech spożyją ten egzamin i niech im się dobrze trawi to, co przygotowywali wcześniej. Chcemy to dać im jako otuchę” – tłumaczy duszpasterz.

Pielgrzymka rozpoczęła się w Sali o. Kordeckiego spotkaniem z zaproszonymi gośćmi. W tym roku swoje świadectwa wygłosili: siostra zakonna, ojciec klaretyn oraz małżeństwo: Lena i Maciek Durlakowie z Łodzi, tworzące zespół muzyczny ‘Jedno Ciało’.

„Zostaliśmy zaproszeni, żeby podzielić się radością z odkrycia powołania do małżeństwa” – mówi Lana. „I radością z relacji z Panem Bogiem, która ożywia całe to powołanie” – dodaje Maciek.

„Pan Bóg trzy lata temu zaprosił nas do tego, żebyśmy przez muzykę głosili Jego miłość – opowiada Lena – Tam, gdzie nas zapraszają, tam jedziemy. To jest dla nas zadziwiające, bo jesteśmy prostymi, normalnymi ludźmi i dla nas to jest niezwykła przygoda, że możemy śpiewać, grać jako małżeństwo i dzielić się największą miłością naszego życia, czyli Bogiem, który nas kocha, i którego spotykamy codziennie, z którym mamy relację i chcemy tę relację pielęgnować”.

„Jesteśmy małżeństwem od 2013 r., więc już 6 lat, i cieszymy się tym, że Pan Bóg wlewa w nasze serca pragnienia głoszenia i pragnienia mówienia o małżeństwie, o tym, że małżeństwo jest piękną relacją, to jest niesamowite powołanie” – stwierdza Maciek.

„Jesteśmy tutaj, aby mówić do maturzystów, ponieważ byliśmy na ich miejscu kilka lat temu i wiemy, że młody człowiek myśli wtedy, że wybór tej drogi zawodowej, kierunku studiów jest najważniejszy, a my teraz już przeżywszy te lata po maturze wiemy, że to jest ważne, co my zrobimy, ale najważniejsze jest to, jakie powołanie wybierzemy. I już do tego teraz warto się przygotowywać, oczyszczać swoje serce, pytać Pana Boga, zapraszać Go do swojego życia, aby On prowadził, i przygotować swoje serce do dawania, do miłości”- podkreśla Lena.

Mszy św. oprawionej w południe w Kaplicy Matki Bożej przewodniczył metropolita łódzki abp Grzegorz Ryś. Eucharystię koncelebrował bp Marek Marczak, biskup pomocniczy archidiecezji. Słowa powitania skierował o. Krystian Gwioździk, podprzeor Jasnej Góry.

„Macie za sobą kilkanaście lat uczenia się, pokochaliście coś z tego wszystkiego? Nie pytam, czyście pokochali szkołę, ale czy jest coś, co się stało waszą pasją? Jest coś, bez czego nie możecie żyć? Jest coś, co musicie zgłębić dalej? – pytał podczas homilii abp Grzegorz Ryś - Upór, determinacja jest w ludziach, którzy się zakochali. A w pierwszym czytaniu jest, że ci, których słuchanie dotknęło serca, pytają się, co mają robić? Tzn. oni dochodzą do jakiejś decyzji. Chcą podjąć jakąś decyzję, to nie jest tak, że ta poznana prawda jest teorią, która się na nic w ich życiu nie przełoży. Oni doszli do momentu podjęcia decyzji”.

„Jeśli prawda dotknęła twojego serca, to ty się zbliżasz do jakiejś decyzji – mówił dalej arcybiskup - Jeśli słuchacie choć trochę papieża Franciszka, to on bardzo często mówi tak, że nasza rzeczywistość, nasza kultura, którą tworzymy, to jest kultura ‘niedecyzji’. Dzisiaj młodzi ludzie strasznie się boją podejmować jakiekolwiek decyzje, a już najbardziej boją się podejmować decyzji, które by były w życiu trwałe, takie, które cię zobowiążą na zawsze, od których nie ma odwrotu, już się nie wycofasz. Przerażenie”.

„Kiedy kochasz, decydujesz. Jak nie decydujesz, to pytanie jest: kochasz? – kontynuował abp Ryś - Jeśli prawda dotknęła twojego serca, podejmujesz decyzję. Owszem, bojąc się - wariaci się nie boją, ludzie odpowiedzialni mają w sobie bojaźń, mają w sobie lęk, ale miłość mają w sobie większą”.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Dlaczego data Wielkanocy jest zmienna

Ks. Józef Dębiński
Edycja włocławska 16/2003

Sashkin/pl.fotolia.com

Wielkanoc jest świętem ruchomym, którego data wielokrotnie była przedmiotem sporu. Obecnie przyjmuje się, że to święto przypada w niedzielę po pierwszej wiosennej pełni księżyca, tj. po 21 marca.
Niejakim problemem przy ustaleniu daty Wielkanocy jest różnica w dacie ukrzyżowania Chrystusa podana w Ewangeliach synoptycznych (św. Marka, św. Mateusza i św. Łukasza) i w Ewangelii św. Jana. Różnica ta spowodowana jest żydowskim systemem liczenia dnia, czyli od zachodu do zachodu słońca. Stąd pytanie, jak powinien być zaliczony wieczór 14. nizan. Obydwa ujęcia miały swoich zwolenników. Kościoły wschodnie opowiadały się za dniem 14., a zachodnie - za 15. Kwestia ta została w końcu rozstrzygnięta na pierwszym soborze ekumenicznym w Nicei (Turcja) w 325 r., gdzie przyjęto oficjalnie datę 15.
Zgodnie z kalendarzem żydowskim i przekazami Ewangelii, Chrystus został ukrzyżowany 14. nizan, a zmartwychwstał w niedzielę po 14. nizan. Tę praktykę za św. Janem Apostołem przyjął Kościół w Małej Azji i obchodził uroczystości wielkanocne w dwa dni po 14. nizan. Zwolenników takiego terminu Świąt Wielkanocnych nazywano kwartodecymanami.
Praktyka Kościoła na Zachodzie była inna. Uroczystości wielkanocne obchodzono w niedzielę po 14. nizan, natomiast pamiątkę śmierci Chrystusa czczono w piątek przed niedzielą. Należy zauważyć, iż Kościoły małoazjatyckie, podkreślając dogmatyczny punkt widzenia, obchodziły dzień śmierci Chrystusa jako dzień radości - odkupienia. Zachód zaś akcentował mocniej punkt widzenia historyczny i obchodził dzień śmierci Chrystusa jako dzień żałoby, smutku, postu.
Nie można nie wspomnieć o trzeciej grupie chrześcijan, o tzw. protopaschistach, którzy po zburzeniu Jerozolimy nie trzymali się ściśle kalendarza żydowskiego i często obchodzili uroczystości wielkanocne przed 14. nizan.
Biskup Smyrny Polikarp w 155 r. udał się do Rzymu, do papieża Aniceta, w celu ustalenia jednego terminu Świąt Wielkanocnych dla całego Kościoła. Do porozumienia jednakże nie doszło. Sprawa odżyła w 180 r., za papieża Wiktora, kiedy opowiedziano się za niedzielnym terminem Wielkanocy. Papież polecił - pod karą ekskomuniki - przestrzegać nowo ustalonego terminu święcenia Wielkanocy. Mimo tego polecenia, metropolia efezka z biskupem Polikarpem na czele trzymała się nadal praktyki 14. nizan. Zanosiło się nawet na schizmę, ale nie doszło do niej dzięki zabiegom św. Ireneusza, biskupa Lyonu.
Dopiero na I soborze powszechnym w Nicei (325 r.) przyjęto dla całego Kościoła praktykę rzymską. Uchwały Soboru nie zlikwidowały jednak różnic pomiędzy Kościołami wschodnimi i zachodnimi. Należy pamiętać, że Rzym i Aleksandria używały odmiennych metod obliczania daty. Metoda aprobowana przez Rzym zakładała zbyt wczesną datę równonocy - 18 marca, gdy tymczasem Aleksandryjczycy ustalili ją poprawnie.
By położyć kres tej dwoistości, Synod Sardycki (343 r.) podniósł na nowo kwestię dnia wielkanocnego, ustalając wspólną datę na 50 lat. Inicjatywa przetrwała jednak zaledwie kilka lat. Po raz kolejny spór próbował zażegnać cesarz Teodozjusz (346--395). Prosił biskupa aleksandryjskiego Teofilosa o wyjaśnienie różnic. W odpowiedzi biskup, opierając się na metodzie aleksandryjskiej, sporządził tabelę chronologiczną świąt Wielkanocy. Jego zaś kuzyn, św. Cyryl, kontynuując dzieło wuja, wskazał przy okazji, na czym polegał błąd metody rzymskiej. Metoda aleksandryjska uzyskała pierwszeństwo i została zaakceptowana dopiero w połowie V w.
Z polecenia archidiakona Hilarego, Wiktor z Akwitanii w 457 r. rozpoczął pracę nad pogodzeniem metody rzymskiej i aleksandryjskiej. Hilary, już jako papież, zatwierdził obliczenia Wiktora z Akwitanii i uznał je za obowiązujące w Kościele. Od tego czasu obydwa Kościoły obchodziły Wielkanoc w tym samym czasie.
Największego przełomu w zakresie ustalenia daty Wielkanocy dokonał żyjący w VI w. scytyjski mnich, Dionysius Exiguus (Mały). Stworzył on chrześcijański kalendarz, rozpoczynając rachubę lat od narodzenia Chrystusa. To nowe ujecie chronologii zapanowało w Europie na dobre w XI w., a w świecie greckim dopiero w XV w. Chcąc uzyskać datę Wielkanocy, średniowieczny chronolog znalazł tzw. złotą liczbę danego roku (tj. kolejny numer roku w 19-letnim cyklu lunarnym), a potem sprawdzał w tabelach datę pełni księżyca. Znalazłszy ją, szukał pierwszej pełni po równonocy, czyli po 21 marca. Potem sprawdzał tabelę tzw. liter niedziel, która podawała datę Niedzieli Wielkanocnej.
Również Mikołaj Kopernik, na zamku w Olsztynie, gdzie przebywał przez pięć lat, własnoręcznie wykonał tablicę astronomiczną, na której wykreślił równonoc wiosenną. Było to ważne m.in. przy ustalaniu Wielkanocy.
Po XVI-wiecznej reformie kalendarza i wprowadzeniu w 1582 r. kalendarza gregoriańskiego po raz kolejny rozeszły się drogi Wschodu i Zachodu. Niedokładność kalendarza juliańskiego spowodowała przesunięcie względem rzeczywistej daty wiosennej równonocy, dziś wynoszące 13 dni.
Pod koniec XX i na początku XXI w. można zauważyć tendencje do wprowadzenia stałej daty Wielkanocy. Takie propozycje przedstawiano już na forum Ligi Narodów i Organizacji Narodów Zjednoczonych. Dał temu też wyraz w Konstytucji o liturgii II Sobór Watykański oraz patriarcha Konstantynopola Atenagora I w wielkanocnym orędziu z 1969 r., wzywając do usuwania różnic pomiędzy Kościołami i ustalenia wspólnej daty Wielkanocy.
Spośród proponowanych stałych dat sugerowana jest najczęściej druga niedziela Wielkanocy, co pokrywałoby się z ogólnym trendem ustaleń daty śmierci Chrystusa na dzień 3 kwietnia.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Oświadczenie Świdnickiej Kurii Biskupiej dotyczącego listu otwartego nauczycieli

2019-04-23 20:05

xdm / Świdnica (KAI)

Świdnicka Kuria Biskupia oświadcza, iż zarzuty wobec Biskupa Świdnickiego są bezpodstawne ze względu na szerszy kontekst wypowiedzi - czytamy w przesłanym KAI komunikacie kurii diecezji świdnickiej. Dokument odnosi się do zarzutów środowiska nauczycielskiego wobec słów bp. Ignacego Deca, wypowiedzianych podczas wielkoczwartkowej homilii, w których odniósł się do trwającego strajku nauczycieli.

Oświadczenie Świdnickiej Kurii Biskupiej dotyczącego listu otwartego nauczycieli ze Szkoły Podstawowej nr 4 w Świdnicy.

W liście z dnia 19 kwietnia 2019 r. przekazanym przez grono pedagogiczne Szkoły Podstawowej nr 4 w Świdnicy, zawarte zostały nieprawdziwe stwierdzenia:

1. „Sugerowanie parafianom jakoby nauczyciele nie wywiązują się ze swojej misji i nie trwają przy swoich uczniach do końca jest wysoce niesprawiedliwe i krzywdzące tę grupę zawodową, która – jak żadna inna – poświęca się ich edukacji i wspiera w wychowaniu”.

2. „skłócanie społeczeństwa ze sobą poprzez przywoływanie na mszy bolesnych, nawiązujących do tragicznych przykładów z naszej historii, a tym samym nieadekwatnych do obecnej sytuacji społecznej”.

Świdnicka Kuria Biskupia oświadcza, iż powyższe zarzuty wobec Biskupa Świdnickiego są bezpodstawne ze względu na szerszy kontekst wypowiedzi. Dla właściwej interpretacji wypowiedzianych słów, które stanowiły impuls dla Autorów listu otwartego, należy zauważyć, że Ksiądz Biskup Ignacy Dec podczas homilii wygłoszonej w Wielki Czwartek w trakcie liturgii Wieczerzy Pańskiej, odwołując się do przesłania i treści tego dnia, zwrócił uwagę na wynikającą z wydarzeń Wieczernika wieloraką postawę służby bliźniemu.

Poniżej fragment homilii:

„Drodzy bracia i siostry, Podczas Ostatniej Wieczerzy bardzo wymownym gestem był obrzęd umycia nóg (…). To wieczernikowe umycie nóg, które jest symbolem służby drugim, stało się szczególnym zobowiązaniem uczniów Chrystusa. Jest ono istotą miłości, osnową nowego przykazania, które zostało ogłoszone właśnie w Wielki Czwartek. Dlatego dziś, tego wieczoru, śpiewamy pieśni wzywające nas do przestrzegania tego najważniejszego przykazania: "Miłujcie się wzajemnie, jak Ja was umiłowałem"; "Gdzie miłość wzajemna i dobroć, tam znajdziesz Boga żywego". Oto nasze zadanie rodzące się z Eucharystii. Przez celebrację Mszy św. nie tylko wchodzimy w jedność z Bogiem, ale jesteśmy z niej posyłani, by służyć drugim i tworzyć z nimi jedną rodzinę dzieci Bożych.

W ubiegłym tygodniu w ramach wizytacji kanonicznej odwiedziłem z ks. proboszczem dwoje chorych osób. Byli to małżonkowie, już w bardzo podeszłym wieku; on - lat 92, ona - 88. Zimą 1940 roku wraz ze swoimi rodzicami zostali zesłani na Sybir, w krainę głodu i mrozu. Byli tam dwa lata a potem 4 lata w Kazachstanie. Cudem wrócili do Polski. Pobrali się. Urodzili i wychowali czworo dzieci. Złożyli świadectwo, że przetrwali dzięki modlitwie i niesieniu sobie wzajemnej pomocy. Lata małżeńskie przeżyli w miłości i zgodzie. Dziś ksiądz z parafii przynosi im Komunię Świętą. Otrzymują w Niej moc - jak mówią - do wzajemnej służby.

Dlaczego dzisiaj kuleje miłość w rodzinach? Może dlatego, że brak jest modlitwy, ze nie docenia się mocy Eucharystii. Zobaczcie, ile ludzi chodzi do kościoła. W naszej diecezji niecałe 30%. W Wałbrzychu gdzieś koło 10%. A we wschodnich diecezjach około 60 – 70%. A reszta? I potem mamy mieć dobrze wychowanych ludzi, dobrych nauczycieli? Korczak poszedł na śmierć z dziećmi do komory gazowej, nie zostawił ich, a dzisiaj różnie bywa. Dajemy dzieci komuś i czasem oni pilnują swoich spraw, a nie tych, którym powinni służyć.

Przepraszam, że to mówię, ale to jest też coś, co nas boli. My się modlimy. Nie chcemy tu być stroną jednych czy drugich. Modlimy się, żeby to się rozwiązało po Bożemu, bo nauczyciele też muszą być wynagradzani, bo to jest wielka służba, trudna służba i bolejemy, jak ona kuleje”.

Mamy głęboką nadzieję, że powyższe informacje ostudzą trwającą w mediach dyskusję, a przy tym pomogą zdezorientowanym odbiorcom przekazów medialnych na temat nauczania Księdza Biskupa Ignacego Deca uzyskać pełny i rzetelny obraz głoszonego słowa.

Ks. dr Daniel Marcinkiewicz

Rzecznik Świdnickiej Kurii Biskupiej

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem