Reklama

Papież przyjął szefową rady ds. zapobiegania nadużyciom seksualnym w Chile

2018-08-10 21:10

pb / Watykan (KAI)

Krzysztof Tadej

Papież Franciszek przyjął dziś przewodniczącą chilijskiej Krajowej Rady ds. Zapobiegania Nadużyciom Seksualnym i Towarzyszenia Ofiarom. Ana María Celis Brunet przyjechała do Watykanu w towarzystwie bp. Juana Ignacio Gonzaleza, ordynariusza diecezji San Bernardo.

Według Biura Prasowego Stolicy Apostolskiej, „celem spotkania była informacja i wymiana opinii nt. kroków podejmowanych w Chile, by stawić czoło przypadkom nadużyć i zapobiegać im tak, by się już nie zdarzały”. „Ważnym punktem rozmowy były cierpienia ofiar oraz ich potrzeba znalezienia pocieszenia i zadośćuczynienia” - czytamy w watykańskim komunikacie.

Ponadto „papież Franciszek, który z zainteresowaniem śledzi kroki naprzód czynione przez Chilijską Konferencję Biskupią wyraził swe pragnienie, by nadal wyjaśniano wszystkie znaki zapytania, aby można było dać na każde z nich właściwą odpowiedź”.

Tagi:
papież Franciszek

Franciszek zachęcił Polaków do kierowania się nauczaniem Jana Pawła II

2018-10-17 11:52

st (KAI) / Watykan

Na stałą aktualność słów św. Jana Pawła II, które powinny być inspiracją w życiu jego rodaków wskazał Ojciec Święty pozdrawiając pielgrzymów polskich podczas dzisiejszej audiencji ogólnej w Watykanie.

Grzegorz Gałązka

Oto słowa papieża skierowane do Polaków:

Witam serdecznie pielgrzymów polskich. Wczoraj minęło 40 lat od wyboru na Stolicę Piotrową Karola Wojtyły, św. Jana Pawła II. - Brawa dla św. Jana Pawła II! Jakże aktualne są jego słowa, wypowiedziane w dniu inauguracji pontyfikatu: Nie lękajcie się! Otwórzcie, otwórzcie na oścież drzwi Chrystusowi! Niech nadal inspirują one wasze życie osobiste, rodzinne i społeczne; niech będą zachętą do wiernego kroczenia za Chrystusem, dostrzegania Jego obecności w świecie, w drugim człowieku, zwłaszcza w ubogim i potrzebującym pomocy. Człowiek, bowiem, jak nauczał Papież z rodu Polaków, jest drogą Kościoła. Z serca Wam błogosławię.

Papieską audiencję streścił po polsku ks. prał. Sławomir Nasiorowski z Sekretariatu Stanu Stolicy Apostolskiej:

Drodzy bracia i siostry, kontynuujemy dzisiaj katechezę na temat przykazania: „Nie zabijaj”. W oczach Pana Boga ludzkie życie jest cenne, święte i nienaruszalne. Nikt nie może pogardzać życiem innych ani też swoim własnym. Pan Jezus przypomniał, że także gniew, nienawiść, znieważanie, wyszydzanie bliźniego, to swoiste formy zabójstwa. Wskazał, że przed złożeniem ofiary w świątyni każdy powinien najpierw pojednać się z bratem, jeśli wie, że nosi on w sercu urazę przeciw niemu. Zawsze, gdy okazujemy ludziom obojętność, jesteśmy oziębli, bezduszni, ignorujemy ich, nie kochamy, to w gruncie rzeczy pogardzamy życiem, przekraczamy to przykazanie. Tymczasem wszyscy potrzebujemy miłości, akceptacji, zrozumienia, przebaczenia. Przykazanie „Nie zabijaj” wzywa nas do miłości i miłosierdzia, do naśladowania życia Pana Jezusa. Uświadamia nam, że każdy człowiek jest darem Boga. Dlatego pamiętając o tym przykazaniu, starajmy się je wypełniać, jako najważniejszy i zasadniczy apel: jako powołanie do miłości.

W dzisiejszej audiencji udział wzięli m. in. pielgrzymi z parafii Męczeństwa św. Jana Chrzciciela w Rychtalu (diec. kaliska), świętego Jan Ewangelisty z Przyjaźni (arch. gdańska); Świętej Rodziny z Gdyni; św. Jerzego z Puńcowa koło Cieszyna i św. Macieja z Andrychowa (diec. bielsko-żywiecka); św. Andrzeja Apostoła z Szaflar (arch. krakowska), św. Michała Archanioła z Siedlec.

Pracownicy Służby Więziennej z Siedlec; Szkoła Podstawowa nr 44 w Gdyni; Uczniowie i opiekunowie Szkoły „Don Bosco” ze Świętochłowic; Szkoła Podstawowa im. Św. Jana Pawła II w Kłodawie; Pracownicy Poczty Polskiej z Nowego Sącza, Krakowa i Tarnowa; Pielgrzymi z Torunia, Pruszcza Pomorskiego oraz ze Skrwilna.

Biura Pielgrzymkowe Mondo Travel z Warszawy; ARCUS z Bydgoszczy, ITAKA z Opola.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Prezydent RP zakończył dwudniową wizytę w Stolicy Apostolskiej i Rzymie

2018-10-16 17:14

rl (KAI Rzym) / Rzym

Prezydent Andrzej Duda z małżonką Agatą zakończyli dwudniową wizytę w Stolicy Apostolskiej i Rzymie. Związana ona była z 40. rocznicą wyboru kard. Karola Wojtyły na Stolicę Piotrową. Polska delegacja została przyjęta na audiencji przez papieża Franciszka i wzięła udział we Mszy św. przy grobie św. Jana Pawła II w Watykanie. Ponadto szef polskiego państwa odwiedził w Rzymie siedzibę Organizacji Narodów Zjednoczonych ds. Wyżywienia i Rolnictwa (FAO) oraz Światowego Programu Żywnościowego (WFP).

Jakub Szymczuk / KPRP

Para prezydencka przybyła do Rzymu już w niedzielny wieczór. Następnego dnia papież Franciszek udzielił audiencji Andrzejowi Dudzie z małżonką oraz polskiej delegacji. Rozmowa w cztery oczy trwała około 30 minut i jak relacjonował później prezydent RP dotyczyła Polski, Unii Europejskiej, rodziny i św. Jana Pawła II.

Andrzej Duda podkreślił, że w bardzo życzliwej atmosferze poruszono kwestie dotyczące sytuacji w Polsce. „Ojciec Święty z wielką aprobatą mówił o wsparciu jakie otrzymują rodziny w naszym kraju, które realizują obecne polskie władze, o programie 500+ i innych formach wsparcia, co jest w obecnych czasach niezwykle ważne. Ze swej strony podkreślałem, jak dzięki temu wiele zmieniło się w polskim społeczeństwie, w sytuacji dzieci, że panujące wśród nich ubóstwo zostało praktycznie zlikwidowane. Jest to pewnego rodzaju cud, który wynika z programu 500+" - mówił dziennikarzom prezydent Duda.

Z Ojcem Świętym Andrzej Duda rozmawiał także o przyszłości Europy. Franciszek pytał prezydenta jak ją postrzega, czy jest szansa, aby Unia Europejska wyszła z wszystkich kryzysów, w których jest pogrążona. „Odparłem, że tak, ale jest konieczna zmiana sposobu myślenia. Należy wrócić do wartości, z których Unia Europejska wyrosła. Trzeba wrócić do tego, co mówili ojcowie UE kiedy ją tworzyli i budowali jako wspólnotę” - podkreślił prezydent RP.

W rozmowie z papieżem prezydent przypomniał, że w przyszłym roku będzie obchodzona 100. rocznica nawiązania stosunków dyplomatycznych między odrodzoną Polską a Stolicą Apostolską w 1919 r. „Powiedziałem, że bylibyśmy bardzo zaszczyceni, gdyby Ojciec Święty zechciał nas odwiedzić. Ojciec Święty się uśmiechnął i podziękował za zaproszenie. Mam nadzieję, że do takiej wizyty mogłoby dojść i wielu Polaków byłoby szczęśliwych” - wyznał prezydent Duda.

Po rozmowie w cztery oczy Franciszek przyjął pozostałych członków polskiej delegacji na czele z małżonką prezydenta Agatą Kornhauser-Dudą. Para prezydencka przekazała papieżowi namalowaną specjalnie na tę okazję kopię obrazu Jezusa Miłosiernego, autorstwa Andrzeja Gosika, kosz tradycyjnych polskich produktów żywnościowych (z prośbą o przekazanie ich ubogim) oraz dwa albumy: „Apostołowie Bożego Miłosierdzia” i „Millenaria krakowskie”. Andrzej Duda przekazując obraz papieżowi Franciszkowi powiedział, że obraz Jezusa Miłosiernego to w pewnym sensie symbol Polski i wiary w naszym kraju.

Ze swej strony Franciszek przekazał kopię medalionu z wizerunkiem placu św. Piotra przed ukończeniem kolumnady Berniniego, cztery papieskie dokumenty, w tym adhortację apostolską „Evangelii gaudium”. W osobnej białej kopercie przekazał także podpisane tego dnia orędzie na Światowy Dzień Pokoju, obchodzony tradycyjnie 1 stycznia.

Po spotkaniu z papieżem Andrzej Duda rozmawiał z kard. Pietro Parolinem, sekretarzem stanu Stolicy Apostolskiej. Jak relacjonował prezydent, rozmawiano o relacjach polsko-ukraińskich, kwestii bezpieczeństwa tego kraju wobec wojny toczącej się na wschodzie Ukrainy, a także zagrożeniach jakie niesie budowa przez Rosję i Niemcy gazociągu Nord Stream 2, który jest zagrożeniem dla bezpieczeństwa energetycznego Ukrainy i innych krajów europejskich.

„Rozmawialiśmy o pokoju dla okręgów ługańskiego i donieckiego oraz okupacji Krymu. Powtórzyłem stanowisko Polski na ten temat jakie zajęliśmy w Radzie Bezpieczeństwa ONZ oraz potrzebie obecności sił pokojowych tej organizacji w regionach wschodnich Ukrainy” - powiedział prezydent Duda. W tym kontekście poruszono także temat relacji ukraińsko-rosyjskich.

Po południu Andrzej Duda udał się z prywatną wizytą do Sanktuarium Matki Bożej Łaskawej na Mentorelli. Jest to sanktuarium położone niedaleko Watykanu, które było jednym z ulubionych miejsc „wypadów” poza Watykan św. Jana Pawła II.

Z oficjalną wizytą papież-Polak jako Biskup Rzymu przyjechał do włoskiego sanktuarium już dwa tygodnie po wyborze na Stolicę Piotrową, 29 października 1978 r. Karol Wojtyła bywał jednak w tym miejscu już przed swoim wyborem, jeszcze jako biskup, a następnie kardynał. W sumie św. Jan Paweł II był w tym maryjnym sanktuarium aż ośmiokrotnie. Ostatni raz w roku 2000.

We wtorek przed południem polska delegacja na czele z Parą Prezydencka uczestniczyła we Mszy św. przy grobie św. Jana Pawła II w bazylice św. Piotra. Liturgii przewodniczył kard. Zenon Grocholewski, były prefekt watykańskiej Kongregacji Edukacji Katolickiej. Homilię wygłosił abp Jan Pawłowski, delegat ds. nuncjatur w Sekretariacie Stanu Stolicy Apostolskiej. Mszę św. koncelebrowali również m.in. abp Wiktor Skworc i bp Marian Florczyk oraz ok. 40 duchownych.

W liturgii uczestniczyli pielgrzymi z kraju, m.in. grupa Podhalan w strojach ludowych, kapłani z Polski pracujący w Wiecznym Mieście, siostry zakonne, jak również mieszkańcy Rzymu. W kaplicy św. Sebastiana, gdzie znajduje się grób św. Jana Pawła II zgromadziło się w sumie ok. 200 osób.

Kard. Zenon Grocholewski powiedział na początku liturgii, że św. Jan Paweł II spełniając swoją misję uniwersalną wobec całego Kościoła i świata, zrobił bardzo dużo dla naszego kraju, który znał, cenił, kochał, za który się modlił i który starał się ubogacać swoim słowem i działaniem. „My także przyszliśmy się modlić za nasz kraj, za Polskę, tym bardziej że przypada w tym roku 100. rocznica odzyskania niepodległości” - powiedział kardynał.

Hierarcha dodał, że obecność Prezydenta RP w Watykanie i przy grobie św. Jana Pawła II w 40. rocznicę wyboru Karola Wojtyły na Stolicę Piotrową jest wymowna i budząca optymizm, w perspektywie dobra naszego kraju. „To czy będą zwyciężały dobro i prawda w jakimś stopniu zależy od każdego z nas” - powiedział hierarcha.

W homilii abp Jan Romeo Pawłowski nawiązał do dnia 16 października 1978 przypominając, że był to poniedziałek, zwykły, październikowy, pogodny wieczór. „I nagle ta zwykła, szara atmosfera wieczoru, została rozerwana wieścią, którą podały najpierw te nielegalne, a potem nawet legalne fale radiowe i jedyny program telewizyjny. Wieścią tak niemożliwą, że trzeba było dużo wiary, aby ją przyjąć” - wspominał hierarcha.

Jak dodał, tamten wieczór stal się jakiś radosny, szczęśliwy, nawet to, co szare nabrało barwy i ludzie się do siebie uśmiechali, podawali ręce, gratulowali. „I była długa noc, polska noc papieskiej radości”- przypomniał arcybiskup.

Zauważył, że długi pontyfikat Jana Pawła II wypełniony był modlitwą i przekładaniem na rozmaite języki, głoszeniem w różnych stronach świata, świadczeniem własnym życiem, aż do przelania krwi, Chrystusowego wezwania i zapewnienia: nie lękajcie się.

Zwracając się prezydenta RP abp Pawłowski powiedział, że dobrze, że prezydent przybył do grobu papieża Polaka „wobec tego, co dokonuje się w ojczyźnie, wobec skarbu wolności, jaki został nam dany, wobec rozwoju gospodarczego, jaki widać gołym okiem, ale także wobec tych wszystkich niemądrych podziałów, kłótni i nieporozumień, warto tutaj właśnie przyjść i przyklęknąć” - dodał. „W Pańskiej osobie, Panie Prezydencie, Polska przychodzi do Jana Pawła II” - dodał hierarcha.

Arcybiskup zaznaczył, że trzeba nie tylko wspominać, ale wziąć do ręki nauczanie papieża Jana Pawła II. „Ileż tam dobrych rad i wyjaśnień, ile przewidywania i zatroskania. Trzeba narodowego czytania i wprowadzania w życie nauczania Jana Pawła II, w życie Kościoła w Polsce i całego społeczeństwa - podkreślił delegat ds. przedstawicielstw papieskich w Sekretariacie Stanu Stolicy Apostolskiej.

Po Mszy św. Para Prezydencka złożyła wiązankę biało-czerwonych kwiatów przed grobem św. Jana Pawła II. Andrzej Duda i jego żona Agata przez dłuższy czas się modlili, a wierni zgromadzeni w kaplicy św. Sebastiana w bazylice watykańskiej odśpiewali „Barkę”, ulubioną pieśń św. Jana Pawła II.

Po południu Andrzej Duda udał się do siedziby Organizacji Narodów Zjednoczonych ds. Wyżywienia i Rolnictwa (FAO) oraz Światowego Programu Żywnościowego (WFP). Siedziby obu tych organizacji mieszczą się w Rzymie.

Wizyta ta miała związek z obchodzonym 16 października Światowym Dniem Żywności. Został on proklamowany przez FAO już 1979 roku. Obchody mają być okazją do pogłębiania świadomości opinii publicznej na temat globalnych problemów żywnościowych i wzmocnienie poczucia solidarności w walce z głodem, niedożywieniem i ubóstwem.

Szacuje się, że na świecie ponad 815 mln osób jest chronicznie niedożywionych (to ok. 11 proc. całej światowej populacji). Mieszkają oni głównie w Afryce Południowej, Ameryce Południowej i Azji. Każdego roku z głodu umiera od 13 do 18 mln ludzi.

Problem w skali globalnej jest nie tylko niedożywienie, ale również marnowanie żywności. W Polsce każdy obywatel rocznie wyrzuca ok. 52 kg żywności. Daje to nam piąte miejsce w Unii Europejskiej, za Wielką Brytanią, Niemcami, Francją i Holandią.

Aż 31 proc. Polaków przyznaje, że zdarza się, iż wyrzucają jedzenie. Najczęściej są to wędliny, pieczywo i warzywa. W Polsce marnuje się rocznie ok. 9 mln ton żywności, z tego w gospodarstwach domowych - dwa mln ton.

W czasie sesji plenarnej w siedzibie ONZ ds. Wyżywienia i Rolnictwa Andrzej Duda wygłosił przemówienie, w którym przypomniał, że jakkolwiek 16 października to Światowy Dzień Żywności, to jednak dla każdego Polaka to data bardzo szczególna jeszcze z jednego powodu. Dokładnie 40 lat temu Karol Wojtyła został wybrany papieżem, przyjmując imię Jan Paweł II.

Prezydent przypomniał, że papież-Polak miał bardzo bliskie relacje z FAO w ciągu swojego całego, długiego pontyfikatu. W swoim przesłaniu wygłoszonym z okazji 31. konferencji tej organizacji w roku 2001 stwierdził: „różnorakie niesprawiedliwości zamieniają ziemię w pustynię, a najgorszą z niesprawiedliwości jest głód dotykający miliony osób. Taka sytuacja negatywnie wpływa na problematykę pokoju między narodami” - przypomniał Andrzej Duda. Podkreślił, że nasz kraj przyjął założenie, że trwała walka społeczności międzynarodowej na rzecz wyeliminowania głodu stanowi jeden z warunków pokoju na świecie.

Znaczną część przemówienia Andrzej Duda poświęcił zaplanowanej na grudzień w Katowicach 24. konferencji dotyczącej zmian klimatu - COP24. Przypomniał, że Polska będzie po raz czwarty przewodniczyła negocjacjo klimatycznym. Dodał, że nasza prezydencja zbiega się z kluczowym etapem wdrażania „Porozumienia Paryskiego” (to pierwsza w historii międzynarodowa umowa, która zobowiązuje wszystkie państwa świata do działań na rzecz ochrony klimatu, podpisana w 2016 roku - przyp. KAI). „Naszą główną ambicją podczas konferencji COP24 będzie przyjęcie „Protokołu Katowickiego”, pakietu decyzji, zestawu wytycznych i zasad zapewniających pełną implementację „Porozumienia Paryskiego” - dodał prezydent.

Andrzej Duda zauważył, że jednym z wymogów „Porozumienia Paryskiego” jest znalezienie równowago pomiędzy emisjami dwutlenku węgla i jego pochłanianiem przez ekosystemy. „Musimy powstrzymać wzrost emisji dwutlenku węgla, ustabilizować jego poziom i w końcu stężenie tego gazu w atmosferze” - wezwał prezydent.

Mówiąc o konferencji COP24 w Katowicach prezydent RP podkreślił, że zawsze w centrum naszych rozważań powinniśmy stawiać ludzi. Jak powiedział, same Katowice są bardzo dobrym przykładem miasta oraz regionu, gdzie sprawiedliwa transformacja okazuje się sukcesem, gdzie wysiłki na rzecz zapewnienia bardziej zrównoważonej przyszłości odbywają się wraz ze stałym wzrostem gospodarczym i rosnącym bogactwem lokalnej populacji” - podkreślił Andrzej Duda.

Wyraził nadzieję, że wynikiem dyskusji w Katowicach będzie deklaracja solidarności, idei tak bliskiej wszystkim Polakom, która prowadzić będzie do bardziej sprawiedliwej transformacji poprzez wdrożenie odważnych polityk w obszarze klimatu, bioróżnorodności, a także walki z pustynnieniem, dzięki czemu damy przyszłym pokoleniom bezpieczniejszy i bardziej zrównoważony świat.

Organizacja Narodów Zjednoczonych ds. Wyżywienia i Rolnictwa powstała w 1945 r. Zajmuje się walka z biedą i głodem oraz podnoszeniem dobrobytu poprzez redystrybucję żywności i rozwój obszarów wiejskich. Organizacja wspiera także kraje rozwijające się w podnoszeniu wydajności i modernizacji rolnictwa. Do FAO należą 194 państwa, w tym Unia Europejska oraz Wyspy Owcze i Tokelau jako członkowie stowarzyszeni. Za jeden z głównych celów FAO stawia sobie wyeliminowanie głodu na świecie do 2030 r. Dyrektorem generalnym jest José Graziano da Silva, z którym także spotkał się Andrzej Duda.

Z kolei podczas wizyty w Światowym Programie Żywnościowym (WFP) Prezydent RP założył kwiaty pod tablicą upamiętniającą poległych w akcjach humanitarnych oraz spotkał się z dyrektorem zarządzającym Światowego Programu Żywnościowego Davidem Beasleyem.

WFP to agencja ONZ, a także największa organizacja humanitarna świata, powołana do zwalczania globalnego głodu. Prowadzi operacje w niemal 80. krajach, m.in. w Afryce Subsaharyjskiej, na Bliskim Wschodzie, Ameryce Łacińskiej i Azji Południowo-Wschodniej. To przede wszystkim działania pomocowe, programy rozwojowe i wiejskie. W program zaangażowanych jest ponad 80 krajów. Tylko w ubiegłym roku dotacje na rzecz WFP przekroczyły 6,8 mld dol. Polska przekazała ponad 1 mln dol. Pomoc Światowego Programu Żywnościowego dociera do ponad 91 mln osób.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Jestem od poczęcia

Co oznacza "schizma" między Moskwą a Konstantynopolem

2018-10-17 14:49

kg (KAI/RISU/B-I) / Moskwa/Kijów

Najnowsze decyzje w sprawie prawosławia na Ukrainie, podjęte 11 października na posiedzeniu Świętego i Świątobliwego Synodu Patriarchatu Konstantynopolskiego, mają wymiar głęboko historyczny. Są też najważniejszym wydarzeniem w dziejach prawosławia co najmniej ostatnich stu lat. Oto bowiem na naszych oczach powstał nowy autokefaliczny Kościół prawosławny – na Ukrainie, co oznacza gruntowną zmianę ustaleń z 1686 roku, gdy wierni na tych ziemiach przeszli pod jurysdykcję Patriarchatu Moskiewskiego. Nic dziwnego, że w odpowiedzi na te ustalenia Rosyjski Kościół Prawosławny (RKP) zerwał łączność duchową z Konstantynopolem. Co to oznacza?

takazart/pixabay.com

Kolejność Kościołów – rola Konstantynopola

Aby odpowiedzieć na to pytanie, trzeba przypomnieć kilka podstawowych spraw. W światowym prawosławiu istnieje oficjalny wykaz lokalnych Kościołów autokefalicznych, czyli w pełni niezależnych, a następnie Kościołów autonomicznych, których niezależność jest w mniejszym lub większym stopniu ograniczona. Imiona ich zwierzchników, przede wszystkim Kościołów autokefalicznych, należy wymieniać w czasie liturgii, i to w ściśle określonej kolejności.

Ustalono ją już w pierwszym tysiącleciu chrześcijaństwa, a dokładniej na Soborze Chalcedońskim w 451 r., na którym m.in. ustanowiono instytucję patriarchatu, a więc najwyższy szczebel władzy kościelnej, której podlegały wszystkie wspólnoty wiernych, istniejące w tamtym czasie. Na wspomnianym Soborze postanowiono, że istnieje pięć patriarchatów w następującej kolejności: Rzym, Konstantynopol, Aleksandria, Antiochia i Jerozolima. Ponadto uznano wówczas istnienie samodzielnego Kościoła cypryjskiego, ale nie mającego rangi patriarchatu.

Gdy w 1054 doszło do zerwania jedności między chrześcijaństwem wschodnim i zachodnim, jeszcze przez pewien czas wymieniano na Wschodzie na pierwszym miejscu patriarchę Rzymu, czyli papieża, stopniowo jednak narastała świadomość rozpadu jedności międzykościelnej i pierwszym w wykazie stał się patriarcha Drugiego Rzymu – Konstantynopola. W VII wieku powstał jeszcze patriarchat gruziński, a w drugim tysiącleciu, od XVI do XX wieku, pojawiły się dalsze Kościoły lokalne tej rangi: moskiewski, serbski, rumuński i bułgarski, a także inne, również autokefaliczne, ale już nie patriarchaty: grecki, polski, albański oraz czeski i słowacki (traktowany jako jeden). Ponadto w 1970 Moskwa udzieliła autokefalii części tzw. Kościoła „zagranicznego” lub emigracyjnego w Ameryce Północnej, ale decyzji tej do dzisiaj nie uznają Kościoły greckie z Konstantynopolem na czele.

Łącznie więc istnieje 14 ogólnie uznanych prawosławnych Kościołów autokefalicznych i imiona ich głów należy wymieniać w czasie liturgii i to w powyższej kolejności. Występują wprawdzie pewne różnice między niektórymi Kościołami, np. zwierzchnik polskiego prawosławia bywa wymieniany raz przed a raz po Kościele czeskim i słowackim, ale miejsca czterech pierwszych patriarchów są niepodważalne.

Czym jest zerwanie łączności?

Wymienianie imion zwierzchników innych Kościołów symbolizuje duchową więź i łączność między nimi oraz jedność w wierze świata prawosławnego. Oznacza również uznanie istniejącej w nim hierarchii, na której szczycie stoi patriarcha Konstantynopola, uważany przez pozostałe Kościoły lokalne za „primus inter pares”, a więc za pierwszego wśród równych sobie zwierzchników lokalnych.

Równość ta jest ważnym składnikiem eklezjologii prawosławnej, podkreślanym zwłaszcza przez RKP, który jako największa liczebnie wspólnota prawosławna na świecie jest szczególnie wyczulony na wszelkie „zakusy”, według Moskwy, Konstantynopola do przywództwa w świecie prawosławnym. Nieraz można nawet usłyszeć od hierarchów rosyjskich zarzut, jakoby patriarcha konstantynopolski miał „zapędy” papieskie, a więc dążył do absolutnej władzy duchowej i prawnej wśród współwyznawców, czego najnowszym i najjaskrawszym przykładem jest, według Moskwy, nadanie autokefalii Kościołowi na Ukrainie.

I właśnie obecnie w świątyniach RKP jako pierwszego zaczęto wymieniać patriarchę aleksandryjskiego, z pominięciem konstantynopolskiego. Tym samym Moskwa zerwała jedność eucharystyczną i organizacyjną z „pierwszym wśród równych”. Odtąd duchowni, łącznie z biskupami, nie mogą koncelebrować liturgii z hierarchami konstantynopolskimi ani w ich świątyniach i oczywiście odwrotnie – duchowni „stamtąd” nie mogą korzystać ze świątyń RKP. To samo dotyczy wiernych, którzy nie mogą np. uczestniczyć w liturgii ani przyjmować sakramentów w cerkwiach podległych Konstantynopolowi.

Na razie nie wiadomo jeszcze, czy inne Kościoły lokalne dołączą do tego swoistego protestu „imienniczego”, ogłoszonego przez Moskwę, a jeśli tak, to jakie. Wiadomo tylko, co oczywiste, że stanowisko to poparły podlegające RKP Kościoły autonomiczne Białorusi, Estonii, Łotwy i oczywiście Ukrainy. Ale rzecz znamienna, że wspomniany Kościół Prawosławny Ameryki, zawdzięczający swą autokefalię Moskwie, już zapowiedział, że nie zerwie łączności eucharystycznej z Konstantynopolem.

Reakcje świata prawosławnego na „kwestię ukraińską” są dotychczas bardzo powściągliwe i jeśli nawet takie Kościoły jak aleksandryjski, serbski czy antiocheński zapowiedziały już wcześniej, że nie poprą autokefalii ukraińskiej, to jednocześnie nie opowiedziały się one jednoznacznie za Moskwą i nie przyłączyły się do jej zapowiedzi zerwania z Konstantynopolem.

Estonia była pierwsza...

Warto w tym miejscu przypomnieć, że nie jest to pierwsza taka decyzja RKP w starciu z Patriarchatem „pierwszym wśród równych”. Podobnie wydarzyło się, choć skala sprawy była dużo mniejsza, ponad 20 lat temu w Estonii. Po odzyskaniu przez ten kraj niepodległości w 1991 do Tallina powrócili członkowie Synodu Biskupów Estońskiego Apostolskiego Kościoła Prawosławnego (EAKP), który powstał w 1923 na mocy tomosu (dekretu) Patriarchatu Konstantynopolskiego. Gdy w 1940 wojska sowieckie zajęły Estonię, która następnie, bynajmniej nie dobrowolnie, weszła w skład ZSRR, Kościół ten stał się częścią (też przy silnym sprzeciwie miejscowych wiernych) Patriarchatu Moskiewskiego, po czym znów na krótko, w latach II wojny światowej, odzyskał autonomię, ale od 1944 ponownie stał się częścią RKP.

W niepodległej znów Estonii początkowo przez pewien czas współistniały ze sobą dwa Kościoły: EAKP i promoskiewski, z dużą przewagą liczby wiernych tego drugiego, podczas gdy ten pierwszy cieszył się wyraźnym poparciem ze strony władz. Na tym tle dochodziło do coraz większych napięć między obu wspólnotami, co w efekcie zakończyło się zerwaniem pod koniec lutego 1996 łączności eucharystycznej między RKP a Konstantynopolem. Przywrócono ją po kilku miesiącach, co jednak nie zakończyło sporu między nimi. I dopiero w obecnej dekadzie oba Kościoły, mające status autonomicznych (nie autokefalicznych), zaczęły nawiązywać bliższe kontakty na szczeblu lokalnym.

Nie tylko autokefalia

Święty i Świątobliwy Synod Patriarchatu Konstantynopolskiego nie tylko potwierdził wolę udzielenia autokefalii Kościołowi prawosławnemu na Ukrainie, ale zdjął także kary kościelne ze zwierzchników dwóch dotychczas niekanonicznych Kościołów prawosławnych w tym kraju: Filareta Denysenki i Makarego Małetycza oraz z ich zwolenników. Podkreślono, że „popadli oni w schizmę nie z powodów dogmatycznych”, a obecna decyzja, podjęta „zgodnie z kanonicznymi prerogatywami patriarchy konstantynopolskiego”, przywraca ich do stanu biskupiego bądź kapłańskiego (w wypadku niższych duchownych).

Również to postanowienie można uznać za dyplomatyczno-kanoniczną porażkę RKP, szczególnie w odniesieniu do Filareta – głowy Ukraińskiego Kościoła Prawosławnego Patriarchatu Kijowskiego. W 1992, za nieposłuszeństwo wobec Patriarchatu Moskiewskiego, głównie w związku z żądaniem autokefalii dla prawosławia na Ukrainie, został on najpierw pozbawiony godności biskupiej (w czasach sowieckich był metropolitą kijowskim, patriarszym egzarchą Ukrainy), a następnie przeniesiony do stanu świeckiego i usunięty z RKP. Moskwa nazywała go potem nie inaczej jak Michaił (lub po ukraińsko Mychajło) Denysenko, podkreślając w ten sposób jego czysto świecki status.

Tymczasem nie tylko zachował on swój stan duchowny, a nawet został patriarchą kijowskim (choć formalnie niekanonicznym), ale doczekał się pełnej rehabilitacji ze strony Konstantynopola (Moskwa zapewne też nie uzna tej decyzji, tak jak autokefalii Ukrainy).

Co dalej?

Zerwanie jedności eucharystycznej z Patriarchatem Konstantynopola stawia RKP w trudnej sytuacji, w istocie braku szerszego pola manewru. Zdaniem rosyjskiego znawcy prawa kościelnego i bizantynistyki dr. Aleksieja Wieliczki, decyzja ta jest pozbawiona ostrości, pryncypialności a zwłaszcza perspektyw. Jej następstwem może być np. wspólna decyzja patriarchów Bartłomieja i rumuńskiego Daniela o przejściu Mołdawskiego Kościoła Prawosławnego spod jurysdykcji Moskwy pod omofor [prawosławny odpowiednik paliusza, będący symbolem władzy zwierzchniej - KAI] Patriarchatu Rumuńskiego.

Wieliczko zwrócił uwagę, że w wyniku zerwania jedności z Konstantynopolem wierni z Rosji nie będą mogli przystępować do sakramentów w tym kościele, a prawosławni Grecy – w cerkwiach rosyjskich. Ale może to oznaczać także brak podobnej możliwości dla Rosjan na świętej dla całego prawosławia górze Atos, pozostającej w jurysdykcji patriarchy konstantynopolskiego.

Przypomniawszy trwające do dzisiaj skutki zerwania jedności między Wschodem a Zachodem w 1054, naukowiec wyraził głębokie zaniepokojenie, aby tym razem nie doszło do podobnego podziału w łonie światowego prawosławia.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem