Reklama

Kard. Dziwisz: upowszechnia się styl życia, w którym Bóg i Kościół okazują się niepotrzebni

2018-08-15 13:30

md / Szczyrzyc (KAI)

Krzysztof Tadej

Jeżeli od Boga wyszliśmy i do Boga zmierzamy, nie możemy o Nim zapominać, bo wtedy nasze życie na ziemi traci sens, kierunek i cel – mówił kard. Stanisław Dziwisz w sanktuarium maryjnym oo. cystersów w Szczyrzycu. Podkreślał on, że przyjęcie Ewangelii jako programu życia to ideał „daleki i obcy dla wielu ludzi naszego pokolenia”. Ocenił, że dziś upowszechnia się taki model życia, w którym Bóg i Kościół okazują się niepotrzebni.

W setną rocznicę przywrócenia godności opactwa klasztorowi w Szczyrzycu kard. Stanisław Dziwisz przewodniczył uroczystościom odpustowym ku czci Wniebowzięcia NMP.

W homilii hierarcha przywołał wielowiekową historię kultu Matki Bożej w cysterskim klasztorze w Szczyrzycu. Cudowny obraz Maryi od pięciu wieków przyciąga pielgrzymów z Polski i świata. Przytoczył wydarzenie koronacji cudownego wizerunku w 1984 roku. Korony poświęcił papież Jan Paweł II, wpisując się w dzieje kultu, jakim się cieszy „piękna ikona Madonny o łagodnym, dobrotliwym spojrzeniu”.

Kardynał podkreślał również, że dzisiejsze święto Maryi jest jednocześnie naszym osobistym świętem. „Wniebowzięcie Matki Chrystusa przypomina nam, że również naszym ostatecznym przeznaczeniem jest niebo” – nauczał. Według niego, jeśli należymy do Chrystusa, powinniśmy potwierdzać to całym naszym życiem. „Należeć do Chrystusa, do kręgu Jego uczniów, to znaczy pójść za Nim, naśladować Go, przyjąć styl Jego służby. Należeć do Chrystusa to znaczy przyjąć Jego Ewangelię jako program życia. To znaczy także uczestniczyć w życiu Kościoła” – wyjaśniał.

Reklama

Zauważył przy tym, że ten ideał chrześcijańskiego życia wydaje się „daleki i obcy dla wielu ludzi naszego pokolenia”. „Upowszechnia się taki model życia, w którym Bóg okazuje się niepotrzebny, i Kościół okazuje się niepotrzebny” – ubolewał kaznodzieja, dodając, że jest to „zasadnicze nieporozumienie”.

„Człowiek nie jest samowystarczalny. Nikt z nas nie zbawi się na własną rękę. Jeżeli od Boga wyszliśmy i do Boga zmierzamy, nie możemy o Nim zapominać, bo wtedy nasze życie na ziemi traci sens, kierunek i cel. Prawdziwa mądrość polega na tym, by ten ziemski etap przeżyć świadomie z Bogiem” – mówił krakowski metropolita senior i dodał, że taka jest lekcja, jakiej udziela uroczystość Wniebowzięcia Maryi.

Na zakończenie duchowny wezwał do modlitwy za Ojczyznę w setną rocznicę odzyskania niepodległości. Przed cudownym obrazem Matki Bożej Szczyrzyckiej modlił się również o dobre powołania w Kościele i za zbliżający się Synod Biskupów.

„Kościół potrzebuje dobrych i świętych powołań kapłańskich i zakonnych. Potrzebuje ich także nasza Ojczyzna oraz Europa, aby powróciła do swych chrześcijańskich korzeni. Kościół potrzebuje dobrych i świętych powołań do życia małżeńskiego i rodzinnego. Na tym polu rozgrywa się przyszłość naszego narodu” – podkreślał kard. Dziwisz.

Opactwo Cystersów w Szczyrzycu, z obrazem Matki Boskiej Szczyrzyckiej jest jedynym nieprzerwanie istniejącym klasztorem cystersów na ziemiach polskich. Jego historia liczy ponad 750 lat. W kościele NMP Wniebowziętej i św. Stanisława Biskupa czczony jest cudowny obraz Matki Bożej Szczyrzyckiej Matki Pokoju i Dobroci. Pochodzi on z XVI wieku.

Tagi:
kard. Stanisław Dziwisz

Pielgrzymka wdzięczności

2018-09-03 09:42

Urszula Buglewicz

Urszula Buglewicz
Uroczystosci Maryjne w Wąwolnicy

Maryjne uroczystości w Wąwolnicy zgromadziły w dn. 1-2 września tysiące pielgrzymów. Sumie pontyfikalnej w 740. rocznicę objawień Matki Bożej w Kęble i 40. rocznicę koronacji łaskami słynącej figury przewodniczył kard. Stanisław Dziwisz. Wraz z rzeszą pątników, którzy przybyli do Wąwolnicy w indywidualnych i zorganizowanych pielgrzymkach z różnych stron diecezji, a nawet z odległych części Polski, Kębelskiej Pani pokłonili się biskupi: abp Stanisław Budzik, bp Mieczysław Cisło, bp Artur Miziński oraz odpustowy kaznodzieja biskup radomski Henryk Tomasik.

Zobacz zdjęcia: Maryjne uroczystości w Wąwolnicy

Uchwycić dłoń Matki

Witając pielgrzymów w sanktuarium w Wąwolnicy oraz w oddalonym ok. 2 km miejscu zjawienia w Kęble, kustosz sanktuarium ks. Jerzy Ważny mówił: - „740 lat temu Matka Boża objawiła się w tym miejscu, aby pomagać wszystkim, którzy do Niej zwracają się z prośbą o pomoc. Od tamtej pory rzesze pielgrzymów przychodzą tutaj, by polecać swoje życie i swoje sprawy Maryi, Ją prosić o wstawiennictwo i pomoc. W pielgrzymce wdzięczności przychodzimy, by dziękować Bogu za Jego miłość i Matkę, która pomaga nam w drodze do nieba”. Kustosz podkreślił, że wśród niezliczonych łask, jakie za przyczyną Matki Bożej Kębelskiej otrzymują wierni, tylko w ostatnim roku znalazło się aż 14 udokumentowanych uzdrowień.

O nadprzyrodzonej interwencji Maryi mówiły wobec tysięcy pielgrzymów uzdrowiona z choroby nowotworowej Agata z Poniatowej i jeszcze kilka tygodni temu wycieńczona bezsennością Inez z Lublina. - 3 lipca wchodziłam do kaplicy o kulach, podpierana przez mamę, z podkrążonymi oczami. Po powrocie do domu zasnęłam. Wstając z łóżka wzięłam kule tylko po to, żeby odłożyć je z powrotem. Według lekarzy byłam przypadkiem beznadziejnym. Miałam uszkodzone nerwy. Lekarze powiedzieli mi, że nawet po operacji już nigdy nie wyprostuję nogi, a ból będzie mi towarzyszył do końca życia. Matka Boska pokazała im, że się mylą. Chodzę dzięki Niej, biegam. Jestem najszczęśliwszym człowiekiem na ziemi tylko dlatego, że Matka Boża taką małą kropkę na mapie świata, jaką jestem ja, uznała za najważniejszą - mówiła Inez. 34-letnia kobieta zaapelowała do wiernych, by bez wahania uchwycili się wyciągniętej dłoni Maryi.

W szkole Maryi

Podczas Mszy św. i nabożeństw o naśladowanie Matki Bożej w codziennym życiu, przestrzeganie Bożych przykazań i zaufanie Bożej woli prosili biskupi. - Tworzymy korowód pielgrzymów, dających wyraz wiary i pobożności maryjnej. Od Maryi uczymy się widzieć wszystko w perspektywie Bożego planu. Współczesnemu światu brakuje złączenia codziennego życia z rytmem wiary. Człowiek chce być samowystarczalny, bez Bożego porządku, ale to nie daje trwałości ani szczęścia. Nie wiemy co nas czeka jutro, czy Bóg będzie miał należne Mu miejsce, czy człowiek będzie szanowany od poczęcia aż do naturalnej śmierci, czy przetrwa tradycyjna rodzina. Jednak nie chcemy zasiewać lęku, ale umacniać przyjaźń z Bogiem i powierzać troski Maryi. Ona uczy trwania na modlitwie, wspiera kroki, oświetla wybory, uczy kochać Boga w człowieku i prowadzi do Boga - mówił w Kęble bp Artur Miziński.

Podczas niedzielnej sumy bp Henryk Tomasik apelował, by wierni naśladowali Serce Maryi, które jest sercem czułej matki. To wzór w relacji do Boga, bliźnich i ojczyzny. W roku odzyskania niepodległości przypomniał, że Maryja nigdy nas nie opuściła i sama zapragnęła być Królową Polski; zawsze budziła nadzieję w sercach Polaków. - Patrzymy na Matkę Najświętszą, którą możemy określić jednym słowem: serce. Od Maryi uczmy się postawy wierności. Potrzeba nam serc wiernych danemu słowu, przysiędze małżeńskiej, ślubom zakonnym i przyrzeczeniom kapłańskim. Jaka będzie Polska, zależy od nas, naszej pracy nad sobą. Przewodniczką jest Maryja, która uczy nas jak okazywać serce dziecka wobec Boga, serce matki wobec bliźnich i ojczyzny, jak mieć serce wierne - mówił biskup radomski.

Świadek świętości

Na zakończenie uroczystości świadectwem przebywania ze św. Janem Pawłem II podzielił się kard. Stanisław Dziwisz. Abp Stanisław Budzik mówił o nim: - „To najważniejszy świadek pontyfikatu Jana Pawła II; jako świadek jego świętości przez 40 lat żył w jej promieniowaniu”. - Kard. Karola Wojtyły nie było w Wąwolnicy na koronacji 40 lat temu, był jednak jednym z wielkich pielgrzymów, którzy przybywają do Matki Bożej Kębelskiej. Był tu wiele razy. Jak przyjeżdżał z wykładami na KUL do Lublina, to udawał się dość często do tego sanktuarium, do Matki Bożej. Proszę zaliczać go do wielkich pielgrzymów do tutejszego sanktuarium. Ja tu jestem pierwszy raz i jestem pod wrażeniem tego sanktuarium, tłumu ludzi, którzy przychodzą tu przez cały rok, aby prosić Matkę Bożą o różne łaski i chwalić Ją - mówił kard. Dziwisz do pielgrzymów zgromadzonych w Wąwolnicy. - Jan Paweł II był cały maryjny. Był człowiekiem maryjnym, nauczył go tego jego ojciec, oficer. To on nauczył go modlić się różańcem, z którym nigdy się nie rozstawał. Ojciec Święty był człowiekiem modlitwy i cierpienia - dzielił się Ksiądz Kardynał. Jak podkreślał, Papież-Polak jest dla nas wzorem modlitwy i umiejętnego podchodzenia do cierpienia, do boleści, aby to służyło naszemu wzmocnieniu i zbawieniu. - Pamięć o nim żyje, a inspiracje jego nauczaniem są ciągle aktualne. Wyprasza ludziom wiele łask; mamy u Boga wielkiego pośrednika - zapewniał kard. Dziwisz.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Kard. Krajewski: kiedy zaczynam czytać Pismo święte, ono czyta moje życie

2018-09-22 17:42

xpk / Łódź (KAI)

- Kiedy zaczynam czytać Pismo święte, ono mnie czyta, ono czyta moje życie, a ja zaczynam widzieć świat, tak jak widzi je Bóg. Słowo Boże jest dobre wtedy, gdy ktoś się rodzi i umiera, kiedy ktoś jest zakochany i jest po uszy w grzechu i wyjść nie może, ono jest dobre na każde cierpienie – mówił kardynał Krajewski podczas swojej kardynalskiej Mszy prymicyjnej w łódzkiej katedrze.

Grzegorz Gałązka

W łódzkiej bazylice archikatedralnej św. Stanisława Kostki w trzy miesiące od nominacji kardynalskiej odbyła się Msza święta prymicyjna kardynała Konrada Krajewskiego, który w tej samej katedrze 30 lat temu z rąk abp. Władysława Ziółka przyjął święcenia kapłańskie.

W liturgii obok abp. Grzegorza Rysia i abp. seniora Władysława Ziółka uczestniczyli biskupi pomocniczy bp Ireneusz Pękalski i bp Marek Marczak, kapłani, siostry zakonne i licznie zgromadzeni wierni z całej archidiecezji.

Kardynał, przywołując przypowieści o ziarnie i siewcy z dzisiejszej ewangelii, odniósł się do swojego życia - Doskonale pamiętam, kiedy byłem nieurodzajną glebą, kiedy nie chciałem słuchać tego, co mówi Bóg. Kiedy ono padało, nawet mnie porywało, ale potem piękno tego świata, wszystko co jest związane z moim ciałem, zabierało ten głos, niszczyło, nie było żadnego wzrostu. Ale Jezus mówi, że jest jeszcze diabeł, a papież Franciszek dopowiada – on tańczy najpierw wobec niego, potem wobec kardynałów, metropolitów, arcybiskupów i zabiera wszystko, żeby się nie urodziło, by zniknęło. Ziarnem, które Jezus rzuca nawet wtedy, kiedy nie jesteśmy w stanie tego przyjąć, jest słowo Boże – zaznaczył kardynał.

Kaznodzieja zwrócił uwagę na znaczenie i rolę słowa Bożego w codzienności, w domu, w życiu. - Wszystkie książki, jakie mamy w swojej bibliotece, to jest słowo ludzkie, ale jest jedna księga, która jest słowem Boga. Dlaczego jest gdzieś w biblioteczce, skoro po czytaniu jej mówimy: oto słowo Boże, oto słowo Pańskie? Podnosimy je, okadzamy, uroczyście wnosimy. Gdzie w twoim domu jest Pismo święte? A może warto je wyjąć, by poznać Boga, by dowiedzieć się czego On ode mnie chce? – pytał.

Kardynał podzielił się także swoim doświadczeniem codziennego czytania ewangelii i wielkiego szacunku do słowa Bożego. – Czytam codziennie Pismo święte, ono we mnie wzrasta, ono jest we mnie. Zacznijmy i my dzisiaj czytać słowo Boże. Nie patrzmy na innych, na całą archidiecezję, ale na siebie. Wyjmijmy dzisiaj Pismo Święte – apelował do zebranych. – Codziennie czytam ewangelię na następny dzień i staram się tą ewangelią żyć. Przypominam sobie ją wieczorem, w południe i przed zaśnięciem. Nieraz nie pamiętam, zapomniałem i wtedy idę i czytam na nowo – dzielił się swoim doświadczeniem kardynał.

Po komunii świętej wszyscy zebrani w katedrze odśpiewali hymn Te Deum Laudamus, dziękując za pierwszego kardynała, który pochodzi z archidiecezji łódzkiej.

Z życzeniami zwrócił się do kardynała prymicjanta arcybiskup łódzki, który przypomniał, że "choć przez swoją posługę kardynalską należysz do kleru rzymskiego, to wiedz, że ta katedra jest nadal twoim domem. To jest dom twojego powołania. Wracaj do tego domu, odkrywaj swoje powołanie, żyj nim, wypełnij je i osiągnij świętość, tego wszyscy ci życzymy" - mówił abp Ryś.

Po zakończonej liturgii w domu biskupim każdy mógł osobiście złożyć życzenia kardynałowi prymicjantowi.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Kalendarz pielgrzyma 2019

Franciszek na Łotwie: jest to kraj dialogu i spotkania

2018-09-24 21:28

kg, tom, st, mp / Ryga (KAI)

Trzeci dzień wizyty Franciszka w Krajach Bałtyckich przebiegał na Łowie: w Rydze i w Agłonie. W stolicy Ojciec Święty spotkał się z władzami kraju, a następnie miało miejsce ekumeniczne spotkanie z przedstawicielami 10 Kościołów w katedrze luterańskiej. Po południu udał się do narodowego sanktuarium w Agłonie, gdzie czczona jest Matka Boża. Franciszek mówił o Łotwie jako miejscu "dialogu i spotkania oraz pokojowego współistnienia, które stara się patrzeć w przyszłość".

Julia Bernacka

Spotkanie z władzami

Po wylądowaniu na łotewskiej ziemi i krótkim powitaniu na lotnisku Franciszek udał się do pałacu prezydenckiego w Rydze, gdzie najpierw rozmawiał prywatnie z głową łotewskiego państwa, prezydentem Raimondsem Vējonisem.

Następnie w swym przemówieniu do najwyższych władz łotewskich i przedstawicieli społeczeństwa obywatelskiego Franciszek mówił o znaczeniu Łotwy, jako miejsca dialogu i spotkania oraz pokojowego współistnienia, które stara się patrzeć w przyszłość.

Przypomniał, że Łotwa obchodzi stulecie niepodległości, która „wiele kosztowała i była możliwa dzięki korzeniom stanowiącym naród łotewski”. Zaznaczył, że do korzeni stanowiących naród łotewski należy także chrześcijaństwo, z całym bogactwem współpracy ekumenicznej.

Nawiązując do hasła pielgrzymki „Okaż się nam matką” Papież zaznaczył, że owo „macierzyństwo” Łotwy wyraża się w zdolności do promowania strategii, które byłyby skuteczne i ukierunkowane na konkretne rodziny, osoby starsze, dzieci i młodzież - bardziej niż na prymat ekonomii nad życiem.

«Macierzyństwo» Łotwy winno przejawiać się również w zdolności do tworzenia możliwości zatrudnienia tak, żeby nikt nie musiał emigrować, by tu na miejscu zbudować swoją przyszłość” – zaznaczył papież, nawiązując do poważnego problemu Łotwy, jakim jest masowa emigracja, skutkująca dość gwałtowanym zmniejszenie liczby ludności.

Podkreślił przy tym, że rozwój wspólnot „nie dokonuje się, ani się nie mierzy potencjałem posiadanych dóbr i zasobów, ale także pragnieniem rodzenia życia i tworzenia przyszłości”.

Następnie udał się pod Pomnik Wolności, złożył bukiet kwiatów i spotkał się z młodzieżą. W ceremonii wzięli udział prezydent Łotwy, przedstawiciele rządu, łotewski episkopat oraz sekretarz stanu Stolicy Apostolskiej, kard. Pietro Parolin. Papież przywitał się tam także z ok. 200 osobową grupą przedstawicieli młodzieży, m. in. gimnazjum katolickiego i rodzin z reprezentacją Spotkań Małżeńskich.

Na spotkaniu ekumenicznym: niech stale brzmi muzyka Ewangelii

Spod pomnika papież przez ryskie stare miasto przejechał do gotyckiej katedry ewangelicko-luterańskiej, gdzie wziął udział w modlitewnym spotkaniu ekumenicznym z udziałem ponad tysiąca osób. Powitał go luterański arcybiskup Rygi Jānis Vanags, oraz dziesięciu zwierzchników głównych wyznań chrześcijańskich na Łotwie.

Papież po wejściu do katedry przez chwilę modlił się przy grobie jednego z apostołów kraju św. Meinarda (Meinhard; ok.1130-96).

Witając Ojca Świętego arcybiskup Vanags podkreślił, że choć katedra jest poświęcona Najświętszej Maryi Pannie, to stanowi miejsce modlitw i spotkań chrześcijan różnych wyznań. Przypomniał, że wspólne życie chrześcijan nie zawsze było wolne od rywalizacji, konfliktów, a nawet przemocy, ale w czasach sowieckich prześladowań zapanował tu prawdziwy ekumenizm. „Ciężkie pół wieku pod sowieckim jarzmem ateistycznym boleśnie przypomniało, o co poprosiliśmy naszego Pana: «Aby wszyscy stanowili jedno” – podkreślił.

Warto przypomnieć, że na niespełna 2 mln mieszkańców kraju ponad 1 mln 440 tys. to osoby deklarujące się jako wierzący, przy czym prawie połowa z nich to luteranie, następnie prawosławni i katolicy. Według najnowszych danych społeczność luterańska liczy ponad 700 tys. Znacznie spadła natomiast liczba katolików: z ponad 415 tys. w 2015 r. do 337 tys. Na drugie miejsce wyszli prawosławni, których jest ok. 370 tys. Inne wyznania to: staroobrzędowcy, baptyści, zielonoświątkowcy, ewangeliczni chrześcijanie, Adwentyści Dnia Siódmego i Świadkowie Jehowy.

Franciszek w swym słowie wyraził uznanie dla szacunku, współpracy i przyjaźni między różnymi Kościołami chrześcijańskimi Łotwy. „Odważę się powiedzieć, że jest to «ekumenizm żywy» i stanowi jedną z cech charakterystycznych Łotwy”.

Podkreślił, że jedność do której Chrystus wzywa swoich uczniów jest zawsze jednością w kluczu misyjnym, wymagającą od chrześcijan wyjścia i dotarcia do serca postmodernistycznego społeczeństwa, w którym żyjemy. „Uda nam się zrealizować tę misję ekumeniczną, jeśli pozwolimy, aby przeniknął nas duch Chrystusa, który jest w stanie rozbić uciążliwe schematy, w których zamierzamy Go uwięzić, i zaskakuje nas swą nieustanną boską kreatywnością” – stwierdził papież.

Przypomniał aktualność modlitwy Jezusa, aby wszyscy jego uczniowie stanowili jedno, „aby świat uwierzył” (J 17, 21). „Misja wciąż wzywa nas do jedności i domaga się od nas jedności” – powiedział , dodając, że domaga się ona, aby muzyka Ewangelii nie przestała rozbrzmiewać na naszych placach.

A wskazując na znajdujące się we wnętrzu katedry jedne z najstarszych organów w Europie, zauważył, że dla mieszkańców są one częścią tożsamości, a dla turystów obiektem artystycznym, który trzeba poznać i sfotografować. Przestrzegł jednak, by wierzący nie zamieniali się w turystów, dla których istotne elementy tożsamości „stają się jedynie muzealną atrakcją, nie poruszającą już serca”.

„Możemy przestać czuć się chrześcijanami będącymi u siebie i stać się turystami”. A wówczas cała tradycja chrześcijańska może zostać sprowadzona „do obiektu z przeszłości, zamkniętego w murach kościołów. Nie będzie już melodią zdolną do poruszenia i inspirowania życia i serca tych, którzy jej słuchają” - ostrzegał.

Podkreślił, że chrześcijanie powołani wciąż są do ukazywania innym piękna swej wiary. Ostrzegł, że „w przeciwnym razie światu grozi zatracenie nadziei, radości, ufności, zdolności do pojednania, do walki o godność człowieka. Grozi mu zamknięcie w samotności i izolacji”.

W związku z tym zaapelował o przeżywanie Ewangelii „z radością, wdzięcznością i radykalizmem”. Zachęcił, by nie dać się pokonać przez strach. „Jeśli Chrystus uznał nas za godnych, abyśmy śpiewali melodię Ewangelii, czy przestaniemy to czynić?” – zapytał.

„Niech nie przestaje brzmieć pośród nas muzyka Ewangelii! Niech nie przestaje rozbrzmiewać to, co pozwala naszemu sercu, by nadal marzyło i dążyło do pełnego życia, do którego Pan powołuje nas wszystkich: bycia Jego uczniami-misjonarzami pośród świata, w którym żyjemy” – apelował na zakończenie.

Do osób starszych: bądźcie wzorem wytrwałości i nadziei

Z luterańskiej katedry Franciszek pojechał do leżącej nieopodal katolickiej katedry św. Jakuba, gdzie miało miejsce spotkanie z ok. 300 osobami w podeszłym wieku. Byli wśród nich także ci, dzięki którym Kościół katolicki przetrwał 50 lat komunistycznych prześladowań. Papieża powitał przy głównym wejściu proboszcz. Ojciec Święty ucałował krucyfiks, a przy ołtarzu z obrazem Matki Boskiej złożył bukiet kwiatów. Odmówiono modlitwę "Ojcze nasz".

Witając widzialną Głowę Kościoła, katolicki arcybiskup Rygi Zbigniew Stankiewicz zaznaczył, że katolicy na Łotwie są „jak mała trzódka i podobnie jak sól, czy zaczyn mogą wnieść odnowioną jakość w procesach kulturowych i gospodarczych swej ojczyzny”.

Franciszek, zwracając się do obecnych podkreślił, że „ani reżim nazistowski, ani sowiecki nie zgasiły w waszych sercach wiary, a w przypadku niektórych z was, nie odwiodło to od poświęcenia się życiu kapłańskiemu, zakonnemu, czy podejmowania różnych posług kościelnych, wiążących się z narażeniem życia”.

„Wy, którzy przeżyliście wiele, nie zapominajcie, że jesteście korzeniami ludu, korzeniami młodych pędów, które muszą rozkwitać i przynosić owoce. Brońcie tych korzeni, utrzymujcie je przy życiu, aby dzieci i młodzież wszczepiły się w nie oraz zrozumiały, że wszystkie kwiaty na drzewie pochodzą z tego, co jest pod ziemią” – wezwał papież.

A snując szerszą refleksję zauważył, że często osoby starsze czują się zapomniane, są poddane ostracyzmowi, ubóstwu i wykluczeniu, a nawet nędzy. „Jeśli tak się dzieje, to tak zwany pociąg wolności i postępu ciągnie za sobą, jako ostatni wagon, tych, którzy walczyli o zdobycie praw, a którzy stali się obserwatorami świętowania innych ludzi, zaszczycanymi i wyróżnianymi, ale zapomnianymi w życiu codziennym” – z goryczą powiedział papież.

Po obiedzie z biskupami w Archidiecezjalnym Domu Świętej Rodziny Franciszek helikopterem przemieścił się z Rygi do sanktuarium maryjnego w Agłonie.

Agłona: Msza w narodowym sanktuarium

W Mszy św. na błoniach przed sanktuarium w Agłonie – pomimo zimna i deszczu - wzięło udział kilkadziesiąt tysięcy pielgrzymów, nie tylko z Łotwy, ale też z Białorusi, Litwy, Polski i innych krajów.

Przy ołtarzu stał cudami słynący obraz agłońskiej Matki Bożej. Wśród koncelebransów byli m. in.: 87-letni kard. Jānis Pujats, abp Zbigniew Stankiewicz, metropolita Rygi, biskup diecezji rzeżycko-agłońskiej Jānis Bulis i przewodniczący Konferencji Biskupów Łotwy oraz abp Tadeusz Wojda z Polski.

Franciszek w swej homilii wskazał na Maryję stojącą u boku cierpiących, wzywającą do akceptacji drugiego człowieka, przebaczenia i budowania braterstwa. A nawiązując do motta łotewskiego etapu swej podróży „Okaż się nam Matką!”, że św. Jan Ewangelista ukazuje nam Maryję podczas wesela w Kanie Galilejskiej oraz u stóp krzyża, kiedy Pan Jezus daje ją za matkę umiłowanemu uczniowi.

Mówiąc o obecności Maryi u stóp krzyża, zaznaczył, że stoi ona mocno u boku tych, którzy cierpią, u boku tych, od których ucieka cały świat, także tych, którzy są sądzeni, potępieni przez wszystkich, deportowani. „Są nie tylko uciskani lub wykorzystywani, ale są wprost «poza systemem», na marginesie społeczeństwa. Wraz z nimi jest także Matka, przybita razem do tego krzyża niezrozumienia i cierpienia” – stwierdził w mocnych słowach.

Ukazując postać Maryi Franciszek podkreślił także konieczność miłosnej akceptacji drugiej osoby. Przyznał, że w naszych realiach politycznych historia konfliktu między narodami jest wciąż boleśnie świeża. „Maryja okazuje się jako kobieta otwarta na przebaczenie, odsunięcie na bok urazów i nieufności” – wskazał, dodając, że relacje, które nas uzdrawiają i czynią wolnymi, to te, które otwierają nas na spotkanie i na braterstwo z innymi, bo odkrywają w drugim samego Boga.

Zauważył, że gdy różnimy się od siebie, harmonia zawsze kosztuje. „Kiedy z wiarą słuchamy nakazu przyjmowania i bycia przyjmowanym, możliwe jest budowanie jedności w różnorodności, ponieważ nie hamują nas ani dzielą różnice, ale jesteśmy w stanie spojrzeć dalej, aby zobaczyć innych w ich najgłębszej godności, jako dzieci tego samego Ojca” – wskazał. Ojciec Święty zaapelował o wzajemną akceptację, bez dyskryminacji oraz danie pierwszeństwa najuboższym.

Przypomniał też postać Sługi Bożego, biskupa Boļeslavsa Sloskānsa, spoczywającego w bazylice w Agłonie, apelującego, aby w sercach jego najbliższych zagościły zemsta lub rozpacz, bo inaczej groziłby nam fanatyzm. „W czasach, gdy zdaje się powracać mentalność, zachęcająca do nieufności wobec innych, próbująca pokazywać przez różne statystyki, że byłoby nam lepiej, że mielibyśmy więcej dobrobytu, większe byłoby bezpieczeństwo, gdybyśmy byli sami, Maryja i uczniowie tych ziem zachęcają nas do gościnności, by na nowo postawić na brata, na powszechne braterstwo” – powiedział papież.

Na zakończenie głos zabrał biskup rzeżycko-agłoński, a zarazem przewodniczący episkopatu łotewskiego Jānis Bulis. Podziękował Ojcu Świętemu, za jego wizytę, będącą niezwykle ważnym wydarzeniem dla tamtejszej wspólnoty wierzących. Podkreślił pluralizm etniczny i wyznaniowy narodu łotewskiego, który chociaż został pozbawiony wolności, pozostał wierny swej wierze chrześcijańskiej.

W Agłonie zakończył się łotewski etap papieskiej wizyty do krajów bałtyckich. Stamtąd Franciszek odleciał helikopterem do Wilna, gdzie spędzi nocleg w nuncjaturze a jutro rano uda się do Estonii.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem