Reklama

Karski w Białym Domu

2018-08-16 14:54

Waldemar Piasecki

Materiały Wydawnictwa Insignis
Franklin D. Roosevelt i Jan Karski w 1943 roku.

Minęło właśnie siedemdziesiąt pięć lat od bezprecedensowego wydarzenia historycznego. 28 lipca 1943 roku Jan Karski emisariusz polskiego Państwa Podziemnego i Rządu Rzeczypospolitej Polskiej na Wychodźstwie osobiście raportował prezydentowi Stanów Zjednoczonych Franklinowi Delano Rooseveltowi, który zaprosił go do Białego Domu.

Amerykanin był wtedy najpotężniejszym człowiekiem na świecie decydującym o jego losach, dwudziestodziewięcioletni Polak, dwukrotny już kawaler orderu Virtuti Militari, jedną z ostatnich „kart” jaką rząd londyński używał w grze o przyszłość okupowanej Polski i powstrzymanie dokonującego się na jej terenie hitlerowskiego planu zgładzenia narodu żydowskiego.

Spotkanie z przywódcą amerykańskim było finałem misji rozpoczętej przez Karskiego w kwietniu roku poprzedniego, a uruchomionej formalnie przez Cyryla Ratajskiego, szefa Delegatury Rządu na Kraj przy zdecydowanej inspiracji Romana Knolla odpowiadającego w niej za sprawy zagraniczne.

Zasadniczym motywem misji było przekazanie zachodnim przywódcom alianckim pełnej informacji na temat organizacji i funkcjonowania w okupowanej Polsce - Państwa Podziemnego, unikalnej struktury samoorganizacji społeczeństwa i walki z najeźdźcą. Przede wszystkim przedstawienie projektu Polski Podziemnej, jako skutecznego, reprezentatywnego i zasługującego na pełne wsparcie polityczne, militarne i finansowe. Było to niezmiernie ważne, bowiem Moskwa systematycznie podważała i dyskredytowała w Londynie i Waszyngtonie znacznie konspiracyjnych struktur rządu Władysława Sikorskiego, przeciwstawiając im kreowane przez siebie – Polską Partię Robotniczą i jej „zbrojne ramię” Gwardię Ludową. Innym problemem była skala działania agentury sowieckiej siejącej dezinformację, dywersję i utrzymującej własną partyzantkę. Było to dość przejrzyste konstruowanie zaplecza dla spodziewanego wkroczenia Armii Czerwonej i zagrożenie przejecie władzy w wyzwalanej Polsce przez Stalina.

Reklama

Prócz prezentacji Państwa Podziemnego, jako warunku zachowania powojennej niepodległości Polski, emisariusz miał raportować o tragedii mordowanego na oczach świata narodu żydowskiego i domagać się od koalicji alianckiej konkretnych czynów ratunku. Wbrew spotykanej niekiedy narracji, uzupełnienie misji o tematykę żydowską nie odbyło się bez wiedzy władz podziemnych. Zgodę na spotkania z żydowskimi przywódcami i przyjmowania od nich raportów do przekazania dalej wydał Cyryl Ratajski.

Jak wspominał Jan Karski, był to zbieg kilku czynników. Po pierwsze, formalnie chodziło o obywateli Polski pochodzenia żydowskiego posiadających takie same prawa, jak wszyscy inni obywatele RP. Po drugie, skala ich cierpienia i tragedii przekraczała wszelkie wyobrażenia, bo ginęli masowo nie, dlatego, że trwała wojna, ale tylko, dlatego, że po prostu… byli. Po trzecie, rząd Sikorskiego i władze konspiracyjne zadawały sobie sprawę z potrzeby podjęcia działań ratunkowych. Po czwarte, oczekiwały tego także władze brytyjskie systematycznie i efektywnie wspomagające Państwo Podziemne.

Realizując swoją misję, Karski nie tylko został doskonale zaopatrzony w wiedzę ze źródeł Delegatury i Komendy Głównej AK oraz kierownictw poszczególnych stronnictw politycznych okupowanego kraju, ale także w doświadczenia naocznego świadka. W przypadku sytuacji żydowskiej były to dwa konspiracyjne wejścia do getta warszawskiego w ostatnich dniach sierpnia i obozu tranzytowego w Izbicy koło Krasnegostawu, ostatniego etapu przez obozem zagłady w Bełżcu w pierwszych dniach października czterdziestego drugiego. Udawał się do Londynu naprawdę dobrze przygotowany do swego zadania.

Po przybyciu do stolicy Wielkiej Brytanii 25 listopada 1942 roku od razu rozpoczął raportowanie w tym premierowi Władysławowi Sikorskiemu udającemu się właśnie z wizytą do Stanów Zjednoczonych, szefowi dyplomacji Edwardowi Raczyńskiemu oraz żydowskim przedstawicielom we polskich władzach wychodźczych – Ignacemu Szwarcbartowi i Szmulowi Zygielbojmowi.

Szczególne znaczenie miały spotkania z Raczyńskim, który znał doskonale Karskiego z jego przedwojennej londyńskiej praktyki dyplomatycznej, darzył sympatią i zaufaniem. Raczyński przygotowywał właśnie tekst noty polskiego rządu do narodów zjednoczonych, jak nazywano wówczas państwa koalicji antyfaszystowskiej, o zbrodniach popełnianych na narodzie żydowskim. W dużej mierze dokument opierał się na materiałach dostarczonych przez emisariusza, stąd też minister treść poufnie z nim konsultował.

Oprócz danych dokumentujących hitlerowską zbrodnię, bardzo istotne były informacje o pomocy Żydom. Wręcz kluczowy fakt, włączenie ratowania ich do oficjalnej strategii Państwa Podziemnego.

- Od 27 września 1942 roku funkcjonował Tymczasowy Komitet Pomocy Żydom imienia Konrada Żegoty stworzony i kierowany przez socjalistkę Wandę Krahelską-Filipowicz i narodową katoliczkę Zofię Kossak-Szczucką. Organizacja była finansowana w ogromnej mierze przez Delegaturę, ale nie była w jej strukturze. Dla większej czytelności sytuacji i w odpowiedzi na brytyjskie pytania, postanowiono kwestię uczytelnić. Kiedy dotarłem do Londynu właśnie na to oczekiwano. 4 grudnia 1942 roku w miejsce Komitetu powołano Radę Pomocy Żydom przy Delegaturze Rządu RP na Kraj z nowym już kierownictwem Julianem Grobelnym z Polskiej Partii Socjalistycznej i jego zastępcami Tadeuszem Rekiem ze Stronnictwa Ludowego i Leonem Feinerem z ramienia żydowskiego Bundu. Fakt, że pomoc przestaje być sprawą społecznego odruchu, a staje się polityką rządu nabierał oczywistego znaczenia. Mógł być wykorzystywany przez Sikorskiego i jego ekipę w rozmowach i relacjach z Brytyjczykami i Amerykanami. Do powołania Komitetu czekano też z publikacją noty Raczyńskiego. Nastąpiło to 10 grudnia… – wspominał Karski.

Londyńskie spotkania emisariusza z osobistościami brytyjskiego establishmentu sięgnęły ministra spraw zagranicznych i szefa Gabinetu Wojennego lorda Anthony Edena. Zapewnił on Karskiego, że premier Winston Churchill zna „raport Karskiego” i wysoce go ceni.

W galerii osób, jakie spotykał był także ostatni przed wojną ambasador amerykański w Warszawie, a aktualnie przy rządzie londyńskim Anthony Jospeh Drexel Biddle. Raportem emisariusza był poruszony i skonstatował, że powinien go wysłuchać osobiście prezydent Stanów Zjednoczonych. Dodał, że ponieważ dobrze zna Franklina Delano Roosevelta zarekomenduje mu Karskiego. Ten natychmiast przekazał konkluzję najbliższemu człowiekowi Sikorskiego, Józefowi Retingerowi. Musiała wywrzeć wrażenie na premierze, bo rozpoczęto planowanie wyjazdu Karskiego do Ameryki. Dotarł tam wiosną czterdziestego trzeciego.

W Waszyngtonie emisariusz został otoczony opieką ambasadora Jana Ciechanowskiego, którego syn niedawno zginął śmiercią lotnika na Anglią, a ich relacja nabrała w krótkim czasie charakteru niemal rodzinnego.

Zorientowawszy się jaki potencjał ma raport Karskiego, Ciechanowski od razu zaczął organizować mu spotkania. Jednym z pierwszych słuchających polskiego emisariusza był sędzia Sądu Najwyższego Felix Frankfurter, Żyd i postać niezwykle szanowana w Ameryce. Porażony przekazem na temat eksterminacji żydowskiej oraz jej metodami powiedział, iż nie jest w stanie uwierzyć w to, co słyszy, ale równocześnie nie twierdzi, że Karski mówi nieprawdę. Po prostu to go przerasta.

Tagi:
Jan Karski

Nagroda Orła Jana Karskiego wręczona żonie i córce Pawła Adamowicza

2019-01-21 07:53

Patryk Małecki, Gdańsk

Wikipedia, Towarzystwo Jana Karskiego
Tablica nagrobna w Bazyylice Mariackiej w Gdansku i statueta Orła Jana Karskiego

W niedzielę, w Europejskim Centrum Solidarności w Gdańsku wręczona została Nagroda Orła Jana Karskiego przyznana pośmiertnie zamordowanemu prezydentowi miasta Pawłowi Adamowiczowi.

W wydarzeniu uczestniczyli rodzice zamordowanego Ryszard i Teresa Adamowiczowie, jego małżonka Magdalena i córka Antonina oraz brat Piotr. Towarzyszyli im najbliżsi przyjaciele zmarłego – Aleksander Hall i ks Krzysztof Niedałtowski, dyrektor Centrum Basil Kerski oraz pełniąca obowiązki prezydent Gdańska Aleksandra Dulkiewicz.

Laudację nagrodową wygłosiła doktor Wiesława Kozielewska-Trzaska, wiceprzewodniczaca Towarzystwa Jana Karskiego, bratanica i córka chrzestna legendarnego emisariusza Państwa Podziemnego. Przypomianjąc okolicznosci ustanowienia w 2000 roku Nagrody przez Jana Karskiego jej motto: „dla tych, którzy godnie nad Polska potrafią się zafrasować” oraz laureatów, przy jednym z nich zatrzymała się dłużej mówiąc:

„. W 2008 roku, doktorat honoris causa Uniwersyteu Gdańskiego został przyznany Profesorowi Elie Wieslowi, ikonie pamięci Holocaustu, laureatowi Pokojowej Nagrody Nobla i… laureatowi nagrody orła Jana Karskiego.

Był to pierwszy doktorat honorowy, jaki otrzymał z Polski w galerii ponad 140 z całego świata. Fakt ten dostrzegły media na całym świecie. W 2009 roku przypadała 70. rocznica wybuchu II wojny i planowane na Westerplatte miedzynarodowe upamiętnienie. Prezydent Paweł Adamowicz z determinacją zaangażował się w gest, jaki nadałby wydarzeniu wymiary symbolicznego w skali globalnej. Miało się tym stać zaproszenie na Westerplatte Noblisty i gdańskiego doktora honorowego Elie Wiesela oraz to, co mógłby jako wiezień Auschwitz i Buchenwaldu, ale także światowy autorytet moralny – powiedzieć.

Niestety do tej wizyty nie doszło. Ani dlatego, że Prezydent Gdańska zmienił zdanie. Ani dlatego, że zdanie zmienił Noblista.

Dziś Paweł Adamowicz symbolicznie łączy się z nieżyjącym od dwóch lat Elie Wieselem poprzez tę samą Nagrodę Orła Jana Karskiego. Uważamy to za godne i sprawiedliwe.

Uzasadnienie przyznania Nagrody brzmi „za dzieło dobra, które życiem przepłacił”

Nic więcej nie musi być dopowiedziane.

Jesteśmy przekonani, że Jan Karski, z Nieba, ten wybór gorąco wspiera.

Wierzymy, Drogi Laurecie Pawle, że trafiasz w godne i zacne Towarzystwo.”

Następnie wręczyła statuetkę Orła Magdalenie, a dyplom Antoninie Adamowicz.

Obie z nieukrywanym wzruszeniem dziękowały za wyróżnienie podkreślając, że ich mąż i ojciec dołączył do grona zacnych i zasłużonych postaci, jakie przed nim Nagrodą zostały uhonorowane.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Tę wspólnotę miał na myśli papież, gdy mówił o wykorzystywaniu zakonnic

2019-02-18 20:52

pb (KAI/freres-saint-jean.org/VaticanNews), st / Lyon

W czasie lotu z Abu Zabi do Rzymu 5 lutego papież Franciszek odpowiedział na pytanie o wykorzystywanie seksualne zakonnic przez niektórych duchownych. Przyznał, że takie zjawisko istnieje i że „z tego powodu paru księży zostało usuniętych” z kapłaństwa, a nawet rozwiązano pewne żeńskie zgromadzenie zakonne.

wikipedia.com
O. Marie-Dominique Philippe, 2005 r.

Dyrektor ad interim Biura Prasowego Stolicy Apostolskiej Alessandro Gisotti wyjaśnił później, że papież miał na myśli francuski Instytut Sióstr św. Jana i św. Dominika, wywodzący się spośród byłych członkiń żeńskiej gałęzi kontemplacyjnej Wspólnoty św. Jana. Jej założyciel, o. Marie-Dominique Philippe już po swej śmierci w 2006 r. został oskarżony o zachowania sprzeczne z czystością, jakich miał się dopuścić wobec sióstr. Poinformował o tym - „z własnej inicjatywy” - w 2013 r. ówczesny przeor generalny Braci św. Jana.

Założyciel

Marie-Dominique Philippe urodził się w 1912 r. w Cysoing na północy Francji jako ósme z dwanaściorga dzieci, z których siedmioro wybrało życie zakonne (w tym znany w Polsce o. Thomas Philippe OP, współzałożyciel wspólnot Arki). W 1930 r. wstąpił do zakonu dominikanów, a w 1936 r. przyjął święcenia kapłańskie. W latach 1939-45 i 1951-62 wykładał filozofię i teologię w Le Saulchoir (znanym dominikańskim domu studiów prowincji paryskiej), zaś w latach 1945-82 na uniwersytecie we Fryburgu Szwajcarskim.

Wokół o. Philippe skupiła się grupa studentów pragnących jedności między nauczanymi prawdami i osobistym życiem nauczającego. 8 grudnia 1975 r. w cysterskim opactwie Lérins we Francji, w trakcie głoszonych przez niego rekolekcji, zawiązała się wspólnota braci. Reguła wspólnoty, której patronowała francuska mistyczka Marta Robin, została oparta na Ewangelii św. Jana.

O. Philippe był cenionym rekolekcjonistą dla księży i osób konsekrowanych. W domu Marty Robin przez 17 lat prowadził także rekolekcje dla członków powołanych przez nią Ognisk Miłości. W 1981 r. Wspólnota św. Jana osiadła w Burgundii. Po roku powstało zgromadzenie sióstr kontemplacyjnych, dwa lata później zgromadzenie sióstr apostolskich. Dziś około 550 braci oraz 300 sióstr kontemplacyjnych i apostolskich żyje w kilkudziesięciu domach zakonnych na całym świecie.

Cechą charakterystyczną Wspólnoty jest poszukiwanie prawdy poprzez studiowanie filozofii i teologii. Szczególne miejsce zajmują tu myśl św. Tomasza z Akwinu i metafizyka. Wspólnota nie ma ukierunkowanego charyzmatu apostolskiego - pragnie służyć Kościołowi modlitwą i poszukiwaniem prawdy, a dzieła apostolskie podejmuje w zależności od lokalnych potrzeb. Np. we Francji bracia i siostry pracują wśród narkomanów, w Wilnie zajmują się formacją w diecezjalnym seminarium duchownym, a w Bukareszcie organizują opiekę nad tzw. dziećmi ulicy.

Wokół zgromadzeń skupiają się też świeccy sympatycy duchowości św. Jana: oblaci, którzy przyrzekają żyć zgodnie z radami ewangelicznymi: ubóstwem, czystością i posłuszeństwem na tyle, na ile stan i obowiązki im pozwolą - inaczej wygląda życie małżonków, ludzi wolnych, czy osób w podeszłym wieku. Wraz z braćmi i siostrami tworzą oni Rodzinę św. Jana.

Kryzysy

Do pierwszego kryzysu doszło w męskiej gałęzi Wspólnoty. Pojawiały się zarzuty o presję psychologiczną, zrywanie więzi z rodziną, brak opieki medycznej, metody formacyjne właściwe sektom, co przełożeni kategorycznie odrzucali. Jednak w 2000 r. bp Raymond Séguy, ówczesny ordynariusz Autun, pod którego władzą znajdował się instytut, wyraził zaniepokojenie zmęczeniem fizycznym i moralnym braci, wyczerpaniem, zachowaniami sprzecznymi z życiem chrześcijańskim i religijnym. Skłoniło to Stolicę Apostolską do mianowania trzech asystentów, którzy mieli doradzać i pomagać w kierowaniu Wspólnotą.

W 2009 r. doszło do kryzysu w żeńskiej gałęzi kontemplacyjnej Wspólnoty. Według samych sióstr, problemy dotyczyły zarządzania oraz różnic poglądów na temat powołania, co zakłócało ich jedność. Z tego powodu kard. Philippe Barbarin z Lyonu, któremu siostry podlegały, zwolnił z funkcji przeoryszy generalnej s. Alix Parmentier, która współpracowała z o. Philippe przy zakładaniu instytutu sióstr kontemplacyjnych i od 1982 r. nim kierowała. Po uzgodnieniu z watykańską Kongregacją ds. Instytutów Życia Konsekrowanego i Stowarzyszeń Życia Apostolskiego kard. Barbarin mianował nową przełożoną generalną. Decyzji tych nie zaakceptowała jednak część (ponad 30) sióstr, które postanowiły opuścić zgromadzenie.

W związku z tym kongregacja mianowała komisarza, którego władza jest taka jak przełożonej generalnej. Został nim bp Jean Bonfils z Nicei, którego zadaniem było przywrócenie zgromadzeniu jedności. Kongregacja nakazała też, aby cztery siostry z dawnej rady generalnej, w tym s. Alix, nie wywierały wpływu na resztę zgromadzenia.

Zdaniem bp. Bonfilsa, zgromadzenie sióstr kontemplacyjnych św. Jana przeżywało kryzys wzrostu, co jest typowe dla każdego zakonu, który po okresie fundacji musi przejść do fazy instytucjonalizacji. Tłumaczył, że s. Alix jest już w wieku, w którym powinna ustąpić ze stanowiska, tym bardziej, że Kodeks Prawa Kanonicznego przewiduje, że przełożeni nie powinni zbyt długo rządzić bez przerwy. Hierarcha podkreślał, że siostry powinny też uzgodnić między sobą, jaki jest charyzmat ich instytutu. Konieczne jest odnalezienie równowagi między czasem poświęcanym na modlitwę, studia biblijne i teologiczne, samotność, życie liturgiczne, wspólnotowe, pracę ręczną czy odpoczynek. Wspólnota św. Jana należała do najbardziej dynamicznie rozwijających się nowych gałęzi życia zakonnego. Wielokrotnie jednak rodzice młodych sióstr, czy też byłe zakonnice, które opuściły zgromadzenie, wskazywały na trudności: nadmierne obciążanie pracą najmłodszych sióstr czy problemy związane ze zdrowiem fizycznym i psychicznym.

W 2011 r. nowym komisarzem został bp Henri Brincard z Puy-en-Velay. Rok później siostry, które opuściły zgromadzenie, założyły w Kordowie w Hiszpanii Instytut Sióstr św. Jana i św. Dominika. Dołączyło do nich 70 nowicjuszek z dotychczasowej żeńskiej gałęzi kontemplacyjnej. Jednak w styczniu 2013 r. papież Benedykt XVI rozwiązał instytut. W 2014 r., w porozumieniu ze Stolicą Apostolską, bp Brincard zaproponował siostrom, które opuściły Wspólnotę św. Jana, by stworzyły stowarzyszenie wiernych, które w przyszłości stanie się wspólnotą zakonną, pod warunkiem wykluczenia z niego wspomnianych wcześniej czterech sióstr z rady generalnej. W sierpniu 2014 r. powstała w diecezji San Sebastian wspólnota Maria Stella Matutina (Maryi Gwiazdy Zarannej). W lutym 2016 r. zmarła s. Alix Parmentier.

Zarzuty

W międzyczasie, w 2013 r. przeor generalny o. Thomas Joachim poinformował swych współbraci o istnieniu świadectw nt. uchybień w dziedzinie czystości w życiu założyciela Wspólnoty. O. Marie-Dominique Philippe miał się ich dopuścić wobec kobiet, których był kierownikiem duchowym.

List do wszystkich braci Wspólnoty powstał w wyniku kapituły generalnej, jaka odbyła się w dniach 9-29 kwietnia 2013 r. Przyznając, że postać założyciela była dotychczas poddawana „pewnej idealizacji”, o. Joachim ujawnił, że podczas kapituły wspomniał o „świadectwach zgodnych i wiarygodnych w oczach tych, którzy mieli do nich dostęp (władz kościelnych i naszego zgromadzenia, w tym mnie), mówiących, że o. Philippe czasem podejmował działania sprzeczne z czystością wobec dorosłych kobiet, którym towarzyszył”. Według rzecznika Wspólnoty, br. Renaud-Marie, sprawa dotyczyła od pięciu do dziesięciu przypadków, wśród których nie było jednak stosunku płciowego.

O. Joachim dodał, że o. Philippe pozostaje założycielem Wspólnot i przyznał, że sam wiele mu zawdzięcza, w tym formację filozoficzną i teologiczną. „Moja wdzięczność pozostaje nienaruszona. Umiejmy wszyscy zachować tę wdzięczność za to, co otrzymaliśmy od niego, bardziej uświadamiając sobie charyzmat, którego był narzędziem, i czuwajmy nad swoim życiem, aby się bardziej uświęcać” - napisał przeor.

Wyjaśnienie

Po wypowiedzi papieża Franciszka i sprecyzowaniu jej przez Gisottiego, przeor generalny braci oraz przeorysze generalne sióstr kontemplacyjnych i sióstr apostolskich ogłosili 7 lutego br. w internecie list, w którym wyrazili głębokie współczucie „kobietom, które wielkodusznie ofiarując swe życie Bogu, stały się ofiarami” nadużyć, a także zapewniając o zaangażowaniu w walkę z nadużyciami „w komunii z papieżem Franciszkiem”.

- Rodzina św. Jana potępia nadużycia seksualne i nadużycia władzy swego założyciela, stwierdzone na podstawie zgodnych świadectw. Wśród kobiet-ofiar tych nadużyć znajdowały się siostry. Zgodne świadectwa sióstr i byłych sióstr mówią także o nadużyciach popełnionych w przeszłości przez braci. Zostały już na nich nałożone sankcje, a w [kolejnych] przypadkach trwają procedury. Władze Braci św. Jana są zdecydowane, by każdy przypadek nadużyć był potraktowany zgodnie z wytycznymi Kościoła katolickiego i prawa cywilnego - zapewnili przełożeni Wspólnoty.

Podkreślili, że od kilku lat bracia podejmują liczne działania, mające na celu zapobieganie sytuacjom nadużyć i zajmowanie się nimi: ulepszenie rozeznawania powołaniowego, formowanie dojrzałości uczuciowej braci, wprowadzenie procedur (zatwierdzonych przez Stolicę Apostolską), obejmujących m.in. przekazywanie informacji organom sądowym, stworzenie komisji (w skład której weszli także świeccy), mającej badać świadectwa, zeznania i skargi dotyczące nadużyć.

Ponadto 80 sióstr, z których obecnie składa się żeńska gałąź kontemplacyjna, podporządkowało się decyzjom władz kościelnych podjętym w 2009 r. i wprowadziło wówczas żądane reformy, „dotyczące zarządzania i wpływu”. - Siostry św. Jana nigdy nie zostały rozwiązane - zaznaczyli przełożeni. Natomiast w 2014 r. papież Franciszek ostatecznie wykluczył z życia zakonnego „cztery byłe odpowiedzialne, które sprzeciwiały się decyzjom podjętym przez władze kościelne i promowały rozłam”. Zarówno siostry, jak i bracia św. Jana od kilku lat „podejmują pracę nad odbudową [Wspólnoty] i naprawą tego, co powinno być poprawione, w pełnej współpracy z Rzymem i z pomocą podmiotów zewnętrznych”.

Osoby, które były ofiarami nadużyć ze strony członków Rodziny św. Jana mogą pisać do Komisji SOS Nadużycia, powołanej przez Wspólnotę, na adres: sos.abus@stjean.com lub na adres otwarty przez Konferencję Biskupów Francji: paroledevictimes@cef.fr.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Częstochowscy teologowie o duszpasterskiej odpowiedzialności proboszcza za katechizację

2019-02-19 20:57

Ks. Mariusz Frukacz

Zagadnienie obecności katechezy w szkole i konieczność katechezy parafialnej były przedmiotem naukowej refleksji członków Częstochowskiego Oddziału Polskiego Towarzystwa Teologicznego. Teologowie spotkali się 19 lutego w siedzibie PTT przy Wyższym Seminarium Duchownym w Częstochowie.

Ks. Mariusz Frukacz/Niedziela

W spotkaniu wzięli udział członkowie Częstochowskiego Oddziału PTT na czele z Ks. dr hab. Pawłem Maciaszkiem, kierownikiem PTT Oddziału w Częstochowie. Punktem wyjścia do dyskusji był referat ks. mgr. lic. Bartłomieja Bardelskiego na temat: „Duszpasterska odpowiedzialność proboszcza za katechizację w świetle obowiązujących dokumentów Kościoła”.

Ks. Mariusz Frukacz/Niedziela

Prelegent mówiąc o duszpasterskiej odpowiedzialności proboszcza za katechizację przypomniał, że katecheza należy do posłannictwa i misji Kościoła – Zadaniem katechezy jest wprowadzenie człowieka w znajomość prawd wiary i w rzeczywistość Kościoła – mówił prelegent i dodał: „Proboszcz odpowiada za katechezę szkolną i parafialną”.

Ks. Bardelski dużo miejsca poświęcił katechezie młodzieży i podkreślił znaczenie „wspierania inicjatyw młodzieżowych”.

Ks. Mariusz Frukacz/Niedziela

- Ważne miejsce w misji Kościoła zajmuje również katecheza parafialna. Nauczanie wiary w parafii jest ściśle związane ze sprawowaniem sakramentów. Parafia jest właściwym i pierwszoplanową przestrzenią katechizacji. Szczególne znaczenie ma prowadzenie katechezy dorosłych – kontynuował ks. Bardelski.

- Bardzo ważna jest katecheza chrzcielna, katecheza przed pierwszą spowiedzią i komunią świętą. Ogromne znaczenie ma właściwie przeprowadzona katecheza przed bierzmowaniem i katecheza przedślubna. Tutaj również ważna jest troska o nowopowstające rodziny, a zwłaszcza doprowadzenie młodych ludzi do przekonania, że łaska sakramentalna nie jest chwilowa – podkreślił prelegent.

- Istotna w misji Kościoła i w dziele katechizacji jest jedność środowiska szkolnego, parafialnego i rodzinnego – zaznaczył ks. Bardelski.

W trakcie dyskusji członkowie PTT zwrócili uwagę m. in. na konkretne problemy w katechezie szkolnej, jak usytuowanie katechezy na ostatnich godzinach lekcyjnych, wypisywanie się młodzieży z katechezy, jak również wpływ kultury masowej i mody na to, że niewielki procent młodych ludzi podziela nauczanie moralne Kościoła, zwłaszcza w zakresie nierozerwalności małżeństwa.

Na zakończenie spotkania omówiono kwestie związane z przygotowaniem i przebiegiem Ogólnopolskiej Konferencji Naukowej nt. „Aktualne wyzwania teologii”, która odbędzie się 9 maja 2019 r. w Wyższym Seminarium Duchownym w Częstochowie.

Polskie Towarzystwo Teologiczne zostało założone przez profesorów Wydziału Teologicznego Uniwersytetu im. Jana Kazimierza we Lwowie, w 1924 r. Ogromną rolę u jego początków odegrał ks. prof. Aleksy Klawek. Zadaniem PTT było ożywienie obumarłego w czasie zaborów ruchu naukowo-teologicznego i zainteresowanie nim najszerszych kręgów duchowieństwa.

Ks. Mariusz Frukacz/Niedziela

Oddział PTT w Częstochowie istnieje od 1997 roku. Skupia duchownych i świeckich, wykładowców Wyższego Seminarium Duchownego Archidiecezji Częstochowskiej i Instytutu Teologicznego w Częstochowie, pracowników Kurii Metropolitalnej, duszpasterzy parafialnych, katechetów oraz inne osoby świeckie. W ramach swej działalności oddział organizuje okolicznościowe odczyty, sympozja i sesje naukowe. Specyficzną formą działalności częstochowskiego oddziału są organizowane co pewien czas Zaduszki Teologiczne poświęcone pamięci zmarłych członków PTT w Częstochowie.

Pierwszym kierownikiem Oddziału PTT w Częstochowie był ks. dr Teofil Siudy. Następnie funkcję tę pełnił ks. dr Jerzy Bielecki, a obecnie jest nim ks. dr hab. Paweł Maciaszek.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem