Reklama

Papież: gościnność i modlitwa bezcennymi darami dla ludzkości

2018-09-08 18:07

vaticannews / Watykan (KAI)

Grzegorz Gałązka
Papież Franciszek podczas cotygodniowej modlitwy „Anioł Pański”

Na modlitwę i gościnność jako wielkie dary dla ludzkości wskazał Papież w przemówniu skierowanym do sióstr należących do Międzynarodowej Unii Benedyktyńskiej, które biorą udział w sympozjum na temat: „Przyjmujmy wszystkich jak Chrystusa”. Ojciec Święty przyjął je na audiencji w Sali Konsystorza w Watykanie.

Nawiązując do tematu sympozjum Franciszek podkreślił, że od wieków klasztory benedyktyńskie są znane jako miejsca modlitwy, bardzo gościnne i otwarte na innych.

"Dziś na świecie jest wiele osób, które szukają życia pełnego delikatności, współczucia, miłosierdzia i otwarcia na Chrystusa. Im oferujecie ten drogocenny dar, jakim jest wasze świadectwo, gdy same stajecie się narzędziami Bożej czułości dla tych, którzy są w potrzebie – zaznaczył Ojciec Święty. - Wasze otwarcie na osoby różnych tradycji religijnych daje wkład w rozwijanie, z duchowym namaszeniem, ekumenizmu i dialogu międzyreligijnego. Życzę wam, abyście wspólnie zgłębiając ten temat i dzieląc się doświadczeniami, mogły wskazywać na różne możliwości kontynuowania w waszych klasztorach tego fundamentalnego dzieła ewangelicznego" - powiedział Ojciec Święty.

Reklama

Papież podkreślił także ogromną wartość modlitwy, którą siostry i mniszki należące do zakonów benedyktyńskich zanoszą do Boga. „Fizycznie nie spotykacie tych osób, za które się modlicie – zaznaczył Franciszek – ale jesteście ich siostrami w wierze i w Ciele Chrystusa. Wartości waszej modlitwy nie da się zmierzyć, ale na pewno jest to bezcenny skarb”.

Ojciec Święty odniósł się także do różnorodności, którą reprezentują przybyłe na sympozjum siostry. Przyjechały z różnych miejsc i z różnymi doświadczeniami. Różnią się też między sobą. Ale dzięki modlitwie, wspólnej pracy, gościności i hojności ukazują jedność w różnorodności, która wyraża nadzieję Boga dotyczącą naszego świata: zjednoczonego dzięki pokojowi, wzajemnej otwartości i braterskiej miłości.

Tagi:
Franciszek

Franciszek: cześć dla rodziców drogą do szczęśliwego życia

2018-09-19 12:17

tłum. st (KAI) / Watykan

O znaczeniu czwartego przykazania Bożego, prowadzącego do szczęśliwego życia mówił Ojciec Święty podczas dzisiejszej audiencji ogólnej. Jego słów na placu św. Piotra wysłuchało dziś około 15 tys. wiernych.

vatican.va

Oto tekst papieskiej katechezy w tłumaczeniu na język polski:

Drodzy bracia i siostry, dzień dobry!

W podróży w obrębie Dekalogu docieramy dzisiaj do przykazania o ojcu i matce. Mowa o czci należnej rodzicom. Czym jest ta „cześć”? Termin hebrajski wskazuje chwałę, wartość, dosłownie „wagę”, solidność danej rzeczywistości. „Oddanie czci” oznacza zatem uznanie tej wartości. Nie jest to kwestia form zewnętrznych, ale prawdy. Oddanie czci Bogu w Piśmie Świętym oznacza uznanie Jego rzeczywistości, liczenie się z Jego obecnością. Wyraża się to również w obrzędach, ale przede wszystkim oznacza nadanie Bogu właściwego miejsca w życiu. Szanowanie ojca i matki oznacza zatem uznanie ich ważności również poprzez konkretne działania, które wyrażają poświęcenie, miłość i troskę. Ale chodzi nie tylko o to.

Czwarte Słowo ma swoją własną charakterystykę: to przykazanie zawiera pewne następstwo. Powiada bowiem: „Czcij swego ojca i swoją matkę, jak ci nakazał Pan, Bóg twój, abyś długo żył i aby ci się dobrze powodziło na ziemi, którą ci daje Pan, Bóg twój” (Pwt 5,16). Czczenie rodziców prowadzi do długiego, szczęśliwego życia. Słowo „szczęście” w Dekalogu pojawia się jedynie w powiązaniu z relacją z rodzicami.

Ta licząca wiele tysięcy lat mądrość głosi to, co nauki humanistyczne potrafiły wypracować dopiero od nieco ponad stu lat, to znaczy, że dzieciństwo naznacza całe życie. Często łatwo można zrozumieć, czy ktoś dorastał w zdrowym i zrównoważonym środowisku. Ale również dostrzec, czy dana osoba pochodzi z doświadczeń porzucenia lub przemocy. Nasze dzieciństwo jest trochę jak niezmywalny atrament, wyraża się w gustach, sposobach bycia, nawet jeśli niektórzy próbują ukryć rany swojego pochodzenia.

Ale Czwarte Słowo mówi jeszcze więcej. Nie mówi o dobroci rodziców, nie wymaga od ojców i matek doskonałości. Mówi o akcie dzieci, niezależnie od zasług rodziców i powiada coś niezwykłego i wyzwalającego: chociaż nie wszyscy rodzice są dobrzy i nie każde dzieciństwo jest pogodne, to wszystkie dzieci mogą być szczęśliwe, ponieważ osiągnięcie życia pełnego i szczęśliwego zależy od słusznej wdzięczności wobec tych, którzy wydali nas na świat.

Zastanówmy się, jak bardzo to Słowo może być konstruktywne dla wielu ludzi młodych, którzy wywodzą się z sytuacji bólu i dla tych wszystkich, którzy cierpieli w młodości. Wielu świętych - i bardzo wielu chrześcijan - po bolesnym dzieciństwie przeżyło świetlane życie, ponieważ dzięki Jezusowi Chrystusowi pogodzili się z życiem. Pomyślmy o dziś jeszcze błogosławionym, ale w przyszłym miesiącu świętym Nuncjuszu Sulprizio, tym młodym Neapolitańczyku, który w wieku 19 lat zakończył swoje życie, pojednany z wieloma cierpieniami, bo jego serce było pogodne i nigdy nie wyparł się swoich rodziców. Pomyślmy o św. Kamilu de Lellis, który z nieuporządkowanego dzieciństwa zbudował życie pełne miłości i służby; o świętej Józefinie Bakhitcie, która dorastała w straszliwym niewolnictwie; lub błogosławionym Karolu Gnocchim, sierocie i ubogim, i o samym świętym Janie Pawle II, naznaczonym utratą matki w młodym wieku.

Człowiek, niezależnie od swego pochodzenia otrzymuje z tego przykazania ukierunkowanie prowadzące do Chrystusa: w Nim, w istocie objawia się prawdziwy Ojciec, który nam daje „zrodzenie się na nowo” (por. J 3,3-8 ). Zagadki naszego życia wyjaśniają się, kiedy odkrywamy, że Bóg zawsze przygotowuje nas do życia jako swoje dzieci, gdzie każde działanie jest otrzymaną od Niego misją.

Nasze rany zaczynają stawać się potencjałem, kiedy dzięki łasce odkrywamy, że prawdziwą zagadką nie jest już „dlaczego?”, ale „przez kogo?” to mi się przytrafiło. Z myślą o jakim dziele Bóg mnie ukształtował poprzez moją historię? Tutaj wszystko się odwraca, wszystko staje się cenne, wszystko staje się konstruktywne. Moje doświadczenie nawet smutne, bolesne w świetle miłości staje się dla innych źródłem zbawienia. Wtedy możemy zacząć oddawać cześć naszym rodzicom z wolnością dorosłych dzieci i miłosiernym przyjęciem ich ograniczeń [1]. Trzeba oddawać cześć rodzicom, bo obdarzyli nas życiem. Jeśli oddaliłeś się od swoich rodziców – podejmij wysiłek i powróć do nich. Może są starzy. Dali tobie życie. Istnieje też między nami zwyczaj mówienia złych rzeczy, nawet przekleństw. Proszę was bardzo: nigdy nie obrażajcie rodziców innych osób. Nigdy nie wolno znieważać matki, czy ojca innej osoby. Postanówcie dziś w swoim sercu: nigdy nie będę znieważał czyjejkolwiek matki czy ojca! Obdarzyli życiem. Nie wolno ich znieważać.

Ale to wspaniałe życie jest nam dane a nie narzucone: zrodzenie się na nowo w Chrystusie jest łaską, którą należy przyjąć w sposób wolny (por. J 1,11-13), i jest to skarb naszego chrztu, w którym przez Ducha Świętego jeden jest nasz Ojciec, Ten w niebie (por. Mt 23, 9; 1 Kor 8, 6; Ef 4, 6). Dziękuję.

PRZYPIS:

1.Por. ŚW. AUGUSTYN, Mowa 72 A, 4 : “Zatem Chrystus uczy cię odrzucania swoich rodziców i jednocześnie ich miłowania. Otóż rodziców miłuje się w sposób uporządkowany i w duchu wiary, kiedy nie stawia się ich ponad Boga: Kto kocha ojca lub matkę bardziej niż Mnie, nie jest Mnie godzien – mówi Pan. Tymi słowami zdaje się niemal cię przestrzegać, abyś ich nie miłował. Ale wręcz przeciwnie, napomina cię, byś ich kochał. Mógłby bowiem powiedzieć: „Kto kocha swego ojca lub matkę, nie jest mnie godzien". Nie powiedział tak jednak, aby nie mówić przeciw prawu, jakie dał, ponieważ to on dał, za pośrednictwem swego sługi Mojżesza, prawo, w którym jest napisane: Czcij ojca swego i matkę swoją. Nie ogłosił przeciwnego prawa, ale je potwierdził. Ponadto nauczył cię ładu, nie zniósł obowiązku miłości wobec rodziców: kto kocha ojca i matkę, ale bardziej niż mnie. Trzeba ich kochać, ale nie więcej niż mnie: Bóg jest Bogiem, człowiek jest człowiekiem. Kochaj rodziców, bądź posłuszny rodzicom, czcij rodziców. Ale jeśli Bóg powołuje cię do ważniejszej misji, w której miłość dla rodziców mogłaby stanowić przeszkodę, zachowuj ład, nie usuwaj miłości".

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Ks. Roman B. wydalony ze stanu duchownego i zgromadzenia

2018-09-17 12:13

lk / Poznań (KAI)

Administracyjny proces karny ks. Romana B. zakończył się wydaleniem go ze stanu duchownego. Oddzielny proces dotyczył wydalenia ze zgromadzenia. Roman B. nie jest więc już ani osobą duchowną, ani członkiem Towarzystwa Chrystusowego - poinformował KAI rzecznik chrystusowców ks. Jan Hadalski TChr.

Fotolia.com

W przesłanym KAI oświadczeniu mec. Krzysztof Wyrwa, pełnomocnik Towarzystwa Chrystusowego wyjaśnia: "Na gruncie obowiązujących przepisów prawa w Polsce, nie można przenosić odpowiedzialności za te czyny (w tym cywilnej odszkodowawczej) ze sprawcy na kościelne osoby prawne. Sprawcy tych czynów dopuszczają się ich na własny rachunek i ponoszą osobistą odpowiedzialność przed ofiarami,które skrzywdzili oraz przed prawem".

Dodał przy tym, że w sprawie czynów karalnych, których dopuściły się osoby duchowne, należy podkreślić, że stanowisko Kościoła i podejście prawne nie zmieniły się. "Takie czyny są haniebne i winny być ścigane, a ich sprawcy ukarani" - podkreślił mec. Wyrwa.

Rozprawa odwoławcza odbędzie się w najbliższy czwartek 20 września w poznańskim Sądzie Apelacyjnym. Proces toczy się z wyłączeniem jawności.
Ks. Roman B. został aresztowany w czerwcu 2008 po tym, jak rok wcześniej jego ofiara, małoletnia dziewczynka, opowiedziała o molestowaniu seksualnym, w tym wielokrotnym zgwałceniu przez księdza. Kapłan został skazany w 2009 r. na osiem lat więzienia. Jego obrońcy odwołali się od decyzji sądu i sprawa trafiła do ponownego rozpatrzenia.
Według doniesień medialnych, w sądzie duchowny przyznał się do kilkudziesięciu przestępstw seksualnych, ale zaprzeczył biciu ofiary i planowaniu działań z góry. Sąd podjął wówczas decyzję o zmniejszeniu kary do 4,5 roku leczenia psychiatrycznego na oddziale szpitalnym w zakładzie karnym. W 2010 r. wyrok został złagodzony o pół roku. Ksiądz wyszedł na wolność dwa lata później.
Po wyjściu z więzienia wrócił do zgromadzenia. "Ksiądz Roman od czasu zakończenia odbywania zasądzonej kary więzienia przebywa w domu zakonnym naszego zgromadzenia w Puszczykowie. Jest to dom księży emerytów i ks. Roman pomaga tam starszym współbraciom spełniając codzienne posługi" - informował w styczniu 2017 r. generał chrystusowców ks. Ryszard Głowacki w odpowiedzi na list abp. Stanisława Gądeckiego.
Przełożony chrystusowców zapewniał też w liście, że ks. Roman został zawieszony we wszystkich czynnościach duszpasterskich i tego zakazu przestrzega, nie prowadząc żadnej działalności kapłańskiej w parafiach, nie katechizuje, ani nie ma kontaktu z dziećmi i młodzieżą, a kaplica w Puszczykowie nie jest kaplicą publiczną.
"W Towarzystwie Chrystusowym nie ma absolutnie żadnego przyzwolenia na tego typu działania, bądź ukrywanie czynów przestępczych tak bardzo sprzeniewierzających się powołaniu kapłańskiemu i zakonnemu. Mamy nadzieję, że nigdy więcej taka sytuacja się u nas nie powtórzy" - podkreślił ks. Ryszard Głowacki.
W tym samym liście generał chrystusowców poinformował, że zgodnie z poleceniem Stolicy Apostolskiej, wobec ks. Romana B. został wszczęty kanoniczny proces karno-administracyjny.
KAI zwróciła się z pytaniem do Towarzystwa Chrystusowego o stan procesu. Jak poinformował ks. Jan Hadalski TChr, rzecznik prasowy Towarzystwa Chrystusowego, administracyjny proces karny ks. Romana B. zakończył się wydaleniem go ze stanu duchownego. Dekret wydalający został wystawiony 19 grudnia 2017 r.
Oddzielny proces dotyczył wydalenia ze zgromadzenia - tu dekret wydalający nosi datę 25 czerwca 2018 r. Roman B. nie jest więc już ani osobą duchowną, ani członkiem Towarzystwa Chrystusowego.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Jestem od poczęcia

Dekanalny Dzień Chorych w Wieluniu

2018-09-19 14:48

Zofia Białas

Jak każe tradycja ustanowiona przez ks. abpa Stanisława Nowaka w 1993 roku, we wrześniu, w archidiecezji częstochowskiej do sanktuariów maryjnych i na kalwarie pielgrzymują ludzie chorzy i starsi wiekiem. W dniach od 12 –2 0 września odbywają się pielgrzymki dekanalne.

Zofia Białas

Chorzy przybywają do wyznaczonych sanktuariów i modlą się wspólnie ze swoimi kapłanami i biskupami. Dekanalny Dzień Chorych w Wieluniu miał miejsce 14 września. Chorzy z dekanatów NMP Pocieszenia w Wieluniu, św. Wojciecha BM w Wieluniu i Dekanatu Osjakowskiego modlili się wraz z ks. abpem Wacławem Depo w kolegiacie wieluńskiej – Sanktuarium Matki Bożej Pocieszenia. Przybyłych na Eucharystię chorych przywitał ks. Marian Mermer – dziekan Regionu Wieluńskiego. Mszę św. odprawili ks. abp Wacław Depo i ks. Andrzej Kuliberda. Przed kolektą ks. abp modlił się z wiernymi o nowe powołania kapłańskie, jedność wśród kapłanów oraz o jedność między kapłanami i wiernymi.

W homilii nawiązującej do Ewangelii wg św. Jana (Posłannictwo Jezusa: 3, 13- 21) mówił o pierwszych zdradach człowieka popełnionych przeciw Bogu (zdrada Adama, zdrada ludu wybranego w czasie wędrówki do Ziemi Obiecanej) oraz o miłosierdziu Bożym wobec tych, którzy popełnili grzech zdrady w Raju i na pustyni („Jak Mojżesz wywyższył na pustyni węża, tak również potrzeba, aby i Syn Człowieczy został wywyższony. Wówczas każdy, kto w Niego wierzy, będzie miał życie wieczne”) i o miłosierdziu Bożym wobec każdego z nas: „Tak, bowiem Bóg umiłował świat, że Syna Jednorodzonego wydał, aby każdy, kto w Niego wierzy, nie zginął, lecz miał życie wieczne.”

Dziś, w święto Podwyższenia Krzyża Świętego, przychodzimy do świątyni, przychodzimy do siebie. Tu wita nas Chrystus Ukrzyżowany, Chrystus na krzyżu. Klękamy przed nim i wiemy, że nigdy w swoich cierpieniach nie jesteśmy sami. Dlaczego? On z krzyża dał nam za Matkę Maryję, Maryję, która pociesza i nieustannie pomaga. Pozostańmy wierni krzyżowi. Miejmy odwagę stanąć pod krzyżem, bo żeby stanąć pod krzyżem, trzeba mieć odwagę i pamiętajmy, że kiedy staniemy pod krzyżem, nigdy nie będziemy sami.

Po Eucharystii wierni, kapłani i ks. abp podczas nabożeństwa lurdzkiego adorowali Najświętszy Sakrament. Po adoracji ks. abp pobłogosławił wszystkich obecnych Najświętszym Sakramentem.

Spotkanie modlitewne zakończyła agapa.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem