Reklama

Najbliższy Dzień Judaizmu odbędzie się w Łodzi pod hasłem „Nie przychodzę, żeby zatracać”

2018-09-12 16:27

tk / Warszawa (KAI)

BOŻENA SZTAJNER

Hasłem 22. Dnia Judaizmu w Kościele katolickim w Polsce będą słowa „Nie przychodzę, żeby zatracać” (Oz 11,9) a centralne obchody odbędą się 17 stycznia 2019 r. w Łodzi – poinformował bp Grzegorz Markowski. Przewodniczący Komitetu KEP ds. Dialogu z Judaizmem powiedział też KAI, że udział przedstawicieli Kościoła w wydarzeniach upamiętniających pogromy Żydów jest czymś absolutnie niezbędnym.

Podczas dzisiejszych obrad Komitetu zastanawiano się nad ogólnym programem najbliższych obchodów Dnia Judaizmu. Zgodnie ze zwyczajem szczegóły będzie dopracowywał biskup miejsca, na terenie którego odbędą się centralne wydarzenia – w tym metropolita Łodzi. Abp Grzegorz Ryś był jednym z uczestników dzisiejszych obrad.

Wiadomo już, że – zgodnie z tradycja obchodów Dnia Judaizmu – w programie znajdzie się wspólna obecność i modlitwa na cmentarzu żydowskim, wspólna liturgia słowa i konferencja prasowa. Bp Markowski przypomniał, że Łódź ma bogatą tradycję związaną z obecnością tam wspólnoty żydowskiej.

„Żyjemy w świecie tak urozmaiconym, świecie przenikania się różnych kultur, więc niepodjęcie dialogu byłoby zamknięciem swego wnętrza i zamknięciem się przed innym” - ocenia bp Markowski. Jego zdaniem dialog katolicko żydowski był ważny 50 lat temu - po Soborze, który dokonał przełomu w spojrzeniu Kościoła na judaizm – zaś z każdym dziesięcioleciem znaczenie tych kontaktów wrasta.

Reklama

Podczas spotkania bp Markowski odniósł się do burzliwej dyskusji wywołanej nowelizacją ustawy o IPN, w tym także do rozmów z przedstawicielami wspólnoty żydowskiej w Polsce, bowiem nowelizacja ta dotyczyła także ich. W rozmowie z KAI przyznał, że proponowane zmiany tworzyły „niedobrą atmosferę”. Ocenił też, że bardzo potrzebna była z kolei deklaracja premierów Polski i Izraela bowiem uspokoiła atmosferę we wzajemnych relacjach.

Bp Markowski zrelacjonował też udziale przedstawicieli Komitetu KEP ds. Dialogu z Judaizmem na obchodach kolejnych rocznic pogromów Żydów: w Kielcach oraz w Jedwabnem. Biskup zaznaczył, że nowością było pojawienie się w Jedwabnem zarówno przedstawicieli ONR-u jak i KOD-u.

Hierarcha przyznał, iż ma świadomość, że udział duchownych w uroczystościach upamiętniających antyżydowskie pogromy nie jest odbierane pozytywnie przez część katolików. Jak dodał, łatwo się w tym zorientować, przeglądając choćby komentarze w Internecie. „Czynię to z absolutnie wewnętrznego przekonania, licząc się z tym, że odbiór publiczny będzie bardzo różny” – powiedział KAI przewodniczący Komitetu KEP ds. Dialogu z Judaizmem.

„Funkcjonując dziś w przestrzeni publicznej, w jakimkolwiek wymiarze, człowiek jest narażony na różnego rodzaju interpretacje, komentarze, nie ukrywam, że również obrażanie, którego doświadczyłem” – powiedział bp Markowski. Dodał, że to nie wpływa na jego wewnętrzne przekonanie.

„Nasza obecność w Jedwabnem, Kielcach i innych miejscach, gdzie dokonała się krzywda jest absolutnie konieczna, jestem o tym przekonany” – podkreślił warszawski biskup pomocniczy. Jak dodał, celem tej obecności jest ogarnianie modlitwą tych, którzy doświadczyli cierpienia oraz modlitwa o to, by uniknąć podobnych wydarzeń w przyszłości.

„Dla mnie słowo przepraszam ma jednoznaczny wydźwięk. Wypowiadanie tego słowa w jakichkolwiek okolicznościach, a tym bardziej tam, gdzie dokonała się krzywda, ból, cierpienie jest czymś jak najbardziej oczywistym – powiedział duchowny. – Mówię to jako człowiek a nie tylko jako kapłan i biskup” – dodał.

Biskup wyraził radość, że można było osiągnąć pewien konsensus na tak wysokim poziomie politycznym, za co, jak dodał że „i jedna i druga strona zapłaciła jakąś cenę”.

Ogólnopolski Dzień Judaizmu został ustanowiony przez Konferencję Episkopatu Polski w 1997 r. Jego celem jest rozwój dialogu chrześcijańsko-żydowskiego, a także modlitwa i refleksja nad związkami obu religii.

Polska jest drugim, po Włoszech, europejskim krajem, w którym zaczęto organizować takie obchody. Później włączyły się w tę inicjatywę m.in. Austria, Holandia i Szwajcaria.

Dzień Judaizmu ma pomóc katolikom w odkrywaniu judaistycznych korzeni chrześcijaństwa oraz pogłębianiu świadomości – jak nauczał Jan Paweł II – że religia żydowska nie jest wobec chrześcijaństwa rzeczywistością zewnętrzną, lecz "czymś wewnętrznym, oraz że nasz stosunek do niej jest inny aniżeli do jakiejkolwiek innej religii".

Zgodnie z założeniami Episkopatu, Dzień Judaizmu ma przybliżać nauczanie Kościoła po II Soborze Watykańskim na temat Żydów i ich religii oraz ukazywać antysemityzm jako grzech. Jest to też okazja do propagowania posoborowego wyjaśniania tekstów Pisma Świętego, które w przeszłości mogły być interpretowane w sposób antyjudaistyczny i antysemicki.

Co roku centralne obchody Dnia Judaizmu organizuje inna polska diecezja wraz z powołanym w 1996 r. Komitetem ds. Dialogu z Judaizmem.

Po raz pierwszy Dzień Judaizmu w Kościele katolickim w Polsce obchodzono w 1998 r. w Warszawie. W międzyczasie odbyły się w największych polskich miastach.

Obecnie do gmin żydowskich w Polsce należy ok. 4 tys. osób, natomiast społeczność Żydów w Polsce szacuje się na ok. 20 tys.

Tagi:
dzień judaizmu KEP

Reklama

Dzień Judaizmu 2019

2019-01-30 11:36

A.D.
Edycja kielecka 5/2019, str. III

Hasłem 22. Dnia Judaizmu w Kościele katolickim w Polsce stały się słowa „Nie przychodzę, żeby zatracać” (Oz 11,9), a centralne obchody odbyły się 17 stycznia 2019 r. w Łodzi . W diecezji kieleckiej od kilku lat Dzień Judaizmu organizuje Ośrodek Edukacyjno-Muzealny „Świętokrzyski Sztetl” w dawnej synagodze w Chmielniku

TD
Dzień Judaizmu, obchody, dawna synagoga w Chmielniku

Obchody odbyły się 16 stycznia, z udziałem duchowych Kościołów chrześcijańskich i delegacji środowisk żydowskich. Przewodniczący Komitetu KEP ds. Dialogu z Judaizmem bp Rafał Markowski, powiedział w rozmowie z KAI, że udział przedstawicieli Kościoła w tego rodzaju wydarzeniach jest ważny i niezbędny – do tych słów nawiązywano w Chmielniku.

W murach dawnej synagogi spotkali się goście z różnych stron Polski i regionu – rabini, ewangelicy, księża i katolicy świeccy. Były debaty, dyskusje i poznawanie siebie nawzajem w ramach paneli konferencyjnych i wydarzeń artystycznych towarzyszących obchodom.

Biskupa kieleckiego reprezentował wikariusz generalny ks. Dariusz Gącik, który przypomniał różne płaszczyzny w możliwościach dialogu, ze wskazaniem na różnice, które dzielą chrześcijan i żydów.

Naczelnego Rabina Polski Michaela Schudricha reprezentował rabin Yehoshua Ellis; mówił, że Bóg stworzył każdego na swój obraz i podobieństwo, i trzeba o tym pamiętać, otwierając dla siebie nawzajem serca. Wśród uczestników wydarzenia byli: doradca wojewody świętokrzyskiego Wiktor Kowalski, członek zarządu powiatu kieleckiego Mariusz Ściana, świętokrzyski wicekurator oświaty – Katarzyna Nowacka, dyrektor Archiwum Państwowego w Kielcach – Wiesława Rutkowska.

Debata była inspirowana słowami przewodnimi Dnia: „Nie przychodzę, żeby zatracać” (Oz 11,9). W debacie uczestniczyli: ks. Jan Oleszko SAC (klasztor pallotynów na Karczówce), ks. Wojciech Rudkowski (wspólnota ewangelicka Radom – Kielce), rabin Samuel Rosenberg z Krakowa, reprezentujący reformowany nurt judaizmu – Stowarzyszenie „Or chadzasz”. Towarzyszył mu rabin Jonathan Zisook (City University of New York).

– To przywilej być tutaj, to szczęście, że spotykają się rabin, pastor i ksiądz, za życia poprzedniego pokolenia takie spotkanie nie byłoby możliwe – mówił rabin Rosenberg. Wskazał na przełomowe dokumenty Soboru Watykańskiego II, które umożliwiły dialog pomiędzy Żydami i chrześcijanami. Nazwał je „gestem miłosierdzia”. – Dialog, jak nauczał Jan Paweł II, zakłada dawcę i biorcę, jest zaproszeniem do pewnej przestrzeni – mówił ks. Jan Oleszko SAC. – Owszem dialog jest, ale jeszcze nie wchodzi w krwioobieg – zauważył. Wszyscy duchowni zaznaczali, że punktem wyjścia do dialogu jest codzienne, zwyczajne życie.

W obchodach uczestniczyli również m.in. członkowie Fundacji Centrum Odnowy Życia Żydowskiego z Warszawy, środowiska uniwersyteckie, muzealnicy z różnych ośrodków regionu, nauczyciele, uczniowie, księża – z ks. prob. Chmielnika Waldemarem Krochmalem. Pewne różnice zdań w trakcie debaty, a szczególnie dyskusji, potwierdziły, jak tego rodzaju spotkania są potrzebne.

Była także mowa o Jędrzejowskiej Księdze Pamięci i o specyfice tego rodzaju publikacji wspomnieniowej jako źródła historycznego.

Ogłoszono VII edycję konkursu ogólnopolskiego dla szkół „Nasi sąsiedzi – Żydzi” oraz prezentowano ostatnio wydaną książkę, będącą pokłosiem trzech pierwszych edycji konkursu, uzupełnioną artykułami naukowymi. Prezentacja odbyła się z udziałem członków redakcji naukowej publikacji i autorów. Książka pt. „Nasi sąsiedzi – Żydzi. Z dziejów relacji polsko-żydowskich na Kielecczyźnie w XX wieku” została wydana przez Instytut Pamięci Narodowej.

Konkurs „Nasi sąsiedzi – Żydzi” od dwóch lat ma charakter ogólnopolski; w ostatniej edycji wzięło udział 155 uczniów z 12 województw.

Artystycznym uzupełnieniem wydarzenia stała się wystawa plakatów „Homo Homini...” stanowiąca twórczą refleksję autora, dr. Marka Osmana, na temat relacji międzyludzkich oraz oprawa muzyczna ewangelików z Radomia i uczennic SP Nr 4 w Jędrzejowie.

Ogólnopolski Dzień Judaizmu został ustanowiony przez Konferencję Episkopatu Polski w 1997 r. Jego celem jest rozwój dialogu chrześcijańsko-żydowskiego, a także modlitwa i refleksja nad związkami obu religii. Ma pomóc katolikom w odkrywaniu judaistycznych korzeni chrześcijaństwa. Zgodnie z założeniami Episkopatu, Dzień Judaizmu ma przybliżać nauczanie Kościoła po II Soborze Watykańskim na temat Żydów i ich religii oraz ukazywać antysemityzm jako grzech. Jest to też okazja do propagowania posoborowego wyjaśniania tekstów Pisma Świętego, które w przeszłości mogły być interpretowane w sposób antyjudaistyczny i antysemicki.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Szpital atakuje obrońców życia

2019-03-13 10:57

Artur Stelmasiak
Edycja warszawska 11/2019, str. VI

W Szpitalu Bielańskim życie ludzkie jest ratowane, ale niestety także odbierane nienarodzonym dzieciom. Teraz szpital wytoczył proces obrońcom życia, by przestali przypominać o tym, że aborcja jest zabójstwem

Artur Stelmasiak

Papież Franciszek mówi, że aborcja, jest jak „wynajęcie płatnego zabójcy”, a aborcja eugeniczna jest „nazizmem w białych rękawiczkach”. O tym, że aborcja jest zabiciem dziecka mówią lekarze, prawnicy, biolodzy, etycy i w zasadzie każdy człowiek intelektualnie uczciwy.

– Zabijanie na masową skalę ma miejsce w Szpitalu Bielańskim i dlatego od lat protestujemy w tym miejscu. Organizowaliśmy pikiety, publiczny Różaniec, a także zaparkowaliśmy nasz samochód dostawczy, który pokazuje niewygodną prawdę o zabijaniu dzieci przez lekarzy – mówi Mariusz Dzierżawski, prezes Fundacji Pro-Prawo do Życia, któremu Szpital Bielański wytoczył prywatny akt oskarżenia.

Wolontariusze z tej fundacji mają często wytaczane sprawy w sądach. Ale jak do tej ponad 50 spraw już wygrali, a kolejnych kilkanaście nadal się toczy w sądach. Orzecznictwo sądowe ws. prolife jest więc bardzo jednoznaczne.

Prywatne oskarżenie za publiczne pieniądze

Według portalu www.stopaborcji.pl Mariusz Dzierżawski odpowiada przed sądem w ramach oskarżenia prywatnego z art. 212 § 1 kodeksu karnego. Z informacji medialnych i wcześniejszych wypowiedzi Doroty Gałczyńskiej-Zych, dyrektor Szpitala Bielańskiego, wynika, że szpital zdecydował się na wytoczenie prywatnego aktu oskarżenia m.in. po tym, gdy prokurator wydał postanowienie o umorzeniu dochodzenia. Prokurator rejonowy stwierdził brak interesu społecznego w kontynuowaniu ścigania z urzędu czynu ściganego i braku podstaw do skierowania aktu oskarżenia w trybie oskarżenia publicznego.

Kierownictwo szpitala postanowiło więc wytoczyć proces mimo że powołane do przestrzegania prawa instytucje nie dostrzegły w działalności organizacji prolife podstaw, by iść z tym do sądu. Kto zatem finansuje decyzje dyrekcji, czyli ponosi koszty sądowe i wynagrodzenie prawników? – Opłata z tytułu pełnomocnictwa oraz zastępstwa procesowego jest sfinansowana z budżetu Samodzielnego Publicznego Zakładu Opieki Zdrowotnej – odpowiada na pytanie „Niedzieli” Dorota Gałczyńska-Zych.

Oznacza to, że prywatny akt oskarżenia przeciwko człowiekowi, który staje w obronie dzieci nienarodzonych, jest finansowany ze środków publicznych. – Jestem tą sprawą zbulwersowany. Szpital ma wiele potrzeb i mógłby lepiej wydawać publiczne pieniądze, niż na atakowanie ludzi, którzy bronią życia – mówi Jacek Ozdoba, warszawski radny z klubu PiS. – Publiczna placówka zamiast koncentrować się na leczeniu ludzi, to zajmuje się atakowaniem ludzi i wydawaniem publicznych pieniędzy na bezsensowne procesy. Ten proces kompromituje dyrekcję szpitala, bo jest atakiem na wolność słowa i wolność wyrażania poglądów.

Protesty powinny być wliczone w ryzyko

Choć każdy ma prawo iść z najmniejszą bzdurą do sądu, to jednak ta sprawa budzi bardzo wiele kontrowersji. Okazuje się, że Szpital Bielański jest pierwszym państwowym szpitalem w Polsce, który zdecydował przedsięwziąć takie kroki przeciwko osobom, które chcą ratować ludzkie życie. – Wolontariusze prolife z tej fundacji mieli już taki akt oskarżenia i proces cywilny wytoczony przez szpital. Ale to był szpital prywatny – Pro-Familia z Rzeszowa. Obie sprawy skończyły się dla szpitala bardzo źle – mówi pełnomocnik Dzierżawskiego mec. Bartosz Lewandowski z Instytutu na Rzecz Kultury Prawnej „Ordo Iuris”.

Po tym jak Sąd Najwyższy wskazał błędy w procesie cywilnym i nakazał jej ponowne rozpatrzenie, władze szpitala w Rzeszowie skapitulowały. Nie tylko wycofano się z batalii sądowej, ale szpital Pro-Familia zaprzestał wykonywania aborcji. – Najwyraźniej przyznali nam rację, że zabijanie dzieci źle służy wizerunkowi szpitala, którego celem jest ratowanie zdrowia i ludzkiego życia – mówi Dzierżawski.

Oprócz procesu cywilnego wolontariusze prolife zostali także oskarżeni z art. 212 § 1, czyli był to analogiczny proces, jaki obecnie ma miejsce w Warszawie. Wyrok Sądu Okręgowego w Rzeszowie z 2015 r. jest jednoznaczny. Ponowne obranie takiej samej ścieżki prawnej przez dyrekcję Szpitala Bielańskiego wydaje się więc bardzo mało rozsądną decyzją. „Szpital Pro-Familia w Rzeszowie, mając na uwadze charakter prowadzonej działalności, powinien wliczyć w jej ryzyko protesty i manifestacje związane z przedsiębranymi przez tę placówkę czynnościami (wykonywaniem aborcji przy. red)” – czytamy w uzasadnieniu wyroku Sądu Okręgowego w Rzeszowie. Sędziowie podkreślili, że skoro w szpitalu dokonano 4 aborcji, to oskarżeni wolontariusze prolife nie mogli tej placówki narazić na „poniżenie w opinii publicznej, czy też na „utratę zaufania”, bo głoszone przez nich hasła były prawdziwe.

„Przymiotu zniesławiającego nie można przypisać zarzutom stawianym szpitalowi przez oskarżonych w głoszonych treściach: «zabijanie chorych dzieci w szpitalu Pro-Familia», skoro zabiegi tego typu były dokonane w tej placówce”, podkreślił skład sędziowski.

Tyle aborcji co na całym Śląsku

W kontekście prywatnego oskarżenia ze strony dyrekcji pod adresem lidera organizacji prolife, trzeba przypomnieć, że Szpital Bielański pod względem wykonywanych aborcji jest znany w całej Polsce. Według danych ujawnionych na wniosek Fundacji Pro-Prawo do Życia w tej placówce medycznej w ciągu ostatnich 10 lat drastycznie zwiększyła się ilość wykonanych aborcji. Podczas, gdy w 2008 r. na Bielanach zabito 38 nienarodzonych dzieci, to w 2016 r. życie straciło już 115 dzieci, a w 2017 r. aż 131. Praktycznie wszystkie aborcje dokonano z powodów eugenicznych, czyli podejrzenia prawdopodobieństwa choroby lub niepełnosprawności dzieci.

Aby pokazać skalę aborcji dokonywanych w Szpitalu Bielańskim można porównać te statystyki z innymi regionami Polski. Dla przykładu w całym województwie śląskim w 2016 r. zabito 120 nienarodzonych dzieci. Oznacza to, że niewielki warszawski szpital wyrabia praktycznie całą „normę” wszystkich szpitali z województwa śląskiego.

„Fenomenem” Szpitala Bielańskiego jest także jeden bardzo istotny historyczny fakt. Chodzi o przełomowe i szeroko opisywane wydarzenie, którym była aborcja chłopca z Zespołem Downa w 2011 r. Profesorowie uniwersyteckiego szpitala w Poznaniu nie chcieli zabić tego dziecka. „Zespół Downa nie musi oznaczać ciężkiego upośledzenia, ani nie jest zagrożeniem dla życia” – napisali w oświadczeniu poznańscy lekarze. Podkreślili jednoznacznie, że dziecko nie kwalifikowało się do tzw. „legalnej aborcji”.

Okazało się, że to, co było uznane za nielegalną aborcję przez lekarzy w Poznaniu, „legalne” stało się na warszawskich Bielanach. Ówczesny ordynator ginekologii chwalił się na łamach prasy, że osobiście podjął decyzję o aborcji dziecka z Zespołem Downa. – Takie nagłośnione aborcyjne kampanie przyczyniały się do tego, że lekarze w innych szpitalach zaczęli bać się odmawiania aborcji. Dlatego aborcji eugenicznych z roku na rok przybywa, choć zapisy ustawy są takie same – mówi mec. Jerzy Kwaśniewski, prezes „Ordo Iuris”.

Ofiarami mogą być także zdrowe dzieci

Prawo aborcyjne zostało uchwalone w 1993 r. i bez zmian funkcjonuje do dziś. Jednak w ciągu 20 lat ilość aborcji eugenicznych wzrosła z 39 w 1996 r. do 1042 w 2016 r. Oznacza to przyrost o ponad 2,6 tys. procent. Aby zrozumieć skalę eugenicznego „postępu” w medycynie należy wskazać, że w samym Szpitalu Bielańskim w 2017 r. było ponad trzy razy więcej aborcji eugenicznych niż w 1996 r. dokonano w całej Polsce.

Wobec tak szokujących statystyk eugenicznych w szpitalach na alarm biją medycy z Katolickiego Stowarzyszenia Lekarzy Polskich. – Ten dynamiczny wzrost liczby wewnątrzłonowo uśmierconych dzieci może być wynikiem zmian kryteriów dotyczących uzasadnienia aborcji w konkretnych przypadkach, popularyzacji tzw. programu profilaktyki wad wrodzonych, polegającego na prenatalnym rozpoznawaniu wady poczętego i rozwijającego się w łonie matki dziecka i proponowaniu rodzicom zabójstwa ich dziecka w procedurze aborcji. „Program” ten zapewnia szpitalom dodatkowe dochody. Rodzice są nierzadko przymuszani przez lekarzy do uczestniczenia w tym programie, a lekarze przez swoich przełożonych do rezygnowania z przysługującej im klauzuli sumienia – wskazują katoliccy lekarze w liście do Ministra Zdrowia. – Najczęściej zabójstwa wewnątrzłonowe są wykonywane w szpitalach bez równoczasowej weryfikacji anatomopatologicznej i genetycznej choroby dziecka, dlatego nie można wykluczyć, że coraz częściej życie, już w łonie matki, tracą zupełnie zdrowe, ale niechciane przez rodziców dzieci.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Jasna Góra: trwają spotkania „Prymas Jasnogórski w drodze na ołtarze”

2019-03-24 15:05

it / Częstochowa (KAI)

Na Jasnej Górze trwa cykl spotkań pt. „Prymas Jasnogórski w drodze na ołtarze”. Odbywają się one raz w miesiącu, kolejne już jutro, 25 marca. Spotkania, obok modlitwy, wpisują się w przygotowania do beatyfikacji Sługi Bożego kard. Stefana Wyszyńskiego, który był wielkim czcicielem Matki Bożej Jasnogórskiej.

BP KEP

Celem spotkań jest przede wszystkim poznanie nauczania kard. Wyszyńskiego refleksja wokół jego spuścizny. - Gdyby nie prymas Wyszyński, jego zawierzenie Maryi Jasnogórskiej i jego nauczanie, zupełnie inaczej wyglądałby Kościół w Polsce, nasza maryjność i nasz naród - uważa o. Mariusz Tabulski, definitor generalny Zakonu Paulinów. - Jeśli nie przyjmiemy za klucz jego słów: „wszystko postawiłem na Maryję”, to nie zrozumiemy ani Prymasa ani obecności Maryi w naszym narodzie i w naszych dziejach. Potwierdził to Jan Paweł II podczas pierwszej pielgrzymki do Częstochowy w 1979r. – powiedział KAI przedstawiciel zarządu Zakonu Paulinów.

Na jutrzejszym spotkaniu mowa będzie o jasnogórskiej „obecności” ks. Prymasa na podstawie publikacji „Stefan Kardynał Wyszyński. Jasnogórskie wspomnienia, zapiski osobiste”. Książka przybliża, często godzina po godzinie, w sumie 603 dni jego pobytu w częstochowskim sanktuarium.

- Jasna Góra dla ks. Prymasa stanowiła punkt odniesienia do wszelkich podejmowanych działań. On sam nazywał siebie Prymasem Jasnogórskim, o czym przypomina też tytuł naszego cyklu - zaznacza o. Tabulski. Dodaje, że książka jest jakby autobiografią kard. Wyszyńskiego, człowieka, którego cechowała autentyczna troska o losy człowieka i świata, umiłowanie Boga, Kościoła i Ojczyzny oraz ufne i synowskie zawierzenie Matce Najświętszej.

Gośćmi wieczoru 25 marca będą m.in.: redaktor książki Hanna Zyskowska, abp Wacław Depo, metropolita częstochowski, o. Józef Płatek, świadek życia i jasnogórskiej posługi Prymasa Wyszyńskiego. Spotkania odbywają się w Jasnogórskim Instytucie Maryjnym. - Bardzo czekamy na decyzję Kongregacji Do Spraw Świętych i na ostateczną informację o beatyfikacji, bo Polsce bardzo potrzeba dziś nowego znaku - podkreśla o. Tabulski. - Dodał, że nauczanie Prymasa Wyszyńskiego wciąż jest bardzo aktualne i dlatego trzeba wielkiego powrotu do jego słów.

- Potrzebujemy nowego impulsu, nie tylko modlitwy i wstawiennictwa, ale też takiego nauczania, które pozwoli nam uporządkować wszystkie sprawy w naszej Ojczyźnie, ten cały bałagan moralny, bałagan życia społecznego, politycznego i również Kościoła, bo Kościół też potrzebuje oparcia i świateł, jak przeżyć próbę oczyszczenia – powiedział zakonnik.

Drugie spotkanie „Prymas Jasnogórski w drodze na ołtarze”, które odbędzie się jutro, 25 marca, poprzedzi Msza św. o 17.00 w Kaplicy Matki Bożej w intencji rychłej beatyfikacji kard. Stefana Wyszyńskiego. Rozmowy z autorami książki i świadkami życia Prymasa Tysiąclecia rozpocznie się w Jasnogórskim Instytucie Maryjny o 18.30.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem