Reklama

Warszawa: "głos wolności" – jubileusz 50-lecia Biura Prasowego KEP

2018-09-12 16:29

maj, dg, tk, BP KEP / Warszawa (KAI)

Artur Stelmasiak/Niedziela

„To był głos wolności w czasach komunistycznych” – mówił o publikowanym przez Biuro Prasowe KEP Piśmie Okólnym ks. Paweł Rytel-Adrianik. W Sekretariacie Episkopatu Polski świętowano jubileusz 50-lecia Biura Prasowego Konferencji Episkopatu Polski.

Jubileusz towarzyszył konferencji prasowej zapowiadającej 52. Dzień Środków Społecznego Przekazu, obchodzony w Polsce 16 września 2018 r. Wzięli w niej udział bp Artur Miziński (Sekretarz Generalny Konferencji Episkopatu Polski), o. Adam Schulz SJ (rzecznik Konferencji Episkopatu Polski w latach 1998-2003), Ewa Ablewicz-Rzeczkowska (zastępca redaktora naczelnego Informacyjnej Agencji Radiowej), Marcin Przeciszewski (prezes Katolickiej Agencji Informacyjnej) oraz ks. Marek Lis (prezes Stowarzyszenia Komunikacji Społecznej SIGNIS-POLSKA). Spotkanie poprowadził ks. Paweł Rytel-Andrianik, rzecznik Konferencji Episkopatu Polski.

Po spotkaniu wszyscy uczestnicy zaproszeni zostali na okolicznościowy tort, z którego wspólnie świeczki zdmuchnęli bp Artur Miziński, bp Grzegorz Ryś, bp Rafał Markowski, ks. Adam Szulc SJ i ks. Paweł Rytel-Andrianik.

Pierwszą publikacją Biura Prasowego było Pismo Okólne. Ks. Rytel-Adrianik opowiadał o początkach: „Mamy dwie strony na temat Polski, a ponad dwadzieścia na temat świata. Co to znaczy? Już wtedy księża biskupi i Biuro Prasowe było takim łącznikiem między Polską a innymi krajami świata, było zainteresowane tym, co się dzieje i przekazywało informacje”. – Było głosem wolności. Ponieważ o ile inna prasa katolicka była cenzurowana, to Pismo Okólne nie było cenzurowane. To był głos wolności w czasach komunistycznych – wskazał rzecznik KEP. „To pismo w wersji skróconej było również w języku francuskim. Biuro Prasowe przesyłało na cały świat informacje w najbardziej wówczas powszechnym języku” – dodał.

Reklama

Artur Stelmasiak/Niedziela

– Lata 90 to dosyć burzliwy okres, jeśli chodzi o media. Powstają wówczas nowe media, a media tzw. publiczne przechodzą transformację. To jest taki okres poszukiwania, jak się odnaleźć. Kościół jest w takiej sytuacji, że próbuje się odnaleźć już nie jako ten, który mówi w imieniu społeczeństwa, ale jako funkcjonujący w społeczeństwie demokratycznym. To wszystko tworzy pewien zamęt i niełatwą posługę. Zaufanie do Kościoła w 1998 r. spadło do 47%. To jest moment, w którym ja podejmuję posługę rzecznika i dyrektora Biura Prasowego KEP. Gdy kończyłem, zaufanie do Kościoła wynosiło 63-64 %. Jednak to nie jest moja zasługa, bo na to pracowało setki, jeżeli nie tysiące ludzi, ale swoje trzy grosze w to wszystko wniosłem – opowiadał ks. Adam Szulc SJ.

Jezuita wspominał, jak media uczyły się Kościoła, jego zwyczajów, ale także, jak Kościół uczył się mediów: „Było kilku biskupów, którzy nie mieli problemu, by spotykać się z dziennikarzami, ale spora część dopiero tego się uczyła, bała się mediów. To był czas oswajania się Kościoła i biskupów z mediami”.

– Trudne było uczenie się, jak mówić o Kościele w sposób ciekawy, nie odwołując się do skandali. Cała sztuka polegała na tym, żeby nie sprowadzić tej rzeczywistości prezentacji Kościoła do odpowiadania i reagowania na skandale, ale na wskazaniu na pewne dobro Kościoła, które w nim się dzieje. Myślę, że dobrym czasem na to był Jubileusz 2000 roku – opowiadał były rzecznik KEP.

Historia Biura Prasowego KEP sięga 1968 r. kiedy to jego ówczesny kierownik, dziś biskup senior diecezji łowickiej Alojzy Orszulik, za zgodą prymasa Polski kard. Stefana Wyszyńskiego, rozpoczął wraz z niewielkim zespołem wydawanie Biuletynu Informacyjnego pod nazwą „Pismo Okólne”. Biuletyn przepisywany był na maszynach. Dziś Biuro m.in. prowadzi stronę internetową, obecne jest w mediach społecznościowych i wysyła stały mailing z wiadomościami do kilkuset redakcji.

Pierwszy numer „Pisma Okólnego” nosi datę 2-8 września 1968 r. Biuletyn był redagowany w dawnym budynku nieistniejącej wówczas Nuncjatury Apostolskiej, zawierał wiadomości przekazywane przez diecezje, zakony męskie i z Radia Watykańskiego.

Biuro Prasowe KEP współtworzyły osoby świeckie. Wielką rolę odegrały tu zwłaszcza trzy osoby: Sławomir Siwek, Jacek Ambroziak i Marek Pernal. Po przemianach 1989 r. każdy z nich pełnił ważne funkcje publiczne.

W 1993 r. funkcję zbierania i publikowania informacji o życiu Kościoła w Polsce przejęła nowo powstała Katolicka Agencja Informacyjna. Wówczas bp. Alojzego Orszulika na stanowisku dyrektora Biura Prasowego zastąpił bp Tadeusz Pieronek, ówczesny sekretarz generalny KEP. W latach 1993-1998 Biuro Prasowe praktycznie nie miało zespołu redakcyjnego, a głos w imieniu Konferencji Episkopatu Polski poprzez środki społecznego przekazu zabierał sekretarz generalny.

W czerwcu 1998 r. rzecznikiem polskiego Episkopatu został mianowany jezuita ks. Adam Schulz. W miejsce „Pisma Okólnego” Biuro Prasowe zaczęło wówczas wydawać poranny przegląd prasy zwany ogólnie Biuletynem. W 1998 r. ukazał się również pierwszy numer organu urzędowego KEP wydawanego co pół roku i zbierającego najważniejsze dokumenty Episkopatu pod nazwą „Akta Konferencji Episkopatu Polski”. W 1999 r. powstała oficjalna strona internetowa Konferencji Episkopatu Polski, za którą odpowiada do dziś Biuro Prasowe.

Wykonawcą strony Episkopatu był ks. dr hab. Józef Kloch z Tarnowa, który w końcu lat 90-tych założył Fundację i portal OPOKA, a w 2003 r. zaczął pełnić funkcję rzecznika KEP i jednocześnie dyrektora Biura Prasowego. W dużej mierze dzięki jego staraniom we wszystkich diecezjach i zgromadzeniach zakonnych mianowani zostali rzecznicy prasowi. Ks. Kloch prowadził też dla nich systematyczne szkolenia. Ich ważnym elementem było przygotowanie rzeczników do profesjonalnego reagowania w sytuacjach kryzysowych w Kościele. Rozpoczął też publikację na Twitterze - tworząc jeden z najpopularniejszych profili katolickich na tym komunikatorze.

Od 1 lipca 2015 r. Biurem Prasowym kieruje rzecznik Episkopatu ks. Paweł Rytel-Andrianik, który w ramach swoich obowiązków jest także odpowiedzialny za kontakty z mediami i strategię komunikacyjną KEP, ustalaną z biskupami. Oprócz codziennie aktualizowanej strony internetowej z informacjami prasowymi, komunikatami i oficjalnymi dokumentami, Biuro prowadzi profile @episkopatnews na Twitterze, Faceboku, YouTubie i Flickrze. Informacje dostępne są także w języku angielskim na twitterowym profilu @churchinpoland.

Tagi:
media KEP

Bp Kamiński na temat wpisu ks. Jacka Dunina-Borkowskiego

2019-01-16 14:33

mag / Warszawa (KAI)

Niewłaściwe korzystanie z mediów społecznościowych to znacznie szerszy i poważniejszy problem, z którym musi się zmierzyć całe społeczeństwo – powiedział bp Romuald Kamiński, nawiązując do wpisu ks. Jacka Dunina-Borkowskiego w mediach społecznościowych.

Artur Stelmasiak
Bp Romuald Kamiński

Dwa dni temu na stronie internetowej diecezji warszawsko-praskiej pojawił się komunikat, w którym czytamy, że kapłan „dwukrotnie otrzymał już upomnienia kanoniczne. Ponieważ nie zastosował się do nich, władza diecezjalna nałoży na niego środki karne przewidziane prawem kościelnym”.

– Kapłan został już poważnie upomniany słownie, natomiast w najbliższych dniach otrzyma przygotowane dokumenty, z których wynika, że musi zastanowić się nad korzystaniem ze zdobyczy techniki. Będzie to jeden z pierwszych kroków realizacji dokumentu „Dyrektorium dotyczące zasad funkcjonowania w Internecie kościelnych podmiotów publicznych oraz osób duchownych diecezji warszawsko-praskiej”, który wszedł w życie w listopadzie ubiegłego roku – powiedział bp Kamiński.

Zdaniem biskupa warszawsko-praskiego, wielu ludzi różnie odnosi się do konkretnych spraw, nie byłoby jednak problemem, gdyby ktoś upuścił sobie żółci. Natomiast dziś, kiedy media są wręcz wszechobecne, pojawia się u ludzi potrzeba wchodzenia na nie i wypowiadania swoich osobistych opinii na szerszym forum.

- Wówczas pojawia się problem. To, co przez dziesiątki wieków było osobistym problem danego człowieka, obecnie jest przedmiotem wiedzy całego świata. Z tą kwestią będzie musiało uporać się całe społeczeństwo – stwierdził bp Kamiński.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Byłem masonem

Z dr. Maurice’em Cailletem rozmawia Włodzimierz Rędzioch
Niedziela Ogólnopolska 15/2009, str. 10-11

Masonerię, jak każdą tajną organizację, otacza aureola misterium. Wokół niej krąży wiele legend i trudno zdobyć wiarygodne informacje na jej temat. Dlatego cenny jest każdy głos, który pochodzi z tego zamkniętego dla niewtajemniczonych świata. Takim głosem jest książka-świadectwo francuskiego lekarza Maurice’a Cailleta - kiedyś agnostyka, przez 15 lat masona, przez 2 lata stojącego na czele jednej z masońskich lóż - który w czasie pobytu w Lourdes w 1984 r. nawrócił się na katolicyzm i wystąpił z masonerii („mason w śnie”). Poprosiłem go o rozmowę na temat jego doświadczeń w Wielkim Wschodzie Francji.

www.youtube.com
Maurice Caillet

Włodzimierz Rędzioch: - Jak to się stało, że w wieku 36 lat postanowił Pan wstąpić do masonerii?

Dr Maurice Caillet: - W 1968 r. pracowałem jako ginekolog. Byłem wtedy racjonalistą, materialistą i ateistą. W owym czasie starałem się o rozwód i czułem się osamotniony. W maju mój przyjaciel zaproponował mi wstąpienie do nowej „rodziny duchowej” - masonerii, z jej pociągającymi ideałami Wolności, Równości, Braterstwa, Tolerancji i Solidarności. Byłem oczarowany, tym bardziej że przyjął mnie bardzo serdecznie sam Wielki Mistrz Wielkiego Wschodu Francji - może dlatego, że byłem już wówczas znany jako lekarz stosujący sztuczne zapłodnienie i sterylizację oraz jako zwolennik liberalizacji aborcji. W ten sposób stałem się masonem. Byłem nim przez 15 lat, z czego 2 lata jako przełożony loży. Wiele szczegółów dotyczących mojej działalności w masonerii umieściłem na mojej stronie internetowej: www.cailletm.com.

- Czym są rytuały inicjacji masońskiej?

- Rytuały inicjacji masońskiej zbliżone są do obrzędów inicjacji wyznawców animizmu. Mają symbolizować przejście ze świata rzeczy świeckich do świata sacrum. Profan, tzn. kandydat na wolnomularza, poddawany jest czterem próbom symbolizującym ziemię, wodę, powietrze i ogień. Musi złożyć także przysięgę, iż będzie dotrzymywał tajemnicy masońskiej - zabrania ona wyjawiania nazwisk „braci” masonów oraz działalności loży, nawet współmałżonkowi.

- Wolnomularze starają się prezentować masonerię jako filozofię humanistyczną, której celem jest poszukiwanie prawdy. Jak jednak można poszukiwać prawdy, gdy głosi się jednocześnie skrajny relatywizm, a więc i prawda staje się czymś bardzo względnym?

- Wolnomularstwo wychwala humanizm, ale chodzi o humanizm bez Boga, który dowartościowuje i gloryfikuje człowieka - Boga określa się niekiedy jedynie jako Wielkiego Architekta Wszechświata. Wolnomularstwo poświęca się poszukiwaniu prawdy, a raczej częściowych prawd, gdyż dla masona nie jest możliwe odkrycie żadnej prawdy. Masoneria odrzuca także jakiekolwiek dogmaty, czyniąc w ten sposób z relatywizmu rodzaj dogmatu. Oznacza to także odrzucenie objawienia judeochrześcijańskiego.

- Czy to właśnie odrzucenie objawienia judeochrześcijańskiego powoduje, że masoneria, szczególnie francuska, jest tak bardzo antykatolicka?

- W Kościele francuskim istnieje silna tradycja gallikańska (gallikanizm - zainicjowany w średniowieczu ruch polityczno-religijny dążący do uniezależnienia Kościoła francuskiego od władzy papieskiej i ograniczenia uprawnień papieskich - przyp. W.R.), która istniała jeszcze przed powstaniem masonerii. Wielu biskupów, książąt i królów odrzucało opiekę Magisterium. Gdy w 1738 r. Klemens XII potępił przynależność do wolnomularstwa, we Francji ta ekskomunika nie została oficjalnie podana do wiadomości ani przez państwo, ani przez Episkopat. W czasie rewolucji francuskiej w 1789 r. duchowieństwo i arystokracja stały się kozłem ofiarnym władz rewolucyjnych - większość księży zostało zamordowanych lub skazanych na wygnanie. Po okresie względnego spokoju, w latach 1895-1905, Kościół francuski znowu był prześladowany przez rządy masońskie, aż do definitywnego rozdziału Kościoła od państwa, co nastąpiło w 1905 r. Z kolei rząd Vichy (kolaborujący z nazistowskimi Niemcami rząd Philippe’a Pétaina z siedzibą w mieście Vichy - przyp. W. R.), począwszy od 1940 r., prześladował masonów, którzy byli oddawani w ręce policji, więzieni i często wywożeni do Niemiec. Wzajemna niechęć pozostaje wciąż żywa, tym bardziej że w 1983 r. kard. Joseph Ratzinger uznał, iż dla katolika przynależność do wolnomularstwa jest grzechem ciężkim, który nie pozwala na przyjmowanie Komunii św. (chodzi o dokument „Declaratio de associationibus massonicis”, wydany w 1983 r. przez Kongregację Nauki Wiary, której prefektem był kard. Joseph Ratzinger - przyp. W. R.).

- Masoni składają przysięgę, która zobowiązuje ich do wzajemnej pomocy. Jakie praktyczne konsekwencje ma ta przysięga?

- Konsekwencje są różnorodne. Z punktu widzenia politycznego i społecznego wprowadza to pewien zamęt, który nie służy zdrowej demokracji. „Bracia” masoni przynależą zarówno do partii prawicowych, jak i lewicowych, lecz gdy chodzi o pewne kwestie społeczne - działają razem w tajemnicy, aby wprowadzać ustawy dotyczące np. antykoncepcji, aborcji, rozwodów, „małżeństw” osób tej samej płci, adopcji dzieci przez homoseksualistów, eutanazji czy manipulacji ludzkimi embrionami.
Z punktu widzenia gospodarczego niektóre prace zarezerwowane są w pierwszym rzędzie dla ludzi należących do masonerii, a to dzięki kontaktom w loży, a szczególnie w bractwach (les Fraternelles), które skupiają masonów określonej gałęzi działalności, np. Bractwo Budownictwa i Robót Publicznych.
Gdy chodzi o wymiar sprawiedliwości, spotykamy się z różnymi formami faworyzowania, jeżeli osoba osądzana należy do masonerii.
Masoni odgrywają dużą rolę w świecie kultury, szczególnie w mediach i w szkolnictwie. Dzięki ich działalności społeczeństwo systematycznie akceptuje ideały masońskie, takie jak źle pojmowana idea wolności, której celem miałoby być obalenie „tabu” tradycyjnej moralności.

- Z tego wynika, że wielki wpływ masonerii na życie polityczne, gospodarcze i kulturalne nie jest mitem, lecz rzeczywistością…

- We Francji wpływ masonerii nie jest już co prawda tak duży jak w XIX i na początku XX wieku, ale pozostaje ciągle rzeczywistością.

- Ostatnio wyjawił Pan, że w socjalistycznym rządzie Mitterranda było dwunastu masonów, a w obecnym rządzie Sarkozy’ego jest ich dwóch. Natomiast w swej książce jako przykład wpływu masonerii na politykę francuską podaje Pan sprawę wprowadzenia aborcji w 1974 r. Czy mógłby Pan podać jakieś szczegóły tej sprawy?

- Osobiście brałem udział w walce o wprowadzenie prawa zezwalającego na aborcję. W 1974 r. masoneria, przez organizację Planning Familial (Planowanie Rodzinne), wywierała presję na opinię publiczną, zawyżając dane dotyczące nielegalnych aborcji: 300 tys. w roku, podczas gdy poważne badania demograficzne podawały o wiele mniejszą liczbę - ok. 50 tys. Nowy prezydent Republiki - Valéry Giscard d’Estaing, który umieścił w swym programie wyborczym legalizację aborcji, zatrudnił jako swego osobistego doradcę Jeana-Pierre’a Prouteau - wielkiego mistrza Wielkiego Wschodu Francji. Natomiast doradcą Simone Veil, ówczesnej minister zdrowia, był dr Pierre Simon - wielki mistrz Wielkiej Loży Francji i założyciel Planning Familial. W Zgromadzeniu Narodowym (Assemblée Nationale - parlament francuski) bez problemów przegłosowano projekt, bo masoni z lewicy i z prawicy głosowali jak jeden mąż!

- Czy miał Pan kontakty z masonami poza Francją i czy wie Pan, jakie są wpływy masonerii w innych państwach?

- Nie miałem kontaktów z masonami poza Francją. Poza tym wyszedłem z masonerii w 1987 r. i od tej pory śledzę wydarzenia jedynie z mediów. Dlatego np. nie mogę potwierdzić tego, co piszą media na temat rozkwitu masonerii po upadku muru berlińskiego w państwach dawnego bloku sowieckiego, gdzie wolnomularstwo było prześladowane przez komunizm - inny „humanizm”, bez Boga.

- Jak to się stało, że nawrócił się Pan na chrześcijaństwo?

- W 1984 r. zawiozłem ciężko chorą żonę do Lourdes w nadziei, że wyzdrowieje. Podczas gdy moja małżonka była w basenie sanktuarium, ja poszedłem do krypty. Tam po raz pierwszy w życiu uczestniczyłem we Mszy św. Ewangelia tego dnia mówiła: „Proście, a będzie wam dane; szukajcie, a znajdziecie; kołaczcie, a zostanie wam otworzone”, a były to słowa znane mi z rytuału masońskiego na stopień Wielkiego Ucznia. Zobaczyłem też po raz pierwszy w konsekrowanej Hostii Światło, którego na próżno szukałem w 18 masońskich inicjacjach. Wstrząśnięty, usłyszałem wewnętrzny głos, który wzywał mnie do złożenia ofiary. Dlatego po Mszy św. poszedłem za księdzem do zakrystii i poprosiłem o chrzest, aby ofiarować całe moje jestestwo Bogu.

- Co oznacza dla Pana „być katolikiem”?

- Dla mnie być katolikiem znaczy wierzyć w Jezusa Chrystusa - prawdziwego Boga i prawdziwego człowieka, zmarłego za moje grzechy i zmartwychwstałego, akceptować naukę wszystkich soborów, czcić Boga w Eucharystii, czcić Matkę Bożą i przyjmować naukę Papieża (triduum candorum custodia - trzy prawdy strzegące jasności). W końcu oznacza to praktykowanie - w miarę moich możliwości - cnót teologalnych (wiary, nadziei i miłości) oraz cnót kardynalnych (męstwa, sprawiedliwości, roztropności i umiarkowania). Dzięki temu, że jestem katolikiem, mogę być także członkiem Związku Pisarzy Katolickich, co stanowi dla mnie wielką radość.

- Na zakończenie chciałbym Pana zapytać, czy porzucenie masonerii przysporzyło Panu problemów?

- Porzuceniu masonerii towarzyszył konflikt zawodowy z moim dyrektorem - masonem z tej samej loży. Gdy chciałem uregulować nasz konflikt przed państwowym wymiarem sprawiedliwości, a nie przed instancjami masońskimi, otrzymałem poważne pogróżki (grożono mi śmiercią). Chrystus jest jednak zwycięzcą i w końcu wygrałem proces przeciwko temu człowiekowi.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Koncert kolęd 2019 300x300 nowy termin

Abp Gądecki: śmierć Pawła Adamowicza okryła nas smutkiem z powodu zdziczenia obyczajów

2019-01-19 12:54

lk / Gdańsk (KAI)

Tragiczna śmierć prezydenta Gdańska „okryła nas wszystkich smutkiem z powodu zdziczenia obyczajów. Wszystko, co było dobrego w jego myśleniu, słowach i działaniu, brało się z chrztu. Za to chcemy dziękować – powiedział we wstępie do Mszy św. pogrzebowej śp. Pawła Adamowicza, prezydenta Gdańska przewodniczący Episkopatu Polski abp Stanisław Gądecki. Homilię podczas Eucharystii w tamtejszej Bazylice Mariackiej wygłosi abp Sławoj Leszek Głódź.

episkopatnews/flickr.com

W wstępie do liturgii abp Sławoj Leszek Głódź poinformował o duchowej łączności papieża Franciszka z rodziną zmarłego prezydenta. Za pośrednictwem kard. Konrada Krajewskiego, papież przekazał rodzinie Pawła Adamowicza różańce, które wręczył metropolita gdański.

Prymas Polski abp Wojciech Polak skierował do uczestników uroczystości list, który w Bazylice Mariackiej odczytał prymas Polski senior abp Henryk Muszyński. Prymas Polak wyraził w nim przede wszystkim smutek z powodu tragicznej śmierci prezydenta Gdańska. Przesłał także rodzinie Zmarłego „wyrazy szczególnego współczucia i duchowej jedności”.

„Modlitwą i myślą stają przy trumnie śp. Pana Prezydenta Pawła Adamowicz, aby dziękować Bogu za wszelkie dobro, jakie przez jego ręce i serce stały się udziałem wielu ludzi. Działo się tak w przeszłości, gdy podejmował działalność opozycyjną w czasach PRL, poprzez troskę o uchodźców i emigrantów, którą wyrażał jako prezydent Gdańska, aż po udział w tragicznym finale Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy, podczas której dziękował za okazywane dobro, szczerość i solidarność” – napisał abp Wojciech Polak.

Przewodniczący Episkopatu abp Stanisław Gądecki podkreślił, że tragiczna śmierć prezydenta Gdańska „okryła nas wszystkich smutkiem, smutkiem z powodu zdziczenia obyczajów, ale także smutkiem, który towarzyszy każdemu umierającemu człowiekowi”. – Dziękujemy Panu Bogu za to wszystko, co stało się udziałem w dobru, które rozpoczęło się w nim od momentu chrztu świętego – mówił o zmarłym prezydencie Gdańska przewodniczący Episkopatu. Od tego momentu poprzez kolejne sakramenty podążał on do coraz większej dojrzałości. – Wszystko, co było dobrego w jego myśleniu, słowach i działaniu, brało się z chrztu. Za to wszystko chcemy dziękować i za to, co otrzymali mieszkańcy tego miasta – dodał abp Gądecki.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem