Reklama

Święci Cyryl i Metody - patroni Europy

Ks. Stanisław Zbojnowicz
Edycja przemyska 7/2005

Włodzimierz Tetmajer/pl.wikipedia.org

31 grudnia 1980 r., w liście apostolskim „Egregiae virtutis”, Ojciec Święty Jan Paweł II ogłosił Świętych Cyryla i Metodego współpatronami Europy - obok św. Benedykta. Zamiarem Papieża było ukazanie obu świętych jako patronów ruchu ekumenicznego, mającego na uwadze powrót do utraconej jedności Kościoła. Święci współpatronowie Europy ukazują, że tradycje Wschodu i Zachodu można pielęgnować odrębnie, z zachowaniem jedności. W związku z tym, liturgiczne wspomnienie obu Świętych, obchodzone 14 lutego, zostało podniesione do rangi święta. W bieżącym roku po raz 25. obchodzić będziemy święto Opiekunów naszego kontynentu.

Cyryl i Metody, to imiona zakonne braci Konstantyna i Michała, zwanych Braćmi Sołuńskimi. Urodzili się w Tesalonikach, nazywanych przez Słowian Sołuniem (obecne Saloniki), w Grecji. Cyryl (Konstanty) urodził się w 826 lub 828 r. w bogobojnej rodzinie, jako ostatni z siedmiorga rodzeństwa. Był wybitnie uzdolniony, dlatego jego ojciec Leon, wyższy oficer miejscowego garnizonu, wysłał go na dalsze studia do Konstantynopola. Po ich ukończeniu i przyjęciu święceń, Konstanty został bibliotekarzem przy świątyni Hagia Sofia. Szukając innej drogi życia, udał się do pewnego klasztoru nad Bosforem. Później powołano go na wykładowcę filozofii w szkole cesarskiej. W 855 r. udał się na górę Olimp do klasztoru Polychron w Bitynii, gdzie już przebywał jego starszy brat, Metody. Metody (Michał) urodził się pomiędzy 815 a 820 r. Jako zdolny prawnik oddał się karierze urzędniczej. Przez pewien czas był namiestnikiem cesarskim w jednej z prowincji słowiańskich. Michał pragnął jednak żyć na chwałę Bożą. W 840 r. wstąpił do klasztoru na Olimpie w Bitynii i przybrał imię Metody. Będąc przełożonym tego klasztoru, przyjął swego brata Cyryla.
Bracia Sołuńscy jako mnisi, na żądanie cesarza Michała III Metystesa, wyruszyli na misje do kraju Chazarów (860/861). Chazarowie, to koczowniczy lud turko-tatarski. W VI-VIII w. stanowili państwo leżące między Morzem Kaspijskim a Morzem Czarnym. Inni utrzymują, że była to federacja ludów różnego pochodzenia tworzących państwo między Wołgą a Donem w VII-X w. W 965 r. zostali rozgromieni przez Ruś Kijowską. W podjętym dziele misyjnym prawdopodobnie chodziło o zażegnanie sporów religijnych pomiędzy chrześcijanami, Żydami i Saracenami. W średniowieczu nazwą Saracenów obejmowano wszystkich Arabów, a później ogół muzułmanów.
Św. Cyryl wyuczył się języka hebrajskiego oraz syryjskiego, aby swobodnie dyskutować zarówno z Żydami, jak i z Arabami, którzy przybyli z okolic Syrii. W Chersonezie, przypuszczalnie, znalazł relikwie św. Klemensa, papieża, który w okresie prześladowań został wywieziony na przymusowe roboty i tutaj zmarł. Doczesne szczątki papieża zabrał ze sobą do Konstantynopola, a następnie przewiózł je do Rzymu.
W tym czasie książę Wielkich Moraw, Rościsław, zwrócił się z prośbą do cesarza w Konstantynopolu o pomoc w ewangelizacji narodu. Władca Moraw prosił o przysłanie kapłanów mówiących po słowiańsku. Na miejscu byli misjonarze pochodzący z Niemiec. Książę jednak - prawdopodobnie z tych samych powodów, co w około sto lat później nasz Mieszko I (przyjął wiarę katolicką z Czech) - obawiał się, że wraz z przyjętą religią nastąpi uzależnienie polityczne.
Po pomyślnym zażegnaniu sporów w okolicach Syrii, z polecenia cesarza Michała III, Cyryl i Metody udali się w 862 r. na Morawy. Wychowywani w dzieciństwie w okolicach Tesalonik (Macedonia), gdzie żyli osiedleńcy słowiańscy, bracia znali ich język. Misjonarze odnosili znaczące sukcesy w pracy ewangelizacyjnej. W znacznej mierze zawdzięczali to biegłemu władaniu językiem miejscowej ludności. Utworzyli własne znaki graficzne, tzw. głagolicę (Głagolica jest najstarszym pismem słowiańskim, oryginalnym dziełem Cyryla, powstałym przed 862 r., składa się z 40 liter; cyrylica to alfabetyczne pismo słowiańskie, utworzone przez jednego z uczniów Świętych Cyryla i Metodego, pochodzące z IX-X w., oparte na literach głagolickich). Cyryl przetłumaczył żywoty ojców Kościoła i założył szkołę tłumaczy. Jego zespół tłumaczy, używając tejże głagolicy, w bardzo krótkim czasie, bo zaledwie w ciągu 8 miesięcy, dokonał przekładu prawie całego Pisma Świętego. Cyryl jest uważany za twórcę literatury słowiańskiej.
Wprowadzenie języka słowiańskiego, pisanego alfabetem greckim, do liturgii stało się chyba głównym powodem wrogiego nastawienia misjonarzy niemieckich do Cyryla i Metodego. Po kilkuletnim pobycie na Morawach, bracia musieli je opuścić. Zatrzymali się w Panonii (Węgry), gdzie gościny udzielił im chrześcijański władca Moraw. Następnie udali się do Wenecji, aby wystarać się o święcenia kapłańskie dla swoich uczniów. Zamiar jednak nie został zrealizowany, a na wezwanie papieża św. Mikołaja I udali się do Rzymu. Zanim przybyli, papież zmarł (867). Jego następca, Hadrian II (867-872), przyjął ich serdecznie i spełnił ich prośby oraz potwierdził słuszność stosowania ksiąg w języku słowiańskim.
Cyryl, przewidując chyba zbliżającą się już śmierć, pozostał w Rzymie. Wstąpił do jednego z greckich klasztorów, gdzie przyjął używane imię zakonne. Zmarł 14 lutego 869 r. Został pogrzebany w kościele św. Klemensa. W 1974 r. relikwie św. Cyryla papież Paweł VI przekazał Kościołowi prawosławnemu. Zostały one umieszczone w nowo wybudowanej świątyni ku czci Cyryla i Metodego w Salonikach.
Metody został wyświęcony przez papieża Hadriana II na arcybiskupa Panonii i Moraw, i wysłany tam jako legat papieski dla ludności słowiańskiej. Papież przywrócił metropolię w Sirmium (Sremska Mitrovica w dzisiejszej Jugosławii) i powierzył ją, jako stolicę biskupią, Metodemu, dając mu szerokie uprawnienia misyjne. Papież zamianował mu także do pomocy bp. Wickinga i osadził go w Nitrze. Po śmierci księcia Rościsława, władcą na Morawach został Świętopełk, który popierał obrządek zachodni. Metody spotkał się więc ze złym nastawieniem ze strony kleru o orientacji zachodniej.
Dwa i pół roku spędził w więzieniu, podobno w Ellwangen, na terenie Szwabii. Uwięził go arcybiskup Salzburga, który uważał te tereny za podległe swojej pracy misyjnej. Papież Jan VIII (872-882) uwolnił Metodego z więzienia w 873 r. Potwierdził on wszystkie uprawnienia Metodego i pozwolił na używanie języka słowiańskiego, którego w międzyczasie zakazano stosować w liturgii. Wprowadził jednak pewne ograniczenia w jego stosowaniu. W 881 lub 882 r. Metody odwiedził patriarchę Konstantynopola, Focjusza, a także cesarza. W drogę powrotną zabrał ze sobą nowych misjonarzy. Zmarł 6 kwietnia 885 r. Miejsce śmierci i złożenia ciała pozostaje nieznane. Po jego śmierci papież Stefan VI (885-891) wycofał język słowiański z liturgii.
Utrwalenie sukcesów ewangelizacyjnych Braci Sołuńskich zostało przekreślone najazdem Madziarów, którzy rozbili państwo wielkomorawskie. Wcześniej jednak tamtejszy Kościół związał się z Rzymem. Uczniowie obu Braci zanieśli Ewangelię oraz księgi liturgiczne w języku słowiańskim (staro-cerkiewno-słowiańskim) do Bułgarów. Ci stali się żarliwymi wyznawcami chrześcijaństwa bizantyjskiego. Z Bułgarii wiara i liturgiczny język zostały przeszczepione do Serbii, a jeszcze później na Ruś Kijowską.
Istnieje przypuszczenie, że działalność św. Metodego obejmowała nawet północną stronę Karpat. W 1977 r. znaleziono w Wiślicy kamienną chrzcielnicę pochodzącą z IX w., która miałaby poświadczać istnienie chrześcijaństwa przed oficjalnym chrztem Polski. Po śmierci Metodego, nowym arcybiskupem metropolitą został Gorazd (855-890). Powstały dwa nowe biskupstwa. Jednym z nich był najprawdopodobniej Kraków, który w tym czasie przynależał do Moraw. Oddziaływanie na ziemie Wiślan sugeruje Legenda panońska. Również Kalendarz wiślicki z XIV w. wymienia pod datą 17 lipca św. Gorazda, co mogło się łączyć z owym wpływem Metodego i jego uczniów na nasze ziemie.
Ks. Władysław Sarna w Opisie Powiatu Jasielskiego podaje, że w Skalniku, wiosce oddalonej kilka kilometrów na południe od Nowego Żmigrodu, znajduje się drewniany kościółek dedykowany św. Klemensowi (I) papieżowi. Trzeba zauważyć, że Bracia Sołuńscy przewozili jego relikwie i mieli żywe nabożeństwo do niego. Może to także ślad wpływu ich uczniów na te ziemie, tak bliskie już naszej archidiecezji?
Trudno jednak ignorować przesłanki, które doprowadziły do przypuszczenia, że Morawy, które ewangelizował Metody, to nie ziemia związana tradycyjnie z Czechami, ale kraina położona pomiędzy rzekami: na południe od Dunaju i na wschód od Morawy; w pobliżu starożytnego Sirmium, na terenie dzisiejszej Jugosławii. Trwały wpływ działalności Metodego zaznaczył się przede wszystkim u Słowian południowych.
Cyryl i Metody są uważani za apostołów Słowian. Swą działalność misyjną i apostolską wśród Słowian prowadzili w łączności z Patriarchatem w Konstantynopolu oraz ze Stolicą Apostolską w Rzymie, która potwierdziła ich misję. Dali oni w ten sposób dowód jedności Kościoła Wschodu i Zachodu, różniącego się sprawowanym obrządkiem liturgicznym, wynikającym z odmiennych mentalności ludzi.
Cyryl wraz z Metodym przedstawiani są jako misjonarze ze zwojami pisma z alfabetem słowiańskim, księgą i krzyżem. Ikonografia przedstawia ich także ubranych w ornaty Kościoła zachodniego lub jako biskupów słowiańskich. Przedstawiane bywają także sceny z pracy misyjnej świętych Braci. Ich atrybutem jest również kościół jako budowla. Ponadto wyróżnikiem Cyryla jest anioł. Są patronami pojednania Kościoła. Sprawują patronat nad zakonem Braci Pocieszycieli, nad Bułgarią i całą Europą. Od 1863 r. uznawani byli za patronów Słowian. Wzywani są do ochrony przed burzą. W naszej archidiecezji, Świętym Cyrylowi i Metodemu (obok św. Benedykta) jest poświęcona parafia w Przemyślu na Kazanowie.

Tagi:
św. Cyryl i św. Metody

Modlitwa o pokój

2017-02-22 14:15

Urszula Buglewicz
Edycja lubelska 9/2017, str. 1

Paweł Wysoki
Liturgii w obrządku wschodnim przewodniczył bp Benedykt Aleksijczuk ze Lwowa

W ramach Dni Patronów Europy św. Cyryla i Metodego w parafii pw. św. Andrzeja Boboli w Lublinie 14 lutego została odprawiona Boska Liturgia św. Jana Chryzostoma w obrządku wschodnim. Modlitwie w intencji pokoju w Europie i świecie przewodniczył bp Benedykt Aleksijczuk z Ukraińskiego Kościoła Greckokatolickiego. Jak podkreślał proboszcz ks. prał. Jerzy Ważny, było to kolejne spotkanie łączące katolików Wschodu i Zachodu na wspólnej modlitwie. W Liturgii ubogaconej przenośnym ikonostasem uczestniczyli kapłani obydwu obrządków oraz bp Mieczysław Cisło.

W homilii bp Benedykt Aleksijczuk wzywał chrześcijan do budowania relacji opartych na pojednaniu, pokoju i miłości. Jak podkreślał, dojrzały chrześcijanin powinien dostrzegać dobro w drugim człowieku i unikać wrogości, która jest zaprzeczeniem życia z Bogiem. – Powołaniem chrześcijan jest niesienie pokoju między narodami, gotowość do współpracy, solidarność oraz zdolność do przebaczania krzywd – mówił. Odnosząc się do fragmentu Ewangelii o posłaniu uczniów oraz historii życia św. Cyryla i Metodego, greckokatolicki biskup ze Lwowa dowodził, jak ważny jest pokój duchowy i między ludźmi. Jego zrozumienie i pielęgnowanie buduje społeczeństwo, a brak niszczy dorobek pokoleń. Przykładem jest wojna na Ukrainie, która została zalana falą przemocy ze strony najbliższego sąsiada. – Wojna niesie ból i cierpienie, powoduje spustoszenie moralne i materiale. Ukraina potrzebuje misjonarzy pokoju, którzy jak Cyryl i Metody nie będą chcieli niczego zmieniać na siłę, ale z miłością podejdą do naszej kultury, tradycji i tożsamości – podkreślał.

Na zakończenie Liturgii bp Mieczysław Cisło podziękował ks. Jerzemu Ważnemu za podjęcie inicjatywy i kontynuowanie tradycji nabożeństw sprawowanych z okazji święta Cyryla i Metodego w obrządku bizantyjsko-ukraińskim. – Wspólna modlitwa Polaków i Ukraińców to piękny symbol i dowód tego, że wiara jest silniejsza niż więzy krwi, że chrześcijaństwo oddycha dwoma płucami – Wschodu i Zachodu – mówił Ksiądz Biskup. Gości z Ukrainy zapewnił o modlitwie Polaków w intencji pokoju, a także o życzliwości w przyjmowaniu ich w naszej ojczyźnie. – Jesteśmy otwarci na Ukraińców; tych którzy uciekają przed wojną, i tych, którzy szukają pracy. Potrzebujemy ich rąk, serc i umysłów – podkreślał, nawiązując do wielokulturowej i wielowyznaniowej historii Rzeczpospolitej. Bp Cisło przypomniał też o 50-letniej tradycji kształcenia w Lublinie duchownych Kościoła greckokatolickiego wspólnie z kapłanami Kościoła rzymskokatolickiego. W tym czasie Metropolitalne Seminarium Duchowne ukończyło 250 kapłanów wyświęconych w obrządku greckokatolickim.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Byłem masonem

Z dr. Maurice’em Cailletem rozmawia Włodzimierz Rędzioch
Niedziela Ogólnopolska 15/2009, str. 10-11

Masonerię, jak każdą tajną organizację, otacza aureola misterium. Wokół niej krąży wiele legend i trudno zdobyć wiarygodne informacje na jej temat. Dlatego cenny jest każdy głos, który pochodzi z tego zamkniętego dla niewtajemniczonych świata. Takim głosem jest książka-świadectwo francuskiego lekarza Maurice’a Cailleta - kiedyś agnostyka, przez 15 lat masona, przez 2 lata stojącego na czele jednej z masońskich lóż - który w czasie pobytu w Lourdes w 1984 r. nawrócił się na katolicyzm i wystąpił z masonerii („mason w śnie”). Poprosiłem go o rozmowę na temat jego doświadczeń w Wielkim Wschodzie Francji.

www.youtube.com
Maurice Caillet

Włodzimierz Rędzioch: - Jak to się stało, że w wieku 36 lat postanowił Pan wstąpić do masonerii?

Dr Maurice Caillet: - W 1968 r. pracowałem jako ginekolog. Byłem wtedy racjonalistą, materialistą i ateistą. W owym czasie starałem się o rozwód i czułem się osamotniony. W maju mój przyjaciel zaproponował mi wstąpienie do nowej „rodziny duchowej” - masonerii, z jej pociągającymi ideałami Wolności, Równości, Braterstwa, Tolerancji i Solidarności. Byłem oczarowany, tym bardziej że przyjął mnie bardzo serdecznie sam Wielki Mistrz Wielkiego Wschodu Francji - może dlatego, że byłem już wówczas znany jako lekarz stosujący sztuczne zapłodnienie i sterylizację oraz jako zwolennik liberalizacji aborcji. W ten sposób stałem się masonem. Byłem nim przez 15 lat, z czego 2 lata jako przełożony loży. Wiele szczegółów dotyczących mojej działalności w masonerii umieściłem na mojej stronie internetowej: www.cailletm.com.

- Czym są rytuały inicjacji masońskiej?

- Rytuały inicjacji masońskiej zbliżone są do obrzędów inicjacji wyznawców animizmu. Mają symbolizować przejście ze świata rzeczy świeckich do świata sacrum. Profan, tzn. kandydat na wolnomularza, poddawany jest czterem próbom symbolizującym ziemię, wodę, powietrze i ogień. Musi złożyć także przysięgę, iż będzie dotrzymywał tajemnicy masońskiej - zabrania ona wyjawiania nazwisk „braci” masonów oraz działalności loży, nawet współmałżonkowi.

- Wolnomularze starają się prezentować masonerię jako filozofię humanistyczną, której celem jest poszukiwanie prawdy. Jak jednak można poszukiwać prawdy, gdy głosi się jednocześnie skrajny relatywizm, a więc i prawda staje się czymś bardzo względnym?

- Wolnomularstwo wychwala humanizm, ale chodzi o humanizm bez Boga, który dowartościowuje i gloryfikuje człowieka - Boga określa się niekiedy jedynie jako Wielkiego Architekta Wszechświata. Wolnomularstwo poświęca się poszukiwaniu prawdy, a raczej częściowych prawd, gdyż dla masona nie jest możliwe odkrycie żadnej prawdy. Masoneria odrzuca także jakiekolwiek dogmaty, czyniąc w ten sposób z relatywizmu rodzaj dogmatu. Oznacza to także odrzucenie objawienia judeochrześcijańskiego.

- Czy to właśnie odrzucenie objawienia judeochrześcijańskiego powoduje, że masoneria, szczególnie francuska, jest tak bardzo antykatolicka?

- W Kościele francuskim istnieje silna tradycja gallikańska (gallikanizm - zainicjowany w średniowieczu ruch polityczno-religijny dążący do uniezależnienia Kościoła francuskiego od władzy papieskiej i ograniczenia uprawnień papieskich - przyp. W.R.), która istniała jeszcze przed powstaniem masonerii. Wielu biskupów, książąt i królów odrzucało opiekę Magisterium. Gdy w 1738 r. Klemens XII potępił przynależność do wolnomularstwa, we Francji ta ekskomunika nie została oficjalnie podana do wiadomości ani przez państwo, ani przez Episkopat. W czasie rewolucji francuskiej w 1789 r. duchowieństwo i arystokracja stały się kozłem ofiarnym władz rewolucyjnych - większość księży zostało zamordowanych lub skazanych na wygnanie. Po okresie względnego spokoju, w latach 1895-1905, Kościół francuski znowu był prześladowany przez rządy masońskie, aż do definitywnego rozdziału Kościoła od państwa, co nastąpiło w 1905 r. Z kolei rząd Vichy (kolaborujący z nazistowskimi Niemcami rząd Philippe’a Pétaina z siedzibą w mieście Vichy - przyp. W. R.), począwszy od 1940 r., prześladował masonów, którzy byli oddawani w ręce policji, więzieni i często wywożeni do Niemiec. Wzajemna niechęć pozostaje wciąż żywa, tym bardziej że w 1983 r. kard. Joseph Ratzinger uznał, iż dla katolika przynależność do wolnomularstwa jest grzechem ciężkim, który nie pozwala na przyjmowanie Komunii św. (chodzi o dokument „Declaratio de associationibus massonicis”, wydany w 1983 r. przez Kongregację Nauki Wiary, której prefektem był kard. Joseph Ratzinger - przyp. W. R.).

- Masoni składają przysięgę, która zobowiązuje ich do wzajemnej pomocy. Jakie praktyczne konsekwencje ma ta przysięga?

- Konsekwencje są różnorodne. Z punktu widzenia politycznego i społecznego wprowadza to pewien zamęt, który nie służy zdrowej demokracji. „Bracia” masoni przynależą zarówno do partii prawicowych, jak i lewicowych, lecz gdy chodzi o pewne kwestie społeczne - działają razem w tajemnicy, aby wprowadzać ustawy dotyczące np. antykoncepcji, aborcji, rozwodów, „małżeństw” osób tej samej płci, adopcji dzieci przez homoseksualistów, eutanazji czy manipulacji ludzkimi embrionami.
Z punktu widzenia gospodarczego niektóre prace zarezerwowane są w pierwszym rzędzie dla ludzi należących do masonerii, a to dzięki kontaktom w loży, a szczególnie w bractwach (les Fraternelles), które skupiają masonów określonej gałęzi działalności, np. Bractwo Budownictwa i Robót Publicznych.
Gdy chodzi o wymiar sprawiedliwości, spotykamy się z różnymi formami faworyzowania, jeżeli osoba osądzana należy do masonerii.
Masoni odgrywają dużą rolę w świecie kultury, szczególnie w mediach i w szkolnictwie. Dzięki ich działalności społeczeństwo systematycznie akceptuje ideały masońskie, takie jak źle pojmowana idea wolności, której celem miałoby być obalenie „tabu” tradycyjnej moralności.

- Z tego wynika, że wielki wpływ masonerii na życie polityczne, gospodarcze i kulturalne nie jest mitem, lecz rzeczywistością…

- We Francji wpływ masonerii nie jest już co prawda tak duży jak w XIX i na początku XX wieku, ale pozostaje ciągle rzeczywistością.

- Ostatnio wyjawił Pan, że w socjalistycznym rządzie Mitterranda było dwunastu masonów, a w obecnym rządzie Sarkozy’ego jest ich dwóch. Natomiast w swej książce jako przykład wpływu masonerii na politykę francuską podaje Pan sprawę wprowadzenia aborcji w 1974 r. Czy mógłby Pan podać jakieś szczegóły tej sprawy?

- Osobiście brałem udział w walce o wprowadzenie prawa zezwalającego na aborcję. W 1974 r. masoneria, przez organizację Planning Familial (Planowanie Rodzinne), wywierała presję na opinię publiczną, zawyżając dane dotyczące nielegalnych aborcji: 300 tys. w roku, podczas gdy poważne badania demograficzne podawały o wiele mniejszą liczbę - ok. 50 tys. Nowy prezydent Republiki - Valéry Giscard d’Estaing, który umieścił w swym programie wyborczym legalizację aborcji, zatrudnił jako swego osobistego doradcę Jeana-Pierre’a Prouteau - wielkiego mistrza Wielkiego Wschodu Francji. Natomiast doradcą Simone Veil, ówczesnej minister zdrowia, był dr Pierre Simon - wielki mistrz Wielkiej Loży Francji i założyciel Planning Familial. W Zgromadzeniu Narodowym (Assemblée Nationale - parlament francuski) bez problemów przegłosowano projekt, bo masoni z lewicy i z prawicy głosowali jak jeden mąż!

- Czy miał Pan kontakty z masonami poza Francją i czy wie Pan, jakie są wpływy masonerii w innych państwach?

- Nie miałem kontaktów z masonami poza Francją. Poza tym wyszedłem z masonerii w 1987 r. i od tej pory śledzę wydarzenia jedynie z mediów. Dlatego np. nie mogę potwierdzić tego, co piszą media na temat rozkwitu masonerii po upadku muru berlińskiego w państwach dawnego bloku sowieckiego, gdzie wolnomularstwo było prześladowane przez komunizm - inny „humanizm”, bez Boga.

- Jak to się stało, że nawrócił się Pan na chrześcijaństwo?

- W 1984 r. zawiozłem ciężko chorą żonę do Lourdes w nadziei, że wyzdrowieje. Podczas gdy moja małżonka była w basenie sanktuarium, ja poszedłem do krypty. Tam po raz pierwszy w życiu uczestniczyłem we Mszy św. Ewangelia tego dnia mówiła: „Proście, a będzie wam dane; szukajcie, a znajdziecie; kołaczcie, a zostanie wam otworzone”, a były to słowa znane mi z rytuału masońskiego na stopień Wielkiego Ucznia. Zobaczyłem też po raz pierwszy w konsekrowanej Hostii Światło, którego na próżno szukałem w 18 masońskich inicjacjach. Wstrząśnięty, usłyszałem wewnętrzny głos, który wzywał mnie do złożenia ofiary. Dlatego po Mszy św. poszedłem za księdzem do zakrystii i poprosiłem o chrzest, aby ofiarować całe moje jestestwo Bogu.

- Co oznacza dla Pana „być katolikiem”?

- Dla mnie być katolikiem znaczy wierzyć w Jezusa Chrystusa - prawdziwego Boga i prawdziwego człowieka, zmarłego za moje grzechy i zmartwychwstałego, akceptować naukę wszystkich soborów, czcić Boga w Eucharystii, czcić Matkę Bożą i przyjmować naukę Papieża (triduum candorum custodia - trzy prawdy strzegące jasności). W końcu oznacza to praktykowanie - w miarę moich możliwości - cnót teologalnych (wiary, nadziei i miłości) oraz cnót kardynalnych (męstwa, sprawiedliwości, roztropności i umiarkowania). Dzięki temu, że jestem katolikiem, mogę być także członkiem Związku Pisarzy Katolickich, co stanowi dla mnie wielką radość.

- Na zakończenie chciałbym Pana zapytać, czy porzucenie masonerii przysporzyło Panu problemów?

- Porzuceniu masonerii towarzyszył konflikt zawodowy z moim dyrektorem - masonem z tej samej loży. Gdy chciałem uregulować nasz konflikt przed państwowym wymiarem sprawiedliwości, a nie przed instancjami masońskimi, otrzymałem poważne pogróżki (grożono mi śmiercią). Chrystus jest jednak zwycięzcą i w końcu wygrałem proces przeciwko temu człowiekowi.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Jestem od poczęcia

O. Bartoszewski: Konsylium lekarskie Kongregacji ds. Świętych zatwierdziło cud za wstawiennictwem kard. Wyszyńskiego

2019-01-20 12:29

mp / Warszawa (KAI)

O. Gabriel Bartoszewski poinformował, że 29 listopada ub. r. konsylium lekarskie w watykańskiej Kongregacji Spraw Kanonizacyjnych zatwierdziło cud uzdrowienia młodej dziewczyny za przyczyną kard. Stefana Wyszyńskiego. Teraz potrzeba jeszcze zatwierdzenia tegoż cudu przez komisję teologów konsultorów oraz komisję kardynałów i biskupów - aby Ojciec Święty mógł wydać oficjalny dekret o cudownym uzdrowieniu za wstawiennictwem Sługi Bożego kard. Stefana Wyszyńskiego, co otwiera drogę do beatyfikacji. Na prace te potrzeba co najmniej około pół roku.

BP KEP

O. Gabriel Bartoszewski OFMCap, wicepostulator w procesie beatyfikacyjnym kard. Wyszyńskiego, występując wczoraj wieczorem podczas gali Nagrody Społecznej im. Kardynała Stefana Wyszyńskiego w Warszawie poinformował, że 29 listopada ub. r. konsylium lekarskie watykańskiej Kongregacji Spraw Kanonizacyjnych zatwierdziło cud uzdrowienia młodej dziewczyny za przyczyną kard. Stefana Wyszyńskiego. Ten długo oczekiwany fakt uruchomi ostatnie procedury umożliwiające beatyfikację Sługi Bożego kard. Stefana Wyszyńskiego.

O. Bartoszewski przypomniał, że 22 listopada 2015 r. kard. Kazimierz Nycz przekazał w kongregacji na ręce jej prefekta kard. Angelo Amato 3-tomowe Positio nt. życia i zasług kandydata na ołtarze. Dzięki temu 26 kwietnia 2016 r. kongres teologów konsultorów kongregacji jednomyślnie orzekł heroiczność cnót Sługi Bożego kard. Stefana Wyszyńskiego. W ślad za tym został ogłoszony 19 grudnia 2017 r. dekret o heroiczności cnót. "W dekrecie jest zawarty przebieg życia, a na końcu zawarte jest stwierdzenie, że Sługa Boży praktykował cnoty heroiczne - wiarę, nadzieję, miłość oraz cnoty moralne - roztropność, sprawiedliwość, umiarkowanie w stopniu nadzwyczajnym” – podkreśla o. Bartoszewski.

„29 listopada 2018 r. konsylium lekarskie w Kongregacji Spraw Kanonizacyjnych zatwierdziło cud uzdrowienia młodej dziewczyny za przyczyną kard. Stefana Wyszyńskiego. Orzeczenie otworzyło drogę do dalszej, końcowej pracy nad procesem. Teraz oczekujemy na posiedzenie następnej komisji, komisji konsultorów teologów, której zadaniem jest stwierdzić, czy uzdrowienie tej dziewczyny miało związek z modlitwą za przyczyną Sługi Bożego. Nastąpi to w niedługim czasie” – wyjaśnia kapucyn.

„Następnie, w odstępie dwóch, trzech miesięcy, odbędzie się posiedzenie komisji kardynałów i biskupów, która wydaje już ostateczny werdykt zatwierdzający uzdrowienie” – podkreśla o. Bartoszewski, dodając, że wtedy prefekt kongregacji przedstawia papieżowi protokół tejże komisji, a Ojciec Święty poleca mu opracowanie dekretu o cudownym uzdrowieniu, który jest ogłaszany po podpisaniu przez papieża. „To oznacza zakończenie procesu. Zostaje tym samym otwarta bezpośrednia droga do beatyfikacji” – wyjaśnia ekspert.

Na pytanie, kiedy konkretnie nastąpić może uroczystość beatyfikacji Prymasa Tysiąclecia, o. Bartoszewski odpowiada: „Ona nadejdzie w swoim czasie, bądźmy dobrej myśli”.

Stefan Wyszyński urodził się w 3 sierpnia 1901 r. w miejscowości Zuzela nad Bugiem. Po ukończeniu gimnazjum w Warszawie i Łomży wstąpił do Seminarium Duchownego we Włocławku, gdzie 3 sierpnia 1924 roku został wyświęcony na kapłana. Po czterech latach studiów na Katolickim Uniwersytecie Lubelskim na Wydziale Prawa Kanonicznego i Nauk Społecznych uzyskał stopień doktora.

Podczas II wojny światowej jako znany profesor był poszukiwany przez Niemców. Ukrywał się m.in. we Wrociszewie i w założonym przez matkę Elżbietę Czacką zakładzie dla ociemniałych w Laskach pod Warszawą.

W okresie Powstania Warszawskiego ks. Wyszyński pełnił obowiązki kapelana grupy "Kampinos" AK.

W 1946 r. papież Pius XII mianował ks. prof. Wyszyńskiego biskupem, ordynariuszem lubelskim. 22 października 1948 r. został mianowany arcybiskupem Gniezna i Warszawy oraz Prymasem Polski.

W coraz bardziej narastającej konfrontacji z reżimem komunistycznym, Prymas Wyszyński podjął decyzję zawarcia "Porozumienia", które zostało podpisane 14 lutego 1950 r. przez przedstawicieli Episkopatu i władz państwowych.

12 stycznia 1953 r. abp Wyszyński został kardynałem. Osiem miesięcy później, 25 września 1953 r. został aresztowany i internowany. Przebywał kolejno w Rywałdzie Królewskim koło Grudziądza, w Stoczku Warmińskim, w Prudniku koło Opola i w Komańczy w Bieszczadach.

W ostatnim miejscu internowania napisał tekst odnowionych Ślubów Narodu, wygłoszonych następnie na Jasnej Górze 26 sierpnia 1956 r. jako Jasnogórskie Śluby Narodu. 26 października 1956 r. Prymas wrócił do Warszawy z internowania. W latach 1957-65 prowadził Wielką Nowennę przed Jubileuszem Tysiąclecia Chrztu Polski.

W latach 60. czynnie uczestniczył w pracach Soboru Watykańskiego II.

Zmarł 28 maja 1981 r. w uroczystość Wniebowstąpienia Pańskiego. Na pogrzeb kardynała w Warszawie 31 maja przybyły dziesiątki tysięcy ludzi.

Proces beatyfikacyjny Prymasa Tysiąclecia na etapie diecezjalnym rozpoczął się 20 maja 1983 r. a zakończył 6 lutego 2001 r. Akta zebrane w toku procesu – w sumie 37 tomów – wraz załącznikami (książkami, artykułami autorstwa kandydata na ołtarze) zostały przekazane do watykańskiej Kongregacji Spraw Kanonizacyjnych.

28 maja 2013 r. podczas uroczystości w bazylice św. Jana Chrzciciela w Szczecinie zamknięto diecezjalny proces o domniemanym uzdrowieniu młodej osoby za przyczyną Sługi Bożego kard. Stefana Wyszyńskiego. Dokumentacja trafiła do Watykanu.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem