Reklama

Arche Hotel

Częstochowa: uroczystości pogrzebowe Wojciecha Mścichowskiego, zasłużonego dziennikarza „Niedzieli”

2018-10-11 17:35

Ks. Mariusz Frukacz

TV NIEDZIELA

„Podczas każdej Mszy św. Bóg zstępuje na ziemię, aby w swoje miłosierne ręce wziąć całe życie człowieka, a dzisiaj bierze w swoje ręce życie i pracę śp. red. Wojciecha Mścichowskiego” - mówił 11 października na początku Mszy św. bp Andrzej Przybylski. Biskup pomocniczy archidiecezji częstochowskiej przewodniczył w kościele pw. św. Wojciecha biskupa i męczennika w Częstochowie uroczystościom pogrzebowym Wojciecha Mścichowskiego, wieloletniego redaktora i dziennikarza „Niedzieli”, pasjonata fotografii, który zmarł 7 października 2018 r. w wieku 74 lat, po długiej i ciężkiej chorobie w Częstochowie.

Mszę św. z bp. Przybylskim koncelebrowali: ks. prał. Stanisław Iłczyk, proboszcz parafii pw. św. Wojciecha biskupa i męczennika w Częstochowie, ks. kan. Ryszard Marciniak, proboszcz parafii pw. św. Jana Chrzciciela w Złotym Potoku, ks. prał. Ryszard Grzesik, proboszcz parafii pw. św. Jana Chrzciciela w Olsztynie k. Częstochowy, ks. gen. Stanisław Rospondek, ks. kan. Wojciech Gaura, proboszcz parafii pw. Zesłania Ducha Świętego w Winownie, ks. Tadeusz Zawierucha, proboszcz parafii pw. Narodzenia Pańskiego w Częstochowie, kapelan częstochowskiego oddziału Katolickiego Stowarzyszenia Kolejarzy Polskich i duszpasterz w kaplicy na dworcu PKP w Częstochowie, ks. prał. Jan Batorski, proboszcz parafii pw. Narodzenia Najświętszej Maryi Panny w Myszkowie, ks. Krzysztof Szary, przewodnik Pielgrzymki Biegowej z Bytowa, ks. prał. Andrzej Rdest z Cieszyna, ks. Mariusz Frukacz z redakcji „Niedzieli”.

W uroczystościach pogrzebowych wzięli udział przedstawiciele Unii Laikatu Katolickiego, szkół, instytucji kultury, przedstawiciele Polskich Linii Kolejowych w Częstochowie: Helmut Klabis, dyrektor Zakładu Polskich Linii Kolejowych w Częstochowie, Maciej Siorak, prezes częstochowskiego oddziału Katolickiego Stowarzyszenia Kolejarzy, redaktorzy i pracownicy tygodnika katolickiego „Niedziela” z redaktor naczelną Lidią Dudkiewicz.

W homilii bp Przybylski wskazał na prośbę Jezusa skierowaną do uczniów: „Niech się nie trwoży serce wasze” - Śmierć napawa nas trwogą, tak jak napełniła serca najbliższych uczniów. Ta trwoga ma podwójny wymiar. Jest to trwoga wobec niewiadomej, bo są przed nami rzeczy jeszcze zakryte. Drugi wymiar trwogi, to trwoga o to, jak się tam dostać, do nieba – mówił bp Przybylski i dodał: „ Miłosierdzie Boga jest tak wielkie, że jak tylko człowiek się poczyna, to Bóg przygotowuje mu miejsce w swoim Domu. A my jesteśmy na pogrzebie człowieka wierzącego”.

Reklama

- Jezus, który jest Drogą jest blisko, aby nas prowadzić przez ziemską drogę w stronę nieba. Każdy z nas ma swoją osobistą drogę – podkreślił biskup i wspominając o drodze życiowej zmarłego wskazał szczególnie na ziemię łowicką - Ta ziemia nas jakoś łączyła – podkreślił biskup.

Bp Przybylski porównał życie zmarłego dziennikarza do ewangelicznego rybaka - Pracował najpierw wiele lat jako dyrektor w Państwowym Gospodarstwie Rybackim w Maluszynie i można powiedzieć zaczynał od połowu ryb, by potem zostać dziennikarzem. Wędrował jako dziennikarz „Niedzieli” i swoją pracą głosił Chrystusa – mówił biskup pomocniczy archidiecezji częstochowskiej.

- Bardzo zasłużył się powołaniu dziennikarskiemu. Jak redaktor i dziennikarz „Niedzieli” służył Jezusowi, który jest Prawdą. Przez wiele lat przygotowywał informacje, które służyły Kościołowi – kontynuował duchowny.

Biskup przypomniał, że śp. Wojciech Mścichowski miał ogromny wkład w promocję „Niedzieli” na Dolnym Śląsku – Pan Wojciech był też pasjonatem fotografii. Pokazał nam, że fotografia jest po to, żeby ludziom ukazywać piękno, że warto pięknie żyć – podkreślił biskup.

- Jezus jest Życiem. Śmierć to jest próg między tym życiem, a tym wiecznym – dodał bp Przybylski.

Biskup przywołał także dialog św. Augustyna ze swoją matką św. Moniką, która na kilka godzin przed swoją śmiercią zwróciła się do swojego syna, aby nie rozmawiali o tym, co mają już za sobą, ale o tym, co jest przed nimi - Rozpłynęli się w rozmowie o niebie i o życiu wiecznym. Najpiękniejsza przyszłość jest przed nami. Nie pamiętajmy tylko o przeszłości – mówił biskup i na zakończenie skierował słowa do zmarłego: „Jak już będziesz w niebie, to zrób nam zdjęcie i opisz nam to wszystko, że warto żyć pięknie i iść drogą w stronę nieba”.

Na zakończenie Mszy św. ks. prał. Stanisław Iłczyk podkreślił, że zmarły „nadal będzie ambasadorem naszych parafialnych spraw i wydarzeń” - Śp. Wojciech to był świadek, tego wszystkiego, co działo się w naszej wspólnocie – mówił ks. Iłczyk.

Następnie ks. red. Mariusz Frukacz podkreślił, że zmarły Wojciech Mścichowski miał dwie wielkie pasje - Był to Bóg, a w Nim Kościół i kapłani oraz człowiek, a w nim misja dziennikarska. Wojtek kochał Boga, ukochał naszą kaplicę redakcyjną, w której zawsze był na Mszy św., albo na modlitwie Koronki do Bożego Miłosierdzia. W niej także modlił się na różańcu. Ukochał też kaplicę na dworcu PKP. Szanował i kochał kapłanów, co jest znakiem na dzisiejsze czasy – mówił ks. Frukacz.

- Wojtek kochał człowieka. W swojej misji dziennikarskiej zawsze był gotów, na posterunku. Po Bogu dla niego największą świętością była rodzina. To także wielkie świadectwo dla nas – kontynuował redaktor „Niedzieli”.

Za życie i dzieło podziękował zmarłemu ks. Krzysztof Szary, przewodnik Pielgrzymki Biegowej z Bytowa. Natomiast w imieniu Unii Laikatu Katolickiego Jerzy Guła przypomniał, że śp. Wojciech Mścichowski wybrał jako motto swojego życia słowa św. Jana Pawła II, który powiedział: „Nikomu nie godzi się trwać w bezczynności”.

Po Mszy św. ciało zmarłego spoczęło w grobie na cmentarzu komunalnym w Częstochowie.

Wojciech Mścichowski urodził się 1 lipca 1944 r. w Warszawie. Po upadku Powstania Warszawskiego i wysiedleniu przez Niemców, po wielomiesięcznej tułaczce trafił wraz z rodzicami na ziemię łowicką, do wsi Łyszkowice. Ukończył Liceum Ogólnokształcące im. Chełmońskiego w Łowiczu. Następnie w Olsztynie ukończył Wyższą Szkołę Rolniczą z tytułem inżyniera rybactwa. Przez wiele lat był dyrektorem w Państwowym Gospodarstwie Rybackim w Maluszynie. W 2001 r. zamieszkał na stałe z rodziną w Częstochowie.

Wojciech Mścichowski w 1994 r. związał się z Tygodnikiem Katolickim „Niedziela”, gdzie pracował jako dziennikarz i fotoreporter. Bardzo mocno zaangażował się w promocje „Niedzieli” na Dolnym Śląsku, szczególnie we Wrocławiu. Już będąc na emeryturze współpracował z tygodnikiem do ostatnich dni. Z zamiłowania był przyrodnikiem, fotografem, turystą, miłośnikiem tradycji i kultury ludowej. Swoje zdjęcia prezentował na wystawach: „Olsztyn w fotografii” w Gminnym Ośrodku Kultury w Olsztynie k. Częstochowy (2016), „ Łowickie jaskółki” w Bibliotece Miejskiej w Łowiczu (2016), „Śladami Jezusa” wystawionej w łowickiej Bibliotece Publicznej (2015) oraz w Urzędzie Gminy w Olsztynie (2014); „Boże Ciało” pokazanej w Bibliotece Wyższej Szkoły Mazowieckiej w Łowiczu (2015). W „Cafe Skrzynka” w Częstochowie, w 2017 r. wystawił 40 fotografii, pokazujących piękno Jury Krakowsko-Częstochowskiej. Natomiast w Ośrodku promocji Kultury w Częstochowie w 2015 r. wiosną zaprezentował w slideshow efekty swojego podróżowania w Ziemi Świętej, a następnie obrazy z Jury Krakowsko –Częstochowskiej (a nawet Krakowsko-Wieluńskiej) – świat przyrody, ale też architekturę i przydrożne świątki.

Wojciech Mścichowski swoje prace prezentował także podczas spotkań z młodzieżą szkolną, z członkami stowarzyszeń, m.in. Katolickiego Stowarzyszenia Kolejarzy Polskich.

Jako dziennikarz był zaangażowany w wiele inicjatyw kulturalnych, oświatowych i społecznych. Należał do Unii Laikatu Katolickiego. Został doceniony jako dziennikarz i pasjonat fotografii i kultury. Wojciech Mścichowski w 2003 r. otrzymał nagrodę redaktora naczelnego „Niedzieli” Medal Mater Verbi, w 2014 r. otrzymał odznakę zasłużonego dla Stowarzyszenia Przyjaciół Miasta Kamieńska, a w 2017 r. statuetkę „Olsztyńskiego Anioła Stróża”, osobom szczególnie zasłużonym dla Gminy Olsztyn, w kategorii: Promocja i turystyka.

Wojciech Mścichowski zmarł 7 października 2018 r. w wieku 74 lat, po długiej i ciężkiej chorobie w Częstochowie.

Tagi:
pogrzeb

Abp Dzięga o śp. ks. Alojzym Keglu

2018-10-16 06:45

rk / Kęty (KAI)

Za 27 lat kapłańskiej pracy na Pomorzu Zachodnim dziękował nad trumną śp. ks. Alojzego Kegla metropolita szczecińsko-kamieński abp Andrzej Dzięga, który przewodniczył 15 października w Kętach uroczystościom pogrzebowym. Zmarły w wieku 88 lat kapłan pochodzący z Nowej Wsi na Podbeskidziu, był wieloletnim proboszczem parafii pw. Matki Bożej Wspomożenia Wiernych w Starym Czarnowie i dziekanem dekanatu Kołbacz w archidiecezji szczecińsko-kamieńskiej.

M. Paszun

Abp Dzięga przed rozpoczęciem liturgii pogrzebowej w kościele pw. Najświętszego Serca Pana Jezusa w Kętach podkreślił, że życie zmarłego 10 października kapłana było wyciszone, ale uduchowione i bardzo ofiarne, „pełne modlitwy i pracy, ale i cierpienia”. Hierarcha przyznał, że przybył na południe Polski, by podziękować kapłanowi, który zostawił ziemię beskidzką, bo usłyszał, że Pomorze Zachodnie potrzebuje duszpasterzy.

„Mówiło się i jeszcze wielu do dziś mówi, że są to tereny misyjne. I to jest prawda: chcesz jechać na misje, to jedź na ziemię zachodnią. Jeden kapłan musi obsługiwać 4-5 kościołów. I musi mieć siłę, mając nawet 70-75 lat. O emeryturze myśli ksiądz, który ma słabe zdrowie, brakuje mu sił, a nie z racji na wiek. Bo każdy jest potrzebny” – wyjaśnił metropolita, podkreślając swą wdzięczność wobec zmarłego kapłana z kęckiej ziemi, który przez 27 lat posługiwał na terenie archidiecezji szczecińsko-kamieńskiej.

„Wszedł i ks. Alojzy w tamtą ziemię i ją zagrzał swoim sercem. Pozostał w sercach kapłanów i ludzi, jego parafian. Dotknął 10 parafii – albo jako pomoc duszpasterska i wikariusz, albo jako samodzielny proboszcz, administrator” – przypomniał arcybiskup i zapowiedział, że chciałby, aby imię ks. Alojzego zostało upamiętnione w jednej z parafii, w której posługiwał. Zwrócił uwagę, że posługa zmarłego księdza na Pomorzu Zachodnim przypadła na trudny czas, kiedy „archidiecezja dopiero się rodziła”.

„Księże Alojzy, przyszedłeś z sercem i dałeś serce. I to serce zostało tam” – dodał abp Dzięga i przypomniał, że z powodu zdrowia kapłan od 17 lat przebywał domu rodzinnym. „Niech ta ziemia pozostanie błogosławiona za dar kapłanów dla innych regionów” – podkreślił duchowny i zaznaczył, że z tej ziemi wyszło także tchnienie i słowo ks. kard. Karola Wojtyły, które zaowocowało dla świata 27-letnim pontyfikatem.

Duchowny podziękował też najbliższej rodzinie ks. Alojzego za to, że dała go Bogu i Kościołowi. Listy kondolencyjne przysłali na uroczystości biskup sosnowiecki Grzegorz Kaszak, który był uczniem zmarłego kapłana w latach 1974-1977, gdy ks. Alojzy był katechetą w Choszcznie, oraz biskup bielsko-żywiecki Roman Pindel. O modlitwie i duchowej łączności zapewnił bp senior Adam Dyczkowski.

W kazaniu proboszcz kęckiej parafii ks. Jerzy Musiałek przywołał koleje życia i liczne wspomnienia o zmarłym kapłanie. „W naszej kęckiej parafii spędził 17 lat, ponad 10 lat, dopóki zdrowie mu pozwalało pomagał w duszpasterstwie, nie tylko w naszym kościele, ale i w dekanacie kęckim, spowiadał, odprawiał Msze św., modlił się, wnosił kapłańskiego ducha, braterskiego ducha. Bardzo cenił sobie spotkania kapłańskie” – przypomniał kaznodzieja i przyznał, że Pawłowe słowa – „Wszystko mogę w tym, który mnie umacnia” – były dla ks. Alojzego mocą i nadzieją w trudnych momentach życia i siłą napędową jego kapłańskiej posługi.

Ks. Alojzy Kegel spoczął w rodzinnym grobowcu na kęckim cmentarzu komunalnym.

W liturgii pogrzebowej i pochówku udział wzięli kapłani archidiecezji diecezji szczecińsko-kamieńskiej, bielsko-żywieckiej, sercanie, księża przyjaciele zmarłego, siostry zakonne oraz najbliższa rodzina.

Ksiądz Alojzy Kegel urodził się 1 maja 1930 r. w Nowej Wsi. Wychował się w parafii św. Małgorzaty i Katarzyny w Kętach, do której należała wówczas jego rodzinna wioska. Święcenia kapłańskie przyjął 29 września 1957 r. w Tarnowie jako sercanin. Został inkardynowany do diecezji szczecińsko-kamieńskiej 10 października 1980 r.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Jestem od poczęcia

Chrześcijanie nie obchodzą Halloween

Marcin Konik-Korn
Edycja małopolska 43/2008

Tytuł tego artykułu właściwie nie jest prawdziwy. Jest w nim zawarte pobożne życzenie. Chrześcijanie, niestety, coraz częściej obchodzą to „święto”, które ani nie jest świętem, ani też nie da się pogodzić z wiarą w Chrystusa. W naszym kraju Halloween jest nowym zwyczajem, jeszcze niezakorzenionym. Warto więc podjąć zawczasu starania o to, by móc kiedyś śmiało powiedzieć: „chrześcijanie nie obchodzą Halloween”

pixabay.com

Są takie elementy amerykańskiej popkultury, które raz za razem wdzierają się do niegdyś konserwatywnej kulturowo Polski. Wcześniej św. Mikołaj został zastąpiony przez zlaicyzowaną maskotkę Coca-Coli, następnie walentynki wyparły wspomnienie św. Walentego, a teraz Halloween próbuje młodemu pokoleniu wywrócić w głowie sens uroczystości Wszystkich Świętych oraz Dnia Zadusznego.

Droga do piekła

Halloween to celtyckie, a zatem pogańskie święto. Związane było z obrzędami Samhain. W średniowieczu nadano mu nazwę All Hallows Eve - co znaczy - Wigilia Wszystkich Świętych. W skrócie Halloween. Halloween polegało na kontaktowaniu się z zaświatami, po to by odkryć przyszłość, nabrać mocy, zaspokoić potrzeby zmarłych. Zwyczaje te można porównać z obchodzonymi w naszej części Europy dziadami, tak dobrze zobrazowanymi przez Adama Mickiewicza w III części jego najważniejszego dramatu. Dziady jednak Kościół katolicki skutecznie wyrugował kilka wieków temu. W miejsce obrządków mających za cel kontakt z duchami, udało się wprowadzić kult zmarłych, polegający na czczeniu ich pamięci i modlitwie za nich. Dzięki temu od XII wieku w Kościele obchodzi się Dzień Zaduszny.
W XIX wieku zwyczaje Halloween dotarły wraz z emigrantami z Wysp Brytyjskich do Ameryki. Tam nabrały swojego kolorytu i komercyjnego charakteru. Smaczku (a może raczej niesmaczku) dodaje fakt, że w Nowym Jorku jest to dzień parad gejowskich. W XX wieku zmodyfikowana pogańska praktyka powróciła już nie tylko na Wyspy Brytyjskie, ale do całej Europy. Na ironię zakrawa fakt, że choć w niemal całej Europie udało się Kościołowi „ochrzcić” dziady, po 800 latach musi on ponownie walczyć o to, aby kult zmarłych nie miał okultystycznego charakteru. Tak to już jest, licho nie śpi.

Demonizowanie?

Wiele osób uśmiecha się pod nosem, kiedy poznaje stanowisko Kościoła na temat Halloween. Najczęściej ludzie używają argumentu: co złego jest w tym, że dzieci przebierają się za czarownice i diabliki? Albo: przecież to tylko zabawa, nie ma w niej nic złego. Problem polega na tym, że cała symbolika i atmosfera Halloween otwiera człowieka na rzeczywistość, o której gdyby człowiek wiedział, uciekałby, gdzie pieprz rośnie.
Taka oto dynia z zapaloną w niej świecą symbolizuje dusze błąkające się w postaci ogników. Tańce czarownic z diabłami i skrzatami przy ognisku (za te postaci przebierają się dzieci) mają za zadanie skontaktować człowieka z duchami. Wróżby mają na celu zajrzeć w zaświaty, by dowiedzieć się czegoś o nadchodzącej przyszłości.
Jak wiemy, wróżby to grzech śmiertelny przeciw Panu Bogu, który jest jedynym Panem Czasów. Nie wolno próbować wcielać się w Jego rolę i próbować odkrywać przyszłość, którą zaplanował. Otwieranie się zaś na duchy to zabawa z diabłem w chowanego, ale na takich zasadach, że jedynie człowiek szuka, a diabeł pozwala się znaleźć. Duchy istnieją. Z tym tylko, że dusze zbawione trwają w adoracji Boga, a nie zajmują się ziemskimi zabawami ludzi. Toteż kiedy wywołujemy duchy, możemy mieć pewność, że spotkamy albo duszę potępioną, albo demony. Bo choćby człowiek tę zabawę traktował zupełnie niepoważnie, to diabły odpowiadają na każde zaproszenie człowieka. Zresztą sama atmosfera Halloween bliższa jest naszym wyobrażeniom piekła niż nieba. Bo czy wyobrażamy sobie niebo jako miejsce, po którym hasają diabełki, potwory, kościotrupy i czarownice? A jeżeli nie, to po co bawić się w piekło? Czy zabawa w potępienie i przebieranie się za przyjaciół szatana jest miła Chrystusowi?
Wszyscy egzorcyści zwracają uwagę, że problemy opętań i schorzeń psychicznych na tle demonicznym zaczynają się niemal zawsze od niewinnych praktyk. Należą do nich: słuchanie obrazoburczej muzyki, wróżenie, kontaktowanie się z duchami, noszenie talizmanów czy też zabawa w piekło, diabły itp.

Marketingowe oszustwo

Najgorsze jest to, że sukces Halloween związany jest z zyskiem bardzo wielu osób. W okolicach Wszystkich Świętych można zarobić na zniczach i wiązankach. Wytwórcy zabawek i właściciele knajp pozazdrościli widać zysków i chcieliby również coś dla siebie uszczknąć. Stąd zależy im na zwiększaniu popularności Halloween. Jedni mogą dzięki temu sprzedać więcej upiornych strojów i zabawek, drudzy organizują imprezy w atmosferze horroru, podczas których wzrasta m.in. sprzedaż alkoholu.
Ludzie, którzy zarabiają w Polsce na Halloween, zwłaszcza jeżeli są ochrzczeni, sprzeniewierzają się wierze i tradycji dla pieniędzy. Sami ulegają marketingowemu oszustwu, że Halloween to tylko świecka zabawa, na której można zarobić kilka groszy, i organizują coś, co otwiera ich samych i innych ludzi na działanie szatana.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Silna rodzina siłą Europy

2018-10-20 20:51

Andrzej Tarwid

Andrzej Tarwid/Niedziela

Zwracamy się z apelem do władza państwowych i samorządowych, instytucji międzynarodowych i kościelnych oraz do władz społecznych i wszystkich ludzi dobrej woli o zwiększenie troski o podmiotowość rodziny – napisali w stanowisku końcowym uczestnicy konferencji „Silna rodzina siłą Europy”, która odbyła się na Uniwersytecie Kardynała Stefana Wyszyńskiego (UKSW) w Warszawie w ramach II Międzynarodowego Kongresu „Europa Christi.”

Zobacz zdjęcia: Kongres Europa Christi - sesja na UKSW

W dokumencie podkreślono, że rodzina jest naturalną i podstawową komórką społeczną. Jej fundamentem jest zaś małżeństwo traktowane jako dobrowolny związek kobiety i mężczyzny. Rodzina jest też naturalnym i niezastąpionym środowiskiem właściwego rozwoju dziecka od poczęcia do osiągnięcia pełnoletniości. Wszelkie inne rozwiązania – piszą sygnatariusze stanowiska – stanowią zagrożenie dla prawidłowego rozwoju dziecka.

W dokumencie czytamy ponadto, że bezcenna wartość rodziny musi polegać na ochronie prawnej w wymiarze krajowym i międzynarodowym. A Karta Praw Rodziny ogłoszona przez Stolicę Apostolską 22 października 1983 r. powinna stanowić inspirację dla wszelkich władz niezależnie od wyznawanego światopoglądu.

O podmiotowość rodziny powinny dbać także organizacje społeczne i ludzie dobrej woli. Zdaniem autorów stanowiska, powinni to robić m.in. poprzez podejmowanie różnorakich działań mających na celu dobro rodziny i każdego z jej członków, tworzenie warunków do właściwego funkcjonowania i wszechstronnego rozwoju rodziny. A także poprzez piętnowanie działań stanowiących zagrożenie dla rodziny szczególnie w sferze prawnej, ekonomicznej, społecznej i moralnej.

Stanowisko końcowe zostało przyjęte przez uczestników konferencji przez aklamację. Wcześniej ponad 100 osób zgromadzonych w Auli św. Jana Pawła II na UKSW wysłuchało serii wykładów, które wygłosili duchowni, naukowcy i politycy.

Do uczestników kongresu list przysłała minister Elżbieta Rafalska. Szefowa resortu Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej przypomniała programy prorodzinne, jakie wprowadziły obecny rząd, m.in. 500+, 300+, mieszkania+. Tylko na pierwszy z tych projektów w budżecie państwa na przyszły rok zabezpieczono ponad 22 mld zł.

Minister Rafalska zapewniła, że zostało zabezpieczone finansowanie wszystkich dotychczasowy projektów prorodzinnych. Zapewniła także, że rząd zamierza zwiększyć środki na realizację Karty Dużej Rodziny. Innym priorytetem rządu będzie polityka senioralna, która buduje więź między pokoleniami. Większe pieniądze zostaną przeznaczone także na uruchamianie nowych żłobków. – Chcemy, aby do roku 2020 ze żłobków mogło korzystać ponad 30 proc. dzieci do lat trzech – powiedział Krzysztof Maciejewski, który wystąpił na Kongresie w imieniu minister Elżbiety Rafalskiej.

Poza zwiększonymi środkami finansowymi rząd dokonuje także zmian w prawie, o czym na UKSW mówił wiceminister sprawiedliwości Michał Wójcik. Przypomniał o tym, że obecny rząd wprowadził prawo , które zakazuje odbierania rodzicom dzieci ze względu na biedę.

Niedawno w życie weszła też ustawa, która reguluje sytuację dzieci w małżeństwach z różnych krajów. Do tej pory dzieci te były oddawane zagranicę a procesy ciągnęły się przez wiele lat. Teraz sprawy te trafią jedynie do wyspecjalizowanych sędziów. I cały proces nie będzie mógł się toczyć dłużej niż 6 tygodni. W tym czasie dziecko będzie musiało przebywać na terenie Polski. – Pierwsze tygodnie działania ustawy pokazały, że sprawy są załatwiane bardzo szybko, a nie jak kiedyś lata – powiedział wiceminister Wójcik.

Polityk opowiedział, że do resortu zgłaszają się Polacy, którzy utracili prawo do dzieci za granicą. A tamtejszy aparat opieki społecznej skierował dzieci np. do muzułmańskich rodzin zastępczych. – W takich przypadkach łamana jest tożsamość dziecka, które pozbawione jest prawa do wychowania w języku, kulturze, religii i tradycji przodków – mówił Michał Wójcik. Jego zdaniem rozwiązanie tego problemu jest zadaniem dla całej Unii Europejskiej. – Konwencja Europejska w swoich art. 8 i 20 mówi o potrzebie zachowania tożsamości - powiedział polityk i ujawnił, że Polska razem z Łotwą i Węgrami stara się, aby prawo to zaczęło działać. – Mam nadzieję, że do końca grudnia uda się to załatwić – powiedział Michał Wójcik i na koniec wystąpienia poprosił zagranicznych gości kongresu, aby wywierali presję na swoich polityków w kwestii zachowania tożsamości najmłodszych. Problem ten dotyczy kilkudziesięciu tysięcy dzieci.

O tym, że obronie praw trzeba nadać wymiar międzynarodowy mówił na Kongresie także europoseł Marek Jurek. Lider Przymierza Prawicy rozpoczął swoje wystąpienie od pokazania mechanizmów, które powodują, że np. prawo do życia poczętych dzieci jest drastycznie ograniczane. - Prawo do aborcji czy też prawo do małżeństw homoseksualnych wprowadzają skrajne ugrupowania lewicowe. Kiedy jednak rządy przejmują ugrupowania prawicowe, to prawo to nie jest zmieniane, ale utrzymywane w imię konsensusu – powiedział Marek Jurek i dodał, że jak na razie w żadnym europejskim kraju – Hiszpanii, Francji czy Polsce - nie widzieliśmy zmiany tej tendencji. Jedynym państwem, które odwołało „legislację homoseksualną” są Bermudy. - Musimy prawom rodziny nadać rangę konstytucyjna i międzynarodową. I taki sens ma Międzynarodowa Karta Praw Rodziny , której inspiracją jest Karta Praw Rodziny ogłoszona przez Stolicę Apostolską w 1983 r. – powiedział Marek Jurek.

O historii Karty Praw Rodziny i tym, jak ją promować m.in. w swoim wystąpieniu mówił ks. dr Kazimierz Kurek. Ponadto w trakcie sesji wykłady wygłosili: ks. prof. Lusi Clavell z Hiszpanii, który mówił o rodzinie w nauczaniu św. Jana Pawła II, prof. Marina Casini i prof. Masimo Gandolfini, którzy opowiedzieli o obronie praw rodziny we Włoszech. Sytuację rodziny na Litwie przedstawił natomiast Piotr Szymanowicz z Akcji Wyborczej Polaków na Litwie. Ks. prof. Ivica Żyżić z Chorwacji wyjaśnił chrześcijański e rozumienie świętowania w rodzinie. Historyczne ujęcie tematu świąt dotyczących rodziny oraz ich rangi podjął poseł Tadeusz Woźniak, który prowadziły dzisiejszą, VII już sesję II Międzynarodowego Kongresu „Europa Christi”.

Na zakończenie spotkania głos zabrał ks. inf. Ireneusz Skubiś, który zaapelował do Parlamentu RP o natychmiastowe przyjęcie społecznej ustawy chroniącej życie od początku do naturalnej śmierci. – Będzie to przywrócenie ładu Bożego – zaakcentował ks. Skubiś. – Trzeba zadbać, aby Europa „dała paszport” Chrystusowi. Dlatego myślę, że na wiosnę, jeszcze przed wyborami do Parlamentu Europejskiego, zorganizujemy kongres lub sympozjum pod tytułem „Przyjdź królestwo Twoje” – zapowiedział moderator Ruchu „Europa Christi” i zaprosił na ostatnią sesję II Kongresu, która odbędzie 22 października w Auli Tygodnika Katolickiego „Niedziela” przy ul. 3 Maja 12 w Częstochowie.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Moje pismo Tęcza - 7/8 2018

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem