Reklama

Dom na Madagaskarze

Młodzi w Europie – drugi dzień II Międzynarodowego Kongresu Europa Christi

2018-10-15 21:51

Ks. Jakub Nagi

Ks. Jakub Nagi

O młodych, dla młodych, za młodych i z młodymi. Tak można streścić wydarzenie odbywające się w Jasionce k. Rzeszowa w ramach II Międzynarodowego Kongresu Europa Christi.

Dzisiejsze spotkanie w Jasionce w Centrum Wystawienniczo-Kongresowym (CWK) zgromadziło wiele osób z Podkarpacia. Wszystkich zebranych powitali Milena Sławińska – dziennikarka TVP oraz ks. Mariusz Mik.

Wśród uczestników spotkania byli m. in. ks. bp Jan Wątroba – Ordynariusz Diecezji Rzeszowskiej, ks. bp Stanisław Jamrozek – biskup pomocniczy Archidiecezji Przemyskiej, przedstawiciele parlamentarzystów, władz państwowych i samorządowych oraz kapłani i siostry zakonne Diecezji Rzeszowskiej. Zaproszeni goście dzielili się swoim świadectwem doświadczenia Pana Boga w swoim życiu.

Jako pierwszy świadectwem podzielił się o. Stan Fortuna, który jest Polakiem z pochodzenia mieszkającym w Stanach Zjednoczonych. Jest kapłanem i muzykiem. Szczególnie ceni nauczanie św. Jana Pawła II i dzieli się nim z innymi. -Jan Paweł II, kiedy był młodym człowiekiem powiedział, że miłość jest tym, co tłumaczy wszystko. Ona wszystko wyjaśnia. Jak chodzi o młodych ludzi w Europie (…) należy odkryć, że Chrystus jest tą miłością, która wszystkim kieruje – mówił o. Fortuna.

Reklama

Zobacz zdjęcia: II dzień Kongresu Ruchu Europa Christi w Rzeszowie
Zobacz zdjęcia: II dzień Kongresu Ruchu Europa Christi
Wspomniał również, że tym, co przemawia dzisiaj do ludzi młodych jest autentyczna miłość. Przykład takiej postawy dał św. Jan Paweł II, który o Bogu i wierze świadczył swoim cierpieniem, miłością i modlitwą. Papież Polak był autentycznie zainteresowany sprawami młodych ludzi. Kolejnym z zaproszonych gości był ppor. Marek Cierpica, który w swoim życiu doświadczył autentycznego balansowania miedzy życiem, a śmiercią.

Na początku zadał pytanie: „kiedy bałeś się o swoje życie?” - Zawsze, gdy jad grzechu jest w twoich żyłach, twoje życie jest zagrożone (…) ale Bóg czeka na ciebie – podkreślał Cierpica. Następnie opowiedział historię swojego życia i prawdziwej obecności Pana Boga. Wychował się w katolickiej rodzinie i to według niego dało dobre fundamenty pod jego przyszłe życie. Zapragnął być żołnierzem, chciał służyć w armii. Powiedział, że warto iść w życiu za wielkimi pragnieniami, które rodzą się w sercu, bo one pochodzą od Pana Boga.

Gdy służył w armii i był na misjach był w trudnej sytuacji duchowej. Gdy na wojnie znalazł się w niebezpieczeństwie jego towarzysz – Amerykanin Michael oddał na niego życie. Cierpica odczytał to, jako szanse od Boga, drugie życie, wielki dar. Gdy spotkał się z rodzicami amerykańskiego żołnierza, który zginał na wojnie, powiedzieli mu: „witaj w rodzinie”. - Tak się dzieje, gdy Bóg jest w domu na pierwszym miejscu. Gdy Bóg jest na pierwszym miejscu, to wszytko jest na właściwym – mówił Cierpica. Następnie swoją wiarą podzielił się Pio Corvino z Włoch, który doświadczył szczególnej interwencji Boga za wstawiennictwem św. O. Pio. - Od czterech lat mieszkam na Sycylii, postanowiłem oddać swoje życie Jezusowi, jako świecki konsekrowany. Podjąłem również dzieło ewangelizacji ulicznej wśród młodych – mówił Pio Corvino.

Głos zabrał również włoski kapłan Ks. Francesco Braccio, który powiedział, że ważne jest dawanie iskry nadziei, która wypływa z wiary, która nas rozświetla. Ważne jest dawanie świadectwa, które jest autentyczne, gdy wypływa z głębokiej wiary.

W kolejnej części przedstawiciele wspólnoty duszpasterskiej Diecezji Kamieniecko-Podolskiej z Ukrainy podzielili się swoim przeżywaniem relacji z Bogiem. Wydarzenie organizowane w ramach Kongresu wymaga wiele wysiłku. Ten wysiłek to oczywiście nie tylko przygotowania zewnętrzne, ale przede wszystkim przygotowanie duchowe.

-Najgorsza jest bezczynność, czyli nic nie robić. Chrześcijanie to są ludzie ducha i jeżeli widzą, że tego ducha zaczyna brakować, a jest tylko ciało to tym bardziej zwierają szyki. Nie po to by kogoś odciągną, ale by przyprowadzić tak jak św. Andrzej Apostoł kiedyś zrobił coś fantastycznego. Przyprowadził swojego brata do Jezusa. Również i my musimy innych przyprowadzać do Jezusa.

Nie zasłaniamy sobą Pana Jezusa, nie zasłaniamy świata, ale prowadzimy do Tego, który jest źródłem świata, mądrości, miłości i tego, co nam bliskie – mówił ks. Mariusz Mik – koordynator Kongresu w Rzeszowie. W drugiej części spotkania w CWK odbyła się „Medytacja, adoracja i modlitwa za Europę”.

Tę cześć prowadził Jan Budziaszek wraz z Chórem i Orkiestrą Jednego Serca Jednego Ducha. -Połączenie chóru z orkiestrą (…) odbieramy w wymiarze duchowym. Szczególnie wśród młodych modlitwa przez muzykę, wyrażanie swojej wiary, uczuć, duchowości przez melodię, muzykę i współbrzmienie między orkiestrą, solistami i chórem przybliża do Boga – mówił Jakub Orzechowski – chórzysta Jednego Serca Jednego Ducha.

W modlitwę i śpiew włączyła się również młodzież Duszpasterstwa Muzycznego Diecezji Kamieniecko-Podolskiej z Ukrainy, której przewodzi ks. Mykola Bystrytskyi. Niezwykle przejmującym momentem podczas spotkania, była modlitwa prowadzona przez ks. Bystrytskiego. W kolejnych wypowiadanych słowach zwracał się on do Pana Boga o pokój, który jest tak bardzo upragniony na Ukrainie. -Spraw Panie Boże, żeby tej nocy żadna matka nie otrzymała informacji, że jej syn zginął na wojnie – modlił się ks. Mykola Chór Jednego Serca Jednego Ducha tworzą młodzi chrześcijanie, którzy widzą sens misji, którą mają do spełnienia. -Muzyka, którą gramy niesie większy przekaz niż jakakolwiek, jaka istnieje. Niesiemy ze sobą radość, szczęście. Dla mnie jest to uduchowienie i motywacja do pracy nad sobą, ale też nad graniem i śpiewaniem – mówiła Karolina Nowak – chórzysta Jednego Serca Jednego Ducha Czas modlitwy, adoracji Najświętszego Sakramentu i uwielbiania Pana Boga śpiewem zakończył Apel Jasnogórski. 

Tagi:
Europa Christi

Polska nadzieją Europy

2018-12-12 07:49

Ks. Ireneusz Skubiś
Edycja częstochowska 50/2018, str. II

Bożena Sztajner/Niedziela

Similis simili gaudet – Podobny cieszy się podobnym. To łacińskie adagium mówi o tym, że gdy zauważam, iż ktoś wykazuje postawę podobną do mojej, to się z tego cieszę.

Jesteśmy po wyborach samorządowych. Jedni spodziewali się takich wyników, inni są zaskoczeni. Zdarzały się zaskakujące sytuacje, jak choćby ta w Łodzi, gdzie wybory wygrała w sposób imponujący osoba skazana prawomocnym wyrokiem, albo w Warszawie, gdzie wygrał człowiek reprezentujący opcję, która ma na sumieniu tysiące ludzi pozbawionych mieszkań i wiele krzywdy wyrządzonej przez urzędników Ratusza.

A więc jaka jest ta nasza Polska, jacy są Polacy? Co jest ważne w życiu polskiego wyborcy? Jak nasz naród, który w ponad 90 procentach jest ochrzczony, postrzega Dekalog? Wybory mają przecież swój aspekt moralny. Jeżeli kandydat oświadcza, że będzie sprzyjał niemoralnym marszom lub będzie promował np. metodę in vitro, to człowiek wierzący musi wziąć to pod uwagę przy głosowaniu. Powstaje więc kolejne pytanie o sumienie Polaków. Bowiem różne manipulacje, a nawet krzywda ludzka nie mają dla wielu ludzi znaczenia przy urnie wyborczej. I przegrywa przy tym Polska. Wielu ludzi, którzy nie zasługują na głos wyborców, zdobywa ważne stanowiska.

Do tego trzeba dołożyć rolę propagandy medialnej. Należy pamiętać, że w Polsce działają opcje różnych obcych mediów. Nie poradziliśmy sobie, niestety, z reformą mediów. Karmią one teraz polską duszę obcymi „proszkami”. Pisze się w nich po polsku, ale myśli po niemiecku, francusku itp. Tymczasem niepodległość powinna iść w parze z wolnością. Trzeba więc dokonać głębokiej refleksji nad naszą wolnością – tą prawdziwą, przeżywaną na drodze do Najwyższego Dobra, czyli do doskonałości w wymiarze Boskim. Dotykam tu wielkiej metafizyki, ale przecież człowiek jest istotą metafizyczną, a zatem i niepodległość należy postrzegać w kontekście metafizyki, nie tylko w kontekście politycznym.

Niestety, kraj opleciony obcą nam pajęczyną informacyjną będzie pozostawał chory, zniewolony – nie czyni się nic, by się z tej pajęczyny wyplatać. Warto tu przypomnieć słowa św. Pawła: „Ku wolności wyswobodził nas Chrystus” (Ga 5, 1).

Myślę, że my, Polacy, moglibyśmy powiedzieć: Ku niepodległości wyswobodził nas Chrystus. Bo to, że po 123 latach niewoli Polska odzyskała niepodległość, naprawdę zaliczyć trzeba do cudów. Także to, że w najtrudniejszym czasie, w 1920 r., pokonaliśmy bolszewicką Rosję, która zagrażała całej Europie... A w latach 80. XX wieku polska Solidarność ocaliła Europę i dzięki nam tyle krajów będących pod reżimem Kremla uzyskało niepodległość.

Na Międzynarodowym Kongresie „Europa Christi” 2018 Carl Anderson, Najwyższy Rycerz Zakonu Rycerzy Kolumba, powiedział: „Polska jest nadzieją dla Europy. Nie tylko ja to mówię”. Żebyśmy jednak nie zawiedli tej nadziei, to cały naród powinien głęboko przemyśleć swoją wolność i niepodległość. Chodzi o wolność i niepodległość ducha, o to, żeby kierował nami sam Jezus Chrystus. Niech On stanie się naszym Domownikiem i prawdziwie zamieszka w naszych sercach i sumieniach, niech zagości w naszych rodzinach, urzędach, szkołach i na uniwersytetach. Bo tylko On może nas nauczyć poprawnego myślenia, może sprawić, że będziemy kierować się w życiu sumieniem. Jakże ważne jest to, co powiedział Europie i światu św. Jan Paweł II: „Otwórzcie drzwi Chrystusowi”. Niech więc Polska otworzy drzwi Chrystusowi z okazji 100. rocznicy odzyskania niepodległości i 40. rocznicy wyboru Jana Pawła II na Stolicę św. Piotra.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Koncert kolęd 2019 300x300 nowy termin

O. Bartoszewski: Konsylium lekarskie Kongregacji ds. Świętych zatwierdziło cud za wstawiennictwem kard. Wyszyńskiego

2019-01-20 12:29

mp / Warszawa (KAI)

O. Gabriel Bartoszewski poinformował, że 29 listopada ub. r. konsylium lekarskie w watykańskiej Kongregacji Spraw Kanonizacyjnych zatwierdziło cud uzdrowienia młodej dziewczyny za przyczyną kard. Stefana Wyszyńskiego. Teraz potrzeba jeszcze zatwierdzenia tegoż cudu przez komisję teologów konsultorów oraz komisję kardynałów i biskupów - aby Ojciec Święty mógł wydać oficjalny dekret o cudownym uzdrowieniu za wstawiennictwem Sługi Bożego kard. Stefana Wyszyńskiego, co otwiera drogę do beatyfikacji. Na prace te potrzeba co najmniej około pół roku.

BP KEP

O. Gabriel Bartoszewski OFMCap, wicepostulator w procesie beatyfikacyjnym kard. Wyszyńskiego, występując wczoraj wieczorem podczas gali Nagrody Społecznej im. Kardynała Stefana Wyszyńskiego w Warszawie poinformował, że 29 listopada ub. r. konsylium lekarskie watykańskiej Kongregacji Spraw Kanonizacyjnych zatwierdziło cud uzdrowienia młodej dziewczyny za przyczyną kard. Stefana Wyszyńskiego. Ten długo oczekiwany fakt uruchomi ostatnie procedury umożliwiające beatyfikację Sługi Bożego kard. Stefana Wyszyńskiego.

O. Bartoszewski przypomniał, że 22 listopada 2015 r. kard. Kazimierz Nycz przekazał w kongregacji na ręce jej prefekta kard. Angelo Amato 3-tomowe Positio nt. życia i zasług kandydata na ołtarze. Dzięki temu 26 kwietnia 2016 r. kongres teologów konsultorów kongregacji jednomyślnie orzekł heroiczność cnót Sługi Bożego kard. Stefana Wyszyńskiego. W ślad za tym został ogłoszony 19 grudnia 2017 r. dekret o heroiczności cnót. "W dekrecie jest zawarty przebieg życia, a na końcu zawarte jest stwierdzenie, że Sługa Boży praktykował cnoty heroiczne - wiarę, nadzieję, miłość oraz cnoty moralne - roztropność, sprawiedliwość, umiarkowanie w stopniu nadzwyczajnym” – podkreśla o. Bartoszewski.

„29 listopada 2018 r. konsylium lekarskie w Kongregacji Spraw Kanonizacyjnych zatwierdziło cud uzdrowienia młodej dziewczyny za przyczyną kard. Stefana Wyszyńskiego. Orzeczenie otworzyło drogę do dalszej, końcowej pracy nad procesem. Teraz oczekujemy na posiedzenie następnej komisji, komisji konsultorów teologów, której zadaniem jest stwierdzić, czy uzdrowienie tej dziewczyny miało związek z modlitwą za przyczyną Sługi Bożego. Nastąpi to w niedługim czasie” – wyjaśnia kapucyn.

„Następnie, w odstępie dwóch, trzech miesięcy, odbędzie się posiedzenie komisji kardynałów i biskupów, która wydaje już ostateczny werdykt zatwierdzający uzdrowienie” – podkreśla o. Bartoszewski, dodając, że wtedy prefekt kongregacji przedstawia papieżowi protokół tejże komisji, a Ojciec Święty poleca mu opracowanie dekretu o cudownym uzdrowieniu, który jest ogłaszany po podpisaniu przez papieża. „To oznacza zakończenie procesu. Zostaje tym samym otwarta bezpośrednia droga do beatyfikacji” – wyjaśnia ekspert.

Na pytanie, kiedy konkretnie nastąpić może uroczystość beatyfikacji Prymasa Tysiąclecia, o. Bartoszewski odpowiada: „Ona nadejdzie w swoim czasie, bądźmy dobrej myśli”.

Stefan Wyszyński urodził się w 3 sierpnia 1901 r. w miejscowości Zuzela nad Bugiem. Po ukończeniu gimnazjum w Warszawie i Łomży wstąpił do Seminarium Duchownego we Włocławku, gdzie 3 sierpnia 1924 roku został wyświęcony na kapłana. Po czterech latach studiów na Katolickim Uniwersytecie Lubelskim na Wydziale Prawa Kanonicznego i Nauk Społecznych uzyskał stopień doktora.

Podczas II wojny światowej jako znany profesor był poszukiwany przez Niemców. Ukrywał się m.in. we Wrociszewie i w założonym przez matkę Elżbietę Czacką zakładzie dla ociemniałych w Laskach pod Warszawą.

W okresie Powstania Warszawskiego ks. Wyszyński pełnił obowiązki kapelana grupy "Kampinos" AK.

W 1946 r. papież Pius XII mianował ks. prof. Wyszyńskiego biskupem, ordynariuszem lubelskim. 22 października 1948 r. został mianowany arcybiskupem Gniezna i Warszawy oraz Prymasem Polski.

W coraz bardziej narastającej konfrontacji z reżimem komunistycznym, Prymas Wyszyński podjął decyzję zawarcia "Porozumienia", które zostało podpisane 14 lutego 1950 r. przez przedstawicieli Episkopatu i władz państwowych.

12 stycznia 1953 r. abp Wyszyński został kardynałem. Osiem miesięcy później, 25 września 1953 r. został aresztowany i internowany. Przebywał kolejno w Rywałdzie Królewskim koło Grudziądza, w Stoczku Warmińskim, w Prudniku koło Opola i w Komańczy w Bieszczadach.

W ostatnim miejscu internowania napisał tekst odnowionych Ślubów Narodu, wygłoszonych następnie na Jasnej Górze 26 sierpnia 1956 r. jako Jasnogórskie Śluby Narodu. 26 października 1956 r. Prymas wrócił do Warszawy z internowania. W latach 1957-65 prowadził Wielką Nowennę przed Jubileuszem Tysiąclecia Chrztu Polski.

W latach 60. czynnie uczestniczył w pracach Soboru Watykańskiego II.

Zmarł 28 maja 1981 r. w uroczystość Wniebowstąpienia Pańskiego. Na pogrzeb kardynała w Warszawie 31 maja przybyły dziesiątki tysięcy ludzi.

Proces beatyfikacyjny Prymasa Tysiąclecia na etapie diecezjalnym rozpoczął się 20 maja 1983 r. a zakończył 6 lutego 2001 r. Akta zebrane w toku procesu – w sumie 37 tomów – wraz załącznikami (książkami, artykułami autorstwa kandydata na ołtarze) zostały przekazane do watykańskiej Kongregacji Spraw Kanonizacyjnych.

28 maja 2013 r. podczas uroczystości w bazylice św. Jana Chrzciciela w Szczecinie zamknięto diecezjalny proces o domniemanym uzdrowieniu młodej osoby za przyczyną Sługi Bożego kard. Stefana Wyszyńskiego. Dokumentacja trafiła do Watykanu.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Pokażmy, że Bóg jest sensem naszego życia

2019-01-21 19:39

Karolina Zając/Archidiecezja Krakowska

Ks. Marcin Filar | Archidiecezja Krakowska

Jedziemy do Panamy, aby pokazać światu, że Chrystus żyje, że jest centrum naszego życia. Jezus jest Alfą i Omegą, początkiem i końcem. - mówił abp Marek Jędraszewski podczas ostatniej Eucharystii polskich pielgrzymów w Monagrillo.

Metropolita krakowski rozpoczął swoje rozważania od zarysowania początków Światowych Dni Młodzieży. Zaznaczył, że św. Jan Paweł II poddał pomysł spotkania młodych chcąc przybliżyć ich jeszcze bardziej do Boga.

– Taki też jest cel tegorocznych ŚDM tutaj w Panamie – podkreślał abp Marek Jędraszewski.

Tłumacząc czytania dnia pasterz Kościoła krakowskiego mówił o istocie posłuszeństwa i ofiary Chrystusa.

– Jego męka jest największą ofiarą, bo Jezus stał się sprawcą zbawienia wiecznego dla wszystkich, którzy go słuchają. Jest największą ofiarą, bo ponawia się podczas każdej Mszy świętej – zaznaczył abp Jędraszewski.

Jako przykład idealnego bycia w Chrystusie arcybiskup przywołał postać patronki dnia św. Agnieszki.

– Dla niej Chrystus był oblubieńcem, dla którego poświęciła całe życie. Dała świadectwo swojej miłości do Boga, kiedy stała się męczenniczką mając zaledwie 12 lat – mówił metropolita krakowski. Tłumaczył, że szła na śmierć sama, bez kajdan na dłoniach, z miłością i radością, bo wiedziała, że idzie na spotkanie z Jezusem.

– Moi drodzy, za kilka dni spotkamy się z Ojcem Świętym Franciszkiem. Spotkamy się w czasie, który jest naznaczony postacią ludzi, którzy żyją tak, jakby Boga nie było. My chcemy spotkać się w Panamie, aby pokazać światu, że on jedyny jest Alfą i Omegą naszego życia. – kontynuował arcybiskup.

Na zakończenie apelował, aby młodzi kierowali się w życiu przykładem św. Agnieszki i nie bali się pokazywać swojej wiary tam, gdzie Pan ich posyła.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Jestem od poczęcia

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem