Reklama

34. rocznica męczeńskiej śmierci ks. Jerzego Popiełuszki

2018-10-19 07:21

Oprac. JM

Archiwum

Uroczystości z udziałem prezydenta Andrzeja Dudy odbyły się w czwartek we Włocławku. 19 października w kościele pod wezwaniem św. Stanisława Kostki w Warszawie będzie sprawowana uroczysta Msza św.

Dobro pokonało zło poprzez męczeńską śmierć ks. Popiełuszki – podkreślał podczas uroczystości przy tamie wiślanej we Włocławku prezydent Andrzej Duda. Przypomniał także słowa błogosławionego o jedności i przebaczeniu.

– Niechże te słowa o wolności będą dla nas tak ważne właśnie teraz, tego 11 listopada, kiedy cały nasz naród będzie zapatrzony w to stulecie. Bądźmy razem, odsuńmy na bok bieżące spory. Niech to będzie nasze wielkie, wspólne narodowe święto, tak jak z całą pewnością chciałby bł. ks. Jerzy Popiełuszko – zaapelował prezydent Andrzej Duda.

Krzysztof Sitkowski/KPRP
Rodzina ks. Jerzego Popiełuszki wraz z prezydentem Andrzejem Dudą składają wieniec przed Krzyżem Pomnikiem ks. Jerzego Popiełuszki

Na placu przed Sanktuarium Męczeństwa bł. ks. Jerzego Popiełuszki sprawowana była została uroczysta Msza św., której przewodniczył ordynariusz włocławski ks. bp Wiesław Mering.

Reklama

– Jedno z najważniejszych zdań ks. Jerzego: gdyby większość Polaków w obecnej sytuacji wkroczyła na drogę prawdy, stalibyśmy się narodem wolnym już teraz – akcentował ks. bp Wiesław Mering.

Ks. Jerzy Popiełuszko urodził się w 1947 r. w wiosce Okopy na Białostocczyźnie, był kapelanem związanym z "Solidarnością" i robotnikami. Podczas Mszy za Ojczyznę sprawowanych w kościele św. Stanisława Kostki na stołecznym Żoliborzu publicznie krytykował nadużycia władzy komunistycznej. Równocześnie - zgodnie z głoszoną przez siebie zasadą "zło dobrem zwyciężaj" - przestrzegał przed nienawiścią do funkcjonariuszy systemu.

19 października 1984 r. został porwany przez oficerów Służby Bezpieczeństwa z IV Departamentu MSW. Po brutalnym pobiciu, oprawcy wrzucili księdza do Wisły na tamie koło Włocławka. Został pochowany na placu przed kościołem św. Stanisława Kostki, gdzie był duszpasterzem. W pogrzebie ks. Popiełuszki uczestniczyły tysiące ludzi.

Ks. Jerzy Popiełuszko został beatyfikowany 6 czerwca 2010 r. podczas Mszy św. na Placu Piłsudskiego w Warszawie.

Obecnie trwa jego proces kanonizacyjny. 14 września w 2015 r. w katedrze w Créteil pod Paryżem uroczyście zakończył się proces w sprawie domniemanego cudu za wstawiennictwem bł. Jerzego Popiełuszki. Po Mszy św. opowiedział o tym ks. Bernard Brien, który 14 września 2012 r. modlił się nad umierającym na białaczkę François Audelanem. Wcześniej kapłan był w Polsce i nawiedził grób bł. Jerzego Popiełuszki w Warszawie, zapoznał się z jego życiem i stwierdził, że ma tę samą datę roku i dnia urodzin co ks. Popiełuszko. Po powrocie do Francji stał się gorliwym propagatorem kultu bł. Popiełuszki.

Po udzieleniu choremu sakramentu chorych, kapłan wyjął obrazek błogosławionego i modlił się nad chorym. W modlitwę włączyły się obecne tam żona i siostra Rozalia Olienacz, michalitka z Polski. Gdy kapłan odszedł, chory otworzył oczy i obecną przy nim żonę zapytał: "Co się stało?" W ciągu kolejnych dni przeprowadzono wiele bardzo szczegółowych badań. Nie stwierdzono śladów białaczki. Chory został wypisany do domu. Wrócił do rodziny. Obecnie sprawa domniemanego cudu jest badana w Watykanie.

Przy Sanktuarium Błogosławionego Księdza Jerzego Popiełuszki na Warszawskim Żoliborzu działa Muzeum oraz Ośrodek Dokumentacji jego życia i kultu (http://muzeumkspopieluszki.pl).

Tagi:
ks. Jerzy Popiełuszko

Milena Kindziuk: nadrzędnym celem ks. Popiełuszki było doprowadzenie człowieka do Boga

2018-12-13 09:34

jm / Bydgoszcz (KAI)

„Jego nadrzędnym celem było doprowadzenie człowieka do Pana Boga” – powiedziała o ks. Jerzym Popiełuszce dr Milena Kindziuk. Spotkanie, które odbyło się w bydgoskim seminarium duchownym z inicjatywy biskupa ordynariusza Jana Tyrawy, zostało zatytułowane „Ostatnie godziny ks. Jerzego Popiełuszki”. Kapłan swoją ostatnią posługę sprawował 19 października 1984 roku w grodzie nad Brdą.

episkopat.pl

Dr Milena Kindziuk stawia w swojej najnowszej książce, która jest pierwszą tak dokładnie opracowaną biografią polskiego błogosławionego, pytanie - co się działo po wyjeździe z Bydgoszczy? Dodaje jednocześnie, że przebieg wydarzeń można odtworzyć na podstawie relacji kierowcy – Waldemara Chrostowskiego. „Za miastem ksiądz Jerzy odmówił w samochodzie różaniec. Nie chciał się zdrzemnąć. «Mamy przed sobą tyle kilometrów, że jeszcze zdążę» – powiedział do swego kierowcy.

Po chwili Chrostowski zauważył światła jadącego za nimi samochodu i siedzących w nim milicjantów. – Samochód został zatrzymany do kontroli. Milicjant zażądał dokumentów i polecił kierowcy, by ten przesiadł się do milicyjnego wozu na próbę trzeźwości. Dziś wiadomo, że w wozie jechali funkcjonariusze SB – Grzegorz Piotrowski, Waldemar Chmielewski i Leszek Pękala. Byli oni przebrani w milicyjne mundury. Następnie do wozu doprowadzono ks. Popiełuszkę, który powiedział: „Panowie, co wy robicie!”. Męczennika ogłuszono drewnianą pałką i wrzucono do bagażnika – relacjonuje dr Kindziuk.

W czasie drogi Waldemar Chrostowski postanowił wyskoczyć z jadącego pojazdu. Stało się to w Przysieku. Ranny kierowca dotarł do pobliskiego hotelu, gdzie wezwano pogotowie. Nie pozwolił na opatrywanie ran, tylko poprosił lekarza, by zawieźć go do pobliskiego kościoła. Dalszy przebieg relacjonuje ks. Józef Nowakowski, ówczesny proboszcz toruńskiej parafii Wniebowzięcia NMP. – Początkowy przebieg wydarzeń można dziś odtworzyć na podstawie relacji Waldemara Chrostowskiego, a także z nowych dokumentów, do których dotarłam. Chodzi o przesłuchania Chrostowskiego na komendzie MO oraz o protokół z oględzin ciała kierowcy i ekspertyzy jego odzieży, którą miał na sobie w czasie skoku. Protokół oględzin ciała przewieziono do siedziby pogotowia ratunkowego w Toruniu i jeszcze w nocy zrobiono mu pierwsze badania – dodała prelegentka.

Milena Kindziuk podczas wykładu zaprezentowała szeroką dokumentację zdjęciową, a także starała się odtworzyć dokładny przebieg wydarzeń między godziną 21 a północą. – To właśnie wtedy dokonało się męczeństwo – powiedziała. O losach bł. ks. Jerzego Popiełuszki opisanych w książce można dowiedzieć się również z zeznań zabójców. Na tej podstawie – jak podkreśla autorka – jego ostatnią drogę odtworzył mecenas Edward Wende.

Biografia pokazuje reakcje społeczne zaraz po zaginięciu kapelana „Solidarności”. – Tej samej nocy z 19 na 20 października, kiedy oficjalna informacja o porwaniu nie została jeszcze podana, trwały już intensywne poszukiwania księdza Popiełuszki – zauważyła dr Kindziuk. Komunikaty o sprawie księdza wydało m.in. Biuro Prasowe Episkopatu Polski. Do modlitwy w intencji kapłana zachęcał ówczesny prymas Polski kard. Józef Glemp. Osobne raporty powstawały w Ministerstwie Spraw Wewnętrznych. W książce jest też protokół oględzin zwłok błogosławionego, datowany na 31 października 1984 roku, relacja z pogrzebu zamordowanego oraz z procesu zabójców.

Nie mogło zabraknąć również wątku bydgoskiego i słów, które dzisiaj stanowią swoisty testament ks. Jerzego. – Jako dziecko uczestniczyłam w jego pogrzebie. Potem jako dziennikarka pisałam o nim artykuły. Fascynowało mnie jego życie, wewnętrzna wolność oraz wielka odwaga – podsumowała dr Milena Kindziuk.

Biografia została zapisana na ponad 900 stronach. Podzielono ją na 15 rozdziałów czasowych, ukazujących ks. Jerzego jako seminarzystę, żołnierza, duszpasterza hutników, studentów, lekarzy, poprzez męczeństwo aż po kult i cuda błogosławionego męczennika. Aneks książki zawiera dokumenty, listy oraz rękopisy.

Dr Milena Kindziuk jest adiunktem w Instytucie Edukacji Medialnej i Dziennikarstwa na Uniwersytecie Kardynała Stefana Wyszyńskiego w Warszawie. Oprócz wspomnianej książki jest również autorką biografii Marianny Popiełuszko pt. „Matka świętego” oraz innych publikacji o ks. Jerzym, tłumaczonych m.in. na język włoski, francuski, słoweński, hiszpański.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Ksiądz chce wejść do domu…

2019-01-16 11:11

Ks. Aleksandra Radeckiego wysłuchała Agnieszka Bugała
Edycja wrocławska 3/2019, str. I

©koldunova_anna - stock.adobe.com

Trwa okres wizyt duszpasterzy w naszych domach. Kolorowe gazety prześcigają się w analizach ile pieniędzy powinno być w kopercie, czy w ogóle księdza przyjmować, skoro bywa niemiły i wciąż się śpieszy. Katoliccy komentatorzy wyjaśniają, dlaczego to ważne, aby kapłan odwiedził nasz dom.

Ale my dziś nie o tym. Oczywistości Państwu tłumaczyć nie będziemy, licząc na dojrzałość i mądrość naszych Czytelników, którzy swoim duszpasterzom (mamy taką nadzieję) drzwi otwierają na oścież. W prezencie za to pełna humoru – i dystansu do posługi duszpasterza w terenie – opowieść anegdotyczna naszego felietonisty od formacji Duszy Seniora, czyli ks. Aleksandra Radeckiego.

– Jednym ze stałych punktów programu podczas kolędy jest sprawa zwierząt domowych. Trudno się dziwić, że np. psy są takimi niezwykłymi odwiedzinami wyjątkowo zaintrygowane i chcą w nich „czynnie” uczestniczyć! Tak więc jedne na „dzień dobry” dokładnie potrafią duszpasterza oblizać, inne zawloką jego stułę do budy; jeszcze inne, przytwierdzone przez gospodarzy do rur odpływowych zlewozmywaka, przeraźliwie wyją, uniemożliwiając spokojną modlitwę...

Wiedząc o tym, prosiłem zawsze przed odwiedzinami, by wcześniej problem zwierząt rozwiązać w taki sposób, by „nie było tematu”: worek na akwarium (żeby rybki nie podsłuchiwały i nie podglądały), psy odpowiednio daleko od pomieszczeń mieszkalnych, ptaki do łazienki, żółwie do pudełka od chleba itd.

Muszę przyznać, że zwykle to przygotowanie dawało pożądane efekty, ale pewnego razu w parafii, gdzie już po raz kolejny jako proboszcz odwiedzałem wiernych (a zatem moi parafianie byli już dostatecznie uczuleni na wszelkie takie zagadnienia), podczas wizyty w ostatnim domu wyznaczonym na dany dzień, poczułem, że w czasie modlitwy coś dziwnego dzieje się przy moich stopach. Domyśliłem się od razu: pies! Rzeczywiście: obwąchiwał, łasił się, właził pod sutannę, w końcu zaczął rozwiązywać sznurowadła (modlitwa trwała dość długo). Pomyślałem: gospodarze zaraz usłyszą, co trzeba!

Gdy zakończyliśmy część modlitewną i miałem już usiąść w gościnnym domu przy stole, spojrzałem wymownie na gospodarzy i stwierdziłem sucho: – Ładny pieseczek się tu kręci. Ci spojrzeli na podłogę i potwierdzili: – Tak, rzeczywiście, przyzwoity kundelek. Coś mi tu „nie grało”: jakże to, nie przepraszają, nie biegną wynosić stworzenia z pokoju? Spojrzałem jeszcze raz i poczerwieniałem. Był to mój pies! Przybłęda, Bełek! (nazwałem go w ten sposób dla odróżnienia od „Niołka”, gdyż był czarny). – Jak on się tu dostał, dlaczego go wpuściliście do swojego domu? – pytałem całkiem skonfundowany. – Pewnie wyczuł, że ksiądz proboszcz już kończy odwiedziny i przyszedł po swego pana, by odprowadzić do domu – odpowiedzieli gospodarze z uśmiechem. – A ponieważ ksiądz proboszcz chodzi w tym roku bez ministrantów, więc pomyśleliśmy, że Bełek jest zamiast chłopców w „ochronie”... Po paru dniach, gdy zdawałem parafianom sprawę ze swego „kolędowania”, podziękowałem wszystkim za życzliwość, gościnność i właściwe traktowanie roli zwierząt domowych – z jednym wyjątkiem. Podałem nawet nazwiska i adres ludzi, u których pies przeszkadzał podczas modlitwy! Wszyscy obecni w kościele byli oburzeni i na niesubordynowanych parafian i na mnie, jako proboszcza, że ich publicznie „sypnąłem” – do momentu, w którym wyznałem, że to był... mój pies! Chyba nigdy ogłoszenia parafialne nie były w naszej świątyni tak radosne.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Akcja dom

Radosny korowód młodzieży!

2019-01-20 12:26

Piotr Drzewiecki

Trzeci dzień pobytu Domowego Kościoła w Diecezji Penomone był czasem pielgrzymki młodzieży do kościoła San Juan Bautista Church w Aquadolce. Podczas zbiórki na dworcu autobusowym młodzi mieli okazję poznać siebie nawzajem. Każda narodowość głośno klaskała, śpiewała i tańczyła, ucząc swoich rówieśników układów tanecznych i piosenek. Polacy zaznaczyli słynną „belgijkę” oraz jedną ze znanych piosenkę disco polo, które od razu przypadły do gustu obcokrajowcom. Następnie korowód udał się w drogę do kościoła w Aquadolce. Marsz podzielony był na grupy według parafii, które goszczą młodzież. Na przodzie każdej grupy prowadzone były figury świętych symbolizujących parafie. Młodzi radośnie śpiewali i tańczyli, m.in. do hymnu Światowych Dni Młodzieży. Po dojściu do Aquadolce była krótka modlitwa w kościele, a po niej posiłek w pobliskiej szkole.

Piotr Drzewiecki

Ostatnim, aczkolwiek najważniejszym punktem pielgrzymki była Msza św. przy ołtarzu polowym, której przewodniczył biskup diecezji Penomone Edgardo Cedeno Munoz. Po zakończeniu Mszy św. młodzi wrócili do rodzin, u których przebywali.

W Diecezji Penomone przebywają młodzi z: Gwatemali, Arabii Saudyjskiej, Stanów Zjednoczonych, Korei Południowej, Filipin, Kolumbii, Argentyny, Francji, Hiszpanii i Polski.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem