Reklama

Łódź

O Europie męczenników w rocznicę śmierci bł. ks. Popiełuszki

2018-10-19 12:21

Anna Skopińska

Antoni Zalewski

W Łodzi zakończyła się kolejna sesja II Międzynarodowego Kongresu Ruchu "Europa Christi". Na wydziale filologicznym Uniwersytetu Łódzkiego w rocznicę śmierci ks. Jerzego Popiełuszki paneliści rozmawiali o Europie męczenników.

Witając zebranych ks. dr Jarosław Krzewicki, rektor Szkoły Wyższej Ekonomii i Zarządzania – współorganizatora spotkania – podkreślił że ma ono nie tylko pomóc zgłębić temat męczeństwa ale ma też zanurzyć nas w wierze i historii. - chcemy dostrzec sens tego czym męczeństwo jest – mówił – celem jest dojście do prawdy – dodał. Wśród obecnych wymienił abp. Jana Graubnera z Ołomuńca, biskupa gliwickiego Jana Kopca, który jako historyk podzieli się refleksją nt. dziejów męczeństwa na tle współczesnej Europy, reprezentującego metropolitę łódzkiego abp seniora Władysława Ziółka oraz inspiratora i moderatora spotkań w ramach kongresu – ks. inf. Ireneusza Skubisia i byłego prezydenta Łodzi dr. Jerzego Kropiwnickiego.

Zobacz zdjęcia: Kongres Europa Christi w Łodzi

Ks. Ireneusz Skubiś podzielił się swoim wspomnieniem nt bł. ks. Jerzego i przypomniał, że Kościół męczenników jest Kościołem świadków - ta sesja ma charakter szczególny – Jan Paweł II wpisał ks. Jerzego w poczet największych Europejczyków – powiedział. Wyjaśnił też czym jest Ruch "Europa Christi", którego celem jest przypominanie Europie o jej korzeniach chrześcijańskich. - Ewangelia, dekalog, najpiękniejsze przykazanie miłości budowały tę kulturę – mówił.

Reklama

Zobacz zdjęcia: Kongres Ruchu "Europa Christi" w Łodzi (2)

Pierwszy panel spotkania rozpoczął dr Massimo Casciani, teolog, prawnik, dziennikarz. Próbując odpowiedzieć na pytanie czy chrześcijanie w Europie staną się prześladowaną mniejszością, podkreślił, że choć obecnie Kościół jest w wielkim kryzysie a skandale i brud przesłaniają piękno i dobro, które dzieje się w parafiach, we wspólnotach, rodzinach i na uczelniach, to jeśli nie zatracimy korzeni i chrześcijańskiej tożsamości, przetrwamy.

O dzieciach nienarodzonych jako męczennikach współczesnej Europy mówiła prof. Marina Casini, prawnik i bioetyk wykładowca w instytucie bioetyki Katolickiego Uniwersytetu Najświętszego Serca w Rzymie. Cytując łacińskiego teologa Tertuliana wskazała: “Krew męczenników jest ziarnem na zasiew, z którego rodzą się nowi chrześcijanie”. Według niej Europa, która była kołyską praw człowieka, obecnie zamieniła się w ich grób. Przypomniała też słowa Jana Pawła II: "Aborcja została wprowadzona jako prawo do wolności. Tymczasem jest ona porażką kobiety, mężczyzny, lekarza".

Kulturę śmierci, spisek przeciwko życiu, wojnę mocnych przeciwko słabym charakteryzuje kłamstwo: zaprzeczanie, że człowiek jest człowiekiem od momentu poczęcia i wprowadzanie cenzury: zmowa milczenia, o pewnych rzeczach nie należy mówić, oraz przedstawianie zła jako dobra i odwrotnie.

Co możemy zrobić? Z miłością i stanowczością powtarzać, że dziecko poczęte jest jednym z nas. To nam mówi nauka, rozum. Pogłębić refleksję nt. macierzyństwa i ciąży.

Ostatnim prelegentem pierwszego panelu był ks. prof. Lluis Clavell, rekolekcjonista, członek Opus Dei, spowiednik i duchowy kierownik kapłanów z kurii rzymskiej z wykładem nt współczesnych konfliktów z Bogiem, jako gościem nieproszonym, niechcianym, ukrzyżowanym . - Jeśli Europa jest chrześcijańska to dlatego, że Duch Święty zainspirował św. Pawła żeby ewangelizował Europę; sam św. Paweł chciał iść do Azji - mówił - zgromadzeni tutaj jesteśmy tymi, którzy się sprzeciwiają. Ten opór, sprzeciw jest w imię rozumu, praw człowieka. Ale nie wystarczy sam sprzeciw, trzeba też zaproponować coś w zamian - podkreślał. Cytował Simon Bauman "Musimy odkryć piękno wzajemnej zależności”. Bo piękne jest to, że żyjemy w tym właśnie momencie historii, i mamy przywilej przypominania najbardziej podstawowych prawd.

Drugi panel łódzkiej sesji to wykład bp. Jana Kopca „Męczennicy łączą i dzielą. Jedność budowana na historycznej prawdzie i czystej ofierze”. Ksiądz Biskup wskazał na aspekt historyczny męczeństwa - to nie sprawa prywatna, to manifestacja Kościoła - mówił - męczeństwa nikt nie planuje, ale trzeba być przygotowanym i w momencie próby na nie odpowiedzieć - stwierdził.

Wg prelegenta w męczeństwie ujawnia się siła, uznanie prymatu pewnych wartości. Nietolerancja jest wpisana u podstaw każdego faktu związanego z męczeństwem. Pytał czy nie powinniśmy normalnie żyć? czy każdego trzeba zmuszać do heroizmu? czy męczeństwo jest drogą do jedności? Fakty z życia diecezji ołomunieckiej przedstawił z kolei abp Jan Graubner.

Opowiadając o męczennikach pod rządami komunistów wspomniał internowanego w 1950 roku bp. Josefa Karela Matocha i jego świadectwo świętości - to był sługa prawdy, a nieprzyjaciel półprawd, fałszu i manipulacji - mówił. Przypomniał też o kapłanach więzionych, przetrzymywanych w obozach pracy, internowanych - uproszczony podział na ofiary i zdrajców nie pomaga osądzić czy sprawiedliwie ocenić historię - stwierdził.

Jednak wg niego "dzięki tej próbie zniknął klerykalizm i większość księży przybliżyła się do zwykłych ludzi". W Czechach wielu twierdzi że Kościół nie sprostał zadaniu i nie wykorzystał entuzjazmu, przez co wielu straciło zainteresowanie kościołem. Jednak choć był on osłabiony w strukturach to jednak moralnie umocniony. W tej chwili działa chrześcijańskie radio i 20 katolickich szkół. - potrzebujemy wielu prawdziwych kapłańskich osobowości, by objawili ideał życia ofiarowanego Bogu i ludziom - podkreślił.

O tym, że męczennicy, choć dziś odbierani są jako fanatycy, bo każdy z nas woli ocalić swoje życie, oddają życie za prawdę i stanowią znak nadziei, sprzeciwu i jedności mówił w trzecim panelu ks. Filip Kucelin przygotowujący proces beatyfikacyjny kapłanów męczenników z Chorwacji – Jest wiele sposobów okazywania życia - jak powiedział papież Franciszek, ofiara życia jest jednym z nich – podkreślał. A Kościół bez męczenników nie może być prawdziwym Kościołem.

Przejmujący obraz 11 nazaretanek, które 1 sierpnia 1943 roku oddały życie za 121 mieszkańców Nowogródka, przedstawiła siostra Jana Zawieja CSFN. - Boże, jeśli potrzebna ofiara z życia niech raczej nas rozstrzelają niż tych co mają rodziny, jeśli taka jest potrzeba – modliły się. Miały odwagę w obliczu terroru oddać życie za braci. Przecież też chciały żyć, też miały marzenia – mówiła.

A ks. prał. Jose Luis Gutierrez, który w rzymskiej kongregacji ds. świętych zajmował się procesami 1294 beatyfikowanych i 32 kanonizowanych świętych scharakteryzował czym jest męczeństwo. - Kościół potrzebuje świętych, bo oni nam pomagają, popychają nas do przodu – mówił i przypomniał, że liczbę błogosławionych i świętych męczenników podwoił papież Polak – Jan Paweł II.

W ostatnim panelu uczestnicy spotkania wysłuchali prelekcji o. Petera Romana Zielińskirgo OSPPE nt. „Angielskich męczenników sumienia” a ks. dr Alberto Gildoni mówił o „Męczeństwie” jako owocu spełnionego obowiązku. - niewielu jest powołanych do dania najwyższej ofiary. Wszyscy chrześcijanie wezwani jednak są do dawania świadectwa również za cenę cierpienia w życiu codziennym – podkreślał.

Podsumowując spotkanie w Łodzi ks. inf. Skubiś zwrócił uwagę, że ruch Europa Christi jest taką odwróconą wyprawą krzyżową – wyprawą by zawalczyć o Chrystusa w Europie, by wyjednać Mu paszport tak często Mu odbierany – mówił.

Tagi:
Europa Christi

Reklama

Totus Tuus, czyli żyć w obecności Bożej

2019-03-20 09:26

Ks. Ireneusz Skubiś
Edycja częstochowska 12/2019, str. II

Dobrze znamy zawołanie biskupie Karola Wojtyły, a potem papieża Jana Pawła II: „Totus Tuus”, wzięte od Ludwika Marii Grignion de Montfort. Kierował je – jako ich autor – do Matki Chrystusa, ale w wydaniu Ojca Świętego nabrały one nowych kolorów, ważnych dla całego Kościoła powszechnego. Jako człowiek Boży widział on nieustannie obecność Boga nie tylko w swoim życiu. Dziś, po latach, jeszcze bardziej widzimy, że zawołanie to było bardzo dobrze przemyślane i konsekwentnie realizowane, szczególnie ostro w czasach, kiedy był biskupem archidiecezji krakowskiej, rządzący bowiem w Polsce komuniści usilnie pracowali nad tym, by Boga i Jego sprawy z życia ludzkiego wyrugować.

Musimy koniecznie obudzić w sobie pogłębione zamyślenie i dostrzec obecność Chrystusa w każdym miejscu i spotkanej przez nas osobie.

Ruch „Europa Christi” przyjmuje za swoje słowa zawołania biskupiego św. Jana Pawła II, w których odczytujemy także zjawisko odnowy duchowej, kiedy to człowiek przez swoją miłość i zawierzenie Bogu przylega do Niego całkowicie. A przecież to Matka Jezusa przez dar Bożego macierzyństwa przylgnęła do Boga.

Żyć w obecności Bożej to jedno z podstawowych haseł teologii życia wewnętrznego. Św. Jan Paweł II był we wszystkim wiernym spełnieniem tej misji. I jest to w pewnym sensie zadanie dla wszystkich, zwłaszcza dla tych, którzy przeżywają pewną rozterkę, gdy słyszą o niedociągnięciach ze strony ludzi Kościoła. Budzi przecież ich zrozumiały smutek, że grzech dotyka świętości Kościoła. Jan Paweł II dawał jednak przykład, że trzeba postawić na miłość, na czynienie dobra, na zjednoczenie z Bogiem, a osąd i potępienie pozostawić Panu Bogu. Na tej drodze swojego życia wewnętrznego umacniał się Eucharystią, rozważaniami Drogi Krzyżowej, modlitwą różańcową i innymi praktykami pobożnymi. Podkreślał zresztą, że trzeba realizować wielorakie formy pobożności.

Niech więc papieskie „Totus Tuus” stanie się i naszym zawołaniem, i my sięgajmy do jego wzorów życia duchowego, a nade wszystko miejmy wciąż przed oczami jego świetlany przykład – człowieka współczesnego, który zdołał tak bez reszty oddać się Bogu.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Procesja rezurekcyjna - rano czy wieczorem?


Edycja warszawska 16/2006

Paweł Wysoki

W niektórych kościołach Wigilia Paschalna kończy się procesją rezurekcyjną. W innych uroczysta procesja rezurekcyjna jest prowadzona w Niedzielę Zmartwychwstania, przed Mszą św. rezurekcyjną. Skąd wynikają takie rozbieżności? Kiedy najlepiej byłoby, aby ta procesja się odbywała?
Władysław z Łowicza

Odpowiada: ks. prał. Zygmunt Malacki
proboszcz parafii św. Stanisława Kostki na Żoliborzu

- Liturgicznie procesja rezurekcyjna powinna się odbywać po liturgii Wielkiej Soboty. Ale w tradycji polskiego Kościoła uroczysta procesja w większości parafii poprzedza Mszę św. rezurekcyjną w niedzielny poranek Wielkanocny. To wynika wyłącznie z naszej tradycji, która w Kościele ma szczególne znaczenie. Rzeczywiście jest tak, że w niektórych kościołach, na ogół w dużych miastach, Wigilia Paschalna w Wielką Sobotę kończy się uroczystą procesją. Uważam, że to bardzo dobrze, że jest taka różnorodność, niemniej cały czas podkreślam, że należy pamiętać o tradycji. Jestem przekonany, że dużo byśmy stracili, gdybyśmy jednoznacznie podjęli decyzję o tym, że procesja musi odbywać się po liturgii sobotniej. Gdyby takie przepisy się pojawiły, powstałby problem, bo i tak w niedzielny poranek wielu wiernych czekałoby na uroczystą procesję, szczególny znak Wielkanocy. Powstałby wielki dylemat, gdybyśmy zaprosili wiernych na procesję rezurekcyjną w późnych godzinach wieczornych. Doskonale wiemy, że liturgia Wigilii Paschalnej to kilkugodzinne nabożeństwo, które dodatkowo kończyłoby się uroczystą procesją. W tym momencie należy postawić pytanie, czy w Wielką Sobotę wierni przyszliby tak masowo do kościoła, jak na poranną procesję i Mszę rezurekcyjną. Czy w sobotni wieczór wytrzymaliby kilka godzin w kościele?
Procesja organizowana w niedzielny poranek wynika z troski duszpasterskiej. Wyraźnie widać tutaj ogromną mądrość Kościoła i troskę o wiernych. Rzeczywiście jest tak, że procesja sobotnia byłaby bardziej zgodna z przepisami liturgicznymi. Są takie głosy wśród księży, że może należałoby poprowadzić Liturgię Wielkosobotnią wieczorem po zmroku i zakończyć ją procesją, co weszłoby na stałe do tradycji, podobnie jak bożonarodzeniowa Pasterka. Przecież już w sobotę śpiewamy Alleluja! Więc to jest moment, w którym głosimy, że Chrystus Zmartwychwstał, śmierć została pokonana i to w tym momencie zakończeniem uroczystości powinna być radosna procesja. Przecież procesja jest niczym innym, niż głoszeniem tej radości na zewnątrz i wyjściem z dobrą nowiną o tym, że Pan Zmartwychwstał. Kościół, zgadzając się na procesję w niedzielę, przedłuża czas radości, pozwala każdemu wziąć udział w tym najważniejszym w życiu każdego chrześcijanina wydarzeniu.

Wysłuchał Remigiusz Malinowski

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Wielkanocny List Rektorów

2019-04-22 15:37

Agnieszka Bugała

LIST REKTORA PAPIESKIEGO WYDZIAŁU TEOLOGICZNEGO WE WROCŁAWIU I REKTORA METROPOLITALNEGO WYŻSZEGO SEMINARIUM DUCHOWNEGO WE WROCŁAWIU NA PONIEDZIAŁEK WIELKANOCNY 2019 ROKU

Agnieszka Bugała

Rektor Papieskiego Wydziału Teologicznego we Wrocławiu ks. Włodzimierz Wołyniec i Rektor Metropolitalnego Wyższego Seminarium Duchownego we Wrocławiu ks. Kacper Radzki tradycyjnie już napisali list na Poniedziałek Wielkanocny 2019 roku. Jest on odczytywany podczas wszystkich Mszy Świętych w kościołach i kaplicach Archidiecezji Wrocławskiej w drugi dzień Świąt Zmartwychwstania Pańskiego, czyli właśnie dziś.

Chrystus Pan zmartwychwstał – prawdziwie powstał!

Siostry i Bracia w Chrystusie!

Czytając ewangeliczne opisy zmartwychwstania Pana Jezusa zauważamy, że Jego życie jest już zupełnie inne i jest nową formą egzystencji. Jeśli w ciągu historii naszej Planety zmieniały się formy życia od najprostszych i prymitywnych do bardziej złożonych i doskonalszych, to życie Pana Jezusa, który prawdziwie zmartwychwstał, jest najdoskonalszą formą życia. I jeśli stworzenie człowieka było w świecie przyrody przejściem na wyższy poziom istnienia, to zmartwychwstanie Pana Jezusa jest czymś więcej – jak mówią niektórzy teologowie – ostatnią, najdoskonalszą „mutacją” życia. Zmartwychwstanie Pana Jezusa pokazuje, że pośród naszego starego świata istnieje jeszcze jeden, nowy wymiar życia, który może się stać udziałem każdego z nas.

W pierwszym czytaniu słyszeliśmy, że Piotr przytoczył słowa Psalmu 15, kiedy mówił o zmartwychwstaniu Pana Jezusa: „Miałem Pana zawsze przed oczami, gdyż stoi po mojej prawicy, abym się nie zachwiał. Dlatego ucieszyło się moje serce i rozradował się mój język, także i moje ciało spoczywać będzie w nadziei, że nie zostawisz duszy mojej w Otchłani ani nie dasz Świętemu Twemu ulec skażeniu. Dałeś mi poznać drogi życia i napełniłeś mnie radością przed obliczem Twoim”. Zatrzymajmy się na słowach: „Dałeś mi poznać drogi życia”, ponieważ odnoszą się one do tej najdoskonalszej formy życia, które otwiera dla nas zmartwychwstały Pan i pokazuje, abyśmy dokonywali właściwych wyborów. Jakie są te drogi?

W paradoksalny sposób drogi nowego życia łączą się ze śmiercią. Drogi te pokazuje nam Pan Jezus, kiedy umiera na krzyżu i zmartwychwstaje, aby żyć w nowy sposób. Ze śmierci wcielonego Syna Bożego rodzi się życie. Wyraża to starożytna modlitwa Kościoła: „Śmierć zwarła się z życiem i w boju, o dziwy, choć poległ Wódz Życia, króluje dziś żywy”. Aby wejść na drogę życia ze Zmartwychwstałym trzeba umrzeć jak ziarno pszenicy, o którym mówi Pan Jezus: „Jeśli ziarno pszeniczne nie obumrze zostanie tylko samo, ale jeśli obumrze przynosi plon obfity” (J 12, 24). Pan Jezus mówi o śmierci dla grzechu, śmierci egoistycznego „ja”, śmierci starego człowieka ze wszystkimi grzechami. W Ewangelii słyszeliśmy o kobietach, którym Anioł powiedział, że Jezus żyje, i dlatego one pospiesznie oddaliły się od grobu. Grób symbolizuje stan śmierci z powodu grzechu, który osłabia miłość, a nawet może ją zabić. Postawa kobiet oddalających się od grobu powinna być dla nas ważnym przesłaniem. Słysząc jak one, że Pan Jezus zmartwychwstał i żyje, powinnyśmy oddalać się od naszych grobów. Jeśli będziemy trwać w stanie grzechów jak w grobie, to nie spotkamy żywego Pana i nie będziemy mogli uczestniczyć w Jego życiu.

Drogi nowego życia mają mały, niekiedy niezauważalny początek, podobnie jak nowe biologiczne formy życia w przyrodzie. Na tę drogę wchodzimy przez sakrament chrztu, który może wydawać się takim małym, niezauważalnym początkiem. Życie, które otrzymujemy w tym sakramencie, jest widoczne tylko oczami wiary. Jednak posiada ono w sobie Boży potencjał wielkiego rozwoju. Bo drogi Boże nie są drogami ludzkimi mówi Pan (por. Iz 55, 9), który odwraca proporcje i sprawia, że to, co małe, staje się wielkie. Małe, drobne rzeczy w naszym życiu mogą być początkiem wielkich rzeczy, jak ziarenko gorczycy, które staje się wielkim drzewem. Dla kilkuletniego chłopca Rajmunda – późniejszego brata Maksymiliana i świętego – początkiem wielkiej zmiany było zwyczajne i proste pytanie mamy: Mundek, nie wiem, co z ciebie będzie? Zapadło ono głęboko w jego serce i nadało nowy kierunek jego życiu aż do heroicznej miłości i świętości.

Św. Augustyn, który komentował słowa Psalmu: „Dałeś mi poznać drogi życia”, uważa, że słowa te mówią o drogach pokory. Pan Jezus pokazuje nam drogi pokory, kiedy jako Bóg równy Ojcu przyjmuje postać sługi jako Człowiek. Uniżył samego siebie aż do śmierci i to śmierci krzyżowej (por. Flp 2, 8). Takiej drogi życia nikt nie mógł wymyślić, bo przekracza ona ludzkie wyobrażenia. Ale – jak zauważa św. Augustyn – tylko droga pokory może przywrócić życie tym, którzy utracili je przez pychę. Pokora zwycięża pychę i prowadzi do życia, ponieważ Pan daje łaskę ludziom pokornym.

Papieski Wydział Teologiczny i Metropolitalne Wyższe Seminarium Duchowne we Wrocławiu chcą iść drogami, które Pan życia daje nam poznać. Podejmując nasze zwyczajne zadanie kształcenia studentów w dyscyplinach nauk teologicznych, filozofii i pedagogice, mamy świadomość wypełniania misji ewangelizacyjnej Kościoła. Chociaż nasza kościelna Uczelnia jest niewielka w porównaniu z innymi uczelniami Wrocławia, to jednak może przynosić wielkie owoce i promieniować dobrem i prawdą na wielu. Kierujemy więc słowa zachęty do młodych ludzi, którzy stoją przed wyborem swojej drogi życia, aby nie bali się podjąć studiów teologicznych i pedagogicznych, idąc za głosem Bożego powołania. A wszystkim czcigodnym kapłanom, katechetom, ludziom dobrej woli, którzy nas wspierają duchowo i materialnie, składamy najserdeczniejsze podziękowanie z modlitwą.

Trwając w radości zmartwychwstania chcemy życzyć umiejętności odczytywania dróg swojego życia w kontekście Drogi Życia Pana, doskonalenia w sobie umiejętności umierania dla świata, by zmartwychwstawać do życia wiecznego, radości z małych, drobnych rzeczy, które stają się początkiem wzrastania w wierze i miłości. Pan zmartwychwstał – jeśli podążymy jego Drogami zmartwychwstaniemy wraz z Nim.

KS. KACPER RADZKI, Rektor Metropolitalnego Wyższego Seminarium Duchownego we Wrocławiu

KS. WŁODZIMIERZ WOŁYNIEC, Rektor Papieskiego Wydziału Teologicznego we Wrocławiu

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem