Reklama

Patryk Jaki przy grobie bł. Popiełuszki

2018-10-19 13:53

Artur Stelmasiak

Artur Stelmasiak/Niedziela

Kandydat Zjednoczonej Prawicy na prezydenta Warszawy Patryk Jaki złożył wieniec oraz modlił się przy grobie bł. ks. Jerzego Popiełuszki w 34. rocznicę śmierci męczennika z Żoliborza.

Na miejscu nie udzielał wywiadów na temat swojej wizyty w kościele św. Stanisława Kostki. Po krótkiej modlitwie przy grobie bł. Popiełuszki oraz w żoliborskim sanktuarium spotkał się z rodziną kapłana i męczennika, która bardzo ciepło powitała kandydata na urząd prezydenta Warszawy.

Reklama

Artur Stelmasiak/Niedziela
Spotkanie z rodziną bł. ks. Jerzego Popiełuszki

- Bardzo miło, że pan minister Patryk Jaki pamiętał w tym dniu o moim wujku. Widać, że wartości za które zginął bł. ks. Jerzego Popiełuszki są dla niego ważne - powiedział Marek Popiełuszko, bratanek ks. Jerzego Popiełuszki. - To symboliczne, że akurat w tym miejscu przyjechał modlić się przed wyborami samorządowymi. Jego obecność i zachowanie jest dla mnie bardzo ważnym znakiem, jako katolika - dodał Marek Popiełuszko.

Tagi:
ks. Jerzy Popiełuszko

Milena Kindziuk: nadrzędnym celem ks. Popiełuszki było doprowadzenie człowieka do Boga

2018-12-13 09:34

jm / Bydgoszcz (KAI)

„Jego nadrzędnym celem było doprowadzenie człowieka do Pana Boga” – powiedziała o ks. Jerzym Popiełuszce dr Milena Kindziuk. Spotkanie, które odbyło się w bydgoskim seminarium duchownym z inicjatywy biskupa ordynariusza Jana Tyrawy, zostało zatytułowane „Ostatnie godziny ks. Jerzego Popiełuszki”. Kapłan swoją ostatnią posługę sprawował 19 października 1984 roku w grodzie nad Brdą.

episkopat.pl

Dr Milena Kindziuk stawia w swojej najnowszej książce, która jest pierwszą tak dokładnie opracowaną biografią polskiego błogosławionego, pytanie - co się działo po wyjeździe z Bydgoszczy? Dodaje jednocześnie, że przebieg wydarzeń można odtworzyć na podstawie relacji kierowcy – Waldemara Chrostowskiego. „Za miastem ksiądz Jerzy odmówił w samochodzie różaniec. Nie chciał się zdrzemnąć. «Mamy przed sobą tyle kilometrów, że jeszcze zdążę» – powiedział do swego kierowcy.

Po chwili Chrostowski zauważył światła jadącego za nimi samochodu i siedzących w nim milicjantów. – Samochód został zatrzymany do kontroli. Milicjant zażądał dokumentów i polecił kierowcy, by ten przesiadł się do milicyjnego wozu na próbę trzeźwości. Dziś wiadomo, że w wozie jechali funkcjonariusze SB – Grzegorz Piotrowski, Waldemar Chmielewski i Leszek Pękala. Byli oni przebrani w milicyjne mundury. Następnie do wozu doprowadzono ks. Popiełuszkę, który powiedział: „Panowie, co wy robicie!”. Męczennika ogłuszono drewnianą pałką i wrzucono do bagażnika – relacjonuje dr Kindziuk.

W czasie drogi Waldemar Chrostowski postanowił wyskoczyć z jadącego pojazdu. Stało się to w Przysieku. Ranny kierowca dotarł do pobliskiego hotelu, gdzie wezwano pogotowie. Nie pozwolił na opatrywanie ran, tylko poprosił lekarza, by zawieźć go do pobliskiego kościoła. Dalszy przebieg relacjonuje ks. Józef Nowakowski, ówczesny proboszcz toruńskiej parafii Wniebowzięcia NMP. – Początkowy przebieg wydarzeń można dziś odtworzyć na podstawie relacji Waldemara Chrostowskiego, a także z nowych dokumentów, do których dotarłam. Chodzi o przesłuchania Chrostowskiego na komendzie MO oraz o protokół z oględzin ciała kierowcy i ekspertyzy jego odzieży, którą miał na sobie w czasie skoku. Protokół oględzin ciała przewieziono do siedziby pogotowia ratunkowego w Toruniu i jeszcze w nocy zrobiono mu pierwsze badania – dodała prelegentka.

Milena Kindziuk podczas wykładu zaprezentowała szeroką dokumentację zdjęciową, a także starała się odtworzyć dokładny przebieg wydarzeń między godziną 21 a północą. – To właśnie wtedy dokonało się męczeństwo – powiedziała. O losach bł. ks. Jerzego Popiełuszki opisanych w książce można dowiedzieć się również z zeznań zabójców. Na tej podstawie – jak podkreśla autorka – jego ostatnią drogę odtworzył mecenas Edward Wende.

Biografia pokazuje reakcje społeczne zaraz po zaginięciu kapelana „Solidarności”. – Tej samej nocy z 19 na 20 października, kiedy oficjalna informacja o porwaniu nie została jeszcze podana, trwały już intensywne poszukiwania księdza Popiełuszki – zauważyła dr Kindziuk. Komunikaty o sprawie księdza wydało m.in. Biuro Prasowe Episkopatu Polski. Do modlitwy w intencji kapłana zachęcał ówczesny prymas Polski kard. Józef Glemp. Osobne raporty powstawały w Ministerstwie Spraw Wewnętrznych. W książce jest też protokół oględzin zwłok błogosławionego, datowany na 31 października 1984 roku, relacja z pogrzebu zamordowanego oraz z procesu zabójców.

Nie mogło zabraknąć również wątku bydgoskiego i słów, które dzisiaj stanowią swoisty testament ks. Jerzego. – Jako dziecko uczestniczyłam w jego pogrzebie. Potem jako dziennikarka pisałam o nim artykuły. Fascynowało mnie jego życie, wewnętrzna wolność oraz wielka odwaga – podsumowała dr Milena Kindziuk.

Biografia została zapisana na ponad 900 stronach. Podzielono ją na 15 rozdziałów czasowych, ukazujących ks. Jerzego jako seminarzystę, żołnierza, duszpasterza hutników, studentów, lekarzy, poprzez męczeństwo aż po kult i cuda błogosławionego męczennika. Aneks książki zawiera dokumenty, listy oraz rękopisy.

Dr Milena Kindziuk jest adiunktem w Instytucie Edukacji Medialnej i Dziennikarstwa na Uniwersytecie Kardynała Stefana Wyszyńskiego w Warszawie. Oprócz wspomnianej książki jest również autorką biografii Marianny Popiełuszko pt. „Matka świętego” oraz innych publikacji o ks. Jerzym, tłumaczonych m.in. na język włoski, francuski, słoweński, hiszpański.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Zdrada Judasza

2012-11-19 12:00

Justyna Wołoszka
Edycja szczecińsko-kamieńska 13/2009

Tadeusz Poźniak
Judasz u arcykapłanów

Jedną z najbardziej haniebnych opowieści zapisanych w Biblii jest opowieść o Judaszu Iskariocie, który zdradził swego Mistrza. Był jednym z dwunastu Apostołów powołanych przez Jezusa, który pełnił we wspólnocie specjalną funkcję. Zgodnie z przekazem Ewangelii, powierzono mu pieczę nad wspólnymi finansami. Dopuszczał się sprzeniewierzeń, dlatego oburzył się, widząc czyn Marii z Betanii, która namaściła Jezusowi nogi drogocennym olejkiem nardowym i otarła je włosami: „«Czemu to nie sprzedano tego olejku za trzysta denarów i nie rozdano ich ubogim?» Powiedział zaś to nie dlatego, jakoby dbał o biednych, ale ponieważ był złodziejem, i mając trzos wykradał to, co składano” (J 12, 5-6). Po przybyciu Jezusa do Jerozolimy „udał się do arcykapłanów i rzekł: «Co chcecie mi dać, a ja wam Go wydam». A oni wyznaczyli mu trzydzieści srebrników. Odtąd szukał sposobności, żeby Go wydać” (Mt 26, 14-16).
Los Judasza i suma trzydziestu srebrników przyjętych w zamian za zdradę posiada odniesienia starotestamentalne. Trzydzieści srebrników to ustanowione przez Prawo odszkodowanie za zabitego niewolnika: „Gdyby zaś wół zabódł niewolnika lub niewolnicę, jego właściciel winien wypłacić ich panu trzydzieści syklów srebrnych, wół zaś będzie ukamienowany” (Wj 21, 32). W Księdze Zachariasza pojawia się proroctwo, że taka kwota zostanie zapłacona za Mesjasza (Za 11, 12). Kiedy Judasz przyjął trzydzieści srebrników za życie Chrystusa, spełniło się starotestamentalne proroctwo.
Chociaż trudno współcześnie ustalić dokładną wartość trzydziestu srebrników, wiemy, że nie była to duża suma pieniędzy. W Nowym Testamencie nie mówi się jednoznacznie o monetach żydowskich. Żydzi wraz z utratą niezależności nie mieli prawa bić własnej monety. Od czasów Heroda posługiwano się oficjalnie rzymskim systemem monetarnym. Stosowano jednak nadal nazwy greckie i semickie. W czasach Pana Jezusa najpowszechniej używany był rzymski denar, który stanowił przeciętną dniówkę ówczesnego robotnika. Nie oznacza to, że robotnik zarabiał 365 denarów rocznie, ponieważ nie pracowano w dni szabatu i inne święta religijne. Denar miał taką samą wartość jak grecka drachma. Pieniądz ten był wybity ze srebra i nosił podobiznę głowy cesarza. Z tego powodu Żydzi nie mogli używać denarów do regulowania opłat za czynności religijne, dlatego je wymieniano. Ogólne określenie „srebrnik” obecnie uważa się za synonim sykla. Sykl był dawną jednostką wagi (14 g), która z czasem została przekształcona w żydowską jednostkę monetarną, wykonywaną ze srebra. Używając terminu sykl na określenie monety, dodawano zazwyczaj określenie: „ze srebra” - srebrnik. Jeden sykl odpowiadał zarobkowi za cztery dni pracy. Judasz otrzymał za wydanie Pana Jezusa prawdopodobnie trzydzieści srebrnych syklów z Tyru (zob. ilustracje) albo Antiochii. Suma ta równała się w przybliżeniu 120 denarom, co trudno uznać za fortunę. Dla porównania talent srebra był wart 10 tys. drachm lub 10 tys. denarów. Roczny dochód Heroda w ostatnim roku jego życia wynosił ok. 1000 talentów. W przypowieści o nielitościwym dłużniku (Mt 18, 23-24) czytamy o anulowanym przez króla długu wynoszącym niewyobrażalną sumę 10 tys. talentów, czyli tyle, ile wynosiły dziesięcioletnie dochody Heroda.
Wiadomość o skazaniu Jezusa dotarła do Judasza i wywarła na nim wstrząsające wrażenie. Srebrniki, które otrzymał za zdradę, stały się dla niego wyrzutem nie do zniesienia. Wrócił do świątyni, aby je oddać, jednak arcykapłani odmówili ich przyjęcia. Wyjaśnić należy, dlaczego faryzeusze wzbraniali się przed przyjęciem pieniędzy zwróconych przez Judasza. Prawo zabraniało składać w ofierze Bogu pieniądze uzyskane niegodziwie: „Nie zaniesiesz do domu Pana, Boga twego, zarobku nierządnicy, jak i «zapłaty dla psa», jako rzeczy ofiarowanej ślubem. Tak jednym, jak i drugim brzydzi się Pan, Bóg twój” (Pwt 23, 19). Faryzeusze uznali, że Judaszowe srebrniki należą do dochodów tego właśnie rodzaju i dlatego nie włożyli ich do skarbon świątynnych. W takim wypadku należało zwrócić pieniądze ofiarodawcy, a gdy ten się nie zjawiał, obrócić na jakiś dobry cel.
Judasz „rzuciwszy srebrniki ku przybytkowi, oddalił się, potem poszedł i powiesił się” (Mt 27, 5). Za srebrniki zakupiono „pole garncarzowe” z przeznaczeniem na grzebanie cudzoziemców. Według późniejszej relacji Dziejów Apostolskich, Judasz „za pieniądze, niegodziwie zdobyte, nabył ziemię i spadłszy głową na dół, pękł na pół i wypłynęły wszystkie jego wnętrzności. Rozniosło się to wśród wszystkich mieszkańców Jerozolimy, tak że nazwano ową rolę w ich języku „Hakeldamach”, to znaczy: Pole Krwi” (Dz 1, 18-19). Obydwa opisy śmierci Judasza nawiązują do biblijnych opisów śmierci ludzi bezbożnych. Warto porównać te teksty z opisami śmierci Achitofela (2 Sm 17, 23) i Antiocha Epifanesa (2 Mch 9, 7-9).
Ciekawe objaśnienie dotyczące śmierci Judasza podaje Jakub de Voragine - dominikanin, arcybiskup Genui - w „Złotej legendzie”, którą spisał w latach 1263-73. „Później jednak żal go ogarnął i powiesił się na powrozie. Gdy zaś wisiał, ciało jego pękło przez pół i wylały się wszystkie wnętrzności jego. Nie wyzionął zaś ducha ustami, nie godziło się bowiem, aby usta, które dotknęły chwalebnej twarzy Chrystusa, zostały tak haniebnie splamione. Natomiast słuszne było, aby wnętrzności, które poczęły zdradę, pękły i wypadły i aby powróz zdusił krtań, z której wydobywał się głos zdrajcy. Ciało zaś Judasza zawisło w powietrzu, aby w ten sposób on, który obrażał aniołów w niebie, a ludzi na ziemi, odsunięty został od nieba i ziemi, a w powietrzu stał się towarzyszem diabłów”.
Warto odwołać się do św. Jana Chryzostoma, który zwraca uwagę na pewien istotny szczegół: „Zauważ natomiast, kiedy pojawiają się u niego wyrzuty. Gdy grzech został spełniony i doprowadzony do końca. Taki właśnie jest diabeł. Tym, którzy nie czuwają, nie pozwala, by widzieli zło, aby nie zmienił się ten, kto wpadł w jego sidła. Gdy zbrodnia została dokonana w całości, wtedy poczuł żal, a i wówczas bez skutku. Wszystko można by uznać: że się potępił, że rzucił srebrniki, że nie uszanował żydowskiego ludu. Lecz jest dziełem złośliwego szatana, nie do przebaczenia, to z kolei, że się powiesił. Oderwał go od żalu, by nie miał z tego żadnej korzyści; zgładził go najhaniebniejszą i jawną dla wszystkich śmiercią, kusząc go, by sam odebrał sobie życie”.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Jestem od poczęcia

Papież przybył do Panamy

2019-01-24 00:31

kg (KAI) / Miasto Panama

Na ponad kwadrans przed oficjalnym zaplanowanym przybyciem - ok. godz. 22.15 czasu polskiego - na płycie lotniska międzynarodowego Tocumen koło Miasta Panamy wylądował samolot Az4000 włoskich linii lotniczych Alitalia z Franciszkiem na pokładzie. Tym samym Ojciec Święty rozpoczął swą 26. podróż zagraniczną, w czasie której będzie przebywał w Panamie, przewodnicząc tam centralnym obchodom 34. Światowych Dni Młodzieży (ŚDM). Jego pobyt w tym niewielkim kraju, łączącym Amerykę Środkową z Południową, potrwa do 27 bm.

Panama 2019/flickr.com

Zanim jeszcze samolot papieski wylądował, na lotnisku panowała odświętna, radosna, a zarazem podniosła atmosfera. Na zaimprowizowanej scenie zespół artystów w strojach narodowych wykonywał tańce ludowe, śpiewano piosenki nawiązujące do rozpoczętych wczoraj ŚDM. Na Dostojnego Gościa oczekiwali na płycie lotniska przedstawiciele najwyższych władz państwowych z prezydentem kraju Juanem Carlosem Varelą i jego małżonką na czele oraz wszyscy biskupi miejscowi, wśród nich kard. José Luis Lacunza i arcybiskup stolicy - José Domingo Ulloa. Obecny był także nuncjusz apostolski w Panamie abp Mirosław Adamczyk.

Wychodzącego z maszyny papieża powitało ok. 2 tys. mieszkańców tego kraju, klaszczących, wznoszących okrzyki ku jego czci oraz machających chorągiewkami watykańskimi i swego kraju. Gdy Ojciec Święty stanął na ziemi panamskiej, podeszło do niego kilkoro dzieci z kwiatami, Franciszek je serdecznie uściskał i ucałował. Następnie powitał go prezydent z małżonką, po czym cała trójka przeszła po czerwonym dywanie do niewielkiego pawilonu i tam wysłuchali hymnów Watykanu i Panamy. Potem szef państwa przedstawił papieżowi członków swego rządu, po czym przywitali się z nim miejscowi biskupi. Na zakończenie tej części do prezydenta i Pierwszej Damy podeszli pozostali członkowie świty papieskiej.

Po wyjściu z pawilonu Ojciec Święty przywitał się z biskupami z innych krajów tego regionu, przeszedł się wzdłuż barierek, pozdrawiając stojących tam ludzi. W pewnej chwili prezydent Varela wziął na ręce małe dziecko, które trzymał ktoś w tłumie i podał papieżowi, które je pobłogosławił.

Na zakończenie Franciszek wsiadł do samochodu i w eskorcie honorowej odjechał do nuncjatury apostolskiej w stolicy kraju, która będzie jego rezydencją przez cały czas pobytu w tym kraju.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem