Reklama

W wieluńskim Domu Kultury zabrzmiała muzyka cerkiewna

2018-10-22 18:39

Zofia Białas

Zofia Białas

Wieluń w czasie zaborów - miasto przygraniczne - nie mogło nie mieć cerkwi, skoro stacjonował tu garnizon wojska rosyjskiego, Brygada Straży Granicznej i działały urzędy zaborczej administracji rosyjskiej. Pierwsza cerkiew p.w. św. Włodzimierza istniała od 1852 r. przy ulicy Palestranckiej. Ze względu na swoją małość nie zabezpieczała potrzeb licznej rzeszy oficerów rosyjskich. O budowę większej cerkwi od 1898 roku zabiegali oficerowie wieluńskiej Brygady Straży Granicznej. Nową cerkiew p.w. Przenajświętszej Bogarodzicy Maryi wzniesiono w latach 1901 – 1902 na terenie ogrodu spacerowego przy ulicy Krakowskie Przedmieście. Od 1914 cerkiew stała opustoszała. W 1934 r. została wykupiona przez Sejmik Powiatowy na potrzebę muzeum regionalnego. Budynek przystosowano do potrzeb muzeum. Po II wojnie swoją siedzibę miał tu Powiatowy Dom Kultury Związków Zawodowych, od 1977 roku Wieluński Dom Kultury.

Tę krótką historię przedstawiła Zofia Spaleniak, pracownik Wieluńskiego Domu Kultury, zapraszając z Elżbietą Kalińską, burmistrzem Pawłem Okrasą i Anną Macińską do wysłuchania koncertu muzyki cerkiewnej w wykonaniu chóru Oktoich i obejrzenia poplenerowej wystawy „Oblicze Chrystusa w ikonie”.

Chór Oktoich pod kierunkiem Grzegorza Cebulskiego, polskiego księdza prawosławnego, przybył z Wrocławia do Wieluńskiego Domu Kultury, dawnej cerkwi, w ramach podsumowania realizacji projektu „Poszukiwanie korzeni. Wielokulturowe warsztaty artystyczne” dofinansowane ze środków Ministerstwa kultury i Dziedzictwa Narodowego pochodzących z Funduszu Promocji Kultury – wystawa poplenerowa „Oblicze Chrystusa w ikonie”. Realizując projekt, mówiła Zofia Spaleniak, mieliśmy na celu wspieranie dialogu i otwartości na drugiego człowieka bez względu na jego pochodzenie, status społeczny i wyznanie, dlatego dziś, w tych murach, wspominamy wszystkich tych, którzy tu modlili się pieśnią w języku staro – cerkiewno – słowiańskim. Dziś, po wielu latach znów zabrzmi muzyka cerkiewna, a koncert przygotował zespół Oktoich.

Reklama

Wszyscy, którzy przybyli na otwarcie wystawy poplenerowej wysłuchali hymnów (stałe części liturgii kościoła prawosławnego). Wysłuchano Nieszporów, Jutrzni, Powieczerza. Były też fragmenty Psalmów 149 i 150, Hymn komunijny z Supraśla (tu wieluńskie Akwarelki tworzyły swoje ikony) i ostatni hymn mówiący o prośbie dobrego łotra (błagorozumnyj) „Jezu wspomnij na mnie, gdy będziesz w swoim Królestwie”.

Naszą obecność w tym miejscu, mówił prowadzący koncert ks. Grzegorz Cebulski, traktujemy, jako modlitwę. W tym miejscu, w tym kościele konsekrowanym w 1902 roku, być może, w roku 1932 lub 1934, była sprawowana ostatnia liturgia. To zobowiązuje. Przez tę modlitwę oczyszczamy swoje dusze, ogołacamy się z naszej pychy, zarozumialstwa, intelektu i wierzymy, że jedyną Drogą, Prawdą i Życiem jest Chrystus, a dała nam Go błogosławiona Maryja Dziewica, Matka, którą podarował nam z Krzyża, usynawiając św. Jana. Chrystus pozostawił nam Kościół Święty, nie religię. Nie obiecywał nam szczęścia (szczęście jest egoistyczne), lecz swoje błogosławieństwo i wejście do swojego Królestwa, jeśli będziemy mieli w zapasie wiele dobrych uczynków, o których mówi 8 błogosławieństw (w liturgii prawosławnej 9), będących uzupełnieniem Dekalogu. Jeśli po tej modlitwie w domu kultury (dawnej cerkwi) wyjdziemy o drobinę lepsi będzie znaczyło, że umieliśmy się modlić w czasie, kiedy tak wielu nie potrafi się modlić, a nasz zespół spełnił swoją misję ewangelizacyjną.

Tagi:
cerkiew

Reklama

Parafia św. Mikołaja w Szczecinie

2019-01-30 11:36


Edycja szczecińsko-kamieńska 5/2019, str. VI

Z ks. Pawłem Stefanowskim, proboszczem parafii św. Mikołaja w Szczecinie, rozmawia Leszek Wątróbski

Leszek Wątróbski
Ikonostas w cerkwi św. Mikołaja

Leszek Wątróbski: – Jak doszło do powstania waszej parafii?

Ks. Pawłem Stefanowski: – Parafia prawosławna w Szczecinie istnieje już ponad pół wieku. Utworzono ją jeszcze przed Akcją Wisła, w pierwszej połowie 1946 r. Przy końcu 1951 r. powstała diecezja wrocławsko-szczecińska, a proboszczem parafii i zarazem tutejszym dziekanem został o. Jan Ignatowicz. Według ówczesnego sprawozdania w Szczecinie mieszkało ok. siedmiuset prawosławnych parafian. Wśród wszystkich świątyń naszego dekanatu dwie znajdowały się w domach mieszkalnych. Jedną z nich była cerkiew przy ul. Bogusława w Szczecinie, w mieszkaniu proboszcza. Dopiero na początku lat 60. XX wieku nasza parafia otrzymała pomieszczenie na cerkiew w oddzielnym domu przy ul. Wawrzyniaka. Cerkiew św. Mikołaja mieściła się tam do roku 2012.

– Jest Ksiądz proboszczem parafii św. Mikołaja od grudnia 1996 r.

– Moja rodzina wywodzi się z Bielanki i Uścia Gorlickiego, dawniej Ruskiego. Studiowałem slawistykę, przez dwa lata byłem w USA. Po powrocie wstąpiłem do seminarium duchownego w Warszawie. Naszą parafię tworzą Ukraińcy, Białorusini, Polacy, Rosjanie, Grecy, Łemkowie, Gruzini oraz inni. Duże zróżnicowanie narodowościowe. Wcześniej kazania w cerkwi były wygłaszane tylko po rosyjsku. Zauważyłem, że dla wielu młodych ludzi kazanie w tym języku jest niezrozumiałe. Przeszedłem więc na język polski, ukraiński i rosyjski.

– Parafia ma nową cerkiew. Co zmieniło się u was od czasu przeprowadzki z Wawrzyniaka?

– Sama przeprowadzka to już była wielka zmiana jeśli chodzi o życie parafii i jej struktury. Przy Wawrzyniaka naszą lokalizację można było uznać za ukrytą. Obecną, przy ul. Zygmunta Starego, uznać już można za zupełnie normalną. Nasza nowa cerkiew jest bardzo wyeksponowana. Widać ją w mieście już z daleka i trudno jej nie zauważyć. Myślę, że nowi emigranci, którzy zamieszkali w Szczecinie czasowo lub na stałe, nie muszą jej wcale szukać ani się zbytnio o nią pytać. Widać to zresztą po ilości ludzi przychodzących tu na nabożeństwa. Działka pod budowę nowej cerkwi miała ok. 1500 m2. Na placu tym zbudowaliśmy naszą nową świątynię parafialną oraz odbudowaliśmy dom parafialny. Cerkiew zaprojektował inż. architekt Marek Gnaś ze Szczecina w stylu bizantyjskim, na bazie krzyża greckiego. Świątynia może pomieścić ok. pięciuset osób. Cerkiew ma długość 26 m, szerokość 16 m i wysokość 27 m. Jej kopuły z krzyżem widać już nawet z dworca kolejowego.Jest to wreszcie cerkiew z prawdziwego zdarzenia, nie ujmując nic naszej wcześniejszej świątyni na Wawrzyniaka, która przez długi okres dobrze nam służyła. Z tego co wiem, to nasz nieżyjący już ordynariusz diecezji wrocławsko-szczecińskiej abp Jeremiasz marzył zawsze, aby w Szczecinie stanęła duża cerkiew wolnostojąca, która będzie spełniała wszystkie potrzebne jej normy kanoniczne. Jego marzenia udało się spełnić dopiero na początku XXI wieku. Otrzymaliśmy, w roku 2002, od miasta plac, na którym stoi dziś cerkiew, uważana przez wielu szczecinian za ciekawy obiekt architektury sakralnej.

– Budowa Waszej nowej świątyni rozpoczęła się w roku 2004

– W tym samym roku miało miejsce uroczyste poświęcenie kamienia węgielnego. Uroczystościom przewodniczył abp Sawa, metropolita warszawski i całej Polski, zwierzchnik naszej autokefalicznej Cerkwi. W poświęceniu kamienia węgielnego brali także udział inni biskupi naszej Cerkwi i goście z zagranicy. Budowa cerkwi postępowała szybko. Pierwsze nabożeństwo odprawione zostało już w grudniu w roku 2008, w dzień naszego patrona św. Mikołaja. Był to czas, kiedy nabożeństwa odprawiane były jednocześnie w cerkwi na Wawrzyniaka. Natomiast od końca 2009 r. przenieśliśmy wszystkie nabożeństwa do nowej cerkwi. Ciągle też trwały w niej jeszcze prace wykończeniowe, tak aby gotowa była do konsekracji. Trzeba było więc zamontować ikonostas i zbudować ołtarze. Zrobiliśmy też polichromie w ołtarzu. I w ten sposób przygotowaliśmy się do konsekracji cerkwi, która odbyła się we wrześniu 2011 r.

– Prace wykończeniowe trwały więc dalej...

– Zamontowane zostały dalsze polichromie. Prace przy nich trwały do końca 2015 r. Naszą świątynię wyposażyliśmy także w inne niezbędne do jej normalnego funkcjonowania przedmioty. Wykonał je jeden z najlepszych obecnie ikonografów w Polsce i na świecie Jarosław Wiszenko z Mielnika nad Bugiem.

– Parafię tworzą wierni. Jest ich coraz więcej od kilku ostatnich lat.


– Wielu nowych parafian, którzy pojawili się w ostatnich latach w Szczecinie, zamieszkało tu czasowo. Są na szczęście i tacy, którzy zostali tu na stałe i związali się z naszą parafią bliżej. Lwia część tej emigracji, głównie z Ukrainy, ale i Białorusi, Gruzji, Mołdawii czy Rumunii, uczestniczy w naszym życiu cerkiewnym. Tych aktywnych jest niestety ciągle zbyt mały procent. Mimo to dostrzec można zmianę ilościową z powolną tendencją wzrostową. Ilość naszych parafian, mających duchowy związek z cerkwią, systematycznie rośnie. Na Wawrzyniaka było ich ok. 700. Teraz jest znacznie więcej. W niedzielnej liturgii uczestniczy wprawdzie ok. 300 osób, ale na wielkie święta cerkiewne jest ich zdecydowanie więcej – nawet do 2 tys. Trudno jest tu dokładnie podać liczbę wiernych naszej parafii. Ludzi uczestniczących czasami w nabożeństwach jest zdecydowanie więcej niż tych, którzy uczestniczą w nich regularnie. I połowa z nich, z tych uczestniczących regularnie w naszych nabożeństwach, to wierni pochodząca z najnowszej emigracji.
Wielu z nich angażuje się w życie cerkiewne, uczestnicząc w nabożeństwach i we wspólnych modlitwach oraz parafialnych przedsięwzięciach. Ostatnio np. Prawosławne Stowarzyszenie św. Mikołaja, działające przy naszej parafii, organizowało wyjazd na święto parafialne do Berlina, do prawosławnej parafii św. Włodzimierza. I 50 proc. uczestników tego wyjazdu stanowili nasi wierni z najnowszej emigracji.
Nie prowadzimy natomiast żadnych statystyk procentowych i nie wiemy, która grupa narodowościowa jest dziś w naszej parafii najliczniejsza. Możemy bardziej mówić o obywatelach jakiegoś państwa. Tu najwięcej jest oczywiście Polaków, którzy od urodzenia mieszkają w naszym kraju. Jest też duża część należąca do emigracji – tej starszej, która zaczęła się zaraz o zakończeniu II wojny światowej i tej nowszej – sprzed 15-20 lat. Jest wreszcie grupa parafian z najnowszej emigracji – zarobkowej czy politycznej sprzed 2,3 czy 4 lat – głównie z Ukrainy. Są wreszcie Polacy czystej krwi, którzy dokonali konwersji na prawosławie. Śmiało mogę więc powiedzieć, że naszą parafię tworzy łącznie kilkanaście nacji. I że cerkiew stara się zawsze je łączyć, a nie dzielić czy nastawiać jednych przeciwko drugim. Cerkiew nie jest przecież miejscem sporów politycznych lecz domem Bożym. Jesteśmy Polską Autokefaliczną Cerkwią Prawosławną traktującą wiernych różnych narodowości z takim samym szacunkiem i godnością.

– Jak praktycznie wygląda w waszej parafii praca duszpasterska?

– Pracujemy z dorosłymi i dziećmi. Prowadzimy liczne spotkania w ramach naszych stowarzyszeń. Organizujemy też wyjazdy czy koncerty. Są również i inne formy współpracy. Dla nas bardzo ważny jest kontakt z wiernymi i udzielanie sakramentów św., w tym sakrament spowiedzi i Eucharystii. Te sakramenty budują duchowość naszej cerkwi. Ważne są dla nas także indywidualne relacje: duchowny – wierny i wreszcie lektura Biblii, modlitwy osobiste czy z psałterza. Pomocą w osiągnięciu duchowego zjednoczenie ze Stwórcą są w naszej cerkwi posty. I to od zawsze. Jest ich u nas naprawdę dużo, nawet bardzo dużo. Licząc je dokładnie, to stanowią one 1/3 roku liturgicznego. Wszystkie posty kształtują wnętrze człowieka, szczególnie naszą wolę. I wspierają nas w codziennej walce duchowej. Hartując przecież swoje ciało, hartujemy też i ducha.

– Zwiększająca się ilościowo liczba parafian, powoduje jednocześnie zwiększenie się obowiązków duszpasterskich...

– ...będziemy też musieli zdobyć ostatnie pozwolenia na budowę drugiego domu parafialnego – z salą parafialną, do organizacji wszelkich spotkań. Obecna sala, przewidziana na ok. 30 osób, nie daje nam takich możliwości, chociaż na spotkaniu wigilijnym musiało się w niej zmieścić 70 osób. Budowa ma ruszyć już w przyszłym roku. Nasz nowy dom parafialny będzie miał cztery kondygnacje użytkowe z dużą salą, w której będziemy się spotykać. W ten sposób chcemy powiększyć powierzchnię edukacyjno-duszpasterską z kancelarią, salami do katechezy i miejsce, gdzie rodzice będą mogli poczekać na swoje dzieci uczące się religii.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Bp Mendyk: po złożeniu oświadczenia rodziców religia jest przedmiotem obowiązkowym

2019-03-18 07:06

BPKEP / Warszawa (KAI)

Religia nie jest przedmiotem dodatkowym. Jest to przedmiot do wyboru, który staje się obowiązkowy po złożeniu stosownego oświadczenia przez rodziców lub pełnoletnich uczniów - podkreśla w oświadczeniu przewodniczący Komisji Wychowania Katolickiego Konferencji Episkopatu Polski, bp Marek Mendyk.

Archiwum
Bp Marek Mendyk

Oświadczenie zostało wydane w związku z informacjami o próbach ograniczania przez organ prowadzący zajęć z nauczania religii w przedszkolach i szkołach publicznych. Argumentując zasadność lekcji religii w szkołach, bp Mendyk przywołuje art. 109 ust. 2 Ustawy Prawo oświatowe z dnia 14 grudnia 2016 r. oraz rozporządzenie Ministra Edukacji Narodowej z dnia 14 kwietnia 1992 r. w sprawie warunków i sposobu organizowania nauki religii w publicznych przedszkolach i szkołach.

"Życzenie rodziców lub pełnoletnich uczniów w formie pisemnej ma zawierać wolę udziału w zajęciach z religii. Domaganie się deklaracji innej treści lub dawanie rodzicom do wypełnienia przygotowanych wcześniej formularzy z zapisem: „religia (tak/nie)” jest niezgodne z obowiązującym prawem. Oświadczenie nie musi być ponawiane każdego roku. Deklaracja raz złożona obowiązuje do czasu jej ewentualnego wycofania" - wskazuje przewodniczący Komisji Wychowania Katolickiego KEP.

Bp Mendyk przypomina, że nauczanie religii odbywa się w ramach tygodniowego rozkładu zajęć szkolnych w wymiarze dwóch godzin tygodniowo. "Nie ma podstaw do organizowania zajęć z religii wyłącznie na pierwszych bądź tylko ostatnich godzinach lekcyjnych. Uczniom, którzy nie uczęszczają na lekcje religii, szkoła ma zapewnić opiekę na czas trwania tych zajęć" - czytamy w oświadczeniu.

Biskup podkreśla też, że w przedszkolach zajęcia z religii uwzględniane są w ramowym planie dnia, a zgodnie z wyjaśnieniami MEN, podstawa programowa jest realizowana przez cały czas pobytu dziecka w przedszkolu i nie można jej utożsamiać z czasem bezpłatnego nauczania, wychowania i opieki. Wynika z tego, że nauka religii w przedszkolu może się odbywać zarówno w czasie bezpłatnego nauczania, wychowania i opieki, jak i poza nim.

"Przedszkole i szkoła mają obowiązek zorganizowania zajęć z religii dla grupy nie mniejszej niż 7 uczniów danej klasy lub oddziału. Łączenie klas dla grup większych niż 7 uczniów jest możliwe, jeśli dotyczy to również innych przedmiotów nauczanych w szkole" - zaznacza bp Mendyk. Dodaje również, że w szczególnie uzasadnionych przypadkach, rozważanych zawsze indywidualnie, na pisemną prośbę dyrektora szkoły, zgodę na zmniejszenie wymiaru godzin z religii do jednej tygodniowo, może wyrazić jedynie biskup diecezjalny.

Publikujemy treść oświadczenia:

Oświadczenie Komisji Wychowania Katolickiego KEP w sprawie organizowania zajęć z religii w publicznych przedszkolach i szkołach

W związku z informacjami, jakie docierają do Komisji z różnych miejsc w sprawie prób ograniczania przez organ prowadzący zajęć z nauczania religii w przedszkolach i szkołach publicznych, przypominamy:

1. Zgodnie z art. 109 ust. 2 Ustawy Prawo oświatowe z dnia 14 grudnia 2016 r. (Dz. U. z 2018 r. poz. 996), „formami działalności dydaktyczno-wychowawczej szkoły są także zajęcia edukacyjne, o których mowa w przepisach wydanych na podstawie art. 12 ust. 2 ustawy o systemie oświaty”. Religia nie jest przedmiotem dodatkowym. Jest to przedmiot do wyboru, który staje się obowiązkowy po złożeniu stosownego oświadczenia przez rodziców lub pełnoletnich uczniów. Stanowi o tym rozporządzenie Ministra Edukacji Narodowej z dnia 14 kwietnia 1992 r. w sprawie warunków i sposobu organizowania nauki religii w publicznych przedszkolach i szkołach (Dz. U. Nr 36, poz. 155, z późn. zm.).

2. Życzenie rodziców lub pełnoletnich uczniów w formie pisemnej ma zawierać wolę udziału w zajęciach z religii. Domaganie się deklaracji innej treści lub dawanie rodzicom do wypełnienia przygotowanych wcześniej formularzy z zapisem: „religia (tak/nie)” jest niezgodne z obowiązującym prawem. Oświadczenie nie musi być ponawiane każdego roku. Deklaracja raz złożona obowiązuje do czasu jej ewentualnego wycofania.

3. Nauczanie religii odbywa się w ramach tygodniowego rozkładu zajęć szkolnych w wymiarze dwóch godzin tygodniowo. Nie ma podstaw do organizowania zajęć z religii wyłącznie na pierwszych bądź tylko ostatnich godzinach lekcyjnych. Uczniom, którzy nie uczęszczają na lekcje religii, szkoła ma zapewnić opiekę na czas trwania tych zajęć.

W przedszkolach zajęcia z religii uwzględnia się w ramowym rozkładzie dnia. Zgodnie z wyjaśnieniami MEN, podstawa programowa jest realizowana przez cały czas pobytu dziecka w przedszkolu i nie można jej utożsamiać z czasem bezpłatnego nauczania, wychowania i opieki.

Nauka religii w przedszkolu może się odbywać zarówno w czasie bezpłatnego nauczania, wychowania i opieki, jak i poza nim.

4. W szczególnie uzasadnionych przypadkach, rozważanych zawsze indywidualnie, na pisemną prośbę dyrektora szkoły, zgodę na zmniejszenie wymiaru godzin z religii do jednej tygodniowo, może wyrazić jedynie biskup diecezjalny.

5. Zgodnie z ww. rozporządzeniem, przedszkole i szkoła mają obowiązek zorganizowania zajęć z religii dla grupy nie mniejszej niż 7 uczniów danej klasy lub oddziału. Łączenie klas dla grup większych niż 7 uczniów jest możliwe, jeśli dotyczy to również innych przedmiotów nauczanych w szkole.

6. Ilekroć w cytowanym rozporządzeniu jest mowa o organizowaniu zajęć z religii w publicznych przedszkolach – odnosi się to do wszystkich grup przedszkolnych, a nie tylko do najstarszych.

Jednocześnie przypominamy, że prawo wyraźnie rozgranicza odpowiedzialność za działalność szkoły pomiędzy władzą samorządową a władzami państwowymi. Jakiekolwiek próby podważania przez organ prowadzący zapisów zawartych w ww. rozporządzeniu wykraczają poza jego kompetencje.

bp Marek Mendyk przewodniczący Komisji Wychowania Katolickiego Konferencji Episkopatu Polski

CZYTAJ DALEJ

Reklama

ks. Krzysztof Hojzer: Trzeba, by krzyż stał się moim życiem

2019-03-18 23:06

Kamil Krasowski

"Przyjdź Duchu Święty i postaw nas pod krzyżem, abyśmy nie tylko wpatrzeni w znak, ale wpatrzeni w Boga potrafili wniknąć i być tożsami z Tym, Który nas stworzył" - tymi słowami modlił się ks. Krzysztof Hojzer 18 marca na rozpoczęcie rekolekcji wielkopostnych w parafii św. Alberta w Zielonej Górze. Pierwszy dzień rekolekcji zgromadził kilkaset osób.

Karolina Krasowska
- Trzeba nam ucałować ten krzyż, trzeba się do niego przytulić, żeby on nie był cierpieniem, ale żeby stał się moim życiem, a więc bym był taki jak Jezus - mówił ks. Krzysztof Hojzer.

Rekolekcje "W mocy Bożego Ducha" rozpoczęły się od Mszy św. w kościele św. Alberta w Zielonej Górze. Po Eucharystii egzorcysta, opiekun Diecezjalnej Grupy Modlitewnej św. Ojca Pio ks. Krzysztof Hojzer wygłosił konferencję nt. rozeznawania w życiu duchowym człowieka działania dobrych i złych duchów w oparciu o nauczanie świętych i ojców Kościoła. - Tak jak opętanie jest najmocniejszym działaniem szatana i polega ono na pozbawieniu człowieka wolności, tak działanie ducha dobrego jest temu przeciwne - zawsze respektuje ludzką wolność, czyli nic bez twojej zgody, nic bez twojego umysłu, bez twojej pamięci, bez twoich uczuć; nie narzuca dobra, ale je proponuje; nie niepokoi aż do obłędu, nie drażni. Nawet w wypadku natchnień proroków wpływ Boga na to, co mieli oni głosić nie był zniewalający i mogli oni mówić lub milczeć. Jest to najważniejsza różnica pomiędzy działaniem ducha dobrego i złego i najlepszy sposób na ich rozeznanie - mówił egzorcysta. Kapłan zwrócił uwagę, że w rozeznawaniu duchów bardzo ważny jest stan łaski uświęcającej, codzienny rachunek sumienia oraz metoda lectio divina.

Zobacz zdjęcia: Rekolekcje wielkopostne

Po konferencji ks. Krzysztof poprowadził wzruszającą Drogę Krzyżową przeplataną motywami z filmu "Pasja" Mela Gibsona i muzyką Michała Lorenca. Każdemu z uczestników rekolekcji udzielił też specjalnego błogosławieństwa relikwiami Krzyża Świętego, które przez cały czas były obecne na ołtarzu w czasie Liturgii i nabożeństwa. - Chciałbym, żebyśmy dzisiaj dali Jezusowi swoje serca, aby On sam je przygotował do modlitwy uwolnienia; aby sam je dotknął tak jak to robił kiedy poruszał się we wspólnocie Apostołów. To jest niesamowity dar. Dlatego trzeba nam stanąć przy krzyżu tak jak to zrobiła Matka Boża. Trzeba nam ucałować ten krzyż, trzeba się do niego przytulić, żeby on nie był cierpieniem, cierpiętnictwem, ale żeby stał się moim życiem, a więc bym był taki jak Jezus - mówił rekolekcjonista.

Drugiego dnia uczestnicy rekolekcji są zaproszeni do parafii św. Józefa w Zielonej Górze na odpust i  diecezjalną peregrynację obrazu św. Józefa Kaliskiego, zaś trzeciego do parafii św. Alberta na modlitwę uwolnienia i zanurzenia w mocy Ducha Świętego.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem