Reklama

Rok bezobjawowej pracy Trybunału Konstytucyjnego

2018-10-28 17:14

Artur Stelmasiak

trybunal.gov.pl


Pierwsza rocznica skargi ws. aborcji eugenicznej wskazuje, że w Trybunale Konstytucyjnym nie doszło do Dobrej Zmiany. Przez 12 miesięcy nie ma żadnych przejawów pracy sędziów TK, a w tym czasie zabito ok. 1050 niewinnych dzieci.


Dokładnie 27 października mieliśmy bardzo ważną rocznicę, której nie zauważyły media, ani politycy. Rok temu ponad 100 posłów złożyło w Trybunale Konstytucyjnym wniosek o stwierdzenie niekonstytucyjności przesłanki zezwalającej na zabijanie dzieci, u których lekarze stwierdzili prawdopodobieństwo niepełnosprawności lub choroby.

Reklama

Po roku "pracy" sytuacja nie wygląda dobrze, bo mimo wcześniejszych zapowiedzi prezes Trybunału Konstytucyjnego Julii Przyłębskiej, że sprawa życia i śmierci jest dla niej priorytetowa i będzie rozstrzygnięta w ciągu kilku miesięcy, nic dalej się nie wydarzyło. Gdybyśmy zrobili ranking prezesów trybunału TK, to pod tym kątem Przyłębska działa kilkukrotnie wolniej od prof. Andrzeja Zolla, który w 1997 roku wydał przełomowe orzeczenie dla ochrony życia w Polsce. Prezes Andrzej Zoll w o wiele trudniejszej sytuacji kwestię ochrony życia rozwiązał dokładnie w 162 dni, a TK pod wodzą prezes Przyłębskiej nie wykazuje zainteresowania sprawą od 365 dni. Według najnowszych statystyk z Ministerstwa Zdrowia, w tym czasie zabito w polskich szpitalach ok. 1050 niewinnych dzieci.

Przypomnę, że skład orzekający pod przewodnictwem prof. Andrzeja Zolla miał o wiele trudniejsze zadanie. Miał przeciwników życia nienarodzonych w rządzie SLD i w Sejmie. Ówczesny Prokurator Generalny oraz Sejm wysyłał do TK proaborcyjne opinie prawne, ale sędziowie i tak zrobili swoje. Teraz sprawa wydaje się łatwa i oczywista, a na biurku Julii Przyłębskiej leży zbieżna z poselskim wnioskiem opinia Sejmu oraz Prokuratora Generalnego. Wszystkie dokumenty jednoznacznie wskazują, że aborcja eugeniczna jest niekonstytucyjna.

Wyrok z 1997 roku jest przełomowy dla całego późniejszego orzecznictwa. Sędziowie dali wówczas jednoznaczną wskazówkę, że również aborcja eugeniczna jest niekonstytucyjna. To bardzo logiczne. Skoro według konstytucji życie ludzkie jest prawem chronione od poczęcia, to tak jak nie zabijamy dorosłych niepełnosprawnych i chorych, tak samo nie można zabijać ich przed urodzeniem. Nie ma więc wątpliwości, że nienarodzone dzieci ze stygmatem prawdopodobieństwa choroby i niepełnosprawności, zasługują na taką samą ochronę, jak ich rówieśnicy bez tego wyroku.

Sprawa budzi coraz większy niepokój w gronie sędziów TK. Wielu z nich chciałoby rozstrzygnąć raz na zawszę tę sprawę i nie rozumieją dlaczego prezes Przyłębska przez tyle miesięcy nie wyznaczyła terminu rozprawy. Coraz większe rozczarowanie panuje także wśród posłów, którzy przed rokiem złożyli wniosek. Pod koniec lipca poseł Anna Sobecka i Anna Siarkowska wysłały otwarty apel do prezes TK Julii Przyłębskiej w tej sprawie. Po dwóch tygodniach panie dostały odpowiedź, że Przyłębska dokłada "wszelkich starań", by nie było "nieuzasadnionej zwłoki" w tej sprawie. Poseł Sobecka 19 września ponownie wysłała list do TK z pytaniem o termin rozpatrzenia skargi. I choć upłynął już ponad miesiąc, to nadal nie otrzymała odpowiedzi.

O pracę sędziów Trybunału Konstytucyjnego pytają także zwykli obywatele, którzy są coraz bardziej zniecierpliwieni. Jeden z nich na podstawie dostępu do informacji publicznej wysłał 11 października szereg pytań o to, jakie i kiedy wydała prezes TK zarządzenia, o korespondencję z Kancelarii TK, ewentualne ekspertyzy oraz jakiekolwiek czynności ws. skargi dotyczącej aborcji eugenicznej. Jestem bardzo ciekawy tych odpowiedzi, bo wtedy będziemy mogli poznać na czym polega praca Trybunału Konstytucyjnego nad najważniejszym wnioskiem, który obecnie się znajduje na biurku prezes Juli Przyłębskiej. Niestety będziemy musieli jeszcze poczekać, bo po ustawowych dwóch tygodniach przyszła odpowiedź, że ze względu na szeroki zakres pytań oraz "konieczność przygotowania szczegółowych odpowiedzi, prośba zostanie rozpatrzona w terminie do 23 listopada br."

Tempo prac Trybunału Konstytucyjnego nad aborcją eugeniczną jest niezwykle ważne, bo codziennie zabijanych jest troje dzieci w polskich szpitalach. Ale również 12 miesięcy bezobjawowego rozpatrywania poselskiej skargi budzi jeszcze jeden niepokój. Być może TK w ogóle nie zamierza zająć się prawami konstytucyjnymi nienarodzonych dzieci, a skarga sama wygaśnie wraz z końcem kadencji posłów, którzy ją podpisali. Pewne jest jednak, że byłby to największe nadużycie prezesa TK i typowo polityczne działanie w całej historii istnienia Trybunału Konstytucyjnego.

Tagi:
komentarz

Czym się różni polski dzik od niemieckiego?

2019-01-11 14:49

Artur Stelmasiak

wikipedia.com

Wydawać by się mogło, że dziki żyjące w Polsce od tych niemieckich niczym się nie różnią. Ale według "ekologicznej" organizacji WWF podobieństwo jest tylko pozorne. Niemieckie dziki przenoszą ASF, a polskie nie przenoszą choroby. Dlatego Niemcy mogą polować na dziki, a Polacy nie.

W Polsce rząd chce rozrzedzić populację dzika i zaplanował, że myśliwi upolują ok. 200 tys. dzików. Chodzi oczywiście o ASF, czyli rozprzestrzenianie się niebezpiecznej dla trzody chlewnej choroby. Nie od dziś wiadomo, że rząd PiS-u ma wielu przeciwników, którzy tym razem stanęli w obronie uciemiężonego dzika. Od razu ruszyły pikiety i akcje protestacyjne lewicowych polityków, "obrońców sądów i demokracji" oraz tzw. organizacji ekologicznych. Za całą kampanię przeciwko polowaniom odpowiedzialny jest polski oddział World Wide Fund for Nature, czyli Światowy Fundusz na rzecz Przyrody.

Teoretycznie wszystko jest normalnie, czyli tak jak zawsze. Myśliwi na prośbę rządu będą polować, a opozycja i "ekolodzy" będą im przeszkadzać. Ale to tylko "normalność" teoretyczna, bo sprawdziłem jak sie sprawy mają u naszych zachodnich sąsiadów. Za sprawą berlińskiego adwokata mec. Stefana Hambury wiedziałem, że myśliwi w Niemczech upolowali prawie 1 milion dzików w 2018 roku. Pomyślałem sobie, że taka rzeź dzikich zwierzątek musiała spotkać się z jakimś sprzeciwem tamtejszych ekologów. Zacząłem sprawdzać i im dłużej sprawdzałem tym bardziej się dziwiłem.

Tamtejsza prasa nie tylko nie protestowała przeciwko polowaniom, ale chwaliła myśliwych za to, że skutecznie bronią ich kraj i ich świnie przed groźbą Afrykańskiego Pomoru Świń, który może przedostać się z Polski. Co więcej, ani słowa o odstrzale, którego skala była czterokrotnie większa niż ta zaplanowana w Polsce, nie znajdziemy na stronach WWF Deutschland.

Okazało się, że niemiecki WWF ma zupełnie inne podejście do sprawy przenoszenia ASF. W Polsce dziki nie przenoszą ASF, a w Niemczech przenoszą. Na oficjalnym i specjalistycznym bloogu WWF Deutschland można przeczytać o sposobach polowania na dzika za pomocą pułapek, noktowizorów i celowników na podczerwień. Niemiecki ekspert WWF przyznaje, że duża populacja dzików zwiększa ryzyko epidemii ASF w Niemczech. Jego zdaniem polowania spowalniają przyrost populacji dzika, ale ich skuteczność jest ograniczona. Winę za dynamiczny przyrost dzika ponosi niemieckie rolnictwo, a zwłaszcza wielkie uprawy rzepaku i kukurydzy, które dają doskonałą pożywkę dla tych zwierząt oraz schronienie przed myśliwymi. Dlatego polowania nie są najskuteczniejszym rozwiązaniem ASF i walki z dzikami, ale powrót do różnorodnych upraw rolniczych.

Okazuje się, że bliźniacze organizacje ekologiczne w Polsce i Niemczech albo korzystają z innej wiedzy, albo ta polska filia WWF zamiast ekologii uprawia politykę. Z dzikiem i ASF jest więc bardzo podobnie jak ze słynnym kornikiem drukarzem. W Niemczech najskuteczniejszą formą walki ze szkodnikiem jest wycinanie zainfekowanych drzew, a w polskiej Puszczy Białowieskiej ta metoda została zakazana.

Cała histeria z polowaniem na dziki przypomina mi historie jednego polskiego żubra (chronionego w całej UE), który podróżował bezpiecznie po całej Polsce. W wrześniu 2017 roku żubr wpadł na głupi pomysł, by sprawdzić jak działa układ Schengen po drugiej stronie Odry. Na niemieckiej ziemi nie przeżył nawet jednego dnia, bo na polecenie władz samorządowych został zastrzelony i ugrillowany jako atrakcja kulinarna na lokalnym pikniku. Aż strach pomyśleć co by się stało, gdyby żubra taki los spotkał w Polsce? Pewnie organizacje ekologiczne i opozycja domagałyby się ustąpienia całego rządu. To zestawienie pokazuje, że nasze społeczeństwo, organizacje i klasa polityczna jest bardzo mocno ekologicznie niedojrzała.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Dziś Dzień Świętości Życia - okazja do podjęcia Duchowej Adopcji

2019-03-25 09:40

Anna Rasińska / Warszawa (KAI)

W uroczystość Zwiastowania Pańskiego, przypadającą 25 marca, Kościół przeżywa Dzień Świętości Życia. To dobra okazja, by zatroszczyć się o życie najbardziej bezbronnych dzieci; poczętych, ale jeszcze nienarodzonych, którym grozi śmierć. W intencji dziecka zagrożonego aborcją można podjąć się modlitwy zwanej Duchową Adopcją.

Czym jest Duchowa Adopcja?

Pełna nazwa tego aktu brzmi: "Duchowa Adopcja Dziecka Poczętego Zagrożonego Zagładą". Nie jest to zatem prawna adopcja dziecka po urodzeniu. To modlitwa wstawiennicza w intencji życia, które poczęło się w łonie matki, a jednak nie zostało przez nią przyjęte. Modlitwa ta ma na celu ocalenie życia, zagrożonego aborcją.

Istota Duchowej Adopcji wynika z osobistego modlitewnego i uczynkowego wstawiennictwa do Jezusa Chrystusa. - To maleństwo jest niechciane, niekochane, nieoczekiwane i skazane na śmierć przez własnych rodziców. Osoby, które podejmują taką modlitwę, pomagają rodzicom w przyjęciu dzieciątka. W akceptacji - tłumaczy Barbara Szyc z Ośrodka Duchowej Adopcji na Jasnej Górze.

Owoce codziennej modlitwy

Na owoce Duchowej Adopcji nie trzeba długo czekać, a zaznaje ich nie tylko poczęte dziecko, ale również osoba podejmująca to wyzwanie. - Modlitwa ratuje to dzieciątko. Pomaga rodzicom w przyjęciu darów rodzicielstwa, ale ratuje też wszystkich, którzy wzięliby udział w zabiciu dziecka, nawet lekarzy, personel medyczny, osoby które namawiają do tego grzechu - tłumaczy Barbara Szyc. Jak podkreśla, dla niektórych powodem aborcji jest poczęcie się dziecka w "nieodpowiednim czasie", jednak dla Pana Boga nie ma "nieodpowiedniego czasu".

Duchowa Adopcja leczy także zranienia spowodowane grzechem aborcji - pomaga kobietom, które zdecydowały się na usunięcie ciąży uporać się z syndromem postaborcyjnym. Pozwala matkom odzyskać wiarę w Boże Miłosierdzie, przynosząc pokój serca.

Sekret skuteczności

Sekret skuteczności ślubów tkwi w bezinteresowności. Osoba, która się ich podejmuje nie pozna za życia ani objętego modlitwą dziecka, ani jego rodziców. - Ludzie w ten sposób odpowiadają na potrzeby Pana Boga, Maryi i całego świata. Wszyscy pamiętamy "Czarny marsz". Akurat po tym wydarzeniu kilka osób przyjechało do naszego ośrodka, by w odpowiedzi na to zjawisko, podjąć Duchową Adopcję - wspomina członkini Ośrodka.

Modlitwa obdarowuje łaskami również osobę, która ją odmawia. Przede wszystkim przez możliwość pogłębienia wiary i relacji z Chrystusem, pomaga walczyć z egoizmem, uczy systematycznej modlitwy... Ale zdarzają się też inne cuda.

Modlitwa za dziecko, o dziecko?

Okazuje się, że Duchowa Adopcja to również doskonała forma modlitwy dla bezdzietnych małżeństw, które nie mogą mieć potomstwa. Zdarza się, że podczas trwania ślubów małżonkowie niespodziewanie dowiadują się, że sami również zostali obdarowani nowym życiem. - Znam parę, która długo starała się o dziecko i po 4 miesiącach Duchowej Adopcji okazało się, że poczęli swoje dzieciątko. Potem przyjechali na Jasną Górę by podziękować Matce Bożej. To absolutny dar z nieba! Wyraz wdzięczności za modlitwę w intencji małych aniołków - podkreśla Barbara Szulc, dodając, że zna wiele podobnych przypadków.

Jak zacząć?

Zobowiązanie to obejmuje okres dziewięciu miesięcy. Polega na codziennym odmawianiu jednej tajemnicy różańcowej – radosnej, bolesnej lub chwalebnej (Ojcze nasz i 10 Zdrowaś Maryjo) oraz specjalnej modlitwy w intencji dziecka i jego rodziców. Do modlitw można też dołączyć dowolnie wybrane postanowienia (np. częsta spowiedź i Komunia święta, adoracja Najświętszego Sakramentu, czytanie Pisma Świętego), nie jest to jednak obowiązkowe. Duchowej Adopcji może podjąć się każdy.

Wskazane jest, by przyrzeczenia były przeprowadzane uroczyście, chociaż można je złożyć także prywatnie. W niektórych parafiach podjęcie duchowej adopcji wiąże się z ceremonią złożenia ślubów. W innych celebruje się wypełnienie tego postanowienia; po Eucharystii duchowi i rodzice organizują wspólne przyjęcie z urodzinowym tortem symbolizującym przyjście na świat wymodlonego dziecka. Bywa, że grupa modlących się wspólnie wiernych zakłada przy parafii wspólnotę osób, które spotykają się na wspólnej modlitwie w wiadomej intencji.

By złożyć ślubowanie w sposób prywatny wystarczy odczytać formułę przyrzeczenia, najlepiej w kościele, przed Krzyżem lub obrazem. Od tego momentu przez kolejnych dziewięć miesięcy należy odmawiać wskazane modlitwy w intencji dziecka i rodziców. Najlepiej pierwszego dnia zapisać datę rozpoczęcia i zakończenia modlitwy.

- Ta modlitwa jest niezwykła! Porusza serce Boga! - zachęcają członkini Ośrodka Duchowej Adopcji, podkreślając, że dla Stwórcy każde dziecko jest cenne, ponieważ powierzono mu indywidualną misję do spełnienia na Ziemi, życiowe powołanie.

***

Według danych Ośrodka Duchowej Adopcji w zeszłym roku 990 osób z różnych parafii, podjęło uroczyste zobowiązanie Duchowej Adopcji, jednak większość ludzi decyduje się na osobiste złożenie przyrzeczenia.

Duchowa Adopcja to owoc objawień w Fatimie, stanowiąca odpowiedź na wezwanie Matki Bożej do modlitwy różańcowej, pokuty i zadośćuczynienia za grzechy, które najbardziej ranią Jej Niepokalane Serce.

Pierwszy ośrodek Duchowej Adopcji powstał w kościele ojców paulinów w Warszawie. Stąd rozprzestrzenia się na cały kraj i poza jego granice.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Sulęcin: Obraz św. Józefa nawiedził parafię św. Henryka

2019-03-25 22:28

Kamil Krasowski

Obraz św. Józefa Kaliskiego 24 i 25 marca nawiedził parafię św. Henryka w Sulęcinie.

R. Staniszewski
Czuwanie mężczyzn przed obrazem św. Józefa

Zapraszamy do fotogalerii!

Zobacz zdjęcia: Peregrynacja w parafii św. Henryka w Sulęcinie.
CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem