Reklama

Zakończyły się zdjęcia fabularne do filmu „Miłość i Miłosierdzie”

2018-11-05 14:25

Mazur/episkopat.pl

Zakończyły się zdjęcia fabularne do filmu „Miłość i Miłosierdzie”. 01 listopada przypada 130 rocznica urodzin ks. Michała Sopoćki.

„To nie jest kino religijne. To jest kino o niezwykłej postaci i niezwykłym kulcie, który w sposób fenomenalny rozprzestrzenił się na cały świat” - mówi Michał Kondrat, reżyser fabularyzowanego dokumentu „Miłość i Miłosierdzie”, do którego właśnie zakończyły się zdjęcia fabularne.

Fabularna część filmu kręcona była równocześnie po polsku i po angielsku. W rolę s. Faustyny wcieliła się Kamila Kamińska, w postać ks. Michała Sopoćki - Maciej Małysa, a w postać malarza Eugeniusza Kazimierowskiego – Janusz Chabior.

„Blisko mojego serca s. Faustyna nazywa się Helenka Kowalska i jest radosną dziewczyną biegającą po polach, bawiącą się z dzieciakami w Ostrówku” - mówi Kamila Kamińska, która przygotowując się do roli przebywała m.in. u sióstr w Ostrówku, gdzie Helena Kowalska zbierała pieniądze na wiano przed wstąpieniem do zakonu. „Tam pokochałam ją najbardziej - mówi aktorka i wspomina o przywilejach leżenia w łóżku Heleny i chodzenia jej ścieżkami. - Tam zrozumiałam, że to nie jest tak, że ja mam być święta, że mam unieść symbol świętości. Świętość jest w każdym z nas. To nie jest tak, że święci są wybrani. My wszyscy możemy być świętymi, ale to jest nasz wybór - wybór kogo słuchamy” - mówi Kamińska.

Reklama

Światowa premiera filmu zaplanowana jest na 22 lutego 2019 roku.

„Miłość i Miłosierdzie” to dokument fabularyzowany o Bożym Miłosierdziu. Boże Miłosierdzie jest czczone na wszystkich kontynentach przez setki milionów osób, jednak większość chrześcijan nadal nie zdaje sobie sprawy z potęgi przesłania, które Jezus przekazał ludzkości za pośrednictwem s. Faustyny Kowalskiej, prostej polskiej zakonnicy. Dziś już świętej. Nie mniejszą rolę w objawieniu światu prawdy o Bożym Miłosierdziu odegrał bł. Ks. Michał Sopoćko, wybitny kapłan i spowiednik wizjonerki.

Film „Miłość i Miłosierdzie” to m.in.

- Nieznane listy ks. Michała Sopoćki.

- Nieujawnione dotąd dokumenty, które pozwolą światu poznać prawdę o wpływie Bożego Miłosierdzia na losy świata.

-Zdjęcia dokumentalne do filmu kręcone w Polsce, USA i na Litwie.

- Zdjęcia fabularne w których udział wezmą wybitni polscy aktorzy.

Uroczysty pokaz przedpremierowy filmu w Watykanie, oraz ogólnoświatowa premiera filmu zaplanowana jest na 2019 rok.

Producentem obrazu jest Fundacja Filmowa im. św. Maksymiliana Kolbe. Dystrybucją filmu zajmie się Kondrat – Media. Ich misją jest aktywne uczestnictwo w życiu społecznym poprzez produkcję, dystrybucję i promocję ciekawych projektów filmowych.

Michał Kondrat – polski reżyser, oraz producent wielu chrześcijańskich filmów. Jego ostatni filmu „Dwie Korony” obejrzało ponad 200 tyś. widzów. Prawa kinowe zostały sprzedane do 12 krajów.

Trwa zbiórka środków na realizację filmu. Więcej na ten temat na stronie www.kolbe.org.pl

Tagi:
film

Historia, która zmieniła świat

2019-03-19 18:15

Łukasz Krzysztofka

Co łączy całun turyński i polski obraz Jezusa Miłosiernego? Jaką misję otrzymała od Jezusa siostra Faustyna Kowalska? Jak rozwijał się kult Bożego Miłosierdzia na świecie? Tego dowiemy się z wyjątkowego filmu „Miłość i Miłosierdzie”, którego przedpremierowy pokaz odbył się w kinie „Atlantic” w Warszawie.

Łukasz Krzysztofka

„Miłość i Miłosierdzie” to niezwykła opowieść o polskiej zakonnicy, siostrze Faustynie – kanonizowanej przez papieża Jana Pawła II, mistyczce i wizjonerce, która w swoim życiu stanęła przed wykonaniem bardzo ważnej misji. Film przedstawia nieznane do tej pory fakty i przybliża widzom narodziny niezwykłego kultu Bożego Miłosierdzia, który zyskał popularność na całym świecie. W tle znajdziemy fascynującą historię polskiego obrazu, który przedstawia wierny wizerunek Chrystusa oraz dowody naukowe na jego zgodność z całunem turyńskim i chustą z Oviedo.

Łukasz Krzysztofka

- Jednym z fascynujących faktów jest historia wileńskiego obrazu, przedstawiającego objawiony wizerunek Chrystusa – tożsamy, jak się okazuje, z całunem turyńskim i sławną chustą z Oviedo. Obraz, przy którego malowaniu uczestniczyła Faustyna, jest jednym z nielicznych źródeł wiedzy o tym, jak wyglądał Zbawiciel. W filmie przedstawiamy badania naukowe na ten temat – mówił reżyser filmu Michał Kondrat.

Film ukazuje też zaskakującą historię malarza pierwszego obrazu Jezusa Miłosiernego - Eugeniusza Kazimirowskiego. W przestrzeni publicznej ten obraz możemy oglądać dopiero od 2003 roku. Film przedstawia to, co działo się z nim przez te wszystkie lata.

- Istota św. Faustyny jest w jej wnętrzu. Ona miała niesamowite życie wewnętrzne, relację z Jezusem, była skupiona na tym, co ma zrobić. Tym bardziej wiele rzeczy po drodze, jak i ograniczeń wewnętrznych jej w tym przeszkadzało. Wiele rzeczy jej nie wychodziło, miała swoje cierpienia, swoją chorobę i to wszystko było jej – podkreślała Kamila Kamińska, odtwórczyni głównej roli, nagrodzona za najlepszy debiut aktorski na festiwalu filmowym w Gdyni, gwiazda hitów „Najlepszy” i „Listy do M. 3”.

Aktorka przyznała, że po pracy przy tym filmie pogłębiła się jej relacja z Jezusem. - Widzę, że już dużo się w moim życiu zaczęło zmieniać na dobre. Czasem jest nawet trudniej, gdy buduję swoją relację z Jezusem i wtedy mówię: Jezu, ufam Tobie. Tak właściwie to dopiero po filmie zaczęłam z głęboką świadomością te słowa wypowiadać, nawet nie tyle jej rozumiejąc, co czuć – że jest coś więcej, że większa od wszystkiego jest Miłość. I to daje spokój – mówiła filmowa św. Faustyna.

Nie mniejszą rolę w objawieniu światu prawdy o Bożym Miłosierdziu odegrał bł. Ks. Michał Sopoćko, wybitny kapłan i spowiednik wizjonerki. Był on bezpośrednio związany z tajemnicą objawień Jezusa Miłosiernego. Bóg wyznaczył dla niego niezwykle ważną rolę – realizację misji przekazanej siostrze Faustynie. Temu dziełu poświęcił on niemalże całe swe życie. Film zawiera nieznane lista ks. Michała Sopoćki.

W filmie „Miłość i Miłosierdzie” wystąpili również: Macieja Małysa, odtwórca roli bł. ks. Michała Sopoćki - który zagrał u boku samego Johna Voighta w głośnym filmie „Jan Paweł II” oraz Janusz Chabior znany szerokiej widowni chociażby z produkcji „Wołyń”. Tu wcielił się w postać malarza Eugeniusza Kazimirowskiego. Reżyserem jest Michał Kondrat – twórca m.in. produkcji „Dwie Korony” poświęconej historii św. Maksymiliana Kolbe.

Film, nad którym patronat medialny objęła „Niedziela”, będzie wyświetlany w dziewięciu krajach Europy, USA, prawie całej Ameryce Południowej, Korei Płd., a także na Filipinach. Na ekrany polskich kin wejdzie 29 marca.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Upomnienie Chrystusa...

2019-03-20 09:25

Abp Wacław Depo
Niedziela Ogólnopolska 12/2019, str. 33

Kościół parafialny w Oleszycach – mal. Eugeniusz Mucha (XX wiek)

Słyszymy dzisiaj słowa Chrystusa: „Jeśli się nie nawrócicie, wszyscy tak samo zginiecie”. To ostrzeżenie jest zaadresowane do nas, abyśmy uczyli się rozpoznawać znaki czasu w wydarzeniach codziennego życia. Tu nie chodzi o lęk przed śmiercią, lecz o zawierzenie Bogu bogatemu w miłosierdzie. Jak powiedział papież Franciszek – trzeba odczuć dotyk czułości Ojca i mieć odwagę powiedzieć: zgrzeszyłem przeciwko Tobie...

Św. Paweł przestrzega, że wydarzenia opisane w Biblii nie są reliktami przeszłości. One nie stanowią muzeum religioznawczego, ale mają nam posłużyć jako przykład. Żebyśmy nie wstydzili się wobec innych narodów, na podobieństwo pytania, które Jan Paweł II skierował do Francuzów: „Francjo, czy jesteś wierna, dla dobra człowieka, przymierzu z Odwieczną Mądrością?”.

Postawmy pytania: Czy nasza wierność owocuje miłością wobec Boga? Czy okazujemy się za przykładem Izraelitów „ludem szemrzącym” i tęskniącym za wolnością poza Bogiem? Otrzymawszy więcej łask, wysłużonych przez Chrystusa, wspólnota Kościoła pielgrzymującego musi być czujna, aby nie zejść na manowce samozabezpieczenia przez różne programy.

Kolejne biblijne ostrzeżenie: „Niech przeto ten, komu się zdaje, że stoi, baczy, aby nie upadł”. Nie dajmy się oszukać, myśląc, że wszystko mamy zagwarantowane i że będzie dobrze. Czujność i otwartość na łaskę, której Bóg udziela, oraz gotowość do nawrócenia i przemiany życia – już dzisiaj i od dzisiaj – to stałe zadanie na czas Wielkiego Postu.

W zakończeniu rozważania dostrzegamy, że teksty Nowego Testamentu podprowadziły nas do głębszego zrozumienia tajemnicy imienia Boga objawionego w Starym Testamencie: Jestem, Który Jestem. Ponadto ten sam Bóg objawi siebie w tajemnicy Boga z nami – Jezusa Chrystusa. W Nim są nasze życie i zbawienie.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Ks. Dziewiecki: aktywiści LGBT+ odmawiają nam nawet prawa do przytaczania faktów

2019-03-25 15:47

rm / Radom (KAI)

Aktywiści LGBT+ odmawiają nam nawet prawa do przytaczania faktów i cytowania wyników badań naukowych - uważa pedagog, psycholog i autor wielu książek o dojrzałości ks. Marek Dziewiecki. Jego zdaniem, w ostatnich tygodniach w coraz bardziej otwarty sposób odsłaniają swoje zamiary.

Monika Jaworska

Ks. Dziewiecki w swoim felietonie opublikowanym na stronie radioplus.com.pl napisał, że w reakcji na podpisanie przez prezydenta Warszawy deklaracji LGBT+, wielu rodziców, księży, psychologów i pedagogów, prawników, a także polityków i przedstawicieli mediów, wypowiedziało swoje poważne obawy i swój sprzeciw.

Dodał, że reakcją ze strony aktywistów LGBT+ oraz ich politycznych i medialnych sponsorów "jest skrajnie agresywny atak na tych, którzy odważyli się skorzystać z wolności słowa oraz z prawa do demaskowania demoralizatorów, którzy pod pozorem uczenia „tolerancji” chcą seksualizować polskie dzieci i wikłać je w uzależnienie od popędu".

Według ks. Dziewieckiego w celu realizacji obyczajowej rewolucji aktywiści LGBT+ posługują się hasłem „tolerowania” i „respektowania” mniejszości seksualnych. Dodaje, że wobec każdego, kto odważa się pokazywać, o jakie konkretnie mniejszości chodzi i jakie są ostateczne cele ich działania, środowiska LGBT+ stosują wszelkie formy agresji, zastraszania i terroru.

- Przekonała się o tym na przykład pani kurator z Małopolski czy polska mistrzyni świata w windsurfingu. O osobach, które precyzyjnie analizują deklarację LGBT+ oraz pokazują jej praktyczne konsekwencje, aktywiści gejowscy wyrażają się w sposób wulgarny i z pogardą. Usiłują takie osoby odczłowieczyć i odebrać im prawa obywatelskie, w tym wolność słowa i sumienia. Odmawiają nam nawet prawa do przytaczania faktów i cytowania wyników badań naukowych, pokazujących na przykład to, że wśród czynnych homoseksualistów jest zdecydowanie wyższy niż u heteroseksualistów odsetek chorób wenerycznych, pedofilii, uzależnień, agresji czy samobójstw - pisze ks. Dziewiecki.

Autor wielu książek o dojrzałości stwierdził też, że według aktywistów LGBT+ nie wolno nam mówić nawet o tak oczywistym fakcie, jak to, że osoby homoseksualne tworzą związki chore, bo niepłodne, a niepłodność jest przecież na liście chorób WHO. - Usiłują nam zakazać nawet samo już wyliczanie, o jakie konkretnie mniejszości seksualne chodzi. Agresywnie i wulgarnie atakują tych, którzy mają odwagę wyliczać mniejszości ukryte pod symbolem „Plus”. Wśród takich mniejszości są między innymi pedofile, zoofile czy nekrofile - pisze psycholog.

- Aktywiści LGBT+ nie mówią, że istnieją takie mniejszości seksualne, które ze względów etycznych czy z troski o dobro społeczeństwa, powinno się wyłączyć z owego „Plus”. Mimo to z furią atakują tych, którzy mają odwagę wymieniać po imieniu mniejszości, od których aktywiści LGBT+ się nie odcinają i których przecież nie potępiają (z wyjątkiem księży-pedofilów) - czytamy w felietonie.

Według ks. Dziewieckiego środowiska LGBT+ nie chronią wszystkich mniejszości, a jedynie niektóre. - Zupełnie nie przejmują się na przykład losem tych nastolatków - mimo, że są mniejszością - którzy w szkole, wśród rówieśników czy na stronach społecznościowych publicznie stwierdzają, że żyją w czystości, że postępują zgodnie z Dekalogiem, bo to daje im trwałą radość, że dumni są z tego, iż kierują się miłością i odpowiedzialnością, że panują nad swymi popędami. Pod adresem tych nastolatków kierowane są diabelskie wręcz wulgaryzmy i wyzwiska. Wylewa się na nich fala hejtu i skrajnej agresji. „Tolerancjoniści” spod znaku LGBT+ nie mówią nawet słowa w obronie bestialsko atakowanej i wyśmiewanej młodzieży, która dumna jest ze swej rozumności, wolności i zdolności, by wiernie kochać - pisze kapłan.

Ks. Dziewiecki zauważył, że w ostatnich tygodniach aktywiści LGBT+ w coraz bardziej otwarty sposób odsłaniają swoje zamiary. Z jednej strony chcą, by ich związki były uznane za „małżeństwa” i by mieli prawo do adoptowania dzieci. Z drugiej strony chcą doprowadzić do dyktatury seksualnych mniejszości po to, by większość społeczeństwa dała się zastraszyć i by poczuła się bezradna.

- W tym celu grożą większości społeczeństwa dręczeniem, a nawet więzieniem, gdy tylko dojdą do władzy. Z punktu widzenia aktywistów LGBT+ i ich politycznych oraz medialnych sponsorów to jedyna szansa na realizację przyjętych planów. Wiedzą bowiem, że w dyskusji na argumenty nie mają żadnych szans. Ci, którzy okazują się skrajnie wulgarni i agresywni, chcą wchodzić do przedszkoli i szkół pod pozorem uczenia tolerancji i szacunku. Ci, którzy publicznie chwalą się tym, że ich bogiem jest seks i szukanie przyjemności za każdą cenę, chcą być edukatorami seksualnymi dzieci. Ci, którzy walczą z własną płcią i okaleczają własne ciało, chcą uczyć polskie dzieci „określania” swojej tożsamości płciowej. Ci którzy tworzą pary niepłodne, chcą mówić o zdrowiu i płodności - pisze ks. Marek Dziewiecki.

- Środowiska LGBT+ wiedzą, że będą w stanie zrealizować swoje cele tylko wtedy, gdy zdobędą władzę dyktatorską i gdy skutecznie zastraszą większość naszego społeczeństwa. Wydaje się to nierealne, by garstka szaleńców seksualnych to osiągnęła. Historia kilku ostatnich dziesięcioleci dowodzi jednak, że jest to jednak całkiem realne zagrożenie. Wystarczy, żeby większość społeczeństwa - jak to miało miejsce w niektórych państwach Europy Zachodniej - pozostawała bierna i by zlekceważyła śmiertelne zagrożenie dla małżeństwa, rodziny, wychowania i cywilizacji życia - czytamy dalej w felietonie ks. Dziewieckiego.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem