Reklama

KSM: 11 listopada rusza akcja „Polak z Sercem”

2018-11-07 16:18

pgo / Warszawa (KAI)

ksm.org.pl

Dokładnie w 100. rocznicę odzyskania przez Polskę niepodległości ruszy akcja Katolickiego Stowarzyszenia Młodzieży „Polak z sercem”. O zbiórce żywności i akcji SMS na rzecz rodaków ze Wschodu mówili organizatorzy i partnerzy zebrani na konferencji prasowej w Sekretariacie Konferencji Episkopatu Polski 7 listopada w Warszawie.

Akcja Polak z Sercem jest to działanie skierowane do młodych ludzi mieszkających na terenie Ukrainy i Białorusi. Odbędzie się w dwóch etapach – od 11 do 25 listopada i od 11 listopada do 30 czerwca 2019 r.

- W pierwszym etapie chcemy zbierać produkty żywnościowe oraz środki czystości dla młodych, którzy mieszkają na Ukrainie i Białorusi, natomiast od 11 listopada do końca czerwca przyszłego roku pragniemy przez zbiórkę sms oraz zbieranie funduszy w ramach Fundacji dla młodzieży, zebrać środki finansowe na organizację wakacji w Polsce dla młodych Polaków zza wschodniej granicy z okręgu Lwowskiego i Grodzieńskiego – powiedział Patryk Czech, Przewodniczący Prezydium Krajowej Rady Katolickiego Stowarzyszenia Młodzieży. Dodał, że wykaz potrzebnych produktów znajduje się na stronie KSM-u.

- Cieszę się, że rozpoczynamy kolejną akcję pomocową skierowaną na Wschód. Tych akcji jest bardzo wiele i to świadczy o naszej otwartości i o tym, że jesteśmy w ciągłej łączności z naszymi rodakami, którzy żyją za wschodnią granicą. Cieszę się z tego, że tak wiele podmiotów uczestniczy w tej akcji, bo jeżeli robimy coś wspólnie, to to jest piękne, wartościowe i na pewno owoce tego będą większe – mówił ks. Leszek Kryża, Dyrektor Zespołu Pomocy Kościołowi na Wschodzie przy Konferencji Episkopatu Polski.

Reklama

Ks. Kryża podkreślił, że głównym problemem młodzieży za wschodnią granicą jest brak perspektyw, który wiąże się z emigracją wewnętrzną i zewnętrzną. - Wielu młodych ludzi opuszcza swoje miejscowości, szczególnie te małe. Udaje się do wielkich miast, żeby tam rozpocząć jakiś nowy etap życia i się odnaleźć. Wielu z nich jednak wędruje za granicę i dociera do Polski. Z tego powodu, tam na miejscu wspólnoty cierpią, bo można powiedzieć, że taki bardzo wartościowy element wspólnoty parafialnej, wspólnoty młodzieżowej opuszcza kraj i szuka szczęścia gdzie indziej. Dlatego myślę, że akcja, która jest skierowana do tych, którzy są tam jest wartościowa i bardzo potrzebna – dodał.

Dyrektor Zespołu Pomocy Kościołowi na Wschodzie zauważył, że akcja taka powinna również objąć także tych młodych ze Wschodu, którzy przyjechali do Polski. - W Warszawie zajmuję się, nazwijmy to, duszpasterstwem młodych ludzi, którzy przyjechali tutaj na studia z Białorusi, Ukrainy, Kazachstanu, czy Rosji. Widzę, jak bardzo potrzebują wspólnoty, jak bardzo potrzebują takiej przestrzeni, w której będą mogli się spotkać, wymienić wzajemnie doświadczeniami, szczególnie na początku swojego pobytu w Polsce – powiedział. Jak dodał, objęcie akcją tej grupy Polaków przybliżyłoby ich jeszcze bardziej do ojczyzny i do Kościoła.

Dyrektor warszawskiego biura Papieskiego Stowarzyszenia Pomoc Kościołowi w Potrzebie, ks. dr Mariusz Boguszewski, podkreślił, że zarówno Białoruś jak i Ukraina potrzebują naszej pomocy. – Tych potrzeb jest bardzo wiele i myślę, że będziemy mogli im zaradzić i wiele osób wspólnie uratować, może nawet dać im życie, a na pewno dać im nadzieję. To jest to, o co proszą nas ludzie, kiedy tam jesteśmy - bądźcie naszym głosem, mówcie o naszych problemach – dodał. Ks. dr Boguszewski zaapelował też do wszystkich, aby włączyli się w akcję poprzez zbiórkę żywności oraz zbiórkę SMS.

Ks. Andrzej Piekaniec z parafii p.w. św. Wawrzyńca w Żółkwi na Ukrainie podkreślił, że taka akcja i wsparcie materialne oraz duchowe są bardzo potrzebne na Wschodzie. - Pierwsza rzecz, która rodzi się w sercu patrząc też na logo akcji, na tę wyciągniętą dłoń z sercem, to jest właśnie wdzięczność. W imieniu abp Mieczysława Mokrzyckiego (...) dziękuję za to wsparcie, za ten konkretny gest. Wdzięczność się rodzi w sercu dlatego, że to nie jest jakieś abstrakcyjne mówienie o potrzebach, tylko kiedy mówimy, że jest trudno, że widać ten brak perspektywy, brak nadziei to jednak ta akcja rodzi nadzieję, że będzie lepiej – powiedział.

Maria Koc, Wicemarszałek Senatu RP, która objęła patronatem honorowym akcję „Polak z sercem” podziękowała wszystkim za organizację tego wydarzenia. - Akcję symboliczną, bo w stuleciu niepodległości Polski młodzież z Polski organizuje przedsięwzięcie, które jest skierowane do młodych rodaków żyjących na Ukrainie i Białorusi. Szczególnie w tym roku 2018 mówimy o Polakach jako o wspólnocie. Tych, którzy żyją w kraju i tych, którzy żyją poza granicami Polski, bo przecież 20 mln Polaków żyje poza macierzą. Naszą rolą tutaj w kraju jest budowanie i zacieśnianie więzi między nami a rodakami, którzy żyją na Wschodzie i na Zachodzie – dodała.

Koc podkreśliła, że młodym Polakom za wschodnią granicą potrzebny jest kontakt z Polską. - Cieszy mnie ta akcja, bo z jednej strony jest to akcja charytatywna, zbiórka produktów spożywczych, które będą przekazane przed świętami Bożego Narodzenia rodzinom, gdzie są dzieci, jest młodzież, osobom starszym, ale z drugiej strony też zbiórka środków finansowych, aby młodzi ludzie z Ukrainy i Białorusi mogli przyjechać do Polski – podkreśliła.

Ks. Paweł Rytel-Andrianik, rzecznik Konferencji Episkopatu Polski zapewnił z kolei, że polscy biskupi angażują się w inicjatywę. - Ks. abp Stanisław Gądecki w imieniu całej Konferencji Episkopatu Polski objął tę akcję patronatem, to znaczy, że księża biskupi wspierają akcję „Polak z sercem” i w nią się angażują bardzo konkretnie. Dlatego, że to właśnie parafie w Polsce są otwarte dla tej inicjatywy - są możliwe zbiórki dla osób będących na Ukrainie czy na Białorusi – zaznaczył.

Ks. Andrzej Lubowicki, Generalny Asystent KSM zwrócił uwagę na to, że w zaangażowaniu młodych ludzi w tę akcję nie chodzi tylko o działalność charytatywną, ale o samo zaangażowanie. Podkreślił, że tym roku w Kościele szczególnie wspomina się młodzież m.in. podczas Synodu o młodzieży, który odbył się w październiku. - Chcemy, aby rozważania Synodu poprzez tę akcję, były wdrążeniem ich w praktyce – powiedział.

Akcję "Polak z sercem" można wesprzeć wysyłając SMS-a o treści POMOC na numer 72405 oraz wpłacając datki na konto Fundacji dla Młodzieży: 26 1090 2590 0000 0001 3751 6623 z dopiskiem "Polak z sercem".

Partnerami akcji są Pomoc Kościołowi w Potrzebie i Radio Warszawa.

Katolickie Stowarzyszenie Młodzieży to organizacja, która wprowadza młodych ludzi w dorosłość, pomaga stawać się osobami dojrzałymi z mocnym kręgosłupem moralnym, uczy życia z Bogiem i Kościołem. KSM istnieje w 38 polskich diecezjach i zrzesza 15 tys. członków.

Tagi:
pomoc KSM

Koncert charytatywny dla Beaty Bieszczad

2019-03-25 07:20

Zofia Białas

W niedzielę o godzinie 16.00 w sali OSP w Ożarowie odbył się koncert charytatywny na rzecz Beaty Bieszczad od trzech lat zmagającej się z chorobą nowotworową. Beata Bieszczad jest żoną cenionego wieluńskiego poety Macieja Bieszczada, od kwietnia 2018 roku pracownika Gminnej Biblioteki Publicznej w Mokrsku Filia w Ożarowie.

Zofia Białas

Organizatorem koncertu była Gminna Biblioteka Publiczna w Mokrsku i Stowarzyszenie KoK – Książka oraz Kawa.

Dla Beaty zagrali i zaśpiewali: Zespół Śpiewaczo – Obrzędowy z Ożarowa, Zofia Szpikowska wraz z młodzieżą z Powiatowego Młodzieżowego Domu Kultury i Sportu w Wieluniu, Jagoda Majtyka wraz z uczestnikami zajęć wokalnych prowadzonych przez Świetlicę Wiejską w Chotowie, Paulina Jarząb i Kasia Panaszek - młode wokalistki z Mokrska - wielokrotnie nagradzane na konkursach wokalnych, Mirosław Owczarek - absolwent Akademii Muzycznej we Wrocławiu, śpiewak, aktor, reżyser znany z przepięknego koncertu poświęconego twórczości Jana Pawła II, który miał miejsce w OSP w Ożarowie.

Zofia Białas

W pomoc zaangażował się Zbigniew Dąbrowski – wójt Gminy Mokrsko, Powiatowy Młodzieżowy Dom Kultury i Sportu w Wieluniu, Powiatowa Biblioteka Publiczna w Wieluniu, panie z Koła Gospodyń Wiejskich w Ożarowie, które upiekły ciasta, Piekarnia Stasiak z Mokrska, Firma Werona, Zespół Szkoły i Przedszkola w Ożarowie, firma Graffiti Wieluń, Radio Ziemi Wieluńskiej …

Każdy z wykonawców otrzymał od Macieja Bieszczada czerwoną różę, wszyscy razem piękne słowa: - Kiedy w 2018 roku rozpoczynałem pracę w bibliotece w Ożarowie, nie wiedziałem, ze spotkam tu tylu przyjaciół. Dziś, kiedy wrócę do domu, do mojej żony, powiem – Beatko, nie wiesz ilu mamy przyjaciół.

Wcześniej, bo 6 marca, dla Beaty Bieszczad, w sali OSP w Chotowie, odbył się charytatywny maraton zumby, zainicjowany przez Paulinę Przybyłek z Gminnej Biblioteki Publicznej w Mokrsku.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

„Najdroższe Stópki” ratują życie!

2019-03-25 12:09

Była połowa lat 70. ubiegłego wieku. W Stanach Zjednoczonych obowiązywały już okrutne przepisy aborcyjne pozwalające zabijać nienarodzone dzieci niemal bez ograniczeń. Przemysł aborcyjny rozwijał się w zastraszającym tempie. W środowisku pro-life kolportowano fotografie uśmierconych dzieci, które miały uzmysłowić, że nie mamy do czynienia ze „zlepkiem komórek”. Jedno z takich zdjęć, na którym bardzo wyraźnie widać było stópki dziesięciotygodniowego nienarodzonego dziecka, trafiło w ręce młodej projektantki Virginii Evers. Kobieta była wstrząśnięta. To zdjęcie prześladowało ją przez kolejne tygodnie.

Była pewna, że musi coś z tym zrobić. Na podstawie zdjęcia zaprojektowała model stópek w skali 1:1 i zleciła wykonanie pierwszej niewielkiej partii metalowych odlewów w formie zawieszek. „Najdroższe Stópki” – bo tak je nazwała – spotkały się z dużą aprobatą w środowisku pro-life. Okazało się, że ich widok jest znakomitym pretekstem dla obrońców życia do podjęcia rozmowy z kobietami zdecydowanymi na aborcję i próby odwiedzenia ich od decyzji. „Najdroższe Stópki” były tak sugestywne i przemawiające do wyobraźni, że wiele kobiet po ich zobaczeniu i wyjaśnieniu, że właśnie tak wyglądają teraz nóżki ich dziecka, rezygnowało z aborcji. Virginia Evers wiedziała już, że to niezwykłe dzieło. Wraz z mężem podjęli radykalną decyzję. Porzucili dotychczasowe zajęcia i postanowili resztę życia poświęcić na rozpowszechnianie po całym świecie „Najdroższych Stópek”. Założyli fundację „Heritage House 76” i przyjęli założenie, że wszystkie środki pozyskane z rozpowszechniania odlewów będą przeznaczać na produkcję i dystrybucję kolejnych. Tym samym liczba rozprowadzanych zawieszek gwałtownie rosła i przekroczyła granice Stanów Zjednoczonych. Niedługo po tym „Najdroższe Stópki” zostały uznane za międzynarodowy symbol ruchów pro-life. Kilka lat temu Państwo Evers przeszli na emeryturę. Dzieło ich życia – fundację „Heritage House 76” – prowadzą dzisiaj ich dzieci.

W Polsce dziełem rozpowszechnia oryginalnych „Najdroższych Stópek” fundacji Eversów zajmuje się pracownia San Gabriele, tworząca rękodzielnicze dewocjonalia. „Najdroższe Stópki” dostępne są w formie bransoletki na rękę. „Staraliśmy się, by wzór był uniwersalny zarówno dla kobiet, jak i dla mężczyzn oraz był bardzo prosty, by nic nie rozpraszało najważniejszego elementu: «Najdroższych Stópek». Wiedzieliśmy od państwa Eversów, że najważniejsze, by stópki zwróciły uwagę i sprowokowały pytanie: co to jest?” – dowiadujemy się w San Gabriele.

Jeśli ktoś chciałby bransoletkę z „Najdroższymi Stópkami” i w ten sposób pragnąłby się włączyć w dzieło ich popularyzacji, znajdzie je na stronie pracowni: Zobacz

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Ks. Dziewiecki: aktywiści LGBT+ odmawiają nam nawet prawa do przytaczania faktów

2019-03-25 15:47

rm / Radom (KAI)

Aktywiści LGBT+ odmawiają nam nawet prawa do przytaczania faktów i cytowania wyników badań naukowych - uważa pedagog, psycholog i autor wielu książek o dojrzałości ks. Marek Dziewiecki. Jego zdaniem, w ostatnich tygodniach w coraz bardziej otwarty sposób odsłaniają swoje zamiary.

Monika Jaworska

Ks. Dziewiecki w swoim felietonie opublikowanym na stronie radioplus.com.pl napisał, że w reakcji na podpisanie przez prezydenta Warszawy deklaracji LGBT+, wielu rodziców, księży, psychologów i pedagogów, prawników, a także polityków i przedstawicieli mediów, wypowiedziało swoje poważne obawy i swój sprzeciw.

Dodał, że reakcją ze strony aktywistów LGBT+ oraz ich politycznych i medialnych sponsorów "jest skrajnie agresywny atak na tych, którzy odważyli się skorzystać z wolności słowa oraz z prawa do demaskowania demoralizatorów, którzy pod pozorem uczenia „tolerancji” chcą seksualizować polskie dzieci i wikłać je w uzależnienie od popędu".

Według ks. Dziewieckiego w celu realizacji obyczajowej rewolucji aktywiści LGBT+ posługują się hasłem „tolerowania” i „respektowania” mniejszości seksualnych. Dodaje, że wobec każdego, kto odważa się pokazywać, o jakie konkretnie mniejszości chodzi i jakie są ostateczne cele ich działania, środowiska LGBT+ stosują wszelkie formy agresji, zastraszania i terroru.

- Przekonała się o tym na przykład pani kurator z Małopolski czy polska mistrzyni świata w windsurfingu. O osobach, które precyzyjnie analizują deklarację LGBT+ oraz pokazują jej praktyczne konsekwencje, aktywiści gejowscy wyrażają się w sposób wulgarny i z pogardą. Usiłują takie osoby odczłowieczyć i odebrać im prawa obywatelskie, w tym wolność słowa i sumienia. Odmawiają nam nawet prawa do przytaczania faktów i cytowania wyników badań naukowych, pokazujących na przykład to, że wśród czynnych homoseksualistów jest zdecydowanie wyższy niż u heteroseksualistów odsetek chorób wenerycznych, pedofilii, uzależnień, agresji czy samobójstw - pisze ks. Dziewiecki.

Autor wielu książek o dojrzałości stwierdził też, że według aktywistów LGBT+ nie wolno nam mówić nawet o tak oczywistym fakcie, jak to, że osoby homoseksualne tworzą związki chore, bo niepłodne, a niepłodność jest przecież na liście chorób WHO. - Usiłują nam zakazać nawet samo już wyliczanie, o jakie konkretnie mniejszości seksualne chodzi. Agresywnie i wulgarnie atakują tych, którzy mają odwagę wyliczać mniejszości ukryte pod symbolem „Plus”. Wśród takich mniejszości są między innymi pedofile, zoofile czy nekrofile - pisze psycholog.

- Aktywiści LGBT+ nie mówią, że istnieją takie mniejszości seksualne, które ze względów etycznych czy z troski o dobro społeczeństwa, powinno się wyłączyć z owego „Plus”. Mimo to z furią atakują tych, którzy mają odwagę wymieniać po imieniu mniejszości, od których aktywiści LGBT+ się nie odcinają i których przecież nie potępiają (z wyjątkiem księży-pedofilów) - czytamy w felietonie.

Według ks. Dziewieckiego środowiska LGBT+ nie chronią wszystkich mniejszości, a jedynie niektóre. - Zupełnie nie przejmują się na przykład losem tych nastolatków - mimo, że są mniejszością - którzy w szkole, wśród rówieśników czy na stronach społecznościowych publicznie stwierdzają, że żyją w czystości, że postępują zgodnie z Dekalogiem, bo to daje im trwałą radość, że dumni są z tego, iż kierują się miłością i odpowiedzialnością, że panują nad swymi popędami. Pod adresem tych nastolatków kierowane są diabelskie wręcz wulgaryzmy i wyzwiska. Wylewa się na nich fala hejtu i skrajnej agresji. „Tolerancjoniści” spod znaku LGBT+ nie mówią nawet słowa w obronie bestialsko atakowanej i wyśmiewanej młodzieży, która dumna jest ze swej rozumności, wolności i zdolności, by wiernie kochać - pisze kapłan.

Ks. Dziewiecki zauważył, że w ostatnich tygodniach aktywiści LGBT+ w coraz bardziej otwarty sposób odsłaniają swoje zamiary. Z jednej strony chcą, by ich związki były uznane za „małżeństwa” i by mieli prawo do adoptowania dzieci. Z drugiej strony chcą doprowadzić do dyktatury seksualnych mniejszości po to, by większość społeczeństwa dała się zastraszyć i by poczuła się bezradna.

- W tym celu grożą większości społeczeństwa dręczeniem, a nawet więzieniem, gdy tylko dojdą do władzy. Z punktu widzenia aktywistów LGBT+ i ich politycznych oraz medialnych sponsorów to jedyna szansa na realizację przyjętych planów. Wiedzą bowiem, że w dyskusji na argumenty nie mają żadnych szans. Ci, którzy okazują się skrajnie wulgarni i agresywni, chcą wchodzić do przedszkoli i szkół pod pozorem uczenia tolerancji i szacunku. Ci, którzy publicznie chwalą się tym, że ich bogiem jest seks i szukanie przyjemności za każdą cenę, chcą być edukatorami seksualnymi dzieci. Ci, którzy walczą z własną płcią i okaleczają własne ciało, chcą uczyć polskie dzieci „określania” swojej tożsamości płciowej. Ci którzy tworzą pary niepłodne, chcą mówić o zdrowiu i płodności - pisze ks. Marek Dziewiecki.

- Środowiska LGBT+ wiedzą, że będą w stanie zrealizować swoje cele tylko wtedy, gdy zdobędą władzę dyktatorską i gdy skutecznie zastraszą większość naszego społeczeństwa. Wydaje się to nierealne, by garstka szaleńców seksualnych to osiągnęła. Historia kilku ostatnich dziesięcioleci dowodzi jednak, że jest to jednak całkiem realne zagrożenie. Wystarczy, żeby większość społeczeństwa - jak to miało miejsce w niektórych państwach Europy Zachodniej - pozostawała bierna i by zlekceważyła śmiertelne zagrożenie dla małżeństwa, rodziny, wychowania i cywilizacji życia - czytamy dalej w felietonie ks. Dziewieckiego.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem