Reklama

ONZ nakazuje państwom wspieranie aborcji

2018-11-07 20:26

ordoiuris.pl

Steve Cadman / Foter / CC BY-SA

Organizacja Narodów Zjednoczonych nakazuje państwom, które ratyfikowały Międzynarodowy Pakt Praw Obywatelskich i Politycznych (w tym Polsce) zagwarantowanie ,,prawa do aborcji”. Jednocześnie wzywa kraje w których istnieje już „wspomagane samobójstwo” do zagwarantowania odpowiednich procedur jego wykonywania. Stwierdzono to w Komentarzu Ogólnym dotyczącym art. 6 Paktu dotyczącego prawa do życia.

Wspomniany Pakt gwarantuje prawo do życia, a mimo to ONZ w Komentarzu nakazuje Państwom Stronom Paktu zapewnienie możliwości aborcyjnego zabicia dziecka w określonych przypadkach. Stwierdzono też, że państwo nie może ustanawiać ograniczeń w dostępie do aborcji, które rzekomo miałyby stanowić m.in. dyskryminację matek. Zobowiązuje się również kraje, które ratyfikowały Pakt, aby aborcja była zawsze legalna a dostęp do niej ,,skuteczny i przystępny”.

Komentarz odnosi się także do aspektów społecznych aborcyjnego zabicia dziecka. Wynika z niego, że młodzież powinna być edukowana o aborcji i mieć dostęp do środków hamujących płodność. ONZ stwierdził też, że kobiety i dziewczęta które dokonały aborcyjnego zabicia dziecka nienarodzonego muszą mieć zagwarantowaną przez państwo „ochronę” w trakcie jak i po przeprowadzeniu aborcji. Ma ona polegać na zapewnieniu ,,poufności”. W praktyce oznacza to ograniczenie prawa najbliższej rodziny do informacji o nienarodzonym dziecku oraz ograniczenie prawa rodziców do wychowania dzieci zgodnie ze swoimi przekonaniami.

W Komentarzu jest mowa także o eutanazji i wspomaganym samobójstwie. ONZ uznaje, że sama decyzja człowieka, który cierpi, o swojej śmierci jest wystarczająca do zniesienia gwarantowanej przez państwo ochrony prawa do życia i jednocześnie rodzi po stronie państwa obowiązek pomocy we ,,wspomaganym samobójstwie”.

Reklama

,,Prawo do życia dziecka nienarodzonego zostało całkowicie pominięte w przyjętym Komentarzu. Wciąż jednak obowiązuje art. 6 ust. 5 Paktu, który potwierdza, że nienarodzone dziecko posiada odrębną podmiotowość prawną w stosunku do swojej matki oraz że jego prawo do życia jest chronione. Warto również przypomnieć, że nadal wiążące Polskę postanowienia Konwencji ONZ o prawach dziecka z 1989 r. wyraźnie wskazują, że >” - zaznacza Rozalia Kielmans-Ratyńska, Zastępca Dyrektora Centrum Prawa Międzynarodowego Ordo Iuris.

Przyjęty Komentarz jest niezgodny z porozumieniem zawartym przez sygnatariuszy Paktu na Międzynarodowej Konferencji w sprawie Ludności i Rozwoju w Kairze, które stanowi, że „wszelkie środki lub zmiany związane z aborcją w systemie opieki zdrowotnej mogą być ustalone tylko na szczeblu krajowym lub lokalnym według krajowego procesu legislacji”. Ponadto Komentarz ten nie jest prawnie wiążący. W praktyce oznacza to, że Państwa Strony Paktu nie muszą wprowadzać do swoich porządków prawnych przyjętych w nim postanowień ani też nie są związane przedstawioną przez Komitet Praw Człowieka interpretacją prawa do życia.

,,Pomimo, że Komentarz nie wprowadza nowego prawa ani nie zmienia dotychczas obowiązujących przepisów, to jednak będzie stanowił kolejne i jednocześnie mocniejsze narzędzie do wywierania presji na Państwa Strony Paktu do wprowadzenia dostępu do aborcyjnego zabicia dziecka w określonych przypadkach oraz do odstąpienia od karania za aborcję. Komentarz będzie głównym punktem odniesienia dla Komitetu jak i dla innych organów ONZ w określeniu jak Państwa Strony Paktu powinny kształtować swoje prawo, politykę i praktyki zgodnie ze > oraz jakie działania mają uwzględniać w ramach procesu monitorowania przed wszystkimi organami traktatowymi ONZ” – dodaje Rozalia Kielmans-Ratyńska.

Tagi:
aborcja ONZ

Reklama

Prezydent: Eliminacja głodu jest warunkiem pokoju na świecie

2018-10-16 19:05

prezydent.pl

Jednym z warunków pokoju na świecie jest trwała walka społeczności międzynarodowej na rzecz wyeliminowania głodu; aby osiągnąć ten cel, niezbędna jest ochrona środowiska naturalnego – powiedział w Rzymie Prezydent Andrzej Duda.

Jakub Szymczuk/KPRP

Z okazji Światowego Dnia Żywności Prezydent złożył we wtorek wizytę w Organizacji Narodów Zjednoczonych ds. Wyżywienia i Rolnictwa (FAO) w Rzymie. Podczas sesji w FAO Prezydent podkreślił, że 16 października – Światowy Dzień Żywności – to dla każdego Polaka szczególna data, ponieważ dokładnie 40 lat temu Karol Wojtyła został wybrany na papieża i przyjął imię Jan Paweł II.

Zobacz zdjęcia: Prezydent RP w FAO

Andrzej Duda przypominał, że papież w 2001 r., w przesłaniu do uczestników 31 Konferencji FAO, zwrócił uwagę, że „różnorakie niesprawiedliwości na świecie zamieniają ziemię w pustynię, a najgorszą z niesprawiedliwości jest głód dotykający miliony osób”. – Taka sytuacja negatywnie wpływa na problematykę pokoju między narodami – zaznaczył.

Jakub Szymczuk/KPRP

Prezydent ocenił, że ochrona środowiska naturalnego jest nierozłączną częścią planu zmierzającego do wyeliminowania problemu głodu, a Polska przyjęła założenie, że trwała walka społeczności międzynarodowej na rzecz wyeliminowania głodu stanowi jeden z warunków pokoju na świecie.

Nawiązał także do zaplanowanego na grudzień szczytu COP24 i podkreślił, że w centrum rozważań światowych przywódców nad klimatem powinni znaleźć się ludzie. – Polska będzie przewodniczyła po raz czwarty negocjacjom klimatycznym. Tym razem nasza prezydencja zbiega się z kluczowym etapem wdrażania porozumienia paryskiego – wskazywał Andrzej Duda.

Prezydent zwrócił również uwagę, że Katowice stanowią bardzo dobry przykład miasta i regionu, gdzie sprawiedliwa transformacja związana ze zmianami klimatu przebiega w sposób pomyślny, a wysiłkom na rzecz „bardziej zrównoważonej przyszłości” towarzyszy wzrost gospodarczy i rosnący dobrobyt lokalnej populacji.

– Mam nadzieję, że wynikiem naszych dyskusji w Katowicach będzie deklaracja solidarności, idei tak bliskiej wszystkim Polakom, która prowadzić będzie do bardziej sprawiedliwej transformacji – oświadczył Andrzej Duda. – Poprzez implementację odważnych polityk w obszarze klimatu, bioróżnorodności, a także walkę z pustynnieniem damy przyszłym pokoleniom bezpieczniejszy i bardziej zrównoważony świat – dodał.

Następnie Prezydent RP spotkał się z Dyrektorem Generalnym Organizacji Narodów Zjednoczonych ds. Wyżywienia i Rolnictwa José Graziano da Silvą.

Po południu Para Prezydencka odwiedziła także siedzibę główną Światowego Programu Żywnościowego (WFP). W WFP Prezydent z Małżonką założyli kwiaty przed tablicą upamiętniającą poległych w akcjach humanitarnych. Prezydent spotkał się również z dyrektorem zarządzającym Światowego Programu Żywnościowego Davidem Beasleyem.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Aktorka zaprasza na Narodowy Marsz Życia

2019-03-22 19:26

Artur Stelmasiak

Znana aktorka Dominika Chorosińska-Figurska zaprasza na ogólnopolski marsz w obronie dzieci przed aborcją oraz demoralizacją dzieci w szkołach, jak w przypadku warszawskiej Karty LGBT.

Artur Stelmasiak/Niedziela

- To jest doskonała okazja do tego, by zamanifestować nasze przywiązanie do wartości, ale także pokazać radość z tego, że życie rodzi się w naturalnej rodzinie - mówi "Niedzieli" Dominika Chorosińska-Figurska. - Nie możemy siedzieć tylko cicho w domach, ale czasem trzeba wyjść na ulice. Być uśmiechniętym i pokojowo nastawionym, ale jednocześnie stanowczo przypominać o najważniejszych wartościach jakimi są życie ludzkie i rodzina.

Narodowy Marsz Życia rozpocznie się w Narodowy Dzień Życia 24 marca na Placu Zamkowym w Warszawie o godz. 13.30. Wcześniej jego uczestnicy zaproszeni są również na Mszę św. do kościoła św. Anny o godz. 12.00 lub innych pobliskich kościołów. Trasa przemarszu wiedzie Traktem Królewskim na plac Trzech Krzyży.

Wśród postulatów marszu jest ochrona rodziny przed ideologią gender, ochrona dzieci przed szkodliwą edukacją LGBT w szkołach, a także uchwalenie przez Sejm prawa zniesienia aborcji eugenicznej. - Niestety ciągle na to czekamy. Moim zdaniem Polska opowiadając się za życiem dzieci mogłaby być wzorem dla Europy i Świata - podkreśla aktorka, która osobiście wybiera się na Narodowy Marsz Życia.

Jej zdaniem obecność na marszu jest naszym świadectwem przywiązania do wartości oraz wyrazem sprzeciwu wobec aborcji i ataków na rodzinę. - Doceniam to, że w ostatnich latach bardzo poprawiła się sytuacja rodzin, zwłaszcza wielodzietnych. Są w lepszej sytuacji ekonomicznej i w ten sposób wielu Polakom została przywrócona godność - mówi Dominika Chorosińska-Figurska, która od 2018 r. jest także radną sejmiku mazowieckiego.

Niestety wydarzenia z ostatnich tygodni pokazują, że ciągle pojawiają się nowe zagrożenia. Największe oburzenie i kontrowersje związane są z podpisaną przez prezydenta Warszawy tzw. Deklaracją LGBT+. - Tylnymi drzwiami wkrada się zła ideologia, która zagraża rodzinie i chce ją zniszczyć. Dlatego nie powinniśmy być cicho, ale głośno mówić, że nie zgadzamy się. Ja jako matka piątki dzieci nie zgadzam się na seksedukatorów w szkole - podkreśla aktorka. - My jako dorośli poradzimy sobie z tą ideologią i zagrożeniami, ale przecież jesteśmy odpowiedzialni także za bezpieczeństwo i prawidłowy rozwój naszych dzieci. Idę więc na Narodowy Marsz Życia w obronie mojej rodziny, moich dzieci oraz tych dzieci, które same bronić się jeszcze nie mogą.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Ks. Dziewiecki: aktywiści LGBT+ odmawiają nam nawet prawa do przytaczania faktów

2019-03-25 15:47

rm / Radom (KAI)

Aktywiści LGBT+ odmawiają nam nawet prawa do przytaczania faktów i cytowania wyników badań naukowych - uważa pedagog, psycholog i autor wielu książek o dojrzałości ks. Marek Dziewiecki. Jego zdaniem, w ostatnich tygodniach w coraz bardziej otwarty sposób odsłaniają swoje zamiary.

Monika Jaworska

Ks. Dziewiecki w swoim felietonie opublikowanym na stronie radioplus.com.pl napisał, że w reakcji na podpisanie przez prezydenta Warszawy deklaracji LGBT+, wielu rodziców, księży, psychologów i pedagogów, prawników, a także polityków i przedstawicieli mediów, wypowiedziało swoje poważne obawy i swój sprzeciw.

Dodał, że reakcją ze strony aktywistów LGBT+ oraz ich politycznych i medialnych sponsorów "jest skrajnie agresywny atak na tych, którzy odważyli się skorzystać z wolności słowa oraz z prawa do demaskowania demoralizatorów, którzy pod pozorem uczenia „tolerancji” chcą seksualizować polskie dzieci i wikłać je w uzależnienie od popędu".

Według ks. Dziewieckiego w celu realizacji obyczajowej rewolucji aktywiści LGBT+ posługują się hasłem „tolerowania” i „respektowania” mniejszości seksualnych. Dodaje, że wobec każdego, kto odważa się pokazywać, o jakie konkretnie mniejszości chodzi i jakie są ostateczne cele ich działania, środowiska LGBT+ stosują wszelkie formy agresji, zastraszania i terroru.

- Przekonała się o tym na przykład pani kurator z Małopolski czy polska mistrzyni świata w windsurfingu. O osobach, które precyzyjnie analizują deklarację LGBT+ oraz pokazują jej praktyczne konsekwencje, aktywiści gejowscy wyrażają się w sposób wulgarny i z pogardą. Usiłują takie osoby odczłowieczyć i odebrać im prawa obywatelskie, w tym wolność słowa i sumienia. Odmawiają nam nawet prawa do przytaczania faktów i cytowania wyników badań naukowych, pokazujących na przykład to, że wśród czynnych homoseksualistów jest zdecydowanie wyższy niż u heteroseksualistów odsetek chorób wenerycznych, pedofilii, uzależnień, agresji czy samobójstw - pisze ks. Dziewiecki.

Autor wielu książek o dojrzałości stwierdził też, że według aktywistów LGBT+ nie wolno nam mówić nawet o tak oczywistym fakcie, jak to, że osoby homoseksualne tworzą związki chore, bo niepłodne, a niepłodność jest przecież na liście chorób WHO. - Usiłują nam zakazać nawet samo już wyliczanie, o jakie konkretnie mniejszości seksualne chodzi. Agresywnie i wulgarnie atakują tych, którzy mają odwagę wyliczać mniejszości ukryte pod symbolem „Plus”. Wśród takich mniejszości są między innymi pedofile, zoofile czy nekrofile - pisze psycholog.

- Aktywiści LGBT+ nie mówią, że istnieją takie mniejszości seksualne, które ze względów etycznych czy z troski o dobro społeczeństwa, powinno się wyłączyć z owego „Plus”. Mimo to z furią atakują tych, którzy mają odwagę wymieniać po imieniu mniejszości, od których aktywiści LGBT+ się nie odcinają i których przecież nie potępiają (z wyjątkiem księży-pedofilów) - czytamy w felietonie.

Według ks. Dziewieckiego środowiska LGBT+ nie chronią wszystkich mniejszości, a jedynie niektóre. - Zupełnie nie przejmują się na przykład losem tych nastolatków - mimo, że są mniejszością - którzy w szkole, wśród rówieśników czy na stronach społecznościowych publicznie stwierdzają, że żyją w czystości, że postępują zgodnie z Dekalogiem, bo to daje im trwałą radość, że dumni są z tego, iż kierują się miłością i odpowiedzialnością, że panują nad swymi popędami. Pod adresem tych nastolatków kierowane są diabelskie wręcz wulgaryzmy i wyzwiska. Wylewa się na nich fala hejtu i skrajnej agresji. „Tolerancjoniści” spod znaku LGBT+ nie mówią nawet słowa w obronie bestialsko atakowanej i wyśmiewanej młodzieży, która dumna jest ze swej rozumności, wolności i zdolności, by wiernie kochać - pisze kapłan.

Ks. Dziewiecki zauważył, że w ostatnich tygodniach aktywiści LGBT+ w coraz bardziej otwarty sposób odsłaniają swoje zamiary. Z jednej strony chcą, by ich związki były uznane za „małżeństwa” i by mieli prawo do adoptowania dzieci. Z drugiej strony chcą doprowadzić do dyktatury seksualnych mniejszości po to, by większość społeczeństwa dała się zastraszyć i by poczuła się bezradna.

- W tym celu grożą większości społeczeństwa dręczeniem, a nawet więzieniem, gdy tylko dojdą do władzy. Z punktu widzenia aktywistów LGBT+ i ich politycznych oraz medialnych sponsorów to jedyna szansa na realizację przyjętych planów. Wiedzą bowiem, że w dyskusji na argumenty nie mają żadnych szans. Ci, którzy okazują się skrajnie wulgarni i agresywni, chcą wchodzić do przedszkoli i szkół pod pozorem uczenia tolerancji i szacunku. Ci, którzy publicznie chwalą się tym, że ich bogiem jest seks i szukanie przyjemności za każdą cenę, chcą być edukatorami seksualnymi dzieci. Ci, którzy walczą z własną płcią i okaleczają własne ciało, chcą uczyć polskie dzieci „określania” swojej tożsamości płciowej. Ci którzy tworzą pary niepłodne, chcą mówić o zdrowiu i płodności - pisze ks. Marek Dziewiecki.

- Środowiska LGBT+ wiedzą, że będą w stanie zrealizować swoje cele tylko wtedy, gdy zdobędą władzę dyktatorską i gdy skutecznie zastraszą większość naszego społeczeństwa. Wydaje się to nierealne, by garstka szaleńców seksualnych to osiągnęła. Historia kilku ostatnich dziesięcioleci dowodzi jednak, że jest to jednak całkiem realne zagrożenie. Wystarczy, żeby większość społeczeństwa - jak to miało miejsce w niektórych państwach Europy Zachodniej - pozostawała bierna i by zlekceważyła śmiertelne zagrożenie dla małżeństwa, rodziny, wychowania i cywilizacji życia - czytamy dalej w felietonie ks. Dziewieckiego.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem