Reklama

25. edycja Międzynarodowego Festiwalu Kolęd i Pastorałek

2018-11-08 17:41

Jubileuszowa, 25. edycja Międzynarodowego Festiwalu Kolęd i Pastorałek im. ks. K. Szwarlika, pod honorowym patronatem Prezydenta RP Andrzeja Dudy, serdecznie zaprasza do udziału i radosnego kolędowania podczas największego kolędowego przeglądu w Polsce! Patronat medialny nad Festiwalem od samego początku sprawuje Tygodnik Katolicki "Niedziela".

- Przez 25 lat jako organizatorzy udowadniamy, że tradycja wspólnego śpiewania kolęd jest nie tylko żywa, ale i dynamicznie się rozwija. Od początku istnienia Festiwalu udział wzięło w nim kilkaset tysięcy osób zgrupowanych w niemal 30 tysięcy jednostek wykonawczych (solistów, chórów i zespołów). Co roku jesteśmy zaskakiwani poziomem wykonań, ale i świeżością, z jaką interpretowane są tradycyjne kolędy i pastorałki. Wciąż zaskakują nas także nowe kompozycje pokazujące, że cud sprzed dwóch tysięcy lat z Betlejem wciąż inspiruje i daje wiele radości twórcom – mówi ks. Piotr Pilśniak, pomysłodawca i dyrektor Festiwalu.

Rejestracja Uczestników 25. edycji odbywa przez formularz zgłoszeniowy dostępny na stronie www.mfkip.pl i trwa do 27 listopada. Udział w Festiwalu jest bezpłatny i otwarty dla wszystkich amatorów (w tym uczniów i absolwentów szkół muzycznych I stopnia), którzy ukończyli 6 lat i śpiewają solo, w duetach, chórach, zespołach czy scholach.

Przez cały grudzień eliminacje do Festiwalu będą odbywały się w 33 polskich miastach (Będzin, Bielsko-Biała, Częstochowa, Dąbrowa Górnicza, Dębno, Dobrodzień, Gdańsk, Gniezno, Goleniów, Jarosław, Jaworzno, Katowice, Kielce, Kołobrzeg, Kraków, Krasnobród, Lipsko, Lublin, Łambinowice, Łódź, Nowa Sól, Olsztyn, Ostrowiec Świętokrzyski, Piotrków Trybunalski, Racibórz, Radom, Rybnik, Sanok, Tarnowskie Góry, Tuchów, Wadowice, Warszawa i Wrocław) oraz na Litwie, Białorusi i Ukrainie.

Reklama

Wielki finał z udziałem ponad setki najlepszych wykonawców odbędzie się w Będzinie w dniach 10-12 stycznia 2019 r., a Festiwal zwieńczy odbywający się 13 stycznia 2019 r. o g. 16 Jubileuszowy Koncert Galowy, podsumowujący nie tylko bieżącą edycję, ale minione ćwierć wieku. Całość przesłuchań finałowych i Koncert Galowy będą otwarte dla publiczności i transmitowane na żywo w Internecie.

Partnerem Strategicznym Festiwalu jest Polska Spółka Gazownictwa.

Tagi:
festiwal

Uczta melomanów

2019-02-06 11:52

Maja Piórska
Edycja szczecińsko-kamieńska 6/2019, str. VI

Międzynarodowy Festiwal Muzyczny Świnoujskie Wieczory Organowe, odbywający się w parafii Chrystusa Króla, ma 20 lat. Przez ten czas świnoujscy melomani mogli usłyszeć wybitnych organistów i artystów z prawie całej Europy, Argentyny i USA

archiwum TPŚ
Georgij Agratina

Szybko minęło 20 lat koncertów organowych w Świnoujściu i gdyby nie było archiwum późniejszego Festiwalu Świnoujskie Wieczory Organowe, zapewne niewielu pamięta, jak to było dwadzieścia lat temu, kiedy wszystko się zaczęło.

W archiwum Towarzystwa Przyjaciół Świnoujścia – organizatora tych organowych koncertów – nie ma żadnych zapisków z pierwszych koncertów..., a dopiero od roku 1999.

Pierwszy gazetowy znajdziemy w „Kurierze Szczecińskim” z 20 maja 1999 r. Niewiele osób wie, że w kościele pw. Chrystusa Króla znajdują się oryginalne organy, z pneumatyczną trakturą o romantycznym brzmieniu. Tej klasy instrument, o ponad 1800 piszczałkach, jest jedynym w naszym województwie i pozwala wykonywać utwory od renesansowych, przez barokowe, do współczesnych. Przez osiem lat zrujnowane wręcz organy, które przetrwały wojnę, remontował bez nakładów finansowych organista kościelny Wiesław Worach.

O ich przypadkowym odkryciu w 1997 r. przez prezesa Towarzystwa Miłośników Muzyki Organowej w Szczecinie dr. Leszka Podzierskiego i prof. Andrzeja Chorosińskiego, który pierwszy zagrał na świnoujskich organach oraz Floriana Wilkesa z Berlina, wiedzą stali bywalcy festiwalowych koncertów. W 1998 r., 29 maja, zagrał prof. A. Chorosiński i 7 czerwca „Kurier Szczeciński” napisał: „Świnoujście ma swój festiwal – Świnoujskie Wieczory Organowe (...), koncertom sprzyja proboszcz ks. Kazimierz Sasadeusz. (...) koncertowali już tacy wirtuozi, jak Roman Perucki (...) Marek Toporowski i Andrzej Chorosiński”. Od 19 czerwca, jako Letni Festiwal Muzyczny, koncerty odbywały się co dwa tygodnie przez cały sezon do 23 października.

Ponownie zagrał Florian Wilkes z Berlina, który na afiszu, wklejonym do kroniki TPŚ, napisał: „Drodzy przyjaciele ze Świnoujścia. Po raz drugi gram dla Was koncert organowy na organach Steinmeyera. Są to organy z blaskiem i romantycznym sercem. Dzięki, że ten cenny instrument pielęgnujecie i utrzymujecie. Następne generacje organistów będą cieszyć się mistrzowskim instrumentem”.

W 1999 r. zagrali Matteo Messori (Włochy), Christian Praestholm (Dania), 18-letni Gedymin Grubba, Andrzej Szadejko ze Szwajcarii, Tomasz A. Nowak (Niemcy), Tomas Thon (Czechy), Robert Grudzień i prof. Georgij Agratina – fletnia Pana (Kijów), Stefan Goettelman (Niemcy), świnoujścianka Barbara Abramowicz (sopran), solistka – w tamtym czasie najciekawszej w Polsce sceny muzycznej – Warszawskiej Opery Kameralnej („Kurier Szczeciński” z 2 sierpnia 1999 r.). Letnie koncerty kończył, goszczący w Świnoujściu po raz trzeci, Florian Wilkes. I co tym razem w kronice napisał?”Drodzy Przyjaciele muzyki i organizatorzy koncertów organowych w Świnoujściu. Chętnie, z wielką radością i wewnętrznym zaangażowaniem grałem dla Was na tych organach. Wewnętrznie odczułem; «Bądź ozdobiona duszo moja». Ogromnie bogata polifonia organów, wyjątkowy czar dźwięków i możliwości impresji, a na zakończenie ten szmer dzwonów Westminster Vierna”.

W jedynym wrześniowym koncercie wystąpił Mariusz Filończuk, a 23 października dyrektor kamieńskiego Festiwalu Organowego prof. Józef Serafin.

Organizatorami byli wtedy: MDK, Towarzystwo Miłośników Muzyki Organowej – Szczecin, Towarzystwo Przyjaciół Świnoujścia i parafia pw. Chrystusa Króla.

Od 2000 r. kierownikiem artystycznym Festiwalu jest Małgorzata Klorek – szczecińska organistka, pedagog klasy organów w Zespole Szkół Muzycznych im. F. Nowowiejskiego w Szczecinie.

W następnych latach było wiele koncertów, nie wszystkie zapadły w pamięć. Były jednak takie, o których się pamięta bez zaglądania do kronik, a 10 ksiąg to spora dokumentacja.

Ot chociażby taki przykład – w jednym roku grał holenderski organista, a po koncercie zaprosił na chór grupę kolonistów (chyba ze szkoły muzycznej z południa Polski) i tłumaczył im sposób gry na tym królu instrumentów, jakim są organy.

Inny przykład? Do dziś pamiętam wyjątkowy koncert „Konfrontacje” Europejskiej Akademii Macklemburg-Vorpommern – zespołu Het Collectief, bo muzycy – flecista, wiolonczelista, skrzypek, klarnecista grał w innym miejscu kościoła, a odbiór muzyki nadzwyczajny, to była nowoczesna interpretacja muzyki klasycznych kompozytorów, m.in. Bramsa.

Skoro wspominam instrumenty, to było kilka, a może kilkanaście koncertów z bardzo ciekawymi instrumentami: szklana harfa, dudy szkockie i harfa celtycka, lira korbowa, róg alpejski, piła śpiewająca, cymbały, harmonijki ustne, i lutnia barokowa oraz gitara klasyczna.

Było sporo koncertów, które publiczność szczególnie lubi – organy plus inny instrument: trąbka, flugenhorn, saksofon, flet, klarnet, oczywiście skrzypce, wiolonczela, akordeon lub śpiew; sopran, mezzosopran, baryton, tenor, kontratenor. I tu przypominają się gwiazdy, które wystąpiły w Świnoujskich Wieczorach Organowych: Wiesław Ochman, Konstanty Andrzej Kulka, Barbara Abramowicz, Anna Maria Jopek, Łukasz Długosz oraz wielu wybitnych organistów wirtuozów.

Jest kilka utworów, które do dziś tkwią w pamięci, m.in. „Medytacja” Masseneta, w wykonaniu Marii Peruckiej – skrzypce z organowym akompaniamentem Romana Peruckiego. Improwizacja na temat „Legendy Bałtyku” F. Nowowiejskiego, którą wykonał mistrz improwizacji T. A. Nowak. Innym razem też w jego wykonaniu „Ricecare” J. S.

Bacha i w XX festiwalowym koncercie fantastycznie zagrany „Walse mignonne” S. Karg-Elerrta – miało się wrażenie, że tego walca gra orkiestra rozrywkowa. Zapewne nie tylko mnie głęboko zapadła w pamięć „Wiosna” z koncertu A. Vivaldiego „Cztery Pory Roku”, w transkrypcji i wykonaniu A. Chorosińskiego – szczęśliwie nagrana na płycie na 10-lecie festiwalu – a dwa lata później „Jesień” z tegoż koncertu, także w transkrypcji profesora oraz piękny, melodyjny koncert „fletowy” – choć to utwór organowy J. Rincka.

Czy jazz można grać w kościele i na organach? Można i zapada w pamięć. Taki koncert zagrał Ulf Lauenroth z Niemiec. Zupełnie inny koncert zagrał argentyński organista German Torre i oprócz klasyki organowej oczywiście były tanga, nie tylko Piazzolli.

Nie zabrakło naszych świnoujskich świetnych muzyków. Wystąpiła muzykująca rodzina Kosętków, był rodzinny koncert państwa Naklickich, chóru Logos i Krzysztofa Naklickiego. Śpiewała Marina Nikoriuk, której akompaniowała mama Irena.

Były koncerty promujące młodych, wybitnie zdolnych organistów – laureatów konkursów. Pamiętam pełen młodzieńczego polotu koncert 18-letniego wtedy Karola Mossakowskiego, dziś zapewne kończy studia w paryskim Konserwatorium. Ciekawe jak teraz gra. Oczywiście na długo zostanie w pamięci pełen wzruszeń finałowy koncert XX Festiwalu – gra prof. Chorosińskiego i „Va pensiero” – pieśń niewolników z „Nabucco” w wykonaniu Servi Domini Cantores.

Kiedy proboszcz parafii ks. Kazimierz Sasadeusz przeszedł na emeryturę, jego następca ks. Bogusław Gurgul z dużym zaangażowaniem kontynuuje festiwalową tradycję, za co organizator tych festiwalowych koncertów – Towarzystwo Przyjaciół Świnoujścia – bardzo dziękuje.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Abp Jędraszewski: potrzebna jest kontrrewolucja katolicka

2019-03-21 11:36

Joanna Folfasińska/ Archidiecezja Krakowska / Kraków (KAI)

Jest potrzebna kontrrewolucja katolicka. Jedynie Kościół potrafi powiedzieć, że trzeba się opamiętać, jeśli chcemy przekazać dalej najlepsze wartości kultury europejskiej. Nie możemy powiedzieć, że nas to nie obchodzi. Konieczna jest mobilizacja mężczyzn, którzy czują się odpowiedzialni za swoje rodziny i dzieci, które mogą stać się ofiarami wielkiej krzywdy - powiedział abp Marek Jędraszewski w Krakowie podczas konferencji „Bitwa o odpowiedzialność”, zorganizowanej przez wspólnotę Mężczyźni św. Józefa.

Joanna Adamik | Archidiecezja Krakowska

Na początku metropolita krakowski postawił tezę, że walka o odpowiedzialność jest równocześnie batalią o człowieczeństwo. Wyjaśnił, że swój wykład oparł o przemyślenia współczesnego francuskiego myśliciela żydowskiego pochodzenia Emmanuela Levinasa.

Hierarcha krótko przedstawił jego biografię i podkreślił, że jego filozofia wyrosła z pytania: czy my, Żydzi, możemy jeszcze po doświadczeniach Auschwitz, filozofować? – Odpowiedź dla wielu była prosta – „nie!” (…) Holokaust był obrazą ludzkiego rozumu i kompromitacją. Uważano, że po Auschwitz nie ma miejsca dla filozofii. Część, a wśród nich Levinas, twierdziła jednak, że tym bardziej trzeba - argumentował abp Jędraszewski.

Levinas próbował zrozumieć, dlaczego doszło do Holokaustu i dlaczego odpowiedzialni są za niego Niemcy – naród wybitnych poetów i filozofów? W swoich rozważaniach zwrócił uwagę na obojętność Kaina, który po zabójstwie Abla bezczelnie odpowiedział Stwórcy, że nie jest stróżem swojego brata. Odpowiedzialność za drugiego człowieka stała się centralnym punktem dwóch dzieł Levinasa: „Całość i nieskończoność” i „Inaczej niż być lub ponad istotą”. W pierwszym z nich, filozof skupił się na doświadczeniu „twarzy” innej osoby.

– Jest jakaś potęga w ludzkim spojrzeniu, która wskazuje na siłę zakazu moralnego: nie możesz mnie zabić, okazać wobec mnie przemocy. Relacja między „mną” a drugim człowiekiem nie jest symetryczna. Jeżeli ten drugi, z którym się spotykam i którego twarz widzę, mówi mi: „tobie nie wolno”, to po pierwsze on mnie uczy mojej wolności. Nie jest ona dowolnością, kaprysem, ale ma reguły (…) Ten drugi jawi się jako mistrz i nauczyciel, ktoś, kto mnie uczy mojego człowieczeństwa - powiedział hierarcha.

Człowiek ma własne sumienie i już w nim jest rozliczany ze swoich uczynków. Odpowiedzialność to odpowiedź na słowa drugiego człowieka. Jednakże, we wzroku drugiego człowieka można odszukać również prośbę o pomoc, na którą bezwzględnie należy odpowiedzieć. – Odpowiadam na wołanie. Jestem odpowiedzialny, to znaczy czuję, że jestem wezwany do dobra, nie uchylam się przed nim, niekiedy nawet za cenę własnego poświęcenia - mówił arcybiskup.

Drugie dzieło – „Inaczej niż być lub ponad istotą” pogłębia koncepcję odpowiedzialności. Levinas wyjaśnił w nim, że odpowiedzialność człowieka jest wrodzona. Centralną figurą dzieła jest postać cierpiącego Sługi Jahwe, który wziął na siebie odpowiedzialność za grzechy ludzkości. – Odpowiedzialność to inne imię człowieczeństwa. Obojętność to postawa Kaina, rezygnacja z ludzkiego powołania - przypomniał hierarcha.

Arcybiskup wspomniał potem o rewolucji 1968 roku, która zburzyła europejski porządek moralny i zakwestionowała zasadność Dekalogu. – Całkowita wolność. Wszystko skoncentrowane na własnym „ja”. Inny się nie liczy. To było przesłanie rewolucji ’68 - mówił.

Jak dodał, rok ’68 był czasem szczególnej dyskusji o człowieku i odpowiedzialności. - Rewolucja ’68 mówi: ja mam siebie realizować! Levinas mówi, że człowiek realizuje się, będąc odpowiedzialny za drugiego człowieka, przede wszystkim za jego życie. Wojtyła mówi: ja jestem odpowiedzialny wobec własnego sumienia, które mi mówi o dobru i złu - tłumaczył hierarcha.

Metropolita zauważył, że współczesny świat przedstawia aborcję jako prawo kobiety. Polska jednoznacznie mówi, że jest to zło, a walka o rzekome prawo wyboru dla innych to przyjęcie postawy obojętności. Rewolucja ’68 roku sprawiła, że najistotniejszą wartością jest szukanie przyjemności. Współżycie między kobietą i mężczyzną zostało pozbawione elementu prokreacji, otwierając tym samym drogę homoseksualnemu lobbingowi.

Arcybiskup zwrócił uwagę, że kolejną konsekwencją tej rewolucji jest wczesna i deprawująca edukacja seksualna najmłodszych. Jasno podkreślił, że pedofilia jest przerażająca. Pytał, jak to możliwe, że Kościół jawi się jako przestępcza instytucja, podczas gdy wokół kwitnie seksturystyka, wykorzystywanie dzieci i nowe deprawujące przepisy dotyczące edukacji seksualnej.

– Jest potrzebna kontrrewolucja katolicka. Jedynie Kościół potrafi powiedzieć, że trzeba się opamiętać, jeżeli chcemy przekazać dalej najlepsze wartości kultury europejskiej. (…) Nie możemy powiedzieć, że nas to nie obchodzi! Konieczna jest mobilizacja mężczyzn, którzy czują się odpowiedzialni za swoje rodziny i dzieci, które mogą stać się ofiarami wielkiej krzywdy - powiedział.

Zgromadzeni na konferencji mężczyźni pytali arcybiskupa o kwestię stawiania granic. Metropolita zaznaczył, że jest nią miłość. – Gest miłości i przygarnięcia do siebie sprawia, że lęk w oczach drugiego przestaje być widoczny i zamienia się w błysk radości - wyjaśnił.

Padło też pytanie o jeden z absurdów współczesności, gdy zwykłe, codzienne i czułe gesty mogą być w dzisiejszym świecie zrozumiane opacznie. Arcybiskup zaznaczył, że szczęście dzieci polega na tym, że są chronione przez swoich najbliższych. Odwołał się do słów papieża Franciszka, który mówił o działaniu złego ducha, chcącego unieszczęśliwić człowieka. Zaczerpnięte z totalitaryzmu sformułowanie „zero tolerancji” stoi w opozycji do języka Kościoła, który głosi miłosierdzie - powiedział abp Jędraszewski.

– Wielką siłą jest to, czego uczy nas św. Józef – wierność Bogu, przyjęcie odpowiedzialności za drugiego człowieka, czystość, cześć oddawana Bogu, przepełnione miłością życie. To jest siła chrześcijaństwa. To jest to, czym możemy odpowiedzieć na przemoc wobec Kościoła katolickiego - powiedział.

Dodał, że chrześcijanie byli oskarżani o to, że są wrogami ludzkości. Z drugiej strony, byli podziwiani przez pogański świat za to, że się kochali i dbali o siebie.

Ostatnie pytania dotyczyły sposobu przemiany świata. Metropolita zauważył, że chrześcijanie spotykali się w małych grupach. Kluczem jest odwaga, do której wzywał wiernych Jan Paweł II.

– Wasza odpowiedzialność powinna przejawiać się tam, gdzie jesteście, żyjecie, macie swoje domy i rodziny! (…) Rodzice mają prawo protestować przed wszelkimi formami deprawacji w szkołach. Dzieci mają prawo pozostać dziećmi - zakończył metropolita krakowski.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Peregrynacja obrazu św. Józefa Kaliskiego w Krośnie Odrzańskim

2019-03-22 01:35

Kamil Krasowski

Obraz św. Józefa Kaliskiego 20-21 marca nawiedził parafię św. Jadwigi Śląskiej w Krośnie Odrzańskim. Z Krosna dotarł do parafii Matki Bożej Częstochowskiej w Cybince.

facebook/Parafia Rzymskokatolicka pw. św. Jadwigi Śląskiej w Krośnie Odrzańskim
Peregrynacja w kościele św. Jadwigi Śląskiej
Zobacz zdjęcia: Peregrynacja obrazu św. Józefa Kaliskiego w Krośnie Odrzańskim
CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem