Reklama

Polak na Kapitolu

2018-11-09 14:13

Waldemar Piasecki, Waszyngton

MalinowskiForCongress
Tomasz Malinowski, nasz człowiek na Kapitolu

Pisze się historia. Polak urodzony w Polsce po raz pierwszy w powojennej historii amerykańskiej został wybrany do Izby Reprezentatntów Kongresu Stanów Zjednoczonych. Jest nim demokrata Tom Malinowski , który w okręgu nr 7 w stanie New Jersey pokonał republikańskiego deputowanego od sześciu lat zasiadającego na Kapitolu Leonarda Lance’a.

Tom Malinowski uzyskał 139,826 (50.3% ) głosów, a Leonard Lance 133,981 (48.2%). Polak prowadził od początku do końca głosowania.

Kim jest?

W Słupsku urodzony

Reklama

Tomasz Malinowski urodził się w 1965 roku w Słupsku. Wychowywał się w Brwinowie i Podkowie Leśnej opodal Warszawy.

Jego matka Joanna Rostropowicz, absolwentka polonistyki Uniwersytetu Warszawskiego w latach 1960–1967 pracowała w Ośrodku Badania Opinii Publicznej przy Polskim Radiu.

Archiwum Rodzinne
Tomek Malinowski krótko po wyjeździe z Polski i przybuciu do Ameryki

Po utracie pracy w 1971 r. matka wyjechała z synem do USA, gdzie, po rozwodzie, wyszła za mąż za znanego dziennikarza (m.in. wiceprezesa stacji CBS) i liberalnego polityka Blaira Clarka oraz zamieszkała w Princeton. Niebawem urodził się ich syn Ian. Wychowując obu synów, pozostała wierna pasji pisarskiej, a po obronie doktoratu na wydziale literatury porównawczej na University of Pennsylvania, wykładała w Rutgers University i Hunter College, by związać się z Princeton Research Forum. Stała się znana w środowisku polskim, jako pisarka, publicystka i dziennikarka.

Ojcem , po którym otrzymał imię, Tomasz Pobóg-Malinowski, znany reżyser filmów dokumentalnych, wykładowca łódzkiej filmówki, założyciel Stowarzyszenia Filmowców Solidarnmość. Po stanie wojennym w Anglii, gdzie pracowałdla BBC I wykładał rezyserię. Zmarły w 2015 roku w Liverpoolu.

Amerykańska formacja

Ojczym Tomka posiadał niewątpliwy wpływ na jego formowanie, podobnie jak siostra Blaira Clarka, Anne – działaczka praw człowieka, demokratyczna, deputowana stanu new Jersey i amasador USA w Nowej Zelandii.

Tomasz Malinowski studia ukończył w renomowanym Uniwersytecie Berkeley w Kalifornii (z którym związał swoją karierę m.in. Czesław Miłosz), a tytuł magistra uzyskał w słynnym brytyjskim Oxford University. Tam jego opiekunem naukowym (tutorem) był profesor Zbigniew Pełczyński który wcześniej podobna rolę pełnił wobec studiującego przez rok w tej samej uczelni ... Billa Clintona. Polski uczony (podczas wojny bohater powstania warszawskiego), wybitny heglista, odegrał wielką rolę w formowaniu młodego Malinowskiego. Pełczyński, zwolennik świadomego kształcenie liderów życia publicznego i wpajanie im, że wiedza i umiejętności nie będą społecznie pożyteczne bez respektowania określonego systemu wartości i postaw obywatelskich. Napotkał pojętnego studenta.Namówił go nawet do przewodniczenia grupie studentów Oxfordu wywodzących się z krajów środkowoeuropejskich, którymi się opiekował.

Polskie dziedzictwo

W 1992 roku Tomasz aktywnie uczestniczył w kampanii prezydenckiej Billa Clintona, zwracając uwagę talentami PR-owskimi i dziennikarskimi. Po sukcesie wyborczym trafił do jego administracji .Był prezydenckim doradcą. Zajmał się m.in. pisaniem przemówień dla sekretarzy stanu Warren Christophera i Madeleine Albright, wreszcie dla samego prezydenta. Zyskał opinię prawdziwego mistrza w tej dziedzinie. Powszechnie uważa się, że spod jego pióra wyszło słynne już wystąpienienie Billa Clintona podczas wizyty w Warszawie w 1997 roku. Równocześnie w Komisji Planowania Departamentu Stanu zajmował się m.in. rozszerzeniem NATO będąc jednym z największych entuzjastów obecności Polski w sojuszu północnoatlantyckim. W listopadzie 2000 roku Kongres Polonii Amerykańskiej uhonorował Tomasza Malinowskiego Nagrodą Niepodległościową Polskiego Dziedzictwa Narodowego. Warto odnotować, że Nagrodę Wolności otrzymał wtedy gen. Francis Gaberski (Franciszek Gabryszewski), as lotniczy, najliczniej odznaczany pilot II wojny światowej.

Przedtem wielu innych wybitnych rodaków z kraju i diaspory.

Prawa ludzkie

W 2001 roku, krótko po śmieci ojczyma, Malinowski został dyrektorem biura w renomowanej organizacji praw człowieka Human Rights Watch w Waszyngtonie i pozostawał nim do 2013 roku. Wydana po 11 września przez Busha wojna z terroryzmem, wśród celów HRW związanych ze zwalczaniem gwałcenia praw człowieka od Chin po Rwandę, postawiła także kwestię łamania praw osób podejrzanych czy oskarżonych o akty terrorystyczne. W tym torturowani ich i umiszczania w ośrodkach odosobnienia poza Stanami Zjednoczonymi.

W tej materii , Kongres przyjął wykładnię, iż nie wolno tego czynić na terenie... USA. Luka legislacyjna dozwala na brutalne traktowanie jeńców poza Ameryką. Organizacje obrony praw człowieka uznały to za niegodny wybieg i szybko skupiły na wykrywaniu takich miejsc.

W tej grze uczestniczył m.in. Human Rights Watch i jej dynamiczny waszyngtoński lider Tom Malinowski.

W wyniku żmudne dochodzenia wykazał on, że pojmani przez Amerykanów w Afganistanie i Iraku terroryści lub podejrzani o taką działalność zanim trafilido więzienia Guantanamo na Kubie byli przetrzymywanii i pddawani pzresłuchaniom m.in. w Rumunii i Polsce. Dało to początek głosnej debacie na temat praw człowieka w czasie wojny oraz praktyk w tym zakresie administracji Busha. Także sojuszniczego zaangazowania w nie Polski.

Wyniki dochodzenia Malinowskiego stały się podstawą specjalnego raportu senackiego.

Odwdzięczanie Ameryce

W swej administracji Barck Obama zaproponował Tomowi Malinowskiemu pozycję zastępcy szefa dyplomacji do spraw demokracji i praw człowieka. Pełnił ją do końca drugiej kadencji prezydenta. W październiku 2017 roku ogłosił zamiar kandydowania do Kongresu.

„Całe życie spędziłem w służbie społecznej jako asystent sekretarza stanu w administracji prezydenta Baracka Obamy i w Radzie Bezpieczeństwa Narodowego u prezydenta Billa Clintona. Bronię praw człowieka, równości i rządów prawa. Obecnie wartościom tym zagraża prezydent sytuujący się daleko poza amerykańskimi normami, wraz z Kongresem, na który nie można liczyć. Zawsze walczyłem o to, co jest słuszne.” - tak argumenyował decyzję.

W prawyborach pokonał rywali demokratycznych, a w miniony wtorek uważanego za faworyta przeciwnika republikańskiego.

Przyjmując Nagrodę Niepodległościową Dziedzictwa Polskiego „chłopak ze Słupska” mówił, że zawsze pozostanie imigrantem to znaczy kimś, kto „któregoś dnia będzie mógł odwdzięczyć się krajowi, który dał mu wolność”.

Właśnie to robi wkraczając na Kapitol. Trzymaj się chłopie!

Tagi:
Polacy

Msza św. i romskie spotkanie na Starym Zdroju

2018-12-12 07:49

Krystyna Smerd
Edycja świdnicka 50/2018, str. IV

Ryszard Wyszyński
Występy dorosłych

Msza św. w parafii pw. Zmartwychwstania Pańskiego na Starym Zdroju w Wałbrzychu, a po niej spotkanie społeczności romskiej tworzącej razem z Polakami jedną wspólnotę parafialną przy tym kościele – to najważniejsze wydarzenia w uroczystość Jezusa Chrystusa Króla Wszechświata. Niedzielną Eucharystię celebrował proboszcz parafii ks. Czesław Studenny, który na początku powitał wszystkich zebranych w świątyni, rozpoczynając od zamieszkałych tu parafian pochodzenia romskiego oraz zaproszonych przez nich przyjaciół reprezentujących tę samą nację, przybyłą na nabożeństwo z Białego Kamienia oraz innych dzielnic miasta. Gospodarz parafii zaprosił wszystkich uczestników Mszy św. na przygotowane po niej w salce parafialnej spotkanie parafian dwóch narodów: Romów oraz Polaków, na którym Romowie ukażą bogactwo swojej kultury i tradycji. – Spotykamy się – podkreślił Ksiądz Proboszcz – bo mieszkamy na tym samym terenie, łączy nas dzielnica i łączy nas ta sama wiara w Jezusa Chrystusa. Religijnych czytań do Mszy św. wierni wysłuchali w wykonaniu Romów, a miejscowy chór parafialny nadał obchodzonej uroczystości Jezusa Chrystusa Króla Wszechświata bogatą oprawę muzyczną. Do Mszy św. służył i asystował w przy udzielaniu Komunii św. Angelo – Rom z parafii pw. św. Jerzego. Uczestnikom tego pięknego religijnego zgromadzenia na długo pozostanie w pamięci wygłoszona przez Księdza Proboszcza homilia, w której mówił o religijności Romów.

– Raduję się tą naszą wspólnotą, bo jesteśmy tu razem – akcentował na wstępie kazania. Przypomniał zgromadzonym w kościele osobom narodowości polskiej z dzielnicy, że my tylko posługujemy się i rozumiemy dzięki językowi polskiemu, ale pośród nas są też bracia i siostry, którzy mają jeszcze swój odrębny język, swoją odmianę języka, którą posługują się, na co dzień. – Tym, co nas łączy, jest nasza wiara. Łączy też nas – jak to już zostało zauważone – wspólne zamieszkanie w jednej dzielnicy – na Starym Zdroju. Będziemy się więc dziś radować z tego i dziękować Panu Bogu za naszą religijną różnorodną wspólnotę – mówił. W drugiej części kazania Ksiądz Proboszcz odniósł się do odczytanej Ewangelii, w której przypomniano, że Jezus przepytywany przez Piłata przyznał: „Jestem Królem”. I dodał zaraz: „Ja się na to narodziłem, aby dać świadectwo prawdzie! Królestwo moje nie jest z tego świata”.

– Dopiero w momencie śmierci Jezus Chrystus zgodził się, aby takie określenie było do Niego stosowane, a wcześniej przed tym się wzbraniał. Jezus Chrystus na drzewie krzyża pokazał ludzkości, jak nas kocha, oddając za nas życie, dlatego jest Królem Wszechświata – podkreślał kaznodzieja.

Odnosząc się do przygotowanego spotkania, Ksiądz Proboszcz zauważył, że Jezus nigdy nie jest ani za Romami, ani za Polakami, albo przeciw jednym czy drugim. Jezus jest za człowiekiem. Jezus cieszy się po prostu nami wszystkimi. Jego Boska krew została przelana za nas wszystkich. W ostatniej części homilii Ksiądz Proboszcz przypomniał postać bł. Zefiryna.

– Działo się to podczas wojny domowej w Hiszpanii w latach 30. XX wieku. Trwały w tym kraju straszliwe prześladowania księży katolickich i katolików. I w czasie tych prześladowań w miejscowości Barbastro żył Rom – Zefiryn Giménez Malla – sprzedawca mułów, osłów i koni. Człowiek głęboko wierzący, wdowiec troszczący się o córkę, członek Trzeciego Zakonu Franciszkańskiego, kierownik miejscowego kółka różańcowego. Był on świadkiem, jak milicjanci złapali młodego księdza na ulicy i go maltretowali. Zefiryn stanął w jego obronie. Został wtedy zrewidowany i znaleziono przy nim różaniec, a było to zakazane przez władze. Mógł ocalić swoje życie, ukrywając ten ważny i symboliczny dla katolików sznur paciorków, który nosił zawsze przy sobie, ale tego nie zrobił. Został skazany na śmierć. Zginął 8 sierpnia 1936 r. rozstrzelany na cmentarzu w Barbastro, prawdopodobnie wraz z miejscowym biskupem. Przed śmiercią rozpostarł ręce i trzymając różaniec, zawołał: „Niech żyje Jezus Chrystus Król!”. Wieść o tym szybko się rozeszła. Zefiryn jest pierwszym przedstawicielem narodowości romskiej, który został ogłoszony błogosławionym w Kościele katolickim i patronem wszystkich Romów. Został beatyfikowany przez papieża Jana Pawła II, 4 maja 1997 r. – przypomniał w kazaniu jego męczeństwo za wiarę Ksiądz Proboszcz.

Po Mszy św. wierni z parafii Zmartwychwstania Pańskiego udali się na oczekiwane z wielką radością spotkanie romskie do sali parafialnej przy kościele, gdzie wszystkich gości ponownie powitał Ksiądz Proboszcz, zapraszając też do częstowania się przygotowanymi specjalnie dla uczestników spotkania smakołykami. Młodzież, dzieci i dorośli Romowie dali piękny występ, ukazujący ich kulturę. – Jestem pełna podziwu dla Romów uczestniczących w przygotowaniu tego spotkania oraz wykonawców programu artystycznego. Zachwyca ich duma z własnej kultury, języka i obyczajów, jaką się czuło na tym spotkaniu – mówiła Aleksandra Kołkowska, kierująca śpiewem na Mszy św., członkini tutejszej Rady Parafialnej. – Zadowolenia i szczęścia z przebywania w swoim gronie możemy się od naszych Romów uczyć – podkreśliła.

W przygotowaniu spotkania i koncertu romskiego brało udział blisko 60 osób, a wszystkim przewodziła pani Nikola, parafianka pochodzenia romskiego. Dodajmy, że spotkanie zostało przygotowane wspólnie z Fundacją „Katolicka Inicjatywa Berit”, przy wsparciu finansowym z Programu Fundacji Inicjatyw Obywatelskich na rok 2018.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Jest to twoje i moje wesele

2016-01-13 08:56

O. Stanisław Jarosz OSPPE
Niedziela Ogólnopolska 3/2016, str. 32-33

Graziako

W dzisiejszej Ewangelii zastanawia mnie jedno: Czyje jest to wesele, na które zaproszono Jezusa, Jego Matkę i Jego uczniów? Dlaczego Ewangelista nie podaje tego faktu? Może dlatego, że ta Ewangelia jest o nas, jest to twoje i moje wesele. To nasze pragnienie szczęśliwego życia, jak na weselu. Okazuje się jednak, że nie jesteśmy szczęśliwi – brakuje wina, a wino rozwesela serce człowieka – mówi Biblia. Jest tylko zwyczajność, codzienność jak woda. Nie możemy być szczęśliwi, ponieważ śmierć panuje nad nami, doświadczamy ograniczeń, starości, cierpienia; chcemy dobrze, a wychodzi źle.

W takie życie wchodzi Maryja. Ona widzi, czego nam brakuje, nie zostawia nas, interweniuje u Jezusa w naszej sprawie. Gdy słyszy te dziwne słowa Jezusa w dosłownym znaczeniu: „Co Mnie lub Tobie, Niewiasto? Jeszcze nie nadeszła godzina moja” – wie, że Jezus nie mówi o tym zwykłym ludzkim kłopocie – braku wina, co rozwesela serce ludzkie (por. Ps 104,15a). On mówi o innej radości – tej, którą przyniesie wszystkim, którzy uwierzą w Niego, gdy wypełni się Jego godzina. Czy Maryja wie, o jakiej godzinie mówi Jezus? „A Twoją duszę miecz przeniknie, aby na jaw wyszły zamysły serc wielu” (Łk 2, 35).

Pośród radujących się gości weselnych Maryja słyszy to samo wezwanie, które przed wiekami skierował Bóg do Abrahama: „Weź twego syna jedynego, którego miłujesz, i złóż go w ofierze” (por. Rdz 22, 2). To Ona również ma dzisiaj rozpocząć drogę z Jezusem na Kalwarię. „Niewiasto” – mówi do niej Jezus. Uznaje, że jest tej samej natury, co On. „Ta dopiero jest kością z moich kości i ciałem z mego ciała! Ta będzie się zwała niewiastą” (Rdz 2, 23ab) – ma taką samą miłość i taką samą wolę wypełnienia woli Ojca. Maryja słowami skierowanymi do sług: „Zróbcie wszystko, cokolwiek wam powie” wypowiada swoje kolejne „fiat!”. I od tej chwili będzie w swoim sercu niosła Jezusa na Kalwarię z bólem, który z każdym dniem zbliżającym Jezusa do śmierci krzyżowej będzie się powiększał. Wie, że nim świat powstał, ofiara została przyjęta.

Gdzie w naszym życiu nastąpi interwencja Jezusa, gdzie nastąpi przemiana? Tam, gdzie się nie spodziewamy, gdzie się wstydzimy naszego postępowania i naszego życia. Nie nastąpiła przemiana wody w wino w amforach do tego przeznaczonych, nie nastąpiła w pucharach weselników, ale w stągwiach do czyszczeń żydowskich. Cud przemiany będzie tam, gdzie potrzeba oczyszczenia, nawrócenia. Zaprosisz Jezusa w te fakty Twojego życia, co do których nie masz żadnego powodu, aby się nimi chlubić? Czy może chcesz być biznesmenem swojego życia jak starosta weselny? On znał się na logice tego świata: Dobre wino na początek, później nawet najgorsze wypiją! Co to znaczy, że dobre wino zachowano aż do tego czasu? Nie jest nigdy za późno, aby twoje życie zostało przebaczone, przemienione, nabrało sensu i radości. Odkryjesz, że jesteś kochany i że możesz kochać, i pełnić wolę Ojca, masz przecież Matkę.

Polecamy „Kalendarz liturgiczny” – liturgię na każdy dzień

Jesteśmy również na Facebooku i Twitterze

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Akcja dom

Franciszek: służyć Panu to słuchać i wprowadzać Jego Słowo w czyn

2019-01-20 12:34

st (KAI) / Watykan

„Służenie Panu to słuchanie i wprowadzanie Jego Słowa w czyn” – powiedział papież w rozważaniu poprzedzającym niedzielną modlitwę „Anioł Pański”. Ojciec Święty komentując czytany dzisiaj fragment Ewangelii (J 2, 1-11), opisujący cud w Kanie Galilejskiej podkreślił, że programem życia chrześcijanina jest wypełnianie zalecenia Matki Jezusa: „Zróbcie wszystko, cokolwiek wam powie”.

Margita Kotas

Na wstępie Franciszek zauważył, że nieprzypadkowo na początku życia publicznego Jezusa umiejscowiona jest ceremonia zaślubin, ponieważ w Nim Bóg poślubił ludzkość. „Jezus objawia się jako oblubieniec ludu Bożego, zapowiedziany przez proroków i objawiający nam głębię relacji, która nas z Nim jednoczy: jest to nowe przymierze miłości” – stwierdził papież. Dodał, że przemieniając wodę w wino Jezus przemienił Prawo Mojżeszowe w Ewangelię niosącą radość.

Następnie Ojciec Święty zwrócił uwagę na kluczowe słowa cytowanego fragmentu – wypowiedziane przez Maryję do sług w Kanie: „Zróbcie wszystko, cokolwiek wam powie”. „Służenie Panu to słuchanie i wprowadzanie Jego Słowa w czyn. Jest to proste i istotne zalecenie Matki Jezusa, program życia chrześcijanina” – wskazał Franciszek. Papież zakończył swoje rozważanie wezwaniem: „Niech Najświętsza Dziewica pomoże nam pójść za jej zachętą: «Zróbcie wszystko, cokolwiek wam powie», abyśmy mogli w pełni otworzyć się na Jezusa, rozpoznając w codziennym życiu znaki Jego ożywczej obecności”.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem