Reklama

100 modlitw za Polskę

Włochy wspominają Wielki Głód na Ukrainie

2018-11-20 13:43

vaticannews / Rzym (KAI)

wikipedia.org
Zmarli z głodu na ulicy w Charkowie w 1932 r.

Włochy wspominają klęskę Wielkiego Głodu na Ukrainie (Holodomor). Z tej okazji specjalny list do wspólnoty ukraińskiej wystosował przewodniczący włoskiego episkopatu. W Rzymie organizowany jest szereg wydarzeń upamiętniających tę tragedię, m.in. projekcja filmu, wystawy artystyczne i spotkania z ludźmi kultury.

Wielki Głód to klęska, jakiej doświadczyły narody znajdujące się pod butem Związku Radzieckiego kierowanego przez Józefa Stalina w latach 1932-33. Aparat władzy zarządził wtedy powszechną i przymusową kolektywizację płodów rolnych. Według różnych szacunków, śmierć głodową poniosło prawie 10 mln ludzi, z czego około jedna trzecia mieszkańców terytorium ówczesnej Ukraińskiej SRR. 26 państw na świecie uznało tę tragedię za ludobójstwo, w tym Watykan, Polska i Stany Zjednoczone.

Znak głębokiej komunii i uczucia, które łączy ze wspólnotą ukraińską, opłakującą swoich bliskich, braterskiej gościnności, która jest prawdziwą solidarnością – tak kard. Gualtiero Bassetti nazywa w swoim liście spotkanie Ukraińców w neapolitańskiej katedrze i okolicznościową liturgię koncelebrowaną przez abp. Światosława Szewczuka oraz biskupów ukraińskich i włoskich. „Nie zapominać – pisze przewodniczący Episkopatu Włoch – nie znaczy jedynie patrzeć wstecz, ale przekazywać przyszłym pokoleniom to, co się wydarzyło, by nie zanikła pamięć o tym horrorze”.

Tagi:
Wielki Głód

Czym był Wielki Głód na Ukrainie?

2018-11-25 12:57

kg (KAI) / Warszawa

Wielki Głód, zwany po ukraińsku Hołodomorem, który w pierwszej połowie lat trzydziestych ogarnął sowiecką Ukrainę, był pod wieloma względami wydarzeniem wyjątkowym w ówczesnej Europie. Wywołały go nie jakieś niekorzystne, niezależne od człowieka zjawiska klimatyczno-atmosferyczne – susza, powódź czy szczególnie ostra zima – ale świadome działania władz sowieckich, które dla osiągnięcia własnych celów politycznych zdecydowały się skazać na śmierć głodową miliony prostych, niewinnych ludzi.

wikipedia.org
Zmarli z głodu na ulicy w Charkowie w 1932 r.

Przyczyny tragedii

Powszechnie przyjmuje się, że głównym powodem bolszewickich represji wobec Ukrainy i jej mieszkańców była chęć ukarania ich za masowy sprzeciw wobec przymusowej kolektywizacji rolnictwa i niszczenia ich tożsamości narodowej i kulturowej. W rzeczywistości przyczyn tych działań było więcej, choć z drugiej strony wszystkie one miały tak czy owak podłoże polityczne.

Z dostępnych dziś dokumentów wynika jednoznacznie, że pierwsze „przymiarki” do walki z "żywiołem ukraińskim" na terenie ówczesnej Rosji Sowieckiej (od końca 1922 – ZSRR) wkrótce po podboju Ukrainy przez Armię Czerwoną w 1920 roku. Już wówczas przywódcy rewolucji Włodzimierz Uljanow-Lenin i Lew Trocki uznali za celowe maksymalne osłabienie mieszkających tam chłopów, w większości stosunkowo bogatych (na tle rolników w wielu częściach Rosji), korzystających z wysokich plonów, jak rodziły się na najżyźniejszych glebach europejskich – słynnym czarnoziemie ukraińskim. Plany kolektywizacji rolnictwa właśnie na Ukrainie wywoływały największy sprzeciw, toteż władze bardzo wcześnie rozważały możliwość zmuszenia do posłuszeństwa niepokornych chłopów wszelkimi środkami, łącznie z użyciem wojska i wykorzystaniem głodu.

Ale w latach dwudziestych, w warunkach ogólnej biedy w całym kraju, tworzenie kołchozów na pewien czas odłożono, wprowadzając tzw. Nową Politykę Gospodarczą (NEP), zawierającą pewne elementy gospodarki kapitalistycznej. Jej powodzenie zaniepokoiło jednak przywódców partyjnych, którzy już na początku następnej dekady powrócili do planów kolektywizacji. Nowego bodźca w tym kierunku dał w 1930 sekretarz generalny Wszechzwiązkowej Komunistycznej Partii (bolszewików) – WKP(b) – Józef Stalin. W kwietniu tego roku uchwalono Ustawę o skupie zbóż, które nakazywała kołchozom dostarczanie państwu od 1/4 do 1/3 zebranych plonów. Była to „czysta” grabież i ukryta forma nowej pańszczyzny, prowadzącej do gwałtownego zubożenia ludności wiejskiej.

Nałożyły się na to jeszcze czynniki zewnętrzne. Mniej więcej w tym samym czasie w wyniku Wielkiego Kryzysu na Zachodzie ceny zbóż i produktów rolnych gwałtownie spadły. Proces ten uderzył od razu w ZSRR, który potrzebował długoterminowych pożyczek na rozwój własnej gospodarki. Bankierzy zachodni nie spieszyli się z ich udzielaniem, żądając najpierw spłaty kredytów, zaciągniętych jeszcze przez Rosję carską. Aby zdobyć dewizy, władze na Kremlu postanowiły zwiększyć sprzedaż zbóż, gdyż w praktyce dysponowały niemal wyłącznie tylko tym towarem eksportowym. W tej sytuacji jeszcze bardziej podniesiono i tak wysokie normy produkcyjne.

Powszechne niezadowolenie, masowe represje

Wywołało to pierwsze przejawy niezadowolenia, a nawet buntu, przede wszystkim na Ukrainie, gdyż od niej bolszewicy oczekiwali największych dostaw. Ludzie odmawiali pracy na roli, masowo uciekali do miast, dopuszczali się sabotażu w miejscach pracy. Według Państwowego Zarządu Politycznego (GPU) – sowieckiej policji politycznej – tylko od 20 lutego do 2 kwietnia 1930 na ówczesnej Ukrainie sowieckiej doszło do 1716 masowych wystąpień antyrządowych, z których 15 określono jako „szerokie powstania zbrojne przeciw władzy radzieckiej”. Każde z nich gromadziło do 2 tys. ludzi, którzy domagali się zmiany władzy, niepodległej Ukrainy, wolności i wysuwali inne hasła.

W tej sytuacji rząd podjął zdecydowane działania, początkowo próbując uśmierzyć bunty doraźnie, w poszczególnych miejscach, a od 1932 w skali całej republiki. Stalin w liście do sekretarza WKP(b) Łazara Kaganowicza z 11 sierpnia 1932 nakazał „przekształcenie Ukrainy w jak najkrótszym czasie w prawdziwą twierdzę ZSRR, w prawdziwą wzorcową republikę, nie żałując na to pieniędzy”. Posunięcia te miały na celu zarówno zapędzenie chłopów do kołchozów i zwiększenie produkcji rolnej, jak i złamanie „klasowego i narodowego ruchu oporu”, który wówczas przybierał na sile.

Zaczyna się Wielki Głód

Ta oraz wcześniejsze i późniejsze decyzje władz z tegoż roku rozpoczęły w istocie proces „wysysania” żywotnych sił z tej republiki. Chcąc maksymalnie ją osłabić a zarazem pozbawić jej mieszkańców jakichkolwiek prób oporu, wprowadzono bardzo wysokie normy dostaw, a właściwie zabierano ludziom całość zbiorów, nie pozostawiając im nic, nawet na najskromniejsze zaspokojenie głodu ani na siewy jesienno-wiosenne. Na przykład w okresie od kwietnia do czerwca 1932 z Ukrainy wywieziono w praktyce cały materiał siewny (wcześniej pozbawiono ją całkowicie zboża).

Aby zapobiec wybuchowi niezadowolenia, władze wprowadziły dodatkowe (bo istniejące już ustawodawstwo było i tak bardzo surowe) drakońskie przepisy prawne, przewidujące niezwykle wysokie kary za znalezienie w mieszkaniu choćby niewielkiej ilości mąki, cukru, kaszy czy innych produktów. Schwytany na takim „przestępstwie” człowiek mógł zostać na miejscu rozstrzelany lub – jeśli miał szczęście – otrzymać wyrok co najmniej 5, a najczęściej 10 lat zsyłki do łagru. Nawiasem mówiąc, niektórzy nieszczęśnicy woleli otrzymać taką niesprawiedliwą karę niż zostać w domu, bo przynajmniej mogli liczyć na jakieś skromne wyżywienie. Inną karą było też wprowadzenie tzw. paszportów wewnętrznych, które w praktyce uniemożliwiały ucieczkę zgłodniałych ludzi do innych republik związkowych i regionów.

Mimo stosowania tych zbójeckich przepisów i zabierania wszystkich zbiorów Ukraina nie była w stanie wywiązać się z nałożonych na nią zobowiązań. Gwoli sprawiedliwości należy podkreślić, że przeciwko nieludzkim przepisom i nierealnym planom dostaw protestowali nie tylko, a nawet nie tyle zwykli ludzie, ile w jeszcze większym stopniu liczne miejscowe władze partyjne i wykonawcze. Wiadomo np., że do 22 sierpnia 1932 odnotowano w republice co najmniej 220 przypadków odmowy przyjęcia przez kołchozy i rady wiejskie narzuconych odgórnie planów produkcyjnych i dostaw. A analiza 20 tys. rozpatrywanych wówczas rozpraw sądowych przeciw miejscowym obywatelom oskarżonym o „działalność antyradziecką”, czyli o sprzeciw wobec nierealnych planów, wykazała, że ponad 83 proc. skazanych stanowili kołchoźnicy i „biedniacy” a tylko ok. 15 proc. – tzw. „element kułacko-zamożny”.

Lata 1932, a zwłaszcza 1933 to okres strasznego głodu, który uśmiercał ludzi nie tylko bezpośrednio, ale też pośrednio przyczynił się do poważnego spadku liczby ludności, gdyż wygłodzone kobiety nie mogły zajść w ciążę, a te, które nosiły w sobie poczęte dzieci, rodziły je martwe.

Straty

Dokładna liczba ofiar jest trudna do ustalenia, gdyż wtedy władze oczywiście nie ujawniały żadnych danych na ten temat, co więcej – zaprzeczały, jakoby w ZSRR w ogóle panował głód i do dzisiaj, mimo upływu kilkudziesięciu lat od tamtych wydarzeń, większość dawnych archiwów sowieckich jest nadal niedostępna dla badań.

Niemniej jednak na podstawie różnych danych, nierzadko cząstkowych i pośrednich, przeważa pogląd, że bezpośrednio w wyniku „Hołodomoru” zginęło – głównie w 1933 roku – ok. 3,9 mln osób, choć nie brak głosów, również opartych na solidnych badaniach, mówiących o co najmniej 7 mln zmarłych na Ukrainie i dalszych 3 mln w innych częściach ówczesnego ZSRR, głównie na Kubaniu, Powołżu i Kazachstanie. Tam również panował głód, wywołany przez władze, wprawdzie na mniejszą skalę, ale – rzecz znamienna – także na bardzo urodzajnych ziemiach. Ponadto represje sowieckie dotyczyły głównie mieszkających tam Ukraińców.

Badacze ukraińscy dodają do tych liczb jeszcze drastyczny spadek przyrostu naturalnego w tym okresie – co najmniej 600 tys. osób, które się nie urodziły, gdyż kobiety z powodu głodu albo nie zachodziły w ciążę, albo rodziły martwe dzieci. Dla porównania: w czasie II wojny światowej, która na Ukrainie (jak i w całym ZSRR) trwała w latach 1941-44, republika ta straciła prawie 8 mln swych obywateli, czyli ok. 2 mln rocznie, podczas gdy na przełomie lat 1932-33 zginęło ich blisko półtora raza więcej.

Wielki Głód jako ludobójstwo

Dodajmy jeszcze na zakończenie, że 15 maja 2003 Rada Najwyższa Ukraina w oficjalnym przesłaniu do narodu uznała „Hołodomor” za akt ludobójstwa, a 28 listopada 2006 – za ludobójstwo narodu ukraińskiego. W ślad za tymi postanowieniami podobne uchwały podjęły ew latach 2003-17 rządy lub parlamenty 15 innych państw, m.in. Polska w 2006, dalszych 9 – za akt wyniszczenia ludności, dokonany przez totalitarny reżym stalinowski (uchwały podjęto w latach 2004-17), a Izrael zamierza to uczynić w najbliższym czasie. Za zbrodnię przeciw ludzkości uznały Wielki Głód zgromadzenie ogólne ONZ (XI 2003), Parlament Europejski (23 X 2008) i Zgromadzenie Parlamentarne Rady Europy (28 IV 2010).

Ponadto za ludobójstwo uznały tę tragedię Kościoły – katolicki, trzy ukraińskie prawosławne (Patriarchatu Kijowskiego i Moskiewskiego oraz Autokefaliczny) i Patriarchat Konstantynopola.

20 września 2017 prezydent Ukrainy Petro Poroszenko zaapelował na 72. sesji zgromadzenia ogólnego ONZ w Nowym Jorku o powszechne, ogólnoświatowe uznanie „Hołodomoru” za ludobójstwo dokonane na narodzie ukraińskim.

Od kilku lat na Ukrainie czwarta sobota listopada jest obchodzona jako Dzień Pamięci Ofiar Wielkich Głodów [Hołodomorów] pod hasłem „Zapal świeczkę”. Użyta tam liczba mnoga nawiązuje do faktu, że republika ta przeżyła trzy takie okresy: w latach 1921-23, 1932-33 i 1946-47, z których najstraszniejszy był ten drugi.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Moje pismo Tęcza - 7/8 2018

50-lecie koronacji obrazu Matki Bożej w Bazylice Mariackiej

2018-12-16 09:41

Justyna Walicka | Archidiecezja Krakowska

Joanna Adamik/Archidiecezja Krakowska

- Musimy trwać przy Bogu. Musimy nasze trwanie przy Bogu umacniać poprzez nasze synowskie przywiązanie do naszej Matki i Królowej Pani Jasnogórskiej - mówił abp Marek Jędraszewski podczas Mszy św. sprawowanej w 50. rocznicę koronacji kopii obrazu Matki Bożej Częstochowskiej w Bazylice Mariackiej w Krakowie. Eucharystii przewodniczył nuncjusz apostolski abp Salvatore Pennacchio.

Na początku uroczystości wszystkich zebranych przywitał proboszcz parafii mariackiej ks. inf. Dariusz Raś. Przypomniał, że dokładnie 50 lat temu prymas Polski kard. Stefan Wyszyński koronował kopię obrazu Matki Bożej Częstochowskiej w kościele Mariackim w Krakowie.

Joanna Adamik/Archidiecezja Krakowska

– Stoimy przed naszą patronką obecną wśród nas w tejże krakowskiej szczególnej kopii Czarnej Madonny. Niech nami wszystkimi, przedstawicielami wszystkich stanów i powołań, Ona się nadal opiekuje, przedstawia Panu nasze prośby, dodaje odwagi w ewangelicznym powołaniu do odnowy oblicza człowieka i ziemi – tej ziemi.

Następnie abp Marek Jędraszewski pobłogosławił odnowione organy w Bazylice Mariackiej.

W homilii metropolita krakowski przypomniał peregrynację obrazu Nawiedzenia Matki Boskiej Częstochowskiej, która odbywała się w związku z obchodami Millennium Chrztu Polski. Peregrynacja ta rozpoczęła się w roku 1957 i została zawieszona w roku 1966.

– Te pierwsze lata od 1957 do 1966 upływały bez większych trudności, gdy chodzi o szlak maryjny, szlak nawiedzenia przez polską ziemię. Ale trudności zaczęły się wtedy, kiedy rozpoczęły się główne obchody milenijne w naszej ojczyźnie.

Arcybiskup przypomniał, że kiedy obraz Matki Bożej miał w kwietniu trafić do Poznania, władze zabroniły zorganizowania oficjalnej procesji, zgodzono się jedynie na przejazd prywatny. I wtedy poznaniacy wzięli na ręce cały samochód z obrazem Matki Bożej na ramiona i tak przynieśli go do katedry. 6 czerwca natomiast po uroczystościach na KUL-u obraz zamknięto i zawieziono na Jasną Górę, gdzie, z kilkoma epizodami, więziony był kilka lat.

– Takie było działanie władz. Na to odpowiedział polski episkopat twierdząc, że Matki Bożej uwięzić się nie da, mimo że Jej obraz skazano na pobyt w Częstochowie. 4 września 1966 roku zgodnie z planem zaczęło się nawiedzenie w diecezji katowickiej. Zamiast obrazu w kościołach pojawiły się puste ramy, kwiaty, paląca się świeca i ewangeliarz. I te puste ramy będą towarzyszyły przejściu Królowej Polski przez diecezję katowicką, a potem archidiecezję krakowską i dalej diecezję tarnowską, przemyską, archidiecezję w Lubaczowie i diecezję lubelską.

Następnie metropolita przypomniał słynną homilię kard. Stefana Wyszyńskiego, w której prymas pytał dlaczego uwięziono obraz Matki Bożej i kto za to odpowie.

– Odpowiedź znajdziemy w wyjaśnieniu tego, czym była Matka Boża Jasnogórska dla narodu polskiego. Jaką dla niego przedstawiała wartość, wartość, którą chciano za wszelką cenę polskiemu narodowi odebrać.

Arcybiskup przypomniał, że o tej wartości mówił Jan Paweł II podczas pierwszej i drugiej pielgrzymki do ojczyzny, kiedy podkreślał, że chciano nam odebrać Matkę, bo Polacy „przyzwyczaili się ze wszystkim przychodzić na Jasną Górę, aby mówić o wszystkim swojej Matce”.

– Chciano nas odciąć od miejsca, w którym bije serce narodu (…), chciano nas oderwać od miejsca, w którym dzięki Maryi mogliśmy się uczyć, co znaczy autentyczna wolność w wymiarze osobistym i narodowym (…), chciano nas odciągnąć od zmagań o zachowanie szlachetności ducha narodu Polskiego. Chciano sprawić byśmy nie protestowali i nie stawiali oporu wszystkim próbom znieprawiania naszego narodu pod względem duchowym. I chciano także pozbawić nas nadziei na dobrą przyszłość, tej nadziei, której naród nasz potrzebował w chwilach trudnych, tak jak potrzebował tej świadomości, że mimo zaborów jest nasza Matka Królowa Polski i że Ona nas ocali i że jest naszą nadzieją na dobrą przyszłość mimo tak trudnej sytuacji jaka właśnie jest.

W tym kontekście właśnie w sercu kard. Karola Wojtyły zrodził się zamysł, by na zakończenie peregrynacji pustych ram po archidiecezji krakowskiej ukoronować papieskimi koronami kopię obrazu Matki Bożej Częstochowskiej znajdującą się od wieków w Kaplicy Salomonowskiej w kościele Mariackim.

W dalszych słowach homilii metropolita podkreślił, że dzisiejsza uroczystość jest dziękczynieniem za tamtą koronację, ale także jest czasem modlitwy, byśmy nie pozwolili odłączyć się od Matki i by Jej głos brzmiał w głębi naszych sumień. Byśmy nie dali się znieprawiać, umieli trwać przy prawdzie oraz byśmy nigdy nie zwątpili, że Maryja jest z nami.

– Musimy trwać przy Bogu. Musimy nasze trwanie przy Bogu umacniać poprzez nasze synowskie przywiązanie do naszej Matki i Królowej Pani Jasnogórskiej.

Po Eucharystii, w której uczestniczyli także kardynał Stanisław Dziwisz, biskupi krakowscy wraz z biskupem nominatem Januszem Mastalskim, miało miejsce odnowienie aktu oddania Matce Najświętszej. Abp Salvatore Pennacchio wyraził swą wielką radość z faktu, że jako przedstawiciel papieski mógł wziąć udział w dzisiejszej uroczystości. Następnie, w imieniu Ojca św. Franciszka, udzielił wszystkim pasterskiego błogosławieństwa.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Nie ginie, kto za wolność i wiarę umiera

2018-12-17 08:02

Ewa i Tomasz Kamińscy

Ewa Kamińska
Mszy św. przewodniczył ks. Marian Goral, bratanek Błogosławionego Biskupa

Bł. bp Władysław Goral, męczennik II wojny światowej, to wybitna, choć obecnie mało znana postać Kościoła lubelskiego. Okazją do przypomnienia jego osoby i dzieła stał się rok jubileuszu 120 rocznicy jego urodzin (1 maja 1898 r.), a także 80 rocznica święceń biskupich (9 października 1938 r.).

Katedra Świata Hiszpańskiego, Polityki i Relacji Międzynarodowych Instytutu Historii KUL zorganizowała 6 grudnia 2018 r. w Centrum Transferu Wiedzy sympozjum naukowe poświęcone bp. Goralowi, patronowi kościoła przy ul. ks. Jerzego Popiełuszki w Lublinie oraz Zespołu Szkół Ogólnokształcących w Ciecierzynie. Na sympozjum wśród licznych gości obecna była rodzina bp. Gorala.

Sympozjum poprzedziła Msza św. w kościele akademickim, której przewodniczył bratanek Błogosławionego, ks. Marian Goral z Markuszowa. W homilii ks. Józef Maciąg przypomniał, że bp Goral poświęcił życie budowaniu Kościoła. Był tytanem pracy, człowiekiem głębokiej wiedzy, wybitnym kaznodzieją. Oznaczał się bardzo ciepłym stosunkiem do ludzi i otwartością na ich potrzeby. Otaczano go ogromnym szacunkiem, wręcz admiracją. Mimo to, był człowiekiem bardzo skromnym. Ten najmłodszy wówczas biskup w Polsce posługiwał od święceń krótko. Aresztowany na początku wojny, przez pięć i pół roku przebywał w obozie koncentracyjnym w Sachsenhausen w samotnej celi, pozbawiony wszystkiego. - W ogołoceniu, na które go skazano, żył słowem Ewangelii zapisanym w pamięci. Żył modlitwą, której refleksy znajdujemy w jego listach - powiedział ks. Maciąg. Po Mszy św. została odmówiona Litania do bł. bp. Władysława Gorala, którą poprowadził jej autor, dr hab. Cezary Taracha.

W sympozjum wystąpiło kilkunastu prelegentów. Dr hab. Przemysław Czarnek, wojewoda lubelski, wykład inauguracyjny oparł na dziele bp. Gorala pt. „Protekcja”, analizujące jej negatywne i pozytywne aspekty. Prof. Mieczysław Ryba przedstawił kontekst sytuacji Kościoła lubelskiego w czasie posługi bp. Władysława Gorala. Przypomniał, że dzięki jego zaangażowaniu KUL przetrwał trudny okres.

Jedyną szkołą w Polsce noszącą imię bł. bp. Władysława Gorala jest ZPO w Ciecierzynie. Na sympozjum przybyła delegacja młodzieży wraz z dyrektorem szkoły, Mirosławem Studniewskim, obecną wicedyrektor Urszulą Zielonką oraz dawną wicedyrektor Aliną Gromaszek. Prezentację, której dokonała Alina Gromaszek, poprzedził odśpiewany hymn szkoły, który zaczyna się od słów: „Nie ginie, kto za wolność i wiarę umiera, tym hasłem biskup Goral uczy nas i wspiera”. Autorem hymnu jest absolwentka, Magdalena Stawecka. Pani Gromaszek podkreśliła, że Patron buduje tożsamość placówki i inspiruje do szerokiej działalności. Szkoła nie tylko uczy, ale wychowuje uczniów na prawdziwych patriotów i katolików. Placówka ma na koncie wiele wybitnych osiągnięć, za które uczniowie nagradzani są medalami tzw. „Goralkami”. Ich pomysłodawcą jest dyrektor Studniewski. Ks. Robert Brzozowski, proboszcz parafii pw. św. Jana Chrzciciela w Dysie, ściśle współpracuje ze szkołą, m.in. oprowadza młodzież szlakiem bp. Gorala. Szkoła dwukrotnie wyjeżdżała do obozu koncentracyjnego w Sachsenhausen, gdzie Błogosławiony zakończył życie w lutym 1945 r. w nieznanych okolicznościach.

Kolejne miejsce związane z Błogosławionym to parafia pw. bł. bp. Władysława Gorala w Lublinie. Ks. Mariusz Nakonieczny, jej proboszcz, opowiadał o zmaganiach związanych z powstawaniem parafii. Dopiero 28 września 2014 r., po 10 latach od jej erygowania, został wmurowany kamień węgielny. Uroczystości tej towarzyszyło nawiedzenie obrazu Matki Bożej Latyczowskiej. Proboszcz podkreślał, że w trudnych sytuacjach doświadcza widocznych znaków skutecznej pomocy ze strony Patrona. Obecnie budowa kościoła jest bliska ukończenia. Ks. Mariusz zapraszał też na Mszę św. zbiorową za wstawiennictwem bł. bp. Władysława Gorala 12 dnia każdego miesiąca o godz. 18.00.

O bogactwie materiałów archiwalnych związanych z Błogosławionym mówił ks. Jarosław Marczewski. Ks. Robert Ogrodnik przedstawił kwestie społeczne w duszpasterstwie ks. Władysława Gorala, a ks. Józef Maciąg, na podstawie dziennika duszpasterskiego (2.04.-14.11.1939) zaprezentował biskupa jako siewcę i pasterza. S. Jadwiga Rowicka omawiała związki Błogosławionego ze Zgromadzeniem Sług Jezusa. Marcin Krzysztofik mówił o ordynacie Maurycym Zamoyskim i biskupie Władysławie Goralu. Okoliczności nadania pośmiertnie bp. Goralowi Krzyża Komandorskiego z Gwiazdą Orderu Odrodzenia Polski w 1949 r. przedstawił Adam Redzik. O tatrzańskich wakacjach ks. Władysława Gorala w 1928 r. opowiadał Cezary Taracha, zaś Pablo de la Fuente omówił sytuację polskiego Kościoła w czasie II wojny światowej z perspektywy hiszpańskiej.

Wydarzeniami towarzyszącymi sympozjum była projekcja niedokończonego jeszcze filmu dokumentalnego Szczepana Barczyka o bł. bp. Goralu. W filmie występują członkowie rodziny, którzy ze wzruszeniem wspominają Błogosławionego. Planowany jest jeszcze wyjazd do Sachsenhausen, gdzie film zostanie dokończony. Zakończeniem sympozjum był koncert „Na żywot wieczny” w Filharmonii Lubelskiej, dedykowany bp. Goralowi.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Jestem od poczęcia

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem