Reklama

Najmłodsza córka błogosławionej pary Beltrame Quattrocchi kandydatką na ołtarze

2018-11-26 07:04

Aleksandra Zapotoczny

Javier Garcia
Enrichetta

Wspólne życie błogosławionej pary Aloizego i Marii Beltrame Quattrochich liturgicznie czczonej 25 listopada na pamiątkę zawarcia przez nich sakramentalnego związku małżeńskiego, określane w Kościele katolickim jako „świętość dwojga”, oficjalnie uznane zostało za nowy model świętości, który był przełomem w duchowości chrześcijańskiej. Beatyfikacja dokonana przez Jana Pawła II 21 października 2001 r. potwierdziła, że można dążyć do świętości razem, jako para małżeńska. Małżeństwo staje się schodami do nieba…

Ich święte życie zaowocowało czwórką dzieci, które jak się okazuje nie tylko poświęciły się służbie Bogu. Jedno z nich: najmłodsza córka Enrichetta dzisiaj jest także kandydatką na ołtarze. 27 października br. w katedrze pw. Matki Bożej Wniebowziętej w Neapolu został zamknięty na szczeblu diecezjalnym proces beatyfikacyjny służebnicy Bożej Enrichetty Beltrame Quatrocchi, rozpoczęty jedynie 7 miesięcy wcześniej - 6 kwietnia. Enrichetta staje się żywym świadectwem, namacalnym efektem metody edukacyjnej swoich rodziców, którzy przekazywali swoim dzieciom światło wiary. Z okazji wspomnienia liturgicznego pierwszej błogosławionej pary małżonków, o prawdziwie „świętej rodzinie” opowiada vice postulator procesu kanonizacyjnego Aloizego i Marii i postulator procesu beatyfikacyjnego Enrichetty, ks. Massimiliano Noviello OFMCap.

Archiwum Stowarzyszenia Beltrame Quattrocchi
Aloizy i Maria

– Kim była Enrichetta córka beatyfikowanego małżeństwa?

– Była kobietą „prawdziwą” i chociaż mówiła głosem o surowym tonie, była radosną, bez uprzedzeń, bezpośrednią, uprzejmą, pokorną; pragnąca poznać osobę, która ma przed sobą. Była człowiekiem o wielkiej wierze, głębi; wielce zuchwała, swoimi czynami posuwała się ponad możliwościami człowieka, co oznaczało, że kierowała nią wielka wiara, bo tylko wiara sprawi, że przekroczysz wszelkie limity. Mogę śmiało powiedzieć, że ta służebnica Boża nie znała słowa „rezygnacja”. „Poddanie się” było jej obce. Jej przykład jest wezwaniem do życia z otwartym sercem, w poszukiwaniu woli Bożej, miłości do bliźniego. A przybywali do niej narzeczeni, seminarzyści, duchowni, purpuraci, bo obdarzała ich radą i światłem, prowadząc rekolekcje i dni skupienia, towarzysząc im w przemianie i pracy nad sobą. Jako absolwentka wyższych studiów literatury nowożytnej o specjalizacji historii sztuki cechowała się wyjątkową wrażliwością.

Reklama

– Czym jest świętość – na podstawie przykładu Enrichetty?

– Świętość znaczy kroczyć z sercem przepełnionym miłością do Boga i bliźniego. Enrichetta wiedziała doskonale, że życie nie jest słodkie jak wata cukrowa, wiedziała, że życie człowieka jest rzeźbione przez przeróżne, nieprzewidziane sytuacje, poprzez które zrozumiała, że nie można nic zdziałać bez ofiary... Wiedziała, że każda napotkana przeszkoda jest siłownią życia. Dlatego właśnie Enrichetta była niezwykle „wygimnastykowana” przeszkodami życia. Wyćwiczona poprzez rezygnację ze swoich pragnień, planów, które nigdy nie zrealizowała; marzeń, które nigdy się nie spełniły... Jak każda kobieta pragnęła mieć rodzinę, później pragnęła powierzyć swoje życie Bogu. Swoim życiem pokazała, że można „żyć w pełni” nawet bez zrealizowania swoich planów…

– Ksiądz Postulator znał Enrichettę osobiście i to ksiądz towarzyszył jej przy śmierci…

– Usiadłem przy niej na łóżku i prosiłem, aby towarzyszyła mi w modlitwach we wszystkich intencjach, które przedstawiać będę Bogu. Enrichetta przytakiwała mi w geście zrozumienia, ruszając głowa. Od zawsze „współpracowaliśmy” razem, zawsze angażowałem ją w modlitewne akcje. Enrichetta szczególnie była wrażliwa na modlitwy o szczęśliwe narodziny dzieci i dar macierzyństwa, gdyż sama miała się nie urodzić. Dzisiaj swoją pamięcią wracam do jednej z pierwszych naszych rozmów, która doprowadziła mnie do łez. Enrichetta wówczas bez większych wstępów siedząc w fotelu w salonie jej rodzinnego mieszkania niedaleko Bazyliki MB Większej w Rzymie, zaczęła mówić o Chrystusowej Pasji, a ja zsunąłem się na podłogę i uklęknąwszy u jej nóg, słuchałem jej na kolanach. W ich domu panowała atmosfera ponad naturalna… Nawet będąc kapłanem nigdy wcześniej nie odczułem podobnej aury. W osobie Enrichetty odczuwało się nowość życia, i siłę ducha, które w słuchającym miały moc rozwiazywania wszelakich węzłów. Tamtego dnia moje problemy ukazały sie w zupełnie innym świetle…

Ja też miała okazję ją poznać. Podczas długiej rozmowy, przyznała: „Nigdy nie przypuszczałam, że przechodząc obok fotografii moich rodziców, pokłonie się przed nimi w geście uszanowania"... Enrichetta miała się nie urodzić. Kiedy Maria była z nią w ciąży, w czwartym miesiącu pojawiły się komplikacje i lekarz zaproponował jej aborcję. Konsultując się z mężem, oboje spojrzeli na wiszącego na ścianie Jezusa ukrzyżowanego i propozycję tę odrzucili. Ciąża zakończyła się szczęśliwym rozwiązaniem. Dorastająca Enrichetta wiedziałam o tym i mawiała: „Moja wdzięczność względem rodziców była z roku na rok była coraz większa... Stwórca pozwolił mi się narodzić, aby wzmocnić wiarę moich rodziców. Może, dlatego to właśnie ja asystowałam zarówno mamie, jak i ojcu przy śmierci”… Jej narodziny były eksplozją życia, jej istnienie utkane było Bożą łaską, a jej odejście cichą ofiarą. Sama nazywała się „chochlą w rękach Jezusa”. Nasycona wiarą swoich błogosławionych rodziców i „domową” modlitwą, pragnęła uczestniczyć w życiu kościoła. Należała do Czerwonego Krzyża, służąc w szpitalach chorym jako pielęgniarka, w czasie wojny ukrywała Żydów, uchodźców i prześladowanych. Była wolontariuszką na misji w Chinach. Podobnie jak jej rodzice działała w Akcji Katolickiej, towarzyszyła chorym i niepełnosprawnym w pielgrzymkach do Sanktuariów Maryjnych. Wychowywała się w towarzystwie zakonnic: benedyktynek, franciszkanek, trapistek, by w ostatnim etapie swojego życia, we wspólnocie Świadków Zmartwychwstałego - Testimoni del Risorto – złożyć śluby. Wstąpienie do zakonu jej dwóch braci i siostry: Filippa (ks. Tarcisio), Stefanii (s. Cecilia) i Cesare (ks. Paolino) przeżyła wówczas bardzo głęboko, szukając przez całe życie swojego miejsca. Enrichettą od wczesnych lat młodości kierowało silne wezwanie do życia przeżywanego zgodnie w wartościami duchowymi, z sercem nieustannie poszukującym Boga i uważnie skierowanym w kierunku bliźniego. Opinia świętości, która od zawsze towarzyszyła jej osobie, heroiczność cnót teologicznych i kardynalnych, którą oraz brak jakiejkolwiek kanonicznej przeszkody pozwoliły przeprowadzić proces beatyfikacyjny na poziomie diecezjalnym, pokornie oczekując świadectw cudów i oceny Kongregacji ds. Kanonizacyjnych.

A. Zapotoczny
Grób w sanktuarium Divino Amore

– Jakie przeslanie pozostawia nam „święta rodzina” Beltrame Quattrocchi?

– W czasie kryzysu rodziny, kiedy nawet rodzina wydaje się być prowizoryczna, a relacje wewnątrz niej trudne i w żadnym wypadku nietrwale, ta „święta rodzina” Beltrame Quattrocchi pokazuje możliwość kultywowania „kultury pójścia pod prąd”, możliwość funkcjonowania jako rodzina niosąc w sercu wartości życia: małżeństwa, wierności, przezroczystości, bycia konsekwentnym, dialogu; wcielenia ich w codzienne decyzje, przeżyte z wielką wiarą w Boga i przekazanie ich swoim dzieciom. Zwłaszcza w dzisiejszym świecie, kiedy słyszy się o trudności wychowania dzieci w duchu chrześcijańskim, ta błogosławiona para małżonków: Alojzy i Maria jest namacalnym przykładem, że jest to możliwe. Ochrona wartości, promowanie i przeżywanie ich w wierze i ufności ukazuje nam, że skonstruowanie cywilizacji miłości jest realne, stosując metodę wychowawczą błogosławionych Beltrame Quattrocchich, która składała się z elementów: nauki rozumności - trzeźwości myśli, edukacji uczuć, formacji do ponoszenia ofiar.


Sekret życia pary Beltrame Quattrochich

Każdego ranka przez prawie pięćdziesiąt lat trwającego ich małżeństwa Aloizy i Maria Beltrame Quattrocchi uczestniczyli razem w mszy świętej w Bazylice MB Większej, gdzie 25 listopada 1905 roku. zawarli związek małżeński. „Dopiero po wyjściu z kościoła mówiliśmy sobie Dzień dobry jakby dopiero w tym momencie miał się rozpoczynać nowy dzien. I tak zresztą było” – napisze Maria w niezwykłej publikacji „Radiografia małżeńska”, w której opisuje życie we dwoje. Jako pisarka i edukatorka w swoich publikacjach przedstawiała metody wychowawcze dzieci i młodzieży. Wraz z mężem - adwokatem, jako niezwykli prekursorzy, wprowadzili do formacji młodych ludzi nauki przedmałżeńskie. Swoją miłość budowali na czystej wierze, która przedstawiała się w: odmawianym wspólnie różańcu, nocnej adoracji, częstej spowiedzi, kierownictwu duchowemu wybranego przez nich kapłana oraz oddaniem się pod opiekę Sercu Jezusowemu, którego obraz wisiał nad stołem w kuchni. Przy tym stole spożywali posiłki, omawiali rodzinne sprawy, rozmawiali ze swoimi dziećmi, których wychowanie opierali na przebywaniu z wartościowymi ludźmi; ludźmi, którzy dedykowali się światu w świetle wiary i służby dla drugiego. Ich dom był otwarty dla stałych gości: kardynałów, biskupów, kapłanów i świeckich, to oni mieli znaczący wpływ na kulturalny i duchowy rozwój dzieci. Błogosławiony Alfred Ildefons Schuster, Agostino Gemelli to tylko niektóre nazwiska przyjaciół rodziny Beltrame Quattrocchich, wielu z nich jak oni sami wkroczyli na drogę do ołtarzy, a wychowywanie w ten sposób dzieci zaowocowało ich powołaniami. Na czym polega heroiczność cnót małżonków Alojzego i Marii? Zaangażowani byli nie tylko w chrześcijańskie wychowanie swoich dzieci, ale i w obowiązki rodzinne rozumiane, jako wyraz pracy dla Boga oraz wspólny duchowy rozwój. Po dwudziestu latach małżeństwa, za namową ojca duchownego, złożyli ślub czystości, aby wspólnie i doskonalej, przeżywać posłannictwo względem Królestwa Bożego oraz pogłębić wzajemną komunię, przedkładając „zjednoczenie duchowe” nad „zjednoczenie cielesne”.

A. Zapotoczny
Otwarcie procesu beatyfikacyjnego Enrichetta

Relikwie błogosławionej pary Beltrame Quattrocchi znajdują się w Parafii św. Rodziny w Bytomiu - Bobrku oraz Parafii św Józefa Oblubieńca Najświętszej Marii Panny w Łodzi.

Tagi:
proces beatyfikacyjny

Reklama

Otwarcie procesu beatyfikacyjnego o. Pedro Arrupe, generała jezuitów

2019-02-05 21:56

pb (KAI/telepace.news) / Rzym

Diecezjalną fazę procesu beatyfikacyjnego o. Pedro Arrupe, generała jezuitów w latach 1965-83, rozpoczęto dziś w Rzymie. Uroczystej sesji w Pałacu Laterańskim przewodniczył kard. Angelo De Donatis, papieski wikariusz dla diecezji rzymskiej. Jego delegatem w procesie będzie Polak, prał. Sławomir Oder, który wcześniej był postulatorem procesu beatyfikacyjnego i kanonizacyjnego Jana Pawła II.

pl.wikipedia.org

Kardynał podkreślił silny impuls, jaki o. Arrupe dał „ponownemu odkryciu duchowości” założyciela jezuitów św. Ignacego Loyoli „na całym świecie”. Wskazał, że jego „misyjne serce” przejawiało się w „ewangelizacyjnej gorliwości”, która pobudzała inkulturację wiary. Dzięki niemu jezuici rozpoczęli też pracę na rzecz uchodźców.

- Postać o. Arrupe jest dla nas inspiracją - zadeklarował obecny generał zakonu, o. Arturo Sosa. Dodał, że jego poprzednik realizował ideał Kościoła, ukazany na Soborze Watykańskim II, który obecnie wspiera papież Franciszek.

Sługa Boży Pedro Arrupe urodził się 14 listopada 1907 r. w Kraju Basków. Do Towarzystwa Jezusowego wstąpił w 1927 r. Studiował filozofię i teologię w Belgii i Holandii. Święcenia kapłańskie przyjął w 1936 r. Od 1938 r. studiował japonistykę w Hiroszimie i pracował w tokijskiej dzielnicy ubogich. Cztery lata później został mistrzem nowicjatu jezuitów w Hiroszimie. Tam przeżył wybuch bomby atomowej 6 sierpnia 1945 r. Wraz ze swymi współbraćmi urządził w nowicjacie szpital i pomagał ofiarom bombardowania. Po ustanowieniu w 1958 r. prowincji japońskiej jezuitów został jej pierwszym prowincjałem.

22 maja 1968 r. wybrano go na generała Towarzystwa Jezusowego. Gdy w sierpniu 1981 r. o. Arrupe uległ paraliżowi, początkowo zakonem kierował wyznaczony przez Jana Pawła II komisarz o. Paolo Dezza. W 1983 r. dokonano wyboru nowego generała, którym został o. Peter-Hans Kolvenbach z Holandii.

O. Pedro Arrupe zmarł 5 lutego 1991 r. W 1995 r. na życzenie o. Kolvenbacha, trumnę ze zwłokami jego poprzednika przeniesiono do kościoła jezuitów Il Gesù w Rzymie, gdzie pochowany jest również założyciel Towarzystwa Jezusowego, św. Ignacy Loyola. W 2013 r. hołd o. Arrupe złożył przy jego grobie papież Franciszek.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Ks. Bartołd: Lepszej okazji do ochrony życia nie będzie

2019-03-19 20:09

Artur Stelmasiak

W demokracji mamy ciągle jakieś wybory, a nie możemy demokratycznie redefiniować pewnych prawd, jak np. małżeństwo, poszanowanie życia ludzkiego - mówi ks. Bogdan Bartołd, znany duszpasterz i proboszcz archikatedry św. Jana w Warszawie.

Artur Stelmasiak
Ks. Bogdan Bartołd

W najnowszym tygodniku "Solidarność" ukazał sie duży wywiad z ks. Bogdanem Bartołdem, w którym jest on pytany o wartości w życiu publicznym i politycznym. Czy polska prawica wypłukuje się z treści chrześcijańskich i podąża drogą chadecji zachodnich? – Rozmawiałem z jednym z polityków prawicy polskiej o aborcji przy okazji zapisu o aborcji eugenicznej. Zapytałem go, dlaczego my na to zaostrzenie prawa aborcyjnego tyle czekamy, dlaczego nie jesteśmy w stanie tego przeforsować, lepszej okazji chyba nie będzie. Odpowiedział mi, że to nie jest popularne w społeczeństwie. Polityk tłumaczył się, że jeśliby nawet zmieniono przepisy aborcyjne, to jak przyjdą następcy, wszystko odkręcą i jeszcze bardziej zliberalizują to, co już jest - odpowiada ks. Bartołd.

Prowadzący rozmowę dziennikarz wskazał, że gdy lewica dojdzie do władzy, to i tak będzie chciała zwiększyć dostęp do aborcji w Polsce. - Oni tylko na to czekają. Oni nie będą się przejmowali krytyką środowisk konserwatywnych - podkreśla ks. Bartołd.

Proboszcz archikatedry warszawskiej, w której od 2010 roku regularnie odprawiane są Msze św. w intencji ofiar katastrofy smoleńskiej przypomina, że PiS wprowadza wiele dobrych rozwiązań i chwali się, że to się ludziom podoba, pokazuje słupki poparcia. - Ale tutaj pojawia się pytanie, czy ja mam robić zawsze to, co się ludziom podoba, czy też bronić tych prawd chrześcijańskich, które są trudne we współczesnych czasach, mówić o nich, mimo że są niepopularne, właśnie dlatego, że jestem partią konserwatywną, że odwołuję się do dziedzictwa chrześcijańskiego - podkreśla ks. Bartołd. - Niestety w naszych partiach mieniących się jako prawicowe jest też sporo ludzi bardzo odległych od chrześcijańskich zasad życia.

Ks. Bartołd mówi także, że w demokracji mamy ciągle jakieś wybory, ale nie możemy demokratycznie redefiniować pewnych prawd, jak np. małżeństwo, poszanowanie życia ludzkiego, bo tego się nie da w sposób demokratyczny określać. - Prawdy objawionej się nie głosuje. Żadna większość nie może zmienić prawdy obiektywnej. Człowiek jest istotą omylną i nie może zmieniać fundamentów prawdy poprzez chwilowy kaprys. W demokracji liberalnej każdy ma swoją prawdę, „jest wiele prawd”, mówi ponowoczesność - dodaje kapłan.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Zielona Góra: Uroczystości odpustowe ku czci św. Józefa

2019-03-19 23:01

Kamil Krasowski

Obraz św. Józefa z sanktuarium w Kaliszu przybył dzisiaj do parafii św. Józefa w Zielonej Górze. Uroczystej Mszy św. odpustowej w kościele parafialnym przewodniczył biskup senior diecezji kaliskiej Stanisław Napierała.

Karolina Krasowska
Obraz przybył do zielonogórskiej parafii św. Józefa

Uroczystości w kościele św. Józefa w Zielonej Górze rozpoczęły się od ceremonii powitania obrazu, który przybył do naszej diecezji z sanktuarium w Kaliszu. Obraz powitali parafianie - małżeństwo Aleksandry i Mikołaja Skalskich. - W ten uroczysty dzień naszego święta parafialnego stajemy przed Tobą, Boże wraz z naszym patronem św. Józefem. I z tym większą radością i wdzięcznością, że jest tu z nami obraz z Narodowego Sanktuarium św. Józefa Kaliskiego. Dziękujemy, że dałeś nam ten szczególny czas łaski i mocno wierzymy, że w tym czasie będziemy mogli wyjednać łaski dla naszych rodzin, parafii i wszystkich, którzy tu przyszli - mówił Mikołaj Skalski, witając obraz. - Święty Józefie, bądź naszym przewodnikiem na trudnych i krętych ścieżkach życia, prowadź nas prostą drogą do Jezusa i Maryi. Uproś nam łaskę czystej, bezinteresownej miłości do wszystkich, których spotykamy na naszych życiowych drogach, abyśmy zapatrzeni w przykład Twojego świętego życia starali się być szlachetni, prawi i zdolni do poświęceń.

Zobacz zdjęcia: Peregrynacja obrazu św. Józefa w Zielonej Górze. Uroczystości odpustowe ku czci św. Józefa Oblubieńca

Powitania obrazu dokonał także gospodarz wspólnoty ks. kan. Leszek Kazimierczak, proboszcz parafii św. Józefa w Zielonej Górze.

Mszy św. przewodniczył i homilię wygłosił bp Stanisław Napierała, biskup senior diecezji kaliskiej, który opowiedział uczestnikom Liturgii o motywach powstania obrazu św. Józefa Kaliskiego, jego peregrynacji po diecezjach w Polsce i o znaczeniu tego, co autor umieścił na płótnie.

Po zakończonej Eucharystii odbył się blok ewangelizacyjno-modlitewny dla mężczyzn i młodzieńców pt. "Milczeć. Walczyć. Kochać". Drugiego dnia peregrynacji 20 marca będzie można nawiedzać obraz w kościele w godzinach od 8 do 15. Po Koronce do Bożego Miłosierdzia odbędzie się jego pożegnanie. Obraz uda się do kolejnej parafii - św. Jadwigi Śląskiej w Krośnie Odrzańskim.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem