Reklama

Bożonarodzeniowe rośliny i ich tajemnice

2018-12-23 07:42

ts (KAI/katholisch.de) / Warszawa

BOŻENA SZTAJNER

Z okresem Adwentu i Bożego Narodzenia łączą się nie tylko gałęzie świerku, jodły czy sosny, ale też inne rośliny, które w tym czasie pojawiają się w naszych mieszkaniach. W dekoracyjne kompozycje chętnie wplatamy gałązki ostrokrzewu czy jemioły, w sklepach pojawiają się powszechnie znane jako „gwiazda betlejemska” poinsecje, ciemiernik czy zasuszone róże jerychońskie. Co oznaczają te kwiaty i skąd pochodzą, wyjaśnił w świątecznym nastroju niemiecki portal katolicki katholisch.de.

Gałązki św. Barbary

Jednym ze zwyczajów związanych z przypadającym na początku Adwentu wspomnieniem św. Barbary są „gałązki” noszące jej imię. Ścięte w dniu jej święta gałązki wiśni czy forsycji można „obudzić”, pozostawiając je na noc zanurzone w ciepłej wodzie. Potem zmienia się im wodę co trzy dni, a w Boże Narodzenie można doczekać się pięknie ukwieconych gałązek, przypominających ciągle na nowo budzącą się przyrodę oraz męczennicę i wspomożycielkę – św. Barbarę.

Kwiaty w pełni zimy i zielone pączki symbolizują nadprzyrodzone poczęcie i narodziny Jezusa. Tradycja w Dolnej Austrii i Bawarii mówi, że „gałązki Barbary” należy „zrywać wieczorem, idąc do ogrodu w samej koszuli i zamykając oczy, aby czar nie prysnął”. W wielu miejscach kwitnące gałązki są oznaką bliskiego ślubu w domu; młode dziewczęta wieszają na każdej gałązce imię chłopca. Wybranym będzie ten, którego imię zdobi gałązkę z pierwszym rozkwitłym pąkiem.

Róża jerychońska (widliczka)

Jest to niezwykle ciekawa, stara roślina pustynna. Często przez długie lata potrafi przetrwać w piasku pustyni, jakby czekała na deszcz. A gdy wreszcie on spadnie, wypija wodę, a jej gałązki rozwijają się i nabierała intensywnej zielonej barwy. Tę przemianę niepozornej rośliny pustynnej w silnie zieloną podziwiali już krzyżowcy. Widzieli w niej symbol zmartwychwstania Jezusa i nazwali ją “różą jerychońską”. Można też spotkać inne jej nazwy, jak „kwiat Zmartwychwstania” czy „róża Bożego Narodzenia”.

Reklama

Jedna z legend mówi, że roślina wyrosła z pozostawionych w piasku odcisków stop Świętej Rodziny uciekającej do Egiptu. Miała ją pobłogosławić Maryja, obdarzając jej w ten sposób wiecznym życiem.

Róże jerychońskie zazwyczaj mają kształt zwiniętej do środka małej kuli w kolorze szarobrązowym. Forma taka chroni roślinę przed nadmiernym parowaniem, dzięki czemu może przetrwać długie okresy bez wody. Aby ożyła, należy położyć ją najlepiej na talerzyku i podlać przegotowaną wodą. Rozwinie się w ciągu dwóch dni, nabierając koloru soczystej zieleni. Kiedy po tygodniu zaprzestaniemy podlewania, stopniowo zaschnie, zwijając się w kłębek. Proces „ożywiania” i zasuszania można przeprowadzać wielokrotnie, za każdym razem obserwując cudowne zmartwychwstanie rośliny.

Poinsecja (gwiazda Betlejemska)

Barwne, najczęściej czerwone kwiaty poinsencji kształtem przypominają gwiazdy. Poza krwistoczerwonymi mają także różne odcienie różu, bywają też białe, żółte i kremowe. „Gwiazda Betlejemska” – wiecznie zielony krzew, który może osiągnąć nawet cztery metry wysokości – pochodzi z tropikalnych lasów liściastych Ameryki Środkowej i Południowej. Nazywany jest tam „kwiatem Świętej Nocy”. Od początku lat pięćdziesiątych XX wieku jest najczęściej hodowanym kwiatem pokojowym.

W USA każdego 12 grudnia obchodzony jest „Poinsettia Day” – dzień gwiazdy betlejemskiej. W tym dniu przypada rocznica śmierci Joela Poinsetta – pierwszego ambasadora Stanów Zjednoczonych w Meksyku. Na początku XIX wieku to on przywiózł „gwiazdę betlejemską” z Meksyku do swej ojczyzny.

Legenda mówi, że był to ulubiony kwiat władcy Azteków, Montezumy, który wierzył, iż krwistoczerwone kwiaty wyrosły z kropel krwi nieszczęśliwie zakochanej azteckiej bogini.

Ciemiernik

Rośnie dziko w Tyrolu i w części Alp, w czasie łagodnej zimy zakwita punktualnie w okresie Bożego Narodzenia. Z tego też powodu ciemierniki zyskały sobie w regionie alpejskim miano „róży Bożego Narodzenia” i stały się doskonałą alternatywą dla popularnej doniczkowej poinsecji. U nas od niedawna znany jest jako roślina doniczkowa.

Legenda mówi, że w noc Bożego Narodzenia pasterze wyruszyli w drogę do żłóbka. Każdy wziął z sobą jakiś podarek: ciepłą skórę baranią, wełnę i mleko. Tylko jeden z pasterzy, mały chłopiec, nie miał niczego, co mógłby ofiarować Dzieciątku, nawet najmniejszego kwiatka. Rozpłakał się, a gdy jego łzy spadły na ziemię, wyrosły z nich nagle piękne białe kwiaty. Chłopiec z wielką radością je pozrywał, zrobił bukiet i zaniósł do stajenki. Dzieciątko pobłogosławiło kwiaty, które teraz rozkwitają w okresie świątecznym i powszechnie nazywane są „różami Bożego Narodzenia”.

Ostrokrzew

Jego ostro zakończone liście symbolizują koronę cierniową, a drobne, czerwone owoce – krople krwi Jezusa Chrystusa. Wieczorem przed nastaniem przesilenia zimowego Celtowie zawieszali w domach gałązki tej rośliny, która miała chronić przed uderzeniem pioruna i śmiercią. Dla Rzymian natomiast ostrokrzew był symbolem przyjaźni. Dlatego w czasie saturnaliów – święta ku czci bożka Saturna – obdarowywali się gałązkami tego krzewu. Święto było obchodzone w grudniu. Ostrokrzew, obok jodły i jemioły, jest często wplatany w adwentowe wieńce.

Jemioła

Jemioła była świętą rośliną dla celtyckich magów – druidów. Jest wyjątkowa, gdyż rośnie nie w ziemi, lecz gnieździ się w koronach drzew. Legenda mówi, że przed śmiercią Jezusa jemioła była drzewem, z którego wyciosano krzyż. Po Jego śmierci na krzyżu drzewo ze wstydu zamieniło się w roślinę, która ma przynosić dobro wszystkim, którzy pod nią przejdą. I tak jemioła przeszła do tradycji jako symbol szczęścia i pokoju. Zwłaszcza w Anglii i USA panuje zwyczaj, znany zresztą również w Polsce), że ludzie, którzy znajdą się pod zawieszoną pod sufitem lub na drzwiach jemiołą, serdecznie się obejmują i całują.

Tagi:
Boże Narodzenie rośliny

Zabójcza roślina – „Zemsta Stalina”

2015-07-07 11:59

Adrian Kyć

Popadius/pl.wikipedia.org
Barszcz Sosnowskiego

Temat parzącej rośliny, która w kontakcie ze skórą wywołuje trudne do usunięcia pęcherze, obiegł już całą Polskę. Barszcz Sosnowskiego - sprowadzony do Rosji z Kaukazu w latach 50., uprawiany na wielką skalę w czasach stalinowskich - zapisał na swoim koncie pierwszą ofiarę.

Kontakt z rośliną okazał się śmiertelny dla 67-letniej mieszkanki Jeleniej Góry, która oparzyła się nią podczas pracy w ogródku. Kobieta zgłosiła się na SOR dopiero po kilku dniach. Mimo starań lekarzy, zmarła w Centrum Leczenia Oparzeń w Siemianowicach Śląskich. Ten przypadek pokazuje, jak ważna jest ostrożność w kontakcie z nieznanymi roślinami oraz szybka reakcja na niepokojące objawy.

Barszcz Sosnowskiego rośnie na polach oraz przy rzekach i potokach. Dojrzały może osiągać wysokość 4 m, przez co często bywa mylony z wyrośniętym koprem. Powoduje oparzenia drugiego stopnia, pęcherze skórne i obrzęki. Występuje w każdym województwie, ale w najszybszym tempie rozprzestrzenia się na terenie Małopolski, Wielkopolski oraz Podkarpacia. Tamtejsze władze już przeznaczyły pieniądze na akcję likwidacyjną niebezpiecznej rośliny.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Kuria warszawsko-praska: kościelne środki karne wobec ks. Dunin-Borkowskiego

2019-01-15 10:52

dwp, lk / Warszawa (KAI)

Ks. Jacek Dunin-Borkowski nie po raz pierwszy zachowuje się w sposób niegodny w przestrzeni Internetu, choć już dwukrotnie był upominany. Dlatego władza diecezjalna nałoży na niego środki karne przewidziane prawem kościelnym - brzmi komunikat kurii warszawsko-praskiej w sprawie kapłana, który skomentował akcję modlitewną w intencji śp. prezydenta Gdańska Pawła Adamowicza.

Youtube/Screenshot
Ks. Jacek Dunin-Borkowski

Ks. Jacek Dunin-Borkowski, kapłan diecezji warszawsko-praskiej, po ataku nożownika na Pawła Adamowicza stwierdził na swoim profilu na Twitterze, że nie widzi żadnego powodu, aby modlić się za prezydenta Gdańska, gdyż jest mu on obojętny oraz, że "Adamowicz jest znany przez swoje draństwa". Jego wpis spotkał się w przestrzeni publicznej z powszechnym oburzeniem.

Na zachowanie księdza zareagowała kuria diecezji warszawsko-praskiej, wydając w sprawie kapłana komunikat. Publikujemy jego treść:

Komunikat w sprawie wpisu księdza Dunin-Borkowskiego

14 stycznia 2019 roku

Zarówno duchowni, jak i świeccy są oburzeni wpisem księdza Jacka Dunin-Borkowskiego na portalu społecznościowym. Nie po raz pierwszy kapłan ten w sposób niegodny zachowuje się w przestrzeni Internetu.

Ksiądz Dunin-Borkowski dwukrotnie otrzymał już upomnienia kanoniczne. Ponieważ nie zastosował się do nich, władza diecezjalna nałoży na niego środki karne przewidziane prawem kościelnym.

Dyrektor Biura Prasowego Jakub Troszyński

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Akcja dom

Cierpienie można przyjąć tylko wiarą

2019-01-16 21:37

Justyna Walicka/Archidiecezja Krakowska

- To jest niepojęta tajemnica, której rozumowo zgłębić do końca nie jesteśmy w stanie. Ale jesteśmy w stanie przyjąć to naszą wiarą. Właśnie dlatego, że Pan Jezus przyjął cierpienie i z cierpieniem się utożsamił i dał się przez nie przeniknąć aż do końca i tym samym przychodzi nam z pomocą - o cierpieniu mówił abp Marek Jędraszewski podczas kolędowej wizyty duszpasterskiej w Uniwersyteckim Szpitalu Dziecięcym w Krakowie-Prokocimiu.

Jaonna Adamik/Archidiecezja Krakowska

Wicedyrektor szpitala lek. med. Andrzej Bałaga przywitał metropolitę i podziękował za kolejną wizytę, która, jak zaznaczył, jest wsparciem zarówno dla personelu w podejmowaniu nierzadko trudnych decyzji, jak i dla małych pacjentów w ich powrocie do zdrowia.

Prof. Szymon Skoczeń w imieniu zespołu lekarskiego i pielęgniarskiego szpitala poprosił arcybiskupa o błogosławieństwo.

Delegacja dzieci również przywitała metropolitę krakowskiego i złożyła wierszowane życzenia. Młodzi pacjenci zapewnili arcybiskupa o swej pamięci modlitewnej w ich szpitalnej kaplicy.

Metropolita wyjaśnił, że dzisiejsze czytania mówiące o tym jak Chrystus wyrzuca złe duchy i uzdrawia, dopełniają tego, co zaczęło się w Betlejem.

– Bo chodziło o to, żeby Chrystus się światu objawił jako Boży Syn. Jako Ten, który zrodzony przed wiekami z Ojca stał się z Jego woli człowiekiem po to, aby nam przynieść zbawienie.

Arcybiskup podkreślił, że w dzisiejszej Ewangelii jest także mowa o tym, że Chrystus udał się w odosobnione miejsce, by się modlić. I na słowa Apostoła, że wszyscy Go szukają, odpowiedział, że trzeba iść dalej, do kolejnej miejscowości nauczać o Bogu.

W Liście do Hebrajczyków natomiast słyszymy dziś przypomnienie tego, że Chrystus stał się do nas podobny we wszystkim – oprócz grzechu. Metropolita szczególnie podkreślił, że Pan Jezus stał się do nas podobny we wszystkim i stał się jednym z nas. Metropolita zacytował zdanie: „W czym bowiem sam cierpiał, będąc doświadczany, w tym może przyjść z pomocą tym, którzy są poddani próbom.” – Ludzie są poddawani próbom. Ludzie są doświadczani cierpieniem i to miejsce jest szczególnym nagromadzeniem ludzkiego cierpienia. Nie w postaci abstrakcyjnej, nie w postaci ksiąg o cierpieniu czy o tym jak z cierpienia ludzi wydobywać. To jest miejsce, w którym cierpienie przybiera kształt konkretnego człowieka, konkretnego dziecka. I jest to dla nas wszystkich jakaś ogromna tajemnica.

Metropolita zaznaczył, że Chrystus stał się jednym z nas także w cierpieniu, bo On naprawdę cierpiał. I pokazał jak trzeba to cierpienie przyjąć – z całkowitym zaufaniem wobec Boga, nawet, jeśli jest to niezwykle trudne.

– Bo na krzyżu Golgoty (…) było poczucie osamotnienia, była ogromna boleść, ale było też oddanie wszystkiego swemu Ojcu. I była tam także, co trzeba bardzo mocno podkreślić, błogosławiona obecność tych, którzy Pana Jezusa kochali i pozostali Mu wierni aż do końca. Zwłaszcza Jego Przenajświętsza Matka, zwłaszcza Jego najbardziej spośród wszystkich ukochany uczeń Jan. Byli przy Nim i swoją obecnością pokazywali – nie jesteś sam, kochamy Ciebie. Arcybiskup powiedział także, że zdaje sobie sprawę, że łatwo jest powiedzieć, że mamy przyjmować cierpienie. Szczególnie jeśli chodzi o cierpienia dziecka, wobec którego jesteśmy kompletnie bezradni.

– To jest niepojęta tajemnica, której rozumowo zgłębić do końca nie jesteśmy w stanie. Ale jesteśmy w stanie przyjąć to naszą wiarą. Właśnie dlatego, że Pan Jezus przyjął cierpienie i z cierpieniem się utożsamił i dał się przez nie przeniknąć aż do końca i tym samym przychodzi nam z pomocą. Bo jeśli On przeszedł przez bramę cierpienia do pełni życia, to i my ufamy, zmierzając także do Dzieciątka narodzonego w Betlejem, że nas rozumie, że nas swoją miłością ubogaci, że swoim ubóstwem podniesie i że przy wszystkich nierozumieniach tego czym jest cierpienie, a zwłaszcza czym jest cierpienie dziecka, będziemy, będąc blisko Niego, mogli z całą głębią wiary powtarzać słowa wyśpiewywane w Betlejem przez aniołów: „Chwała na wysokości Bogu, a na ziemi pokój ludziom Bożego upodobania, pokój ludziom dobrej woli”.

Po Mszy św. arcybiskup niosąc słowa otuchy odwiedził małych pacjentów w szpitalnych oddziałach.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem