Reklama

Zgłaszanie przestępstw pedofilskich organom ścigania jest obowiązkiem prawnym

2019-01-07 10:30

Bożena Sztajner/Niedziela

W mediach coraz częściej pojawiają się informacje dotyczące przypadków seksualnego wykorzystywania małoletnich. Rodzą one pytania o skuteczność działań w zakresie przeciwdziałania tego typu przestępstwom oraz o wywiązywanie się osób posiadających wiedzę na ich temat z obowiązku zawiadomienia organów ścigania. Instytut Ordo Iuris przygotował analizę prawną tego problemu.

POBIERZ ANALIZĘ

Eksperci Ordo Iuris wskazują, że większość instytucji, które zajmują się wychowaniem dzieci i młodzieży, nadal nie przyjęła wewnętrznych standardów dotyczących identyfikacji i zgłaszania przestępstw pedofilskich. Dotyczy to m.in. szkół, związków sportowych i organizacji społecznych. Bardzo często w ogóle ignorowany jest prawny obowiązek zgłaszania uzasadnionego podejrzenia popełnienia tego typu przestępstw.

Zgodnie z Kodeksem karnym każdy, kto posiada wiarygodną wiadomość o przygotowaniu, usiłowaniu bądź dokonaniu czynu o charakterze pedofilskim, ma obowiązek niezwłocznego powiadomienia o tym fakcie właściwych organów państwa. Jego niedopełnienie oznacza przestępstwo zagrożone karą do trzech lat pozbawienia wolności. Obowiązek ten dotyczy także osób i instytucji, które zabierają głos w debacie publicznej informując o przypadkach popełnienia czynów pedofilskich. Jeżeli jednak zgłaszający możliwość popełnienia tego typu przestępstwa nie jest w stanie w żaden sposób uwiarygodnić swoich twierdzeń, sam naraża się na odpowiedzialność karną.

Reklama

Uwagi te odnoszą się także do działalności Fundacji „Nie lękajcie się”, która w październiku 2018 roku opublikowała „Mapę kościelnej pedofilii w Polsce”. Obok informacji pochodzących z mediów zaznaczono na niej szereg przypadków, które – zgodnie z opisem zamieszczonym na „Mapie” – zostały zgłoszone Fundacji, ale nie są szerzej scharakteryzowane. Na władzach oraz pracownikach Fundacji, podobnie, jak na poseł Joannie Scheuring-Wielgus, która wielokrotnie publicznie twierdziła, iż posiada informacje o „setkach” tego typu spraw, bezwzględnie spoczywa obowiązek niezwłocznego przekazania stosownego zawiadomienia do organów ścigania.

Obecnie w Polsce grupy zawodowe nawet pośrednio zajmujące się wychowaniem i opieką nad małoletnimi są pozbawione właściwych wewnętrznych standardów postępowania w przypadku podejrzenia popełnienia czynu pedofilskiego. Wyjątkiem w tej grupie jest Kościół katolicki, który od 2015 roku stosuje wytyczne pozwalające na ocenę, czy oskarżenie osoby funkcjonującej w jego strukturach o czyny pedofilskie jest zasadne, a tym samym rodzi obowiązek powiadomienia organów ścigania. Wytyczne umożliwiają weryfikację nawet informacji poszlakowych oraz identyfikację czynów zabronionych oraz pozwalają na określenie, czy sformułowanie zawiadomienia nie będzie rodzić odpowiedzialności karnej po stronie informującego. Poza tym wytyczne – co stanowi ewenement – przewidują możliwość udzielania pomocy ofiarom przez instytucje kościelne oraz przeciwdziałania zatrudnianiu przy pracy z młodzieżą osób o skłonnościach pedofilskich.

„Bezwzględnie istnieje pilna potrzeba opracowania podobnych wytycznych przede wszystkim dla miejsc, które w jakikolwiek sposób zajmują się opieką i edukacją małoletnich – przedszkoli, szkół, szpitali, klubów sportowych, instytucji kultury, ośrodków wypoczynkowych, itp. Sprawa ta jest szczególnie pilna w stosunku do szkół, w których nauczyciele, czy psycholodzy pozbawieni są zarówno sposobów weryfikacji pod kątem anomalii seksualnych potencjalnych pracowników, jak i działania w przypadku podejrzenia popełnienia czynu pedofilskiego na szkodę małoletnich uczniów” – skomentował Konrad Dyda, ekspert Instytutu Ordo Iuris.

Tagi:
pedofilia

Ks. Dohnalik o pedofilii: jesteśmy na początku drogi, ale idziemy we właściwym kierunku

2019-01-25 16:34

Rozmawiał Krzysztof Stępkowski (KAI) / Warszawa

– Można porównać obecną sytuację Kościoła z długoletnim procesem leczenia przewlekłej choroby. W jej trakcie mogą nastąpić nawroty i powtórne zakażenia, jednak nie należy wtedy się zniechęcać ani obrażać na lekarzy – mówi w rozmowie z KAI ks. dr Jan Dohnalik, delegat Biskupa Polowego ds. Ochrony Dzieci i Młodzieży w Ordynariacie Polowym.

Graziako

Współpracownik Centrum Ochrony Dziecka (COD) mówi m.in. o zasadach postępowania duchownych wobec dzieci i młodzieży w Ordynariacie Polowym, działaniach podejmowanych przez COD oraz o tym, które działania Kościoła w walce z problemem nadużyć wobec małoletnich są najskuteczniejsze.

Krzysztof Stępkowski (KAI): Na czym polega rola Księdza jako delegata Biskupa Polowego ds. Ochrony Dzieci i Młodzieży i jakie zadania związane są z tą funkcją?

Ks. dr Jah Dohnalik: – Delegaci ds. ochrony dzieci i młodzieży są tymi, którzy przyjmują zgłoszenia o dokonanych przestępstwach. Często jako pierwsi mają kontakt z ofiarami i niejednokrotnie podejmują dochodzenie wstępne lub proces kanoniczny wobec sprawcy. Zostałem wyznaczony jako delegat biskupa polowego z uwagi na moje wykształcenie prawnicze, natomiast duszpasterzem osób pokrzywdzonych, ich rodzin oraz wspólnot zranionych przestępstwem został mianowany ks. płk SG Zbigniew Kępa, notariusz kurii Ordynariatu Polowego.

KAI: Ma Ksiądz wiele pracy?

– Muszę przyznać, że od roku 2014, kiedy zostałem mianowany delegatem, pracy ściśle procesowej miałem niewiele. Jest to zasługą bardzo zdecydowanej i konsekwentnej postawy biskupa polowego Józefa Guzdka od początku jego posługi. Najtrudniejsza sprawa od strony prawnej została rozstrzygnięta, gdyż sprawca poważnych przestępstw został skazany prawomocnym wyrokiem sądu powszechnego na 10 lat pozbawienia wolności, a także przestał być duchownym w ramach karnej procedury kanonicznej.

Jednak nie brakuje problemów i wyzwań w Kościele w Polsce, gdzie mogę być użyteczny. Mój numer telefonu (jak również numer duszpasterza pokrzywdzonych) jest powszechnie dostępny i czasami kontaktują się ze mną osoby skrzywdzone. Ponadto w gronie delegatów niejednokrotnie konsultujemy sprawy skomplikowane od strony prawa polskiego i kanonicznego.

KAI: Ordynariat Polowy przygotował normy dotyczące ochrony dzieci i młodzieży.

– Rzeczywiście przygotowaliśmy dokument, który został zatytułowany „Zasady postępowania duchownych Ordynariatu Polowego wobec dzieci i młodzieży”. Jest to zwięzły tekst, gdyż naszym celem było przygotowanie wskazówek, które zostaną przyswojone przez kapelanów. Nie chcieliśmy też rozstrzygać wszystkich, bardzo szczegółowych sytuacji, czyli zgodnie ze wskazaniami papieża Franciszka unikaliśmy nadmiaru kazuistyki.

Z uwagi na specyfikę Ordynariatu Polowego kapelani wojskowi mają mniejszy kontakt duszpasterski z dziećmi i młodzieżą niż w przypadku księży diecezjalnych. Nie było więc potrzebne opisywanie szczegółowych procedur, np. dotyczących katechezy szkolnej, gdyż kapelani tym się z zasady nie zajmują.

KAI: Jakie w takim razie zapisy znalazły się w dokumencie?

– Dokument składa się z ogólnych zasad dotyczących dobra dziecka, jego prawa do poszanowania sfery cielesnej i duchowej. Podkreślony został zakaz jakiejkolwiek formy przemocy, manipulacji i nadużycia zaufania dziecka, szczególnie w tak bardzo delikatnej sferze seksualnej.

W drugiej części zostały przedstawione zagadnienia szczegółowe, które dotyczą kontaktów duszpasterskich księży z dziećmi i młodzieżą, ustalając pewne wzorce zachowań, aby w żaden sposób nie stwarzać okazji do naruszenia intymności dziecka. Mieszczą się tu sprawy oczywiste, jak zakaz przebywania i nocowania dzieci w mieszkaniach kapelanów czy unikanie przewożenia ich prywatnymi samochodami. Zostały także opisane problemy bardziej złożone, przed jakimi stawiają nas nowe technologie, na przykład kwestia nawiązywania przez księdza kontaktów internetowych z małoletnim jedynie za pośrednictwem oficjalnych maili i ogólnodostępnych telefonów. Taka komunikacja powinna odbywać się za wiedzą rodziców lub opiekunów.

Bardzo ważną częścią dokumentu są też zasady rozmowy z osobą ujawniającą nadużycie seksualne – trzeba tu wiele szacunku, zaufania, empatii i współczucia, co nie wyklucza późniejszej weryfikacji takiego zgłoszenia. Tej ostatniej kwestii dotyczy aneks omawianych zasad, jakim jest procedura postępowania w przypadku otrzymania wiadomości o wykorzystaniu seksualnym. W taką procedurę będzie włączony delegat (a jeśli jest nieobecny, w jego zastępstwie duszpasterz), przewidziany jest także udział prawnika przy zgłaszaniu sprawy do państwowych organów ścigania. Takie jasne zasady działania są wielką pomocą dla każdego kapelana, który będzie wiedział, jak zareagować, kiedy dowie się o przestępstwie.

KAI: Jak będzie wyglądało wdrażanie tych zasad w życie?

– Niedawno odbyła się odprawa księży dziekanów, na której ten dokument został omówiony. Księża kapelani zapoznali się z nim – do każdego został wysłany drogą służbową. Jest też dostępny na stronie internetowej Ordynariatu Polowego. W dokumencie zapisano, że: „Nieprzestrzeganie niniejszych zasad dotyczących indywidualnych spotkań z małoletnimi traktowane będzie jako naruszenie podstawowych obowiązków duszpasterskich z wszystkimi wynikającymi stąd konsekwencjami na gruncie prawa kanonicznego i państwowego”.

Trzeba jednak powiedzieć, że wiele z opisanych zasad już od dawna obowiązywało w Ordynariacie Polowym, a biskup polowy osobiście podkreślał wagę przestrzegania tych standardów na spotkaniach z kapelanami. W tym roku jest też zaplanowane kolejne szkolenie księży kapelanów w tym zakresie we współpracy z Centrum Ochrony Dziecka.

KAI: Czy te działania są wystarczające, czy Ordynariat Polowy planuje jeszcze podjąć jakieś kroki na drodze ochrony małoletnich?

– Opublikowanie dokumentu i wdrożenie jego postanowień oczywiście nie jest zakończeniem prac nad ochroną małoletnich w Ordynariacie Polowym. Został także powołany zespół do spraw prewencji przed nadużyciami, który będzie pracował nad dalszymi zagadnieniami. Członkami zespołu są nie tylko księża odpowiedzialni bezpośrednio za sprawę ochrony dzieci i młodzieży, ale także diecezjalni duszpasterze służby liturgicznej, harcerstwa, szkół wojskowych, a także Caritasu Ordynariatu Polowego Wojska Polskiego.

Będziemy się niedługo zastanawiać, jakie działania podjąć, aby zorganizować bezpieczne wakacje. Chcemy przyjrzeć się zasadom przygotowania wyjazdów i kolonii pod kątem ochrony dzieci, by rodzice nadal mogli ufać, że ich pociechy są w dobrych rękach, kiedy jadą na odpoczynek organizowany przez parafię lub Caritas.

KAI: W ostatnim czasie nie tylko Ordynariat Polowy, ale i ogólnie Kościół w Polsce robią wiele, żeby chronić dzieci i młodzież przed przestępcami. Jakie działania wydają się Księdzu najbardziej efektywne?

– Najważniejsze i najbardziej efektywne działania są podejmowane z inicjatywy lub pod patronatem o. Adama Żaka SJ, koordynatora ds. ochrony dzieci i młodzieży przy Konferencji Episkopatu Polski. Z jego inicjatywy, po aprobacie KEP, zostali powołani delegaci we wszystkich polskich diecezjach. Ojciec Adam wraz ze współpracownikami doszedł do wniosku, że potrzebna jest w całej Polsce sieć ludzi, którzy poważnie zajmą się tym problemem. Nie mniej ważni są duszpasterze osób zranionych przestępstwem, którzy powinni zająć się pokrzywdzonymi od strony duchowej i umożliwić im skorzystanie z pomocy psychologicznej oraz prawnej.

Jednak na dłuższą metę najważniejsze są działania prewencyjne i edukacyjne, w których specjalizuje się założone przez o. Adama Żaka Centrum Ochrony Dziecka. Warto przypomnieć, że przeszkolono już ponad 3000 księży z różnych diecezji. Problem zapobiegania i walki z pedofilią jest obecny w ramach formacji w wielu seminariach. Należy też wspomnieć, że Kościół korzysta z doświadczenia i wiedzy wielu środowisk, z których chciałbym wymienić fundację Dajemy Dzieciom Siłę, walczącą od ponad 25 lat z przemocą wobec małoletnich.

KAI: Czy w wypracowanych normach Episkopatu dostrzega Ksiądz jakieś luki, które wymagają pilnych zmian? Co na przykład z duchownymi, którzy oczekują na decyzję Stolicy Apostolskiej?

– Dokumenty Konferencji Episkopatu Polski są jednymi z pierwszych w Polsce, które poważnie traktują problem nadużyć seksualnych wobec dzieci i młodzieży. Wytyczne KEP były już nowelizowane w celu uzgodnienia ze zmieniającym się prawem polskim, dotyczącym prawnego obowiązku zgłaszania określonych przestępstw. Na pewno po kilku latach praktyki będzie można dokonać kolejnych korekt.

Jeśli chodzi o duchownych, którzy oczekują na dokończenie dochodzenia wstępnego lub procesu zleconego przez Kongregację Doktryny Wiary, jest to istotna sprawa, szeroko dyskutowana. Ważną inicjatywą, zaproponowaną przez Centrum Ochrony Dziecka, jest powoływanie kuratorów, którzy mają się zająć księżmi oskarżanymi o tego typu przestępstwa. Chodzi przede wszystkim o to, żeby taki duchowny nie miał kontaktu z dziećmi i młodzieżą.

Drugą istotną sprawą jest, aby oskarżeni nie pozostawali sami i w miarę możliwości skorzystali z właściwej terapii. Ponadto należy pamiętać, że niesłusznie oskarżonemu duchownemu należy przywrócić dobre imię. Ten wątek jest obecny nawet w filmie „Kler”, gdzie widzimy kapłana, który jest niesłusznie posądzony przez parafian, a pedofilem okazuje się kto inny.

KAI: Centrum Ochrony Dziecka działa w Polsce od kilku lat. Czy zdaniem Księdza ma ono wystarczające wsparcie?

– Trzeba podkreślić, że Episkopat Polski podjął bardzo dobrą decyzję, wybierając na funkcję koordynatora ds. ochrony dzieci i młodzieży przy KEP jezuitę, o. Adama Żaka, niezwykle kompetentną i oddaną osobę. Ojciec Adam ma rzadki dar łączenia ludzi wokół ważnych spraw i dlatego był świadomy, że nie może swoich zadań wypełnić sam, ale we współpracy z fachowcami z różnych dziedzin. Centrum Ochrony Dziecka ma niewielką strukturę, ale gromadzi wokół siebie osoby profesjonalnie przygotowane, świadome wagi problemu. Jako współpracownik COD bardzo wiele się uczę w czasie spotkań tego gremium, gdzie psychologowie słuchają prawników, kanoniści są otwarci na zdanie terapeutów, a duchowni potrafią przyznać rację świeckim.

Natomiast używając bliskiego mi języka wojskowego, widzę COD jako wysuniętą „szpicę” naprzeciw poważnego zagrożenia, z którego nie wszyscy zdają sobie sprawę. Wspólnota Kościoła dojrzewa do dostrzeżenia całej wagi dramatu nadużyć, ale dzieje się to zbyt wolno. Z jednej strony jest cały czas zbyt dużo lęku przed zmierzeniem się z traumą, przez lata wstydliwie skrywaną. Z drugiej strony niektórzy z nas chcieliby zamknąć ten temat zbyt szybko, wydaje się im, że kiedy opublikujemy odpowiednie dokumenty i skażemy sprawców na surowe kary, to problem zniknie. Tymczasem jesteśmy na początku drogi, ale na szczęście idziemy we właściwym kierunku.

KAI: Pedofilia to problem społeczny, choć często sprowadza się ją wyłącznie do problemu Kościoła. Czy Kościół swoimi działaniami zdobył taką wiarygodność, że wypracowane mechanizmy i rozwiązania mogą zostać wykorzystane przez inne grupy społeczne?

– Idea pracy nad ochroną dzieci i młodzieży jest właśnie taka, aby nie sprowadzać tej kwestii jedynie do grupy duchownych. Grupa robocza, która opracowała nasz dokument w Ordynariacie Polowym, jako pierwsza w Polsce przeszła w październiku szkolenie w krakowskim Centrum Ochrony Dziecka, na którym podkreślono wagę wprowadzenia całościowego systemu prewencji przed nadużyciami względem dzieci i młodzieży. Tam zrozumieliśmy, że nie chodzi o to, aby obronić dzieci przed księżmi, gdyż nie oni najczęściej są sprawcami. Chodzi o wprowadzenie ochrony w Kościele rozumianym jako Lud Boży, czyli należy ochronić naszych małych wiernych przed każdym, kto może stanowić dla nich zagrożenie. Może być to ktoś z bliskiej rodziny, szkoły lub harcerstwa, a także duchowny.

Jednak jeśli wypracujemy przejrzyste zasady dla wszystkich zaangażowanych na różne sposoby w Kościele, może to zainspirować do właściwych działań inne grupy społeczne. Sam prowadziłem szkolenia dla kapelanów i instruktorów harcerskich, a organizacje harcerskie i skautowe są zainteresowane wysłaniem swoich przedstawicieli na studia podyplomowe dotyczące prewencji nadużyć wobec dzieci i młodzieży prowadzone przez Akademię Ignatianum w Krakowie.

KAI: Obserwując wypowiedzi wielu duchownych wciąż wydaje się, że największym problemem jest nieumiejętność spojrzenia na molestowanie seksualne z perspektywy ofiar. W jaki sposób można to zmienić?

– Tutaj mistrzem jest papież Franciszek, który nieustannie powtarza, że Kościół musi nauczyć się słuchać. Nie ma innej drogi do wrażliwości i empatii niż słuchanie z uwagą osób skrzywdzonych. One często przez lata nie mówiły o swoim bolesnym doświadczeniu, gdyż bały się odrzucenia przez najbliższych i przez otoczenie społeczne. I niejednokrotnie życzliwa obecność pełna zrozumienia i empatii jest najlepszą pomocą, jaką możemy im wyświadczyć.

KAI: Rozpoczynający się rok to czas, w którym o kwestiach pedofilii w Kościele będzie mówiło się coraz więcej, nie tylko z powodu kolejnych zapowiadanych filmów poruszających to zagadnienie, ale także determinacji papieża Franciszka, który często ten problem porusza w swoich przemówieniach oraz ogłosił szczyt przewodniczących episkopatów w tej sprawie. Wydaje się, że papież mówi Kościołowi „sprawdzam”. Czy zdaniem Księdza Kościół w Polsce jest gotowy na oczekiwania papieża w tej sprawie?

– Stolica Apostolska ma tu bardzo jasne stanowisko i prowadzi konsekwentne działania w walce z pedofilią już od prawie dwudziestu lat. Jan Paweł II wprowadził obowiązek zgłaszania wszystkich prawdopodobnych przypadków do Kongregacji Nauki Wiary i nadał bardzo wymagające normy, według których sądzimy sprawców od strony kanonicznej. Ten sam święty papież wskazał jednoznaczny kierunek działania, który można streścić jego zdaniem: „Wierni mają prawo wiedzieć, że w kapłaństwie i życiu zakonnym nie ma miejsca dla tych, którzy krzywdzą młodych”.

Benedykt XVI znał skalę problemu i wydał mu jednoznaczną walkę. To za jego pontyfikatu nakazano wszystkim episkopatom świata wprowadzenie przejrzystych zasad i wytycznych. Teraz papież Franciszek, dostrzegając za poprzednikami powszechność tego dramatu, ale także zaniedbania w walce z przestępstwami, zaprasza do siebie wszystkich przewodniczących episkopatów lokalnych.

Kościół w Polsce idzie za tymi wezwaniami papieży, choć czasem wydaje się, że czyni to zbyt opieszale. W wielu sercach mogą rodzić się wątpliwości, czy nie jest to syzyfowa praca, skoro tak wiele lat trwa ten proces oczyszczenia, a końca nie widać. Jednak warto przyrównać tę sytuację do maratonu, a nie do sprintu. Nawet jeśli przebiegliśmy już 10 czy 15 kilometrów, to nadal jest długi dystans do pokonania.

Można też porównać obecną sytuację Kościoła z długoletnim procesem leczenia przewlekłej choroby. W jej trakcie mogą nastąpić nawroty i powtórne zakażenia, jednak nie należy wtedy się zniechęcać ani obrażać na lekarzy. Choć niektórzy może jeszcze myślą, że tę chorobę można wyleczyć witaminą C, to jednak potrzebujemy często poważnej operacji i długoletniej rekonwalescencji.

***

Ks. dr Jan Dohnalik – kapłan archidiecezji krakowskiej, doktor prawa kanonicznego, absolwent Wydziału Prawa Kanonicznego Uniwersytetu Gregoriańskiego w Rzymie, kanclerz Kurii Ordynariatu Polowego Wojska Polskiego oraz Delegat Biskupa Polowego ds. Ochrony Dzieci i Młodzieży.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Czy naród żydowski współpracował z nazistami?

2019-02-15 18:37

Artur Stelmasiak

Przykład Hotelu Polskiego bardzo dobitnie ukazuje niezwykłą historię, jak polska Armia Krajowa wkracza do akcji, aby bronić Żydów przed Żydami. W tym miejscu kolaborujący z Gestapo Żydzi sprzedawali za grube pieniądze swoich rodaków.

Archiwum

Tak się składa, że warszawska redakcja tygodnika "Niedziela", w której pracuje, mieści się w dawnym budynku Hotelu Polskiego. Podczas II wojny światowej wydarzyła sie tu straszna i bolesna historia dla narodu Żydowskiego, bo w aferę Hotelu Polskiego zamieszani byli dwaj żydowscy kolaboranci Gestapo – Leon „Lolek” Skosowski i Adam Żurawin.

Zgodnie z zabiegami dyplomatów ze Szwajcarii i USA, części Żydów z getta warszawskiego zezwolono wydać paszporty, żeby mogli wyemigrować do Ameryki Południowej. Przesłane na przełomie 1942 i 1943 roku dokumenty nie trafiły jednak do ich właścicieli, a do rąk Skosowskiego i Żurawina. Sprzedawali ukrywającym się Żydom paszporty, których cena dochodziła nawet kilkuset tysięcy złotych za sztukę. Chętnych nie brakowało. Żydzi, którym udało się zakupić paszport, zostali internowani w Hotelu Polskim przy ulicy Długiej 29 w Warszawie. Oczywiście wszystko odbywało się pod bacznym okiem Niemców, którzy pewnie także czerpali profity z tego zyskownego procederu. Wiosną 1943 r. urządzili nalot na Hotel Polski i prawie wszystkich rozstrzelano. Później to miejsce traktowano jako pułapkę warszawskiego gestapo, które w ten sposób wywabiało Żydów z kryjówek po aryjskiej stronie, by ich zamordować w obozach zagłady.

Według Żydowskiego Instytutu Historycznego spośród ponad 2500 Żydów, którzy zgłosili się na Długą, przeżyło zaledwie 260 osób. "Lolkiem" i jego zbrodniczą działalnością zajęła się Armia Krajowa. Leon Skosowski został zabity 1 listopada 1943 roku przez żołnierzy kontrwywiadu Okręgu Warszawskiego AK. Tego dnia do Gospody Warszawskiej przy Nowogrodzkiej o godzinie 17-tej wkroczyło czterech żołnierzy polskiego podziemia uzbrojonych w pistolety i granaty. Zebranym kazano podnieść ręce do góry, a Lolka Skosowskiego zastrzelił podchorąży „Janusz”. Strzelał z bliska – AK chciało mieć pewność, że zlikwidowano tego groźnego agenta Gestapo.

Takich historii, gdy Żydzi współpracowali ze swoimi oprawcami można znaleźć więcej. Parafrazując skandaliczne słowa premiera Izraela Benjamina Netanjahu wypadałoby zapytać: Czy naród żydowski współpracował z nazistami? Odpowiedź jest oczywista. Naród Żydowski był ofiarą, a nie oprawcą, choć tak jak w każdym narodzie zdarzały się czarne charaktery. To nie Polacy, ani nie Żydzi byli oprawcami i zbrodniarzami w czasie II wojny świtowej. Oba narody były ofiarami zbrodniczego niemieckiego nazizmu. Oczywiście Żydzi byli brutalniej traktowani przez Niemców, ale nie jest to w żadnym wypadku wina narodu polskiego.

Przykład Hotelu Polskiego bardzo dobitnie ukazuje sytuację, jak polska Armia Krajowa wkracza do akcji, aby bronić Żydów przed Żydami. "W związku z ustaleniem tego ohydnego zbrodniczego procederu [afera hotelu Polskiego], szef kontrwywiadu AK Okręgu Warszawa, kpt. Bolesław Kozubowski, uzyskał od płk. Chruściela, późniejszego dowódcy Powstania Warszawskiego, zgodę na natychmiastowe zlikwidowanie całej szajki bez oczekiwania na wyrok sądowy, aby ratować jak największą liczbę kandydatów na tak organizowany przez Skosowskiego wyjazd do obozów zagłady" - czytamy we wspomnieniach podporucznika AK Janusza Cywińskiego ps. "Janusz", który wykonał wyrok na Skosowskim.

Kilkadziesiąt metrów od Hotelu Polskiego jest maleńka uliczka im. Bohaterów Getta. Często widzę tam kręcące się wycieczki z Izraela. Dlaczego nie widzę takich wycieczek stojących przed Hotelem Polskim? Przecież to miejsce mogłoby być ważną dla narodu Żydowskiego lekcją historii. Pewne jest także, że taka lekcja bardzo przydałby się premierowi Izraela.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Jestem od poczęcia

Częstochowa: posłanie misyjne Moniki Kręgiel do Tajlandii

2019-02-17 21:16

Ks. Mariusz Frukacz

„Miarą sądu i miarą naszego życia jest miłość w prostych gestach, a cóż dopiero powiedzieć, w darze z siebie samego dla innych” - mówił w homilii abp Wacław Depo metropolita częstochowski, który 17 lutego przewodniczył Mszy św. w kościele akademickim pw. św. Ireneusza w Częstochowie. Podczas Mszy św. została posłana na misje do Domu Serca w Bangkoku w Tajlandii wolontariuszka Monika Kręgiel.

Ks. Mariusz Frukacz/Niedziela

„Jesteśmy tu razem na tym posłaniu, aby także ucieszyć się tym, że ktoś od nas z błogosławieństwem Księdza Arcybiskupa leci na drugi kraniec świata” – powiedział na początku Mszy św. ks. Norbert Tomczyk, wikariusz w kościele akademickim w Częstochowie.

W homilii abp Depo podkreślił, że wielki polski poeta Cyprian Kamil Norwid kiedyś odpowiedział na pytanie, jakie słowo w języku polskim oddaje największą tragedię człowieka. - Czy tym słowem może być „niestety”, biblijne „biada”. Norwid odpowiedział, że jest nim słowo „za późno” – podkreślił abp Depo i dodał: „ Póki mamy czas spełnijmy to, co Bóg zamierzył, żeby nie było za późno”.

Zobacz zdjęcia: Częstochowa: posłanie misyjne Moniki Kręgiel do Tajlandii

Metropolita częstochowski przypomniał słowa papieża Franciszka skierowane do młodych całego świata w Panamie: „Wy jesteście teraźniejszością”.

- To dzisiaj trzeba podjąć decyzję. To dzisiaj trzeba się określić. Bo, czy wiemy, że „jutro” należy do nas – mówił metropolita częstochowski.

- Eucharystia jest uobecnieniem tajemnicy obecności Boga. Uobecnieniem Jego Kalwarii i zmartwychwstania. Jezusowe błogosławieństwa obok chrztu w Jordanie stanowią pewien punkt wyjścia dla publicznej działalności Jezusa. Bo przecież w Jordanie Jezus został potwierdzony od samego Ojca – kontynuował arcybiskup nawiązując do tekstu Ewangelii.

- Błogosławieństwa podejmują nie tylko obietnice dane narodowi wybranemu, ale wypełniają je. Jezusowe błogosławieństwa nie mają nic wspólnego z programem wyborczym. Program Ewangelii przyniesiony przez Jezusa szuka dobra konkretnego człowieka. Dla Jezusa to konkretny człowiek jest ubogi, chory, smutny, bezrobotny, czy prześladowany – zaznaczył arcybiskup.

- Miarą sądu i miarą naszego życia jest miłość w prostych gestach, a cóż dopiero powiedzieć, w darze z siebie samego dla innych. Tak, jak dotykamy tajemnicy twojego posłania Moniko, jako konkretnego człowieka, mającego swoją historię, swoje imię wpisane w tajemnicę Kościoła i konkretnej wspólnoty. Od tej pory będziesz wpisywała swoje imię we wspólnotę w odległym krańcu świata – zwrócił się arcybiskup do wolontariuszki misyjnej.

Metropolita częstochowski podkreślił, że „błogosławieństwa Jezusa, to jest On sam. To jest autoportret” - On jest ubogi i płaczący w betlejemskiej stajni. To On jest nieprzyjęty przez swoich. To On od chwili swoich narodzin jest prześladowany i zmuszony do ucieczki razem z Maryją i Józefem do obcego kraju. Jezus przez większą część swojego życia będzie dzielił sytuację ogromnej ilości ludzi prostych. Było to codzienne życie w Nazarecie, bez jakiejś spektakularnej wielkości i cudów. To była po prostu praca rąk przy Józefie – podkreślił arcybiskup.

- Trudna jest w oczach świata Jezusowa konstytucja, czyli On sam. Sprawą zasadniczą w przyjęciu Jego samego jest kryterium wolności, za lub przeciw. Jezus nigdy nie zmuszał do pójścia za sobą – kontynuował abp Depo.

- Krzyż Chrystusa był, jest i będzie próbą wolności, której pozostaje poddany każdy człowiek. Dopiero w świetle Kalwarii możemy dostrzec wyraźnie co to znaczy uwierzyć Jezusowi i opowiedzieć się po Jego stronie. Wiemy, że krzyż nie zamyka historii Jezusa. Chrystus zmartwychwstał jako pierwszy – podkreślił arcybiskup i dodał na zakończenie: „ Jego konstytucja została potwierdzona krzyżem i zmartwychwstaniem i uczy nas być obecnym w świecie i zwyciężać ten świat swoją wiarą, swoją posługą miłości wobec potrzebujących”.

Podczas Mszy św. Monika Kręgiel złożyła na ręce arcybiskupa przyrzeczenia misyjne. Jako znak posłania na misje otrzymała różaniec i specjalne błogosławieństwo. Posłaniu misyjnemu towarzyszyła również modlitwa św. Franciszka z Asyżu „Uczyń mnie narzędziem Twojego pokoju”.

Na Mszy św. obecni byli m.in. bliscy Moniki Kręgiel, studenci i przyjaciele wolontariuszki.

Po Mszy św. swoim świadectwem z pracy misyjnej podzieliły się: Magdalena, która była wolontariuszką misyjną w Argentynie i Klaudia, która była w Hondurasie.

Aktualnie na misjach pracuje z archidiecezji częstochowskiej: 11 kapłanów i 2 wolontariuszki misyjne.

Domy Serca - Points Coeur to międzynarodowa, katolicka organizacja pozarządowa, która została założona 4 stycznia 1990 r. we Francji, a której charyzmatem jest współczucie i pocieszenie wobec osamotnionych, ubogich i cierpiących na całym świecie.

W Polsce Domy Serca powstały w 2012 r. i ich celem jest m. in. przygotowanie i posłanie młodych ludzi na roczny lub dwuletni wolontariat misyjny w najbiedniejszych rejonach świata. Domy Serca opierają swoje życie na trzech filarach: modlitwie, życiu wspólnotowym i służbie.

Od 1990 r. ponad 2000 wolontariuszy misyjnych z 34 narodowości, w tym 100 Polaków, uczestniczyło w międzynarodowym wolontariacie misyjnym służąc ludziom w 26 krajach, na 4 kontynentach.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem