Reklama

Przewodniczący Episkopatu: Dyskusja o rozdziale Państwa i Kościoła nieporozumieniem

2019-01-11 09:22

bp kep / Warszawa (KAI)

BP KEP
Abp Stanisław Gądecki

Dyskusja w mediach na temat konieczności wprowadzenia rozdziału Państwa i Kościoła wydaje się być wynikiem jakiegoś nieporozumienia, gdyż rozdział ten jest zagwarantowany w Konstytucji Rzeczypospolitej, jak również w Konkordacie – podkreślił w komunikacie abp Stanisław Gądecki, przewodniczący Konferencji Episkopatu Polski.

Przewodniczący Episkopatu zwraca uwagę na to, że słowa „Oddajcie cezarowi to, co należy do cezara, a Bogu to, co należy do Boga” (Mt 22,15-21) odczytywane były w historii Europy jako ustanowienie swoistej separacji dwóch władz. „W tym sensie mówienie o potrzebie rozdzielenia Państwa i Kościoła nie jest szczęśliwe, gdyż rozdzielić można tylko to, co jest złączone. Tymczasem Kościół i Państwo – szczególnie w polskim kontekście – nigdy nie były zjednoczone” – podkreśla.

Przewodniczący Episkopatu pisze, że wprowadzony po latach prześladowania Kościoła w czasach komunizmu model nazywany jest dzisiaj przyjazną separacją. „Przewiduje on – zgodnie z zapisami Konstytucji RP – że: +Stosunki między państwem a kościołami i innymi związkami wyznaniowymi są kształtowane na zasadach poszanowania ich autonomii oraz wzajemnej niezależności każdego w swoim zakresie, jak również współdziałania dla dobra człowieka i dobra wspólnego+ (art. 25 ust 3)” – zaznacza metropolita poznański.

Alternatywny model – przypomina abp Gądecki – nazywany jest w literaturze przedmiotu separacją wrogą. „Zakłada on, że religia jest sprawą prywatną jednostki, a w związku z tym nie ma ona dostępu do sfery publicznej. Model ten - zapoczątkowany w czasach rewolucji francuskiej, a następnie rozwijany we Francji poprzez ustawodawstwo w latach 1901-1995 – przejęty został i „udoskonalony” przez Związek Sowiecki, a dalej wprowadzony także w państwach satelickich” – wskazuje metropolita poznański.

Reklama

Abp Gądecki przywołuje słowa św. Jana Pawła II z pierwszej pielgrzymki do wolnej Polski, podczas której papież powiedział: „Postulat, ażeby do życia społecznego i państwowego w żaden sposób nie dopuszczać wymiaru świętości, jest postulatem ateizowania państwa i życia społecznego i niewiele ma wspólnego ze światopoglądową neutralnością”.

Przewodniczący Episkopatu zwraca uwagę na przemówienie przed Europejskim Trybunałem Praw Człowieka rabina Josepha Weilera, który dowodził, że zakaz dostępu religii do sfery publicznej, usuwanie z niej znaków religijnych jest wyborem światopoglądowym. „Ściana, z której usunięto by krucyfiks, nie byłaby ścianą neutralną, ale ścianą pustą, z której celowo usunięto krucyfiks. Również szkoła, z której usunięto by nauczanie religii, nie byłaby neutralna, ale byłaby szkołą, z której celowo usunięto lekcje religii. Decyzja taka byłaby objawem wrogości wobec zjawiska religii. Byłaby przejawem redukcjonistycznego podejścia do człowieka, postrzeganego jako istota ograniczona do wymiaru horyzontalnego” – przypomina wystąpienie rabina Przewodniczący Episkopatu.

Na koniec Przewodniczący Konferencji Episkopatu Polski pisze: „Mam świadomość, że zbliża się kampania wyborcza i partie polityczne poszukują tematów, które uwyraźniłyby ich pozycję na scenie politycznej. Proszę jednak, aby w tę doraźną walkę nie wciągano Kościoła katolickiego. Kampania szybko minie, a później będziemy musieli tak czy owak ułożyć sobie - na zasadzie autonomii i zdrowej współpracy - wzajemne relacje z władzą, niezależnie od tego, która partia wygra wybory”.

„Ufamy, że również dzisiaj nie zabraknie dobrej woli wszystkim uczestnikom sporów politycznych” – podsumowuje Abp Stanisław Gądecki, Przewodniczący Konferencji Episkopatu Polski.

Publikujemy pełną treść komunikatu:

Komunikat abp. Stanisława Gądeckiego, Przewodniczącego KEP nt. dyskusji o rozdziale Państwa i Kościoła

W ostatnim czasie dyskutuje się w mediach na temat konieczności wprowadzenia rozdziału Państwa i Kościoła. Dyskusja ta wydaje się być wynikiem jakiegoś nieporozumienia, gdyż rozdział ten jest zagwarantowany w Konstytucji Rzeczypospolitej, jak również w Konkordacie. Odpowiada temu także stan faktyczny, tzn. wzajemna niezależność instytucji Państwa i Kościoła. Trudno przypuszczać, aby uczestnicy publicznej debaty nie posiadali wiedzy na ten temat. Stąd wydaje się, że jeśli proponowana jest zmiana typu relacji Państwo – Kościół, to raczej chodzi tu nie tyle o dokonanie separacji, co o sugestię zmiany modelu separacji.

Wprowadzony po latach prześladowania Kościoła w czasach komunizmu model nazywany jest dzisiaj przyjazną separacją. Przewiduje on – zgodnie z zapisami Konstytucji RP – że: „Stosunki między państwem a kościołami i innymi związkami wyznaniowymi są kształtowane na zasadach poszanowania ich autonomii oraz wzajemnej niezależności każdego w swoim zakresie, jak również współdziałania dla dobra człowieka i dobra wspólnego” (art. 25 ust 3).

Alternatywny model nazywany jest w literaturze przedmiotu separacją wrogą. Zakłada on, że religia jest sprawą prywatną jednostki, a w związku z tym nie ma ona dostępu do sfery publicznej. Model ten - zapoczątkowany w czasach rewolucji francuskiej, a następnie rozwijany we Francji poprzez ustawodawstwo w latach 1901-1995 – przejęty został i „udoskonalony” przez Związek Sowiecki, a dalej wprowadzony także w państwach satelickich. Postrzeganie religii chrześcijańskiej jako zagrożenia wiąże się ściśle z totalnym roszczeniem władzy, która nie dopuszcza istnienia w przestrzeni publicznej żadnej konkurencji, która chce rządzić zarówno z sferze spraw doczesnych, jak i duchowych. Trzeba przyznać, że postrzeganie chrześcijaństwa jako swego rodzaju zapory dla totalnych ambicji władzy politycznej jest do pewnego stopnia zasadne. Wszyscy pamiętamy proces Sokratesa, którego skazano jako pierwszego „więźnia sumienia”, kwestionującego absolutną władzę polis. Sokrates był osamotniony w swoim sprzeciwie.

W tym czasie w obszarze refleksji starotestamentalnej mamy już do czynienia z rozwiniętym systemem trójpodziału władzy, oczywiście, różnym od współczesnego. Król, najwyższy kapłan i prorok to poniekąd konkurencyjne ośrodki władzy, choć za każdym razem chodzi tu o inny typ władzy. Chrystus, podkreślając przed Piłatem, że Jego Królestwo nie jest z tego świata (J 18,36), jeszcze bardziej wyakcentował świecki charakter władzy politycznej, ograniczonej w swoich kompetencjach do zarządzania sprawami doczesnymi. Słowa „Oddajcie cezarowi to, co należy do cezara, a Bogu to, co należy do Boga” (Mt 22,15-21) odczytywane były w historii Europy jako ustanowienie swoistej separacji dwóch władz. W tym sensie mówienie o potrzebie rozdzielenia Państwa i Kościoła nie jest szczęśliwe, gdyż rozdzielić można tylko to, co jest złączone. Tymczasem Kościół i Państwo – szczególnie w polskim kontekście – nigdy nie były zjednoczone. Odległość między nimi bywała różna, ale do zmieszania nigdy nie doszło. W historii chrześcijaństwa zawsze będziemy mieli do czynienia z dwoma „ośrodkami władzy”, Państwem i Kościołem, co podkreśla, że posłuszeństwo człowieka Bogu wyznacza granicę posłuszeństwa państwu. „Nie jestem królem sumień waszych” – miał powiedzieć król Zygmunt II August, ostatni z dynastii Jagiellonów. Warto pamiętać, że zamachy na wolność Kościoła były w historii dokonywane przez tych, którzy chcieli się stać panami ludzkich sumień. Stąd Kościół przypomina o potrzebie szacunku dla wolności sumienia oraz o prawie do sprzeciwu sumienia w stosunku do zapędów władzy państwowej dążącej do znoszenia wszelkich ograniczeń swoich kompetencji. Należy zwrócić uwagę, że pozytywizm prawny, dążący do rozluźnienia związków prawa z moralnością, dzisiaj staje się próbą przywrócenia nimbu boskości prawom stanowionym przez suwerena, którym nie jest już król, lecz parlament. Współcześnie mamy zatem do czynienia z czymś w rodzaju pozytywistycznej „sakralizacji” prawa, co powoduje, że niezależny głos Kościoła w życiu publicznym jest szczególnie potrzebny.

Wczytując się w Konstytucję RP, odnajdujemy w niej deklarację, głoszącą, że: „Władze publiczne w Rzeczypospolitej Polskiej zachowują bezstronność w sprawach przekonań religijnych, światopoglądowych i filozoficznych, zapewniając swobodę ich wyrażania w życiu publicznym” (art. 25, ust 2). Konstytucja – unikając słowa neutralność – którym posługiwała się władza komunistyczna, mówi o bezstronności. Władza nie powinna być „ślepa” na religię, ale powinna utrzymywać równy dystans w stosunku do każdej konkretnej religii, ale także w stosunku do każdego światopoglądu czy wybory filozoficznego, w tym także ateistycznego.

Błędne jest przekonanie, jakoby ateizm był poglądem neutralnym. Światopogląd ateistyczny jest jedną z odpowiedzi udzielanych przez człowieka na pytanie o Boga i o ostateczny sens ludzkiego życia. W tym znaczeniu jest to pogląd religijny, rodzaj religijnego Ersatzu, zbudowany na fundamencie negatywnej odpowiedzi na pytanie o istnienie Bytu Najwyższego. Postulat przyjęcia go jako podstawy życia społecznego nie oznacza światopoglądowej neutralności, ale światopoglądową preferencję udzielaną jednej opcji - ateizmowi. Mówił o tym Jan Paweł II podczas swojej pierwszej pielgrzymki do wolnej Polski: „Dlatego postulat neutralności światopoglądowej jest słuszny głównie w tym zakresie, że państwo powinno chronić wolność sumienia i wyznania wszystkich swoich obywateli, niezależnie od tego, jaką religię lub światopogląd oni wyznają. Ale postulat, ażeby do życia społecznego i państwowego w żaden sposób nie dopuszczać wymiaru świętości, jest postulatem ateizowania państwa i życia społecznego i niewiele ma wspólnego ze światopoglądową neutralnością”.

Zorganizowane w ten sposób państwo „negatywnego konfesjonalizmu” traktowałoby ludzi wierzących jako obywateli drugiej kategorii i zmuszałoby ich do rezygnacji z prawa do kierowania się własnym sumieniem w sferze publicznej. Mielibyśmy wówczas do czynienia z niesprawiedliwym wykluczaniem religii z życia publicznego, a zatem ze zjawiskiem nieuczciwej sekularyzacji. Zwracał na to uwagę m.in. rabin Joseph Weiler w przemówieniu przed Europejskim Trybunałem Praw Człowieka, w którym dowodził, że laickość nie jest pustą kategorią, równoznaczną z nieobecnością wiary w przestrzeni publicznej. Zakaz dostępu religii do sfery publicznej, usuwanie z niej znaków religijnych jest wyborem światopoglądowym. Ściana, z której usunięto by krucyfiks, nie byłaby ścianą neutralną, ale ścianą pustą, z której celowo usunięto krucyfiks. Również szkoła, z której usunięto by nauczanie religii, nie byłaby neutralna, ale byłaby szkołą, z której celowo usunięto lekcje religii. Decyzja taka byłaby objawem wrogości wobec zjawiska religii, traktowanej na skutek uprzedzeń jako przejaw ludzkiej słabości i źródło alienacji. Byłaby przejawem redukcjonistycznego podejścia do człowieka, postrzeganego jako istota ograniczona do wymiaru horyzontalnego.

Mam świadomość, że zbliża się kampania wyborcza i partie polityczne poszukują tematów, które uwyraźniłyby ich pozycję na scenie politycznej. Proszę jednak, aby w tę doraźną walkę nie wciągano Kościoła katolickiego. Kampania szybko minie, a później będziemy musieli tak czy owak ułożyć sobie - na zasadzie autonomii i zdrowej współpracy - wzajemne relacje z władzą, niezależnie od tego, która partia wygra wybory.

Lata III Rzeczypospolitej dowodzą, że w przeszłości było to możliwe. Zarówno wtedy, gdy w Polsce rządziła lewica, centrum jak i prawica. Konstytucyjne zasady przyjaznej separacji sprzyjają zachowaniu pokoju społecznego niezależnie od chwilowych tendencji ideologicznych. Nie niszczmy tego w imię doraźnych partyjnych interesów. Było to dobrze rozumiane w okresie zaborów, okupacji, ale także w czasach demokratycznej opozycji w PRL-u. Ufamy, że również dzisiaj nie zabraknie dobrej woli wszystkim uczestnikom sporów politycznych.

Abp Stanisław Gądecki, przewodniczący Konferencji Episkopatu Polski

Warszawa, 11 stycznia 2018 roku

Puste Noce za duszę śp. Pawła Adamowicza

2019-01-16 18:34

dg / Warszawa (KAI)

W piątek, wieczorem przed pogrzebem śp. Pawła Adamowicza, w Gdańsku i Warszawie odbędą się tradycyjne kaszubskie obrzędy Pustych Nocy. Aleksandra Dulkiewicz, zastępczyni śp. Pawła Adamowicza, w poruszającym wspomnieniu o Zmarłym napisała: "Jest w tradycji Pomorza, w tradycji Kaszub, coś takiego jak Pusta Noc. Kiedy jest się przy zmarłym. Trwa przy nim. Bądźmy przy naszym Prezydencie tej nocy".

TVP INFO

– Pusta noc to niezwykły i wciąż żywy na Kaszubach obyczaj. Jest to ostatnia noc przez pogrzebem zmarłego, która się odbywa w domu nieboszczyka. Przybyłe osoby rozpoczynają obrzęd różańcem po czym odmawiają modlitwy w intencji zmarłego. Po odmówieniu modlitw zgromadzeni nie odchodzą do swoich domów, tylko pozostają w domu żałoby, aby śpiewać nabożne pieśni pustonocne. Śpiewom tym przewodził śpiewak lub też grupa śpiewaków, którzy przejmowali swoją rolę z ojca na syna, parając się tym wręcz zawodowo. Rodzina nieboszczyka przygotowywała zaś poczęstunek dla czuwających przy nim uczestników Pustej Nocy. Dawniej takie spotkania odbywały się nad trumną zmarłego, przechowywaną w domu. Obecnie Pustą Noc przenosi się do salek, kaplic lub kościołów, a czuwanie skrócono do kilku godzin. Pusta Noc ma przede wszystkim na celu godne pożegnanie zmarłego. Zwyczaj pełnił także funkcję integracyjną. Wzmacniał więzi lokalnej społeczności skupionej wokół bliskiego zmarłego – wyjaśnia w rozmowie z KAI Łukasz Richert, dyrektor Zrzeszenia Kaszubsko-Pomorskiego.

Aleksandra Dulkiewicz, zastępczyni śp. Pawła Adamowicza, w poruszającym wspomnieniu o Zmarłym napisała: "Jest w tradycji Pomorza, w tradycji Kaszub, coś takiego jak Pusta Noc. Kiedy jest się przy zmarłym. Trwa przy nim. Bądźmy przy naszym Prezydencie tej nocy: modlitwą, myślą, wspomnieniem, postanowieniem na przyszłość ale i uśmiechem".

W piątek, 18 stycznia, o godz. 20 w Centrum św. Jana przy ul. Świętojańskiej 50 w Gdańsku odbędzie się obrzęd Pustej Nocy za duszę śp. Pawła Adamowicza, na który zaprasza Zrzeszenie Kaszubsko-Pomorskie. "Niech nasza obecność będzie dowodem wdzięczności dla Niego za wszystko, co zrobił dla kaszubsko-pomorskiej społeczności. Zapraszamy do wspólnego czuwania i modlitwy" - piszą organizatorzy.

Pustonocne śpiewy zabrzmią również w Warszawie.

– Dzięki życzliwości ks. Aleksandra Seniuka, rektora kościoła sióstr wizytek przy Krakowskim Przedmieściu, będziemy mogli włączyć się w pustonocne czuwanie. Od 18:30 będziemy śpiewać ze Śpiewnika Pelplińskiego dawne pieśni eschatologiczne, za dusze czyśćcowe, w wariantach melodycznych z różnych rejonów kraju. Przygotuję dla zebranych wydrukowane teksty. Pieśni są raczej długie, więc po kilku zwrotkach każdy będzie mógł śmiało dołączyć się do wspólnego śpiewania – mówi inicjator wydarzenia, Dawid Gospodarek, dziennikarz Katolickiej Agencji Informacyjnej.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Cierpienie można przyjąć tylko wiarą

2019-01-16 21:37

Justyna Walicka/Archidiecezja Krakowska

- To jest niepojęta tajemnica, której rozumowo zgłębić do końca nie jesteśmy w stanie. Ale jesteśmy w stanie przyjąć to naszą wiarą. Właśnie dlatego, że Pan Jezus przyjął cierpienie i z cierpieniem się utożsamił i dał się przez nie przeniknąć aż do końca i tym samym przychodzi nam z pomocą - o cierpieniu mówił abp Marek Jędraszewski podczas kolędowej wizyty duszpasterskiej w Uniwersyteckim Szpitalu Dziecięcym w Krakowie-Prokocimiu.

Jaonna Adamik/Archidiecezja Krakowska

Wicedyrektor szpitala lek. med. Andrzej Bałaga przywitał metropolitę i podziękował za kolejną wizytę, która, jak zaznaczył, jest wsparciem zarówno dla personelu w podejmowaniu nierzadko trudnych decyzji, jak i dla małych pacjentów w ich powrocie do zdrowia.

Prof. Szymon Skoczeń w imieniu zespołu lekarskiego i pielęgniarskiego szpitala poprosił arcybiskupa o błogosławieństwo.

Delegacja dzieci również przywitała metropolitę krakowskiego i złożyła wierszowane życzenia. Młodzi pacjenci zapewnili arcybiskupa o swej pamięci modlitewnej w ich szpitalnej kaplicy.

Metropolita wyjaśnił, że dzisiejsze czytania mówiące o tym jak Chrystus wyrzuca złe duchy i uzdrawia, dopełniają tego, co zaczęło się w Betlejem.

– Bo chodziło o to, żeby Chrystus się światu objawił jako Boży Syn. Jako Ten, który zrodzony przed wiekami z Ojca stał się z Jego woli człowiekiem po to, aby nam przynieść zbawienie.

Arcybiskup podkreślił, że w dzisiejszej Ewangelii jest także mowa o tym, że Chrystus udał się w odosobnione miejsce, by się modlić. I na słowa Apostoła, że wszyscy Go szukają, odpowiedział, że trzeba iść dalej, do kolejnej miejscowości nauczać o Bogu.

W Liście do Hebrajczyków natomiast słyszymy dziś przypomnienie tego, że Chrystus stał się do nas podobny we wszystkim – oprócz grzechu. Metropolita szczególnie podkreślił, że Pan Jezus stał się do nas podobny we wszystkim i stał się jednym z nas. Metropolita zacytował zdanie: „W czym bowiem sam cierpiał, będąc doświadczany, w tym może przyjść z pomocą tym, którzy są poddani próbom.” – Ludzie są poddawani próbom. Ludzie są doświadczani cierpieniem i to miejsce jest szczególnym nagromadzeniem ludzkiego cierpienia. Nie w postaci abstrakcyjnej, nie w postaci ksiąg o cierpieniu czy o tym jak z cierpienia ludzi wydobywać. To jest miejsce, w którym cierpienie przybiera kształt konkretnego człowieka, konkretnego dziecka. I jest to dla nas wszystkich jakaś ogromna tajemnica.

Metropolita zaznaczył, że Chrystus stał się jednym z nas także w cierpieniu, bo On naprawdę cierpiał. I pokazał jak trzeba to cierpienie przyjąć – z całkowitym zaufaniem wobec Boga, nawet, jeśli jest to niezwykle trudne.

– Bo na krzyżu Golgoty (…) było poczucie osamotnienia, była ogromna boleść, ale było też oddanie wszystkiego swemu Ojcu. I była tam także, co trzeba bardzo mocno podkreślić, błogosławiona obecność tych, którzy Pana Jezusa kochali i pozostali Mu wierni aż do końca. Zwłaszcza Jego Przenajświętsza Matka, zwłaszcza Jego najbardziej spośród wszystkich ukochany uczeń Jan. Byli przy Nim i swoją obecnością pokazywali – nie jesteś sam, kochamy Ciebie. Arcybiskup powiedział także, że zdaje sobie sprawę, że łatwo jest powiedzieć, że mamy przyjmować cierpienie. Szczególnie jeśli chodzi o cierpienia dziecka, wobec którego jesteśmy kompletnie bezradni.

– To jest niepojęta tajemnica, której rozumowo zgłębić do końca nie jesteśmy w stanie. Ale jesteśmy w stanie przyjąć to naszą wiarą. Właśnie dlatego, że Pan Jezus przyjął cierpienie i z cierpieniem się utożsamił i dał się przez nie przeniknąć aż do końca i tym samym przychodzi nam z pomocą. Bo jeśli On przeszedł przez bramę cierpienia do pełni życia, to i my ufamy, zmierzając także do Dzieciątka narodzonego w Betlejem, że nas rozumie, że nas swoją miłością ubogaci, że swoim ubóstwem podniesie i że przy wszystkich nierozumieniach tego czym jest cierpienie, a zwłaszcza czym jest cierpienie dziecka, będziemy, będąc blisko Niego, mogli z całą głębią wiary powtarzać słowa wyśpiewywane w Betlejem przez aniołów: „Chwała na wysokości Bogu, a na ziemi pokój ludziom Bożego upodobania, pokój ludziom dobrej woli”.

Po Mszy św. arcybiskup niosąc słowa otuchy odwiedził małych pacjentów w szpitalnych oddziałach.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Moje pismo Tęcza - 1/2 2019

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem