Reklama

Międzynarodowy Dzień Pamięci o Ofiarach Holokaustu

2019-01-31 10:43

AKW

Michał Tkaczyński

30 stycznia w Częstochowie w oddziale Muzeum Częstochowskiego przy ul. Katedralnej odbyły się obchody Międzynarodowego Dnia Pamięci o Ofiarach Holokaustu.

Grupa Twórcza „Pstryk”, którą tworzą słuchacze Uniwersytetu Trzeciego Wieku przy Wydziale Zarządzania Politechniki Częstochowskiej zorganizowała z tej okazji wystawę „Cmentarz żydowski na fotografii”. Swoje prace wykonane na terenie cmentarza przy ul. Złotej w dzielnicy Dąbie w Częstochowie zaprezentowali: Elżbieta Antoniewicz, Ewa Klama, Wiesława Kmiecik, Henryka Kossak, Barbara Kujawska, Zenon Jeznach, Jolanta Łapot, Krystyna Małuszyńska, Jolanta i Krzysztof Niewiadomski, Lech Nowotarski, Marika Plusowa oraz Marian Radziwolski. Opiekunem grupy „Pstryk” jest Robert Sękiewicz.

Cmentarz żydowski w Częstochowie został założony w ostatnich latach XVIII wieku. Ma on powierzchnię 8,5 ha i jest jednym z największych kirkutów w Polsce. Na jego terenie w lipcu 1943 r. hitlerowcy dokonali masowej egzekucji ok. 400 Żydów, w większości robotników z obozu pracy przymusowej "Hasag".

Reklama

Michał Tkaczyński

Następnie uczestnicy uroczystości zwiedzili stałą ekspozycje pt. Muzeum Częstochowskiego „Żydzi Częstochowianie” obrazująca dzieje społeczności żydowskiej w mieście. Kolejnym punktem była multimedialna prezentacja pt. „Synagogi w Polsce” autorstwa Joanny Sidorowicz. Spotkanie zakończyło przejście pod pobliski pomnik Ofiar Getta przy ul. Strażackiej gdzie złożono kwiaty. Przy ul. Strażackiej znajdował się dworzec towarowy „Warta”, z którego w 1942 r. Niemcy wywieźli z częstochowskiego getta do obozu zagłady w Treblince ok. 40 tys. Żydów.

Uroczystość zorganizowało: Towarzystwo Społeczno-Kulturalne Żydów w Polsce Oddział w Częstochowie, Muzeum Częstochowskie oraz Grupa Twórcza „Pstryk.

Tagi:
Holocaust

Reklama

Yad Vashem: nigdy więcej nie dzielić ludzi

2019-01-27 09:31

Łukasz Kasper / Jerozolima (KAI)

Nie wolno nigdy dzielić ludzi. Nie jesteśmy masą, ale jednostkami. Wszystko jedno, kim jesteś – jesteś człowiekiem. Każdy rodzaj ksenofobii i rasizmu może prowadzić do strasznej ludzkiej tragedii - mówi KAI Ewa Lutkiewicz, która po wydarzeniach marcowych w 1968 r. wyjechała z Polski, a dziś mieszka w Izraelu i pracuje w Instytucie Pamięci Męczenników i Bohaterów Holokaustu Yad Vashem. Dziś, 27 stycznia, obchodzony jest Międzynarodowy Dzień Pamięci o Ofiarach Holokaustu.

Archiwum
Duńskie drzewo pamięci w Yad Vashem

W dniu zwiedzania Yad Vashem przez katolickich dziennikarzy z Polski świeci ostre słońce, ale jak to w Jerozolimie jesienią, wieje też przeszywający powietrze wiatr. Hall wejściowy jak niemal co dzień wypełnia wiele grup zwiedzających z całego świata. Dziś najwięcej jest Amerykanów, Włochów i Hiszpanów, ale są też goście z krajów afrykańskich.

Po wyjściu z hallu natrafiamy od razu na pierwsze polskie ślady historii ratowania Żydów przed okrucieństwem Zagłady: drzewko Ireny Sendler, zasadzone przez nią samą dopiero w maju 1983 r., choć tytuł Sprawiedliwej Wśród Narodów Świata otrzymała jeszcze w 1965 r., ale komunistyczne władze długo odmawiały jej wydania paszportu.

Na lewo od drzewka Ireny Sendlerowej można się natknąć na drzewko upamiętniające Raoula Wallenberga, szwedzkiego dyplomatę, który jako sekretarz ambasady w Budapeszcie wydawał paszporty dla tysięcy Żydów zagrożonych eksterminacją. Wallenbergowi poświęcona jest też jedna z warszawskich ulic.

Wśród drzewek w Alei Sprawiedliwych jest też drzewko posadzone w 1963 r. przez Władysława Bartoszewskiego i Marię Kann w imieniu Rady Pomocy Żydom „Żegota” – jedynej organizacji w okupowanej Europie powołanej w celu ratowania Żydów.

Uwagę zwraca też przejmująca rzeźba autorstwa Borisa Saktsiera pt. "Korczak i Dzieci Getta", poświęcony wielkiemu pedagogowi i działaczowi społecznemu zamordowanemu w Treblince.

Osobną część ekspozycji poświęcono ulicy Leszno, której duża część w czasie okupacji hitlerowskiej stolicy znajdowała się w granicach getta warszawskiego. Obok wielkich fotografii stłoczonej przy jednej z kamienic ludności żydowskiej zainstalowano oryginalny bruk i fragment torów tramwajowych.

Instytut Yad Vashem położony jest na jerozolimskim Wzgórzu Herzla. Został założony w 1953 r. na mocy Ustawy o Pamięci, przyjętej przez izraelski parlament Kneset. Poświęcony jest upamiętnieniu żydowskich ofiar Holokaustu. Dokumentuje zarówno sam przebieg prześladowań ludności żydowskiej, jak i poprzedzający te wydarzenia kontekst historyczny, społeczny i polityczny w Europie, a zwłaszcza w Niemczech po zdobyciu władzy przez Adolfa Hitlera. Wielkie wrażenie na zwiedzających robi Nowe Muzeum Historyczne z Salą Imion, gdzie przechowywane są, niczym w monumentalnej bibliotece, dane o ofiarach Holokaustu.

Po Yad Vashem oprowadza Ewa Lutkiewicz. Czas na bliższą rozmowę o jej osobistej historii znajdujemy dopiero pod koniec spotkania. Jak znalazła się w tym miejscu?

„Jestem z Warszawy. Już wiele lat w Izraelu. Pracuję w Yad Vashem już prawie 23 lata. Moja mama pochodziła z Sosnowca, ale mieszkała w Warszawie już przed wojną. Uciekła z getta warszawskiego, w czasie wojny straciła całą rodzinę. Ojciec wrócił do Warszawy z Rosji. Też stracił rodzinę, dzieci. Po wojnie zostali w Warszawie, bo uważali się za całkowitych Polaków, pochodzenia żydowskiego, ale nie mieliśmy żadnych kontaktów z ludnością żydowską czy z religią” – mówi na wstępie pani Ewa.

„W roku 1968 zaczęła się nagonka antysemicka. Rodzice bardzo nie chcieli wyjeżdżać, ale w końcu przestraszyli się, że może się stać coś tak strasznego jak w czasie wojny. Nagonka na Żydów była bardzo nieprzyjemna i postanowili jednak wyjechać wtedy z Polski. Nie chcieli przyjeżdżać do Izraela, bo na początku faktycznie nie mieli z Izraelem i żydostwem żadnego kontaktu. Ostatecznie jednak, po rocznym pobycie w Rzymie, postanowiliśmy tu przyjechać pod koniec 1969 r.” – wspomina przewodniczka.

Jak jej się żyje w Izraelu? Mówi, że pochodzi z rodziny całkowicie spolszczonej, choć sama nie lubi tego określenia. Pewnie dlatego początki w nowym kraju były niełatwe. - Rodzicom było tu bardzo ciężko, bo jednak panuje tu inna mentalność i inna kultura – dodaje.

Na początku dla 16-letniej wówczas Ewy trudne było też zetknięcie z nowym, obcym jej językiem. - Nie wiedziałam, że jestem pochodzenia żydowskiego, bo rodzice nie chcieli tego mówić. Nie dlatego, że się czegoś wstydzili czy bali, tylko to nie miało dla nich większego znaczenia. Dla mnie też – podkreśla.

Powiedzieli dopiero, gdy trzeba było wyjeżdżać. - Mnie do tej pory jest trochę ciężko, bo jest tu inna mentalność, a kraj jest bardzo skomplikowany, ale jednak tutaj mieszkam. W Polsce się czuję jak w domu. To jest mój język, to jest moja kultura, moja literatura. Często wracam do Warszawy. Wiem, że czasy nie są teraz takie łatwe. Uważam, że kontakt personalny z ludźmi zawsze pomaga i zawsze można się dogadać. Człowiek z człowiekiem zawsze może się dogadać, bo każdy jest tylko jednostką, każdy jest inny. Mam w Polsce bardzo dobre kontakty, dużo szkolnych koleżanek – mówi.

Rodzina Ewy Lutkiewicz, jak wiele innych rodzin pochodzenia żydowskiego, po wydarzeniach marcowych 1968 opuszczała Polskę roku ze stacji Dworzec Gdański w Warszawie.

- Gdy wyjeżdżaliśmy, na stację przyszli nas odprowadzić wszyscy sąsiedzi. Pytali: „Dlaczego wyjeżdżacie, skoro my jesteśmy w takiej samej sytuacji, jak wy? Wy macie gdzie wyjechać, a my tu zostajemy”. To były bardzo skomplikowane czasy – podkreśla przewodniczka.

O czym jej zdaniem należy pamiętać, gdy odwiedza się Yad Vashem? „Po pierwsze o tym, by nigdy nie dzielić ludzi. Nie jesteśmy jakąś masą, każdy jest jednostką. Wszystko jedno, kim jesteś – jesteś człowiekiem. Po drugie, choć może to brzmi utopijnie: aby nie było problemów rasowych i ksenofobii i aby pamiętać o tym, co się stało i w jaki sposób ideologia i propaganda tego rodzaju ożywia nienawiść przeciwko komuś, kogo się nie zna. To może łatwo działać na ludzi. Każdy rodzaj ksenofobii i rasizmu może prowadzić do strasznej ludzkiej tragedii – podkreśla Ewa Lutkiewicz.

Yad Vashem – zaznacza przewodniczka – „upamiętnia właściwie wszystkie ofiary nazizmu, ale szczególnie osoby pochodzenia żydowskiego, gdyż znajdujemy się w Jerozolimie, w Izraelu i jest to narodowy pomnik ludności żydowskiej”.

Jej zdaniem, nie ma jednej odpowiedzi na bardzo często stawiane tu pytanie: dlaczego do tego doszło? - Myśląc o każdym rodzaju ideologii, trzeba patrzeć też na jej przeciwną stronę, sprawdzać różne punkty widzenia, zobaczyć inną stronę medalu – czy chodzi o media, czy konkretne przemawiające osoby. Zawsze może być inna strona medalu – uważa Ewa Lutkiewicz.

Ostatnim punktem naszej wizyty jest memoriał poświęcony dzieciom zamordowanym w czasie Holokaustu. Upamiętnia najmłodszych do 18. roku życia, którzy, jak się umownie szacuje, stanowili jedną czwartą wszystkich ofiar Zagłady.

Ów multimedialny pomnik jest chyba najbardziej przejmującym miejscem całego kompleksu Yad Vashem. Jest pogrążony w całkowitej ciemności, w której rozbłyskują archipelagi gwiazd i gwiazdeczek. Każda z nich symbolizuje jedno dziecko. Ich imiona i nazwiska oraz wiek w chwili śmierci wyczytywane są przez męskiego i żeńskiego lektora. W poruszaniu się po tej swoistej jaskini pamięci pomaga specjalna długa poręcz. Nikt z tego miejsca nie wychodzi obojętnym.

- Ta sala upamiętnia 1,5 mln dzieci żydowskich, które zostały zgładzone tylko dlatego, że Niemcy wyznawali ideologię, według której żydowska ludność do ostatniego dziecka i niemowlęcia nie może zostać w Europie przy życiu, bo ich krew zagraża „czystej rasie niemieckiej” – opowiada Ewa Lutkiewicz.

Zwiedzający Yad Vashem może odnieść jednak wrażenie, że ekspozycje traktują tragedię Holokaustu nieco delikatniej niż miejsca pamięci utworzone na terenach byłych obozów koncentracyjnych.

Ewa Lutkiewicz tłumaczy: „Trzeba pamiętać, że Yad Vashem, tak jak Muzeum Pamięci Holokaustu w Waszyngtonie, nie znajduje się geograficznie w miejscu pamięci. Gdy zwiedza się Auschwitz czy Majdanek to wiadomo, że w tych miejscach to się stało, widzi się komory gazowe czy krematoria. W Auschwitz opowiada się o tym, co wydarzyło się tam. My musimy przekazać historię ludności żydowskiej w całej Europie. W jaki sposób ta ideologia się zaczyna i jak się kończy, doprowadzając do eksterminacji połowy ludności żydowskiej na kontynencie".

Wymowa poszczególnych ekspozycji miała też swoje wytłumaczenie w oczekiwaniach samych ocalałych, którzy po wojnie stali się obywatelami Izraela. Z powodów psychologicznych nie chciano epatować okrucieństwem przekazu, choć poszczególne zdjęcia czy fragmenty filmów dokumentalnych, np. z wyzwolenia obozów koncentracyjnych czy z getta warszawskiego, i tak są niezwykle przejmujące.

Jak podkreśla przewodniczka, ludność żydowska, która przetrwała obozy koncentracyjne, po prostu nie chciała po przyjeździe do Izraela przypominać sobie tego, co stało się za sprawą Holokaustu. - Yad Vashem chciało to pokazać, ale z drugiej strony bardziej wskazać, do czego może doprowadzić taki rodzaj ideologii – dodaje Ewa Lutkiewicz.

Mówi, że choć jako przewodniczka oprowadza codziennie wiele grup, nigdy nie będzie miała dystansu do tego, co można zobaczyć w Yad Vashem. - Przez wiele lat jako dziecko nie wiedziałam, co się wydarzyło, ale jednak wychowałam się w Polsce, gdzie była wojna, a my byliśmy pierwszym powojennym pokoleniem. Choć nie wiedziałam, że jestem żydowskiego pochodzenia, to wiedziałam, jak straszna była wojna w Polsce – mówi w rozmowie z KAI przewodniczka.

„Moi rodzice byli humanistami. Mówili, że to człowiek człowiekowi zgotował taki los. To brzmi trochę naiwnie, ale naprawdę mam nadzieję, że ludzie na całym świecie zrozumieją... To jest coś, co mi daje trochę... nie wiem, może tego dystansu, ale też sprawia, że mogę tu pracować” – mówi na koniec Ewa Lutkiewicz.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Kiedy obowiązuje post?

Ks. Ryszard Kamiński
Edycja płocka 9/2003

Bożena Sztajner

Moi rodzice opowiadali mi, że kiedyś w okresie Wielkiego Postu wypalano nawet garnki, żeby nie została w nich ani odrobina tłuszczu. Dziś praktyka postu w Kościele jakby złagodniała. Przykazanie kościelne mówi o czasach pokuty, ale pozostaje problem, jak rozumieć te "czasy pokuty". Czy 19 marca, w czasie Wielkiego Postu, można zawrzeć sakrament małżeństwa z weselem? Czy w piątek można iść na dyskotekę? Czy w Adwencie można się bawić? Czy post nadal obowiązuje w Kościele?

Czwarte przykazanie kościelne, które dotyczy tych spraw, brzmi: "Zachowywać nakazane posty i wstrzemięźliwość od pokarmów mięsnych, a w okresach pokuty powstrzymywać się od udziału w zabawach". Wydaje się, że najważniejszym wyrażeniem w tak sformułowanym przykazaniu jest słowo "pokuta". Katechizm Kościoła Katolickiego precyzuje, że chodzi tutaj o pokutę wewnętrzną, która polega na nawróceniu serca, przemianie postaw, radykalnej zmianie całego życia na lepsze. To jest podstawowa, prawdziwa wartość pokuty, jej sedno. Takiej pokuty oczekuje od chrześcijanina Pan Bóg i Kościół. Chrześcijanie są zobowiązani do jej praktykowania cały czas. Ponieważ jednak różnie z tym bywa w ciągu kolejnych dni i miesięcy, Kościół ustanowił dni i okresy pokuty, gdy koniecznie należy praktykować czyny pokutne, które wspomagają nawrócenie serca.
Jakie są te czyny pokutne? Wykładnia do omawianego przykazania podana przez Sekretarza Generalnego Episkopatu Polski wylicza: "modlitwa, uczynki pobożności i miłości, umartwienie przez wierniejsze pełnienie obowiązków, wstrzemięźliwość od pokarmów mięsnych i post". Czas zaś pokuty, określony przez czwarte przykazanie, to poszczególne piątki całego roku i Wielki Post. We wszystkie piątki całego roku oraz w Środę Popielcową i Wigilię Bożego Narodzenia (o ile nie przypada wtedy IV niedziela Adwentu), obowiązuje chrześcijanina powstrzymanie się od spożywania pokarmów mięsnych, gdy ukończył on 14 rok życia. Zaleca się jednak, aby także młodsze osoby wprowadzać do tej praktyki, nie czekając aż osiągną one 14 lat. Warto jeszcze dodać, że według Konstytucji Apostolskiej Paenitemini zakaz spożywania pokarmów mięsnych nie oznacza zakazu spożywania nabiału i jaj oraz przyprawiania potraw tłuszczami zwierzęcymi.
Prymas Polski (to także ważne) udzielił dyspensy od obowiązku powstrzymania się od potraw mięsnych w piątki wszystkim, którzy stołują się w zakładach zbiorowego żywienia, gdzie nie są przestrzegane przepisy postne, a także takim osobom, które nie mają możności wyboru potraw, a muszą spożywać to, co jest dostępne do spożycia. Dyspensa ta nie dotyczy jednak Wielkiego Piątku, Środy Popielcowej i Wigilii Bożego Narodzenia. Zatem w te trzy dni obowiązuje w każdych okolicznościach powstrzymanie się od spożywania potraw przyrządzonych z mięsa.
Po wyjaśnieniu wymagań IV przykazania kościelnego w odniesieniu do wstrzemięźliwości od pokarmów mięsnych, zwróćmy uwagę na "nakazane posty" w tym przykazaniu. Post może być jakościowy i ilościowy. Ten pierwszy dotyczy niespożywania określonych pokarmów, np. mięsa. Ilościowy zaś polega, według wyżej wspomnianej Konstytucji Apostolskiej, na spożyciu jednego posiłku dziennie do syta i dopuszcza możliwość przyjęcia "trochę pokarmu rano i wieczorem". Taki post obowiązuje wszystkich wiernych między 18 a 60 rokiem życia w Środę Popielcową i w Wielki Piątek. Należy tutaj powtórzyć wcześniej napisane słowa, że ci, którzy nie mają 18 lat, właściwie od dzieciństwa powinni być wychowywani do spełniania tej praktyki. Błędem byłoby stawianie tego wymagania dopiero od wieku pełnoletności. Racje wydają się oczywiste i nie ma potrzeby ich przywoływania w tym miejscu.
Gdy chrześcijanin podlega uzasadnionej niemożności zachowania wstrzemięźliwości w piątek, powinien podjąć inne formy pokuty (niektóre z nich zostały przytoczone wcześniej). Natomiast post ilościowy i jakościowy w dwa dni w roku: Wielki Piątek i Środę Popielcową, powinien być koniecznie zachowywany. Winien rozumieć to każdy chrześcijanin, nawet ten, który słabo praktykuje wiarę. Dyspensa Księdza Prymasa, o której wspomniałem wcześniej, nie dotyczy zachowania postu w te dwa dni roku. Ci zaś, którzy z niej korzystają, powinni pomodlić się w intencji Ojca Świętego, złożyć ofiarę do skarbonki z napisem "jałmużna postna", lub częściej spełniać uczynki miłosierdzia.
Jeszcze kilka słów o zabawach. Powstrzymywanie się od udziału w nich obowiązuje we wszystkie piątki roku i przez cały Wielki Post, łącznie z dniem św. Józefa (19 marca) - jeśli wtedy trwa jeszcze Wielki Post. Adwent nie został zaliczony do czasów pokuty, dobrze jednak byłoby w tym czasie powstrzymać się od udziału w zabawach, zachowując starą i dobrą polską tradycję - Adwent trwa bardzo krótko, a karnawał jest tak blisko. W Adwencie zaś - co staje się coraz powszechniejszą praktyką - jest wiele spotkań opłatkowych, które mają inny charakter. Warto je upowszechniać i pozostawać w radosnym, pełnym nadziei oczekiwaniu na przyjście Zbawiciela w tajemnicy Bożego Narodzenia.

Od marca 2014 r. obowiązuje nowa wersja IV przykazania kościelnego

Przeczytaj także: Nowa wersja IV przykazania kościelnego - powstrzymanie się od zabaw tylko w Wielkim Poście
CZYTAJ DALEJ

Reklama

Watykan: rozmowy o odbudowie katedry Notre-Dame i wizycie papieża w Paryżu

2019-04-21 14:33

pb (KAI/VaticanNews) / Watykan

Francuski minister obrony Yves Le Drian złożył 20 kwietnia wizytę w Watykanie. Spotkał się tam z sekretarzem stanu Stolicy Apostolskiej kard. Pietro Parolinem i sekretarzem ds. relacji z państwami abp. Paulem Gallagherem, z którymi rozmawiał m.in. o odbudowie paryskiej katedry Notre-Dame.

ACKI/pixabay.com

W imieniu prezydenta Francji Emmanuela Macrona ponowił także zaproszenie dla papieża Franciszka do przyjazdu do Paryża. Dyrektor ad interim Biura Prasowego Stolicy Apostolskiej Alessandro Gisotti powiedział, że zaproszenie „będzie wzięte pod uwagę”.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem