Reklama

Francja: dzień pamięci o ludobójstwie Ormian

2019-02-06 16:48

vaticannews / Paryż (KAI)

fotolia.com

24 kwietnia Francja po raz pierwszy będzie obchodzić Narodowy Dzień Pamięci o Ludobójstwie Ormian. Ogłosił to prezydent Emmanuel Macron podczas spotkania z ormiańskimi środowiskami w tym kraju.

Szacuje się, że w 1915 r. w Turcji zgładzono około 1,5 mln ormiańskich chrześcijan. Jest to drugi po Holokauście największy akt ludobójstwa w czasach nowożytnych. Pomimo protestów Turcji Francja oficjalnie uznała tę zbrodnię za ludobójstwo w 2001 r. Polska uczyniła to cztery lata później.

Ustanowienie dorocznego dnia pamięci było jedną z obietnic, którą prezydent Macron złożył ormiańskiej społeczności we Francji podczas kampanii wyborczej w 2017 r.

Tagi:
ludobójstwo Francja Ormianie

Reklama

Warszawiacy z Armenii

2016-06-15 11:08

Wojciech Dudkiewicz
Edycja warszawska 25/2016, str. 6-7

Kiedyś większość polskich Ormian osiedlało się na Kresach Rzeczpospolitej, dziś najwięcej z nich mieszka w Warszawie

Wojciech Dudkiewicz
Jan Abgarowicz w siedzibie Fundacji Kultury i Dziedzictwa Ormian Polskich w Warszawie, w tle m.in. portret abp. lwowskiego Józefa Teodorowicza

Stryj Jana Abgarowicza, prezesa Fundacji Kultury i Dziedzictwa Ormian Polskich, zginął w bitwie pod Krzywopłotami. Był Ormianinem, ale i Polakiem, żołnierzem Legionów Piłsudskiego. Podwójny patriotyzm nie był niczym nowym wśród polskich Ormian. – Pamiętając o pierwszej ojczyźnie, służymy i identyfikujemy się z Polską, do której przybywaliśmy i z której gościny korzystamy od wieków – mówi Jan Abgarowicz.

Ormianie szybko przystosowują się, przejmują zwyczaje itp. – Oprócz wspólnej wiary ważne jest to, że od 2 tys. lat znajdują się w kręgu cywilizacji zachodniej. Z czasem słabnie może znajomość języka, ale pozostaje świadomość pochodzenia – dodaje Abgarowicz.

W koloniach na Kresach

W kościele św. Jacka przy ul. Freta zwraca uwagę epitafium zapisane niezrozumiałymi literami. To płyta z epitafium w języku ormiańskim, upamiętniajacym Jakuba i Mariannę Minasowiczów, syna i synową Minasa Syrynowicza, kupca z Kresów, zmarłych za panowania króla Jana III Sobieskiego. To jedni z pierwszych bliżej znanych warszawskich Ormian. Część rodziny przeniosła się po zajęciu przez Turków Jazłowca w 1672 r. – Tzw. starzy Ormianie – przybywający do Polski od kilkuset lat – mieszkali w zwartych koloniach na wschodnich ziemiach RP – ich potomkowie żyją do dziś – mówi Jan Abgarowicz.

Śladów Ormian w Warszawie jest sporo. W Pałacu pod Blachą można podziwiać unikatową kolekcję wschodnich kobierców, którą podarowała Teresa Sahakian, żona Georga, Ormianina, który przed wojną prowadził sklep z kobiercami przy ul. Boduena. W podwarszawskim Lipkowie stoi dom Jakuba Paschalisa Jakubowicza, w czasach Stanisława Augusta Poniatowskiego założyciela manufaktury pasów kontuszowych.

Korzenie Słowackiego

Wśród najznakomitszych postaci polskich twórców nauki i kultury znalazło się bardzo wielu ormiańskiego pochodzenia. Takie korzenie miał najpewniej wieszcz Juliusz Słowacki, w którego twórczości można odnaleźć ormiańskie motywy, Konstanty Ildefons Gałczyński, Zbigniew Herbert, powieściopisarka Stanisława Muskat-Fleszarowa, kompozytor Krzysztof Penderecki, reżyser Jerzy Kawalerowicz czy piosenkarka Zdzisława Sośnicka.

Ormianinem był sekretarz króla Stanisława Augusta – Ignacy Manugiewicz, ks. Grzegorz Piramowicz, jeden z twórców Komisji Edukacji Narodowej i Stefan Hankiewicz, pisarz – metrykant kancelarii wielkiej koronnej za czasów Jana Kazimierza. Dziś ksiądz ma ulicę na Mokotowie, a metrykant – na Ochocie.

W czasach II RP wielkim autorytetem cieszył się duchowy zwierzchnik Ormian polskich – abp lwowski Józef Teodorowicz. Po odzyskaniu niepodległości został wybrany do Sejmu i Senatu. Był płomiennym mówcą, dlatego niekiedy nazywano go Piotrem Skargą II RP. Należał do przywódców endecji, był wiceprezesem jej klubu parlamentarnego. Jego imię nadano ulicy w pobliżu Świątyni Opatrzności Bożej.

Nowa emigracja

Polscy Ormianie zajmowali się przede wszystkim handlem, rękodziełem, wyrobami z safianu, skór i złotnictwem, byli znani jako architekci i budowniczowie; mieli wielowiekowe doświadczenia pracy w kamieniu. Wiele murowanych budowli na rubieżach Rzeczypospolitej zostało wzniesionych właśnie przez Ormian. Zasłużyli się także jako dzielni żołnierze w wojsku koronnym, zwłaszcza podczas kampanii wojennych w XVII wieku. Byli nobilitowani za męstwo na polu walki, stając się częścią stanu szlacheckiego.

Więcej Ormian przyjechało po 1915 r., gdy Turcy dokonali ich rzezi i po rozpadzie ZSSR w 1991 r., a wcześniej po trzęsieniu ziemi w Armenii w 1988 r. i wybuchu konfliktu w Górskim Karabachu. – Tylko nieliczni wcześniej przyjeżdżali na stałe do Warszawy. Teraz to się zmieniło. Dziś najwięcej Ormian jest w Warszawie, ale duże skupiska są także w Krakowie i na Dolnym Śląsku – mówi prezes Abgarowicz.

Nowa i stara emigracja

Ormiańska mniejszość narodowa w naszym kraju może liczyć nawet kilkadziesiąt tysięcy.

– Szczególnie trudno ocenić, jaka jest liczebność nowej emigracji. Na początku lat 90. XX wieku mówiło się nawet o 100 tys. osób. Potem ta liczba się zmniejszyła. Ale na Mazowszu, a pewnie i w całej Polsce, nie ma powiatu, gdzie nie mieszkaliby Ormianie – mówi Jan Abgarowicz.

Dzięki nowej emigracji i wzrostowi zamożności społeczeństwa polscy Ormianie mają częstsze niż kiedyś kontakty ze starą ojczyzną. Częściej jeżdżą do Armenii. – Ci, którzy przyjechali do Polski po 1989 r., są bardziej widoczni od starej emigracji. Wyróżniają się wyglądem, językowo i są bardziej przywiązani do dzisiejszej Armenii, gdzie urodzili się i wychowali – mówi Jan Abgarowicz. – My, starsi, przyznajemy się do dwóch patriotyzmów: polskiego i ormiańskiego. Inaczej niż oni.

Nowym zjawiskiem jest to, że obrządek ormiański nie jest tak silnym jak kiedyś punktem identyfikacji. Za nową emigracją przyjechali wysłannicy narodowego Apostolskiego Kościoła Ormiańskiego. Wyznawcy tego Kościoła dominują wśród wierzących z nowej emigracji.

Świadomi przeszłości

Szybkiej asymilacji, ale także przyjmowaniu rytu rzymskiego, sprzyjało to, że często żyją w mieszanych, polsko-ormiańskich rodzinach – uważa ks. prof. Józef Naumowicz. – Ormianie bardzo łatwo się asymilują. To ciekawe, bo jednocześnie zachowują swoją tożsamość. Mają świadomość wielkiej przeszłości i głębokie poczucie wyniszczenia części narodu, elit przez Turków na początku ub. wieku – mówi ks. prof. Józef Naumowicz.

Nie tylko w Warszawie gromadzą się wokół instytucji religijnych, stowarzyszeń czy fundacji. Wspólnota wiary katolickiej odgrywa bardzo ważną rolę w Fundacji Kultury i Dziedzictwa Ormian Polskich, kierowanej przez Abgarowicza. Została powołana w 2006 r., przez ówczesnego ordynariusza obrządku ormiańskiego, kard. Józefa Glempa. Pierwszym celem była ochrona zbiorów pochodzących z parafii ormiańskokatolickich na Kresach, które trafiły po II wojnie światowej za Bug.

Fundacja gromadzi pamiątki, prowadzi badania, organizuje wystawy, wydaje książki i dwujęzyczny kwartalnik społeczno-kulturalny „Awedis”, popularyzuje wiedzę i tradycję ormiańską. Stworzyła strony internetowe dotyczące Ormian, zgromadzono m.in. 2,5 tys. ksiąg, w tym bezcenne inkunabuły, druki, rękopisy, fotografie, obrazy itp.

Polskie dziedzictwo

Obrządek ormiańskokatolicki charakteryzuje się m.in.: użyciem języka staroormiańskiego, dominacją śpiewu nad słowem mówionym, długością liturgii, bogatymi szatami kapłanów i odprawianiem przez nich liturgii przodem do ołtarza. I choć często polscy Ormianie nie znają już języka ormiańskiego (już najdawniejsi przybysze mieli kłopoty z nim, używali kipczackiego, przejętego od mieszkańców Krymu), zachowali jednak znajomość pisma ormiańskiego oraz języka liturgicznego – staroormiańskiego.

– Są bardzo przywiązani do swojego rytu, rozbudowanego, wschodniego, z pięknymi śpiewami – mówi ks. prof. Józef Naumowicz zastępujący ks. Rafała Krawczyka, proboszcza parafii centralnej przebywającego na misji w Armenii, także w odprawianiu „ormiańskich” Mszy św. – Polscy Ormianie czuli się i czują bardzo związani z Polską. Ich kultura jest dziś już integralną częścią polskiego dziedzictwa.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Mężczyzna z kanistrami benzyny zatrzymany w katedrze

2019-04-18 11:24

PAP

Mężczyzna z dwoma kanistrami benzyny został zatrzymany w środę wieczorem po wejściu do nowojorskiej katedy św. Patryka na Manhattanie - poinformowała policja.

Ks. Cezary Chwilczyński

37-letni mężczyzna, mieszkaniec stanu New Jersey, został zatrzymany przez ochronę po wejściu do katedry, jednej z najbardziej charakterystycznych budowli w Nowym Jorku.

Pracownicy ochrony zawiadomili policję, która - po wstępnym przesłuchaniu - przewiozła mężczyznę do aresztu.

Według policji, mężczyzna miał przy sobie ponad 4 galony (ponad 15 litrów) benzyny, dwie butelki innego palnego płynu oraz dwie zapalniczki. Nie wiadomo jakie były jego zamiary.

Mężczyzna tłumaczył, że skończyło mu się paliwo w samochodzie. Nie wiadomo jednak, po co wszedł z kanistrami do katedry.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Zmartwychwstały pomaga dawać świadectwo

2019-04-21 22:11

Agnieszka Bugała

Agnieszka Bugała
Abp Józef Kupny metropolita wrocławski

Wigilię Paschalną, wielką i najświętszą noc całego roku, rozpoczęła Liturgia Światła w katedrze wrocławskiej.

http://wroclaw.niedziela.pl/zdjecia/2903/Wigilia-Paschalna-z-abp-Jozefem-Kupnym

Abp Józef Kupny poświęcił ogień i zapalił paschał, która symbolizuje zmartwychwstałego Chrystusa, na którym wcześniej umieścił litery greckiego alfabetu “Alfa” i “Omega”, wyżłobił znak krzyża oraz cyfry roku 2019 wypowiadając słowa: „Chrystus wczoraj i dziś, początek i koniec, Alfa i Omega. Do Niego należy czas i wieczność, Jemu chwała i panowanie przez wszystkie wieki wieków. Amen”. Na paschale umieścił również pięć ozdobnych czerwonych gwoździ, symbolizujących rany Chrystusa.

Abp zapalił paschał, od którego w pogrążonej w mroku katedrze zgromadzeni odpalali świece. Po dłuższej chwili świątynia rozbłysła morzem światła. W ciszy rozległo się trzykrotnie zawołanie: „Światło Chrystusa!”, na które zgromadzeni odpowiadali: „Bogu niech będą dzięki!”. Z przedsionka abp ze świecą, w orszaku, przeszedł główną nawą katedry do prezbiterium.

Podczas Liturgii Słowa odczytano fragmenty Starego i Nowego Testamentu przypominające historię zbawienia, poczynając od stworzenia świata, przez wyjście Izraelitów z niewoli egipskiej, proroctwa zapowiadające Mesjasza aż do Ewangelii o Zmartwychwstaniu Jezusa. Każde z czytań przeplatał śpiew Psalmów. Powróciły też po raz pierwszy po Wielkim Poście pieśni „Chwała na wysokości Bogu” i „Alleluja”.

W homilii abp Kupny odniósł się do bogactwa czytań biblijnych, które w Paschalną Noc mogą wprawić w zakłopotanie.

– Stajemy trochę bezradni, zakłopotani, bo nie wiemy, na czym się skupić, w jaki sposób odnieść ich treść do swojego życia – mówił. - Bogactwo Słowa Bożego zdecydowanie nas przerasta, nie jesteśmy w stanie tego bogactwa pojąć i się nim nasycić. Zachęcił też, aby posłuchać ciszy, która spowiła ziemię po śmierci Jezusa.

- To dobry czas na rozważanie wielkich dzieł w naszym życiu – mówił. Podkreślił też, że Chrystus wypełnił swoją misję do końca. - To ostateczna faza odkupieńczej misji Chrystusa – mówił. Chrystus jest życiem, życiem nieprzemijającym. Sam powiedział, że trzeba nam ponownie się narodzić. Trudno to zrozumieć, ale Jezus w odpowiedzi zaznaczył, że narodzenie z Ducha Św. dokonuje się niezależnie od wieku. To sakrament chrztu, to wody chrztu obmywają nas z grzechu – wyjaśniał. Przypomniał też istotę i głębię sakramentu chrztu i zachęcił do świadomego odnawiania chrzcielnych przyrzeczeń.

- Chrzest jest sakramentem inicjującym życie nadprzyrodzone. Wyzwala nas z grzechu i szatana a jednocześnie wiąże nas z umierającym na krzyżu Zbawcą. Jest też zobowiązaniem – mówił. Dzisiejsza liturgia Wigilii Paschalnej gromadzi nas do odnowienia tych zobowiązań, poświęcona woda chrzcielna, ogień i paschał – znak zmartwychwstałego Chrystusa. Chrystus zrobił wszystko, do czego się zobowiązał. A czy my wypełniamy przyrzeczenia chrztu? Czy świadczymy o Nim? – pytał. - To świadectwo powinniśmy rozciągać na wszystkie wymiary naszego życia i wobec wszystkich, z którymi się spotykamy, ale to wymaga deklaracji: tak, jestem katolikiem. Może to wiązać się z przekraczaniem obaw i lęków, ale wiemy jaką wagę posiada takie wyznanie. Dobry Łotr powiedział tylko kilka słów, ale to proste wyznanie wiry zadecydowało o całym jego życiu – mówił abp Kupny. Zachęcił też do postaw spójnych z Ewangelią. - Dziś też potrzeba takich postaw. Każdego dnia podejmiemy różne decyzje, różnej wagi. Chrześcijańskie świadectwo musi być widoczne w tych decyzjach, nauka Ewangelii musi być widoczna. To nauka wymagająca, ale możliwa do realizacji dla każdego, kto otrzymał Ducha Św. na chrzcicie świętym. Nawiązał też do popularnego powiedzenia, ze wiara jest sprawą prywatną każdego człowieka.

- Być świadkiem, to dawać świadectwo o miłości do Boga, do Kościoła. Kościół to nie jest zwykła instytucja, tu żyje Chrystus – mówił. - Wiara nie jest sprawą prywatną – wciąż o tym słyszymy. Doprowadziło to do tego, że wielu nie widzi potrzeby dawania świadectwa i boją się świadczyć. Radykalne dzielenie rzeczywistości na sacrum i profanum rodzi wątpliwości i one w coraz większym stopniu odbierają nam odwagę do bycia świadkiem. A świat potrzebuje naszego świadectwa. Bez Boga człowiek nie potrafi zrozumieć dokąd idzie i kim jest - to trzeba światu przypominać. Starajmy się wypełniać zobowiązania chrzcielne, a zmartwychwstały Chrystus niech nam w tym dopomoże – życzył na zakończenie homilii.

Liturgia chrzcielna rozpoczęła się Litanią do Wszystkich Świętych, następnie abp Kupny pobłogosławił wodę chrzcielną i odnowiono przyrzeczenia chrztu. Po modlitwie powszechnej rozpoczęła się część czwarta, czyli Liturgia Eucharystyczna. Po Komunii świętej w katedrze uformowała się procesja rezurekcyjna, czyli uroczyste ogłoszenie zmartwychwstania Chrystusa i wezwanie całego stworzenia do udziału w triumfie Zmartwychwstałego. Długi orszak przeszedł z wokół katedry, klerycy nieśli figurę Zmartwychwstałego, abp Józef Kupny niósł monstrancję. Uroczyste Te Deum i błogosławieństwo Najświętszym Sakramentem zakończyły Wigilię Paschalną.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem